scibor3 15.01.09, 00:01 Nie lepiej sobie jakąś książkę Wiecha kupić. Fakt, że nie będzie gadało i błyskało ale za to znacznie tańsze i bardziej autentyczne. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: pl Re: Pieniądz na gumce i inne takie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.09, 02:03 scibor3 napisał: > Nie lepiej sobie jakąś książkę Wiecha kupić. Fakt, że nie będzie gadało i > błyskało ale za to znacznie tańsze i bardziej autentyczne. Buuuuu, ale żenujący komentarz. Odpowiedz Link Zgłoś
tom_aszek Wiech to tylko część życia przedwojennej W-wy 15.01.09, 08:30 scibor3 napisał: > Nie lepiej sobie jakąś książkę Wiecha kupić. (...) > bardziej autentyczne. Akurat nie bardziej. Wiech w swych felietonach i książkach koloryzował; = pomijał wulgaryzację gwary warszawskiej; te wyzwiska u niego typu "o żesz ty łachudro w te i we wte za grzywkie po Marszałkowskiej ciągana" to humorystyczna i mocno złagodzona wersja języka codziennego = przy opisywaniu sfery, powiedzmy, "sądowej i kryminalnej" też trochę koloryzował. Przed wojną był m.in. prasowym sprawozdawcą sądowym i opisywał w swych felietonach (potem zebranych w książkach) ciekawsze sprawy, ale były to "pyskówki", oszustwa typu sprzedaż jakiemuś frajerowi Kolumny Zygmunta albo spory typu "do kogo należy gęś która wyrwała się w momencie przekazywania z rąk kupca do rąk klienta"; nie było natomiast mowy o morderstwach w ciemnych uliczkach, dzieciobójstwach i podobnych. Wiech pisał przede wszystkim humorystycznie. Nieco bardziej realnie opisywał Grzesiuk, ale on też trochę idealizował język używany na co dzień. Polecam książkę Bronisława Wieczorkiewicza "Gwara warszawska dawniej i dziś". Tam zwroty i słownictwo są opisane łącznie z sytuacjami, w których były używane, np. rodzaje przestępstw i oszustw; np. oszustwa na szopenfeldziarza, na emigranta, na jubilera, na konsula, kieszonkowe kradzieże na misia, pajęczarstwo, przewałki... Pełno tam tego, i większość metod jest niestety stosowana do dziś :). A metoda "upuszczanej" monety (też tam opisana) jest chyba tak stara jak bramy otwierane przez dozorców :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: An Co tu zrobić, aby się nie narobić, a zarobić - IP: 212.160.172.* 15.01.09, 08:31 założyć muzeum. I załatwić dofinansowanie z podatków. Odpowiedz Link Zgłoś
robinsson Pieniądz na gumce i inne takie 15.01.09, 08:40 "ekipa Hanny Gronkiewicz-Waltz wykreśliła muzeum z planu inwestycyjnego, tłumacząc to koniecznością oszczędzania w dobie kryzysu" Ciekawe czy muzeum żydów również bedzie wykreslone z planu?? Śmiem wątpić jak to się mówi swój swojego..... Odpowiedz Link Zgłoś
nie-naiwniak Re: Pieniądz na gumce i inne takie 15.01.09, 14:21 robinsson napisał: > "ekipa Hanny Gronkiewicz-Waltz wykreśliła muzeum z planu > inwestycyjnego, tłumacząc to koniecznością oszczędzania w dobie > kryzysu" > Ciekawe czy muzeum żydów również bedzie wykreslone z planu?? > Śmiem wątpić jak to się mówi swój swojego..... racja . a swoją drogą - od długiego już czasu , ta nasza prezydent , nie robi właściwie nic dla Warszawy . Bycie na imprezach - ma się nijak do ilości różnego rodzaju handelków / na granicy legalności / i wyjazdy za granice / nie tylko Warszawy . ale to już inny wątek . Odpowiedz Link Zgłoś
sekwana2005 warsiawiaki... 15.01.09, 09:10 Przed laty na początku moich studiów kolega szpanował, że on z Warszawy. Zapytałem z jakiej dzielnicy - on na to że z Żyradowa... Nie przekreślając opowieści Wiecha późniejsze /i wcześniejsze/ też warto zbierać. Kiedyś w Śródborowie miałem studencką konferencję robić, ale w nowym wówczas obiekcie ZSMP prysznice prądem kopać zaczęły. Impreza została przeniesiona do budynku na Pradze, "filii" WSO MSW z Legionowa. Przerażony taksówkarz, gdy wsiedliśmy nocą do jego auta, prosząc by na najbliższą melinę zawiózł - Panowie, ja żadnej nie znam ! A ja z kolegą zaczęliśmy recytować adresy. Potem już kolegę chciałem uwalniać z jakiegoś lokalu na Ząbkowskiej, ale okazało się iż wprawdzie już wypił, lecz na zakąskę czeka... W XIX wieku była knajpa z "widokiem na Pragę", pod Starym Miastem, na Gnojnej Górze. Gdzie między innymi Cyprian Kamil Norwid w młodości bywał. Ileż knajp i knajpeczek chwali się /o ile jeszcze istnieją/ odwiedzinami Himilsbacha i Maklakiewicza? Parę takich spotkań sam pamiętam. I mojego rozkojarzonego współpracownika, który zapomniał uczestników narady powiadomić iż obiad zamówił. Gdy się rozjechali po całej Polsce, coś wspomniał i we trzech weszliśmy do sali, gdzie na zakąskę było 80 tatarów "inwalidów", bo z jednym jajkiem... A już "flaki po warszawsku" się grzały... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dawna dziewczyna "W praskich mordowniach piło się na stojąco" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.09, 09:29 To co napisano, to wszystko prawda. Mieszkałam w dzieciństwie na Pradze (lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte), ale ojciec był ze Śródmieścia a mama z Woli. Wszystko spłonęło, więc po wojnie przygarnęła ich Praga (rodzina ojca). W pięknym, przedwojennym mieszkaniu zrobiono kołchoz w najgorszym wydaniu - były pijackie burdy, interwencje milicji, mój strach. Praga śni mi się do dzisiaj. Ma w moim sercu miejsce ważne ale bolesne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wars Re: "W praskich mordowniach piło się na stojąco" IP: *.chello.pl 15.01.09, 09:36 podobnie bylo przed wojna! wiecie jakie sa statystyki? przed wojna dominowaly lokale jednoizbowe i dwuizbowe. ok 75% mieszkan to takie lokale. marszalkowska i nowy swiat to piekne wyjatki, wszedzie indziej byla bieda, po 3-4 osoby w jednej izbie. tak samo jak na pradze bylo po wojnie na woli. ja mieszkalem blisko Norblina. w jednej izbie :) z korytarza wspolnego wchodzilo sie do drugiej izby, zajmowanej przez inna rodzine. oczywiscie wspolna ubikacja. lazienka z tego co pamietam i kuchnia byly w izbie. przed wojna na prawdze byla straszan bieda, najwieksza chyba w warszawie. nie wierze, ze byly piekne mieszkania, 3 pokojowe dla kazdej rodziny. polowa mieszkan bez kanalizacji, ubikacja na podworku itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wars Re: "W praskich mordowniach piło się na stojąco" IP: *.chello.pl 15.01.09, 09:50 wystarczy zobaczyc jakie sa liczby. w tych dzielnicach (srodmiescie, wola, mokotow, zoliborz, praga) mieszkalo ok 1,3 mln ludzi. dzis w tych centralnych dzielnicach mieszka ok 900 tys. i jedna wazna rzecz tak naprawde przedwojenna warszawa to srodmiescie i praga. wola, ochota, zoliborz, powazki, mokotow itp to byly przedmiescia dosc luzno zabudowane, niskimi budynkami, parterowymi-pietrowmi. wiec mozna przypuszcza, ze ok. 700 tys. mieszkalo w srodmiesciu i przedmiesciach do ul. Okopowej. dzis w tym rejonie mieszka 300 tys. i zobaczcie jaka jest zabudowa dzis w centrum, bloki 10-15 pietrowe na kazdym kroku, a wtedy 3-4 pietrowe kamienice. na pradze polnoc mieszka dzis 180 tys. przed wojna bylo 300 tys i teren Pragi byl mniejszy i nizsza zabudowa. tam nie moglo byc i nie bylo luzno, przestronnie, wygodnie. kolchoz byl, jest i bedzie przez jeszcze min 20 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sebastian kodeks honorowy IP: *.rwe.com 15.01.09, 09:38 "Obowiązywał kodeks honorowy - Swój swojego nie wydał, nie bił, nie napadał" - w całej Warszawie tak było, nie to co teraz. Przyjezdni wypaczyli wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ichi51e Re: kodeks honorowy IP: *.acn.waw.pl 15.01.09, 13:08 Niby tak a jednak nie. Zainteresowanym polecam "Boso ale w ostrogach". Niby wszystko fajnie, Grzesiuk z humorem pisze ale to tylko dlatego to tak fajnie wyglada bo gosc mial poczucie humoru i przede wszystkim nie byl swiadomy, ze jak na dzisiejsze warunki zyl w piekle. Caly czas zagrozenie, nozownicy, brak perspektyw, nienawisc, paranoja, syf malaria itp... (3 osoby w pokoju? z tego co pamietam Grzesiuk pisze o 11...) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kx "piło się na stojąco" IP: *.spray.pl 15.01.09, 10:00 po prostu. W barach w Śródmieściu, na Ochocie, Mokotowie, Woli, Żoliborzu piło się na stojąco, ale łokcie opierało na wysokich stolikach :) W restauracjach były krzesła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wars Re: "piło się na stojąco" IP: *.chello.pl 15.01.09, 10:32 jeszcze kilka lat temu taki barek z Królewskim na tyłach Hali Mirowskiej. Panowie stali i pili piwo kuflowe z KUFLI, nie ze szklanek. myślę, że to dalej działa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szmul Zbytkower Re: Pieniądz na gumce i inne takie IP: 212.180.181.* 15.01.09, 11:23 Przecież szanowny Wiech raczej o Pradze nie pisał a i jego gwara jest przekolorowana... Odpowiedz Link Zgłoś
tom_aszek Re: Pieniądz na gumce i inne takie 15.01.09, 12:48 Gość portalu: Szmul Zbytkower napisał(a): > Przecież szanowny Wiech raczej o Pradze nie pisał Ależ reb Zbytkower, ;) wprawdzie Wiech opisywał całą Warszawę, ale jego bohaterowie (państwo Wątróbkowie i pan Piecyk) mieszkali na prawym brzegu. A co do koloryzowania, to już pisałem o tym wyżej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kx Re: Pieniądz na gumce i inne takie IP: *.spray.pl 15.01.09, 13:53 Szmulki to nie Praga? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: turingam Re: Pieniądz na gumce i inne takie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.09, 23:17 Szmulki to jak najbardziej praska Praga. Tak praska, że jak w okolicy ładnych parę lat temu otworzyli lokal, gdzie dzielnicowi (jeszcze z milicji) mieli przyjmować interesantów, to w nocy po otwarciu lokal poszedł z dymem. Więcej prób nie było, mimo zapowiedzi zbudowania posterunku Policji na Szmulkach.. Udało się tylko na Brzeskiej, ale na jej samym końcu, tuż przy Carrefourze i centrali telefonicznej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mastah E tam Wiech... IP: *.acn.waw.pl 15.01.09, 13:46 Lepiej poczytajcie Grzesiuka :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kantorek Re: wspomnienia po prlu wieja zgroza IP: *.pools.arcor-ip.net 15.01.09, 15:02 Eh, jakie to "piekne", nostalgiczne, burackie i pijackie. Zagladaja w otchlan, ktora nie ma czym wypelnic. Iluzje zycia w prleu. W necie na szczescie jest duzo prawdy, bez nostalgii i iluzji. Odpowiedz Link Zgłoś
nie-naiwniak Re: wspomnienia po prlu wieja zgroza 15.01.09, 22:59 te wspomnienia młodości / i przez przypadek - PRL-u /, są dla wielu jedynymi jakie mają . Raz jest się młodym, i jeśli widziało się taką Warszawę jaka wtedy była , to co wspominać ? Wystarczyło w tamtych czasach być młodym - a świat widziało się nie w necie , tylko na żywo . Ten świat Czerniakowa , Pragi , Woli , czy Śródmieścia . Tyle że w tamtych czasach bez-netowych , ulicami nie chodziły tłumy netowej-młodzieży, która zaczyna i kończy zdanie na " k ". Nie wszyscy pili , nie wszyscy bili - a jeśli wiesz coś o Warszawie - to już chyba tylko z .................netu . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fanstonsów a może by tak Pani Hani IP: 212.76.37.* 16.01.09, 00:30 zaśpiewać pod oknem Urzędu w momencie gdy rozmawia z duchem świętym? pl.youtube.com/watch?v=zZ0pqJfvZXI&feature=related i kasa na muzeum się znajdzie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kantorek Re: wspomnienia po prlu wieja zgroza IP: *.pools.arcor-ip.net 16.01.09, 14:59 Tak to knajpowe lufki i lunety pamiec wygladzily i nadwyrezyly znaczy sie zmanipulowaly. Wspolczucie za prl i brak netu. Odpowiedz Link Zgłoś
nie-naiwniak Re: wspomnienia po prlu wieja zgroza 17.01.09, 01:43 Gość portalu: kantorek napisał(a): > Tak to knajpowe lufki i lunety pamiec wygladzily i nadwyrezyly > znaczy sie zmanipulowaly. Wspolczucie za prl i brak netu. w knajpach brało się setę i ogóra / ew. śledzika /. o lunetach nie wiem / może inne miasto ? / PRL - nie należy współczuwać - on był - czy się chciało ,czy nie . a net - już jest jak widać używany . a Warszawa ?- trzeba się tu urodzić w rodzinie która jest tu od pokoleń . Trzeba ją było przejeździć na cycku tramwajowym - albo pchając przed sobą kółko i wiedzieć o niej to , co mówili Rodzice , rodzina i znajomi. Ani Wiechecki , ani Grzesiuk nie dadzą tego - co dało życie dziecka , spędzone w tym mieście . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna "W praskich mordowniach piło się na stojąco" IP: 217.149.245.* 17.01.09, 02:42 A ja się urodziłam w domu w którym mieści się tymczasowa siedziba Muzeum Pragi ,przy ul.Targowej 45. Moja rodzina mieszkała tam od roku 1940,tak jak większość moich sąsiadów.Moja Babcia kupiła tam mieszkanie ponieważ w czasie działań wojennych jej dom poszedł z dymem.Mieszkałam tam do 1984 roku i chyba nigdy bym się z stamtąd nie wyprowadziła gdybym nie musiała. Kamienica poszła do remontu ale my już nie mieliśmy tam powrotu. Poszliśmy na nowe mieszkania. Kiedy przechodzę koło domu ,w którym się urodziłam zawsze z nostalgią patrzę na to miejsce. Widzę wtedy swoich bliskich ,których już nie ma wśród nas.,widzę siebie jako małą dziewczynkę bawiącą sie na podwórku.Pamiętam p.Wojtasiowa,naszą panią dozorczynię i sąsiadów ,którzy byli jak rodzina.Mój dom przypomina mi scenerię z filmu pt.Dom.To są niezapomniane wspomnienia.Ja tam przeżyłam najpiękniejsze lata mego życia. Odpowiedz Link Zgłoś