Gość: myszołapka
IP: *.halleracaffe.broadband.pl
27.05.07, 16:34
Od kiedy zrobiło się ciepło, co weekend w Parku Praskim odbywają się jakieś
festyny. Dwa dni wściekłego łomotu, placu Hallera aż się trzęsie, nie można
otworzyć okien, bo natychmiast wdzierają się przez nie badziewne melodie i
porykiwania "dowcipnych" wodzirejów. Byłam dziś w Parku, do sceny nie da sie
nawet podejść przez ten łomot, a wszyscy, którzy przyszli po prostu wypocząć
wśród zieleni, sa bombardowani kiczowatą muzyką w koszmarnym natężeniu.
Dlaczego te całoweekendowe koncerty mają aż takie nagłośnienie? Czy chodzi o
to, żeby ogłuszyć słuchaczy, czy może organizatorzy stępili sobie słuch,
latami pracując w pobliżu ryczących kolumn, i teraz wydaje im się, że inni też
są głusi, a uprzyjemnianie ludziom niedzielnego spaceru (i, co gorsza,
weekendu w pobliskich domach) polega na tłuczeniu ich setkami decybeli?