rayenne
19.03.08, 09:13
:))) Kochani, dopiero dzisiaj wpadł mi w oko poprzedni wątek
idyskusja o babciach sprinterkach ;-) I wiecie co? Czytając listy (i
ten śnieg za oknem na Cytadelskich drzewach :)), zwłaszcza te z
lekkim "zmrużeniem" oka na babcine bazarkowe grzechy kolejny raz
dotarło do mnie, jak bardzo się cieszę, że mieszam w tej dzielnicy i
z takimi jak Wy obok siebie :) (nawet jeśli się nie znamy).Że zdarza
nam się kupić sznurowadła od Pana przymarzającego z walizką za kinem
Wisła i kwiaty obok przejścia metra (a czasem nawet jakieś jabłka z
wiadra), że czasem dostajemy porannego szału:)))) od orkiestry
grającej na podwórku (a jak, u nas nawet młodzi lokatorzy zawijają 2
zeta w ręcznik kuchenny i siup przez okno), ze w niektórych bramach
czasem zapala się znicze i że większość z nas nauczyła się stać
spokojnie i bez nerwów kiedy babina wysypuje pani w zieleniaku 5
złotych po 10 groszy z portmonetki i trzęsącymi łapkami rozpoczyna
odliczanie. To była dla mnie najlepsza terapia na świecie (wczesniej
zawsze wszedzie sie spieszyłam, niecierpiwiłam i pompowałam kortyzol
do obiegu :) a kiedyś po prostu zastanowiłam się gdzie ja się tak
śpieszę i wyszło że ... chyba nigdzie :) ) Moze wystarczy w opisanym
przez Was miejscu zrobić jakiś "odjechany" znak (z serii "UWAGA" -
taki zólty trójkąt z sylwetką babci z dwoma siateczkami) i
ograniczenie prędkości? A zresztą, skoro wiemy, że one tam latają,
to po prostu noga z gazu? Kiedyś pamiętam, mieszkałam w uliczce, na
której był garb spowalniający, garbu od lat już nie ma, a ja wciąż
mam odruch hamowania ... I wiecie co? Uwielbiam go, bo wtedy
uśmiecham się i przypominam sobie czasy, kiedy jeszcze tam był ...
Po naszych babciach kiedys tez zostanie nam taki odruch
hamowania ... I kto wie? Może bedzie to dla nich (i dla nas) cos
cenniejszego niz kawał betonu na Wolce. Wesolych Świąt Państwu
życzę :))))) I pozdrawiam.