Dodaj do ulubionych

Tego mi brakowało na Wilsoniaku!

04.11.03, 18:56
Jadę sobie kilka dni temu skacowany do domu. Pogoda syfiasta, nastrój też
nie pierwszej jakości. Przesiadka na Wilsoniaku. Plac rozkopany, rozbabrany,
deszcz leje, no tylko się pociąć. Idę na „mój” przystanek „pod mięsnym”.
Tego mięsnego sklepu już dawno nie ma, jest „Wilson Jeans”. Nazwa, jak
nazwa - tamten się nazywał wdzięcznie, "Bekon", ale w środku… Gdy znikał z
lokalnego krajobrazu, mama podzieliła się ze mną wspomnieniami z mrocznych
lat osiemdziesiątych. Sklepy mięsne potrafiły wtedy pozostawić na psychice
klienta odcisk niezmazywalny, z „Bekonem” i moją mamą nie było inaczej. Mnie
tylko szkoda, bo ze schodków przed mięsnym nikt mnie nie przeganiał a ci od
tekstyliów nie pozwalają mi tam w spokoju na 185 czekać.

Gdym jakiś czas temu zobaczył, że mieszczący się „od zawsze” kilka kroków
dalej zakład tapicerski zamyka swe podwoje, to zrobiło mi się trochę smutno.
Nigdy chyba w nim nie byłem, ale gdy z okolicy Wilsoniaka znikają kolejne
malutkie zakłady rzemieślnicze z tradycjami, to zawsze mnie to smuci.
Jeszcze kilka się trzyma, na szczęście. Na barierce, przy schodkach do
zakładu siedziałem jako dzieciak, używałem jej w charakterze trzepaka
znudzony oczekiwaniem na rzeczone 185. Później stawałem czasem o nią oparty,
tak z sentymentu. Zawsze się zastanawiałem jak do zakładu tapicerskiego
wnoszono meble tymi schodkami i małymi drzwiczkami. Nigdy nic takiego nie
przyuważyłem.

Byłem pewien, że teraz piwnica zostanie zabita dechami i nic tam się nie
będzie już działo. Wczoraj idę jednak w deszczu na przystanek, zerkam a tu…
A barierka nie nada się już do zabawy – nie można się na rurce obrócić, bo
wolną przestrzeń pod nią wypełniło logo nowej firmy. Piwnica win Grand Cru.
Sklep z winem w tym miejscu?!

Spadł mi, można powiedzieć, z nieba, bo akurat na wieczór potrzebowałem
kupić prezenty. Zaszedłem, pogadałem z bardzo sympatycznym sprzedawcą i
zapowiedziałem się jeszcze tego samego dnia.

Przyjechałem kilka godzin później, dałem się namówić na dwa dobre prezenty i
jeszcze sobie na wieczór coś wziąłem, coś, od czego butelkę porzuciłem
niestety w miejscu konsumpcji, a co będę musiał powtórzyć, bo zgodnie z tym
co uprzejmy sprzedawca był mi powiedział, trafiło w gusta.

Zdaje się, że tak jak od lat na Wilsoniaku mam swój sklepik z płytami, tak i
z winem będę miał taki ulubiony, blisko i sympatycznie. Strasznie miło jest
w sklepie nie być anonimowym klientem, strasznie się cieszę, tego mi na
Placu brakowało do szczęścia. No, jeszcze tą budowę stacji przeczekać i żeby
potem zrobili park według tego projektu, który mieszkańcy wybrali… Ale to
inna bajka. Mnie cieszy, że powstało tam kolejne przyjazne miejsce. Nie
myślałem, że na Wilsoniaku mogę się czuć jeszcze bardziej „u siebie” a tu
proszę. Pozostaje życzyć, żeby tradycją swoją piwnica win przebiła owego
tapicera.

Dla nietutejszych – dokładniejszy opis. Sklep mieści się pod adresem
Mickiewicza 30 i od wieszcza imienia ulicy jest do niego owo wejście z
barierką i schodkami. Tuż za mięsnym, tfu, za jeansowym. Od strony Centrum
patrząc to jest za Placem, w kierunku Dolnego Marymontu. Wejście z ulicy
zasłonięte wiatą przystankową nieco.

Wina są z własnego importu, więc ceny znośne. Znośne, to znaczy zaczynają
się od 25pln ale już na niskiej półce stoją całkiem ciekawe butelki. Żeby
tylko środków starczyło, to będę zaglądał.
__________________________
Roody102
Obserwuj wątek
    • Gość: kometa Re: Tego mi brakowało na Wilsoniaku! IP: 80.72.34.* 04.11.03, 21:23
      Oj!Roody ,z tego co piszesz to fajna rzecz(ten sklepik)
      kurde ,codziennie tędy jeżdzę i nie ...ślepota nie boli.

