Gość: tgk
IP: *.gprs.plus.pl
24.11.08, 12:39
Proszę o pomoc. Mieszkam na targówku. Moja historia jest długa, ale warta uwagi!
TPSA to firma krzak! Wie o tym co trzeci klient, który podpisał umowę z tymi monopolistami. Co jednak czynić kiedy nie nie ma innej możliwości podłączenia do sieci?
Moja historia jest dość długa i w zasadzie cała sprawa nie znalazła jeszcze swego zakończenia, ale warto ją przeczytać, bo każdy może mieć podobny problem. Postaram się opisać bardzo szczegółowo.
Zaczęło się ok 2 miesięcy temu, kiedy zrezygnowałem z sieci osiedlowej, twierdząc że czas przerzucić się na szybsze i bardziej stabilne łącze kablowe. Budynek mieszkalny w którym mieszkam nie posiada niestety podłączenia do kablówki, więc pozostaje tylko zamówienie Neostrady w firmie TPSA. Zamówienie na neo złożyłem przez internet w pracy jakoś na początku października. Oddzwonił od razu do mnie gostek aby potwierdzić zamówienie po czym przekazał, że mam czekać na telefon od monterów. W zamówieniu zaznaczyłem, że nie posiadam linii telefonicznej. Co prawda końcówka kabelka TPSA wisiała sobie w domu, ale z telefonu w tej firmie rodzice zrezygnowali jakieś 7-8 lat temu. Został więc sam kabelek. No ale pomyślałem, że zbyt dużo pracy panowie technicy mieć nie będą. Sprawdzą tylko podłączenie starego kabla, jeśli będzie trzeba skorygują poprawnie połączenie i będę cieszył się netem...
Zanim jednak panowie serwisanci się pojawili, zjadłem masę nerwów w oczekiwaniu na ich przybycie. Minął miesiąc czasu zanim pojawili się u mnie w domu. Nie pomogły telefony i ponaglania do TPSA. Jednak w końcu zadzwonili i przyjechali. Dwóch skacowanych trolli, którzy sprawiali wrażenie nierobów. Ale nieważne. Wspomnę od razu że blok mieszkalny w którym mieszkam to stara przedwojenna kamienica, która dwa lata temu doczekała się wreszcie od czasów przedwojennych remontu. Została położona nowa elewacja, a wszystkie kable zostały nią zalane w trakcie remontu. Tak więc stare okablowanie zostało pod elewacją.
Wracamy do panów serwisantów. Kiedy się pojawili oznajmiłem im, że nie będą mieli chyba zbyt dużo pracy, ponieważ nie muszą chyba kłaść nowego kabla od skrzynki zbiorczej do mieszkania, skoro w domu wisi końcówka starego kabla. Panowie się ucieszyli i zaczęli sprawdzać kabel. Powiesili jakieś urządzenie na końcu kabelka i pobiegli do skrzynki. Wracają za 5 minut z niedobrymi wieściami. Kabel nie ma połączenia, czyli albo w trakcie tych 7-8 lat kiedy nie było telefonu ktoś go odciął, albo został uszkodzony pod elewacją. Nie ma połączenia, a więc zostaje tylko jedna możliwość. Położenie całkowicie nowego kabla. Jednak nie dziś! Dlaczego? Dlatego, że jest nowa elewacja i na położenie kabla muszę mieć zgodę od administracji. Nieważne że od skrzynki, która znajduje się na zewnątrz od strony podwórka,a do okna klatki schodowej jest może metr długości. Nie mogą położyć kabla bez pozwolenia administracji i to na piśmie, ponieważ już kiedyś robili remont na własny koszt i się boją. Powiedziałem w żartach, że ja sam mógłbym pociągnąć ten kabel i jestem pewien, że nikt by nie przyszedł i się nie przyczepił. Zresztą jaką szkodę może wyrządzić elewacji kawałeczek cienkiego kabelka? No ale cóż, nic nie dały głupie gadki. Zacisnąłem zęby i tego samego dnia poszedłem do administracji. W dziale technicznym poinformowano mnie, że taką zgodę mogę uzyskać pod warunkiem, że złożę odpowiednie podanie w sekretariacie. Czas na odpowiedź, uwaga! Do jednego miesiąca czasu. Szlak mnie trafił na miejscu. Potrzebny mi jest net. W myślach miałem czasy za komuny, kiedy to na telefon czekało się po kilka lat. Ale teraz? W tych czasach, będąc w Unii Europejskiej, myślałem, że zamówię internet, góra 3 dni i będę cieszył się łączem. Nic z tego a więc musiałem czekać...
Minęły kolejne 3 tygodnie. Nagle otrzymuję odpowiedź od administracji, jak się okazało pozytywną, ale.... pod dwoma warunkami. Cytuję treść listu:
W związku z Pana prośbą odnośnie podłączenia instalacji telefonicznej do lokalu nr... w budynku przy ul. ..... Zakład Gospodarstwa Nieruchomościami Nr.... informuje, że wyraża zgodę na prowadzenie instalacji po ścianie wewnątrz klatki schodowej do lokalu nr.... przy ul. .... pod warunkiem:
1. ustalenia w dziale technicznym pok. nr 6 przy ul. .... trasy montażu przewodów protokólarnie,
2. zgłoszenia ww robót do odbioru po zakończeniu prac.
Telekomunikacja Polska ponosi odpowiedzialność za wszelkie zniszczenia wynikłe w związku z prowadzeniem robót instalacyjnych. Roboty należy prowadzić przestrzegając przepisów Prawa Budowlanego i BHP. Zachować porządek na placu budowy.
Pomyślałem sobie przez chwilę, że chyba buduję centralę telefoniczną, a nie montuję zwykły kabel telefoniczny...
Po otrzymaniu pozwolenia na "budowę" :rotfl zadzwoniłem zgodnie z umową do serwisu. Panowie powiedzieli, że ok, tylko muszą ponownie zaktualizować moje zamówienie, bo już uległo przedawnieniu więc znów muszę czekać aż do mnie oddzwonią. Po kilku dniach doczekałem się telefonu i umówiłem się na montaż. Przyjeżdżają Ci sami skacowani co miesiąc temu. Pokazuje im pozwolenie, ale to nadal za mało. Powiedzieli, że się boją i pojechali do administracji aby dokładnie obgadać sprawę instalacji kabelka. :) Za chwilę przyjeżdżają jak się okazało z panem technicznym od administracji. Po krótkiej rozmowie ku mojemu zdziwieniu zaczęli brać się do pracy. Pomyślałem: może wreszcie...!
Tak więc zaczęła się "wielka" budowa. Kabel panowie monterzy zaczęli kłaść od strony mieszkania. Przybili go jeszcze w przedpokoju, potem pojechali dalej klatką schodową, dochodzą do skrzynki zbiorczeji co?! Oznajmiają mi że znowu nic z tego nie będzie!!! Bo jak się okazuje, nie ma wolnych gniazdek, czy portów, czy ch... wie jak to się nazywa. Jest 10 wolnych gniazdek w skrzynce i wszystkie są zajęte i nie mogą mnie podłączyć, bo nie mają do czego! A w sprawie rozbudowy tej skrzynki trzeba zwracać się do TPSA. Ja się pytam, kur... a na początku nie można było tego sprawdzić?! Monterzy oznajmili, że nic o tym nie wiedzieli, że dostali zlecenie od TPSA założenia kabla i tylko to ich interesuje. No ale ktoś odpowiada za podejmowane decyzje? Nic więcej mi nie powiedzieli. Kazali kontaktować się z TPSA. Odjechali, pozostawiając wiszący kabel w przedpokoju. Jeszcze tego samego dnia zadzwoniłem do TPSA, ale nic konkretnego się nie dowiedziałem. Mijają kolejne dni i tygodnie, a netu nie ma i nie ma w moim bloku żadnej innej możliwości podłączenia! Powiedziałem sobie że im nie odpuszczę. Czasami na piwku z kumplami śmiejemy się, że jak mi tego nie podłączą, to pójdziemy któregoś dnia i rozpieprzymy tą skrzynkę, wtedy będą musieli wszystko robić od nowa. I przysięgam, że tak się stanie jeśli mnie nie podłączą!
Mija już 3 miesiąc. Na dzień dzisiejszy tyle co wiem i co mogła mi powiedzieć pani z TPSA, to to że czekam na jakiś przydział i zamówienie jest w trakcie realizacji. Pytam się tylko jak długo jeszcze będę musiał czekać?!