Dlaczego najniższa frekwencja w stolicy jest na...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.05, 00:44
Kolejny bzdurny tekst powielajacy stereotypy Pragi Polnoc i tworzacy hipotezy
na podstawie tych stereotypow. Na szczescie dzieki takim bzdetom mozna tam
kupic super mieszkanie za male pieniadze w odlegosci 4 przystankow od Zamku
Krolewskiego... A statystyki policyjne pokazuja swoje - piekny cudowny
Zoliborz Kaczynskiego jest najniebezpieczniejszym miejscem w Warszawie...
    • Gość: HOQS Re: Dlaczego najniższa frekwencja w stolicy jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.05, 01:27
      Popieram przedmówcę w 100%.
      BTW czy może ktoś orientuje się czy jest jakiś spis mieszkańców pragi w
      podziale na, np.:płeć, wykształcenie, miejsce zamieszkania (ulica) itp... myslę
      że wyniki takiego zestawienia byłoby ciekawe :-) A mieszkanka cacy... i wysokie
      i przestronne.

      Pzdr serdecznie!!
      • Gość: regulgator jak ktoś chce oberwać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.05, 02:01
        to i pod prokuraturą na krakowskim gonga zarobi.
      • Gość: znowu INTELIGENCKI URSYNÓW? IP: *.chello.pl 24.10.05, 14:33
      • Gość: Wiki Re: Dlaczego najniższa frekwencja w stolicy jest IP: *.aster.pl 24.10.05, 14:45
        > A mieszkanka cacy... i wysokie
        >
        > i przestronne.

        Taaaa... pikne po prostu. Kamienice jak ta lala. No i spacer Stalową po zmroku
        też ma magnetyczną moc.

        Po prostu miejsce magiczne, nic tylko kupować i mieszkać.
        • tarantula01 Re: Dlaczego najniższa frekwencja w stolicy jest 24.10.05, 15:25
          Gość portalu: Wiki napisał(a):

          > No i spacer Stalową po zmroku
          > też ma magnetyczną moc.

          A co! Wspominać będziesz i opowiadać innym długo taką wycieczkę.
    • Gość: kik Re: Dlaczego najniższa frekwencja w stolicy jest IP: *.acn.waw.pl 24.10.05, 07:15
      Np. mozna kupic mieszkanie 90m2 w poblizu ciagow komunikacyjnych (targowa) na
      cichym i spokojnym osiedlu za 255tys zl w bloku z 85roku :) oczywiscie do remontu.
    • Gość: qwerty Re: Dlaczego najniższa frekwencja w stolicy jest IP: *.dhl.com / 165.72.200.* 24.10.05, 08:01
      wyborcza jak cos napisze to kon by sie usmial
      glupszego artykulu jeszcze nie czytalem na temat dzielenicy praga polnoc
      pozd.
      • Gość: nowa prażanka Re: Dlaczego najniższa frekwencja w stolicy jest IP: 193.110.99.* 24.10.05, 08:51
        Czytam Wyborczą codziennie! Ale dziś się zawiodłam!
        Jak można tak pisać? Mieszkam tu od 5 lat, ale chyba tu zostanę na zawsze!
        I to na Ząbkowskiej. Moje dzieci chodzą tu do szkoły średniej (Chrobry).
        Starszy był z nami na głosowaniu! Jego koledzy i koleżanki też! Chcą decydować
        o tym w jakim kraju będą żyć! A Ci w więzieniu! Proszę podać statystyki ze
        śródmieścia, żoliborza i mokotowa! I wtedy pisać o pradze północ!
        O jeny, jaka jestem wściekła!!!!!!!!!!!!!
        • Gość: anonim Re: Dlaczego najniższa frekwencja w stolicy jest IP: *.kdpw.com.pl 24.10.05, 09:00
          GW - to już kolejny tabloid,

          beznadziejny txt-cik zakompleksionego pisarczyka
          umysłowe dno
    • Gość: gosc Re: Dlaczego najniższa frekwencja w stolicy jest IP: *.pioneer.com.pl 24.10.05, 09:01
      No bo pewnie wszyscy z Pragi chodza na robote na Zoliborz? ;)
    • Gość: slawekp Re: Dlaczego najniższa frekwencja w stolicy jest IP: *.eds.net 24.10.05, 09:16
      Nie jest to najsymaptyczniejszy tekst i w pełni podzielam uwagi innych na jego
      temat. Z drugiej strony, jeżeli na problem Pragi Północ spojrzeć obiektywnie
      dzielnica ta zmienia sie w sposób minimalny jeżeli porównamy skalę tych zmian,
      ze skalą zmian w Polsce. Nic więc dziwnego, że ludzie nie idą do urn. I nie idą
      dlatego, że siedzą lub mają niskie wykształcenie, ale dlatego, że widzą, że
      kolejne rządy robią dla ich społeczności. Dwa oczywiste problemy (jeżeli
      założymy, że bezpieczeństwo juz nim nie jest) - komunikacja oraz odnowienie
      substancji mieszkaniowej są z roku na rok coraz bardziej palące. A ludzi
      naprawdę nie obchodzi za co odpowiada samorząd, a za co rząd. I dają temu
      wyraz. A otym w artykule ani słowa.
    • Gość: cadowiec Re: Dlaczego najniższa frekwencja w stolicy jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.05, 09:26
      swoją drogą to ciekawe czy autorka tego tekstu była w innym miejscu Pragi niż
      Ząbkowska. Aż się nie dobrze robi jak wkółko powtarza się te same opinie.
      szanowna Pani nie myślała Pani o zmianie zawodu.
    • Gość: kixx Brawo autorka! IP: *.acn.waw.pl 24.10.05, 09:35
      mam pytanie
      czy w Polsce jest przyznawana nagroda dla dziennikarzy ,ktorzy splodzili
      najglupszy artykul-mielibysmy murowanego faworyta
      • Gość: anka Re: Brawo autorka! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.05, 11:22
        popieram
        glupota nie zna granic
        dzisiejszy tekst pokazal ze wyborcza spada na samo dno
    • Gość: Adam Re: Dlaczego najniższa frekwencja w stolicy jest IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.05, 10:07
      Moja koleżanka, która pracuje w praskim OPS opowiada, że Praga nie może
      Kaczyńskiemu zapomnieć: "spieprzaj dziadu"! Praga odebrała, wg jej relacji,
      jako odzywkę do całej społeczności, a nie do konkretnego człowieka.
      • palker Re: Dlaczego najniższa frekwencja w stolicy jest 24.10.05, 10:11
        zmień kolezankę, bo ma kiepskie informacje;-)
    • palker Re: Dlaczego najniższa frekwencja w stolicy jest 24.10.05, 10:13
      autorka jest niedoimformowan. W sobotę wszyscy byli na Stalowej "Pod Karpiem" i
      w niedziele nie mieli głowy do wyborów:-)

      Tańczyli pod karpiem


      "Warszawa da się lubić" - śpiewali goście sobotniej potańcówki przy ul.
      Stalowej. Organizatorzy spotkania chcą przywrócić praską przedwojenną tradycję
      muzyczną.


      Rytm zabawie nadawała Kapela Czerniakowska. Przez pierwszą godzinę goście
      restauracji Pod Karpiem, nieśmiało rozglądając się wokoło, podrygiwali pod
      ścianą. Gdy jednak Kapela zaczęła grać pierwsze tanga, wszyscy poderwali się do
      tańca.

      Pani Danusia, jedna z najstarszych uczestniczek spotkania na Stalowej, choć nie
      odważyła się wyjść na parkiet, z radością przyglądała się bawiącym. - Mój
      ojciec podczas okupacji grywał na wolskich podwórkach - wspominała.

      Z sentymentem spoglądała także na wywieszone w sali i w witrynach restauracji
      stare fotografie z zabaw, między innymi na trawie w Lasku Bielańskim czy balu w
      kostiumach kąpielowych nad Wisłą.

      -To jeden ze sposobów na zainteresowanie młodych i starszych mieszkańców
      dzielnicy tradycjami muzycznymi - tłumaczy Piotr Zgorzelski ze stowarzyszenia
      Dom Tańca, które wraz ze organizacją Pracownie Twórcze przygotowało
      integracyjne spotkanie. - Chcemy nie tylko mówić o muzyce, ale też uczyć gry
      czy śpiewu i zorganizować zabawę taneczną "na dechach" - zapowiada Zgorzelski.

      Plenerowy parkiet powstać miałby latem przy ul. Lubelskiej.

      (tekst z dzisiejszej "Rzepy")
      • palker Re: Dlaczego najniższa frekwencja w stolicy jest 24.10.05, 10:15
        też czuję się jak karp stad napisałem "niedoimformowan." zamiast
        niedoinformowana:-)
    • Gość: Funky To proste. Tam mieszkaja PRZYJEZDNI warszawiacy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.05, 11:06
    • Gość: pawlo Re: Dlaczego najniższa frekwencja w stolicy jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.05, 11:19
      wyborcza juz teraz to przesadziła
      debilizm tej gazety przekracza juz wszystkie normy
      wiekszej głupoty o pradze to juz chyba nie przeczytam nigdzie
    • Gość: Agnieszkaa Re: Dlaczego najniższa frekwencja w stolicy jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.05, 14:11
      Artykuł jest beznadziejny. To wlasnie takie artykuly wywyzszaja inne dzielnice
      i tworza sie stereotypy na temat pragi. To idiotyczne. I zarazem smieszne. A
      suche liczby o niczym nie swiadcza. Ja sama nie bylam glosowac. Czemu? Bo
      jestem niewyksztalcona? Nie. bo studiuje zaocznie i nie mialam czasu .
    • Gość: skrzypaczka Re: Dlaczego najniższa frekwencja w stolicy jest IP: *.aster.pl 24.10.05, 22:50
      Czytając ten tekst nie wiedziałam czy śmiać się czy płakać.Oczywiście z żalu i
      wspólczucia dla autorki.Poczułam się po prostu urażona.Znowu zrobiono z nas
      getto.Teraz patrzę z wyrzutem na moich sąsiadów- nieinteligentów, pijaków i
      złodziei, że nie głosowali.Zastanawiam się tylko do jakiej grupy się zaliczam...
      • palker Re: Dlaczego najniższa frekwencja w stolicy jest 24.10.05, 23:11
        o wiele ambitniejszy tekst na ten tenmat zamiesciła dzisiejsza Rzeczpospolita:

        Błędy elit politycznych i nieprzyjazne procedury powodują spadek liczby
        głosujących
        Czerwona kartka wyborcza


        Ludzie czują, że ich wybór niewiele zmieni, bo za każdym razem dochodzą do
        władzy elity zawłaszczające dla własnych celów państwo.

        Po każdych kolejnych wyborach tytuły w prasie głoszą, że tym razem padł
        rekord niskiej frekwencji. Jednak okazuje się, że przy następnych wyborach
        frekwencja jest jeszcze niższa. I choć z wyborów na wybory spada uczestnictwo,
        rozpoczyna się dyskusja, która w zasadzie brzmi tak samo. Część komentatorów
        bije na alarm, mówiąc o niskiej legitymizacji władzy, którą wybrało tak mało
        osób. Polska znajduje się w tym względzie nie tylko za wieloma krajami Europy,
        ale też całego świata.

        Inni uspokajają, że wszędzie na świecie maleje uczestnictwo w życiu publicznym,
        a rośnie niechęć wobec polityków oraz obojętność i brak zainteresowania
        polityką. Dowodzą też, że Polacy nawet na początku przemian nie włączyli się
        aktywnie w życie publiczne, co związane jest z utrwalonym przez wieki
        stosunkiem do państwa oraz naszą kulturą polityczną. Absencja wynika też, ich
        zdaniem, z braku wykształcenia dużej części społeczeństwa oraz z uchylania się
        od odpowiedzialności za życie publiczne. Jedni mówią, że winne jest
        społeczeństwo, inni, że historia czy kultura.

        NIECHĘĆ WOBEC POLITYKÓW
        W każdym z tych wyjaśnień kryje się jakaś cząstka prawdy, ale fakty są
        następujące. W ostatnich latach gwałtownie spadało zaufanie obywateli do
        instytucji demokratycznych. Teraz większość społeczeństwa odmówiła udziału w
        wyborach. Obserwujemy wyraźną tendencję spadku i tak niskiego uczestnictwa w
        głosowaniu, pomimo że rośnie poziom wykształcenia obywateli, "przyzwyczajamy
        się" do procedur demokratycznych, a kampanie wyborcze stają się coraz bardziej
        profesjonalne. Pytanie zasadnicze brzmi więc, nie tylko dlaczego tak mało
        Polaków chce uczestniczyć w wyborach, ale dlaczego idzie do nich za każdym
        kolejnym razem coraz mniej osób. I co zrobić, aby ten proces zatrzymać.

        Przede wszystkim malejący udział w głosowaniu należy zdefiniować jako ważny
        problem naszej demokracji, a nie stan normalny. Uczestnictwo w życiu publicznym
        i w wyborach nigdy nie było przedmiotem zainteresowania elit po 1989 roku.
        Elity, które rządzą demokratyczną Polską, uczyły się polityki w czasach, gdy
        obywatele szli karnie do wyborów, a ogłaszana frekwencja, bez względu na stan
        faktyczny, wynosiła blisko 100 proc. Opozycja nie mogła, a działacze PZPR nie
        musieli zabiegać o poparcie społeczne. Co więcej, działacze opozycji żywili
        mocne przeświadczenie, że dysponują ogromnym poparciem społecznym. Po
        odzyskaniu wolności oczywistym wydawało się, że wystarczy zagwarantować
        obywatelom możliwość uczestniczenia w uczciwych wyborach, by masowo z tego
        prawa korzystali.

        Duża frekwencja wyborcza zaczęła być też postrzegana przez wielu polityków jako
        zagrożenie dla procesu wdrażania reform. Obawiano się bowiem ich zahamowania,
        jeśli do urn pójdą zawiedzeni obywatele wybierając ugrupowania populistyczne.
        Również casus Tymińskiego zaciążył na stosunku elit do uczestnictwa w wyborach.

        Więzi polityków z wyborcami nawiązywane były przez ostatnie kilkanaście lat
        tylko tuż przed samymi wyborami. Nie prowadzono dialogu, nie wyjaśniano ludziom
        racji podejmowanych przez władze decyzji, nie przekonywano do reform. Nie było
        też żadnych akcji edukacyjnych ani programów wyjaśniających prawa i obowiązki
        obywateli w systemie demokratycznym i znaczenie głosowania. Wyborcy czuli się
        traktowani instrumentalnie, a nikt tego nie lubi. Powstało coraz silniejsze
        wrażenie, że oni potrzebują mnie tylko po to, abym wrzucił kartkę do urny. A
        potem i tak robią, co im się żywnie podoba. Dlatego przedwyborcze gorączkowe
        próby pozyskania poparcia przynoszą często odwrotny skutek do zamierzonego.

        Rekordowo niska frekwencja wyborcza oznacza więc przede wszystkim czerwoną
        kartkę dla polskich elit politycznych za sposób uprawiania polityki. Co więcej,
        za sprawą skandali i korupcji, która towarzyszy każdej kolejnej ekipie,
        politycy stracili zaufanie jako grupa. Ludzie czują, że ich wybór niewiele
        zmieni, bo za każdym razem dochodzą do władzy elity zawłaszczające dla własnych
        celów państwo. I dlatego, paradoksalnie, tak mało osób uczestniczyło w tych
        wyborach, choć główne partie miały na sztandarach hasła odnowy życia
        publicznego.

        Sytuację dodatkowo pogarszają anachroniczne procedury głosowania, które z
        pewnością nie ułatwiają udziału w wyborach, i których od lat nie można zmienić.
        Politycy, nie dostrzegając, że usuwa im się grunt pod nogami, torpedowali te
        inicjatywy ustawodawcze, które miały uczynić prawo wyborcze bardziej przyjazne
        obywatelom.

        KONIECZNA ZMIANA PROCEDUR
        Zmiana sposobu uprawiania polityki to długi proces, natomiast zmianę prawa
        wyborczego mógłby, nie czekając na kolejne wybory, podjąć jak najszybciej nowy
        parlament. Warto przypomnieć kilka pomysłów, które mają na celu umożliwienie
        uczestniczenia w wyborach osobom, które obecnie z różnych powodów nie mogą brać
        w nich udziału. Dzięki nim procedury głosowania stałyby się
        bardziej "przyjazne" dla obywateli, dostosowane do zmieniającego się stylu
        życia Polaków.

        Niedoceniany jest brak podstawowej wiedzy i informacji Polaków na temat samych
        procedur wyborczych. Do wyborców powinny być wysyłane indywidualne
        zawiadomienia, które każdy uprawniony do głosowania otrzymywałby przed
        wyborami.Informowałyby one o lokalizacji właściwej komisji wyborczej, godzinach
        jej otwarcia, zasadach oddawania ważnego głosu. Stosowane jest to z powodzeniem
        w wielu państwach europejskich. Zawiadomienia spełniałyby również rolę
        aktywizującą, stanowiąc swoiste "zaproszenie" do udziału w wyborach. Instytut
        Spraw Publicznych przygotował projekt takiego rozwiązania, jednak zostało ono
        tuż przed wyborami odrzucone w Sejmie. Tysiące lokali wyborczych w Polsce jest
        bardzo źle oznakowanych, po prostu trudno je znaleźć. Obwieszczenia są
        nieczytelne. Może się wydawać, że są to sprawy mało ważne, ale dla wielu
        wyborców bardzo istotne.

        Media publiczne, a zwłaszcza telewizja, powinny nie tylko zachęcać obywateli do
        uczestnictwa, ale przede wszystkim informować ich już na wiele dni przed
        wyborami o terminie głosowania, godzinach otwarcia lokali, sposobie oddawania
        głosów.

        Wiele osób niepełnosprawnych i starszych nie ma praktycznej możliwości udania
        się do lokali wyborczych i głosowania. Instytut Spraw Publicznych na podstawie
        wcześniejszych propozycji PKW, opracował projekt instytucji pełnomocnika.
        Wyborca niepełnosprawny (w stopniu znacznym i umiarkowanym) bądź starszy (który
        ukończył 75. rok życia) na swój wniosek mógłby ustanawiać wybranego przez
        siebie innego wyborcę - pełnomocnikiem, który głosowałby w jego imieniu i
        zgodnie zjego wolą. Zakłada się, że roli pełnomocnika będą podejmować się
        najbliżsi członkowie rodziny bądź opiekunowie. Projekt przewiduje
        zabezpieczenia mające przeciwdziałać nadużyciom, do których należy m.in. wymóg
        sporządzania aktu pełnomocnictwa przez urzędnika i ograniczenie stanowiące, że
        jeden pełnomocnik, może przyjąć tylko jedno pełnomocnictwo. Niestety, również
        ta propozycja została odrzucona w Sejmie.

        Dla wielu osób, które nie chcą bądź nie mogą udać się do lokali wyborczych,
        powinna istnieć możliwość głosowania korespondencyjnego. Warto też rozpocząć
        prace nad wykorzystaniem nowoczesnych procedur elektronicznych w wyborach. Z
        jednej strony umożliwiłoby to głosowanie poprzez Internet, z drugiej zaś
        pozwoliło stworzyć elektroniczny rejestr wyborców. Dzięki temu można by
        głosować poza swoim miejscem zamieszkania bez dodatkowych formalności.

        Ze względu na zmieniający się styl życia Polaków warto wydłużyć czas trwania
        wyborów do dwóch dni oraz zmienić godziny otwarc
        • palker c.d. 24.10.05, 23:13
          Ze względu na zmieniający się styl życia Polaków warto wydłużyć czas trwania
          wyborów do dwóch dni oraz zmienić godziny otwarcia lokali wyborczych. Obecne
          uregulowania nie uwzględniają coraz większej mobilności obywateli, którzy z
          przyczyn służbowych lub po prostu rekreacyjnych - weekendy spędzają bardzo
          często z dala od miejsca zamieszkania.

          CZAS NA INSTYTUT WYBORCZY
          W Polsce nie ma instytucji zajmującej się działalnością badawczą, edukacyjną i
          analityczną dotyczącą problematyki wyborczej i promowania postaw obywatelskich.
          Obszar ten wykracza obecnie poza obowiązki Państwowej Komisji Wyborczej i
          którejkolwiek z istniejących instytucji państwowych i pozarządowych. Sprawami
          takimi mógłby się zająć nowo powołany Państwowy Instytut Wyborczy. Mógłby on
          również przygotowywać propozycje modernizacji systemu wyborczego i opracowywać
          nowe propozycje rozwiązań. Szczególnie warto upowszechnić metody aktywizowania
          wyborców proponowane przez Radę Europy oraz doświadczenia innych państw Unii
          Europejskiej.

          Instytut ten mógłby również zająć się zaniedbaną dotąd edukacją obywatelską,
          zwłaszcza młodzieży. Chodzi tu o działania długofalowe toczące się również
          pomiędzy wyborami, a nie tylko jednorazowe akcje mobilizacyjne.

          Propozycje te nie zmienią radykalnie stosunku Polaków do instytucji
          demokratycznych i istotnie nie poprawią frekwencji. Nie można jednak obawiać
          się zmian również w prawie wyborczym, gdy świat polityki i świat obywateli
          stają się sobie coraz bardziej obce i odległe.

          LENA KOLARSKA-BOBIŃSKA, Profesor, prezes Instytutu Spraw Publicznych

          Wracając do pierwszego zdania tekstu ("Ludzie czują, że ich wybór niewiele
          zmieni, bo za każdym razem dochodzą do władzy elity zawłaszczające dla własnych
          celów państwo"). Może na Pradze ludzie są tego bardziej świadomi.
          • Gość: zep Re: c.d. IP: *.chello.pl 25.10.05, 23:02
            Palkerze
            rozumiem że tekst z Rzepy jest ambitniejszy, ale czy ciekawszy? czego nowego się
            stamtąd dowiedzialeś? bo ja niewiele.
            pomijam, ze tekst z GW o głosowaniu na Pradze, juz za samo określenie
            "inteligencki Ursynów" powinien byc skasowany.
    • Gość: grze ale krytykować i narzekać, to co innego IP: *.stat.gov.pl 25.10.05, 09:45
      tu mogą nam inni pozazdrościć
      co z oczyszczalnią "czajka"?
    • Gość: BB Re: Dlaczego najniższa frekwencja w stolicy jest IP: 217.153.88.* 25.10.05, 13:36
      "Zbierają się grupki pijące alkohol"...mieszkam na Ząbkowskiej,i nie było mi
      dane takowych zobaczyć. Wiem, że to bardzo malowniczy opis, ale nieco
      przykry,zakrawający na tani chwyt, propagandę mającą na celu zdyskredytowanie
      Pragi i jej mieszkańców.
Pełna wersja