Dodaj do ulubionych

Chrzest, wiara - wybor?

12.06.05, 06:07
Witam

Wraz z narzeczona rozwazamy kwestie chrztu dziecka i konsekwencji jakie to z
soba niesie.

Jestem buddysta, moja luba katoliczka. Chcialbym, aby nasze dzieci mialy
mozliwosc podjecia wlasnego, swiadomego wyboru co do tego, w co tak naprawde
chcialy by wierzyc i praktykowac. Z doswiadczenia niestety wiem, ze polskie
spoleczenstwo jest dosc szablonowe, to znaczy dzieci jak mlode krowy i byki,
pieczetuje sie znamieniem "katolik", podpisuje cyrograf z "facetem w czerni" i
jest ono skazane na religie, ktorej wogole nie rozumie i traktuje jako wielkie
"nie wiem, nie rozumiem nic - tak chyba ma byc".

Moim punktem patrzenia jest natomiast pozwolenie dziecku, aby doroslo i
samodzielnie, pod wplywem tego co obserwuje, dowiaduje sie i co samo mysli,
zainteresowalo sie sprawami religii (badz nie) z wlasnej woli. Jest to na tyle
dobre, ze zagadnienia ktore mlody czlowiek bada samodzielnie, bez zadnego
przymusu czy nakazu, autentycznie go interesuja i wzbudzaja zapal do zglebienia.
Ze swojej strony nie chce ciagac dziecka po swiatyniach buddyjskich tudziez w
najmniejszym stopniu sugerowac wyboru religii czy niewybierania jej. Podobnie
z wizytami w kosciele. Ani chrztu, ani slubowan buddyjskich. Freedom.

Daje sobie glowe obciac ze patrzac na powierzchownosc - ponury kosciol w
ktorym wszyscy zachowuja sie jak zywe trupy, a pelni radosci i zycia ludzie w
buddyjskich osrodkach - dziecko odrazu wytypowalo by buddyzm, a nie chce aby
to otoczka decydowala o tym, ale glebsze zrozumienie - juz jako dojrzaly czlowiek.
Moze powiecie ze dyskryminuje kosciol, ale moze tez pomyslicie ze daje mu
fory, jestem zwyczajnie swiadom tego, jak mlody czlowiek mysli, reaguje i nie
chce mu niczego "narzucic" - wykorzystujac jego mlody, nieuksztaltowany
swiatopoglad.

Argumenty mojej narzeczonej sa takie, ze dziecko ktore jest nieochrzczone,
moze stac sie obiektem agresji rowiesnikow, wyszydzania, wytykania palcami
itp. Mam nadzieje ze nie bedzie to nigdy brane pod uwage w szkole i nie
wplynie na wolnosc podejmowania wyboru naszych dzieci. Religia (tzn. "Religia
jedyna i wlasciwa") w szkolach juz chyba nie obowiazuje? Z reszta, spojrzcie
sami jak to wyglada... jedyna rzecz przemawiajaca za chrztem to presja
srodowiska i przemoc psychiczna oraz fizyczna. Niedorzeczne?

Sadze ze nie ma zadnych przeszkod aby czlowiek nasto-letni poszedl do chrztu,
komunii, jesli tego zapragnie. Jezus nie napadal malych dzieci i nie
maltretowal matek i ojcow, aby oddali mu swoje dzieci do chrzczenia, wiec
chyba wszystko jest w porzadku?

Co o tym myslicie Wy, jako chrzescijanie?
Obserwuj wątek
    • darcia73 Re: Chrzest, wiara - wybor? 12.06.05, 08:37
      Ja bym poszła na kompromis - ochrzciła dziecko, bo to dla twojej zony jest
      wazne ale to wszystko, nie prowadziła na religię i do pierwszej komunii. Ale
      musisz o tym z nią porozmawiać. Nie jestem katoliczką i moje dziecko tez nie
      będzie chodziło na religię z innymi dziećmi, nie będzie miało pierszej komunii
      a ja się z tego cieszę, bo szansę byc inne niz wszytkie i bronic tej swojej
      inności.
      • jomswiking Re: Chrzest, wiara - wybor? 15.06.05, 21:28
        Tu sie nie zgodze. A co jesli dziecko bedzie mialo kiedys antychrzescijanskie
        poglady? Ja juz pisalem o tym na innym forum [no nie forumisko? smile], ze uwlacza
        mi to, ze w aktach kosciola figuruje jako przykladny katolik, a ja za
        chrzescijanina sie nie uwazam, tylko za poganina!
        Przez dwa lata prowadzilem 'walke' na slowa i pisma z 'biurem parafialnym'
        [SIC!] i z proboszczem, ale nie przynioslo to skutku. Proboszcz i owe biuro w
        dupie maja moja niechec do przebywania na ICH liscie! Powolalem sie na ustawe o
        ochronie danych osobowych, ale proboszcz mnie wysmial i powiedzial, ze na
        podstawie konkordatu jego ta ustawa nie obowiazuje... [Czy naprawde tak jest?]
        Tak wiec ja proponuje abyscie nie wychowywali dziecka ani na chrzescijanina,
        ani na buddyste, tylko wychowajcie je NA CZLOWIEKA. A jezeli kiedys zechce, to
        samo sobie religie [a co za tym idzie - filozofie zycia, bo przeciez o to
        chodzi] wybierze. ALE WTEDY, GDY BEDZIE TEGO WYBORU SWIADOME, NA ODYNA!
        A pytanie - czy Ty zostales na buddyste wychowany, czy byles chrzczony i
        zmieniles wiare? Jesli zmieniles, to wiedz, ze i tak do konca zycia w mniemaniu
        kosciola zostaniesz KATOLIKIEM! Czyz to nie chore?...

        Niech szczescie sprzyja Wam i Waszemu dziecku, niech zawsze Bogowie usmiech
        maja dla niego.

        MIR!
        • 1jacek Re: Chrzest, wiara - wybor? 16.06.05, 02:56
          jomswiking napisał:

          > A pytanie - czy Ty zostales na buddyste wychowany, czy byles chrzczony i
          > zmieniles wiare? Jesli zmieniles, to wiedz, ze i tak do konca zycia w
          > mniemaniu kosciola zostaniesz KATOLIKIEM! Czyz to nie chore?...

          Haha, tak wlasnie jest i tego chce uniknac. Bylem ochrszczony, komunizowany,
          jedynie bierzmowania udalo mi sie uniknac ;]

          > Niech szczescie sprzyja Wam i Waszemu dziecku, niech zawsze Bogowie usmiech
          > maja dla niego.

          Thx
      • midorii ;\))))))))) 19.06.05, 02:54
        musze powiedziec ze jestem katolikiem bo wierze, bo jestem dobrym człowiekiem,
        bo stosuje sie do przykazan,. chce , aby nasze dzieci byly ochrzczone, dlatego,
        ze uwazam iz wartosci katolickie sa własciwymi i dobrze konkretyzujacymi
        swiadomosc mlodego człowieka wartosciami. a poniekad chce aby dziecko mialo
        podstawy takie jakie uwazam za najwłasciwsze dla poczatku swiadomosci mlodego
        człowieka.potem moze z czasem sie ustosunkowac do wiary jak bedzi chcialo, mam
        podobny problem, moj chlopak nie jest katolikiem, wysmiewa katolicyzm szydzi z
        niego i go obraza, ja sie przeciwstawiam, ale łatwo jest rzucic słowa chwytliwe
        jak aborcja czy antykoncepcja by fałszywie odczuwac przewage i konczyc rozmowe
        w swiadomosci przewagi,, no coz,, zycze wam powodzenia i mam nadzieje, ze
        zmienisz zdanie dla dobra waszego dziecka,,pozdrawiam
        • 1jacek Re: ;\))))))))) 19.06.05, 19:36
          midorii napisała:

          > musze powiedziec ze jestem katolikiem bo wierze, bo jestem dobrym
          > człowiekiem, bo stosuje sie do przykazan,.

          To bardzo dobrze. Odpowiednie postepowanie i zrozumienie co dobre a co zle,
          prowadzi do szczescia swojego jak i bliskich nam osob. Mysle ze cokolwiek sie
          nie bedzie dzialo, swoje wartosci przekarzesz dziecku, swoim postepowaniem,
          przykladem, sposobem radzenia sobie z przeciwnosciami losu.

          > chce , aby nasze dzieci byly ochrzczone, dlatego,
          > ze uwazam iz wartosci katolickie sa własciwymi i dobrze konkretyzujacymi
          > swiadomosc mlodego człowieka wartosciami. a poniekad chce aby dziecko mialo
          > podstawy takie jakie uwazam za najwłasciwsze dla poczatku swiadomosci mlodego
          > człowieka.potem moze z czasem sie ustosunkowac do wiary jak bedzi chcialo,

          To dlaczego chcesz chrzscic dziecko? Wartosci sa ponad rytualami, ponad
          kosciolem, czyz nie? czy Bog jest pod spodem?. Pozniej, aby sie wlasciwie
          ustosunkowac (bo wlasciwe chyba rozumiemy - z dystansu, obiektywnie) dziecko
          musialo by zlamac chrzest, zlamac rytualy ktore skazuja je na przynaleznosc. To
          powoduje wewnetrzne rozdarcie i jest zarazem najmocniejszym spoiwem katolickiej
          wspolnoty - wzbudzic poczucie winy, zalu, posluszenstwa. Naznaczyc i powiedziec
          "teraz jestes nasz".

          Satanizm ma identyczna metode, satanisci strasza ze jesli opuscisz ich
          wspolnote, to obloza Cie klatwa i Twoje zycie zamieni sie w pieklo. Podobnie
          jest w kosciele katolickim - zdradzisz swoj chrzest, swoje przyrzeczenia,
          slubowania, swiete rytualy, a Twoje zycie bez Boga zamieni sie w pogorzelisko...
          no i to tyle.
          Najpierw wkrecaja Ci, ze Twoje zycie jest takie dobre poniewaz bylas chrzszczona
          i Bog sprawuje nad Toba piecze, a pozniej stajesz przed wyborem, czy chcesz
          swoje zycie zmienic... mowie Ci, tu nie ma wlasnej woli, jest tylko pranie mozgu.

          Dac wlasnemu dziecku wybor przystapienia do wspolnoty religijnej z wlasnej woli
          i zrozumienia, to takie straszne? czy zalozyc mu na plecy olowiany krzyz - to
          takie dobre?
          Jak w Iraku, islam... polski islam...
    • forumisko osły do kwadratu ? 12.06.05, 14:54
      1jacek napisał:

      > Witam
      >
      > Wraz z narzeczona rozwazamy kwestie chrztu dziecka i konsekwencji jakie to z
      > soba niesie.
      >

      Czy to ma dla ciebie jakieś znaczenie, skoro nazywasz kapłanów wiary twojej
      narzeczonej w następujący sposób:

      "Ja podobnie... normalnie, osly osly do kwadratu. Kardynalowie wybierajac
      papieza chcieli, azeby dostosowal on spoleczenstwo do klimatu kosciola, nie zas
      na odwrot."

      czy twoja narzeczona o tym wie, że jej kapłani to "osły do kwadratu"?

      Podczas chrztu uczestnicy ceremonii wyrzekają się złego ducha. A ty - będziesz
      w stanie ?

      Do jakiej grupy buddystów należysz, kto ciebie uczył buddyzmu ?
      • 1jacek Re: osły do kwadratu ? 12.06.05, 22:52
        forumisko napisał:

        > Czy to ma dla ciebie jakieś znaczenie, skoro nazywasz kapłanów wiary twojej
        > narzeczonej w następujący sposób:
        >
        > "Ja podobnie... normalnie, osly osly do kwadratu. Kardynalowie wybierajac
        > papieza chcieli, azeby dostosowal on spoleczenstwo do klimatu kosciola, nie
        > zas na odwrot."
        >
        > czy twoja narzeczona o tym wie, że jej kapłani to "osły do kwadratu"?

        Tak, oczywiscie. Zdaje sie ze nawet podziela to zdanie. Nie mnie oceniac religie
        po ludziach, kaplani nie sa bogami. Tak ona tez to widzi, tak ja to odbieram.

        > Podczas chrztu uczestnicy ceremonii wyrzekają się złego ducha. A ty - będziesz
        > w stanie ?

        Narazie zastanawiam sie na ile bedzie to wybor mojego dziecka. Przeciez to nie
        jest obowiazkowe szczepienie (przed zlym duchem?smile.
        Nie podoba mi sie jedna rzecz - kiedys podejdzie ksiadz do mojego dziecka i
        zapyta "byles chrzszczony?" - bylem. "Wiec jestes katolikiem, nalezysz do
        wspolnoty bozej, jak nie bedziesz chodzil do kosciola i sie modlil, Bog sie na
        Tobie zemsci a potem pojdziesz do piekla". Chrzest to swego rodzaju podpisanie
        cyrografu, skazanie dziecka na cos, czego nie chce. Nadanie aktu wladzy
        kaplanom, ktorzy moga to wykorzystac (i napewno wykorzystaja). Sam spotkalem sie
        z takim wlasnie traktowaniem... Chce uniknac PRZYMUSU. Czy katolicy w Polsce
        inaczej jak poprzez nakazy, zwyczaje i ubezwlasnowolnienie, nie potrafia szerzyc
        wiary?

        Chcialbym aby moje dziecko spotkalo kiedys gleboko uduchowionego ksiedza i
        zainteresowalo sie jego slowami, z wlasnej woli, z ciekawoscia i checia
        zbadania. Jestem niepoprawnym idealista? smile Wtedy moglbym sie cieszyc, ze moje
        dziecko jest prawdziwym katolikiem, a nie takim "na papierku i ze zwyczaju". Jak
        dziecko ochrzszcze i karze chodzic z mama do kosciola, to jego wiara bedzie
        plytka jak kaluza przed domem. Przynajmniej ja tak to widze.
        Ja tak odnalazlem swoja sciezke.

        > Do jakiej grupy buddystów należysz, kto ciebie uczył buddyzmu ?

        Zen. Stoje na uboczu wzgledem grup buddyjskich, nie mam specjalnych uprzedzen i
        z checia spotykam sie z roznymi ugrupowaniami, nauczycielami. Rozne formy, ta
        sama tresc z roznymi dodatkami.
    • ell.a Re: Chrzest, wiara - wybor? 13.06.05, 12:17
      1jacek napisał:

      > Witam
      >
      > Wraz z narzeczona rozwazamy kwestie chrztu dziecka i konsekwencji jakie to z
      > soba niesie.
      >
      > Jestem buddysta, moja luba katoliczka. Chcialbym, aby nasze dzieci mialy
      > mozliwosc podjecia wlasnego, swiadomego wyboru co do tego, w co tak naprawde
      > chcialy by wierzyc i praktykowac. Z doswiadczenia niestety wiem, ze polskie
      > spoleczenstwo jest dosc szablonowe, to znaczy dzieci jak mlode krowy i byki,
      > pieczetuje sie znamieniem "katolik", podpisuje cyrograf z "facetem w czerni" i
      > jest ono skazane na religie, ktorej wogole nie rozumie i traktuje jako wielkie
      > "nie wiem, nie rozumiem nic - tak chyba ma byc".
      >
      > Moim punktem patrzenia jest natomiast pozwolenie dziecku, aby doroslo i
      > samodzielnie, pod wplywem tego co obserwuje, dowiaduje sie i co samo mysli,
      > zainteresowalo sie sprawami religii (badz nie) z wlasnej woli. Jest to na tyle
      > dobre, ze zagadnienia ktore mlody czlowiek bada samodzielnie, bez zadnego
      > przymusu czy nakazu, autentycznie go interesuja i wzbudzaja zapal do
      zglebienia
      > .
      > Ze swojej strony nie chce ciagac dziecka po swiatyniach buddyjskich tudziez w
      > najmniejszym stopniu sugerowac wyboru religii czy niewybierania jej. Podobnie
      > z wizytami w kosciele. Ani chrztu, ani slubowan buddyjskich. Freedom.

