sibeliuss
11.06.08, 18:13
Zmęczony całym dniem poszedłem po pracy nad Wisłę. Mam blisko, ot,
raptem dwa skrzyżowania. Plaża na praskim brzegu na wysokości
Starego Miasta, osiemnasta na zegarku. Na plażę wbiegło dwóch
dresiarzy, w oka mgnieniu zrzucili ciuchy i na waleta chyc do wody.
Pomijam czystość wody, ale byłem w szoku. Popływali, wyszli i
usiedli na piachu. Posiedzieli z 10 minut, ubrali się i poszli.
Trzeba mieć fantazję :)
ps. a swoją drogą co raz więcej ludzi docenia posiedzenie na kocu z
widokiem na Starówk.