Dodaj do ulubionych

wiadomości fonograficzne z Bródna

14.02.05, 09:03
dla uscislenia dodam, ze chodzi o wielką płytę i o notatkę zamieszczoną
w "Rzeczpospolitej":

Wypadek na osiedlu z wielkiej płyty
Oberwany fragment balkonu ranił mężczyznę

Prawie trzymetrowy fragment balkonu runął wczoraj z dziewiątego piętra
wieżowca przy ul. Syrokomli 15/19 na Targówku i ranił w głowę kierowcę
parkującego pod blokiem auta. Młody mężczyzna trafił do Szpitala
Bródnowskiego, jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Do wypadku doszło ok. godziny 15 na osiedlu z wielkiej płyty. Pan Andrzej K.
z pobliskiego parkingu podjechał swym cinquecento pod dom.

- Sąsiad czekał na żonę i rocznego synka, którzy byli jeszcze w domu. Mieli
razem jechać do Ząbek, na urodziny brata - relacjonuje pani Ewa Kiędzierska,
gospodyni pechowego domu przy ul. Syrokomli.

W tym czasie na samochód Andrzeja K. spadł fragment wielkiej siatkobetonowej
płyty, która oderwała się od balkonu. Druga połowa płyty pozostała na
miejscu. Spadający element mocno zniszczył samochód: zgniótł dach, wybił
przednią szybę. Mężczyzna z obrażeniami głowy został odwieziony do szpitala.

- Dobrze, że rodzina pana Andrzeja nie zdążyła jeszcze wsiąść, bo mogło się
to skończyć tragicznie - dodaje sąsiadka poszkodowanego.

Płyta, która raniła mieszkańca wieżowca, była fragmentem ocieplenia budynku,
rodzajem okładziny na balustradzie. Takie elementy dodano do wszystkich
balkonów trzy lata temu podczas remontu bloku. Zdaniem mieszkańców ocieplenie
nie zostało wykonane dobrze, a na pechowym budynku już raz poprawiano jego
mocowanie.

Na miejsce wypadku przyjechała straż pożarna, policja, Straż Miejska i
przedstawiciele inspektora budowlanego. Zagrożony teren został ogrodzony
taśmami ochronnymi, bo druga część płyty w każdej chwili może runąć na
ziemię. Prawdopodobnie dziś rozpocznie się kontrola stanu balkonów na
osiedlu.

AS
Obserwuj wątek
    • palker epopei balkonowej ciąg dalszy 15.02.05, 09:38
      jak donosi 'Życie Warszawy":

      Odszkodowanie za urwany balkon
      Fachowcy wyjaśniają, dlaczego doszło do wypadku

      Ktoś tu jest winny i będzie musiał zapłacić mi za cierpienia - mówi nam Andrzej
      Kołodziejski. W niedzielę na jego samochód przy ul. Syrokomli na Bródnie spadł
      ogromny kawał balkonu.


      Dokładne badania wykazały, że pan Andrzej ma pęknięty kręgosłup. Najbliższe dni
      spędzi w szpitalu. Do pełni zdrowia dojdzie za kilka miesięcy. Już zdecydował,
      że będzie walczył o odszkodowanie. Czy ma szansę? - Jak najbardziej - ocenia
      mecenas Joanna Sochacka z kancelarii prawnej Smoktunowicz&Falandysz.

      - Musi teraz złożyć do sądu cywilnego pozew przeciwko właścicielowi
      nieruchomości. Pozycja poszkodowanego w takiej sytuacji jest uprzywilejowana,
      bo to spółdzielnia musi udowodnić, że do zdarzenia nie doszło z jej winy. A to
      we wspomnianej sytuacji wydaje się raczej trudne.

      Co zrobić w sytuacji, gdy wielokrotnie informujemy spółdzielnię, że nasz balkon
      się sypie, a ta nie reaguje? - Można zrobić remont za własne pieniądze. Trzeba
      wtedy zebrać rachunki i zażądać od spółdzielni zwrotu kosztów - mówi nam
      prawnik Andrzej Lipiak. - Taka sama zasada dotyczy zarządców mieszkań
      komunalnych - dodaje.

      Wszystko się sypie

      Gierkowskie blokowiska i domy pamiętające czasy Bieruta są w fatalnym stanie.
      Ale ich zarządcy - najczęściej spółdzielnie mieszkaniowe - nie spieszą się z
      ujawnianiem dokładnych danych. Wiadomo, że najgorsza sytuacja jest na Pradze.
      Horodelska 18A, Handlowa 1/3, Łąkocińska 8 - wszystkie na Targówku i wszystkie
      grożące zawaleniem. Nie lepiej jest na Woli - al. Solidarności 145, Chmielna
      102, Krochmalna 30, Łucka 12, Pańska 112, Wronia 57 - tu w każdej chwili może
      dojść nie tylko do upadku balkonu, ale i do całkowitego zawalenia się budynku.
      Następne w kolejce są betonowe mrówkowce z Bemowa, Ursynowa, Tarchomina i
      Bielan.

      Być może stan blokowisk z wielkiej płyty uda się poprawić dzięki funduszom z
      Unii, o które zamierza występować warszawski samorząd.

      Mieszkańcy osiedla, na którym doszło do niedzielnego wypadku, są w strachu. -
      To nie pierwszy taki wypadek - twierdzi Jadwiga Maksiewicz, mieszkanka
      sąsiedniego mrówkowca z Syrokomli. - Ze dwa lata temu z VII piętra urwał się
      kawał tynku - twierdzi. - Spadł na trawę.

      Cztery lata temu domy zostały ocieplone. - No i co z tego? - wzdycha dozorczyni
      bloku, w którym doszło do tragedii, Ewa Kiędzierska. - Mieszkańcy się skarżyli
      na pęknięcia. Wykonawcy je łatali. U nas, na VI piętrze, poprawiano taki zły
      balkon. Kilkudziesięciokilogramowy kawał tynku oderwał się z balkonu Bogusława
      Kałuskiego. - Mój Boże, jak ja teraz spojrzę sąsiadom w oczy? - załamuje ręce
      Kałuski. - Niby to nie moja wina, ale czuję się teraz okropnie.

      Zaraz po wypadku inspektor nadzoru budowlanego zabronił mieszkańcom feralnego
      bloku wychodzenia na balkony. Wejście na klatkę zostanie zabezpieczone
      drewnianym daszkiem. Zakaz nie do wszystkich dotarł. - Naprawdę nie wolno mi
      wychodzić na balkon? - nie dowierza Zofia Wawer z VI piętra. - I jak to długo
      potrwa? - Tak długo, aż poznamy przyczynę wypadku - wyjaśnia kierownik
      techniczny spółdzielni Bródno Włodzimierz Berdziński.

      Balkony do remontu

      Berdziński nie wyklucza, że przyczyną może być... błąd na etapie projektowania
      budynku. To zaś w najgorszym razie oznacza konieczność wyremontowania
      wszystkich balkonów! Jest ich w osiedlu kilkaset! - Pieniądze w razie czego
      mamy - twierdzi.

      - Dziś lub jutro będziemy już wiedzieli, dlaczego doszło do tej tragedii.
      Rzeczoznawca dopiero zaczyna pracę - mówi Alina Klawe, dyrektor Ośrodka
      Rzeczoznawstwa i Techniki Budowlanej przy oddziale warszawskim Polskiego
      Związku Inżynierów i Techników Budownictwa.

      Data: 2005-02-15

      Sławomir Ślubowski MARCIN HADAJ
      • Gość: beer_forever Re: epopei balkonowej ciąg dalszy IP: *.dial.usertools.net 15.02.05, 10:32
        Berdziński nie wyklucza, że przyczyną może być... błąd na etapie projektowania
        budynku. To zaś w najgorszym razie oznacza konieczność wyremontowania
        wszystkich balkonów! Jest ich w osiedlu kilkaset! - Pieniądze w razie czego
        mamy - twierdz

        Bledem na etapie projektowania budynku bylo... projektowanie tego fajansu.
        Nie mowiac juz o fatalnej budowie . Pamietam jak te budyki przy Syrokomli i
        Oginskiego budowali. Balagan, prowizorka, brak podstawowych zabezpieczen BHP i
        tak dalej. Nawet plotu nie bylo odgradzajacego budowe od ulicy. Wiem bo dla
        draki z kumplami wieczorami zbieralismy wszystkie walajace sie lopaty i na
        sznurku wieszlismy je na najwyzszych kondygnacjach.
        P.Berdzinski i cala zasrana administracja zamiast bredzic glupoty i stawiac
        jakis drewniany daszek nad wejciem do klatki, niech lepiej wyskakuje z portfela
        (cytat: pieniadze w razie czego sa) i bierze sie za remont tego pekinu.
        Ps: nie wiem co jest z tym blokiem przy Syrokomli ale jest feralny nie tylko
        dla tynkow ale i dla ludzi co niewytrzymali cisnienia. Niestety tez z tych
        najwyzszych pieter. Lecieli na trawnik jak Piotrus Pan.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka