bezpieczenstwo w lasku bielanskim

28.06.09, 22:43
to pytanie kieruje glownie do mam takich jak ja ktore spaceruja z
wozkiem i dzieckiem po lasku
mam pytanie do Was czy zdarzylo wam cos w lasku co uwazcie za
niepokojace>? ja dzis na spacerze z dzieckiem mam wrazenie uniknelam
czegos zlego, przygladal mi sie dziwny typ na rowerze w tatuazach
bez
butow, udawal ze mu sie rozwer popsul zwalnial ja porpstu zaczelam
biec z wozkiem udawalam ze sie bawie sie tak z dzieckiem zadzial
instynkt typ obserwowal mnie dlugo po wyjsciu z lasku, nie poszlam
prosto do domu poszlam do ludzi i wrocilam okrezna droga mieszkam w
domku jednorodzinnym , teraz zastanawiam sie , bo kocham te spacery
do lasu ale zawsze sie boje czy na pewno jest bezpiecznie
    • tomzoliborz Re: bezpieczenstwo w lasku bielanskim 28.06.09, 23:22
      To jak zobaczysz go jeszcze to zadzwoń na policje czy straż miejska i powiedz,
      ze taki krąży i zachowuje się dziwnie ew, ze może kogoś chce okraść, albo jakiś
      zboczeniec itd. ale powiedz, ze boisz się podać swoje nazwisko np. (jakby
      chcieli) jak go spotkają to chociaż zobaczą co to za typ.

      Tom
      • jesienna100 Re: bezpieczenstwo w lasku bielanskim 29.06.09, 16:16
        Tom moj maz tego dnia 2 razy zrobil runde po lesie rowerem zeby typa
        spotkac i po drugie balam sie o inne kobiety , niesety juz go nie
        bylo, sytuacja byla o tyle dziwna ze ja w lesie zawsze jestem czujna a
        on nagle pojawil sie nie wiadomo skad.
        • tomzoliborz Re: bezpieczenstwo w lasku bielanskim 30.06.09, 00:13
          To może w jakiej norze siedział ;)
          No nic to spokojnego i bezpiecznego spacerowania.

          pozdrawiam Tom
    • dewulot1 To chyba dobre forum... 30.06.09, 04:08
      Opisze Wam moj zly dzien. Gosciu co mi robi tatuaze zamiast Zosia
      napisal Gosia. Jak stamtad wyszedlem to zobaczylem ze mi
      podpieprzyli rower (sport to zdrowie). Ale zlodzieja dogonilem i
      rower odebralem, troche uszkodzony, tylko ze po drodze spadly mi
      buty ale sie nie wracalem bo byly juz dwa miesiace stare. Jak juz
      bylem blisko mojego domku jednorodzinnego to napatoczyla sie jakas
      baba z wozkiem i na moj widok dala dyla. Jakby zobaczyla wampira.
      Ten lasek chyba nie jest bezpieczny bo potem widzialem faceta na
      rowerze ktory robil runde za runda niby dla sportu, ale jechal
      powoli za czyms sie rozgladajac i palac papierosa. Pewnie jakis
      kurde zboczeniec. Wiecej do tego lasku nie wejde.
      • ddb2 Re: To chyba dobre forum... 30.06.09, 10:20
        Kocham cie, dewulot !!!
        • jesienna100 Re: To chyba dobre forum... 30.06.09, 16:58
          dewulot, wiesz dlaczego ktos wymyslil pojecie 'ironii losu'? mimo
          twego posta nie zycze ani tobie ani twojej zonie czy siostrze tym
          bardziej spacerujacej z malym dzieckiem tak przykrej sytuacji..tego
          samego faceta dzis widzialam z okien mojego domu kolo lasku,
          chcialam ostrzec inne dziewczyny by zwyczajnie na siebie uwazaly,
          niesety to nam kobietom najwiecej grozi bo jestesmy w wiekszosci
          bezbronne. Widocznie nie masz dziecka lub wyobrazni smiejac sie z
          calej sytuacji. o ile tego drugiego ci zycze o tyle pierwszego nie
          koniecznie.
          • dewulot1 Re: To chyba dobre forum... 30.06.09, 17:46
            Nie obraz sie ale Ty chyba jakas nowa...
            Wszyscy wiedza ze zboczency byli tam zanim byl lasek.
            Dlatego na spacery nie chodzi sie samotnie. Ten gosciu nie musial
            zaraz byc morderca albo gwalcicielem, moze tylko chcial pare zlotych
            brakujace do flaszki. Nastepnym razem proponuje Lazienki.
    • Gość: zwrotka Re: bezpieczenstwo w lasku bielanskim IP: 85.222.87.* 01.07.09, 17:51
      Dobrych kilka lat temu, kiedy spacerowałam z dzieckiem (mała w wózeczku) z krzaków wylazł jakiś dziwny gość. Głupawo się uśmiechając podszedł do mnie, zajrzał do wózka, zapytał o godzinę i następnie wrócił w krzaki. Przestraszyłam się i przyspieszyłam ciesząc się jednocześnie, że jestem blisko wyjścia (nigdy samotnie się nie zapędzałam w głąb), widziałam tramwaje, przechodzących ludzi. Nagle ten chłopak wyszedł na ścieżkę przede mną, sięgnął po jakiś drągal, zaczął go oglądać i uderzać w drzewo jakby sprawdzał jego wytrzymałość. Zrobiło mi się słabo/gorąco ale minęłam go z kamienną twarzą i wydłużyłam krok (żeby go nie prowokować ucieczką). Myślę, że sytuację nieświadomie uratował pasażer tramwaju, który przy wyjściu z lasku stanął, żeby zapalić papierosa. Ponieważ byłam już bardzo blisko, poczułam się pewnie i podbiegłam do tego pana. Chłopak odrzucił drągala i wszedł ponownie w krzaki. Więcej do lasku w tygodniu sama nie poszłam. Co innego w piękne słoneczne weekendy ale tylko głównymi drogami. Z uwagi na ogrom spacerowiczów i rowerzystów - przyjemność to wówczas wątpliwa.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja