Gość: rej
IP: *.eranet.pl
27.09.07, 20:32
Jak w 1944 r. Niemcy i Ukraińcy wyrżnęli 50 tys. ludzi na Woli i Ochocie to
ojciec premiera i prezydenta siedział sobie w ogródku na Żoliborzu i się
zajadał dojrzewającymi śliwkami. Niemcom się nie chciało tam posłać nawet
jednego czołgu.
Potem ci z Żoliborza pisali pamiętniki i pokazywali zdjęcia na których pozują
w panterkach. Mogą sobie zbudować 10 Muzeów Powstania Warszawskiego. Dla nich
Warszawa jest od Ogrodu Saskiego do Placu Wilsona.
I do dziś się w tym mieście nic nie zmieniło. Nie ważne, czy rządzi LK czy HGW
i jak się nazywa ich aktualna partia. Tak samo mają nas w dupie. Jak coś
wymyślą, to zawsze my za to zapłacimy.
Tylko my na Pradze wiemy, że trzeba się trzymać razem. A wy na Białołęce się
musicie tego jeszcze nauczyć.