Żywiciel -- klęska

IP: *.acn.waw.pl 13.05.08, 19:19
Krotka recenzja knajpy przy pl. Inwalidow.

Zamowilem schabowego. Byl na stole po 15 minutach i od razu zrobil
dziwne wrazenie. Wygladal jak kosc, szeroki i gruby po lewej i
prawej stronie, waski i chudy w srodku. Do tego monstrualnie
znieksztalcony i powykrzywiony. Mial w sobie tyle chrzastek i
sciegien, ze zareklamowalem go. Kelner zabral talerz i wrocil z
wiadomoscia, lecz bez talerza, ze wg szefowej kotlet jest ok.

W koncu pofatygowala sie do tego marudzacego klienta, czyli mnie,
szefowa Zywiciela. Nie przedstawila sie i burknela, ze jej
wiwisekcja wskazala, ze kotleta mozna latwiutko pokroic lyzka. Potem
lamentowala, ze owszem, moze wziac koszt kotleta na siebie, ale bez
walki uznajac racje konsumenta, straci caly respekt u kucharzy i
kelnerow. Poprosilem o rekompensate deserem, ktory dal sie zjesc.
Bardzo nie polecam Zywiciela.


    • Gość: mil Re: Żywiciel -- klęska IP: *.chello.pl 14.05.08, 11:28
      > Krotka recenzja knajpy przy pl. Inwalidow.

      Mam wrażenie, że prezentujesz typową postawę "płacę i wymagam"... Z Twojego
      postu wynika, że miałeś problem, który został rozwiązany, dostałeś jakąś
      rekompensatę, ale nadal jesteś napuszony i czujesz się w obowiązku komuś
      przywalić, bo Twojego ego nie dość zostało połechtane czołobitnością obsługi.

      Akurat jedzenie w Żywicielu jest dobre. Ja problem z tą knajpą mam taki, że
      prawie zawsze mają komplet gośći (w weekendy o obiedzie czy kolacji bez
      rezerwacji można zapomnieć, w tygodniu też nie zawsze są miejsca), no i obsługa
      czasem jest ślamazarna. To nie Macdonald, prawda, ale raz czekałem z 15 minut aż
      ktoś podejdzie (z kartą, a więc żaden problem przynieść kartę, czasem nawet sam
      biorę), a akurat byli wolni.

      Poza tym knajpa fajna. Mało jest knajp na Żoliborzu.

      I jeszcze wniosek natury ogólnej - skoro zawsze mają komplet, to nie muszą
      znosić marudzących klientów. Takie jest prawo rynku. Zdaje się, restauratorzy
      ostatnio mają rynek po swojej stronie, a klienci muszą grzecznie czekać.
      • Gość: ej Re: Żywiciel -- klęska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.08, 13:04
        Też kiedyś jadłem tam schabowego. Ale to było z pół roku temu.
        Porcja duża, jakość raczej średnia. W barze mlecznym można pewnie
        dostać coś takiego za pół ceny. Obsługa, owszem, ślamazarna.
        Natomiast, nie rozumiem krytyki krytyki. Nie wydaje mi sie ze nalezy
        chwalic zywiciela, tylko dlatego ze to jedyna sensowna knajpa na
        Zoliborzu. I niezaleznie od sytuacji na rynku, nalezy "uczyc"
        wlascicieli odpowiedniego podejscia. Dlatego pochwalam podejscie
        przed-przedmowcy. I dobrze ze "narzeka" na forum. On nie "narzeka"
        tylko domaga sie przestrzegania pewnych standardow. I to jest
        zrozumiale. Jesli przedmowca godzi sie na kiepskie traktowanie go za
        wlasne pieniadze, to pozostaje mi tylko ubolewac.
        • Gość: mil Pieniądze to nie wszystko IP: *.chello.pl 14.05.08, 17:41
          > Też kiedyś jadłem tam schabowego. Ale to było z pół roku temu.
          > Porcja duża, jakość raczej średnia. W barze mlecznym można pewnie
          > dostać coś takiego za pół ceny.

          Jadaj zatem w barze mlecznym. Nawet jest niedaleko - Broniewskiego róg
          Krasińskiego. Z chęcią też wysłuchałbym Twej opinii o tamtejszej obsłudze,
          standardach sanitarnych i klienteli. Z zainteresowaniem też dowiedziałbym się,
          czy za własne pieniądze potrafiłbyś wyegzekwować traktowanie swej osoby tamże w
          sposób jaki Twe ego wymaga.

