Praga bez klubu Bambini di Praga

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.08, 02:07
Szkoda Bambini di Praga... To miejsce mialo potencjal. Choc musze
przyznac ze przy calej mojej sympatii mialem wrazenie ze wlasciciel
nie mial na nie porzadnego pomyslu. Chocby wybor ksiazek (na tak
duzej powierzchni!) wydawal sie maly i przypadkowy. Nie bylo
wiadomo, co jest specjalnoscia Bambini
    • Gość: tia... Re: Praga bez klubu Bambini di Praga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.08, 08:58
      Jaką można mieć ofertę, kiedy nie płaci się hurtownikom za książki?
      Max-Film to tylko element w całej masie wierzycieli Brzozowskiego.
      No cóż, wine-bar pewnie powstanie - wino też można ukraść.
      • sibeliuss Re: Praga bez klubu Bambini di Praga 24.09.08, 09:26
        Tak mówią...może coś w tym jest.
    • sibeliuss Praga bez klubu Bambini di Praga 24.09.08, 09:24
      Obserwując działalność p. Brzozowskiego mozna śmiało stwierdzić, że
      nie zrobił wszystkiego tak jak mógłby. Jesli liczył, że Bambini
      będzie takim samograjem, który się rozkręci bez promocji, to się
      pomylił. Praga to trudny teren, ale jak pokazują lokale przy
      Ząbkowskiej opłacalny.
      Jakież to pan Brzozowski organizował imprezy, pytam, bo żadnej nie
      pamiętam. Zapomniał też, że jak uruchomił lokal to jakoś biedak
      zapomniał o pozwoleniu na wyszynk alkoholu i jakoś długo to trwało
      zanim je dostał. Trwało to na tyle długo, że ludzie przestali tam
      zachodzić. Miały być wieczory autorskie - one nie są głośne, miały
      być promocje młodych twórców, wernisaże...nic nie było.
      A poza tym dlaczego facet nie płacił czynszu, na co liczył?
      Szkoda.
      Liczę, że lokal przejmie ktoś z wizją i chęciami.
      • dennis_lance Re: Praga bez klubu Bambini di Praga 24.09.08, 10:17
        Nie chcę nikogo bronić, ale tak mi przyszło do głowy, apropos
        czynszów, czy one czasem po prostu nie są za wysokie. Nie pochwalam
        oczywiście niepłacenia, ale fakt faktem, koniunktury takie
        postępowanie wynajmujących nie nakręca. Znam przypadek z Ursynowa,
        sprzed 15 lat, gdzie funkcjonujący w moim bloku sklepik spożywczy, z
        którego usług korzystałem niemal codziennie, "zwinął się" ze względu
        na zbyt wysoki czynsz. Do kiedy jeszcze bywałem w rzeczonej okolicy
        (przestałem jakieś 2-3 lata temu), NIC innego w tym miejscu nie
        pojawiło się od tamtej chwili. Przez 12 lat lokal stał pusty a i
        pewnie nadal stoi (Hawajska 3). Czy to się spółdzielni naprawdę
        opłacało, miast obniżyć właścicielowi sklepiku haracz?
        Wzdłuż Jagiellońskiej, przy Placu Hallera np., jest sporo fajnych
        miejsc na przeróżne usługi, ale one świecą pustkami (przynajmniej
        jakiś czas temu tak jeszcze było). Wysokie czynsze z pewnością ich
        zagospodarowaniu nie pomagają.
        BTW: czy taka fajna herbaciarnia tam jeszcze jest?
        • sibeliuss Re: Praga bez klubu Bambini di Praga 24.09.08, 10:42
          Wynajmując lokal w takim miejscu chyba było jasne ile wynosi czynsz
          i czy da się go płacić. Może nie będę sprawiedliwy, ale czy to nie
          było też tak, że to Czuły Barbarzyńca jest oczkiem w głowie
          właścicieli?
        • Gość: b Re: Praga bez klubu Bambini di Praga IP: *.dag.pl 24.09.08, 16:17
          > BTW: czy taka fajna herbaciarnia tam jeszcze jest?
          nie ma, w tym miejscu jest chyba sklep z alkoholem
          • sibeliuss Herbaciarnia => Jagiellońska 58 istnieje 25.09.08, 11:31
            Istnieje i ma się świetnie.
            Obok w miejscu melinowatego spożywczaka otworzył podwoje elegancki
            sklep z alkoholem.
    • Gość: Bessa Praga bez klubu Bambini di Praga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.08, 20:11
      No cóż..Decyzja o otwarciu tego lokalu była bardzo odważna. Wysoki
      stopien ryzyka. Nie wyszło - zdarza się. Żyje się dalej. Poza tym
      Czuły rządził zawsze i nic go nie zastąpi. A najlepsze jest to, że
      wciąż istnieje i istnieć będzie po wsze czasy!!!
      • Gość: swiadek Re: Praga bez klubu Bambini di Praga IP: *.versanet.de 24.09.08, 22:49
        no coz, tak dlugo bedzie istniec nim nie znudzi sie finansujacym go luzakom
        przeglupia w konsekwencji butohucpah Brzozowskiego , bo ten golodupiec z
        ambicjami i niewatpliwym relatywnym talentem na tle polskich beztalenc( tak to
        jest niestety...choc okej ze i rak ryba na dobrej rog zajeczej)dotarl do granicy
        gdzie konczy sie wielkodusznosc jego dobrotliwych dobrodziejow:))):((((-jak u
        Murphy´
        ego, nie wiedomo czy sie zesrac czy nakrecic zegarek....Facet, opamietaj sie,
        pozostan bozyszczem dla slabo znajacych Cie panienek i daj sobie szanse na
        robienie czasem czegos extra bo durniem nie jestes....a mozesz skonczyc w
        krotkich abzugach i dlugiej nieslawie.....
    • nasza_maggie 60 tysięcy? 25.09.08, 00:52
      to nie dziwię się ze Pan Tomek ucieka Maxfilmowi....

      Juevenes zaraz zabiera się za KOneser - ciekawe co z tego
      wyjdzie...heh...


      Swoją drogą, na Pradze jest mnóstwo lokali, Pan Tomek mogł tu
      zostać...

      Obydwie strony poszly na latwizne....
      • sibeliuss Re: 60 tysięcy? 25.09.08, 11:32
        nasza_maggie napisała:

        > Swoją drogą, na Pradze jest mnóstwo lokali, Pan Tomek mogł tu
        > zostać...
        >
        Ano to mnie ubodło najbardziej.
    • Gość: Znam pana Tomasza. Praga bez klubu Bambini di Praga IP: *.subscribers.sferia.net 25.10.08, 23:49
      Miałam przyjemność pracować w Bambini di praga. Odeszłam stamtąd po
      półtora miesiąca mimo tego, że miałam fajnych współpracowników, miłe
      miejsce oraz dobrą menedżerkę. To miejsce zmieniało się w piekło w
      momencie, gdy wkraczał pan Brzozowski. Używał wobec nas inwektyw,
      byl dla nas niewypłacalny, zdarzyło się, że nakrzyczał na nas na
      całą salę. Jednego mojego kolegę z baru złapał za ramię i krzyknął
      czy jest popie...ny. Zapłacił mi za miesiąc pracy około 400
      złotych. Ja i kolega księgarz odeszliśmy. Mimo chęci i zapału do
      pracy i chęci ulepszenia miejsca. Byliśmy ścigani i przezywani za
      najmniejsze wykroczenia a pan Tomasz samoistnie nazywał siebie
      Bogiem. Po opuszczeniu pracy zastanawiałam się, czy iść do sądu
      pracy i opowiedzieć o wypłatach, o tym, że półki na książki miały
      ostre końce i raniły nam palce, a nie było apteczki, na mobbing
      (mówił do mnie per "dziecko chodź do mnie", to tylko przykład). Nie
      poszłam. Ale choć tutaj to napiszę.
      Odwołując się do wcześniejszej wypowiedzi- Pan Tomasz NIE JEST dla
      mnie autorytetem. Po tym człowieku przejedzie walec, a on i tak się
      podniesie. W przeciwieństwie do ofiar swojej osobowości.
    • Gość: nana Praga bez klubu Bambini di Praga IP: *.acn.waw.pl 31.10.08, 04:43
      Lubiłam to miejsce, ale zawsze się dziwiłam, że komukolwiek opłaca
      się "Bambini di Praga" prowadzić. Zbyt duża powierzchnia, zbyt
      wygórowane ambicje, za mało reklamy i promocji.

      To nie ciasny, przytulny "Czuły...", tylko 700-metrowa hala z
      restauracją, dwoma barami i księgarnią (a to kosztuje, jak widać,
      niemało). Szkoda, że pan Brzozowski nie przeliczył sił na zamiary,
      szkoda także, że "Bambini di Praga" było tym "gorszym dzieckiem", że
      nie starano się tam zorganizować małego centrum kulturalnego Starej
      Pragi, a trzeba przy okazji przyznać, że warunki ku temu były więcej
      niż wyśmienite. Grzech zaniedbania jest tu chyba grzechem
      największym.

      Kto zna inne miejsca na Starej Pradze, ten wie, że każde, które jest
      zarządzane z sensem i ma na siebie pomysł, obrasta w grono stałych
      bywalców, wśród których można spotkać znamienitości przeróżnej
      maści. I nie metraż tu jest ważny, ani wystrój za kilkaset tysięcy,
      ale pasja i pomysł.
    • Gość: nana Praga bez klubu Bambini di Praga IP: *.acn.waw.pl 31.10.08, 04:54
      Lubiłam to miejsce, ale zawsze się dziwiłam, że komukolwiek opłaca
      się "Bambini di Praga" prowadzić. Zbyt duża powierzchnia, zbyt
      wygórowane ambicje, za mało reklamy i promocji.

      To nie ciasny, przytulny "Czuły...", tylko 700-metrowa hala z
      restauracją, dwoma barami i księgarnią (a to kosztuje, jak widać,
      niemało). Szkoda, że pan Brzozowski nie przeliczył sił na zamiary,
      szkoda także, że "Bambini di Praga" było tym "gorszym dzieckiem", że
      nie starano się tam zorganizować małego centrum kulturalnego Starej
      Pragi, a trzeba przy okazji przyznać, że warunki ku temu były więcej
      niż wyśmienite. Grzech zaniedbania jest tu chyba grzechem
      największym.

      Kto zna inne miejsca na Starej Pradze, ten wie, że każde, które jest
      zarządzane z sensem i ma na siebie pomysł, obrasta w grono stałych
      bywalców, wśród których można spotkać znamienitości przeróżnej
      maści. I nie metraż tu jest ważny, ani wystrój za kilkaset tysięcy,
      ale pasja, atmosfera i dbanie o miejsce oraz klientów.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja