12.11.09, 16:46
kazdy moze sprawdzic swoja wiare kiedy zachoruje na grype w sposob powazny...
Bo wiare sprawdza sie wtedy, kiedy dom pali sie, kiedy staje sie w obliczu
smierci, kiedy dotknie nieuleczalna choroba.... Teraz na forum mozemy sobie
tylko dyskutowac o wierze...ale to nie znaczy, ze wierzymy; ze mamy silna
wiare.... Caly czas teoretyzujemy, ale bedziemy miec szanse zobaczyc sie jacy
naprawde jestesmy...A jestesmy bardzo rozni, o czym Nasz Bog wie...
Obserwuj wątek
    • wladi3 Re: Teraz... 12.11.09, 19:07
      Tak to dobry temat . Ja cały czas stosuję Wiarę w codziennym życiu w
      tym w razie łapania jakiejkolwiek choroby przez Wiarę w Dobroć Ojca
      zwycieżam ją i neutralizuję .Pomocą i Skałą są Słowa z Biblii iz
      Bóg Stworzył Wszystko Dobre a zło , cierpienie , choroby i śmierć
      weszły na świat przez zawiśc diabła ... . Ufając Bogu , Ufając
      Jezusowi , Który Zwycieżył śmierć i Szatana - Wszczepieni w Jezusa
      mamy możliwość Zwyciężać wszelkie przeciwności w życiu w tym
      choroby , które nie pochodzą od Boga . Pozdrawiam Was w Miłości .
      Władek .
      • liczby-11 Re: Teraz... 13.11.09, 00:19
        To wobec tego dlaczego wszyscy swieci zaatakowani byli przez wielkie choroby?
        Przeciez zyli w lasce Bozej... Tutaj nie zgodzilabym sie, ze Jezus nie probuje
        wiary czlowieka, dajac mu cierpienie....Faustyna nieustannie skarzyla sie na
        swoje cierpienie... Robili to inni swieci...Zreszta bez cierpienia czlowiek jest
        nic nie wart.Cierpienie uszlachetnia czlowieka. A choroby dzieci z Konga to tez
        szatan? Wszyscy biedni, nieszczesliwi?
        Genetyczne choroby, w ktorych czlowiek nie bierze udzialu? Mysle, ze to Karma,
        ktora katolicy nie przyjmuja, ale ja wierze, ze ona istnieje...bo inaczej zycie
        nasze byloby wielkim nieporozumieniem...
        • latiu Re: Teraz... 13.11.09, 08:09
          Ogólnie rzecz biorąc, choroby są efektem niedoskonałości, którą ściągnął na
          ludzi grzech Adama i która ostatecznie prowadzi do śmierci (Rdz 3:17-19; Rz 5:12)

          „Niech nikt, kto jest doświadczany, nie mówi: ‚Przez Boga jestem doświadczany’.
          Bóg bowiem nie może być doświadczany przez coś złego ani sam nikogo nie
          doświadcza” (Jakuba 1:13).
        • wladi3 Re: Teraz... 13.11.09, 13:39
          Wedlug mnie , poza wyjatkami kiedy swieci sami lacza sie z
          cierpieniem Jezusa , to reszta to wynik Odejscia czlowieka od
          Najlepszego Ojca . Cala ludzkosc odeszla a skutki ponosza niestety i
          dzieci i nie tylko One - kazdy czlowiek .Jestem tego Pewien .
          Pozdrawiam w Milosci Jezusa . Wladek .
            • latiu Re: Teraz... 14.11.09, 00:01

              Choroba jest nieszczęściem, które może spaść na każdego. Również o duchowych braciach Jezusa Chrystusa powiedziano, że będą chorować (Mateusza 25:39, 40). Choroby nie ominęły takich chrześcijan, jak Epafrodyt, Tymoteusz i Trofim (Filipian 2:25-30; 1Tymoteusza 5:23; 2Tymoteusza 4:20), ale Biblia nie wspomina, by apostołowie cudownie ich uzdrowili.
              Jest jednak rzeczą stosowną, by chory fizycznie sługa Jehowy modlił się do Niego o wytrwałość w znoszeniu niedomagania oraz o duchowe siły potrzebne do zachowania lojalności w takiej sytuacji. „Jehowa pokrzepi go na łożu boleści” (Psalm 41:1-3; zob. też 1Królów 8:37-40).

              Jehowa potrafi usunąć choroby (Wyjścia 15:26; 23:25; Powtórzonego 7:15). Izajasz pisał o czasach, gdy „żaden mieszkaniec nie powie: ‚Jestem chory’” (Izajasza 33:24), oraz o duchowym uzdrowieniu ślepych, głuchych, kulawych i niemych, przy czym proroctwa te dają nadzieję na uleczenie również z dolegliwości fizycznych (Izajasza 35:5, 6). Kiedy Jezus Chrystus przebywał na ziemi, przywracał zdrowie zarówno chorym fizycznie, jak i duchowo, czym spełnił proroctwo mesjańskie: „On sam wziął nasze choroby i poniósł nasze dolegliwości” (Mateusza 8:14-17; Izajasza 53:4). Dokonywał tych uzdrowień na podstawie ofiary ze swego ludzkiego życia, a mógł tak czynić, gdyż odkąd został namaszczony duchem Bożym nad Jordanem w 29 r. n.e., kroczył drogą prowadzącą go do ofiarnej śmierci. Chrześcijanie mają więc podstawę do nadziei oraz mnóstwo dowodów na to, że za sprawą wskrzeszonego Jezusa Chrystusa oraz Królestwa Bożego posłuszna ludzkość nie tylko dozna tymczasowego uzdrowienia, lecz zostanie na zawsze uwolniona z grzechu, chorób i śmierci, będących konsekwencją grzechu Adama. Cała chwała za to należy się Jehowie, o którym Dawid powiedział, że ‛uzdrawia wszystkie dolegliwości’ (Psalm 103:1-3; Objawienia 21:1-5).

    • liczby-11 Re: Teraz... 14.11.09, 00:17
      Latiu! Ja cenie Swiadkow Jehowy... To sa ludzie o ogromnej duchowosci i
      prawdziwym czlowieczenstwie... Powtarzam to juz moze dziesiaty raz, ze najpierw
      trzeba byc CZLOWIEKIEM, a potem dopiero katolikiem... Nie mowie to do S.J. bo
      oni najpierw sa prawdziwymi ludzmi, a potem nazywaja sie S.J. My katolicy bardzo
      plytko postrzegamy swiat...Jestesmy pusci jak dzban.. I to jest bardzo smutne,
      ze nie mamy pragnienia czytania codziennie Pisma Swietego... A to wszystko
      dlatego, ze nie mamy prawdziwych przewodnikow duchowych... Zazwyczaj oni tez
      potrzebuja wsparcia, bo maja slaba wiare, ale czesto plomienne kazania -
      homilie...I tutaj jest wielkie nieporozumienie... Wiem co pisze, bo obserwuje
      tych ludzi... Oni tylko ciagle do Kosciola, a Milosierdzie Boze na ostatnim
      miejscu... Wiem, ze jest rok kaplanski i trzeba modlic sie za nich bo podobno
      swieccy walcza z jednym szatanem a ksieza - duchowni z siedmioma szatanami...O
      tym pisal nasz Ojciec Pio....
      • latiu Re: Teraz... 15.11.09, 17:17
        liczby-11 - Dziękuje za miłe słowa. Zachęcam Ciebie do jeszcze lepszego
        poznania ŚJ i ich wierzeń, znajomość ta nie jest zobowiązująca, a na wspólnych
        spotkaniach nie są pobierane żadne datki, natomiast panuje bardzo miła atmosfera.
        • alkoo3 Re: Teraz... 16.11.09, 08:42

          Kochani , czytajac te dwa ostatnie posty musze sie usmiechac. Milo tu , zbyt
          milo. smile
          Nie jest to ladnie wytychac innym kosciolom jacy to inni niedobrzy a my ladni.
          To taka juz argumentacja nico przestarzala.
          Zwlaszcza ze na forum chrzescijanski sa przedstawiciele roznych kosciolow i
          wiekszosc tu obecnych "ogladala" juz Biblie od srodka.

          Jesli juz mowisz latiu ze u was nie zbiera sie datkow na nabozenstwach to nie
          zapomnij powiedziec ze jest zwyczaj placenia dziesieciny bo innaczej nie jest to
          zbyt uczciwe.
          • latiu Re: Teraz... 16.11.09, 20:19

            Po pierwsze czy to źle, że okazuje się sympatię? Zwykła grzeczność nakazuję
            podziękować za „dobre słowo”, chyba pomimo różnicy poglądów, nikt tu nie jest
            wrogiem drugiemu, więc nie rozumiem stwierdzenia: „zbyt miło” , a jak powinno być?

            Po drugie w organizacji Świadków Jehowy nie ma żadnych nakazów- wszystko jest
            robione dobrowolnie, nikogo przecież nie może zmusić do przyjęcia określonych
            poglądów, nie ma też żadnych „dziesięcin’. W czasie spotkań nie ma zbiórek
            pieniężnych. Natomiast skoro korzystam wraz z innymi z jakiegoś pomieszczenia
            w celu wspólnego zgromadzania się i studiowania Biblii, to jest rzeczą
            zrozumiałą, że będę się dokładał do ponoszonych wydatków związanych m.in. z
            ogrzaniem, konserwacją itp. Również skoro zamawiam określoną liczbę czasopism,
            książek, to koleją rzeczy jest, że jeśli jestem w stanie zwrócić koszty
            związane z drukowaniem i dostarczeniem mi ich, to pokryje te wydatki itd.
            Wszystkie wydatki i dochody są publikowane co roku w czasopiśmie ‘Strażnica’ i
            nikt nie robi z tego tajemnicy.

            • alkoo3 Re: Teraz... 17.11.09, 08:53
              Jesli jest milo to dobrze, jesli jest zbyt milo to moze oznaczac ze pewna
              krytycznosc znika.
              Dlaczego w tym momencie zareagowalem, nie moge zakceptowac sytuacji w ktorej
              chrzescijanstwo zaczyna byc utazsamiane ze SJ.
              Osobiscie mam zbyt wiele negatywnych uwag do SJ , zbyt wielu znam bylych SJ aby
              w tym momencie milczec.
              Uwazam ze uzywajac zbyt wiele slow wnikacie powoli w myslenie niezorientowanego
              czlowieka, nazywajac to gloszeniem dobrej nowiny, uwazam ze jest to nieuczciwe.
              Jest pewien powod dlaczego zaden z innych kosciolow chrzescijanskich nie
              wspolpracuje z SJ .
              Tutaj pare krytycznych uwag o SJ,

              watchtower.org.pl/start.php
              a tutaj troche finasow SJ
              watchtower.org.pl/kasa.php
              Moim zdaniem metody dzialania SJ sa sekciarskie i naduzywaja gorliwosc i oddanie
              dla Boga wielu dobrych ludzi.






              watchtower.org.pl/kasa.php


              watchtower.org.pl/start.php
              • latiu Re: Teraz... 17.11.09, 17:05
                alkoo3 napisał:

                > Jesli jest milo to dobrze, jesli jest zbyt milo to moze oznaczac ze pewna
                > krytycznosc znika.

                Wychodzisz z założenia, że wszystko z czym Ty się nie zgadzasz, musi podlega
                krytyce i że skory Ty masz taki pogląd to wszyscy inni też muszą go przejawiać?
                Wszystko powinno odbywać się w duchu miłości i z szacunkiem dla drugiej osoby,
                taki przynajmniej jest pogląd ŚJ.

                > Dlaczego w tym momencie zareagowalem, nie moge zakceptowac sytuacji w ktorej
                > chrzescijanstwo zaczyna byc utazsamiane ze SJ.
                > Osobiscie mam zbyt wiele negatywnych uwag do SJ , zbyt wielu znam bylych SJ aby
                > w tym momencie milczec.

                Może poznaj nie byłych ŚJ, a raczej tych, którzy nimi są naprawdę, jak myślisz
                czy osoby będące wykluczone z jakiejkolwiek społeczności mogą być bezstronnymi
                i rzetelnymi informatorami?


                > Uwazam ze uzywajac zbyt wiele slow wnikacie powoli w myslenie niezorientowanego
                > czlowieka, nazywajac to gloszeniem dobrej nowiny, uwazam ze jest to nieuczciwe.

                co konkretnie jest nieuczciwe? używając słów, można z niezorientowanego
                człowieka zrobić zorientowanego.

                > Jest pewien powod dlaczego zaden z innych kosciolow chrzescijanskich nie
                > wspolpracuje z SJ .

                to nie żaden z kościołów nie współpracuje ze ŚJ, tylko ŚJ nie współpracują z nimi.


                wracając do finansowania organizacji ŚJ, to nie będę się odnosił do pierdoł
                opisywanych w necie, powiem na własnym przykładzie, na sali gdzie dwa razy w
                tyg. się spotykam, są trzy skrzynki na dobrowolne datki, z których jest
                finansowana cała działalność ŚJ, jedna jest z napisem "na potrzeby zboru" co
                miesiąc jest ogłaszane jaka suma została do niej zebrana i na co konkretnie
                została przeznaczona, ja osobiście wrzucam tam około 10zł miesiecznie, z tej
                skrzynki pokrywane są wydatki na ogrzewanie, energię elektryczną, wodę, remonty
                i bieżące naprawy itp. Druga skrzynka jest z napisem 'na ogólnoświatową
                działalność', również co miesiąc jest sporządzany raport i publikowany z ilości
                zebranych środków, cała suma jest wysyłana do biura oddziału w danym kraju,
                pokrywa to koszty utrzymania tegoż biura i osób w nim pracujących jak i
                dostarczanej literatury, osoby pracujące w biurach oddziałów nie pobierają
                żadnego wynagrodzenia poza utrzymaniem, osoby nauczające w poszczególnych
                zborach robią to też bez wynagrodzenia, tak samo jak nie ma wynagrodzenia za
                przedstawianie innym ludiom 'dobrej nowiny'. Osobiście tylko raz wziąłem od
                pewne pana 1zł, za czasopismo Strażnica, pan ten sam się do tego zadeklarował, a
                rozpowszechniłem już dziesiątki jeśli nie setki czasopism, za które płacę z
                własnej kieszeni, wrzucając co miesiąc jakieś 10zł do drugiej skrzynki. Jest też
                trzecia skrzynka 'na budowę Sal Królestwa', jak sama nazwa sugeruje, środki z
                niej idą na budowanie nowych sal królestwa, jak nazywane są miejsca zgromadzeń
                ŚJ, wrzucam tam co miesiąc jakieś 2zł. Zaznaczam, że nikt nie kontroluje ile kto
                wrzucił i nie ma wyznaczonych kwot, każdy daje tyle na ile pobudza go serce. To
                tak pokrótce.
                • azayaka Re: Teraz... 18.11.09, 12:14
                  I tu bym się nieco wtrąciła.

                  latiu napisał:
                  > Może poznaj nie byłych ŚJ, a raczej tych, którzy nimi są naprawdę, jak myślisz czy osoby będące wykluczone z jakiejkolwiek społeczności mogą być bezstronnymi i rzetelnymi informatorami?

                  Sęk w tym, że ŚJ nie dają się poznać. Chodziłam do liceum z dziewczyną, która była i nadal jest ŚJ. Nie dało się jej poznać. Stroniła od wszystkich. Nigdy nie mówiła o Bogu. Nawet, kiedy ja nawróciłam się i stałam się chrześcijanką, i kiedy rozmowy o Bogu były na co dzień w szkole prowadzone, ona nigdy nie dołączyła się do dyskusji. Nigdy nie nosiła ze sobą Biblii do szkoły i jej nie czytała, co dla mnie było oczywistym po nowo-narodzeniu.

                  ŚJ nie daje się poznać, bo nie może się bratać ze światem. Te wizyty przez próg mieszkania wiele nie wnoszą. Kilka uwag, próby zahaczenia o jakiś temat, wszystko pozornie płytkie. Po zaproszeniu do mieszkania ŚJ nadal jest sztywny w rozmowie. Usilnie trzyma się reguł rozmów wyznaczonych przez organizację. Przy braku odpowiedzi na pytanie zmienia temat. Przy zgłębieniu tematu trzyma się ram rozmowy z jakichś czasopism tudzież z książek. Gdy wyjdzie się poza ramy, czuje się zagubiony, dziękuje i wychodzi, a następnym razem przychodzi z kimś wyższym "rangą". Wtedy to już nie jest rozmowa, ale bój o rację i jeszcze więcej książek. A ja zostaję przy swojej Biblii, która pięknie sama sobie wystarcza.

                  ŚJ zawsze chodzą przynajmniej parami. Zdarzało mi się, że podczas rozmowy jeden z nich zaczyna przyznawać mi rację, kiwa potakująco głową. Ja widzę, że jest w końcu rozmowa, że on myśli,że Duch Boży o czymś go przekonuje. Wtedy ten drugi szybko zwija temat, zamyka książki i przekładając dyskusję na inny dzień, wychodzą. Trzeba naprostować poglądy współbrata. Nigdy nie zdarzyło mi się, żeby taki ktoś chciał ze mną jeszcze sam z siebie porozmawiać. Dlaczego? Ze strachu; boi się wykluczenia, bo tak by się mogło stać, gdyby bracia i siostry ŚJ dowiedzieli się, że taki a taki przychodzi prywatnie poza służbą na rozmowy o Bogu. Czy nie jest tak Latiu? Wszystko musi być odnotowane i zaakceptowane przez organizację. ŚJ nie może prowdzić życia inaczej niż nakazuje organizacja, w przeciwnym wypadku jest napiętnowany, choćby było to szczere poszukiwanie Boga żywego.

                  ŚJ nigdy nie traktował mnie jak kogoś równego, zawsze czuć z jego strony poczucie wyższości. Przychodzi do mojego domu jako ten, który ma obowiązek i prawo przekonać mnie do swoich racji, a nie jako ten, który okazuje miłość i chce mnie poznać. Ma z góry założone poglądy na mój temat, że przede wszystkim jestem pożałowania godna, bo nie jestem ŚJ, że jestem poganką, że modlę się do obrazów, ze wierzę w czyściec, że na razie idę na zatracenie, że żałosne jest, że w moim kościele popiera się służbę wojskową i takie tam różne ichnie slogany, każdy w swojej szufladce. A po wyjściu potrafi dać odczuć, że jestem kozłem i zapytany, wcale temu nie zaprzeczy.

                  ŚJ zawsze będzie bronił organizacji, bo tak jest mu wpojone. Dlatego nie można przyjmować, że to co mówi ŚJ o organizacji jest obiektywne.
                  • latiu Re: Teraz... 18.11.09, 15:23
                    azayaka napisała:



                    „Sęk w tym, że ŚJ nie dają się poznać. Chodziłam do liceum z dziewczyną, która
                    była i nadal jest ŚJ. Nie dało się jej poznać. Stroniła od wszystkich. Nigdy nie
                    mówiła o Bogu. Nawet, kiedy ja nawróciłam się i stałam się chrześcijanką, i
                    kiedy rozmowy o Bogu były na co dzień w szkole prowadzone, ona nigdy nie
                    dołączyła się do dyskusji. Nigdy nie nosiła ze sobą Biblii do szkoły i jej nie
                    czytała, co dla mnie było oczywistym po nowo-narodzeniu.”

                    Miałem sąsiada, któremu przez kilka wieczorów z rzędu naprawiałem komputer,
                    później wgrywałem programy, po czym on mi trochę pomagał w remoncie mieszkania,
                    niestety był tak zamknięty w sobie, prawie nic nie mówił, że po skończeniu
                    wszystkich prac, znałem go zaledwie tyle co na początku, są tacy ludzie z
                    natury zamknięci, nie wpadłaś na to, że dziewczyna, o której pisałaś mogła być
                    po prostu nieśmiała. ŚJ, nie są jakimiś nadludźmi, zawsze wesołymi, otwartymi
                    bez problemów, w ich gronie znajduj się osoby z różnym temperamentem i osobowością.


                    „ŚJ nie daje się poznać, bo nie może się bratać ze światem. Te wizyty przez próg
                    mieszkania wiele nie wnoszą. Kilka uwag, próby zahaczenia o jakiś temat,
                    wszystko pozornie płytkie. Po zaproszeniu do mieszkania ŚJ nadal jest sztywny w
                    rozmowie. Usilnie trzyma się reguł rozmów wyznaczonych przez organizację. Przy
                    braku odpowiedzi na pytanie zmienia temat. Przy zgłębieniu tematu trzyma się ram
                    rozmowy z jakichś czasopism tudzież z książek. Gdy wyjdzie się poza ramy, czuje
                    się zagubiony, dziękuje i wychodzi, a następnym razem przychodzi z kimś wyższym
                    "rangą". Wtedy to już nie jest rozmowa, ale bój o rację i jeszcze więcej
                    książek. A ja zostaję przy swojej Biblii, która pięknie sama sobie wystarcza.”

                    To jest twój opis. ŚJ starają się zgodnie z nakazem Jezusa, zachodzić do
                    wszystkich ludzi i ogłaszać im ‘dobrą nowinę’, chodzą z myślą o szukaniu
                    szczerych osób, nie mają na celu jak napisałaś prowadzić potyczek słownych i
                    unikają tego typu zachowań, gdyż do niczego to nie prowadzi prócz straty czasu,
                    natomiast prawdą jest, że na niektóre pytania mogą nie znać dokładnej odp. I
                    żeby nie udzielać nie pełnej informacji, zdarza się, sam też tak czasem robie,
                    że umawiam się na kolejną wizytę, i dopiero po dokładnym przygotowaniu odp. Na
                    wcześniej zadane pytane, nie widzę w tym nic nadzwyczajnego, poza tym w
                    działalności głoszenia uczestniczą osoby z różnym stażem w szeregach ŚJ i nie
                    wszystkie mają od razu taką wiedzę Biblijną jak długoletni ŚJ, co do trzymania
                    się rozmowy z czasopism lub książek, to nie ma sztywnych ram takiego
                    postępowania ale sam też nie lubię skakać w rozmowie z kwiatka na kwiatek, i
                    jeśli już jakaś osoba naprawdę chce się czegoś dowiedzieć to najlepiej zrobić
                    to w jakiś uporządkowany sposób tematycznie, a do tego celu służą właśnie
                    broszury i książki, którymi dysponujemy. I tak jak już pisałem wyżej, są osoby o
                    różnych charakterach jednym łatwiej przychodzi nawiązywanie i prowadzenie
                    rozmów, a innym z racji np. na nieśmiałość trudniej. Niemniej wszyscy czynią to
                    z miłości do Boga i jego praw.

                    „ŚJ zawsze chodzą przynajmniej parami. Zdarzało mi się, że podczas rozmowy jeden
                    z nich zaczyna przyznawać mi rację, kiwa potakująco głową. Ja widzę, że jest w
                    końcu rozmowa, że on myśli,że Duch Boży o czymś go przekonuje. Wtedy ten drugi
                    szybko zwija temat, zamyka książki i przekładając dyskusję na inny dzień,
                    wychodzą. Trzeba naprostować poglądy współbrata. Nigdy nie zdarzyło mi się, żeby
                    taki ktoś chciał ze mną jeszcze sam z siebie porozmawiać. Dlaczego? Ze strachu;
                    boi się wykluczenia, bo tak by się mogło stać, gdyby bracia i siostry ŚJ
                    dowiedzieli się, że taki a taki przychodzi prywatnie poza służbą na rozmowy o
                    Bogu. Czy nie jest tak Latiu? Wszystko musi być odnotowane i zaakceptowane przez
                    organizację. ŚJ nie może prowdzić życia inaczej niż nakazuje organizacja, w
                    przeciwnym wypadku jest napiętnowany, choćby było to szczere poszukiwanie Boga
                    żywego.”

                    Głosimy najczęściej w parach, bo taki sposób zalecał Jezus, w ten sposób jest
                    też raźniej i co dwie głowy to nie jedna, poza tym robi się też tak choćby ze
                    względów bezpieczeństwa, ale nie jest to reguła, sam i nie tyko ja ale większość
                    ŚJ, wykorzystuje każdą nadarzającą się ku temu okazję, by porozmawiać o Bogu,
                    nie ma znaczenia czy jest to osoba religijna czy ateista, czy okazja taka
                    trafia się w szkole na przerwie czy w parku na ławce, rozmawiamy z każdym kto
                    tylko chce i ma coś do powiedzenia na ten temat.

                    „ŚJ nigdy nie traktował mnie jak kogoś równego, zawsze czuć z jego strony
                    poczucie wyższości. Przychodzi do mojego domu jako ten, który ma obowiązek i
                    prawo przekonać mnie do swoich racji, a nie jako ten, który okazuje miłość i
                    chce mnie poznać. Ma z góry założone poglądy na mój temat, że przede wszystkim
                    jestem pożałowania godna, bo nie jestem ŚJ, że jestem poganką, że modlę się do
                    obrazów, ze wierzę w czyściec, że na razie idę na zatracenie, że żałosne jest,
                    że w moim kościele popiera się służbę wojskową i takie tam różne ichnie slogany,
                    każdy w swojej szufladce. A po wyjściu potrafi dać odczuć, że jestem kozłem i
                    zapytany, wcale temu nie zaprzeczy.”

                    I znów to jest tylko Twoje bardzo subiektywne odczucie. Co do obrazów itp. To
                    nigdy niczego nie wytykamy, ani nie nakazujemy zdjęcia ich lub zaprzestania
                    jakiś obrzędów, po zapoznaniu danego człowiek z Bożym poglądem na daną kwestie,
                    sam rozmówca musi podjąć osobistą decyzje.

                    „ŚJ zawsze będzie bronił organizacji, bo tak jest mu wpojone. Dlatego nie można
                    przyjmować, że to co mówi ŚJ o organizacji jest obiektywne.”

                    Sama przedstawiasz się jako ta, która ma ducha Bożego w samych superlatywach.
                    Przedstawiona przez Ciebie tu opowieść może być prawdziwa, jak i zmyślona, jest
                    subiektywnym obrazem Twoich odczuć i przekonań, którymi w tej chwili
                    dysponujesz, a które nie muszą być wcale zgodne z prawdą.

                    • liczby-11 Re: Teraz... 19.11.09, 00:28
                      A ja mialam takie szczescie w zyciu, ze zawsze spotykalam S.J. na wysokim
                      poziomie etyczno-moralnym i intelektualnym...Nam katolikom obojetne jest jak sie
                      ma nasz brat katolik...Obojetne jest nam jak zyja ludzie biedni, samotni,
                      nieszczesliwi, opuszczeni, placzacy, glodni, z marginesu spolecznego itd. itd.
                      S.J. pomagaja naprawde bezinteresownie....Badalam to z uporem maniaka...Ich
                      wrazliwosc jest tak gleboka, ze nasza spolecznosc katolicka nie dorownuje im do
                      piet..... Ciagle powtarzam, ze najpierw trzeba byc CZLOWIEKIEM, a potem
                      katolikiem...Swiadek Jehowy jest najpiew szlachetnym czlowiekiem a potem dopiero
                      S.J. Katolicy maja plytka wiare, pominawszy takich ludzi jak Jan Pawel II i
                      Jemu podobni... Czlowieka poznajemy po uczynkach... "Co uczyniliscie jednemu z
                      tych maluczkich, Mniescie uczynili". Jezusowi chodzi o milosierdzie, nie o
                      przynaleznosc do jakiegos wyznania bez milosci... Swiadek Jehowy rzuca sie w wir
                      codziennej bezinteresownosci....My katolicy naprawde nie potrafimy byc takimi na
                      codzien..... Nie zyjemy na wzor Jezusa, tylko robimy wszystko
                      nieprecyzyjnie....na pol gebka...Taka jest prawda....Podpatrywalam S.J. i ich
                      troska o drugiego czlowieka siega zenitu....Nic nie robia na pokaz... Sa
                      autentyczni...Wcale nie nachalni...Prawdziwy S.J. to wybitny intelektualista,
                      wrazlicowiec i dobry CZLOWIEK.... Nie zyje nigdy ponad stan.... Nie jezdzi
                      luksusowymi samochodami, jest daleki od pedofilii...A gdyby mial takie
                      sklonnosci, to podjalby leczenie, aby nie krzywdzic... U nich jest Pokora,
                      pokora i wrazliwosc na NAUKE JEZUSA...Sa przejeci tym, co Jezus mowi w Pismie
                      swietym i pragna autentycznie pomagac rozumiec przeslanie Pisma swietego... Tak
                      do konca nigdy nie bedziemy wiedzieli kto bedzie zbawiony - czy ten, ktory
                      realizuje Milosc S.J. czy katolik, ktory nie ma rozwoju duchowego i nie chce go
                      miec, a do milosci Boga i blizniego daleko mu....Bogu ciagle chodzi o to abysmy
                      byli Prawdziwymi Ludzmi...Nie ma innej prawdy....
                      • azayaka opinie, opinie...... 19.11.09, 09:05
                        O taką wymianę opinii mi chodziło.

                        Latiu napisał w odpowiedzi na nieprzychylne opinie Alkoo na temat ŚJ:

                        "Może poznaj nie byłych ŚJ, a raczej tych, którzy nimi są naprawdę, jak myślisz, czy osoby będące wykluczone z jakiejkolwiek społeczności mogą być bezstronnymi i rzetelnymi informatorami?"

                        Ja napisałam swoje opinie o poznanych przeze mnie ŚJ, Ty, Liczby-11, też napisałaś swoje zdanie.

                        Wniosek jest taki, że opinie są podzielone i opinie są subiektywne. Więc aby ocenić całość organizacji ŚJ należy przyjąć opinie ze wszystkich źródeł i na ich podstawie wyrobić sobie opinię.

                        Liczby-11, piszesz, że katolikom daleko do postawy ŚJ. A ja się nie zgodzę, bo to daleko idące uogólnienie. Zważywszy na liczebność katolików, Ci dobrzy, serdeczni, pełni współczucia, pomagający bezinteresownie, gubią się w tłumie. Kto wie, czy takich katolików nie jest tyle samo, co samych ŚJ w Polsce? Kto wie, czy gdyby Kościół Katolicki stosował tak samo restrykcyjnie wykluczenie, jak u ŚJ, czy nie okazałoby się, że porządnych Katolików jest jednak więcej, a przynajmniej tyleż samo? Wg danych z Wikipedii ŚJ jest w Polsce 127 154 (przeciętnie: 125 681), czy nie znajdziesz tyluż dobrych Katolików?

                        ŚJ są tak samo ludźmi, jak każdy Katolik. Jest u nich tyleż samo zła i grzechu. Różnica polega właśnie na tym, że ŚJ wykluczają spośród siebie takie osoby. O aktach przemocy, czy wymienianej przez Ciebie, Liczby-11, pedofilii, też słyszy się w gronie ŚJ. Owszem te osoby są wykluczane, ale zanim sprawa wyjdzie na jaw, wszystko dzieje się w ramach organizacji i robią to ŚJ. Moja pani ginekolog jest ŚJ. Pali papierosy i sięga do kieliszka, co jest u ŚJ piętnowane. Nie jest wykluczona, bo ma duuuuży dom, który za darmo użycza na działalność organizacji.
                        Więc to nie jest do końca takie różowe. Grzech dotyka każdego bez względu na przynależność wyznaniową.
                      • alkoo3 Re: Teraz... 19.11.09, 09:53
                        liczby-11 napisała:

                        Prawdziwy S.J. to wybitny intelektualista, wrazlicowiec i dobry CZLOWIEK.... Nie
                        zyje nigdy ponad stan.... Nie jezdzi luksusowymi samochodami, jest daleki od
                        pedofilii...A gdyby mial takie sklonnosci, to podjalby leczenie, aby nie
                        krzywdzic... U nich jest Pokora, pokora i wrazliwosc na NAUKE JEZUSA...Sa
                        przejeci tym, co Jezus mowi w Pismie swietym i pragna autentycznie pomagac
                        rozumiec przeslanie Pisma swietego... Tak do konca nigdy nie bedziemy wiedzieli
                        kto bedzie zbawiony - czy ten, ktory realizuje Milosc S.J. czy katolik, ktory
                        nie ma rozwoju duchowego i nie chce go miec, a do milosci Boga i blizniego
                        daleko mu...

                        Pieknie to napisales.
                        - No coz , jako ze nie jestem "wybitnym intelektualista" to chyba nie moge
                        zostac SJ.
                        - Dlaczego myslisz ze nie wiemy kto bedzie zbawiony - przeciez pisze w Bibli.
                        - Tak sobie przypominam spotkanych w moimy zyciu SJ, tak ich porownuje z twoim
                        opisem - stwierdzam to jednak nie byli "prawdziwi" SJ.

                        Uzywajac sformulowania "My katolicy" trzeba byc swiadomym tego ze wiele osob na
                        tym forum nie sa katolikami.
                        • latiu Re: Teraz... 19.11.09, 10:09
                          Azayaka napisała:
                          „Moja pani ginekolog jest ŚJ. Pali papierosy i sięga do kieliszka, co jest u ŚJ piętnowane. Nie jest wykluczona, bo ma duuuuży dom, który za darmo użycza na działalność organizacji.
                          Więc to nie jest do końca takie różowe. Grzech dotyka każdego bez względu na przynależność wyznaniową.”

                          „Papier ‘ przyjmie wszystko- każdy może tu napisać co chce, nie ma jak tego sprawdzić, ja mogę napisać, że widziałem jak osoby prowadzące punkt dla narkomanów z kościoła Zielonoświątkowego, sami się narkotyzowały i okradały narkomanów, albo, że ksiądz z pobliskiego kościoła jest homoseksualistą , a inny pedofilem, tylko po co? Niech każdy zwraca uwagę na własne wybawienie.
                          Co do spotkań ŚJ, w domach prywatnych to już takowych nie ma, od stycznia tego roku są tylko na tzw. „Salach Królestwa”, czy to należących do organizacji, czy wynajmowanych, ale wszystko jest uregulowane prawnie, a wtedy to już nie ma znaczenia , czy osoba wynajmująca dane pomieszczenie pali, pije itd. Itp. Skąd wiesz czy ta pani ginekolog , jeśli była ŚJ, jest nią nadal, przecież tego nie podaje się w gazeta, wiec skąd Ty azayaka możesz o tym wiedzieć? Może zamiast wypisywać takie banialuki, które mogą w ogóle nie mieć miejsca, spytasz się jej o to sama, czy jest ŚJ.
                          • azayaka Re: Teraz... 19.11.09, 10:26
                            latiu napisał: "ja mogę napisać, że widziałem jak osoby prowadzące punkt dla narkomanów z kościoła Zielonoświątkowego, sami się narkotyzowały"
                            Ja też znam takie przypadki. Rozmawialiśmy jednak o ŚJ i ich nienaganności. Ja ze swojej strony nigdzie nie pisałam, że mój zbór jest krystalicznie czysty. Właśnie podkreślam, że grzech dotyka każdego bez względu na przynależność wyznaniową.
                            Co do pani ginekolog, ja ją znam, a ona się nie kryje ze swoją przynależnością do ŚJ.
                          • azayaka Re: Teraz... 19.11.09, 10:32
                            latiu napisał:
                            > Co do spotkań ŚJ, w domach prywatnych to już takowych nie ma, od stycznia tego
                            > roku są tylko na tzw. „Salach Królestwa”, czy to należących do org
                            > anizacji, czy wynajmowanych,

                            Z jednej strony to w zasadzie szkoda, że poczyniono taki krok. Nic nie scala bardziej kościoła niż grupy domowe i wspólne studiowanie Słowa Bożego.
                      • twoj_aniol_stroz Re: Teraz... 20.11.09, 16:37
                        Bardzo proszę byś nie pisała:
                        > Nam katolikom obojetne jest jak sie
                        > ma nasz brat katolik...Obojetne jest nam jak zyja ludzie biedni,
                        samotni,
                        > nieszczesliwi, opuszczeni, placzacy, glodni, z marginesu
                        spolecznego itd. itd.
                        Krzywdzisz w ten sposób rzeszę ludzi, którzy sa katolikami a
                        za "dziękuję" a czasem i bez tego dziękuję pracują na rzecz innych.
                        To są rzesze wolontariuszy w hospicjach, DD, DSM, noclegowniach dla
                        bezdomnych itd. Znam naprawdę bardzo wiele osób, które regularnie
                        wożą zakupy ludziom bezdomnym, którzy dostrzegają tych,którzy pomocy
                        potrzebują, a jednocześnie czytają Pismo Św, żyja Bogiem i modlitwą,
                        takich, którzy spora część pieniędzy co miesiąc zuzywają na zakup
                        potrzebnych rzeczy dla kogoś kto magorszą sytuacje materialną.
                        Co ciekawe,ci ludzie nie ogladają się na to, czy ktoś jeszcze
                        pomaga, oni robią co do nich nalezy i ida dalej. To trochę na
                        zasadzie: "słudzy nieużyteczni jesteśmy..."
                        To co proponuję Tobie osobiście, to popatrzenie wokoło i właśnie
                        skupienie sie na kimś kto pomocy potrzebuje, a potem konsekwentne
                        działanie poparte modlitwą i codzienną lekturą Pisma Św.
                        A kwestia ŚJ? Już tu kiedyś pisałam i nie będę powtarzała. Ja
                        spotkałam się z wieloma ludźmi, którzy byli ŚJ, którzy, gdy ich
                        poznawałam byli członkami ŚJ - czynnymi, pełnymi werwy, ale... potem
                        ich życie różnie się potoczyło... Powiem Ci tak: życie nauczyło
                        mnie, że wszelkie uogólnienia sa bardzo krzywdzące i mają w sobie
                        jedynie nikły cień jakiejkolwiek prawdy...
    • latiu Re: Teraz... 19.11.09, 14:29
      Azayaka napisała:

      „Ja też znam takie przypadki. Rozmawialiśmy jednak o ŚJ i ich nienaganności. Ja ze swojej strony nigdzie nie pisałam, że mój zbór jest krystalicznie czysty. Właśnie podkreślam, że grzech dotyka każdego bez względu na przynależność wyznaniową.
      Co do pani ginekolog, ja ją znam, a ona się nie kryje ze swoją przynależnością do ŚJ.”

      To prawda, grzech dotka każdego, tylko, że różnica między ŚJ, a innymi religiami polega na tym, że my spośród naszego grona wykluczamy osoby TRWALE uwikłane w niechrześcijańskim postępowaniu, przez co zachowujemy w naszych szeregach czystość. Dla nas kolejny wierny, nie jest widziany, przez pryzmat zysków na tacy, ani jako podbijak w statystykach.

      kiedyś zaczął przychodzić na nasze chrześcijańskie zebrania pewien człowiek, który był alkoholikiem, trwało to jakieś pół roku, w tym okresie udawało mu się z różnym powodzeniem nie pić, opowiadał na lewo i prawo, o tym czego uczył się na naszych zebraniach, tak, że zaczęto go utożsamiać z ŚJ, a on nie zaprzeczał, po tym półrocznym okresie, wrócił do nałogu, przestał przychodzić na zebrania, ale nie przestał „głosić” najczęściej przy kieliszku, etykietka ŚJ, mu została i osoby nie będąca w temacie, mogły go brać właśnie za ŚJ, którym nawet nigdy nie był.
      W opisywanej przez Ciebie pani ginekolog, a staram się zakładać, że nie jest to osoba fikcyjna, wymyślona na potrzebę tego wątku, a więc w tym opisie jest dużo sprzeczności, po pierwsze jak już pisałem ŚJ, nie spotykają się już w celach nauczania, w mieszkaniach prywatnych. (no chyba w jakiś wyjątkowych okolicznościach), poza tym wszystkie wynajmy są załatwiane prawnie, wiec nie ma czegoś takiego, jak pisałaś , że przymyka się oko na jakieś niedociągnięcia, bo jest się od kogoś zależnym. Jeśli faktyczne ta pani pali i się z tym nie kryje, a do tego nadużywa alkoholu, to prawdopodobnie nie jest już ŚJ, a Tobie po prostu o tym nie wiadomo, wiec zamiast podawać nie sprawdzone oczerniające informacje. Spytaj się jak Ci to już proponowałem, przy następnej wizycie tej pani osobiście, czy jest , czy już nie jest ŚJ, i czy ciągle pali. A tak swoją drogą to w gabinetach lekarskich nie wolno palić.

      • azayaka Re: Teraz... 19.11.09, 15:47
        latiu napisał:
        > To prawda, grzech dotka każdego, tylko, że różnica między ŚJ, a innymi religiami polega na tym, że my spośród naszego grona wykluczamy osoby TRWALE uwikłane w niechrześcijańskim postępowaniu, przez co zachowujemy w naszych szeregach czystość.

        I o tym właśnie też pisałam. Ale musisz się ze mną zgodzić, że wykluczanie jest procesem ciągłym, więc można powiedzieć, że stale w gronie ŚJ są znajdywane osoby uwikłane w niechrześcijańskim postępowaniu. Zatem ta czystość to pojęcie względne. Czystość jest tylko w pustym miejscu po wykluczonej osobie.

        > Dla nas kolejny wierny, nie jest widziany, przez pryzmat zysków na tacy, ani jako podbijak w statystykach.

        To tak jak i u nas.

        > W opisywanej przez Ciebie pani ginekolog....

        Jak najbardziej rozumiem Twoje niezadowolenie czy też oburzenie

        > A tak swoją drogą to w gabinetach lekarskich nie wolno palić.

        Ale można na przystanku autobusowym.

        • latiu Re: Teraz... 19.11.09, 19:03


          Azayka napisała:

          I o tym właśnie też pisałam. Ale musisz się ze mną zgodzić, że wykluczanie jest procesem ciągłym, więc można powiedzieć, że stale w gronie ŚJ są znajdywane osoby uwikłane w niechrześcijańskim postępowaniu. Zatem ta czystość to pojęcie względne. Czystość jest tylko w pustym miejscu po wykluczonej osobie.

          > Dla nas kolejny wierny, nie jest widziany, przez pryzmat zysków na tacy, ani jako podbijak w statystykach.

          To tak jak i u nas.

          > W opisywanej przez Ciebie pani ginekolog....

          Jak najbardziej rozumiem Twoje niezadowolenie czy też oburzenie

          > A tak swoją drogą to w gabinetach lekarskich nie wolno palić.

          Ale można na przystanku autobusowym


          --------------------

          Napisałaś, że muszę się z Tobą zgodzić, nie muszę i nie mogę, a przyczyna jest banalnie prosta, po prostu nie masz racji, pisząc, że czystość jest tylko w pustym miejscu po wykluczeniu, znaczyłoby to, że czystość jest zachowana tylko dlatego, że każdy ŚJ prędzej czy później jest wykluczony, a na to miejsce przychodzi nowy, który z czasem też zostawi puste- czyste miejsce dla kolejnego. Tylko, że wtedy co jakiś czas musiało by być wykluczanych 100% obecnych ŚJ , a tak nie jest i Ty to wiesz, a wiec pisząc tak celowo przedstawiasz ŚJ, w złym świetle, co świadczy o Twoich nieszczerych intencjach w tym o czym piszesz. Twoim głównym celem z tego wynika jest szkalowanie.


          Nie jestem jak pisałaś oburzony, co najwyżej na Twoją bujną wyobraźnie, a niezadowolony też nie jestem, więc powiem tylko, że u osób prowadzących niechrześcijański tryb życia, a za takie można uznać zatruwanie organizmu poprzez wdychanie dymu tytoniowego, nie są i nie można organizować chrześcijańskich zebrań, wiec skoro ta pani nie kryje się ze swoim nałogiem paląc papierosy w miejscach oficjalnych co akurat nie ma dużej różnicy z paleniem w zaciszu domowym , bo w obu wypadkach u takich osób nie organizuje się zebrań, a wiec skoro ta pani się nie ukrywa z tym, to zapewne nie tylko Ty widziałaś ją, ale i też inni ŚJ. Fakt ten w połączeniu z informacja wyżej przytoczoną o nie organizowaniu w domach takich osób zebrań , całkowicie podważa prawdomówność i wiarogodność twojej opowieści o palącej i popijającej pani ginekolog i jej dużym domu udostępnianym do działalność ŚJ. Zapewne nie napisałabyś tego też, gdybyś wiedziała to co już pisałem o niespotykaniu się już prawie od roku w mieszkaniach prywatnych. Daruj wiec sobie takie opowiastki typu: ze się zna osobiście jakiegoś ŚJ, który robi to albo tamto i wcale nie jest lepszy od reszty… zdarza się tak w wypadkach gdy jakaś osoba będąca kiedyś ŚJ już nim nie jest, a osoby postronne nie wiedzą o tym, no bo takie info. Nie jest przecież ogłaszane w lokalnej gazecie. I to tyle. Może jeszcze tylko, że wykluczenie jest ostatecznością, w moim zborze liczącym około 100osób, w tym roku została wykluczona jedna osoba.
          • wladi3 Re: Teraz... 19.11.09, 19:39
            Grzech dotyka każdego Człowieka bez względu na Wyznanie , czy
            Religię . Zbawieni Jesteśmy przez Wiarę a nie z uczynków . Ja nie
            będę wymieniał osób z kazdej grupy wyznaniowej czy organizacji
            opisując ich grzechy - to jest niezgodne z nauczaniem Jezusa Naszego
            Boga i Brata . Oczyszczanie proforma szeregów swego wyznania aby
            wypaść lepiej od innych w oczach społeczności ludzkiej nic nie da .
            Grzech odzywa się w kazdym , jedni mają mniejsze grzechy , inni
            większe , w oczach Boga nikt zaś nie jest bez winy , kazdy kiedyś
            zgrzeszył i nic nie da wypieranie się . "Nie pamięta wół , jak
            cielęciem był..." .Pozdrawiam Wszystkich w Miłości Chrystusa - Ja
            grzesznik , ciągle od nowa powstający z upadków i Wzrastający w
            Miłości i Czystości . Nie wejdę do Nieba dla moich zasług i
            czystości od początku , lecz dla Zasług Mego Boga i Brata - Jezusa
            Chrystusa . Władek .
            • latiu Re: Teraz... 19.11.09, 20:40
              Władek- akurat nie wstrzeliłeś się w temat, nikt tu nie negował naszej
              grzesznej natury, chodziło raczej o wymyślanie jakiś fikcyjnych postaci lub
              ubarwianie ich w celu wykazania jak to się źle dzieje w danej społeczność...
              pokazując je za przykład.

              Co do Twojego pójścia do nieba, to wiesz może już co będziesz tam robił i jak
              sądzisz spotkasz się tam z Azayaką, bo ona też się tam wybiera?
            • liczby-11 Re: Teraz... 19.11.09, 23:09
              Zbawieni jestesmy przede wszystkim z uczynkow, bo uczynki plyna z wiary....Ktos
              powie jestem katolikiem i wierze w Boga...ale nie pelni w swoim zyciu
              milosierdzia wzgledem bliznim...To czy on jest wierzacy? Chyba nie!!! Natomiast
              jak ktos nie bedzie nazywal sie wierzacym, a bedzie pelnil uczynki o jakich
              przez cale Pismo "krzyczy" Duch swiety, ten ma zbawienie..... "po uczynkach
              poznajemy ich"... Jezus w ewangelii mowi o milosierdziu wiecej niz o wierze...Bo
              wiadomo, ze jak ktos jest prawdziwie wierzacy, to poznac go mozna tylko przez
              uczynki, a nie mowienie: "ja, ja, ja wierze". Czlowiek skromny nie mowi tego, bo
              wie, ze za nim pojda uczynki....Wiara bez uczynkow martwa jest......A Dobry Lotr
              na krzyzu wiszacy obok Jezusa to co? Czy on nalezal do jakiegos Kosciola? Chyba
              nie!!! Jezusowi spodobala sie JEGO sprawiedliwosc, a wiadomo, ze kto
              sprawiedliwy, to i wierzacy... Po drugie Jezusowi chodzi glownie o POKORE i
              Ubostwo...A S.J. sa naprawde pokorni...Przeciez nie chodza po domach i nie
              zbieraja pieniedzy dla siebie, aby kupic sobie lepszy samochod...A niektorzy to
              robia, mieniac sie katolikami... Takie cos Jezusowi nie podoba sie i ja to
              wiem.... Nie ma zbawienia ten, ktorego na codzien nie obchodzi blizni.....Bo
              przeciez o tym jest CALA EWANGELIA....Milosc i jeszcze raz milosc, ale
              wyplywajaca z uczynkow, a nie tylko puste slowa Ja wierze, ja wierze, ale nic
              nie robie, a wiec wcale nie wierze. EWANGELIA to BEZINTERESOWNOSC w sluzbie
              Bogu i blizniemu...
              • kociak40 Re: Teraz... 20.11.09, 03:30

                Czytam tak sobie te posty i zaczynam się zastanawiać po co tak
                usilnie "nawiedzeni" w swojej wierze, zarówno katolicy, ŚJ itd.
                chcą przeciągnąć na swoją stronę innych. W życiu codziennym jest
                inaczej, każdy strzeże swoich umiejętności, pomysłów, sposobu
                realizacji i tego wszystkiego co przynnosi mu zysk materialny. W
                wierze tak bardzo dba o innych, tak chce ich uszczęsliwić niebem,
                Krolestwem itd. Jak mniej będzie kandydatów do tego Królestwa (ŚJ),
                nieba (katolicy) itd. to przecież lepiej, luźniej będzie w tych
                miejscach. Podejrzewam, że ta chęć nawracania innych wynika z
                własnej (podświadomej) obawy, czy dobrą wiarę wybrałem? Czy trafię
                tam gdzie chciałbym? Może błądzę? Im więcej ludzi, to i lęk mniejszy.
                Zawsze to raźniej w tłumie. Chyba o to tu chodzi.
                Jest pewnikiem, że odpowiadać będziemy za nasze czyny, a nie dobre
                chęci i zapewnieniach o miłości do Boga.
                Miłośc to uczucie, nie mamy wpływu na nie, nie można zmusić się aby
                kogoś miłować, uczucie przychodzi samo i tylko w stosunku do ludzi,
                nie do Boga, bo to jest mu niepotrzebne.
                Wladi3 stale zapewnia, że wszystko co złe, pochodzi wyłącznie od
                Szatana, ktorego Bóg stworzył i kocha go. Nie chce Szatana
                krzywdzić, woli przyglądać się jak Szatan krzywdzi ludzi. Za to też
                mamy miłować, i za nieszczęścia spadające na ludzkość, i za epidemie
                grypy, za kataklizmy itd. Może lepiej czcić Szatana, może on się
                prędzej zlituje niż ten Jehowa?
                Co do ŚJ to cenię ich za uczciwość, za wytrwałość (że chce im się po
                domach chodzić) ale nie cenię ich za madrość, za wykształcenie, za
                otwartość na naukę. Są jakby zamknięci sami dla siebie, żyją jakby w
                iluzji, ktorą sami stworzyli, a mamy przecież XXI wiek, szalony
                rozwój nauki we wszystkich kierunkach, trzeba być otwartym na
                światowe trendy, nie czekać tylko na ten Argamedon (który ma być
                już, już i tak od 1914r.)
                • latiu Re: Teraz... 20.11.09, 12:02
                  Kociak40 napisał:

                  „ Są jakby zamknięci sami dla siebie, żyją jakby w
                  iluzji, ktorą sami stworzyli, a mamy przecież XXI wiek, szalony
                  rozwój nauki we wszystkich kierunkach, trzeba być otwartym na
                  światowe trendy, nie czekać tylko na ten Argamedon (który ma być
                  już, już i tak od 1914r.)”

                  (Mateusza 28:19-20) Idźcie więc i czyńcie uczniów z ludzi ze wszystkich narodów, chrzcząc ich w imię Ojca i Syna, i ducha świętego, 20 ucząc ich przestrzegać wszystkiego, co wam nakazałem. A oto ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do zakończenia systemu rzeczy”.

                  Aby ułatwić pracę na całej ogólnoświatowej niwie, ŚJ śmiało posługiwali się najnowszymi osiągnięciami techniki. W ciągu dwóch lat od rozpoczęcia regularnego nadawania komercyjnych audycji radiowych zaczęto wykorzystywać ten środek przekazu do rozgłaszania orędzia Królestwa. 24 lutego 1924 roku, na Staten Island w Nowym Jorku uruchomiono radiostację Towarzystwa Strażnica, WBBR. Później Towarzystwo organizowało na całym świecie sieci radiowe w celu emitowania programów i wykładów o tematyce biblijnej. W 1933 roku aż 408 stacji transmitowało orędzie Królestwa na sześć kontynentów! W roku 1933 Świadkowie Jehowy zaczęli stosować jeszcze jedną nowatorską metodę głoszenia. Korzystając z przenośnego aparatu ze wzmacniaczem i głośnikiem, w salach, parkach i innych miejscach publicznych odtwarzali z płyt (33 1/3 obr./min) radiowe przemówienia. Towarzystwo wyprodukowało łącznie ponad 47 000 gramofonów, służących do rozgłaszania wieści o Królestwie. Teraz w czasach kiedy komputer jest standardem, to samo można powiedzieć o posługiwaniu się fotoskładem komputerowym i drukowaniu publikacji w wielu językach techniką offsetową. Jedna tylko zwojowa maszyna offsetowa , drukuje do 90 000 czasopism na godzinę. ŚJ drukują co miesiąc miliony egzemplarzy czasopism i książek, płyt dvd itd. Wykorzystując do tego najmowe osiągnięcia technik. Żeby nie sięgać daleko w domu posiadam komputer od hmm no właśnie, odkąd pamiętam, był to wtedy komputer z procesorem typu Intel 286 i dyskiem twardym 20mb wielkości dużej Biblii, Internet mam na stałe od 8lat, natomiast moją ulubioną dziedziną nauki jest fizyka, nie czytam tylko Biblii i nie modle się całymi dniami, jak to poniekąd sugerujesz i tak jest z innymi ŚJ, na co dzień nie różnimy się pod względem korzystania z najnowszych technologii od reszty społeczeństwa, może tylko robimy to bardziej rozważnie i przemyślanie.


            • liczby-11 Re: Teraz... 20.11.09, 23:26
              Trzy cnoty ewangeliczne: WIARA, NADZIEJA I MILOSC...W tym najwazniejsza jest
              Milosc... Najbardziej bedziemy zdawac sprawozdanie z Milosci, ktora pobudza nas
              do dobrych uczynkow.... Nie po wierze poznajemy czlowieka, ale po
              uczynkach...Taka jest prawda ewangeliczna.. Tutaj z Kociak40 zgadzam sie, ze
              Bogu chodzi o milosc blizniego i szacunek...Bo Bog poznaje nas po tym jak
              traktujemy drugiego czlowieka, zwlaszcza biednego, samotnego, opuszczonego,
              alkoholika, narkomana, bezrobotnego, bezdomnego... czy cos zrobilismy dla
              najbiedniejszych, bo Jezus takich kocha bezgranicznie, bo wie co to jest
              opuszczenie, samotnosc, lek, bo wszystko to zaznal za zycia swojego, a zwlaszcza
              na krzyzu... Wielkosc JEZUSA jest niepowtarzalna... Nigdy do konca jej nie
              zrozumiemy, bo to wliczone jest w tajemnice Boza.... Wiem jednak, ze Bog
              obserwuje nas na kazdym kroku naszego zycia... I warto byc dobrym, uczciwym,
              prawym, bo ON cieszy sie z tego, ze pomagamy bezinteresownie...Niektorzy
              twierdza, ze czyn bezinteresowny jest samobojstwem, ale tylko dla czlowieka
              skapego, chciwego, pazernego, pysznego, samolubnego...Bo dla czlowieka o
              zarliwej modlitwie na pewno nie...Czyn bezinteresowny dotyczy kazdego
              wyznania...I wlasnie to nas laczy...EKUMENIZM i jeszcze raz EKUMENIZM....Niech
              zyje nasz Ukochany Karol WOJTYLA, ktory ciagle chcial, abysmy byli
              JEDNO...Niech zyje Papiez, ktory byl niepowtarzalnym CZLOWIEKIEM i dla ktorego
              czyn bezinteresowny byl czyms najwazniejszym....Zawsze mowil, ze nalezy go dawac
              osobie, ktora nie potrafi tego czynu oddac, bo to jest prawdziwa OFIARA... Niech
              zyja ludzie, ktorzy ciesza sie z szczescia drugiego czlowieka, zwlaszcza
              potrzebujacego, nieszczesliwego....
              • kociak40 Re: Teraz... 21.11.09, 03:07
                Właśnie, to chciałem przeczytać. Nasze odniesienie do innego
                człowieka, nawet całej przyrody, jest tym co uszlachetnia. Nie
                ceremoniały, różańce, modlitwy, pielgrzymki i tym podobne, ale
                odniesienie do tego wszystkiego, co tak ładnie wyliczyłaś. Nie wazna
                jest jaka to religia, jakie imię przypisujemy Bogu ale ważne jest
                to, aby ta wiara w ktorej się znajdujemy uszlachetniała nas,
                sprawiała abyśmy nieśli dobro dla innych. Rligie nie mogą dzielić,
                nie mogą wprowadzać nienawiści u ludzi, mają uszlachetniać
                czlowieka, a to poznajemy tylko poprzez własny stosunek do innych.
                Według mnie, tak jak ja rozumuje, Bóg nic nie potrzebuje dla siebie
                od człowieka, jesteśmy tylko ludzmi, mamy tylko ludzie uczucia i
                tylko to możemy odnieść do innych ludzi.
                Nasz "Ukochany Karol WOJTYLA" miał też i wadę, i to poważną wadę,
                zabiegał o własną chwałę i własne wywyższenie. Jego podróze, obiekty
                kultu jakie wznoszono na jego cześć, kosztowały miliardy, za ktore
                mozna by pomóc biednym, cierpiącym, zbudować szpitale, domy opieki,
                nakarmić głodujących. Mogł przecież swoje przesłania glosić przy
                gołym ociosanym krzyżu, niestety wolał co innego.
                Dla ciekawości podam koszt budowy ołtarza w Elblągu na jego 4
                godzinny "występ" - 4 miliony. To, że wierni mogli go oglądać na
                usypanym dla nigo kopcu (w środku winda, ktora go wwiozła na szczyt,
                aby na wzór Jezusa mógł popatrzeć z góry na zgromadzony lud)
                kosztowała 1000000/godz. Co do Ekomunizmu, ktory tak głosił, też są
                wątpliwości co przez to rozumiał. Uważał, że patriarcha wschodni
                powinien zrezygnować z urzędu i prawosławie przyłaczyć do Watykanu,
                bo on jest nastepcą św. Piotra. Patriarcha wschodni, też zgadzał się
                z ekomunizmem i będąc następcą św. Pawła uważał, że to papież
                powinien ustąpić. Co najbardziej dzieli te dwie religie, katolicyzm
                od prawosławia? Odzielna kasa i wpływy. Nigdy do połączenia nie
                dojdzie.

                -----
                "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
          • azayaka Re: Teraz... 24.11.09, 12:29
            latiu napisał:

            "Napisałaś, że muszę się z Tobą zgodzić, nie muszę i nie mogę, a przyczyna jest banalnie prosta, po prostu nie masz racji, pisząc, że czystość jest tylko w pustym miejscu po wykluczeniu, znaczyłoby to, że czystość jest zachowana tylko dlatego, że każdy ŚJ prędzej czy później jest wykluczony, a na to miejsce przychodzi nowy, który z czasem też zostawi puste- czyste miejsce dla kolejnego. Tylko, że wtedy co jakiś czas musiało by być wykluczanych 100% obecnych ŚJ ,a tak nie jest"

            Widać nie rozumiesz istoty grzechu, Latiu. Czystość byłaby zachowana, gdyby po wykluczeniu nikt już nie grzeszył w szeregach ŚJ, a tak nie jest, bo Biblia mówi, że każdy grzeszy. Szeregi ŚJ są tak samo grzeszące, jak wszyscy inni ludzie. Stąd moje twierdzenie, że czystość jest tylko w miejscu po wykluczonej osobie, bo cała reszta i tak grzeszy.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka