Panie moderatorze , gdzie moje watki ?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.07, 11:25
Panie moderatorze Wilson 05,
Dlaczego od wczoraj usuwa Pan moje watki dotyczace obietnic
wyborczych dla Zoliborza i Bielan p. Hanny Gronkiewicz Waltz.
Czy konfrontacja obietnic z rzeczywistoscia stanowi jakies
zagrozenie dla forumowiczow?
Watki sa zgodne z regulasminem, nie lamia prawa, zawieraja czysta
prawde cytowana z programu wyborczego pani Prezydent. Nie ma sie
czego wstydzic a tylko cieszyc sie , ze obywatele maja pamiec.
    • wilson05 Re: Panie moderatorze , gdzie moje watki ? 10.10.07, 11:56
      Miejsce na agitki pisowskie (i inne) jest tu:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=830
    • Gość: Grisza Generalnie nie powinno byc agitacji na Forum IP: *.mnhelse.net 10.10.07, 12:00
      i chociaz mnie tez zdarza sie w tej sprawie grzeszyc, to w sumie
      trzymam strone Administratora. Zwlaszcza, ze watki z polityka w tle
      natychmiast przywabiaja roznych debili, czesto niecenzuralnych i
      sprawa konczy sie inwektywami.A opcji, ktora reprezentuje pani Hania
      tez nie lubie.
      • Gość: weterynarz prawa Re: Generalnie nie powinno byc agitacji na Forum IP: *.chello.pl 13.10.07, 17:39
        Oczywiście, że na forum nie powinno być raczej agitacji.
        Obejrzałem sobie debatę szefów dwóch największych partii i po niej wiem, że
        Donald to Donek.
        Zastanawiam się też, jak brzmi rodzaj żeński od imienia Donald, czy może
        Donaldyna, a może Donalda albo Donaldka, bo to, że zdrobnienie brzmi Donka, to
        wiadomo.

        Pozdrawiam
        • wilson05 Re: Generalnie nie powinno byc agitacji na Forum 14.10.07, 00:36
          Donka to zdrobnienie od Donata. A rodzaj zenski od Donald to Donalda:
          kartki.onet.pl/S,0,imiona.html?Param=131368
          • Gość: weterynarz prawa Re: Generalnie nie powinno byc agitacji na Forum IP: *.chello.pl 14.10.07, 07:52
            Dziękuję za wyjaśnienie i wskazanie źródła. Z tego wynika, że pan Donald Tusk
            nie używa właściwego zdrobnienia swojego imienia, boć wszak nie nazywa się on -
            Donat. Nosi zaś poczciwe imię Donald, które prawie wszyscy lubimy.
            Korzystając z okazji pozdrawiam pewną piękną i tajemniczą Donatę.

            Pozdrawiam
    • Gość: Grisza Ja sympatycznej pani Donce zycze obloznej IP: *.bb.online.no 14.10.07, 12:25
      grypy jednodniowej na 21.10.07.Zadnych cierpien, dobre samopoczucie,
      tylko nie da sie wyjsc z domu.Taka goraczka jednodniowka.
      • donkej Re: Ja sympatycznej pani zycze 14.10.07, 16:32
        Na całe szczęście tak się składa, że punkt wyborczy znajduje się blisko mojego
        stałego miejsca zamieszkania - jakieś 100 metrów. Jakby co, to małżonek poniesie
        mnie...
        Jeśli mogę być odrobinę złośliwa (złośliwość jest wszak oznaką inteligencji!) to
        powiem, że ja w ogóle preferuję sytuacje gdy miejsce zamieszkania znajduje się
        we własnej małej ojczyźnie. No może wyjąwszy przypadki emigracji politycznej (bo
        już z zarobkową różnie bywa).
        To sprzyja podejmowaniu rozważnych i odpowiedzialnych wyborów.

        A jeśli chodzi o wymienione zdrobnienie, to chyba nie jest zarezerwowane dla
        tego jednego tylko starożytnego imienia, ale również używają go np. liczne Aldony.
        • Gość: weterynarz prawa Re: Ja sympatycznej pani zycze IP: *.chello.pl 14.10.07, 17:49
          Życzę zdrowia donkej! Zastanawiam się nad tym, czy jest szansa do powrotu do
          przedwojennego słowa "swojszczyzna", którym określano "heimat". Powiem szczerze,
          że kiedy słyszę słowa "mała ojczyzna", to się podśmiewam z tego
          nowotworu-dziwadełka językowego. Słowo "swojszczyzna" można znaleźć w jednej z
          bodajże kilkutomowych prawniczych encyklopedii (jedna z takich encyklopedii leży
          na półce w czytelni Biblioteki Narodowej). Jak sądzę obecne słownictwo w Polsce
          ma niestety sporo narośli językowych zaczerpniętych z nowomowy Czerwonego
          Sztandaru wydawanego we Lwowie podczas sowieckiej okupacji.
          Krówki rozdawane przez PO są bardzo dobre.

          Pozdrawiam
          • donkej Re: Dzięki za troskę, czuję się wyśmienicie 14.10.07, 21:02
            Ojoj, nowotwor słowny to to nie jest, z parędziesiąt lat sobie liczy.
            Przypomina mi się nasz biuletyn - Kuryer Żoliborski wydany z okazji społecznego
            odbioru stacji metra Plac Wilsona. Cytowaliśmy tam tekst sprzed siedemdziesięciu
            kilku lat (bodajże) o tym, żeby używać dobrego polskiego słowa "podziemka".
            Bo "metro" to jakoś tak kosmopolitycznie i śmiesznie....;-)))

            Termin "swojszczyzna" może być rozumiany różnie, ale grozi też skojarzenie
            "swój, a więc należący TYLKO do nas". A to nieładne, nieetyczne.

            A Stanisław Ossowski (z III kolonii) pisał o ojczyźnie prywatnej.

            Mnie termin "mała ojczyzna" zaszczepił pewien mój profesor, który, jak widzę,
            wydał nawet taką książkę:

            www.pedagogika.com.pl/product/1538.html
            • Gość: weterynarz prawa Re: Dzięki za troskę, czuję się wyśmienicie IP: *.chello.pl 14.10.07, 21:56
              Miałem na myśli, porównanie z nowotworem w sensie medycznym (exactly-dokładnie),
              a nie czasowym. Swojszczyzna (mała ojczyzna, heimat) to coś wyodrębnionego, to
              krajobraz, sąsiedzi z którymi wiążą nas wspólne przeżycia w przeszłości,
              powiązani jakimiś formami inicjatyw samorządowych, kulturowych itd. Może to być
              na przykład Żoliborz Centralny albo Zatrasie lub też Żoliborz WSM III.
              Chciałbym przy okazji odbiec od takich terminów jak państwo, naród, narodowość i
              zacytować pewne ciekawe powiedzenie Polaków mieszkających w Wilnie, a brzmi ono
              w sposób następujący: Litwa to nasza Ojczyzna, a Polska, to nasza Macierz.
              Proszę zwrócić uwagę, jakie tu nastąpiło wyodrębnienie interesujące do kwestii
              przynależności etnicznej i państwowej. Spróbujmy to rozróżnienie odnieść do
              Żoliborza.
              Tak więc idąc tym tropem, pozwolę sobie zadać pytanie, co jest Małą Ojczyzną dla
              mieszkańców Żoliborza, a co ich Macierzą.

              Pozdrawiam

        • Gość: Grisza Re: Ja sympatycznej pani zycze IP: *.bb.online.no 14.10.07, 20:48
          Znam dwie panie, ktore obecnie nie maja nic wspolnego z Polska i nie
          zamierzaja nigdy juz w Polsce byc, ale zamierzaja glosowac na partie
          X.Znam tez pana, ktory zamierza w Polsce byc, i zamierza glosowac na
          partie Y.Nie mozna im tego zabronic.
        • wiedzmin11 Re: Ja zgadzam sie calkowicie 14.10.07, 20:57
          z przesympatyczna Pania co do prawa do glosowania. Krzykacze
          siedzacy na stale za granica nie powinni go miec. Wybory powinny
          nalezec do tych, ktorzy zyja w polskich realiach. Serdecznie
          pozdrawiam i zdrowka zycze.
    • Gość: dymitr Temat początkowy tego wątku. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.07, 22:17
      Wracając do tematu początkowego tego wątku. Dobrze byłoby, aby moderatorzy czuwający nad poprawnością na forach pozostałych dzielnic również byli tak czujni jak na żoliborsko-bielańskim.

      Na forach Ochoty, Mokotowa, Śródmieścia, Woli odbywa się agitacja (wątek, kandydaci do sejmu danego okręgu) partii tego kandydata, nad którego zdrobnieniem (imienia oczywiście) rozchodziła się również dyskusja we wcześniejszych wpisach.

      Panie moderatorze czy może pan wpłynąć na innych moderatorów, aby dorównywali panu przestrzeganiem zasad.

      Pozdr.
      • jota-40 Re: Temat początkowy tego wątku. 14.10.07, 23:31
        Panie moderatorze, ależ został Pan omaszczony!... To się nader rzadko zdarza ;))).
        Nawiązując do pytania Weterynarza, moim heimatem są Sady (stare), macierzą
        Żoliborz, łamany przez Warszawę.
        • Gość: weterynarz prawa Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.chello.pl 15.10.07, 08:34
          Zwróciłaś uwagę, że Żoliborz jest zbyt duży by traktować go jako jedną małą
          ojczyznę. Być może jest tak, że co osiedle, co wspólnota mieszkaniowa, co
          parafia, to inna mała ojczyzna przy zastrzeżeniu, że granice te nie są do końca
          dookreślone i niezmienne. Co do macierzy zgadzam się, że może to być
          Żoliborz/Warszawa. Gdyby Jan Jakub R. mieszkał na Żoliborzu być może
          powiedziałby, że jego macierzą jest Puszcza Kampinoska.

          Pozdrawiam
          • donkej Re: Temat początkowy tego wątku. 15.10.07, 10:37
            A może matecznikiem? ;-)
            No właśnie jakoś mi się tak kojarzy, że Żoliborz też gdzieś był
            nazywany matecznikiem... ;-)

            A jeśli chodzi o "małą ojczyznę" to jak sądzicie: czy może być ona z
            wyboru, czy trzeba się w niej urodzić?
            • jota-40 Re: Temat początkowy tego wątku. 15.10.07, 12:00
              Nie sądzę, żeby trzeba się było urodzić. To może być miejsce z wyboru, z którym
              wiążesz się całym sercem, do którego coś Cię przyciąga, niezależnie od faktu,
              czy urodą dorównuje Toskanii... I wracając tam zawsze masz uczucie, że wracasz
              do domu ;).
              • Gość: Grisza Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.mnhelse.net 15.10.07, 12:08
                ... I wracając tam zawsze masz uczucie, że wracasz
                do domu ;). A wracajac nie probuj zabierac glosu, najlepiej nie mysl.

                • donkej Re: Temat początkowy tego wątku. 15.10.07, 18:20
                  Ależ nie!
                  Właśnie będąc tam nie przestawaj myśleć.
                  Nic z tego obowiązku nie zwalnia, żadne emocje na widok kasztanowców i tym
                  podobnych.
                  • Gość: Grisza Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.mnhelse.net 16.10.07, 10:55
                    Totez mysle i stale wychodzi mi na jedno.Nie ufam ludziom z tektury,
                    blagierom i oszustom, ktorzy probuja robic mi dobrze.To sa
                    etykietki, ktore mozna smialo kazdemu dzis przylepic, ale z mojego
                    rachunku myslenia wynika, ze moje ograniczone zaufanie powierze
                    czemus, co w mojej ocenie zgodne jest z duchem mojego Zoliborza,
                    mojej Warszawy i mojej Polski.I mam nadzieje, ze bedzie nas wiecej.
                    • Gość: Gosc Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.10.07, 15:38
                      Jak dla mnie macierz i matecznik brzmi rownie dobrze i cieplo.
                      Jest to miejsce gdzie sie wychowalismy, gdzie nabieralismy
                      doswiadczen i przyzwyczajen i wcale nie musi byc to miejsce
                      olsniewajace swoim pieknem. Jesli sie je opusci, to nie powinno
                      sie zabierac glosu w decydowaniu o tym co nie dotyczy. Ostatni
                      post Griszy brzmi jak wyciety z reklamy wyborczej. Mozna zgrywac
                      harcerzyka wygodnie zyjac w bogatym panstwie, pracujac na dobrze
                      platnej posadzie z dala od biedy i wszystkich najgorszych polskich
                      realiow, czekajac na ciepla emeryturke. Pare dni temu pisalem w
                      watku, ktory zniknal, a w jednym z postow Grisza, chetnie piszacy
                      o swoim zyciu, napisal ze wyjechal z Polski w 1997 po tym jak
                      Suchocka i inni nie zreformowali sluzby zdrowia. Rodzina Griszy
                      sklada sie tylko z corki (PO), a on sam wybiera sie wrocic do
                      Polski. Zastanawia mnie kiedy wedlug niego Polska bedzie warta
                      powrotu, ktory deklaruje i czy glownym powodem wyjazdu/ow nie byly
                      w pierwszej kolejnosci sprawy zarobkowe. Nie wiem czy dobrze
                      rozumiem Grisze, spedzil duza czesc swojego zycia samotnie, mozna
                      powiedziec zmarnowal szmat czasu, nie spotkal nikogo kto stal mu
                      sie bliski, nie ulozyl sobie zycia. Wjechal, ale wszystko czym
                      zyje to myslenie o dobru Polski i planowaniu powrotu. To tak jakby
                      na zlosc mamie utrzec sobie nosa. Bardzo zastanawia mnie taka
                      zyciowa postawa.

                      • grisza14 Re: Temat początkowy tego wątku. 16.10.07, 17:50
                        Gość portalu: Gosc napisał(a):

                        > Jak dla mnie macierz i matecznik brzmi rownie dobrze i cieplo.
                        > Jest to miejsce gdzie sie wychowalismy, gdzie nabieralismy
                        > doswiadczen i przyzwyczajen i wcale nie musi byc to miejsce
                        > olsniewajace swoim pieknem. Jesli sie je opusci, to nie powinno
                        > sie zabierac glosu w decydowaniu o tym co nie dotyczy. Ostatni
                        > post Griszy brzmi jak wyciety z reklamy wyborczej. Mozna zgrywac
                        > harcerzyka wygodnie zyjac w bogatym panstwie, pracujac na dobrze
                        > platnej posadzie z dala od biedy i wszystkich najgorszych polskich
                        > realiow, czekajac na ciepla emeryturke. Pare dni temu pisalem w
                        > watku, ktory zniknal, a w jednym z postow Grisza, chetnie piszacy
                        > o swoim zyciu, napisal ze wyjechal z Polski w 1997 po tym jak
                        > Suchocka i inni nie zreformowali sluzby zdrowia. Rodzina Griszy
                        > sklada sie tylko z corki (PO), a on sam wybiera sie wrocic do
                        > Polski. Zastanawia mnie kiedy wedlug niego Polska bedzie warta
                        > powrotu, ktory deklaruje i czy glownym powodem wyjazdu/ow nie byly
                        > w pierwszej kolejnosci sprawy zarobkowe. Nie wiem czy dobrze
                        > rozumiem Grisze, spedzil duza czesc swojego zycia samotnie, mozna
                        > powiedziec zmarnowal szmat czasu, nie spotkal nikogo kto stal mu
                        > sie bliski, nie ulozyl sobie zycia. Wjechal, ale wszystko czym
                        > zyje to myslenie o dobru Polski i planowaniu powrotu. To tak jakby
                        > na zlosc mamie utrzec sobie nosa. Bardzo zastanawia mnie taka
                        > zyciowa postawa.
                        Jak pozyjesz w takim kraju jak PRL 39 lat i w post-PRL jeszcze 8, to
                        moze pewne rzeczy przestana Cie dziwic.A jak juz dozyjesz wieku w
                        ktorym zaczynaja ludzi nekac rozne potrzeby zdrowotne i okaze sie,
                        ze Szpital Bielanski kilkanascie? kilkadziesiat lat temu
                        zostal "sprywatyzowany", to moze przypomnisz sobie swoj dzisiejszy
                        entuzjazm. Bo my zaczynajac robote po studiach tez myslelismy,ze
                        wszystko bedzie cacy.
                        >
                        • f.sinatra Re: Temat początkowy tego wątku. 16.10.07, 19:39
                          A tu coś dla Griszy - zadałem sobie trochę trudu, ale znalazłem ten
                          cytat z drugiej połowy 2006 - nie mam go we własnym archiwum, wierz
                          mi. A więc cyt.:
                          "Poza tym, wielu z tych ludzi w tym bohatera tego postu poznalem (
                          zetknalem sie z ) wowczas osobiscie ( bylem w walterowcach ) i
                          pamietajac uwczesny zapal i zaangazowanie ideologiczne, trudno mi
                          uwierzyc w tak daleko idaca metamorfoze.Chodzi mi konkretnie o
                          dokladnie ten sam sposob wyrazania mysli, te sama gestykulacje i
                          mimike, kiedy mowilo sie o Swierczewskim pod Baligrodem w latach 50-
                          ch i o zupkach dla emerytow w latach 90-ch.Z mojego punktu widzenia
                          mam podstawy do watpliwosci."
                          Napisałeś tak o człowieku, który, aby, według Ciebie, zmylić
                          wszystkich, kilka lat przesiedział w komunistycznym więzieniu.
                          Piszesz o też o Swoich 39 latach w PRL i 8 w postkomunie.
                          Grisza, bardzo Cię proszę - Ty ,niezmiennie od lat, antykomunista -
                          opisz wreszcie swoją walkę z tym znienawidzonym reżimem.
                          • Gość: Grisza Tu nie chodzi o mnie, ja jestem drobnym atomem IP: *.bb.online.no 16.10.07, 20:23
                            ale tu chodzi o cos wiecej.Nie wiem, czemu ma mi sie za zle
                            wspomnienie o zapalonej swieczce, o ochryplym glosie prelegenta,
                            ktory 8-o letnim harcerzom zgromadzonym na klatce schodowej LO 41
                            wyjasnial jak podli byli faceci, ktorzy strzelali pod Baligrodem.Nie
                            umiem nic wiecej powiedziec,ale nie wydaje mi sie, ze jest to cos
                            niewlasciwego glosowac na wowczas "zakneblowana" sciane muru, gdzie
                            byla AK, NSZ, Polska i Polacy. Nie umiem tego inaczej wyrazic.
                            A moja osobista walka? Po latach balamucenia w ZMS, kalectwo lewej
                            dloni otrzymane od podoficera ZOMO w czasie manifestacji 3-go maja
                            1983 na Nowym Miescie w Warszawie.
                            • f.sinatra Re: Tu nie chodzi o mnie, ja jestem drobnym atome 16.10.07, 21:01
                              Dziękuję za odpowiedź.
                            • Gość: weterynarz prawa Re: Tu nie chodzi o mnie, ja jestem drobnym atome IP: *.chello.pl 16.10.07, 22:27
                              Do mnie bajdy komunistyczne nigdy nie miały dostępu i jak sądzę, tak jak i
                              innych polskich domów. Komunistów traktowałem instrumentalnie.
                              Z tego co pamiętam, byli to mocno przestraszeni ludzie, którzy już w latach
                              sześćdziesiątych zdawali sobie sprawę, że im nie wyszło.
                              Przypominam też, że strajki były w Polsce przez cały czas trwania głupawego,
                              nieludzkiego systemu. Nazywały się one z tego co pamiętam nieplanowanymi
                              przestojami w pracy. Były i na Wybrzeżu i na Śląsku itd. Z tego względu,że bajdy
                              wspomniane nie miały do mnie dostępu, nie miałem okazji im się przeciwstawiać.
                              Dla mnie ważniejsze było zgłębianie istoty podwójnego zapłodnienia u
                              okrytozalążkowych i co powstało z pierwszej i drugiej szczeliny skrzelowej. A
                              tak zwanych działaczy opozycji antykomunistycznej traktowałem, jak nierobów i
                              niebezpiecznych krzykaczy.
                              Rozgłos przyniosło mi powiedzenie, że pewna żarliwa lektorka, ilekroć wymawia
                              słowo "Lenin", to dostaje orgazmu na mównicy. Tak więc widzicie, że to moje
                              podejście do komunizmu nie wykraczało poza sprawy fizjologii. Moimi ulubionymi
                              książeczkami były w dzieciństwie "Golden books" z disneyowskiej serii.
                              Dzięki nim nie byłem za żelazną kurtyną i wiedziałem, co to jest na przykład
                              "rodeo". Dom mojej mamy odwiedzała pani Bliss Lane.
                              Uważam nadal, iż rola tak zwanej demokratycznej opozycji była żadna. Dzięki
                              informacjom otrzymanym drogą dyskretną, wiedziałem o tajnym porozumieniu między
                              mocarstwami na mocy którego po 50 latach od jego podpisania zastąpią w Polsce
                              Rosję - USA i Wielka Brytania. Z okresu studenckiego miło wspominam pana
                              redaktora Giełżyńskiego. I tyle.
                              I to się sprawdziło. A teraz klepię biedę i muszę do niej mieć odpowiedni
                              stosunek filozoficzny.

                              Pozdrawiam
                              • jota-40 Re: Tu nie chodzi o mnie, ja jestem drobnym atome 16.10.07, 23:01
                                "Uważam nadal, iż rola tak zwanej demokratycznej opozycji była żadna. Dzięki
                                informacjom otrzymanym drogą dyskretną, wiedziałem o tajnym porozumieniu między
                                mocarstwami na mocy którego po 50 latach od jego podpisania zastąpią w Polsce
                                Rosję - USA i Wielka Brytania."

                                Mater dei!!!... Napisz, bardzo Cię proszę, kto udzielił Ci tych poufnych
                                informacji?? Karakuliambro? Nostradamus???...
                                Weterynarzu, naprawdę uważasz, że godzi się tak oceniać w trzech słowach żywoty
                                ludzi, którzy całkiem realnie gnili w więzieniu - latami, którzy w więzieniu
                                dowiadywali się o śmierci ukochanych bliskich, na których oczach bojówki
                                katowały ich własne rodziny w ich własnych domach?... Tych ludzi, którym władza
                                uniemożliwiała jakąkolwiek działalność?
                                Brak mi słów.
                                Ale powiem Wam jedno, Panowie, skoro już tak otwarcie określiliście swoje
                                sympatie polityczne (mam na myśli Weterynarza i Griszę) - zaiste prawdziwa
                                okazuje się moja teoria, że na PIS głosują przede wszystkim frustraci. Na swoich
                                głosują!
                                • donkej Re: Tu nie chodzi o mnie, ja jestem drobnym atome 16.10.07, 23:11
                                  Prawdę rzeczesz Joto - resentyment w czystej postaci. Wyracjonalizowany
                                  oczywiście. :-D
                                  • Gość: kazio Re: Tu nie chodzi o mnie, ja jestem drobnym atome IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.07, 01:04
                                    Agata - jestem pewny!
                                  • Gość: weterynarz prawa Re: Tu nie chodzi o mnie, ja jestem drobnym atome IP: *.chello.pl 17.10.07, 15:51
                                    Dziękuję za słowo "wyracjonalizowany"! Super! Taki resentyment
                                    wyracjonalizowany, to tak prawie, jak resentyment rokokowy, pełen ornamentów.
                                    Porfirion też by był zachwycony.

                                    Pozdrawiam
                                • Gość: Grisza Lokalizacja hipermarketu przy P.Gojawiczynskiej IP: *.bb.online.no 17.10.07, 06:43
                                  ma same zalety:
                                  1.Bardzo dobre polaczenia komunimacyjne
                                  2.Ozywienie zoliborskiej przedsiebiorczosci
                                  3.Odciagniecie zoliborzan od licznych w tej okolicy
                                  ognisk szerzenia zabobonu
                                  4.Do czasu wybudowania Mostu Polnocnego, przyciagniecie wielkiej
                                  rzeszy klientow z Bialoleki i Tarchomina( znudzonych spedzaniem
                                  swiat w Auchan'ie)
                                  Jestem za postepem.
                                  • wiedzmin11 Re: Lokalizacja hipermarketu przy P.Gojawiczynski 17.10.07, 10:16
                                    Drogi Griszo, pomyliles chyba watek, albo usilowales zmienic temat,
                                    ktory staje sie dla ciebie niewygodny. Zycze odwagi.
                                    • Gość: Grisza Re: Lokalizacja hipermarketu przy P.Gojawiczynski IP: *.mnhelse.net 17.10.07, 10:58
                                      Wiedzminie, ja tak specjalnie, zeby Jota wiedziala do czego prowadzi
                                      nadmiar wolnego rynku i przedsiebiorczosci.To takie political
                                      fiction-ale zaloze sie, ze juz ktos nad ta sprawa mocno
                                      glowkuje.Takie sa prawa rynku drodzy koledzy.
                                      • wilson05 Re: Lokalizacja hipermarketu przy P.Gojawiczynski 17.10.07, 13:05
                                        > Takie sa prawa rynku drodzy koledzy.
                                        Wiemy, wiemy, tez uczylismy sie ekonomii z komunistycznych podrecznikow. Gdybym
                                        poprzestal tylko na ksiazkach zatwierdzonych przez Glowny Urzad Kontroli Prasy,
                                        Publikacji i Widowisk to tez bym glosowal teraz na PiS - lub innych mentalnych
                                        spadkobiercow tej jakze pozytecznej instytucji
                                        • Gość: mania Re: Lokalizacja hipermarketu przy P.Gojawiczynski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.07, 21:16
                                          Szanowny pan Moderator Wilson 05 stosuje wobec siebie inne kryteria
                                          oceny wypowiedzi . Otoz panska wypowiedz to agitacja wyborcza
                                          przeciw PiS. Prosze wiec usunac te wypowiedz, bowiem jak sam pan
                                          napisal na tym forum nie ma agitacji politycznej!
                                • Gość: weterynarz prawa Re: Tu nie chodzi o mnie, ja jestem drobnym atome IP: *.chello.pl 17.10.07, 08:00
                                  Odpowiedź Jocie 40
                                  Informację o trzymałem od pracowników przedwojennej dwójki. Mój Tata był
                                  kurierem wywiadu na Europę Wschodnią. Między innymi wywiózł z Sowietów cały
                                  plan ich obrony przed agresją niemiecką. Z Budapesztu dostarczał miliony dolarów
                                  dla polskiego ruchu oporu. Przypadkiem został złapany na granicy sowieckiej.
                                  Szczęściem w nieszczęściu udało mu się zjeść przenoszone tajne meldunki i
                                  szyfry, dlatego zamiast kary śmierci przesiedział 16 lat w Rosji. Między innymi
                                  to on, jako łagiernik budował wielkie budowle socjalizmu, także w Norylsku. Dwa
                                  razy uciekał, w tym raz do Chin. W domu u mnie spotykali się po 56 jego koledzy
                                  z wywiadu, niestety część tajemnic zabrali ze sobą do grobu. Między innymi wśród
                                  nich był pan, który siedział z Moczarskim.
                                  Mój ojciec był absolwentem "Poniatówki". Zapewniam, że nie jestem frustratem,
                                  tylko znam trochę więcej faktów.

                                  Pozdrawiam
                                  • grisza14 Re: Tu nie chodzi o mnie, ja jestem drobnym atome 17.10.07, 08:20
                                    Drogi Weterynarzu, dales wlasnie najlepsze swiadectwo bycia
                                    frustratem.Ty oraz cala Twoja rodzina jestescie niepoprawnymi
                                    frustratami.A w Zwiazku Radzieckim nie bylo zadnych wiezien, tylko
                                    obozy resocjalizacji i ludzie, ktorzy tam przebywali, robili to
                                    dobrowolnie.A jesli chodzi o osobisty przypadek Twego sp.Ojca, to
                                    popelnil blad nie wiedzac, ze zgodnie z zasadami materializmu
                                    dialektycznego, co by to okreslenie nie oznaczalo, ojczyzna Jego nie
                                    bedzie tam zadna Polska, tylko przyszle PRL a Jego prezydentem
                                    Boleslaw Bierut.Skadinad tez zoliborzanin.
                                    • Gość: weterynarz prawa Re: Tu nie chodzi o mnie, ja jestem drobnym atome IP: *.chello.pl 17.10.07, 15:24
                                      Griszo, pewnie że zastanawiałem się nad tym czym jest frustracja. Ja raczej
                                      dostrzegam w społeczeństwie polskim zjawisko wyuczonej bezradności.

                                      Pozdrawiam
                                  • wilson05 Re: Tu nie chodzi o mnie, ja jestem drobnym atome 17.10.07, 09:49
                                    > Zapewniam, że nie jestem frustratem,
                                    > tylko znam trochę więcej faktów.
                                    To powiedz nam jeszcze kto wedlug tajnej umowy wygra najblizsze wybory,
                                    zdobedzie mistrzostwo Polski w pilce noznej i kiedy bedzie koniec swiata (wedlug
                                    tajnej umowy, oczywiscie)
                                    • Gość: Grisza Koniec swiata to bedzie jak wygra ... IP: *.mnhelse.net 17.10.07, 09:54
                                      Ale mam drogi Wilsonie radosne przeczucie, ze tym razem konca swiata
                                      nie bedzie.Bedzie za to wielka klapa.
                                      • Gość: weterynarz prawa Re: Koniec swiata to bedzie jak wygra ... IP: *.chello.pl 17.10.07, 15:35
                                        Po Greku Zorbie pozostał przynajmniej taniec i wspomnienie najpiękniejszej
                                        katastrofy. Rozważmy, co pozostanie po wieszczonej przez Ciebie wielkiej klapie.

                                        Pozdrawiam
                                    • Gość: weterynarz prawa Re: Tu nie chodzi o mnie, ja jestem drobnym atome IP: *.chello.pl 17.10.07, 15:14
                                      Z faktami Wilsonie się nie dyskutuje. Trzeba mieć też odrobinę dobrego smaku.
                                      Przepowiadaczem nie jestem. Zwróć się ze swoim pytaniem do bacy.
                                      Jeżeli Joto 40 jesteś zainteresowana przeczytaniem wspomnień mojego Taty, to
                                      proszę bardzo. Na Bieruta nie zdążył. Jej, jak dobrze byłoby być frustratem,
                                      niestety nie mam na to czasu.

                                      Pozdrawiam
                                    • Gość: weterynarz prawa Re: Tu nie chodzi o mnie, ja jestem drobnym atome IP: *.chello.pl 17.10.07, 15:32
                                      Post scriptum
                                      Jeżeli ze swymi pytaniami nie masz sposobności zwrócić się do bacy, to zwróć się
                                      do CBA, którego powstaniu byłem przeciwny i poniosłem z tego względu pewne
                                      konsekwencje. Poradziłbym jeszcze Radio Erewań, ale tego już nie ma. A może
                                      jest? Wilsonie zbadaj to, bo może działa tajnie w Twoim sąsiedztwie.

                                      • wilson05 Re: Tu nie chodzi o mnie, ja jestem drobnym atome 17.10.07, 15:49
                                        > Wilsonie zbadaj to, bo może działa tajnie w Twoim sąsiedztwie.
                                        Przypomne, Weterynarzu, ze to Ty jestes posiadaczem wiedzy tajemnej i ukrytej o
                                        spiskach i tajnych umowach - a badanie tych spraw zlec dzialaczom Partii, aby
                                        mieli co robic - bo mam nadzieje, ze po wyborach bedzie wsrod nich duzo bezrobotnych
                                        • Gość: weterynarz prawa Re: Tu nie chodzi o mnie, ja jestem drobnym atome IP: *.chello.pl 17.10.07, 19:32
                                          Nie jestem posiadaczem wiedzy tajemnej, tylko wspomniałem fakt z historii
                                          dyplomacji Wielkiej Trójki, a że polski wywiad był niezły to tajny pakt, a
                                          przynajmniej pogłoska o nim, przestała być tajna. Wiedza tajemna związana jest
                                          zaś na przykład z Hermetyzmem, Oroborosem, Vitriolem oraz Flipem i Flapem.
                                          Kabała by była dla mnie interesująca, gdybym spotkał dobrego mistrza.

                                          Pozdrawiam

                                • Gość: weterynarz prawa Re: Tu nie chodzi o mnie, ja jestem drobnym atome IP: *.chello.pl 17.10.07, 15:20
                                  Jeszcze dodaj Porfiriona.
                                  Wcale nie określiłem swoich sympatii politycznych.

                                  Pozdrawiam
                                • Gość: weterynarz prawa Re: Tu nie chodzi o mnie, ja jestem drobnym atome IP: *.chello.pl 17.10.07, 16:33
                                  Jeżeli piszę o "opozycji demokratycznej" mam na myśli KOR i jego klony. Wybacz
                                  nieprecyzyjnie się wyraziłem. Wybacz tym bardziej, że jestem po przeczytaniu
                                  powtórki z historii dla liceów wydanej na płycie DVD przez Życie Warszawy.
                                  Okazało się, że ta gazeta jest tak znakomita, iż potrafi w trzech słowach
                                  zawrzeć ważne treści. Idziesz na egzamin, przypominasz sobie trzy słowa i
                                  dostajesz pałę. I wiesz, że historia, to nie jest to.

                                  Pozdrawiam

                                  Pozdrawiam
                            • wilson05 Re: Tu nie chodzi o mnie, ja jestem drobnym atome 17.10.07, 09:56
                              > niewlasciwego glosowac na wowczas "zakneblowana" sciane muru, gdzie
                              > byla AK, NSZ, Polska i Polacy.
                              Grisza, chcesz glosowac na partie, ktora rzadzila w koalicji z bylymi
                              pezeperowcami z Samoobrony i LPR - w tej sytuacji trudno Twoje tyrady o
                              antykomunizmie traktowac powaznie.
                              • grisza14 Re: Tu nie chodzi o mnie, ja jestem drobnym atome 17.10.07, 10:13
                                Drogi Wilsonie, nie odnosze wrazenia, ze wyglaszam tyrady. Jak
                                wygracie ( rozumiem PO ) to dobierzecie sobie inz.Waldka Pawlakow,
                                bo PSL w wielu rzadach juz byl i zawsze koalicje z nimi konczyly sie
                                na wygorowanych zadaniach PSL-u.Teraz nie bedzie inaczej. A jesli
                                zechcecie koalicji z PiS, to chyba zdajecie sobie sprawe, ze
                                przedstawione zostana Wam identyczne zadania, jak PO stawialo PiS.A
                                sadzisz, ze Lechia Gdansk bedzie mistrzem Polski?
                                • wilson05 Re: Tu nie chodzi o mnie, ja jestem drobnym atome 17.10.07, 10:34
                                  > sadzisz, ze Lechia Gdansk bedzie mistrzem Polski?
                                  oj, raczej nie predko... choc trudno mi sie wypowiadac, pewne fakty pozostaja
                                  przede mna w ukryciu...
                                  • Gość: Grisza Re: Tu nie chodzi o mnie, ja jestem drobnym atome IP: *.mnhelse.net 17.10.07, 10:55
                                    To mnie troche pocieszyles Wilsonie. Te gdanskie kluby to ...
                                    • jota-40 Re: Tu nie chodzi o mnie, ja jestem drobnym atome 17.10.07, 12:55
                                      Na temat klubów piłkarskich się nie wypowiadam, ale - Griszo drogi, czyżbyś
                                      prorokował, że zabudowa terenu przy Poli Gojawiczyńskiej dopiero teraz ruszy z
                                      kopyta (i to o ile wygra PO)?... To zabawne, bo mnie się wydaje, że teren został
                                      sprzedany już dawno, jeszcze za prezydentury Kaczyńskiego. W każdym razie od
                                      wielu lat czytam o planach zagospodarowania - i w tym miejscu projektowane jest
                                      chyba spore osiedle? Niestety, zapewne hermetycznie ogrodzone. Zależy to od
                                      developera. Zdziwiłabym się, gdyby powstał hipermarket.
                                      Ale to jest temat na inny wątek.
                                      Czy budowa osiedla w tym miejscu zaburzy ekosystem Sadów? Mam cichą nadzieję, że
                                      nie.
                                      • Gość: Grisza Re: Tu nie chodzi o mnie, ja jestem drobnym atome IP: *.mnhelse.net 17.10.07, 13:16
                                        Joto Droga, jakze mi zal miszkancow Sadow, jak ja Wam
                                        wspolczuje.Zobaczysz, jak sprawy rusza z kopyta, wszystkie studnie w
                                        okolicy powysychaja, wody oligocenskiej nie uswiadczysz.Taki Palac
                                        Kultury i Nauki postawiony na tym skrawku Zoliborza, a jak to sie
                                        moze rozjarzyc milionami jarzeniowych reklam.Jota postep musi byc i
                                        musza byc jego ofiary.Calodobowy hipermarket.Jak nie tam, to moze na
                                        terenie dawnej fosy przy Braci Zaluskich.
                                        • jota-40 Re: Tu nie chodzi o mnie, ja jestem drobnym atome 17.10.07, 14:16
                                          Tak, i dlatego, jak rozumiem, wyniosłeś się do tej miłej, proekologicznej
                                          krainy, gdzie kotki i krokusy. Doskonale Cię rozumiem, bo i ja chciałabym żyć w
                                          mieście, gdzie panuje szacunek dla krajobrazu i dla zieleni.
                                          Mam cichą nadzieję, że jednak nie powstanie tu nic w rodzaju Pałacu Kultury. Za
                                          to - muszę przyznać - z góry gorąco Ci współczuję, bo budowa mostu Krasińskiego
                                          jest już przesądzona. Za kilka lat ciężko będzie wytrzymać na placu Wilsona...
                                          nawet w trakcie tych rzadkich wizyt w granicach Heimatu ;).
                                          • Gość: Grisza Zoliborz zielonym plucem Stolicy IP: *.mnhelse.net 17.10.07, 14:37
                                            Jota odcielas sie trafnie, ale ja sobie robie zarty z Poli G, a most
                                            jest rzeczywiscie przesadzony.Zreszta, moze i nie ma czego zalowac,
                                            bo obecny Plac Wilsona i tak jest jak wieza Babel.Na pocieszenie
                                            pozostaje Puszcza Augustowska; tak od kwietnia do pazdziernika i
                                            moze mala posada w Sejnach. O ile nie bedzie tam prywatyzacji.
                                            • donkej Re: Zoliborz zielonym plucem Stolicy 17.10.07, 14:53
                                              > pozostaje Puszcza Augustowska; tak od kwietnia do pazdziernika i
                                              > moze mala posada w Sejnach. O ile nie bedzie tam prywatyzacji.

                                              za to będzie w pobliżu słynna obwodnica, której chcą Twoi faworyci
                                              • Gość: weterynarz prawa Re: Zoliborz zielonym plucem Stolicy IP: *.chello.pl 17.10.07, 16:12
                                                Proszę, wyjaśnij o których faworytów chodzi. Oczywiście bez agitacji.

                                                Pozdrawiam
                        • laminja Re: Temat początkowy tego wątku. 17.10.07, 18:25
                          Grisza może najpierw się dowiedz jak ma wyglądać to co szumnie jest nazywane
                          prywatyzacją szpitali. Mam wrażenie, że bezkrytycznie i bez cienia myślenia
                          słuchasz i przyjmujesz słowa Kaczyńskiego, który plecie trzy po trzy, bo
                          zbliżają się wybory, a jego pęd do władzy jest tak silny, że zrobi wszystko
                          byleby wygrać. O zarządzaniu służbą zdrowia wiesz jak widać bardzo mało.
                          • Gość: weterynarz prawa Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.chello.pl 18.10.07, 07:59
                            Maniu! Gdzie są Twoje wątki?