          Nie krytykuję krytyki, lecz krytykuję krytykanctwo. Przecież jak rozumiem
          "szkoda" została zadośćuczyniona, ale to krytykantowi nie starcza, musi rozlewać
          swój jad na forum.

          A ja? No cóż. Nie tyle godzę się na kiepksie traktowanie mnie za własne
          pieniądze, co uważam, że nie można za pieniądze wszystkiego kupić. I ubolewam
          nad nuworyszowskimi postawami "płacę i wymagam". Owszem, można wymagać, po to są
          środki w postaci pieniędzy. Ale wymagać też trzeba umieć. I trzeba wiedzieć
          gdzie są granice.

          Z pozdrowieniem.
          • Gość: ej Re: Pieniądze to nie wszystko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.08, 22:22
            Jadam czasem w barach mlecznych. Akurat Sady to jeden z najlepszych
            w miescie. Uwazam, ze to calkiem fajny spadek po zamierzchlych
            czasach. Tylko nie rozumiem, dlaczego przyrownujesz Zywiciela do
            baru mlecznego, w koncu nalezy sie po nim spodziewiac wiecej i
            wiecej wymagac:) a akurat kotlet schabowy jest w nim, jak dla mnie,
            nie lepszy niz w barze mlecznym. Co nie znaczy, podkreslam, zly.

            "krytykant" nie rozlewa "jadu", tylko przekazuje informacje istotne
            z punktu widzenia konsumentow. A to akurat dobrze. No chyba ze
            pracuje sie w Zywicielu.

            A co do "nuworyszostwa", to sori, rozumiem ze widziales/as te
            sytuacje i rzeczywiscie mozesz wydac sad na temat czyjegos
            usytuowania w klasie spolecznej.
            • Gość: mil Re: Pieniądze to nie wszystko IP: *.chello.pl 14.05.08, 23:22
              > Jadam czasem w barach mlecznych. Akurat Sady to jeden z najlepszych
              > w miescie. Uwazam, ze to calkiem fajny spadek po zamierzchlych
              > czasach.

              Też tak uważam.

              A co do krytyki i krytykanctwa, to jednak odzróżniam te pojęcia. Nie mam zamiaru
              bronić Żywiciela, ani krytykować Sadów. Po prostu uważam, że w krytyce należy
              zachować umiar, a to, że ktoś w zamian za kotleta dostaje deser, moim zdaniem
              nie upoważnia go do wieszania psów na knajpie i tytułowania wątku "klęska". Tyle
              i tylko tyle.

              I nie, nie pracuję tam. Co niby miałbym tam u diabła robić?
      • Gość: esscort Re: Żywiciel -- klęska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.08, 22:58
        Gość portalu: mil napisał(a): skoro zawsze mają komplet, to nie muszą
        znosić marudzących klientów.

        No, niezłe podejście. Na tej zasadzie pociagi z kompletem pasażerów
        nie muszą jeździć punktualnie, kasjerka w zatłoczonym banku może się
        mylić przy wypłacaniu pieniędzy, wychowawczynie w zatłoczonych
        przedszkolach mogą wydzierać się na dzieci, a aktor przy pełnej sali
        w teatrze może zamiast Hamleta grać Rumcajsa.
        Mil, daj spokój, liczba kientów nie usprawiedliwia dziadostwa i
        krytykowanie Żywiciela przez Toora nie ma nic wspolnego z
        krytykanctwem czy czepianiem się. Człowiek poszedł, był
        niezadowolony, więc pisze. No i nie dlatego dostał zlego kotleta, ze
        marudził, lecz dlatego marudzil, ze dostał złego kotleta :) Po to
        jest takie forum, żeby m.in. krytkować nieodoróbki. A ponieważ nie
        jest to pierwszy głos krytyczny na temat tej restauracji, nie ma
        sensu zamiatanie pod dywan. Ja wiem, że wlaściciele Żywiciela to
        ludzie zwiazani z Żoliborzem i podoba mi się bardzo "filozofia" tej
        knajpy, wiec tym bardziej chciałbym, by była dobra.

        • Gość: esscort Re: Żywiciel -- klęska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.08, 23:08
          No i na całym świecie (z wyjatkiem państw komunistycznych i - jak
          sie okazuje - Żywiciela) w takiej sytuacji jak opisana na początku
          tego wątku wlaściciel/szef sali grzecznie przeprasza, bez gadania,
          po cichu oddaje kasę, kłania się i sam proponuje jakieś symboliczne
          zadośćuczynienie.
        • Gość: mil Re: Żywiciel -- klęska IP: *.chello.pl 14.05.08, 23:32

          > No, niezłe podejście. Na tej zasadzie pociagi z kompletem pasażerów
          > nie muszą jeździć punktualnie, kasjerka w zatłoczonym banku może
          > się mylić przy wypłacaniu pieniędzy, ...

          To był wniosek natury ogólnej, jak napisałem, odnoszący się bezpośrednio do
          postawy "płacę i wymagam". Ja rozumiem, że trzeba dbać o jakość. I sam widzę, że
          w Żywicielu jest dużo do zrobienia. Tylko drażni mnie taka makdonaldyzacja postaw.

          Jeśli ktoś tak bardzo ceni swoje pieniądze, że "płaci i wymaga", aby się wszyscy
          przed nim czołgali, to właśnie pokazuję (przerysowując), co on może sobie zrobić
          z tymi pieniędzmi na wolnym rynku, kiedy warunki dyktuje podaż, nie popyt.

          Może sobie mianowicie je w buty powkładać.

          Uprzednio wyjąwszy słomę, oczywiście. :)

          A jakbym był nadmiernie złośliwy, to bym powiedział, że może sobie pojechać na
          krawaciarskie Kabaty, tam być może będzie miał lepszą siłę nabywczą.

          Ale i tak jestem wystarczająco złośliwy, a moje uwagi trzeba brać z pewną
          rezerwą. I nie osobiście.

          Ściskam wylewnie wszystkich głodomorów.

          :)
          • Gość: esscort Re: Żywiciel -- klęska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.08, 23:40
            Mil, ale gdzie Toor, autor kolejnego "Lamentu nad Żywicielem",
            napisał, że "placi i wymaga", że wymaga czołgania się itp. Nawet jak
            na zastrzeżenie, że jesteś złosliwy, to chyba jedziesz bez
            trzymanki. Facet opisal przygodę z kotletem i bliskie spotkanie z
            nieprofesjonalną wlascicielką i to wszystko.
            Pozdrawiam
            • Gość: mil Re: Żywiciel -- klęska IP: *.chello.pl 14.05.08, 23:52
              Internet to nie jest ochronka dla grzecznych dziewcząt, abym musiał się
              specjalnie trzymać. Trzymam się litery prawa oraz staram się w miarę możliwości
              nie sprowadzać dyskusji do argumentacji ad personam. Osoby przedstawione w moich
              historyjkach są fikcyjne i tylko kwestią sumienia odbiorcy jest to, czy chce się
              z nimi utożsamiać.

              A do rzeczy - rzeczywiście w oryginalnym poście nie było "płacę i wymagam" to
              się pojawiło później. Ale odniosłem wrażenie, że autor przesadza z krytyką. Może
              niesłusznie. Nie musze mieć przecież racji.

              Ale gwoli ścisłości, facet opisał przygodę jednostronnie i ze sposobu narracji
              mam prawo wnioskować, że nie do końca obiektywnie.

              Apeluję o umiar na tym bezrybiu, no i o poprawę do właścicieli też. A że jakoś
              bezwiednie zostałem ich adwokatem - no cóż, mecz do jednej bramki jest nudny.
    • veeto1 Re: Żywiciel -- klęska 14.05.08, 18:53
      Miszkam niedaleko i zawsze widzę tam mnóstwo ludzi. Raczej trudno o
      wolne stoliki. Zła knajpa raczej tak nie wyglądałaby.
      • laminja Re: Żywiciel -- klęska 14.05.08, 21:34
        to efekt braku konkurencji... Jedzenie, choć lepsze niż na początku, jest
        niestety nadal średnie i zdarzają się wpadki, jak ta opisana w pierwszym poście.
        Obsługa jest marna, ale co zrobić kiedy to jedyne takie miejsce w okolicy?
        • billy.the.kid Re: Żywiciel -- klęska 15.05.08, 07:57
          no tak,jak nie będę PŁACIŁ I WYMAGAŁ chamska obsługa może
          doprowadzic do tego ze trza bedzxie przyjś do knajpy z własnym
          mieskiem, usamażyc se i zeżrec-no i naturalnie zapołacic zaa te
          frajdę.
          o tym ze chcabowy do d...y to ja se moge z kobitą w domu pogadac.
          a w knajpie ma byc DOBRY.
          • Gość: mania Re: Żywiciel -- klęska - opis w Gastronautach.pl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.08, 08:39
            W portalu Gastronauci.pl mozna wiele ciekaego o Zywicielu poczytac.
            Niestety opinie raczej kiepskie...
            • Gość: Spragniony Re: Żywiciel -- klęska - opis w Gastronautach.pl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.08, 09:08
              Dziwi (choć może to za mocne słowo, bo każdy ma prawo do wypowiedzi)
              mnie kolejny temat o "Żywicielu"...wydawało mi się że większość
              mieszkańców Żoliborza ma pojęcie o tym że w jedynej na poziomie
              knajpie żoliborskiej jedzienie było kiepskie, jest i prawdopodobnie
              będzie...Ja w Żywicielu ograniczam się do piwa i ewentualnie 50
              czystej (lub kolorowej) i nic więcej od tej restauracji nie wymagam
              (choć miałem wygurowane nadzieje). Miła atmosfera, blisko...tyle.
              Choć oczywiście szkoda że na dobry obiad muszę fatygować się do
              pewnej knajpy na ul Chmielnej...ale zawsze to lepszy wróbej w garści
              niż gołąb na dachu. ;)
              • esscort Re: Żywiciel -- klęska - opis w Gastronautach.pl 15.05.08, 11:16
                Gość portalu: Spragniony napisał(a):

                > Dziwi mnie kolejny temat o "Żywicielu"...wydawało mi się że
                większość > mieszkańców Żoliborza ma pojęcie o tym że w jedynej na
                poziomie knajpie żoliborskiej jedzienie było kiepskie, jest i
                prawdopodobnie będzie...

                A mnie dziwi takie podejście. Jeśli jedzenie kiepskie, to knajpa
                raczej nie jest na zbyt wysokim poziomie ;) Chyba że myśląc knajpa
                mamy na myśli miejsce, gdzie się chodzi wypić piwo lub 50 g.
                Mnie nie dziwią takie wypowiedzi, bo świadczą one o tym, że ludziom
                z Żoliboprza zależy na tym, by Żywiciel poprawił poziom dań i
                obsługi.
                • Gość: Spragniony Re: Żywiciel -- klęska - opis w Gastronautach.pl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.08, 11:55
                  Mi też zależy na tym aby "Żywiciel" się poprawił bo naprawdę
                  Żoliborz zasługują na przynajmniej jedną porządną restaurację. Co do
                  piwa i 50 g to chodzę narazie tylko na to bo naprawdę odpowiada mi
                  tamtejsza atmosfera i mam blisko...
    • milleniusz Kolega "życzliwy" 15.05.08, 11:43
      Gość portalu: toora napisał(a):

      > Krotka recenzja knajpy przy pl. Inwalidow.

      Kolega życzliwy zamieścił swój krótki opis jeszcze co najmniej na dwóch innych
      forach. Zmieniając tylko parę wyrazów, bo system odrzuca jednakowe posty.

      Zaiste taka zawziętość dowodzi, że albo kolega życzliwy ma jakiś interes w
      dezawuowaniu tego miejsca, albo kieruje się bardzo niewysokimi pobudkami.

      Żałosne.
      • Gość: Spragniony Re: Kolega "życzliwy" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.08, 11:57
        Toż to poprostu istny internetowy prowokator a nie smakosz
        restauracyjny dbający o wysoki poziom obsługi i podawanych
        potraw... ;)
      • laminja Re: Kolega "życzliwy" 15.05.08, 17:22
        jest taka zasada: "jak człowieka spotka coś dobrego mówi o tym 2-3 osobom, jak
        coś złego mówi o tym 10".
        • esscort Re: Kolega "życzliwy" 15.05.08, 20:40
          laminja napisała:

          > jest taka zasada: "jak człowieka spotka coś dobrego mówi o tym 2-3
          osobom, jak
          > coś złego mówi o tym 10".

          I to jest święta prawda lub (jak mawia klasyk) oczywista
          oczywistość. Dlatego warto - gdy klient zwraca nieudanego kotleta -
          grzecznie przeprosić i zaproponowac coś innego, a nie iść w zaparte
          lub bać się kucharza.
        • milleniusz Re: Kolega "życzliwy" 15.05.08, 20:54
          laminja napisała:

          > jest taka zasada: "jak człowieka spotka coś dobrego mówi
          > o tym 2-3 osobom, jak coś złego mówi o tym 10".

          A ilu osobom powiedział o tym na jednym forum? A ilu na wszystkich, na których
          pisał? Wybacz, ale taka zawziętość świadczy nie tylko o charakterze kolegi
          życzliwego, ale też stawia pod wielkim znakiem zapytania jego obiektywizm, co od
          początku kwestionuję.
Pełna wersja