      A tpicera troszkę żal,moja babcia wszystkie fotele tam odnawiała.
      Nie byle jakie,bydlaki pół mieszkania zajmują.
      ps
      Komu przeszkadzał "Bekon"?
      Wolę pasztetową niż jakieś tam sztruksy.
      Zdrówka..
      • roody102 Re: Tego mi brakowało na Wilsoniaku! 04.11.03, 21:43
        Bekon nie przeszkadzał, tylko chyba się nie odnalzł w nowej rzeczywistości.
        Chociaż pamiętam, że podejmował próby - były tam przez jakiś czas napoje i w
        ogóle powoli kierował się ku sklpepowi ogólnospożywczemu, ale ja chyba
        odziedziczyłem uraz od maamy, bo jakoś nigdy tam nic nie kupowałem.
        __________________________
        Roody102
          • roody102 Re: Tego mi brakowało na Wilsoniaku! 05.11.03, 00:45
            Nie, Faworów nie pamiętam, za to Kosmos... Ojciec chrzestny mojego ŚP Taty, a
            przy tym mój krewny był pierwszym człowiekiem w Kosmosie - szefował budowie :)

            Ja to Landrynki nie mogę odżałować i lodów na podwórku za kinem. A co było
            wcześniej tam, gdzie teraz jest Cezex? I jeszcze jedno pytanie - tam gdzie
            jest Optyk, co było kiedyś? Odkąd ja pamiętam, to zawsze optyk a tu mi ktoś
            tkie testowe pytanie z wiedzy o okolicy zadał i musiałem się przyznać do
            niewiedzy :)
            __________________________
            Roody102
                • remislanc Re: Paweł & Gaweł 05.11.03, 11:22
                  Pamiętam....Zawsza można było "siekierę powiesić" - tak bylo najarane. Były to
                  dla mnie jedne z pierwszych kafejek do ktorych zaglądałem z kumplami na
                  lufkę......Ah, kiedy to było.....
              • roody102 Re: Tego mi brakowało na Wilsoniaku! 05.11.03, 13:28
                Nie pamiętam tego sportwoego, choć pamiętam jak pojawił się Cezex. Ot, wyrwa w
                pamięci. A fryzjer o chyba trochę dalej jest nadal. Kiedyś się tam regularnie
                strzygłem, potem chcodziłem do takiej fajnej dziewczyny koło Hali, lubiłem jak
                się nade mną pochylała, bo dekloty miała raczej nieskromne ;) Wstyd, ale
                imienia juz nie pamiętam, bo od wielu lat jak się na włosy zeźlę to biorę
                maszynkę i od nowa rosną. W każdym razie fryzjer jest, a koło niego kiedyś w
                okienku była jakaś wyporzyczalnia gier kompuiterowych, czy coś takiego -
                jakieś dziwne miejscie.
                __________________________
                Roody102
              • Gość: KA Re: Tego mi brakowało na Wilsoniaku! IP: 217.153.16.* 05.11.03, 15:00
                Gość portalu: gertrudzia napisał(a):

                > A tam, gdzie jest optyk (chodzi zapewne o tego na rogu Słowackiego) była
                kiedyś
                >
                > maleńka pizzeria. Fatalnie karmili :(, ale...
                Faktycznie w latach 80 na obu winklach były takie małe dziuple z zarciem, to
                chyba wspominany przez przedmówców Paweł i Gaweł. A kto pamięta w tym miejscu
                kiosk z towarami ze zgniłego zachodu???, a optyk był i chyba nadal jest od
                ul.Mickiewicz.
                KA
                • Gość: esscort Re: Tego mi brakowało na Wilsoniaku! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.03, 16:38
                  Kiosk z towarami z zachodu to chyba nie był kiosk lecz tzw. komis i mieścił się
                  w pierwszym lokalu przy słowackiego (po prawewj stronie patrząc na północ).
                  Jeżeli chodzi o sklep sportowy (dziś cezex), ta najpierw był to salon rowerowy -
                  czyli sklep z samymi tylko rowerami (no, może jakiś malutki dział
                  ogólnosportowy też był) i oczywiście częściami do nich (dużym wyborem). Nie
                  wiem dlaczego tak się działo, ale dawno, dawno temu rowery się często
                  reperowało. Teraz się jeździ i juz, a wowczas wciąż trzeba było a to zmienić
                  łozysko, a to zreperować dętkę itp. Więc tych akcesorów w rowerowym było sporo.
                  Gdy przyszedł kryzys i nie było rowerów w ciągłej sprzedaży, wówczas sklep
                  rowerowy świecił pustkami, więc powiekszono asortyment i stał się sklepem
                  ogólnosportowym. Kiedyś, chyba ze dwa lata temu założyłem na tym forum wątek o
                  pl. wilsona, w którym starałem się otworzyć widok calego placu. Nie wiem czy da
                  się go jeszcze odszukać. Mam swój tekst (wkleję go dalej, ale były tam jakieś
                  posty uzupełniające. Poniżej stary tekst