                            Pozdrawiam
                            • Gość: gosc Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.07, 15:22
                              Grisza, niestety nie moge sobie pozwolic, jak ty, pisac na forum o
                              kazdej
                              porze dnia, bo tyram. Przyznam, ze troche ci zazdroszcze tego
                              dobrze platnego siedzenia w internecie, w godzinach pracy :)
                              Odstaw "srodki grzewcze" :) i przeczytaj raz
                              jeszcze to co napisalem w moim wczesniejszym poscie, ktory
                              cytowales. Nie wiem skad wnioskujesz, ze jestem
                              mlodym czlowiekiem bez bagazu doswiadczen, wrecz przeciwnie,
                              doswiadczenia mamy dosc podobne, z ta roznica, ze ty wyjechales a
                              ja zostalem, choc tez mialem mozliwosci, ale nie zaluje niczego.
                              Mam kochajaca i kochana zone, mialem szczescie znalezc swoja
                              polowke, charakterna i uczciwa do bolu, ktora nie wyobrazala sobie
                              wyjechac z Polski. Tu nasze dzieci wchodza w dorosle zycie i tez
                              nie wykazuja checi do opuszczenia kraju, choc pokusy sa jak i
                              rowniez mozliwosci. Nie wiem tez gdzie w moim poscie znajdujesz
                              entuzjazm, wrecz przeciwnie. Nie pisze o zadnej partii, bo po
                              pierwsze, o tym to na innym forum (uklony dla moderatora:), po
                              drugie nia ma w tej chwili dla mnie zadnej godnej zaufania. Twoja
                              odpowiedz, a mialabyc takowa skoro cytujesz moj post, jest
                              zupelnie nie na temat. Prywatyzacja sluzby zdrowia w Polsce,
                              ktorej jestem przeciwnikiem, to zupelnie inna bajka. "Pewne fakty
                              pozostaja przede mna w ukryciu...", przede mna rowniez.



                              • laminja Re: Temat początkowy tego wątku. 18.10.07, 15:38
                                > Prywatyzacja sluzby zdrowia w Polsce,
                                > ktorej jestem przeciwnikiem, to zupelnie inna bajka.


                                Jak można być przeciwnikiem czegoś o czym najwyraźniej nie ma się zielonego
                                pojęcia? To co na ten temat opowiadają politycy PiSu woła o pomstę do nieba.
                                Niestety ludzie dają sobie taką ciemnotę wciska bardzo skutecznie - patrz Grisza :(
                                • Gość: weterynarz prawa Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.chello.pl 18.10.07, 16:04
                                  "Wstrzymał słońce, a poruszył Ziemię" - o ile wiem z historii wielu było
                                  przeciw, chociaż nie mieli zielonego pojęcia. Byli przeciwni - dobrze.

                                  Pozdrawiam
                                  • wiedzmin11 Re: Temat początkowy tego wątku. 18.10.07, 17:59
                                    No to zdrowka zycze w klepaniu twojej biedy. Ciekawym jak droga
                                    Laminja wyobraza sobie prywatyzacje sluzby zdrowia przy obecnej
                                    sredniej krajowej, przy rentach, emeryturach, zapomogach, ktore
                                    czesto nie wystarczaja na wykupienie recepty. A wszyscy ciezko i
                                    przewlekle chorzy, bez pracy, co mieliby wtedy zrobic? Szkoda, ze
                                    takich wlasnie nie stac na komputer czy internet, bo rozjasniliby ci
                                    w umysle.
                                    • wilson05 Re: Temat początkowy tego wątku. 18.10.07, 18:23
                                      W Warszawie wlasnie jest prywatyzowany szpital sw. Zofii - poczytaj Wiedzminie i
                                      rozjasnij sobie w umysle na czym polega prywatyzacja:
                                      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34885,4444534.html
                                      Griszy tez polecam zapoznanie sie z ta sprawa
                                      • laminja Re: Temat początkowy tego wątku. 18.10.07, 19:00
                                        doprecyzuję to co zostało napisane w artykule. Ta "prywatyzacja" będzie polegała
                                        na tym, że mieniem należącym do miasta - gruntem, budynkami i sprzętem zarządzać
                                        będzie spółka pracownicza. Dzierżawa zobowiązuje spółkę do świadczenia
                                        określonej ilości usług w ramach kontraktu z NFZ. Sprzęt po pewnym czasie
                                        przejdzie na własność pracowników - de facto odkupią go od miasta. Nie ma więc
                                        szansy na to żeby tak "sprywatyzowany" czy inaczej przekształcony szpital
                                        przestał świadczyć usługi czy został zamieniony w hotel, albo zrównany z ziemią
                                        , bo stoi na cennej działce. Ciekawe jakie zagrożenia tego typu przekształceń
                                        widzi Grisza? Bo tę poparli również radni z PiSu. Jeszcze jedno - pomysłodawcą
                                        tego przekształcenia był rady z SLD nie PO.

                                        Warto też pamiętać, że w szpitalu św. Zofii od wielu lat rodzi się najwięcej
                                        dzieci w województwie mazowieckim. Jest to też jeden z nielicznych
                                        niezadłużonych szpitali w Warszawie.

                                    • Gość: xyz Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.07, 18:24
                                      Wiedzminie11, wynurz sie ze swiatow tworzonych przez Sapkowskiego i przejdz sie
                                      po warszawskich ulicach rozgladajac sie przy tym za tablicami z napisem NFZ.
                                      Zdziwisz sie, jak wiele z nich wisi na prywatnych gabinetach lekarskich, ktore
                                      maja podpisane umowy z NFZ na swiadczenie uslug medycznych osobom ubezpieczonym.
                                      Widac ceny tych uslug sa konkurencyjne na rynku, tj. mniej obciazajace nasze -
                                      podatnikow - kieszenie. Co to jest jak nie sprywatyzowana (czesciowo) sluzba
                                      zdrowia?
                                      • Gość: zyx Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.toya.net.pl 18.10.07, 20:31
                                        Ja sie nie dziwie. Rzeczywiscie pelno takich szyldow, tylko sprobuj skorzystac z
                                        bezplatnej wizyty. Okulista: zapisy w ciagu jednego dnia miesiaca na caly
                                        nastepny miesiac, ginekolog: to samo. Trzeba stac w kolejce od 6-rano, jak za
                                        dawnych,krytykowanych przez wielu, czasow.
                                        Przez pol roku probowalam, by w koncu udac sie prywatnie do okulisty, z
                                        ginekologa zrezygnowalam.
                                        Wprowadzenie wielu odplatnych uslug stomatologicznych spowodowalo wyrazne
                                        zmniejszenie liczby chetnych do korzystania z owych - czyzby ostatnio ludziom
                                        przestaly psuc sie zeby?
                                    • Gość: weterynarz prawa Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.chello.pl 18.10.07, 18:26
                                      To samo mówi Sośnierz.

                                      Pozdrawiam
                                      • laminja Re: Temat początkowy tego wątku. 18.10.07, 19:01
                                        a co dokładnie i o czym?!
                                    • laminja Re: Temat początkowy tego wątku. 18.10.07, 18:35
                                      Wiedźmin Ty najwyraźniej też nie masz bladego pojęcia o tym jak ma wyglądać
                                      ewentualna prywatyzacja służby zdrowia w Polsce. Gdybyś je miał nie pisałbyś
                                      takich głupot.
                                      • Gość: Grisza Slowo o prywatyzacji IP: *.bb.online.no 18.10.07, 19:10
                                        Prywatyzacja polega na tym, ze lekarz po uzyskaniu jakiejs
                                        specjalizacji kupuje sobie kanciapke na miescie, wywiesza szyld, do
                                        kanciapki wstawia pare gadzetow z branzy medycznej, biurko, fotel,
                                        komputer i zaczyna przyjmowac pacjentow.Temu zmierzy cisnienie,
                                        tamtej oceni zylaki, komus opuka pluca.Wypisze jakies lekarstewka
                                        bez znaczenia, podliczy kase i wieczorem w poczuciu dobrze
                                        spelnionego obowiazku pojdzie do domu. A na miescie pan Kowalski w
                                        stanie wstrzasu zawalowego bedzie wedrowal w poszukiwaniu osrodka
                                        dysponujacego sprzetem i mozliwosciami wykonania koronarografii .
                                        Pani Zosia, martwiaca sie, ze malo zarabia ma dodatkowe zmartwienie,
                                        bo okazalo sie, ze ginekolog-cytolog do ktorego chodzila przez lat
                                        15 wcale nie znal sie na cytologii i oto okazuje sie, ze cierpi ona
                                        na zaawansowana postac raka szyjki macicy.Potrzebuje sie operowac i
                                        naswietlac, ale nie wie kiedy to bedzie mozna zrobic, bo wszedzie sa
                                        kolejki. Pan Kazio z rakiem gruczolu krokowego, dusi sie nie mogac
                                        oddawac moczu, ale musi cierpliwie czekac na swoja kolejke.Moze
                                        oczywiscie isc do Prywatnej Swiatyni Zdrowia, ale nie ma na to kasy
                                        a bank akurat w tej sprawie nie gadac o zadnej pozyczce.
                                        Itp, itp.
                                        A jesli chodzi o Szpital sw. Zofii, to mieli oni tam niedawno bardzo
                                        ciezkie powiklanie poloznicze, z ktorym zasobami tego wspanialego
                                        osrodka nijak nie mogli sobie poradzic.Prywatna Sluzba Zdrowia
                                        jestem za, bardzo potzrebna jest ludziom mlodym, zdrowym, czystym.
                                        Zaniedbana babcia, z koltunem i wszawica znaleziona na smietniku, o
                                        ile beda jeszcze jakies dostepne smietniki nie miesci sie w zakresie
                                        dzialania Wolnorynkowej Sluzby Zdrowia.
                                        A powiedzmy sobie tak; kraj, miasto, dzielnica potrzebuje osrodka
                                        onkologicznego, kardiologicznego,chirurgicznego z wyposazeniem,
                                        ktore kosztuje tyle, ze o takiej forsie nie snilo sie nawet
                                        najbogatszemu oligarsze z bylych demoludow, no to kto niby ma takie
                                        osrodki budowac? Pan X, ktory pierwszy milion dolarow ukradl w 1989
                                        roku? Prosze mnie nie rozsmieszac.Sa pewne rzeczy, ktore
                                        spoleczenstwo musi budowac solidarnie w ramach panstwa dobrobytu.
                                        Stany Zjednoczone? No niech ktos tu wyskoczy z taka forsa , zeby
                                        wybudowac w Warszawie Mount Sinai Hospital, John Hopkin`s Hospital,
                                        Mayo Clinic. Koledzy i kolezanki, bzdury, chmury i Mazury. A sw.
                                        Zofia niech zajmie sie fizjologicznymi porodami, ktore spokojnie
                                        moglyby odbywac sie w domu ( vide wiktorianska Anglia ) i modli sie
                                        do patronki, aby nie zdarzaly sie zadne powiklania.
                                        • laminja Re: Slowo o prywatyzacji 18.10.07, 19:20
                                          A co to wszystko ma do rzeczy?! Czy to, że zarządzaniem danym ośrodkiem zajmie
                                          się spółka prywatna stanowi w/g Ciebie zagrożenie, większe niż to, które
                                          zafundował nam obecny rząd doprowadzając m.in. do przymusowej ewakuacji
                                          szpitali? Nie wspomnę już o zagrożeniach wynikających z emigracji/przepracowania
                                          lekarzy i pielęgniarek.

                                          Do bardzo poważnych powikłań położniczych są placówki z wyższym stopniem
                                          referencyjności - czyli szpitale kliniczne. Św. Zofia jest szpitalem miejski,
                                          który ma się zajmować właśnie porodami fizjologicznymi, których jednak nie
                                          polecam odbywać w domu, bo zawsze może się okazać, że trzeba zrobić nagłe cc.
                                          Powikłania zdarzają się wszędzie i w każdym szpitalu co jakiś czas umierają
                                          pacjenci.
                                          • Gość: Grisza probujesz lapac wlasny ogon IP: *.bb.online.no 18.10.07, 19:37
                                            Wiec kto i za jakie pieniadze ma wybudowac osrodki referencyjne ? A
                                            szpiatl miejski, to co, tez ma sie zajmowac fizjologia albo zylakami
                                            odbytu? A kto ma zorganizowac badania przesiewowe, zeby wreszcie
                                            skonczyc z tragedia kobiet umierajacych w Polsce na raka szyjki
                                            gorzej niz w Gornej Wolcie? A diagnostyka raka sutka? O czym
                                            mowimy ? Kardiologia, kardiochirurgia, to co niby Damian Ci to
                                            zalatwi? Jesli tak mysla stesknieni za prywatyzacja, to jest to po
                                            prostu niebezpieczne.To sa ogromne pieniadze i tylko zorganizowane ,
                                            solidarne spoleczenstwo jest w stanie to wybudowac, utrzymac i
                                            prowadzic.
                                            • laminja Re: probujesz lapac wlasny ogon 18.10.07, 20:26
                                              pięknie to solidarne społeczeństwo załatwiło pacjentów w Radomiu. Wkrótce
                                              podobnie może być w innych miejsca? Za to opisałeś ma zapłacić NFZ z naszych
                                              składek. Budować mogą równie dobrze samorządy jak i prywatni inwestorzy. Nie od
                                              dziś wiadomo, że prywatne spółki są znacznie lepiej zarządzane. Nie są zależne
                                              od nacisków politycznych. Ich szefowie są obsadzani wg klucza kompetencyjnego, a
                                              nie z rozdzielnika politycznego. PiS pokazał jak się kończy obsadzanie takich
                                              stanowisk kolesiami. A miało być Prawo i Sprawiedliwość :D Jeśli myślisz, że
                                              nasze państwo zapewni nam porządną służbę zdrowia grubo się mylisz i to co się
                                              obecnie dzieje powinno Ci otworzyć oczy. Szpitale tonął w długach, ludzie
                                              wydają miliardy złotych na prywatną służbę zdrowia, bo tam nie ma dzikich
                                              kolejek, ani opryskliwych pracowników. Nie ma różnicy czy to będzie
                                              kardiochirurgia, położnictwo czy inna dziedzina - jeśli będą kontrakty z NFZ
                                              ludzie będą leczeni w ramach ubezpieczenia. A to jakie będą te kontrakty nie ma
                                              nic wspólnego z prywatyzacją czy przekształcaniem własnościowym szpitali.
                                              Ośrodki referencyjne są wybudowane. Niestety większość z nich tonie w długach.
                                              Odbija się to przede wszystkim na pacjentach, bo nie ma pieniędzy a szkolenie
                                              podyplomowe lekarzy, na nowoczesny sprzęt, godziwy standard. Gdyby były lepiej
                                              zarządzane być ich sytuacja wyglądałaby inaczej. Ale trzeba by zatrudnić
                                              managera, a nie kolegę z partii. Ogromne pieniądze są wrzucane do czarnej dziury
                                              - rocznie przecieka kilka miliardów złotych. Szpitale powinny konkurować z
                                              prywatnymi placówkami o pacjentów, którzy mają prywatne ubezpieczenia - bo żaden
                                              prywatny ośrodek nie zapewni tak kompleksowej opieki jak dobrze wyposażony i
                                              zorganizowany szpital. A z samego kontraktu z NFZ szpitale nie są w stanie się
                                              utrzymać. Nikt więc nie zamieni szpitala Bielańskiego w parking. Jeśli kiedyś
                                              zostanie przekształcony, to polegać to będzie na zmianie na gruncie zarządzania.

                                              Szpitale miejskie z natury rzeczy mają się zajmować przypadkami fizjologicznymi.
                                              Trudniejsze przypadki powinny trafiać do szpitali klinicznych.

                                              Profilaktyką powinno się zajmować Państwo, a nie konkretne placówki - gdyby
                                              państwo wdrażało odpowiednie programy odsetek umierających na raka szyjki macicy
                                              byłby znacznie niższy. Nadal mam wrażenie, że nie umiesz się przestać trząść na
                                              hasło prywatyzacja, bo masz wpojone negatywne skojarzenia. Błąd, bo tutaj na
                                              prywatyzacji wszyscy mogą zyskać. A długi, które obecnie generują szpitale
                                              państwowe i tak wszyscy będziemy musieli spłacić. Solidarnie z naszych podatków.
                                              Czemu? Bo żyjemy w republice kolesi, gdzie nieudolny manager nie ponosi żadnej
                                              odpowiedzialności za to co robi w zarządzanej przez siebie placówce. I tak
                                              przeciekają miliardy, pacjenci stoją w dzikich kolejkach, lekarze emigrują, albo
                                              się zwalniają z pracy w publicznej służbie zdrowia.


                                              dla rroodej :)
                                            • Gość: weterynarz prawa Re: probujesz lapac wlasny ogon IP: *.chello.pl 18.10.07, 20:47
                                              Do Laminji. Mówił, że w tej chwili nakłady na lecznictwo rosną, że wychodzi
                                              służba zdrowia z zapaści, że są procedury lecznicze, które są tak kosztowne, że
                                              pacjent nie mógłby skorzystać z nich, choćby pracował i 30 lat. Żaden zaś
                                              prywatny ubezpieczyciel nie zagwarantowałby mu tych świadczeń. Żeby sprawić
                                              przyjemność moderatorowi, który zdaję się, przyznał mi rolę specjalisty od spraw
                                              tajnych i tajemnych wspomnę, iż pan Sośnierz opowiadał, iż Narodowe Fundusze
                                              Zdrowia stworzone zostały dla pracowników służb specjalnych poprzedniego
                                              systemu, by czerpali z nich korzyści. Gdy to przestało się udawać im, powołano
                                              jeden Fundusz z którego pan Sośnierz pozbywa się stopniowo funkcjonariuszy i
                                              pracowników poprzednich służb. To nie jest jednak tajemnica, bo opowiadał to na
                                              spotkaniu z posłem z Prawa i Sprawiedliwości, panem Górskim (uprzedzam pytanie
                                              Joty 40 skąd to wiem. Nawiasem mówiąc mnie też podoba się Karakuljambro, sam w
                                              rodzinie miałem wujka, który nazywał się Ugrehelidze).
                                              Myślę, że gdyby zabrać się kompleksowo za biznes plan służby zdrowia, to byśmy
                                              go mogli od nowa przygotować, oczywiście o ile Nasza Informatyczna Łaskawość by
                                              rzucił takie hasło. Na razie jest tylko rzucanie kazusami i emocje. Ja
                                              przykładowo znam szpital KGHM i wielokrotnie w nim byłem. Jest rzeczywiście
                                              dobry od strony aparaturowej. Tu kończę, by pozostało więcej dla innych.

                                              Pozdrawiam
                                              • lepus42 Re: probujesz lapac wlasny ogon 18.10.07, 21:09
                                                W jednym z warszawskich prywatnych szpitali operuje się żylaki. Grupa lekarzy ma
                                                za zadanie zoperować trzech pacjentów dziennie aby szpital wyszedł na swoje.
                                                Jeżeli trafi się delikwent którego operacja może się przeciągnąć w
                                                czasie,(trudniejsza, rozleglejsza, z możliwością komplikacji) ciupasem odsyłany
                                                jest do państwowego szpitala na Bródno który za te same pieniądze zoperuje
                                                jednego pacjenta przez cały dzień. I jak ten państwowy może wyjść na swoje? I
                                                czy prywatyzacja szpitala bródnowskiego załatwi problem? Do kogo odeśle wtedy
                                                pacjenta? Dr Balicki w jednym z wywiadów wyraźnie powiedział ,że jego
                                                szpital(państwowy) pełen jest pacjentów przysłanych przez prywatne szpitale
                                                warszawskie, którym się trudniejszych przypadków nie opłaca leczyć.
                                                • laminja Re: probujesz lapac wlasny ogon 18.10.07, 21:32
                                                  wszystko zależy od kontraktu jaki szpital czy to prywatny czy państwowy podpisze
                                                  z NFZ. Niestety stawki NFZ (m.in. za sprawą wyciekających z niego pieniędzy) są
                                                  takie, że żaden szpital nie jest w stanie się utrzymać. M.in. stąd nasza służba
                                                  zdrowia jest tak zadłużona. Przede wszystkim trzeba uszczelnić system. Przez dwa
                                                  lata nic z tym nie zrobiono... Czemu? Bo zbyt wielu by na tym straciło.
                                              • laminja Re: probujesz lapac wlasny ogon 18.10.07, 21:18
                                                i świetnie - co zatem zmieni to, że niektórymi placówkami będą zarządzały spółki
                                                prywatne? Od samego początku mówiono, że Fundusz i centralne zarządzanie to zły
                                                pomysł, bo będzie prowadził do wielu nadużyć. Nie widzę jednak związku między
                                                funduszem, a koniecznością przeprowadzenia restrukturyzacji służby zdrowia,
                                                którą przede wszystkim trzeba odpolitycznić i zacząć porządnie zarządzać, tak
                                                aby zapobiec dalszej emigracji lekarzy i zadłużaniu się kolejnych placówek.
                                      • wiedzmin11 Re: Temat początkowy tego wątku. 18.10.07, 21:11
                                        Pisze z puntu widzenia pacjenta, a raczej rodziny pacjenta, ktorego
                                        nigdy nie byloby stac na skomplikowana i kosztowna operacje serca.
                                        Takich osob jest duzo wiecej. Dyskutowac nie bede, bo ci ktorzy sa
                                        za prywatyzacja i tak zdania nie zmienia, a ja osobiscie mam prawo
                                        do wlasnego. Generalnie uwazam, ze szkoly i szpitale powinny byc
                                        panstwowe i bezplatne.
                                        • laminja Re: Temat początkowy tego wątku. 18.10.07, 21:35
                                          prywatyzacja nie ma z tym nic wspólnego. Winny jest niewydolny system, który
                                          sprawia, że tacy pacjenci muszą czekać na operacje latami albo szukać ośrodków
                                          prywatnych, które ją przeprowadzą, ale za duże pieniądze . To nie wina ośrodków
                                          prywatnych tylko złego zarządzania służbą zdrowia.
                                        • jota-40 Re: Temat początkowy tego wątku. 18.10.07, 21:50
                                          A ja uważam, że i szkoły, i szpitale powinny być i państwowe (bezpłatne), i
                                          prywatne. Jeśli kogoś stać na leczenie w fantastycznych warunkach albo na
                                          posyłanie dziecka do prywatnej szkoły - powinien mieć takie prawo - i ma je
                                          faktycznie. Gorzej, że ci, których na to nie stać od kilkunastu lat mamieni są
                                          reformą służby zdrowia i szkolnictwa. Jeśli dyplomowana nauczycielka i lekarz z
                                          drugim stopniem specjalizacji zarabiają plus minus 1.700, PLN, czyli mniej, niż
                                          niejedna sprzątaczka - sytuacja w niczym się nie zmieni.
                                          Nota Bene państwo przeznacza wcale niemałe środki na służbę zdrowia, ale - jak
                                          już wspominała Laminja - gigantyczne kwoty są po prostu marnotrawione. A zatem
                                          zarządzanie i jeszcze raz zarządzanie!

                                          PS. Weterynarzu, ja też lubię Karakuliambro, pochodzi on - jak zapewne wiesz - z
                                          "Listów z fiołkiem" Gałczyńskiego; tak się podpisywał.
                                          • donkej Re: Temat początkowy tego wątku. 18.10.07, 22:50
                                            Ja Cię bardzo przepraszam, ale co rozumiesz przez bezpłatne?

                                            To dlaczego zabierają mi tę składkę z pensji co miesiąc?
                                            My nie mamy bezpłatnej służby zdrowia, od tego trzeba zacząć.
                                            • Gość: weterynarz prawa Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.chello.pl 18.10.07, 23:42
                                              Ja Ciebie bardzo przepraszam, ale jeszcze zabierają Ci na wiele innych sposobów,
                                              także jako podatki pośrednie - jak wiesz.

                                              Pozdrawiam
                                              • wilson05 Re: Temat początkowy tego wątku. 19.10.07, 08:05
                                                Nie zapominaj Weterynarzu o podatkach ukrytych, a szczegolnie o tych tajnych,
                                                ktore sa ustanowione sekretnymi umowami, a zyski z nich plyna do wiadomych sluzb
                                                • Gość: weterynarz prawa Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.chello.pl 19.10.07, 11:31
                                                  Nie zapominam. Można wspomnieć o budżecie MON i MSWiA.
                                                  Ale nie powtarzamy sobie tutaj drzewka podatkowego i dystrybucyjnej funkcji państwa.

                                                  Pozdrawiam
                                                  • donkej Re: Temat początkowy tego wątku. 19.10.07, 11:51
                                                    Ludzie powinni zdawać obowiązkowy egzamin obywatelski z logiki: co
                                                    to w ogóle ma do rzeczy?
                                                    Równie dobrze mógłbyś, Weterynarzu, użyć jako argumentu
                                                    stwierdzenia, że krowy nie bywają zielone, czy coś w tym stylu.
                                                  • Gość: weterynarz prawa Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.chello.pl 19.10.07, 16:56
                                                    Proszę, Donkej nie trać czaru. Chyba jakiś wątek wcięło, bo Twoja uwaga ma się
                                                    nijak do tego, co w tej chwili jest dostępne na tym forum. Ja zdawałem tylko
                                                    namiastkę egzaminów z logiki wobec tego, bo na dwóch różnych uczelniach w
                                                    różnych epokach, a mianowicie wcześniej u Omyły a potem u Nieznańskiego, Ty jak
                                                    napisałaś proponujesz egzamin obywatelski z logiki, obawiam się, że sama go
                                                    oblejesz, ja do niego nie podejdę.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Griszowa Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.121210.adsl.tele2.no 26.10.07, 16:31
                                                    Wybory mamy za soba. Po burzliwych dyskusjach w tym watku
                                                    spodziewalam sie komentarzy, owacji czy wyrazow ubolewania, moze
                                                    nawet drobnych zlosliwosci. Ku mojemu ogromnemu rozczarowaniu,
                                                    zapadla kompetna cisza. Nie udalo mi sie tez naklonic Griszy do
                                                    kontynuowania dzialalnosci na forum, za ktorym chyba teskni :) i ma
                                                    zamiar wrocic po malej przerwie. W tej chwili czuje sie zmeczony
                                                    politycznymi dysputami, no i oczywiscie rozczarowany wyborem
                                                    wiekszosci. Upowaznil mnie do przekazania najserdeczniejszych
                                                    pozdrowien dla wszystkich sympatycznych forumowiczow, co niniejszym
                                                    czynie, dotaczajac rownie serdeczne ode mnie samej.
                                                  • Gość: weterynarz prawa Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.chello.pl 26.10.07, 20:24
                                                    Wczoraj powędrowałem do kilku biur poselskich by przekazać zrobione zdjęcia z
                                                    otwarcia Kępy Potockiej.
                                                    Przy okazji przyjrzałem się panującym w nich nastrojom.
                                                    Zadowolenie było u pani posłanki Hibner. Na pokojach sporo sympatycznych ludzi.
                                                    Załapałem się jeszcze na krówkę, wprawdzie nie zieloną, ale niebieską. Byli
                                                    radzi gościom i otwarci, czym chata bogata. Zaproponowali jeszcze jedną!
                                                    U pana posła Kalisza były zaś pustki. Pan poseł siedział za wielkim biurkiem i
                                                    coś studiował. Po drodze widziałem posła z Prawa i Sprawiedliwości, który brał
                                                    udział w sesji zdjęciowej. Przy Placu Trzech Krzyży z kolei udzielał wywiadu
                                                    telewizji , chyba przyszły poseł PO, który uzyskał najmniej wymaganych głosów.
                                                    Jesień jest piękna!

                                                    Pozdrawiam
                                                  • wilson05 Re: Temat początkowy tego wątku. 26.10.07, 23:24
                                                    chyba wszyscy sa zmeczeni politycznymi dysputami i nawet nierozczarowani
                                                    wynikiem wyborow nie chca wznosic owacji, szczegolnie ze w towarzystwie sa
                                                    rowniez ci rozczarowani. mam nadzieje, ze teraz przez jakis czas postepowanie
                                                    wladz nie bedzie prowokowac do burzliwych dyskusji, a jedynie od czasu do czasu
                                                    do drobnych zlosliwosci ;)
                                                    Pozdrawiam rownie serdecznie i zycze milego i nie za dlugiego odpoczynku od forum :)
                                                  • Gość: Griszowa Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.121210.adsl.tele2.no 27.10.07, 00:54
                                                    Wilson05, dziekuje bardzo w imieniu Griszy i wlasnym, mysle, ze
                                                    Grisza poczuje sie mocno podbudowany i szybko podniesie na duchu :)
                                                    W przeciwienstwie do niego, nie jestem zbyt chetna do politycznych
                                                    dysput, a juz szczegolnie tych burzliwych. Zbyt wiele
                                                    rozczarowan... A ze wznoszeniem owacji mysle, ze najlepiej troche
                                                    zaczekac, tak przynajmniej zrobi czlowiek, ktory ma bagaz
                                                    doswiadczen i to nie zawsze tych najlepszych. Drobne zlosliwosci, od
                                                    czasu do czasu, jak najbardziej wskazane. Poza tym zycie nie sklada
                                                    sie tylko z polityki, ktorej ostatnio poswiecalismy bardzo duzo
                                                    uwagi, i ktora w pewnym stopniu przyczynila sie do mojego debiutu na
                                                    tym forum :) Raz jeszcze serdecznie pozdrawiam.
                                                  • Gość: jota-40 Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.chello.pl 27.10.07, 01:08
                                                    To ja sobie jeszcze pozwolę wyrazić nadzieję, że świeżo objawiona Griszowa
                                                    rozgości się na forum, witamy serdecznie, Griszę pozdrawiamy z godnością i bez
                                                    cienia złośliwości, albowiem mniemamy, iż jako praworządny obywatel przyjął wolę
                                                    większości z bólem, ale i z szacunkiem ;))).
                                                  • Gość: weterynarz prawa Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.chello.pl 27.10.07, 09:16
                                                    Dołączam się do pozdrowień Joty 40 dla Griszowej. Życzyłbym sobie również, żeby
                                                    rzeczywistość po wyborach była mniej agresywna.
                                                    Zastanawiam się, kto jeszcze rozdaje krówki. I przypomniało mi się.
                                                    Zielone krówki takie o jakich wspominała Donkej rozdaje Wojsko Polskie, ale robi
                                                    to oszczędnie, bo gdy wziąłem dwie dla brata, powiedziało, że można tylko jedną.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Griszowa Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.121210.adsl.tele2.no 27.10.07, 23:34
                                                    Za pozdrowienia dziekuje, rozgoszcze sie skromnie, doloze staran aby
                                                    moje objawienie mialo pozytywny charakter i takie tez skutki:)
                                                    Rozdawania zielonych krowek nigdzie nie zaobserwowalam, ale
                                                    zamelduje jesli na takowe trafie. Natomiast w czwartek mialam okazje
                                                    spotkac w Oslo Jerzego Pilcha, ktory byl uprzejmy przyjechac na
                                                    spotkanie z tutejsza polonia, a po ktorym to chetnie rozdawal
                                                    autografy.
                                                  • Gość: weterynarz prawa Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.chello.pl 28.10.07, 07:58
                                                    Informuję, iż dwa razy częstowano mnie ciemno zielonymi krówkami.
                                                    Raz podczas jakiejś imprezy w lecie na Placu Zamkowym, drugi w dniu 15 sierpnia
                                                    w Łazienkach. Podobno najlepsze krówki sprzedają, gdzieś na Hożej, w siedzibie
                                                    czegoś związanego z mleczarstwem.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: fizia Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.07, 10:33
                                                    Chyba nie ma takich fanfar, bo z tego co pamiętam ze strony oponentów PIS,
                                                    przeważały zwolenniczki spadkobierców Unii Dem?

                                                    ps. do Pani Griszowej: Czy robi Pani dobre sorbety?
                                                  • Gość: Groszowa Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.121210.adsl.tele2.no 28.10.07, 17:54
                                                    Fizia, musze Cie niestety rozczarowac, sorbetow nie robie ani
                                                    dobrych, ani zlych, poprostu zadnych :(, ale za to wypiekam
                                                    jablecznik, podobno calkiem dobry. Nie jest to tutaj takie proste,
                                                    bo dostepne jablka sa za slodkie. Jesienia pojawiaja sie "czerwone,
                                                    norweskie" i te przypominaja w smaku jablka jakie pamietam z Polski,
                                                    kwaskowe, dobre na jablecznik. Niestety sa dostepne bardzo krotko, a
                                                    kiedy ich nie ma, wybieram Granny Smith, ktore czasem "podrasowuje"
                                                    sliwkami. Wypiekam tez chleb razowy, ktory jest tu dla nas pewnym
                                                    rarytasem. Cytrynowego sorbeta jadlam nie tak dawno w lodzkiej
                                                    Galerii, smakowal wybornie ;). Milo, ze sie odezwalas. Pozdrawiam.
                                                  • Gość: Griszowa Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.121210.adsl.tele2.no 28.10.07, 17:57
                                                    P.S. W podpisie mialo byc "Griszowa" zamiast "Groszowa", ach te
                                                    literowki!! czasem wcale nie jest smiesznie :(
                                                  • jota-40 Re: Temat początkowy tego wątku. 28.10.07, 23:16
                                                    Ha! Wiem, że w sumie off topic, ale okazja może sie nie powtórzyć - mam pytanie:
                                                    czy Grisza naprawdę robi sam te ogóreczki kiszone?... I czy umie nasmaczyć
                                                    udziec jagnięcy?? I czy w ogóle gotuje, czy jest tylko smakoszem-gawędziarzem?
                                                    Zawsze mnie to fascynowało ;))).
                                                  • Gość: Griszowa Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.121210.adsl.tele2.no 29.10.07, 00:10
                                                    Absolutnie!! Ogoreczki perfekcyjne udaja sie niestety tylko w
                                                    Polsce. Tutaj, nawet przywiezione swieze sremskie+niezbedne dodatki
                                                    (koper, chrzan itp.), zadowalaja smakiem tylko w pewnym stopniu.
                                                    Zupelnie nie wiemy dlaczego, nie ta woda, sol, klimat :) Natomiast
                                                    udziec barani w wykonaniu Griszy to duze przezycie kulinarne, jaki i
                                                    pare jeszcze innych dan, rowniez rybnych. Palce lizac! Mam nadzieje,
                                                    ze nie bedzie mial mi za zle robienie mu takiej reklamy na forum:).
                                                    Jest duzym smakoszem, gawedziarzem, jak sie okazuje tez, co z kolei
                                                    zafascynowalo mnie...
                                                  • jota-40 Re: Temat początkowy tego wątku. 29.10.07, 17:19
                                                    Rozmarzyłam się, co zrobić.
                                                    Musimy jeszcze zastanowić się z Sierżantem i sformułować odważne pytanie
                                                    dotyczące gustów Griszy w kwestii kobiet (pamiętacie słynną niechęć G. do
                                                    grubokościstej przedszkolanki i niezwykłą słabość tegoż do subtelnej,
                                                    blondynkowatej stażystki?...) ;))))
                                                  • griszowa Re: Temat początkowy tego wątku. 29.10.07, 23:02
                                                    Subtelna blondynka, ktora Grisza chetnie widzial u boku Eustachego,
                                                    byla z cala pewnoscia odzwierciedleniem wlasnego gustu. Mozna sie
                                                    rozmarzyc, wyobrazajac sobie taka pare spacerujaca po pl. Wilsona
                                                    czy Inwalidow , w promieniach jesiennego slonca.
                                                  • jota-40 Re: Temat początkowy tego wątku. 30.10.07, 10:17
                                                    Dzięki, tak właśnie przypuszczałam ;)).
                                                    Cóż, nieustające pozdrowienia dla Griszy i niech się otrząśnie chłopak z tego
                                                    szoku powyborczego!...
                                                  • Gość: weterynarz prawa Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.chello.pl 30.10.07, 18:32
                                                    O jakim szoku powyborczym joto-40 piszesz? Czy nie wiesz w jakim kraju żyjesz?
                                                    Mnie zaś zastanawia, czy wolę smakować mięso homara z jego szczypiec, czy też
                                                    odwłoka. Chyba jednak ze szczypiec. Z tym, że przedtem zjadłbym zupę z
                                                    ośmiornicy. No i do tego dobre, białe wino!
                                                    A Wy, co wolicie?

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: mania Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.07, 10:44
                                                    I tak to moj watek poczatkowy o obietnicach wyborczych p. Prezydent
                                                    HGW przerodzil sie w watek kulinarno-towarzyski. To chyba wplyw
                                                    ocieplenia klimatu i zmiany charakteru Polakow na francusko -
                                                    konsumpcyjny. Pozdrawiam Forumowiczow !
                                                    ps. Panie Moderatorze Wilson 05 prosze nie panikowac!
                                                  • donkej Re: Temat początkowy tego wątku. 01.11.07, 20:32
                                                    > ps. Panie Moderatorze Wilson 05 prosze nie panikowac!

                                                    He he - Czy umiecie sobie wyobrazić Prezydenta w stanie paniki? He he.

                                                    A tak a'propos przeradzających się wątków, czekolady i innych takich - co
                                                    słychać u komisarza w chwili obecnej?
                                                    Może przystał do tej sekty, co?
                                                  • griszowa Re: Temat początkowy tego wątku. 01.11.07, 23:03
                                                    Mania, nie mysle zeby tak szybko zmienily sie nam charaktery, ale
                                                    ocieplenie klimatu w tym watku, uwazam za zjawisko bardzo pozytywne.
                                                    Spodziewalam sie, ze po poscie weterynarza zabiora glos amatorzy
                                                    bardziej ekstrawaganckich dan. Zupy z osmiornicy nigdy nie jadlam, a
                                                    od skorupiakow trzymam sie z daleka (silna alergia). Przedstawione
                                                    menu brzmi bardzo apetycznie, ale ja jednak pozostalabym przy
                                                    schabowym z zasmazonymi buraczkami:), albo kaczce z jabluszkiem, no
                                                    i moze niekoniecznie w Zywicielu. Pozdrawiam.
                                                  • Gość: weterynarz prawa Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.chello.pl 02.11.07, 00:34
                                                    Weterynarz nie pości i też bardzo lubi schabowe, buraczków zaś nie cierpi, woli
                                                    za to do nich kapustę kiszoną. Mniam! No i góreczkę kartofli. Chciałby
                                                    powiedzieć, że ceni sobie bardzo kuchnie francuską, o czym kiedyś wspomniał na
                                                    innym forum, lecz po zastanowieniu doszedł do wniosku, że za mało ją jednak zna,
                                                    żeby w sposób kategoryczny na ten temat się wypowiadać. Chyba trzeba będzie na
                                                    wiosnę znowu bryknąć do Paryża. Może już czas, żeby zacząć znowu biznesy z
                                                    Judaszkinem!

                                                    Pozdrawiam

                                                  • alfa66 Re: Temat początkowy tego wątku. 02.11.07, 00:57
                                                    Rzeczywiście, to zabawne jak mogą potoczyć sie losy wątku - z tematu jakby nie
                                                    było poważnego na całkiem luźny, towarzyski :)
                                                    A skoro zrobiło sie tak rodzinnie, to mam pytanie do pani Griszowej: jako
                                                    miłośniczka "futrzaków", chciałabym dowiedzieć sie czegoś więcej o kotku. Jakiej
                                                    maści, czy jest spokrewniony z odmianą dzikiego kota norweskiego? A może to
                                                    czystej rasy kot norweski? Widziałam kiedyś fotografie tych wspaniałych
                                                    zwierząt. Jak sie wabi?
                                                  • Gość: griszowa Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.121210.adsl.tele2.no 02.11.07, 18:27
                                                    Oj tak weterynarzu, zgadzam sie absolutnie, ze kiszona kapusta do
                                                    schabowego, tez pasuje wybornie, a dobre ziemniaczki to polowa
                                                    sukcesu. Pozdrawiam zyczac Paryza wiosna, oraz smakowitego
                                                    zglebiania wiedzy o francuskiej kuchni. Slimaki z czosnkowym
                                                    maselkiem byly pyszne, ale niestety nie poszly mi na zdrowie. Co do
                                                    kotka, to jest to moj ulubiony temat i musze sie pilnowac zeby nie
                                                    zanudzic. Masci jest raczej rudej z odcieniem bezu, mieciutkie,
                                                    geste futerko. To bardzo przystojne kocisko z przesliczna mordka i
                                                    niewiele przypomina dzikiego, lesnego. Jakie wybrac imie, to byl
                                                    duzy problem, bo zadne nie wydawalo sie byc "good enough".
                                                    Poczatkowo myslelismy - Synek, zeby bylo rodzinnie :), ale troche
                                                    dziwnie bylo nazywac tak zwierzaka, wiec sie nie przyjelo.
                                                    Najczesciej nazywamy go Kicior + pieszczotliwe odmiany. Jak kazde
                                                    chyba kocisko, ma swoje sciezki i tylko czasem trudno go zromumiec
                                                    dlaczego wybiera wloczenie sie w zacinajacym deszczu ze sniegiem,
                                                    zamiast spokojnego siedzenia w domowym ciepelku. Watek milo sie
                                                    rozwija, tyle ze coraz mniej w nim o Zoliborzu...
                                                  • Gość: weterynarz prawa Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.chello.pl 03.11.07, 00:25
                                                    No to spróbuję coś o Żoliborzu.
                                                    Dziś, a właściwie wczoraj fotografowałem, jak przez plakat "Gazety Wyborczej"
                                                    zaklejana jest reklama PO (ta z kilkoma osobami). Zrobiłem kilka ujęć pana
                                                    smarującego klejem podobizny wiadomych postaci. Byłyby śliczności, gdyby
                                                    przedwczoraj mój siostrzeniec nie umazał mi obiektywu aparatu budyniem. W ten
                                                    sposób, zdjęcia te mają jakąś tam wartość dokumentalną, ale
                                                    impresjonistyczno-artystycznej, żadnej. Przetworzona bowiem cyfrowo plama na
                                                    obiektywie jest niestety, jak ta lala. Nalewkę z wiśni, z tegorocznego
                                                    nastawienia wlałem do mniejszych naczyń. Część nalewki, która się rozlała na
                                                    stole, żeby się nic nie zmarnowało, próbowałem zebrać przy pomocy chleba
                                                    (Pomysłowy Dobromir mi się ukłonił!). Myślałem,że nalewka lepiej wsiąka w chleb.
                                                    W ten sposób nasączyłem kilka kawałków, które następnie zjadłem. Czegoś takiego
                                                    nie próbowałem nigdy. Nie było niedobre. Nawet było smaczne. A Higiena. Przecież
                                                    spirytus na której była zrobiona ma działanie odkażające. Nie powiem, żebym
                                                    potem nie miał humorku.
                                                    Z kolei u nas w domu jest kotka, która gdy tylko zasiądę do komputera ładuje mi
                                                    się na kolana i domaga się, by ją głaskano. W zamian pięknie mruczy, jak
                                                    traktorek, do czasu, gdy jej się nie znudzi.
                                                    Naprawdę jednak szkoda mi dzisiejszych (wczorajszych) jesiennych zdjęć. Cóż,
                                                    nie będę mógł się pochwalić ujęciem "Kobiety z dzbanem" na tle rozbłysłych, w
                                                    popołudniowym słońcu liści. By oświetlić jej zacienioną stronę, użyłem lampy. I
                                                    przez w budyniu umazane palce siostrzeńca wszystko na nic. Żeby było smutniej, i
                                                    ujęcie wrony, w dużym zbliżeniu, z pędrakiem w dziobie, też na nic. Nie, nie
                                                    wpadnę w depresję, bo na razie opanowała mnie jesienna mania fotografowania
                                                    niezwykłych kolorów.

                                                    Pozdrawiam

                                                  • jota-40 Re: Temat początkowy tego wątku. 03.11.07, 16:29
                                                    Oj, zbliża się pora przelania do mniejszych butelek nastawionej zawczasu
                                                    pigwówki!... Z tym chlebem to doskonały patent, chociaż do wiśniówki użyłabym
                                                    raczej ciasta drożdżowego ;)).
                                                    Budyniu na obiektywie współczuję.
                                                  • Gość: griszowa Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.121210.adsl.tele2.no 03.11.07, 20:24
                                                    Zoliborskie wiesci przeczytalam z duzym zainteresowaniem. Troche zal
                                                    zdjec, ale skoro masz akurat tyle zapalu do fotografowania
                                                    jesiennych kolorow, to moze uda sie niektore zdjecia powtorzyc, przy
                                                    sprzyjajacej aurze kto wie... Tego zycze. Mam nadzieje, ze udalo sie
                                                    doczyscic obiektyw z budyniu i nie bedzie przykrych niespodzianek.
                                                    Historyjka o zbieraniu rozlanej nalewki chlebem ubawila mnie
                                                    niesamowicie. Przypomniala mi humor o bacy i dzdzownicy. Wierze, ze
                                                    nie bylo niedobre, moglo byc nawet smaczne. Nowy przepis na
                                                    ekstrawagancki deser? :) Zgadzam sie z Jota, ze moze jednak ciasto
                                                    drozdzowe byloby lepsze, ale pewnie akurat nie miales w domu. Moze
                                                    przed nastepnym rozlewaniem dobrze byloby zaopatrzec sie w paczke
                                                    biszkoptow, te beda nawet podatniejsze na wsiakanie. Zazdroszcze
                                                    kotki, ktora sama laduje sie na kolana, naszemu Kiciorowi cos
                                                    takiego sie nie zdarza, o ile bywa w domu spi najczesciej w pudelku,
                                                    albo na kocyku na kanapie, tam tez bywa, ze pozwala sie poglaskac,
                                                    mruczy wtedy tez jak traktorek i podsysa kocyk :), czasem chowa sie
                                                    pod polke z butami spod ktorej wystaje jego wielki ogon, ale on
                                                    wydaje sie byc bardzo dumny z tak doskonalej kryjowki. Pozdrawiam.
                                                  • Gość: weterynarz prawa Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.chello.pl 03.11.07, 21:22
                                                    Tak, trafiłaś w dziesiątkę, biszkopty byłyby idealne. Drożdżowe ciasto też
                                                    byłoby niezłe, ale nie było go na podorędziu. Niestety zdjęć nie da się
                                                    powtórzyć, bo z każdym dniem liści na drzewach mniej, a te które opadną są
                                                    grabione i w ten sposób znika miękki, złocisty kobierzec po którym szeleszczące
                                                    stąpanie sprawia nam przyjemność. Za to można fotografować dzieciaki, które
                                                    rzucają się z ufnością na nowo utworzone stosy liści i rozrzucają je w górę i
                                                    wokoło. Tworzy się w ten sposób wokół nich jakaś metafizyczna, lśniąca
                                                    mandorla,wewnątrz której znajduje się samo szczęście i frajda obcowania z
                                                    tajemnicą jesiennego przemijania. W tym momencie może też się zdarzyć, że
                                                    podejdzie sąsiad lub sąsiadka i zażyczy sobie portret pieska rasy ratler
                                                    niewiększy. Jesień wtedy idzie w odstawkę i trzeba zając się zwierzakiem, który
                                                    również jest niepowtarzalny (trzeba uchwycić, jak on mądrze patrzy, albo jak
                                                    kocha swego pana, panią) a potem jeszcze podobiznę trzeba przesłać przez internet.
                                                    Jeżeli chodzi o koty i ich wychowanie oraz zwyczaje ważne jest, żeby nie
                                                    dopuścić do precedensu. Każdego przywileju bowiem szanowne zwierzątko, będzie
                                                    strzec bardziej skutecznie, niż komuniści bronili wiadomego ustroju.
                                                    Moja Kicia przez 15 lat nie wskakiwała mi na kolana, gdy siedziałem przy
                                                    komputerze, aż do dnia, gdy się przejadła i zachorowała. By ją pocieszyć w
                                                    chorobie, wziąłem ją na kolana, gdy stukałem w klawiaturę. I tak zostało. Na
                                                    dźwięk walenia w kee board momentalnie przybiega i domaga się pieszczot. Nie
                                                    można jej odmówić, bo przecież miał miejsce precedens.
                                                    Tak, teraz czekam na śnieg. Widziałem, że fascynująco w zimie wygląda Wilanów.
                                                    A tak, to cały Żoliborz mam zrobiony.
                                                    Od czasu, do czasu dokumentuję, jak rośnie gmaszysko na Włościańskiej, co się
                                                    dzieje na Żoliborzu Południowym i czekam z przerażeniem, kiedy zawali się
                                                    wiadukt przy Warszawie Gdańskiej (oby nie). Chyba że coś pominąłem!

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: weterynarz prawa Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.chello.pl 03.11.07, 21:53
                                                    Post scriptum
                                                    Wiśnie do nalewki nabyłem na bazarku w pobliżu Placu Wilsona. Z tego co się
                                                    zorientowałem, były to ostatnie wiśnie na straganie żoliborskim, nie pochodzące
                                                    jeszcze z chłodni, ale z drzewa. Wiem coś na ten temat, bo przedtem zwiedziłem w
                                                    ich poszukiwaniu cały Żoliborz i dobry kawał Bielan. Nigdzie indziej takich nie
                                                    było. Zachowany miały swój naturalny aromat.
                                                    Zalane zostały te wiśnie po wydrelowaniu razem z pestkami, rozcieńczonym wódką
                                                    spirytusem i umieszczone w ciemnym słoju. Po upływie półtora miesiąca roztwór
                                                    został zlany. Wiśnie zaś na prawie dwa miesiące zasypane cukrem czekały na
                                                    następną operację, polegającą na tym, że je wyciśnięto i zalano tym, co przedtem
                                                    z nich odlano. Otrzymany roztwór jeszcze raz rozcieńczono wódką. Według znawcy,
                                                    byłego głównego technologa zakładów Warsowin, nalewka tegoroczna jest bardzo
                                                    dobra a kwas pruski z pestek dodatkowo nadaje jej niebywałego powabu.
                                                    Wypiliśmy sobie razem jedną flaszę, na koniec wznosząc za nią toast, za to, że
                                                    nadal można z niej nalewać i że jest, i trwa w niej następna porcja nalewki.
                                                    W przyszłym roku koniecznie muszę zrobić pigwówkę, bo sama już nazwa brzmi
                                                    zachęcająco. No, ciekawe jakie potem powstaną "Bajki spod pigwy".
                                                  • Gość: griszowa Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.121210.adsl.tele2.no 03.11.07, 23:31
                                                    Dziekujemy za przepis! Caly proces wydaje sie troche pracochlonny,
                                                    jak samo poszukiwanie odpowiednich wisni, ale liczy sie efekt
                                                    koncowy, slinka pociekla. A co z wisniami - pozostaloscia? Te tez
                                                    musza smakowac wybornie, a na poprawe humoru dzialaja rownie dobrze
                                                    jak sam roztwor :), pomyslalam o torcie wegierskim, pycha. Moze Jota
                                                    zdradzi nam sprawdzony przepis na pigwowke? Pozdrawiam.
                                                  • Gość: weterynarz prawa Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.chello.pl 04.11.07, 09:15
                                                    Tak, kwestia pozostałości do czasu Twego postu była nierozwiązana. Sugestia z
                                                    tortem węgierskim jest świetna. Pozostałości lądowały, jak dotychczas, niestety
                                                    w koszu. To się zmieni! To się musi zmienić! Dzięki!

                                                    Pozdrawiam
                                                  • alfa66 Re: Temat początkowy tego wątku. 04.11.07, 15:52
                                                    Do Griszowej.
                                                    Kicior – to pewnie „kawał” kota :) Wyobrażam sobie jaki musi być prześliczny w
                                                    tym nietypowym rudym futerku.
                                                    Koty to dumne i inteligentne zwierzaki.
                                                    Tematow kulinarnych nie podejmuje, bo nie jestem biegla w tej dziedzinie :(, :)

                                                    Pozdrawiam
                                                  • jota-40 Re: Temat początkowy tego wątku. 05.11.07, 14:34
                                                    A pomyśleć, że dopiero co Grisza chwalił się malutkim kociakiem! ;)) A tymczasem
                                                    nie wiadomo, kiedy - wyrosła bestia z wielkim ogonem. Zazdroszczę, bo kota nie
                                                    posiadam.
                                                    Z pigwówką sprawa jest prosta - w zasadzie przepis ten sam, co na wiśniówkę
                                                    Griszy. Pigwę - bardzo dojrzałą - należy wydrylować (koszmarna robota), ale nie
                                                    trzeba obierać ze skórki). Pociętą na dosyć drobne kawałki zalewamy roztworem
                                                    spirytusu i wody (procentowo rzecz powinna być niezbyt mocna). Odstawiamy na
                                                    sześć tygodni. Następnie płyn odcedzamy, pigwę zasypujemy nie za wielką ilością
                                                    cukru (my mieliśmy około trzech kilo pigwy, zamierzamy wrzucić pół kilo cukru),
                                                    są tacy - na przykład mój ojciec - którzy cukru nie dodają wcale. Pigwa stoi
                                                    sobie jeszcze parę tygodni, następnie odcedza się syrop, miesza się z wcześniej
                                                    zlanym płynem i odstawia się na bardzo długo. Z tym, że w mojej rodzinie rzadko
                                                    kiedy udaje się nalewkom odpowiednio poleżakować ;))).
                                                  • jota-40 Re: Temat początkowy tego wątku. 05.11.07, 14:36
                                                    Aj, zapomniałam, na koniec dolewa się jeszcze spirytus, przepis nie jest zatem
                                                    kompletny. Muszę skonsultować się z autorem ;).
                                                  • Gość: griszowa Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.bb.online.no 05.11.07, 21:07
                                                    Bardzo zaluje, ze wczesniej nie wiedzialam, ze pigwe mozna
                                                    spozytkowac w taki wlasnie sposob, akurat w tym roku bardzo
                                                    obrodzila, no i akurat bylam na miejscu. Wisni juz niestety nie
                                                    bylo. Nalewka mogla bezpiecznie lezakowac, bo z daleka ode mnie:).
                                                    Dorodne owoce rozdalam, sama zachowalam tylko kilka, ktore utarlam,
                                                    zasypalam cukrem i uzywalam soku do herbaty, zamiast cytryny. Dziwne
                                                    ile soku zawiera ten na pozor suchy i twardy owoc. Obrobka to ciezka
                                                    praca :( Kiedys zrobilam dzem, ale byl tak cierpki, ze zupelnie
                                                    niezjadliwy. Bardzo prosze o kompletny przepis, moze przyda sie w
                                                    przyszlym roku. A Kicior, fakt, wyrosl na wielkie kocisko. Postaram
                                                    sie zalaczyc jakies zdjecie z nastepnym postem. Pozdrawiam.
                                                  • Gość: weterynarz prawa Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.chello.pl 08.11.07, 16:59
                                                    Wybaczcie, że wgrywam tutaj swój post, ale jestem zdumiony. Chodzi o homary. My
                                                    sobie myśleliśmy, jak je smakować kulinarnie, a okazuje się, że Krakusy
                                                    promowali swoje miasto w sierpniu za pomocą plakatów przedstawiających wielkie
                                                    homary na szerokim łóżku w pozie niedwuznacznej. To się nazywa smak erotyczny po
                                                    krakowsku.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: jota-40 Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.chello.pl 08.11.07, 19:02
                                                    Matko boska! Czy wedle krakusów to ma być jakaś cienka aluzja do odwiedzających
                                                    ich piękne miasto (w jednoznacznych celach) mieszkańców brytyjskich portów?...
                                                    Skąd homary??? Jeśli chodzi o zwierzątka i skojarzenia z szerokim łożem, to już
                                                    lepsze byłyby chyba króliki ;).
                                                  • Gość: griszowa Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.bb.online.no 09.11.07, 14:03
                                                    Drogi Weterynarzu, nie dziwie sie, ze wgrales posta o homarach w tym
                                                    watku, ktory w ostatnich postach zaczal nabierac charakteru z lekka
                                                    kulinarnego. Tutaj tez, wczesniej, wspominales o swoim na nie
                                                    (homary) apetycie, ktory widac nie mija. Odszukalam zdjecie i
                                                    artykul (30.08.07), w ktorym wyczytalam, ze do reklamowania Krakowa
                                                    wybrano homary (kojarzace sie z luksusem) zamiast oklepanych juz np.
                                                    Sukiennic czy Lajkonika, mialo byc oryginalnie. Zycie bez odrobiny
                                                    choc ekstrawagancji byloby nudne, ale tu chyba troche przesadzono.
                                                    Poczytalam tez na forum gdzie zdania, jak to zwykle i czesto, bywaja
                                                    podzielone. Zwrocilam uwage na pazernosc Krakusow (jako rodowita
                                                    Lodzianka-bezstronniczo), chetnie przegnaliby biednych pielgrzymow,
                                                    ktorzy do Krakowa przyjezdzaja z wlasnymi kanapkami, spia w
                                                    schroniskach, miasto nic na nich nie zarabia, a sedrecznie witali
                                                    tych z kasa, z bogatych krajow. Co do erotyki, to nie doszukalam sie
                                                    takowej w tym zdjeciu. Jeden wielki homar siedzi na lozku
                                                    samotnie "w nogach", drugi na wezglowiu, dwa inne na scianie i
                                                    jeszcze jeden na zaslonie. Trudno przewidziec jakie maja zamiary,
                                                    poza tym jest ich o trzy za duzo, no chyba ze..., myslisz, ze to
                                                    smak erotyczny po krakowsku? Jak dla mnie reklama zupelnie
                                                    nietrafiona. Jadac w swiat nastawiamy sie nie tylko na zwiedzanie,
                                                    ale i smakowanie kuchni. Ciekawam ilu zagranicznych turystow
                                                    postanowilo zamowic i skosztowac homara, myslac, ze to regionalny
                                                    przysmak, homar po krakowsku :). Gdybym miala zgadnac przeznaczenie
                                                    tego zdjecia, pomyslalabym przede wszystkim, ze to plakat do
                                                    jakiegos filmu-horroru np. "Homary atakuja". Pozdrawiam.
                                                  • Gość: weterynarz prawa Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.chello.pl 09.11.07, 21:22
                                                    To jeszcze chciałbym, za pozwoleniem, dodać następnego "homara", a mianowicie
                                                    jednego z bohaterów serialu rysunkowego "Futurama". Przy okazji oglądania
                                                    kolejnych odcinków, warto zwrócić też uwagę na pyszności napój, podobno
                                                    najlepszy na świecie, który nazywa się "SLURM".
                                                    Szczegóły wytwarzania SLURMU są, jak mi się wydaje bardziej pikantne niż kłótnie
                                                    kucharzy na zapleczu pewnego lokalu.
                                                    Myślę, że forum to, powoli dojrzewa do postawienia kwestii "homary a sprawa
                                                    wątku Mani, podobnie jak kiedyś rozważano " słoń a sprawa ...".

                                                    Pozdrawiam

                                                    Post scriptum
                                                    Futurama to według mnie bardzo udana kreskówka.
                                                  • Gość: jota-40 Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.chello.pl 10.11.07, 14:16
                                                    Ależ homary jak najbardziej wiążą się z kwestią żoliborską, jako symbol luksusu
                                                    i elegancji ;))) - chociaż faktem jest, że jako takie bardziej pasują do wątku
                                                    "Słoneczko Żoliborza" ;))).
                                                  • Gość: weterynarz prawa Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.chello.pl 10.11.07, 16:49
                                                    Cóż, biomet jest niekorzystny, śnieg miał spaść, a nie spadł, jak sądzę taka
                                                    pogoda uprawnia do dalszych rozważań o homarach. Jak mi się wydaje, wspólnie
                                                    jesteśmy na dobrej drodze do dokonania przewrotu porównywalnego z tym, którego
                                                    kiedyś dokonał Mikołaj Kopernik. A mianowicie, jak wiecie w Internecie krążą
                                                    wirusy, wędrują robale. W literaturze fachowej nie znalazłem jadnak, aby któryś
                                                    z nich potrafił wycinać posty Mani. No i Eureka! "Przewrót Kopernikański"!Maniu
                                                    w Twoim przypadku mamy do czynienia z ujawnieniem się nowego bytu Internetowego
                                                    - homara internetowego, który wycina swymi szczypcami Twoje wątki, niezależnie
                                                    od woli moderatora. Po prostu nastała era homarów internetowych, które
                                                    zaatakowały luksus i elegancję żoliborską.
                                                    Trzeba się liczyć z nimi. Czy zgadzacie się?

                                                    Pozdrawiam

                                                    Post scriptum
                                                    Byłem dzisiaj w Muzeum Wojska Polskiego, bo była impreza - dawali po pajdzie
                                                    chleba. Czynniki miarodajne z Muzeum powiedziały, że przenosiny tego Muzeum do
                                                    Cytadeli, to bajka.
                                                    Dziś można fotografować w Muzeum
                                                  • Gość: griszowa Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.bb.online.no 12.11.07, 16:21
                                                    Zauwazylam znikniecie jednego postu z tego watku, ale nie do konca
                                                    jestem przekonana czy za sprawa nowego bytu internetowego :),
                                                    ktorego istnie sugerowal weterynarz. Tak czy inaczej, dobrze ze tak
                                                    sie stalo, bo post nie nalezal do tych z rodzaju sympatycznych.
                                                    Weterynarzu, jesli jestes amatorem filmow animowanych, mozliwe, ze
                                                    takowych jest na forum wiecej, to moge polecic moj ulubiony pt."Szum
                                                    lasu" (1972), rezyseria, scenariusz, scenografia Zdzislaw
                                                    Kudla. "Pelna horroru wizja czlowieka znekanego monotonia pracy-
                                                    protest przeciw zagrozeniu naturalnego srodowiska czlowieka."
                                                    Homary, o ile dobrze pamietam, w nim nie wystepowaly, poza tym temat
                                                    uwazam za mocno juz zuzyty. Wracajac do filmow animowanych, przy
                                                    obecnych mozliwosciach technicznych tworcy tego rodzaju filmow maja
                                                    duze pole do popisu, wykorzystujac fantazje tudziez inne wrodzone
                                                    czy nabyte zdolnosci, w efekcie pozwalaja nam sie dobrze bawic przy
                                                    filmach takich jak np. "Shrek", "Era lodowcowa" i innne, jak
                                                    najbardziej wskazane przy niekorzystnym biomecie, jak i cos
                                                    smakowitego "na zabek", co wysmienicie moze isc w parze. Pozdrawiam.






                                                  • Gość: weterynarz prawa Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.chello.pl 12.11.07, 18:14
                                                    Pogoda jest jeszcze bardziej do kitu. To co pada dziś z góry, to niby śnieg na
                                                    początku, ale potem zamienia się szybko w wodę i to mi się nie podoba. W takim
                                                    nastroju, jako osoba pogodowo uzależniona, muszę się przyznać, że homar zaczyna
                                                    mi się mylić z Homerem. Z tego względu, że i Griszowa uznała temat homarów za
                                                    mocno wyeksploatowany, homary u mnie poszły w odstawkę.
                                                    Niestety razem z nimi zniknęła mi, i Iliada, i Odyseja. Obawiam się, czy nie
                                                    zniknie zaraz cały wątek Mani. Bo te jakieś byty internetowe jednak po sieci
                                                    hulają i żywią się fantazjami. No, bo kto przecież zjadł informację o fantazjach
                                                    pani Hanny Gronkiewicz Waltz z tego wątku. One tak widocznie działają. Mamy zaś
                                                    o nich za mało danych, by chociaż wizualizować je sobie, na przykład, tak jak
                                                    Kijowicz zobrazował kiedyś działanie jamniczka.
                                                    Film "Szum lasu" będę starał się obejrzeć. Być może go widziałem, ale nie
                                                    pamiętam. Dziękuję za propozycję. Dla poprawy nastroju zaraz wejdę do You Tube i
                                                    puszczę sobie motyw Lary z doktora Żiwago. Tam czuję się bliskość nastrojów
                                                    Briańska, gdzie wsia strana swobodnie sobie dyszy.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: jota-40 Re: Temat początkowy tego wątku. IP: *.chello.pl 12.11.07, 19:55
                                                    Ano zgadzam się w całej rozciągłości. Po pierwsze - ja też lubię filmy
                                                    animowane, a "Jak działa jamniczek?" to majstersztyk, z czym - mam nadzieję -
                                                    wszyscy się zgadzają.
                                                    Po drugie - dziś naprawdę pada z nieba zmrożona kasza manna. To jakaś rzadka
                                                    ohyda. Wpędziła mnie w doła, z którego wydobędę się jednak rychło, zważywszy, że
                                                    dziś poniedziałek w PracoVni ;)).
                                                  • dori_wawa [...] 13.11.07, 00:42
                                                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                                  • Gość: griszowa Kontynuujac... IP: *.bb.online.no 14.11.07, 00:48
                                                    mimo wszystko..., chcialam jeszcze polecic amatorom filmow
                                                    animowanych obejrzenie na You Tube krotkiego filmiku pt. "Jeg går en
                                                    Tur" (tworca nazywa sie Lasse Gjertsen). Moze nic takiego super-
                                                    ekstra, ale mnie spodobal sie bardzo pod wieloma wzgledami. Autor
                                                    mowi po norwesku, ale jest angielskie tlumaczenie (napisy),a co do
                                                    jego norweskiego, to pozwole sobie dopisac wyjasniajac, ze mowi
                                                    bardzo ladnym ksiazkowym jezykiem, nie zadnym szczegolnym dialektem.
                                                    Dialektow w norweskim jest niestety cala mnogosc, bywa, ze juz po
                                                    kilku slowach zamienionych z tubylcem mozna sie zorientowac z ktorej
                                                    czesci kraju pochodzi. Bogactwo dialektow nie ulatwia nauki
                                                    norweskiego, jak i fakt, ze sa dwa jezyki oficjalne. Obejrzalam w
                                                    You Tube "Jak dziala jamniczek" autorstwa Juliana J. Antonisza
                                                    (wlasc.Antoniszczak) i dolaczam do grona fanow. Z ogromna
                                                    przyjemnoscia wysluchalam tez, wielokrotnie, motywu Lary z doktora
                                                    Ziwago. Przepiekna melodia, moze pomoc poprawic najgorszy nastoj.
                                                    Bardzo dziekuje za obie podpowiedzi. Niestety nie udalo mi sie
                                                    znalezc "Szumu lasu", a oprocz polecania i ja sama chetnie
                                                    obejrzalabym ten filmik, ktory bardzo utkwil w pamieci mimo, ze
                                                    ogladalam go ostatnio wiele lat temu. Poszperam jeszcze na innych
                                                    stronach internetowych, moze uda sie znalezc. Pozdrawiam.
                                                  • Gość: weterynarz prawa Re: Kontynuujac... IP: *.chello.pl 14.11.07, 20:40
                                                    Noce są coraz dłuższe. W związku z tym polecam jeszcze "Sonatę Księżycową".
                                                    Dziś musiałem w Muzeum Narodowym tłumaczyć, że czerwone światełko wydobywające
                                                    się z mego aparatu fotograficznego - hybrydy, to nie flesz. W Muzeum nie można
                                                    bowiem używać lampy błyskowej. Ale prezentacja wyczerpała akumulatorek i
                                                    robienia zdjęć za długo nie było. Na razie eksperymentuję z "Bitwą pod Grunwaldem".
                                                    Płótno to bowiem duże i zacne, choć nie tak duże, jak dzieło Tintoretta w Pałacu
                                                    Dożów w Wenecji. Zauważyłem, że lepiej robić fragmenty aniżeli całość.
                                                    Fotografowie zawodowi, być może powiedzą, o jeszcze jeden dokonał "wielkiego"
                                                    odkrycia. A niech mówią!
                                                    Mam nadzieję kiedyś sfotografować norweskie fiordy.
                                                    "Szumu lasu" nie znalazłem.

                                                    Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja