diety radnych w Białołęce

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.07.02, 18:06
Dowiedziałem się dzisiaj,że radny w naszej gminie dostaje miesięcznie (za to,
że kilka razy przyjdzie w miesiącu do ratusza ) 2000 zł i podobno rocznie
może jeszcze dostać 3 tys. zł rocznie dofinansowania do studiów i szkoleń.
Ponadto gmina (czyli my wszyscy) opłaca jeszcze jeszcze radnym III filar
emerytalny. Jestem adiunktem na Politechnice i 11 latach pracy i trudnym
doktoracie zarabiam mniej. Uważam,że jest to skandaliczne i niemoralne.
    • Gość: kunce Re: diety radnych w Białołęce IP: *.chello.pl 28.07.02, 10:21
      jestem radną na Targówku i nie znam realiów Białołęki, ale wydaje mi się, że
      nie ma przepisów pozwalających na wpłacanie radnym pewnych sum na kolejny filar
      emerytalny. Mam nadzieję, że to tylko plotka, bo radny pobiera dietę (zwrot
      utraconych korzyści w zwiazku z wykonywaniem mandatu), "rajcowanie" to nie
      zawód dlatego nie ma związku między tą funkcja a emeryturą. Możesz zadzwonić do
      biura Rady i szczegółowo o to wypytać - informacja nie jest tajna.

      Co do szkoleń - na Targówku część radnych bierze udział w szkoleniach (zwykle
      okresowych, jedno- lub sporadycznie kilkudniowych), nie ma natomiast możliwości
      prawnej finansowania radnym np. kursów zawodowych, językowych czy studiów.
      Szkolenia, o których mówię wiązą się zwykle z kolejnymi zmanami przepisów, np.
      przewodniczący i z-ca komisji budzetu idzie na szkolenie, gdy zmieniaja sie
      przepisy prawa budżetowago, komisji gospodarki komunalnej - gdy wchodzą nowele
      ustaw dotyczących praw lokatora, obrodu majątkiem komunalnym itd.
      Natomiast członkowie zarządu (burmistrzowie) choc radni szkolą sie wg trochę
      innego klucza, o ich studiach czy kursach decyduje burmistrz.
      • Gość: historyk Re: diety radnych w Białołęce IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.07.02, 12:29
        Gość portalu: kunce napisał(a):

        (zwrot
        > utraconych korzyści w zwiazku z wykonywaniem mandatu)- jakie utracone
        korzyści wynoszą 2000 zł czy więcej. Znam dwa języki obce, mam ukończone
        studia wyższe z oceną bardzo dobry, skończyłem studia podyplomowe, mam 6 lat
        pracy i na rękę otrzymuję ok. 1700 zł miesięcznie (czasami mój czas pracy
        znacznie przekracza 8 godzin dziennie).
        Diety radnych są po prostu niemoralnie wysokie (a były jeszcze wyższe do tzw.
        ustawy kominowej kiedy były jeszcze wyższe - nb na Targówku przez pewien czas
        diety zostały utajnione!!).
        Zjawoisko diet radnych jest dla mnie typowym przykładem korupcji legalnej" -
        nie narusza prawa, ale jest niezgodne z normą społeczną (polecam tekst
        Krzysztofa Kicińskiego "Korupcja a struktura społeczna" w Wartości i Ich
        przemiany". Warszawa 1992.)
        Obawiam się,że zainteresowany w Biurze Rady nie wiele się dowie, a napewno nie
        dowie się prawdy. Już trzeci raz wysyłam pismo do naszego wspólnego znajomego
        sekretarza gminy Janusza Janika- czy na podstawie Ustawy o dostępie do
        informacji publicznej mogę czy nie mogę mieć dostęp do protokołów posiedzeń
        zatrządu i otrzymuję wykrętne dpowiedzi (gdyby mi wydali decyzję odmowną,
        mógłbym iść do NSA), i tak jest zresztą lepiej niż na Targówku, gdzie pan
        Radzik po prostu ignoruje tego typu zapytania.
        Obawiam się,że radni będą sobie robić co chcą (zawsze można omijając przepisy
        wysłać radnych na jakąś wycieczkę zagraniczną- np. w imię polepszania
        stosunków samorządowych z RPA)dopóty, dopóki będzie:
        A) ordynacja proporcjonalna- brak bezpośredniej odpowiedzialności radnego
        przed wyborcani
        b) zależna od ogłoszeń gminnych prasa lokalna.
        Pozdrawiam
        • Gość: kunce Re: diety radnych w Białołęce IP: *.chello.pl 28.07.02, 14:19
          masz dużo racji. Ale spróbujmy uporządkować.
          Fizyk pisał o tym, że w gm. Białołęka poza dietami radni otrzymuja wpłaty na 1/
          filar emerytalny 2/ rocznie jednorazową gotówkę na ewentualne szkolenia.
          Nie wiem, czy to prawda, gdyby tak było to sądzę, że podstawy prawne takich
          działań są wątpliwe, i informuję, że na Targówku takich praktyk nie ma.
          Proponowałam wyjaśnienie sprawy u żródeł czyli w biurze rady. Jesteś Historyku
          sceptyczny - rozumiem to - ale to chyba najprostszy sposób. Brak odpowiedzi też
          jest odpowiedzią.

          Co do diet - utraconymi korzyściami i kosztami sprawowania mandatu (np.
          telefony, przejazdy itp) uzasadnia je ustawodawca.
          Przeciwnicy diet, jak i zwolennicy, mają swoje argumenty, obie strony
          uzasadniaja swoje stanowisko m.in. chęcią uniknięcia korupcji funkcjonariuszy
          publicznych. Życie weryfikuje argumenty obu stron. Jak dotąd nie wymyślono
          lepszego rozwiazania.
          Wysokość diet jest ustalana na podstawie średniej krajowej. Smutne, jak wielu
          wysoko kwalifikowanych ludzi zarabia poniżej tej średniej, i to mieszkając w
          najdroższym mieście kraju czyli w Warszawie. Ale jednoczesnie w tejże Warszawie
          jest spora grupa osób zarabiających nie tylko kilkunastokrotnie, ale nawet
          kilkudziesieciokrotnie więcej. Oni nie bawią się w samorządność, nie kandydują
          na radnych - bo im się to nie opłaca. Oni (w pewnych przypadkach)sobie
          funkcjonariuszy kupują.
          Znam ludzi, którzy nigdy w życiu nie zarabiali takich pieniędzy, jakie dostają
          w formie diety. Ale znam też takich (gł. przedstawiciele wolnych zawodów)
          którym dieta z trudem rekompensuje utracone zarobki. Oni coraz częściej
          rezygnują ze społecznych funkcji.
        • Gość: maj Re: diety radnych w Białołęce IP: *.stacje.agora.pl 28.07.02, 15:00
          Do Historyka.
          Zgodnie z ustawą o sotępie do informacji publicznej organ - w tym przypadku gmina ma 14 dni, żeby
          ustosunkowac się do pisma o dostęp do informacji (może to być odpowiedź negatywna lub pozytywna).
          Jeśli w ciągu 14 dni nie wydaje żadnej decyzji - czyli milczy - możesz złożyć do NSA skargę na
          bezczynność gminy i wnosić do NSA, by ten zakreślił gminie termin do wydania odpowiedzi. Sąd takie
          skargi rozpatruje zdaje się w ciągu miesiąca, co jak na polskie realia jest bardzo szybko. A koszt złożenia
          skargi to 10 zł. Pozdrawiam.
          • Gość: czerwiec Re: diety radnych w Białołęce IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 29.07.02, 09:50
            Czy to ten sam "maj", który pisze w Gazecie? Proponuję spróbuj, wyjaśnić, gdzie
            jest tem "pies pogrzebany", jak jest z tą gotówką na szkolenia i filarem,
            którzy radni z takich szkoleń korzystali i czy były to szkolenia lub wyjazdy
            krajowe lub zagraniczne? Może są jakieś "czarne owce", które na koszt podatnika
            bawią sie zagranicą nawiązując kontakty i wymieniając doświadczenia? A może to
            nie czrane owce i dzięki nim mieszkańcy lub ich dzieći wyjeżdzają i
            przygotowują się do zjednoczenia z Europą?
        • Gość: NN Re: diety radnych w Białołęce IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 06.08.02, 14:35
          A propos lokalnej prasy zależnej odd ogłoszeń gminnych: ostatnio zamilkło
          internetowe wydanie ECHA NADWIŚLAŃSKIEGO (echo.3w.pl), gdzie forum białołęckie
          było bardzo aktywne i nie oszczędzało władz gminnych. Czyżby cenzura...
Pełna wersja