Gość: gość
IP: *.aster.pl
25.11.06, 00:07
Miałam dość tłoku w E-4 i dwóch przesiadek, wzięłam pod uwagę nowy wiadukt
nad Rondem Starzyńskiego i wczoraj postanowiłam wrócić do samochodu. I co?
Masakra! Na Modlińską wyjechałam po 40-tu minutach, a dalej też korek. Za to
wróciłam w tempie ekspresowym. Dzisiaj rano straciłam już zapał do samochodu
i pojechałam autobusem. Dobrze że siedziałam, bo chyba bym upadła. Modlińska
wyglądała, jakby był zakaz jazdy samochodami ( godz. 8 rano) - lepiej niż w
weekend. Byłam wściekła, że nie wzięłam samochodu. Czym to jest spowodowane,
że czasem jest korek gigant zupełnie bez powodu (brak tirów, nie ma wypadku),
a następnego dnia pusta autostrada? Czy są jakieś dni, kiedy do Warszawy
przyjeżdza pół województwa (giełdy, spotkania biznesowe, wyprzedaże), a w
inne te pół wojewodztwa omija Modlińską szerokim łukiem? Chyba zacznę
prowadzić zapiski w jaki dzień są korki, a kiedy jest luz i zacznę sensownie
korzystać z samochodu. Może w tym szaleństwie jest jednak jakaś metoda... A
może ktoś już poczynił podobne obserwacje i mógłby podzielić się wnioskami?