dziedzicznacytadelafinansjery
11.02.06, 11:31
Stresują się? To nic nie będzie stało na przeszkodzie, jeżeli jeszcze sobie te
jazdy poćwiczą. A potem co? wyjeżdża taki zestresowany świeży kierowca, musi
przejechać z Tarchomina na Ursynów (co mu zajmie dłużej niż 20 minut) i będzie
błędy popełniał?
Trzeba jeździć, jeździć, jeździć, wtedy stresu będzie mniej i nie będzie
paraliżował.
A ja bym jeszcze dodał obowiazek przejechania jakąś drogą krajową (ale taką a
polskim standardzie, żednych tam dwupasmówek czy innych wynalazków)
przynajmniej 50 kilometrów. I jak parę razy zza wzniesienia wyskoczy mu "na
trzeciego" jakiś strasznie szybki wóz ze strasznie dobrym kierowcą w środku i
zmusi do szybkiego zjazdu na pobocze - to może to pomoże kolejnym pokoleniom
"zestresowanych" kierowców nauczyć się, dlaczego takich rzeczy nie nalezy robić.