                  Spróbujmy wspólnymi siłami odtworzyć wygląd pl. Willsona z lat 60-70. Moje
                  najstarsze wspomnienie to sklep ze słodyczami (chyba Wedla). Prowadziły do
                  niego bardzo duże (a może mnie tak się zdawało, bo byłem mały) drewniane drzwi
                  z szybami. Wnętrze też było wykończone w ciemnym drewnie i na tle ogólnej
                  szarości lat 60. robiło wrażenie luksusu. Sklep mieścił się chyba tam, gdzie
                  dziś jest Orbis, lub tam, gdzie jest księgarnia. Obok niego były równie
                  eleganckie delikatesy. Niezmiennie w tym samym miejscu był sklep spożywczy
                  Małgosia (pierwszy chyba punkt handlowy spółdzielni WSS Społem). Obok sklepu
                  była apteka (też wykończona w drewnie). Potem przejście przez ul. Słowackiego,
                  tory tramwajowe i tutaj warzywniak oraz - na rogu z ul. Mickiewicza -
                  garmażerka. Co jeszcze? Wiem, że w drugiej połowie lat 70. w miejscu optyka
                  był niewielki barek, ale co tam było wcześniej...? Nie pamiętam (natomiast za
                  garmażerką, gdy skręciło się w ul. Mickiewicza, była pasmanteria). Potem znów
                  tory (bo już gdzieś tak od r. chyba 1961-62 tam były), naprzeciw przejścia, w
                  miejscu obecnego sklepu z dżinsami, był mięsny po tytułem Bekon (miał fikuśny
                  neon), potem kiosk (jest nadal), potem wejście na podwórko, a w bramie po lewej
                  stronie zejście do wielkiego publicznego WC (potem powstał tam sklep z lampami,
                  a dziś tam jest bodajże jakiś salon piękności).
                  Na miejscu obecnego baru sałatkowego był w pewnym momencie sklep cukierniczy
                  (Wedel), bo tam przeniesiono (kiedy?) zlikwidowany sklep (ten luksusowy), od
                  którego zacząłem ten opis. Nie pamiętam, co tam było wcześniej. Potem wejście
                  do kina – zupełnie to było inaczej urządzone niż obecnie. Zaraz za filarami
                  płytkie pomieszczenie kasowe (dwa okienka - po prawej i lewej stronie, w środku
                  szklane drzwi, za które można było wejść po pokazaniu biletu). W kinie była
                  tylko jedna duża sala. Bufet był dużo większy od obecnego. W dużym holu kina
                  odbywały się czasem jakieś wystawy, ekspozycje itp. Ale wyjdźmy z kina. Po
                  prawej stronie od wejścia do kina był mały sklepik ze słodyczami. Dalej sklep
                  spożywczy, do którego wchodziło się z bramy (dziś kawiarnia Bliklego z wejściem
                  od frontu). Po likwidacji spożywczego (chyba pod koniec lat 70.) był w tym
                  miejscu barek potem stare ciuchy, potem ciuchy indyjskie, potem gospodarstwo
                  domowe (może nie w tej kolejności). Z tej samej bramy (tyle że na prawo)
                  wchodziło się do cukierni, którą nie tak dawno wygryzł z tego miejsca Blikle. W
                  miejscu Cezexu był duży sklep sportowy (głównie rowerowy), idąc dalej
                  Krasińskiego delikatesy Lukullus, a potem restauracja Kosmos, potem barek
                  Kosmos, a tam, gdzie obecnie mieści się kawiarnia Retro był sklep z rybami
                  (przez wiele lat sprzedawała w nim bardzo gruba ekspedientka).
                  Wrócmy na plac. Strona przy parku była niezabudowana, ale nie jestem pewny, czy
                  budka MZK nie była trochę większa i czy nie znajdowała się bliżej przystanku
                  tramwajowego. Jezdnię w tym miejscu zajmowało zawsze mnóstwo autobusów, które
                  tu miały pętle. Stały często w dwóch rzędach, tak że czasem trudno było tamtędy
                  przejechać samochodem. Sam park był ogrodzony i wchodziło się do niego bramą
                  właśnie z pl. Willsona. Druga brama do parku była od strony ul. Czarneckiego, a
                  trzecia od strony pl. Inwalidów.
                  Do początku lat 60. (chyba) przez środek placu Willsona nie
                  przechodziła żadna ulica. Żeby przejechać ze śródmieścia na Bielany, trzeba
                  było objechać plac. Jezdnia przy ul. Mickiewicza przed wprowadzeniem tam
                  tramwaju miała jedną nitkę. Prawa strona ul. Mickiewicza (na odcinku od pl.
                  Willsona do Potockiej) była w zasadzie taka jak dzisiaj (zniknęły tylko kioski
                  z gazetami, które były przy każdym skrzyżowaniu z poprzeczną ulicą). Po lewej w
                  pewnym momencie pojawiły się kilkupiętrowe domy „hutnicze”, przychodnia
                  zdrowia, a potem – bliżej Potockiej – osiedle jednorodzinnych bliźniaków.
                  Przedtem w miejscach tych budowli były jakieś krzaki.

                  Tyle na początek. Czy ktoś pamięta jakieś szczegóły. A może się gdzieś
                  pomyliłem?
            • Gość: kamil Re: Tego mi brakowało na Wilsoniaku! IP: *.chello.pl 06.11.03, 06:38
              W latach 60 -tych na uwczesnym Pl.Komuny tam gdzie teraz stoi pełno taxi w
              widłach ulic Mickiewicza i Słowackiego stała samotnie budka MO ( taka jak dziś
              telefoniczne) w której często siedział milicjant. Tuż koło komisu ale wchodziło
              się od PL.Komuny była kawiarnia "Żoliborzanka". Nie bywałem w niej bo byłem za
              młody ale wychodzących z niej podciętych gości i ich przechery z tym
              milicjantem zostały mi w pamięci.
              Takie kioski (budki inwalidzkie) to były dwa. Jedna koło " Małgosi" a druga
              koło komisu ale już na Słowackiego. W tej koło pierwszej sprzedawał tzw.garbus -
              nieduży facet z dużym garbem. Można było u niego kupiś "Sporty" i "Mazury" na
              sztuki (15gr.sztuka). Kawałek draski z pudełka zapałek i 1-2 zapałek dodawał
              gratis. To były czasy.
              • Gość: esscort Re: Tego mi brakowało na Wilsoniaku! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.11.03, 10:22
                Gość portalu: kamil napisał(a):

                > W latach 60 -tych na uwczesnym Pl.Komuny tam gdzie teraz stoi pełno taxi w
                > widłach ulic Mickiewicza i Słowackiego stała samotnie budka MO ( taka jak
                dziś
                > telefoniczne) w której często siedział milicjant. Tuż koło komisu ale
                wchodziło
                >
                > się od PL.Komuny była kawiarnia "Żoliborzanka". Nie bywałem w niej bo byłem
                za > młody ale wychodzących z niej podciętych gości i ich przechery z tym
                > milicjantem zostały mi w pamięci.
                ---------------------------------------------------------------------
                Knajpy Żoliborzanki nie pamiętam, ale oznacza to, że ta "kawiarnia"
                przekształciła się później w pijalnię wód mineralnych (zreszta też nazywała sie
                chyba Żoliborzanka, dzis tam jest optyk). Widocznie milicjant z budki miał
                dosyć użerania sie z zawianymi facetami i postanowiono rozwiazać problem
                upijania się zastepując wódkę wodą mineralną. Ha, ha, ha. Obawiam sie, ze
                bywalcy knajpy przestali tam chodzić i przerzucili się na barek koło kosmosu.
                Ta milicyjna budka stała później (nieużywana a z czasem zdewastowana) na pl
                wilsona dosyc dlugo, tak mi się zdaje. Przypomnialeś mi o niej, dzięki.
                Ale skoro masz taka dobra pamięć, to może przypomnisz sobie przeciwległa stronę
                placu - tę przy parku. Ja mam wrażenie, że tam był dosyć duży (znacznie
                wiekszy niż dziś) pawilon dla kierowców autobusów - z jakimś biurem, miejscem
                odpoczynku, megafonem, przez który dyspozytor mówił, który autobus ma odjechać
                itp. A może mi się zadawało, że ten pawilon był duży, ba ja bylem mały? Przed
                wejsciem do parku (jak wcześniej wspomniałem - ogrodzonego) w słoneczne
                niedziele chodził fotograf, u ktorego można było sobie zamówić fotografie na
                tle tej kobiety z dzbanem. Gdzieś taką miałem, ale nie moge jej odszukać.
                -----------------------------------------------------------------
                > Takie kioski (budki inwalidzkie) to były dwa. Jedna koło " Małgosi" a druga
                > koło komisu ale już na Słowackiego. W tej koło pierwszej sprzedawał
                tzw.garbus - nieduży facet z dużym garbem. Można było u niego kupiś "Sporty"
                i "Mazury" na sztuki (15gr.sztuka). Kawałek draski z pudełka zapałek i 1-2
                zapałek dodawał gratis.

                ----------------------------------------------------------------------
                No tak, garbus był rozpoznawalną postacią. Fajki na sztuki sprzedawno w prawie
                każdym kiosku.
                ------------------------------------------------------------------
                To były czasy.
                ------------------------------------------------------------------------
                no
                • Gość: kamil Re: Tego mi brakowało na Wilsoniaku! IP: *.chello.pl 06.11.03, 11:30
                  Czy ten pawilon MZK był większy niż dziś to nie wiem. Ale pamiętam teżże na
                  prawo od niego bliżej Mickiewicza był publiczny szalet (lata 50-te). Utkwił mi
                  w pamięci bo przeczytałem tam napis " Wielki Stalinie oddaj nasze świnie bo
                  musimy pomidorami s...." Powtórzyłem tą złotą myśl w domu (jako dziecko) i
                  miałem całkowity zakaz jej cytowania na przyszłość i komukolwiek. Wtedy nie ale
                  dziś wiem dlaczego.
            • leonardo1 Re: Tego mi brakowa3o na Wilsoniaku! 06.11.03, 12:13
              Pod koniec lat 60. przez pewien czas kolo pawilonu MZK byla tzw.
              szaszlykarnia - tzn. kielbaski na goraco+piwo, ale chyba ja przez to piwo
              dosc szybko zlikwidowali. Zas co do sklepu sportowego, to nie pamietam
              czasów, kiedy on byl tylko rowerowy: juz w polowie lat 60. chodzilo sie tam
              po wietnamskie pileczki do pingponga.
              Co do pudelek po zagranicznych fajkach: ja zbieralem opakowania po
              gumach do zucia! Zaopatrywalem sie w nie w jakims malym sklepiku -
              albo miedzy Wilsoniakiem a Merkurym, albo az za Merkurym.
              Fawory! Fakt, ze wódka byla tam tylko ?do konsumpcji?. Ale jakos tuz przed
              stanem wojennym zwyczajowej ?konsumpcji? zabraklo. Zdarzylo mi sie
              wiec raz z kumplem wypic tam po secie pod... deficytowe pomarancze, bo
              tylko one byly w bufecie!
              • leonardo1 Re: Tego mi brakowa3o na Wilsoniaku! 06.11.03, 12:32
                A jeszcze przypomnialy mi sie dwie ciekawostki. Pamietacie, ze w Parku
                Zeromskiego byla estrada, na której w niedziele przygrywaly do tanca
                ?zespoly mlodziezowe?? A ?Spotkanie? bylo kawiarnia ?pod patronatem
                ZMS-u i byla tam szafa grajaca.
              • leonardo1 Re: Tego mi brakowa3o na Wilsoniaku! 06.11.03, 12:33
                A jeszcze przypomnialy mi sie dwie ciekawostki. Pamietacie, ze w Parku
                Zeromskiego byla estrada, na której w niedziele przygrywaly do tanca
                ?zespoly mlodziezowe?? A ?Spotkanie? bylo kawiarnia ?pod patronatem
                ZMS-u? i byla tam szafa grajaca.
                • santakasia Re: Tego mi brakowa3o na Wilsoniaku! 06.11.03, 13:06
                  "Spotkanie" dobrze się trzyma

                  a apropos sklepu rybnego na Krasińskiego, mam pytanie: zdaje mi się, że znajomy
                  mojej mamy, który mieszkał w okolicy od zawsze mówił, że tam, gdzie
                  Dziennikarska odchodzi od Krasińskiego był mały targ rybny. Czy ktoś o tym
                  słyszał? niestety śp. znajomego dopytać już nie mogę
                  • Gość: kamil Re: Tego mi brakowa3o na Wilsoniaku! IP: *.chello.pl 06.11.03, 14:51
                    Niewiem czy o ten targ chodzi ale innego tu nie pomnę był na tyłach kina Wisła.
                    Tam gdzie dziś jest skwerek. Prosperował jeszce na początku lat 60-tych. Potem
                    przeniesiono go w okolice Hali Marymonckiej.
                    "Spotkanie" to była kawiarnia ZMS piwo się lało wartko. Schodziła się cała
                    żulia z Warszawy. Zawsze jak przechodziłem tam ze swoją dziewczyną (bo
                    chodziliśmy na Cytadelę do łabędzi) to nas zaczepiali i chcieli 5 zł. Raz to
                    chyba mi sie cos oberwało bo nie dałem.
                    Skep rybny gdzie stało się przed Wigilią po karpie to pierwotnie był tuż za
                    rogiem pl.Wilsona w Mickiewicza. W suterynie schodziło się po schodkach - dziś
                    jest tam chyba pasmanteria czy coś takiego.
                            • Gość: esscort Re: Tego mi brakowa3o na Wilsoniaku! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 00:56
                              Gość portalu: voytekk1 napisał(a):

                              > Fawory i Hawana to jednak cos innego, moim zdaniem.
                              Zupełnie co innego. Hawana to była taka "kulturalna" kawiarnia z panią
                              przygrywająca na pianinie. Pamietam, że był czas, że odbywały sie tam imprezy
                              taneczne, które trwały do ok. 23. Przychodziło tam towarzystwo dancingowe,
                              trochę ludzi z obrzeży Warszawy. Z kolei Fawory to typowa mordownia dla
                              miłośników gorzałki. Seta, papieros, ogóre/serek, seta, papieros... wytaczasz
                              się.
                                • default Re: Tego mi brakowa3o na Wilsoniaku! 07.11.03, 10:52
                                  Niedzielne wyjście z rodzicami na krem i ciacho do Hawany to była taka nasza
                                  rodzinna tradycja. Jako kilkulatce strasznie mi to imponowało, a kawiarnia
                                  wydawała mi bardzo elegancka i luksusowa. W lecie można było siedzieć na
                                  tarasie, co było już szczytem przyjemności.
                                  Dodatkową atrakcją była oglądanie po drodze wystawy sklepu z zabawkami (potem
                                  był tam sklep warzywny, a teraz chyba? bank PBK). Dalej (w stronę Baru Gościnny)
                                  była garmażeria, potem papierniczy, potem sklep z jakimiś narzędziami,
                                  gwoździami itp, to też pamiętam, bo tu znowu "przyklejał się" mój ojciec,
                                  zapalony majsterkowicz. Nie wiem co tam jest teraz, chyba jakieś ciuchy.
                                  • santakasia Re: Tego mi brakowa3o na Wilsoniaku! 07.11.03, 11:36
                                    jak byłam mała, to w Faworach był taki "aneks" cukierniczy, można było kupić
                                    przeeepyszneee ciastka z bita śmietaną, albo samą bitą śmietanę w kubełku!!!
                                    po kościele w niedzielę tam chodziliśmy (chociaż tańsze ciastka były w cukierni
                                    na pl.Inwalidów, ale bita śmietana tylko w Faworach!!!)
                                      • santakasia Re: Przywrocic Fawora ! 07.11.03, 15:13
                                        Gość portalu: Bor'ka z Wilsona napisał(a):

                                        > Musze sie wtracic.
                                        > Wlasciwa deklinacja jest:
                                        > bylem w "Faworze", kupilem w "Faworze", idziemy do "Fawora".

                                        ten Fawory? jakoś dziwnie, my zawsze mówiliśmy te Fawory
                                        zresztą ul. Fawory, folwark Fawory też chyba wskazują na liczbę mnogą
                                          • Gość: esscort Re: Bar 'Fawor' IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 19:53
                                            No i proszę, mamy też dylemat językoznawczy. Lokal nazywał się "Bar Fawory".
                                            Czytelnicy Sienkiewicza wiedzą, że dawniej fawor oznaczało coś w rodzaju żartu.
                                            Nie wiem, czy o takie znaczenie twórcom baru chodziło (zresztą ta nazwa była
                                            ostatnim już chyba wspomnieniem wcześniejszej historycznej nazwy tego rejonu),
                                            ale jeżeli tak, to prawidłowo powinno się odmieniać w liczbie pojedynczej:
                                            fawor, faworu, faworze, ale ponieważ nazwa baru była w liczbie mnogiej
                                            (fawory), to powinno sie mówić: idę do tych faworów itp. Z tego co pamiętam (a
                                            był czas, że w swojej durnej młodości bywałem w tym przybytku o bardzo
                                            wątpliwej renomie) mowiło się raczej: "idę do faworego", "upiłem się w faworym"
                                            itp.
                                    • Gość: esscort Re: Tego mi brakowa3o na Wilsoniaku! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 19:58
                                      santakasia napisała:

                                      > jak byłam mała, to w Faworach był taki "aneks" cukierniczy, można było kupić
                                      > przeeepyszneee ciastka z bita śmietaną, albo samą bitą śmietanę w kubełku!!!
                                      > po kościele w niedzielę tam chodziliśmy (chociaż tańsze ciastka były w
                                      cukierni
                                      >
                                      > na pl.Inwalidów, ale bita śmietana tylko w Faworach!!!)

                                      No tak, ale to już były czasy późniejsze, gdy bar fawory z pijalni wódki
                                      przekształcił się w kawiarnio-cukiernię z sosnowymi meblami w stylu "ludowym" i
                                      właśnie owym aneksem cukierniczym. O ile pamietam, mozna było ciastka kupować
                                      bezposrenio z ulicy przez okienko w witrynie.
                                • roody102 Re: Tego mi brakowa3o na Wilsoniaku! 07.11.03, 12:45
                                  Gość portalu: voytekk1 napisał(a):
                                  > P.S. Na tabliczkach pisze "Plac T. Wilsona a caly swiat go zna jako
                                  > W. Wilsona.

                                  E, T.W. Wilsona albo Thomasa W. Wilsona jest napisane, na pewno nie samo T.
                                  __________________________
                                  Roody102
                                      • santakasia Re: Tego mi brakowa3o na Wilsoniaku! 07.11.03, 16:46
                                        no faktycznie! był zoologik, tam pracował taki duży Pan. a znaczki z postaciami
                                        z Disneya, na które wydawałam całe kieszonkowe, do dziś traktuję jak rzecz
                                        bardzo wartościową. wtedy to był szpan - znaczki z Disneyem, kolorowe i
                                        amerykańskie!
                                        pamiętam jakie to mi się wtedy wydawało dziwne, że Merkury pracował w soboty AŻ
                                        do 16.00
                                        • Gość: bgsle Re: Tego mi brakowa3o na Wilsoniaku! IP: 204.215.136.* 07.11.03, 18:58
                                          A czy na dole w Merkurym nie bylo przypadkiem sklepu ktory nazywal sie 10001
                                          Drobiazgow, czy cos takiego?
                                          Dzieki za przypomnienie sklepu zoologicznego. Zupelnie o nim zapomnialem,
                                          przypominam sobie byl raczej maly i chyba mieli tam sporo rybek.Zaraz, no
                                          jasne, przeciez ja tam latalem po jedzenie dla kanarka.No prosze, jeszcze jedna
                                          dziura w pamieci zatkana. :)
                                          • roody102 Re: Tego mi brakowa3o na Wilsoniaku! 07.11.03, 23:33
                                            Aż 10001? Chyba tylko 1001, to ciężkie czasy były ;)
                                            A teraz na Słowackiego są te księgarenki. I był jakiś okultystyczny skep, czy
                                            coś takiego ;)
                                            No a po drugiej stronie jest przecież mój, wspomniany na początku wątku,
                                            ulubiony sklep muzyczny - właściciele zaczynali w Merkurym, mieli tam taką
                                            budkę i sprzedawali w niej kasety skopiowane z CD - jeszcze nie było ustawy o
                                            prawie autorskim :))) I ja u nich od początku lat 90. kupuje płyty :)
                                            __________________________
                                            Roody102
                                    • Gość: justa Re: Tego mi brakowa3o na Wilsoniaku! IP: *.chello.pl 07.11.03, 20:15
                                      Pamiętam te lalki plastikowe w oknie tuz przy komisie. Wystawa komisu, ta po
                                      prawej od wejścia [na tej drugiej były ciuchy} robiła na mnie wraźenie, były na
                                      niej flamastry, super zabawki, a przez dłuższy czas oko cieszył prawdziwy
                                      sklepik z drewna [chyba,bo wszystko podziwiałam przez szybę, w drodze z
                                      przedszkola{. Wcześniej, bliżej Merkurego była cukiernia Szampanka [wystrój to
                                      ciemne drewno}, gdzie oprócz ciastek były też pierwsze gumy do żucia, takie
                                      kolorowe poduszeczki pakowane po 4 w celofan.
                                      Koło komisu, na rogu, gdzie dziś sprzedają baterie, był zegarmistrz Wadzyński,
                                      miał na wystawie duży zegar. A naprzeciwko dzisiejszego Wedla był kiosk/punkt
                                      totolotka. Tu gdzie Retro był rybny, ale wcześniej zapyziały warzywniak, gdzie
                                      kupowałam oranżadę [ach te butelki,,,}.
                                      Estrada w parku była od strony Wisły, pamiętam występ młodziutkiej studentki
                                      AWF Maryli Rodowicz.
                                      Czy ktos pamięta, że tu gdzie teraz jest bank, na rogu Słowackiego i
                                      Cieszkowskiego był sklep z zabawkami, nazywał się Wesoły Tomek. Obok był
                                      papiernik [teraz zmniejszony Donald}, pamiętam nawet wieczne ekspedientki,
                                      które tam pracowały od zawsze.
                                      Jescze dorzucę bar piwny, taki na stojaka, gdzieś w okolicy parku, fotografa
                                      pstrykającego fotki przy bramie parku i bazar na placu przy Tucholskiej,
                                      przeniesiony potem [ok, 1960} w okolice dzisiejszej Hali.
                                      • Gość: bgsle Re: Tego mi brakowa3o na Wilsoniaku! IP: 204.215.136.* 07.11.03, 20:31
                                        Zegarmistrza pamietam, nazwisko jego zaraz odswierzylo mi pamiec.Jesli chodzi o
                                        sklep z zabawkami pamietam go dobrze.Do dzis mam pamiatke mala maskotke, ktora
                                        mama kupila mi w tym sklepie, a to byly lata szesdziesiate.Pamietam to jak dzis.
                                        Pamietam tez raz rzucili tam samochodziki metalowe Matchbox i rozeszly sie w
                                        kilka godzin.
                                        cheers
                                        • roody102 Re: Tego mi brakowa3o na Wilsoniaku! 07.11.03, 23:39
                                          Zaraz, ale którego zegarmistrza? Tego na Placu Wilsona, co w kantorze Dukat
                                          ostatnio rezygnował czy tego w Merkurym, co na schodach ma wciąz taką budkę.
                                          Czy pod schodami raczej. No i jeszcze przed merkurym są - ale to już nowsze
                                          rzeczy - te pawilony. Kiedyś były tam takie plastikowe pudełka. Okropne, choć
                                          jak się pojawiły to wygladały na szczyt elegancji. Jedno takie cudeńsko stało
                                          koło muzycznego - buda wietnamska tam była. Co nieuchronnie prowadzi nas do
                                          zagadnienia kiosków na Wilsoniaku - jest tego od... dużo jest :)

                                          Przy parku Żeromskiego, koło kwiaciarni, otem ta nowa buda koło Orbisu,
                                          obżydliwa, potem kołło apteki, wspomniany na Słowackiego, no i ten na rogu
                                          Mickiewicza, w budynku, co do tej pory nie wiem gdzie jest do niego wejście
                                          dla sprzedawców. A sprzedje tam takie małżństwo, co facet wyglada ja seryjny
                                          morderca z jakiegoś filmu ;)))
                                          __________________________
                                          Roody102
                                        • Gość: justa Re: Tego mi brakowa3o na Wilsoniaku! IP: *.chello.pl 07.11.03, 21:16
                                          Obstaję przy swoim, na rogu Słowackiego i Cieszkowskiego przed bankiem był
                                          kiedyś, ale całkiem niedawno, warzywniak/spożywczy, zresztą filia Hali
                                          Marymockiej. Trwała tam całe lata, ale przed nią [wieeeki temu} był tam sklep z
                                          zabawkami, właśnie Wesoły Tomek. Pamiętam, bo na miniaturowe domino
                                          zdefraudowałam tam kasę przeznaczoną na coś zupełnie innego i potem było mi
                                          głupio się tłumaczyć mamie.
                                          A wokół placu rosły drzewa, chyba klony - kilka przed kinem, ze trzy przy
                                          postoju taxi oraz parę przed Małgosią [tam też był postój, ale gorszy, bo w
                                          czasach gdy polowało się na taksówki, więcej warszaw i fiatów podjeżdżało na
                                          postój między Słowackiego a Mickiewicza. Niedawno posadzone tamże rachityczne
                                          akacje [chyba} dni mają policzone].
                                          Trudno uwierzyć, że panienka z dzbanem w parku jest taka malutka, kiedyś i ona
                                          i otaczające ją kuliste krzewy [może to tuje tak wystrzyżone} wydawały mi sie
                                          monstrualnej wprost wielkości.
                                            • roody102 Re: Tego mi brakowa3o na Wilsoniaku! 07.11.03, 23:43
                                              Nie było soba forum gazety, gdyby ktoś taki się nie trafił i nie zaczął psuć
                                              zabawy we wspomnienia. Ale co tam - nie spodziewałem się i tak, że taki wątek
                                              zacznę. Hm... Peter, chyba się jakoś wpasujecie ze swoim sklepem w to
                                              wszytsko, co? :)))
                                              __________________________
                                              Roody102
                                              • Gość: kamil Re: Tego mi brakowa3o na Wilsoniaku! IP: *.chello.pl 08.11.03, 07:42
                                                Nie chcę psuć Wam zabawy - sam się też bawie.
                                                Na ragu Cieszkowskiego i Słowackiego zanim jeszcze wybudowano merkury ( tam
                                                gdzie dziś stoi był wielki lej po bombie, nie było budynku rady narodowej, a z
                                                ulicy słowackiego widać było szklany dom a zanim rzekę Wisłę ) był spożywczy,
                                                zresztą póżniej przerobiony na pierwszy sklep samoobsługowy na Żoliborzu. 100%
                                                mieszkałem wtedy na Suzina i kupowałem tam galaretkę w kartoniku za 5zł żeby ją
                                                zjeść na sucho. Napiszcie coś o kinie "Tęcza". Czy ktoś pamięta to kino.
                                                Seanse były tam od rana. Bilet na tzw. poranek kosztował tylko 1.80 zł. Nie
                                                było wtedy wisły, światowida itp. w śródmieściu była polonia a na mokotowie
                                                moskwa.
                                          • roody102 Re: Tego mi brakowa3o na Wilsoniaku! 07.11.03, 23:47
                                            Przychylam się - przed PBK, na rogu Cieszkowskiego był warzywniak, filia Hali
                                            Marymonckiej. Tego jestem pewien.

                                            Z atrakcji na Słowackiego to jeszcze są gabloty na Szkole Pożarnictwa. Zawsze,
                                            jak chorowałem, jako dzieciak, to musieliśmy z Rudy jeździć do przychodni na
                                            Stołecznej - taka była pomysłowa rejonizacja. I jak wracalismy, to zawsze
                                            tamtędy. Jak były zdjęcia z jakiś dekracji, to nie byłem zadowolony a jak z
                                            ćwiczeń gto stałem i się gapiłem a mama się denerwowała, że na 157 ucieknie. A
                                            nstępne za 40 minut. A ja chory :)))
                                            __________________________
                                            Roody102
        • tnt51 Re: Tego mi brakowało na Wilsoniaku! 30.11.04, 00:06
          Radzę zajrzeć na stronę: www.ztm.waw.pl/historia/mapy.php
          oraz opis o komunikacji w Warszawie. Nigdzie nie piszą o tramwajach na Młocinach. Na nasypie "prawdopodobnie" biegły tory kolejki wąskotorowej, jeżdzącej do Palmir, o której pisano we wspomnieniach, że -"wożono nią amonicję zbieraną do obrony Warszawy w 1939 r. z prochowni (magazyny z amonicją) w Palmirach"
        • Gość: czyzunia Re: Tego mi brakowało na Wilsoniaku! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.04, 11:12
          końcówka tramwaju byla przy awf. dalerj był tramwaj jednotorowy faktycznie 28 i
          mial końcówkę gdzieś na wysokości huty.
          zegarmistrz przy slowackiego- nie pamiętam jak się nazywał. jego syn ,kazik,
          gral na gitarze/nie pamiętam czy dobrze/ ale apamiętałem w jego wykonbaniu blue
          moon of centucky.a to pamięta sklepik dziadka, obok tego zegarmistrz. tam
          sprzedawał on piwo grzane z sokiem.
          w ko
          lach zbliożonych do owalu, w których się obracałem nie bylo problemu
          nazewnictwa. po prostu byl FAWOREK.
          a piękna nazwa pl.komuny paryskiej?- calkiem zapomniana.i nie byla to komuna
          j.wissarionowicza.
          • hki Re: Tego mi brakowało na Wilsoniaku! 30.11.04, 11:45
            Pętla na Młocinach była nawet za Huta-McDonalds jest na wysokości bodajże
            ul.Papirusów. Linia była chyba dwutorowa-nie spieram sie,lecz za AWF szły dwa
            tory i przed pętla także była dwótoerowa-nie wiem jak było pomiędzy.
            • jota.40 Re: Tego mi brakowało na Wilsoniaku! 30.11.04, 13:10
              Ten zegarmistrz na Słowackiego (z dziobiącymi kurkami) do dziś przecież
              istnieje, podobnie, jak sklep filatelistyczny. I krawiec. I taka cukiernia,
              gdzie są dobre paszteciki. Mijam te sklepy zawsze z pewnym lękiem - który znowu
              zniknął? Są dwie księgarenki - lubię zwłaszcza tę bliższą Merkurego. Jedna z
              nich zajęła miejsce po zoologu, ale druga?...
              Wiecie co, przestudiowałam cały wątek i doszłam do wniosku, że moglibyśmy
              wspólnym wysiłkiem wydać niedużą broszurę na temat "Metamorfozy pl. Wilsona".
              Może Kaczor nam dofinansuje - z okazji otwarcia stacji metra, co? ;))...
              A propos pl. Komuny - to mnie jakoś nie szkoda, nazwa była narzucona
              tendencyjnie, w dodatku u mnie w domu i w rodzinie NIKT przy zdrowych zmysłach
              jej nie używał, wszyscy dalej spokojnie mówili pl. Wilsona. Nawet dowcipy
              krążyły po Żoliborzu, jak to ci nie-Żoliborzanie pytają o plac Komuny
              Paryskiej, a ci z Żoliborza nie wiedzą, gdzie to jest... Otóż dokładnie coś
              takiego przytrafiło mi się w latach dziecinnych!
              Ostatnio znowu pojawił się wspomnieniowy wątek Fridy ... Ja to bym gdzieś
              zapisała. Za chwilę nikt już nie będzie pamiętał, co gdzie było i młodzież
              żoliborska będzie wyrastała w przekonaniu, że pl. Wilsona od zawsze był
              stołecznym centrum bankowości ;))...
    • tygrys01 Wino 30.11.04, 15:20
      Najlepsze wino poza oczywiście Fukierem było w Ewie przy Brackiej (na dole w
      piwniczce). Ach łezka się woku kręci
      • czyzunia Re: Wino 30.11.04, 17:28
        orzechodziło się koło kibelka. chociaż całkiem sympatyczna atmośferka/dziś
        powidziano by te klimaty/ byla u hopferka kolo dziekanki.po przeniesieniu
        naprzeciw już nie to.
        ale o placu wilsona. pamiętam jak wymawialiśmy tę nazwę. brzmiało to nie łylsona
        ani w żadnym angielskim slangu. było to czysto warszawskie WILISONA. choć
        teraz przekornie czasem mówię pl.komuny paryskiej.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka