kuchenkowa
13.10.08, 17:32
Zmarł ślusarz z zakładziku przy Cieszkowskiego. Strasznie mi szkoda, nie
znałam go osobiście co prawda, ale parę razy coś mu zlecałam, nadawał koloryt
ulicy, był, kota mi przechowywał, gdy gadzina uciekła przez okno. Teraz
lokalik do wynajęcia.
Po lekturze nekrologu poszłam zrobić fleki do szewca na Felińskiego. Tamten
świat też już się kończy, dotarło do mnie, jeszcze parę, może paręnaście lat.
Dwóch przemiłych starszych panów, dwie siwe głowy, trzęsącą się ręką zapisane
nazwisko, dowcip i uprzejmość.
Smutno jakoś.