Bielany-Piaski szczyt!!!

IP: *.chello.pl 22.07.03, 20:10
Takie zdarzenie
Chłopak (ok14lat) idzie do domu, przypina swój rower
przed klatką.
Następuje próba kradzieży, wybiega ojciec i goni dwóch dresów jeden ucieka
na rowerze drugi pieszko.
Ten pierwszy jest poza zasięgiem, więc dogania drugiego.Szamotanie, wyrywa
się. Ojciec nie daje za wygraną przewracając się goni dresa, dogania go tuż
przed wejściem do posterunku straży miejskiej, przyglebia dresa i woła
dyżurnego i o pomoc coby dresa skuł. Na co ten twierdzi że nie może pomóc bo
pilnuje. ... Znowu szamotanie, dres się wyrywa i proponuje spotkanie na
"olszynie" w spr. oczywiście wykupu roweru. Ojciec poszedł na miejsce, ale
ani dresa ani roweru już nie zobaczył.(przynajmniej do tej chwili)
Razem z synem w tym roku straciliśmy (mieszkając w tej okolicy) dwa rowery
więc chyba zrozumiecie moje ......
Co wy na to?
    • Gość: grodek Re: Bielany-Piaski szczyt!!! IP: *.studiokwadrat.com.pl 23.07.03, 10:34
      Przede wszystkim serdecznie współczuję.
      Po drugie zachowanie straży miejskiej wcale mnie nie dziwi. Są to darmozjady i
      bydlaki, które potrafią zainterweniować jedynie w wypadku staruszki
      handlującej "nielegalnie" pietruszką pod Halą Marymoncką.
      Co do roweru i dziecka to to co napiszę będzie niezbyt przyjemne, ale to chyba
      jedyna rada: nie można wypuszczać dziecka samego z rowerem, deskorolką,
      hulajnogą, itp. Takie niestety mamy czasy. Wiem, że zaraz podniesie się krzyk,
      że nie można dawać się zastarszyć, itp., ale czy warto narażać dzieciaka dla
      roweru?
      Pozdr.
      • roody102 Re: Bielany-Piaski szczyt!!! 23.07.03, 13:54
        Nie bede podnosil krzyku, ale... Ale to nie jest rozwiazanie, bo ktory rodzic
        ma czas biegac za dzieckiem na rowerze? Jest lato, rodzice w pracy a dzieciak
        chce pojezdzic... Coz, ja raz za rower dostalem ostry, pardon, wpierdol (ale
        nie oddalem) a mialem wtedy wlasnie cos kolo 14 lat (jaki ja juz stary jestem,
        to tyle lat juz, wierzyc sie nie chce) i od tego czasu wiem jedno: jak ide
        jezdzic na rowerze, to ide jezdzic na rowerze. Nie na piwko, nie grac w pilke,
        nie lezec na trawniku. Wsiadam i jade, nie zatrzymuje sie w podejrzanych
        okolicach a i pod blokiem nie wystaje za dlugo. A jak juz musze, to sie
        rozgladam czy nie ma jakis karkow podejrzanych. Znaczy... czas przeszly by sie
        zdal, bo jakos od 3 lat nie mam kasy, zeby rower naprawic, ale to juz inna
        bajka. Uwazac trzeba po prostu a nie w domu sie zamykac, bo potem dzieciak sie
        bedzie bal do szkoly chodzic. W miescie jest niebezpiecznie, ale, zareczam, jak
        sie patrzy co sie dzieje, to mozna bezpiecznie sie po nim poruszac.
        • Gość: Grodek Re: Bielany-Piaski szczyt!!! (do Roodego) IP: *.studiokwadrat.com.pl 25.07.03, 11:59
          Nie mówię żeby zamykać się w domu. Wiadomo, że są wakacje, rodzice pracują, a
          dzieciaki muszą coś robić. Może niefortunnie się wyraziłem w poprzednim poście -
          chodzi mi również o to, by zachowywać ostrożność i nie zawsze puszczać
          dzieciaka samego (i nie w każdej okolicy).
          A co do dania komuś czadu to po paru razach kiedy sie naciąłem przestałem już
          tak chojrakować. Co z tego, że jebniesz jednemu czy dwóm gnojkom jak z klatki
          wyleci ich piętnastu i wpier... Ci tak, że nawet nie kwiniesz.
    • Gość: ania Re: Bielany-Piaski szczyt!!! IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 23.07.03, 11:15
      chyba jestemy sąsiadami...
      uważam że powinieneś zgłosić do staży miejskiej odmowę pomocy. niestety w tym
      kraju tylko zrobienie szumu wokół sprawy może odnieść jakiś skutek. może
      następnym razem zareagują inaczej.
      mam nadzieję, że nie dojdzie do tego, że trzeba się będzie na rower umawiać w
      kilkuosobowych grupach, bo tylko wtedy będzie bezpiecznie...
    • rafik4 Re: Bielany-Piaski szczyt!!! 23.07.03, 12:53
      Niestety, jeszcze raz potwierdza się aby POD ŻADNYM POZOREM nie zostawiać
      roweru bez opieki.

      Pozdrawiam i współczuję ...
      R
    • Gość: wujek Re: Bielany-Piaski szczyt!!! IP: *.coi.waw.pl 24.07.03, 20:56
      ech gdzie te dawne czasy (I poł lat 80-tych)
      człowiek nie bał się zostawić roweru opartego przy wejściu do domu (nie
      przypiętego) kiedy leciał do domu np. napić sie wody sodowej
    • Gość: winnie Re: Bielany-Piaski szczyt!!! IP: *.tele2.pl 25.07.03, 15:08
      Mieszkałam na Piaskach jeszcze 2 lata temu, spędziłam tam całe dzieciństwo.
      Niestety, Straż Miejska olewa sytuację. W Policji pracuje brat jednego z
      największych dresóiarzy na osiedlu, skutecznie blokując działania, spisując
      nazwiska osób, które "mają czelność" sie skarżyć. Następnie niby przypadkiem
      ktoś rzuca w takich ludzi butelką, ktoś zadraśnie lakier na samochodzie.
      Dochodzi do absurdalnych sytuacji - wieczorami podwórka zapełniają się
      samochodami, bo ludzie chcą mieć je na oku. Jedyna alternatywą jest parking
      płatny. Zniknięcia samochodu pozostawionego na 15 min w niestrzeżonym miejscu
      to norma. Ludzie w większości są sterroryzowani i nawet już nie reagują - skoro
      nawet poilcja nie działa... Nie wspomnę o innych plagach, z którymi borykają
      się zapewne również inne blokowiska. Boiska szkolne po zmroku to miejsce
      libacji miejscowych żuli, których zastępuje sukcesywnie miejscowe pokolenie.
      "Młode pokolenie", które całe dnie spędza na ławkach (a więc nie pracują),
      jeździ samochodami i skądś jednak ma pieniądze na balowanie, dyskoteki, ciuchy
      i te ich tlenione dziewczyny, no i nasterydy - przede wszystkim. Od kilku lat
      panuje wśród dresiarzy moda na posiadanie agresywnych psów, którymi z
      upodobaniami szczują wszystko, co się rusza. Na naszym osiedlu było kilka
      przypadków zagryzienia mniejszych psów. Mnie napadło kiedyś takie bydle i
      policja nie chciała przyjąc zgłoszenia, ze względu na małą szkodliwośćczyny
      (miałam podartązimową kurtkę, mnie na szczęście nie zdołał pogryżć).
      Ufff. Ton pełen goryczy, ale kiedy tam jeżdżę i widzę bezradność normalnyuch
      ludzi to krew mnie zalewa.
      • antena80 Pieski małe dwa... 06.08.03, 03:49
        Gość portalu: winnie napisał(a):

        > Od kilku lat
        > panuje wśród dresiarzy moda na posiadanie agresywnych psów, którymi z
        > upodobaniami szczują wszystko, co się rusza.

        Fakt, same rotweilery u mnie w okolicy.
        Widać dresiarze mają kompleksy i muszą się jakoś dowartościować.
        Tylko czemu w taki sposób?

        A mnie kiedyś na "starych śmieciach" (Gwiaździsta) zaatakował w windzie właśnie
        taki milutki piesek.
        Sytuacja była trochę komiczna.
        Jechałam (na 12 piętro) z rodzicami i z miłym panem z rotweilerem.
        No i oczywiście śmichy chichy w windzie - hihi, a czy lepiej, żeby taki piesek
        ręke odgryzł, czy nogę, hihi...
        Pan odpowiada, że on nie groźny, że najwyżej za kotem pogoni...
        W tym momencie piesek ugryzł mojego tatę ... w kurtkę na szczęście...
        Przecież on mógły nas zagryźć wszystkich - w windzie!!!
        Od tej pory (było to dobre pare lat temu) boję się psów. Potrafię zmienić
        trasę, żeby obejść takiego czworonoga z daleka!

        A jakieś 2 miechy temu milutkie wydarzenie na "nowych śmieciach" (Literacka).
        Mieszka u mnine w sąsiedztwie taki mały szczeniak - z metr dwadzieścia (albo i
        więcej) wysokości.
        Oczywiście bez kagańca chodzi, no bo po co. Pani kaganiec w ręku trzyma!
        I taki piesio podbiegł do mnie, najpierw się o mnie oparł (no to był ode mnie
        wyższy), zrobiło mi się nieco dziwnie, a potem złapał mnie zębami za rękę.
        Lekko na szczęście, chyba chciał się "pobawić", ale mimo wszystko...
        A pani na to z lekkim uśmiechem, ojej, on się w ogóle mnie w ogóle ostatnio nie
        słucha... I nic, kagańca mu oczywiście nie założyła, no bo po co...
        I po co jej w ogóle takie bydle w mieszkaniu?
        Nie rozumiem ludzi, na prawde...

        Pozdrawiam
Pełna wersja