tomkrt
07.11.07, 13:14
Frgament artykułu:
www.sport.pl/pilka/1,80056,4649609.html
- Nie zbudujemy stadionu narodowego w czasie wyznaczonym przez UEFA. Możemy nie zdążyć na otwarcie mistrzostw Europy - mówi Edmund Obiała, architekt i budowniczy stadionów Australia w Sydney, na Wembley i w Chelsea
Radosław Leniarski: Zdążymy zbudować stadion narodowy w Warszawie?
Edmund Obiała*: Do terminu wyznaczonego przez UEFA, czyli do czerwca 2011 r., zostały 44 miesiące. Moje doświadczenie mówi, że wybór zespołu architektów, konstruktorów, projektantów instalacji trwa dwa miesiące. Bez konkursu, bo już nie ma na to czasu. Konkurs to pięć-sześć miesięcy.
Kolejne pół roku to prace projektowe. Szukanie głównego wykonawcy to zwykle sześć-osiem miesięcy. Sama budowa stadionu dla 60 tys. widzów wymaga kolejnych 30 miesięcy. To razem 44-46 miesięcy. Czyli stadion może być gotowy w czerwcu-sierpniu 2011 r.
Ale to przy założeniu, że wszystko idzie jak z płatka, a zimy w czasie budowy będą łagodne. W Europie margines błędu na wypadek srogiej zimy, strajku kierowców ciężarówek itp. to 15 proc. Czyli dodatkowe siedem miesięcy! A więc realnie: gdyby dziś rozpoczęto wybór zespołu projektowego, stadion byłby gotów w kwietniu, może w marcu 2012 r.
To nie koniec. Potem trzeba przeprowadzić próby. W Wielkiej Brytanii sprawdza się krytyczne punkty przy wypełnieniu jednej trzeciej trybun, przy 60 proc. i przy pełnej widowni. I poprawia się usterki.
(...)