      Tym sposobem wykręcasz się od odpowiedzialności religijnego wychowania dziecka.
      Czyżbyś nie uważał, że buddyzm to coś najlepszego co może spotkać człowieka?
      Moim zdaniem jest to brak konsekwencji i lenistwo albo niechęć konfrontacji z
      wiarą narzeczonej.

      > Daje sobie glowe obciac ze patrzac na powierzchownosc - ponury kosciol w
      > ktorym wszyscy zachowuja sie jak zywe trupy, a pelni radosci i zycia ludzie w
      > buddyjskich osrodkach - dziecko odrazu wytypowalo by buddyzm, a nie chce aby
      > to otoczka decydowala o tym, ale glebsze zrozumienie - juz jako dojrzaly
      czlowi
      > ek.
      > Moze powiecie ze dyskryminuje kosciol, ale moze tez pomyslicie ze daje mu
      > fory, jestem zwyczajnie swiadom tego, jak mlody czlowiek mysli, reaguje i nie
      > chce mu niczego "narzucic" - wykorzystujac jego mlody, nieuksztaltowany
      > swiatopoglad.

      Nie dajesz forów uniemozliwiając dziecku formację chrześcijańską. I mało wiesz
      o Kościele. A tym bardziej o chrześcijańskiej radości.
      Wygląda na to, że nie chce ci się i tyle. Albo nie masz sprecyzowanego
      światopoglądu.

      >
      > Argumenty mojej narzeczonej sa takie, ze dziecko ktore jest nieochrzczone,
      > moze stac sie obiektem agresji rowiesnikow, wyszydzania, wytykania palcami
      > itp. Mam nadzieje ze nie bedzie to nigdy brane pod uwage w szkole i nie
      > wplynie na wolnosc podejmowania wyboru naszych dzieci. Religia (tzn. "Religia
      > jedyna i wlasciwa") w szkolach juz chyba nie obowiazuje? Z reszta, spojrzcie
      > sami jak to wyglada... jedyna rzecz przemawiajaca za chrztem to presja
      > srodowiska i przemoc psychiczna oraz fizyczna. Niedorzeczne?

      Używanie takich argumentów świadczy o niedojrzałości i powierzchowności wiary
      narzeczonej. Prawdziwy chrześcijanin pragnie dla dziecka tego co najlepsze
      czyli relacji z Jezusem, stąd sakramenty.

      > Sadze ze nie ma zadnych przeszkod aby czlowiek nasto-letni poszedl do chrztu,
      > komunii, jesli tego zapragnie. Jezus nie napadal malych dzieci i nie
      > maltretowal matek i ojcow, aby oddali mu swoje dzieci do chrzczenia, wiec
      > chyba wszystko jest w porzadku?

      Tu się z tobą zgodzę. Sama znam osobę, która przyjęła chrzest w wieku dorosłym,
      m.in. po kilkutetnim praktykowaniu buddyzmu. Chrzest dziecka w Kościele wiąże
      się z określonymi zobowiązaniami rodziców. Jeżeli nie jesteście w stanie się
      ich podjąć (a wygląda na to chociażby w związku z brakiem sakramentu małżeństwa)
      to moim zdaniem ochrzczenie dziecka jest tzw. "nawszelkiwypadkiem".


      > Co o tym myslicie Wy, jako chrzescijanie?
      Myślę, że powinieneś podjąć odpowiedzialność za religijną formację dziecka.
      Pozdrawiam
      • 1jacek Re: Chrzest, wiara - wybor? 13.06.05, 20:58
        ell.a napisała:

        > > Ze swojej strony nie chce ciagac dziecka po swiatyniach buddyjskich tudziez
        > > w najmniejszym stopniu sugerowac wyboru religii czy niewybierania jej.
        > > Podobnie z wizytami w kosciele. Ani chrztu, ani slubowan buddyjskich.
        > > Freedom.
        >
        > Tym sposobem wykręcasz się od odpowiedzialności religijnego wychowania
        > dziecka.
        > Czyżbyś nie uważał, że buddyzm to coś najlepszego co może spotkać człowieka?
        > Moim zdaniem jest to brak konsekwencji i lenistwo albo niechęć konfrontacji z
        > wiarą narzeczonej.

        Mysle ze mimo wszystko dziecko zorientuje sie z czasem co mama i tata mysla o
        religii, jakie sa ich zwyczaje i poglady.
        Tolerancja religijna to nie ateizm plus pozytywne wyrazanie sie o kazdej
        religii, ale tolerancja pomimo wlasnego wyznania. Pewnie tego nie zrozumiesz.

        > > Moze powiecie ze dyskryminuje kosciol, ale moze tez pomyslicie ze daje mu
        > > fory, jestem zwyczajnie swiadom tego, jak mlody czlowiek mysli, reaguje i
        > > nie
        > > chce mu niczego "narzucic" - wykorzystujac jego mlody, nieuksztaltowany
        > > swiatopoglad.
        >
        > Nie dajesz forów uniemozliwiając dziecku formację chrześcijańską. I mało wiesz
        > o Kościele. A tym bardziej o chrześcijańskiej radości.

        Gdybym o niej nie wiedzial, czy chcialbym aby moje dziecko mialo mozliwosc
        wytypowania chrzescijanizmu? Pomysl troche. Wiem ze dla Ciebie buddysci to
        czarnoksieznicy z krainy oz, ale my kazda religie staramy sie zrozumiec.
        Niejednokrotnie zdarza sie ze nauczyciele cytuja wypowiedzi swietych
        chrzescijanskich, a gwozdziem programu byla medytacja na osobe Jezusa, ktora
        polecil niegdys Dalejlama na jednym ze swoich wykladow... i nie, nie boimy sie
        ze nasi wyznawcy poleca do kosciola. Widocznie to jest dobre - dla nich!

        > Tu się z tobą zgodzę. Sama znam osobę, która przyjęła chrzest w wieku
        > dorosłym,
        > m.in. po kilkutetnim praktykowaniu buddyzmu. Chrzest dziecka w Kościele wiąże
        > się z określonymi zobowiązaniami rodziców. Jeżeli nie jesteście w stanie się
        > ich podjąć (a wygląda na to chociażby w związku z brakiem sakramentu
        > małżeństwa)

        Widzisz, zeby to bylo takie proste. Poszedl bym do slubu koscielnego, gdyby
        ksiadz nie kazal mi podpisac zobowiazania do tego, ze nasze dzieci beda
        wychowane tylko i wylacznie w wierze katolickiej, ja sam musial bym isc do
        bierzmowania i ogolnie udawac ze podporzadkowuje sie woli kosciola i Boga - nie
        bede klamal, zeby zrobic przyjemnosc mojej zonie. Mimo ze dla mnie to tylko
        ksiadz, a zona mowi zeby mnie to nie krepowalo. Ta moja tolerancja chyba zahacza
        o jakas psychoze, nie? smile moze jednak szacunek dla innej tradycji.
        Zobowiazania wobec chrztu, przyrzeczenia, obietnice. No i widzisz, tutaj nie ma
        miejsca dla 2 wyznan. Bog taki tolerancyjny, nie poblogoslawi zwiazku buddysty i
        katoliczki? No to ja Go blogoslawie dwa razy z wyrazami wspolczucia wobec
        biurokracji koscielnej uniemozliwiajacej nam normalne zycie w zgodzie z samymi soba.
        • forumisko co lepsze: osły - czy osły do kwadratu ? 13.06.05, 21:47
          1jacek napisał:

          > Mysle ze mimo wszystko dziecko zorientuje sie z czasem co mama i tata mysla o
          > religii, jakie sa ich zwyczaje i poglady.
          > Tolerancja religijna to nie ateizm plus pozytywne wyrazanie sie o kazdej
          > religii, ale tolerancja pomimo wlasnego wyznania. Pewnie tego nie zrozumiesz.

          o buddystach dziecku będziesz mówił że to "osły" a katolicy to "osły do
          kwadratu" ?
          • 1jacek Re: co lepsze: osły - czy osły do kwadratu ? 14.06.05, 14:27
            forumisko napisał:

            > 1jacek napisał:
            >
            > > Mysle ze mimo wszystko dziecko zorientuje sie z czasem co mama i tata mys
            > la o
            > > religii, jakie sa ich zwyczaje i poglady.
            > > Tolerancja religijna to nie ateizm plus pozytywne wyrazanie sie o kazdej
            > > religii, ale tolerancja pomimo wlasnego wyznania. Pewnie tego nie zrozumi
            > esz.
            >
            > o buddystach dziecku będziesz mówił że to "osły" a katolicy to "osły do
            > kwadratu" ?

            Biorac pod uwage slowa Buddy - nie bierzcie moich slow na slepa wiare,
            sprawdzajcie je, myslcie nad nimi - jest to calkiem poprawne politycznie wink
            W ten sposob buddyzm jest wolny od ciemnogrodu, madrosc zawsze bedzie gora, a
            osly zatraca sie w swojej glupocie.
        • ell.a Re: Chrzest, wiara - wybor? 14.06.05, 10:53
          Mysle ze mimo wszystko dziecko zorientuje sie z czasem co mama i tata mysla o
          > religii, jakie sa ich zwyczaje i poglady.
          > Tolerancja religijna to nie ateizm plus pozytywne wyrazanie sie o kazdej
          > religii, ale tolerancja pomimo wlasnego wyznania. Pewnie tego nie zrozumiesz.

          No właśnie, samo dziecko ma się wg ciebie zorientować, bez udziału tatusia?

          > Gdybym o niej nie wiedzial, czy chcialbym aby moje dziecko mialo mozliwosc
          > wytypowania chrzescijanizmu? Pomysl troche. Wiem ze dla Ciebie buddysci to
          > czarnoksieznicy z krainy oz, ale my kazda religie staramy sie zrozumiec.
          > Niejednokrotnie zdarza sie ze nauczyciele cytuja wypowiedzi swietych
          > chrzescijanskich, a gwozdziem programu byla medytacja na osobe Jezusa, ktora
          > polecil niegdys Dalejlama na jednym ze swoich wykladow... i nie, nie boimy sie
          > ze nasi wyznawcy poleca do kosciola. Widocznie to jest dobre - dla nich!

          Przede wszystkim to tzw. "buddyzm europejski" pochodzący ze Stanów ma bardzo
          niewiele wspólnego z prawdziwym buddyzmem Mahajana czy Hinajana czy drogi
          diamentowej itd. Wydaje się, że właśnie został przekształcony przez zachód w
          czarnoksięstwo z krainy oz.
          Z tego wynika m.in. brak zdecydowania i konsekwencji w wyznawaniu.

          > Widzisz, zeby to bylo takie proste. Poszedl bym do slubu koscielnego, gdyby
          > ksiadz nie kazal mi podpisac zobowiazania do tego, ze nasze dzieci beda
          > wychowane tylko i wylacznie w wierze katolickiej, ja sam musial bym isc do
          > bierzmowania i ogolnie udawac ze podporzadkowuje sie woli kosciola i Boga -
          nie> bede klamal, zeby zrobic przyjemnosc mojej zonie.
          Mimo ze dla mnie to tylko
          > ksiadz, a zona mowi zeby mnie to nie krepowalo. Ta moja tolerancja chyba
          zahacz
          > a
          > o jakas psychoze, nie? smile moze jednak szacunek dla innej tradycji.
          > Zobowiazania wobec chrztu, przyrzeczenia, obietnice. No i widzisz, tutaj nie
          ma
          > miejsca dla 2 wyznan. Bog taki tolerancyjny, nie poblogoslawi zwiazku
          buddysty
          > i
          > katoliczki? No to ja Go blogoslawie dwa razy z wyrazami wspolczucia wobec
          > biurokracji koscielnej uniemozliwiajacej nam normalne zycie w zgodzie z
          samymi
          > soba.

          Jest możliwość udzielenia sakramentu małżeństwa jednej stronie np. żonie. Mąż
          nie przyjmuje wtedy sakramentu wyrzekając się wiary katolickiej. Wtedy żona
          podejmuje się określonych zobowiązań m.in. w kwestii katolickiego wychowania
          dzieci. Nie ma przymusu, nie każdy musi być katolikiem jak mu ta religia nie
          odpowiada. Ale żałosne jest udawanie sakramentów dla zewnętrznych obrzędów.
          Taka szopka jest nieważna od samego początku. Osoba, która nie ma bladego
          pojęcia czym jest sakrament małżeństwa nie powinna go brać.
          Cała sprawa małżeństw mieszanych jest trudna i niesie ze sobą poważne
          konsekwencje. Moim zdaniem trzeba w takich pzypadkach uzgodnić między soba
          kwestię wyznania dzieci a nie zrzucać sprawy na dziecko. Katolik w takim
          przypadku popełniłby ciężki grzech.
          pozdr.

          • 1jacek Re: Chrzest, wiara - wybor? 14.06.05, 15:14
            ell.a napisała:

            > Mysle ze mimo wszystko dziecko zorientuje sie z czasem co mama i tata mysla o
            > > religii, jakie sa ich zwyczaje i poglady.
            > > Tolerancja religijna to nie ateizm plus pozytywne wyrazanie sie o kazdej
            > > religii, ale tolerancja pomimo wlasnego wyznania. Pewnie tego nie zrozumi
            > esz.
            >
            > No właśnie, samo dziecko ma się wg ciebie zorientować, bez udziału tatusia?

            Bedzie pytalo, bede odpowiadal. Tyle.

            > Przede wszystkim to tzw. "buddyzm europejski" pochodzący ze Stanów ma bardzo
            > niewiele wspólnego z prawdziwym buddyzmem Mahajana czy Hinajana czy drogi
            > diamentowej itd. Wydaje się, że właśnie został przekształcony przez zachód w
            > czarnoksięstwo z krainy oz.
            > Z tego wynika m.in. brak zdecydowania i konsekwencji w wyznawaniu.

            Konsekwencja to Twoja indywidualna sprawa, jesli jestes buddystka to sama jestes
            konsekwentna w SWOIM rozwoju duchowym, a nie w narzucaniu swojego swiatopogladu
            innym ludziom.
            Wiem ze to jest sprzeczne z katolickimi dogmatami, poniewaz samo chrzescijanstwo
            w Polsce i calej Europie zostalo narzucone sila, wmuszone - jednych zabijano,
            drudzy nie chcac podzielic ich losu, przyjmowali ta wiare.

            Buddyzm z USA to buddyzm z USA i tyle. Na kazdej kulturze troche inaczej
            zakwitnie, ale od tego sa starsze tradycje oraz nauczyciele podrozujacy po calym
            swiecie, aby ciagle dogladac tego rozwoju i w nim aktywnie uczestniczyc. Jasne
            ze polski buddyzm jest inny niz tybetanski, japonski, chinski czy koreanski.
            Mamy jednak mozliwosc praktykowania wg. metod kazdej szkoly, a mozg do tego aby
            zrozumiec tak prosta kwestie jak wplyw kultury na religie i uczynienie tego
            zgranym duetem, wyciagniecie z tego madrosci. TAK to wyglada w buddyzmie.
            Wszystkie tradycje maja BARDZO spojny cel, rozne metody na jego osiagniecie. Nie
            widze powodu do ciaglego krytykowania "glupoty amerykan" gdyz wszyscy maja rowne
            szanse na oswiecenie.

            > Jest możliwość udzielenia sakramentu małżeństwa jednej stronie np. żonie. Mąż
            > nie przyjmuje wtedy sakramentu wyrzekając się wiary katolickiej. Wtedy żona
            > podejmuje się określonych zobowiązań m.in. w kwestii katolickiego wychowania
            > dzieci. Nie ma przymusu, nie każdy musi być katolikiem jak mu ta religia nie
            > odpowiada. Ale żałosne jest udawanie sakramentów dla zewnętrznych obrzędów.
            > Taka szopka jest nieważna od samego początku. Osoba, która nie ma bladego
            > pojęcia czym jest sakrament małżeństwa nie powinna go brać.
            > Cała sprawa małżeństw mieszanych jest trudna i niesie ze sobą poważne
            > konsekwencje. Moim zdaniem trzeba w takich pzypadkach uzgodnić między soba
            > kwestię wyznania dzieci a nie zrzucać sprawy na dziecko. Katolik w takim
            > przypadku popełniłby ciężki grzech.

            Wiesz, jak grzechem nie bylo mordowanie saracenow (niewiernych - papiez w
            sredniowieczu udzielil CALKOWITEGO odpuszczenia grzechow tym, ktorzy szli na
            wojne ze "zlymi niewiernymi" - gwalcili dzieci, kobiety, mordowali wszystko -
            bez winy; a mysle ze posuwali sie do najwiekszych okrucienstw, wlasnie dzieki
            temu) tak wiec mysle ze moja narzeczona madrze postapi powatpiewajac w madrosc
            dzisiejszego kosciola smile
            Ok, dziekuje za uscislenie, mozemy wziasc slub koscielny bez przeszkod, o to mi
            chodzilo. Rodziny przywiazane do tradycji beda szczesliwe, chrzest tez mozna
            dac, skoro ja nie bede mial z tego powodu nieprzyjemnych zobowiazan. Dziecko
            moze dostac slubowanie schronienia w sandze i co mu sie bardziej spodoba, to
            wybierze w dalszym toku swojego rozwoju. Na poczatku bedzie znalo bajki o Bogu i
            o Buddzie, takie tam poglady malego szczeniaczka smile Specjalnie nie bede do tego
            przywiazywal wagi, bo kazdy czlowiek ma wlasna karme i przeznaczenie, trafi w
            koncu na swoja sciezke, nie jedno wcielenie przed nim, czasem trzeba zaczac od
            innej wiary, bo to zawsze rozwoj duchowy. Wy nie ufacie Bogu, ze kazdy do niego
            trafi, wogole... to mnie zastanawia.
            • ell.a Re: Chrzest, wiara - wybor? 15.06.05, 07:23
              > Wszystkie tradycje maja BARDZO spojny cel, rozne metody na jego osiagniecie.

              W przypadku tzw. buddyzmu zachodniego tym spójnym celem jest wykreowanie sobie
              światopoglądu (wszak buddyzm to w zasadzie nie religia), który nie będzie od
              wyznawcy wymagał wyrzeczeń, których wymaga prawdziwy buddyzm i tyle.

              > Wiesz, jak grzechem nie bylo mordowanie saracenow (niewiernych - papiez w
              > sredniowieczu udzielil CALKOWITEGO odpuszczenia grzechow tym, ktorzy szli na
              > wojne ze "zlymi niewiernymi" - gwalcili dzieci, kobiety, mordowali wszystko -
              > bez winy; a mysle ze posuwali sie do najwiekszych okrucienstw, wlasnie dzieki
              > temu) tak wiec mysle ze moja narzeczona madrze postapi powatpiewajac w madrosc
              > dzisiejszego kosciola smile

              Naiwny wywód osoby, która nie ma pojęcia o Biblii i z powodu braku argumentów
              na temat wynajduje poboczne wątki.
              I nieco dziwnie przedstawiasz narzeczoną. Czyżby nie akceptowała religii, którą
              wyznaje? Będąc w Kościele Katolickim nie akceptuje Kościoła Katolickiego? Tylko
              udaje katoliczkę? Co za absurd albo obłuda!

              > Ok, dziekuje za uscislenie, mozemy wziasc slub koscielny bez przeszkod, o to
              mi
              > chodzilo. Rodziny przywiazane do tradycji beda szczesliwe, chrzest tez mozna
              > dac, skoro ja nie bede mial z tego powodu nieprzyjemnych zobowiazan.

              No właśnie o to mi chodziło! Prezentujesz postawę unikania zobowiązań i
              próbujesz do tego dorobić ideologię.

              Dziecko
              > moze dostac slubowanie schronienia w sandze i co mu sie bardziej spodoba, to
              > wybierze w dalszym toku swojego rozwoju. Na poczatku bedzie znalo bajki o
              Bogu
              > i
              > o Buddzie, takie tam poglady malego szczeniaczka smile Specjalnie nie bede do
              tego
              > przywiazywal wagi, bo kazdy czlowiek ma wlasna karme i przeznaczenie, trafi w
              > koncu na swoja sciezke, nie jedno wcielenie przed nim, czasem trzeba zaczac od
              > innej wiary, bo to zawsze rozwoj duchowy. Wy nie ufacie Bogu, ze kazdy do
              niego
              > trafi, wogole... to mnie zastanawia.

              Przede wszystkim to zanim zaczniesz coś pisać na temat nauki Kościoła to się
              dokształć na temat możliwości zbawienia.
              Po drugie pisząc o Bogu negujesz światopogląd buddyjski, który jakoby wyznajesz
              bo Budda nie podejmował w ogóle problemu Boga. Jego nauka jest obok.
              Po trzecie osoba unikająca zobowiązań nie ma szans na jakikolwiek rozwój
              duchowy. Pozostaje w świecie własnych złudzeń.
              W każdym razie wydaje się, że twoje dziecko nie będzie miało konkretnych
              wzorców żadnej religii.
              Pzdr.
              • 1jacek Re: Chrzest, wiara - wybor? 16.06.05, 02:52
                ell.a napisała:

                > > Wszystkie tradycje maja BARDZO spojny cel, rozne metody na jego osiagniec
                > ie.
                >
                > W przypadku tzw. buddyzmu zachodniego tym spójnym celem jest wykreowanie sobie
                > światopoglądu (wszak buddyzm to w zasadzie nie religia), który nie będzie od
                > wyznawcy wymagał wyrzeczeń, których wymaga prawdziwy buddyzm i tyle.

                Prawdziwy buddyzm to taki, ktory prowadzi do oswiecenia. Jak ktos praktykuje
                niewlasciwie, to chocby sie zaglodzil na smierc, oswiecenia nie osiagnie.
                Przeciez i tak tego nie chcesz zrozumiec, wiec po co sie wysilamy? smile

                > > Wiesz, jak grzechem nie bylo mordowanie saracenow (niewiernych - papiez w
                > > sredniowieczu udzielil CALKOWITEGO odpuszczenia grzechow tym, ktorzy szli
                > na
                > > wojne ze "zlymi niewiernymi" - gwalcili dzieci, kobiety, mordowali wszyst
                > ko -
                > > bez winy; a mysle ze posuwali sie do najwiekszych okrucienstw, wlasnie dz
                > ieki
                > > temu) tak wiec mysle ze moja narzeczona madrze postapi powatpiewajac w ma
                > drosc
                > > dzisiejszego kosciola smile
                >
                > Naiwny wywód osoby, która nie ma pojęcia o Biblii i z powodu braku argumentów
                > na temat wynajduje poboczne wątki.

                Naiwna riposta osoby, ktora nie ma pojecia o ksiazkach historycznych smile

                > I nieco dziwnie przedstawiasz narzeczoną. Czyżby nie akceptowała religii,
                > którą wyznaje? Będąc w Kościele Katolickim nie akceptuje Kościoła
                > Katolickiego? Tylko udaje katoliczkę? Co za absurd albo obłuda!

                Faktycznie, powinienem z nia o tym podyskutowac, zeby wybrala wspolnote
                chrzescijanska z ktora jest w stanie sie zgadzac. Dobra sugestia!

                > > Ok, dziekuje za uscislenie, mozemy wziasc slub koscielny bez przeszkod, o
                > to
                > mi
                > > chodzilo. Rodziny przywiazane do tradycji beda szczesliwe, chrzest tez mo
                > zna
                > > dac, skoro ja nie bede mial z tego powodu nieprzyjemnych zobowiazan.
                >
                > No właśnie o to mi chodziło! Prezentujesz postawę unikania zobowiązań i
                > próbujesz do tego dorobić ideologię.

                Kurcze, a Ty poszla bys kleczec przed posazkiem Buddy? nie? Rozumiesz, czy
                jeszcze nie rozumiesz?

                > Przede wszystkim to zanim zaczniesz coś pisać na temat nauki Kościoła to się
                > dokształć na temat możliwości zbawienia.
                > Po drugie pisząc o Bogu negujesz światopogląd buddyjski, który jakoby
                > wyznajesz bo Budda nie podejmował w ogóle problemu Boga. Jego nauka jest obok.

                Siakjamuni zyl 2500 lat temu. Mial powiedziec setkom tysiecy wierzacych ludzi
                (uzbrojonych w zakrzywione miecze) ze ich bogowie to zludzenia? Chyba doszedl do
                wniosku ze jednak lepiej bedzie jesli pozyje dluzej i zajmie sie konkretnymi
                sprawami wink

                > Po trzecie osoba unikająca zobowiązań nie ma szans na jakikolwiek rozwój
                > duchowy. Pozostaje w świecie własnych złudzeń.

                Mowisz, jakbys osiagnela oswiecenie i wiedziala co dla mnie jest wlasciwe smile))

                > W każdym razie wydaje się, że twoje dziecko nie będzie miało konkretnych
                > wzorców żadnej religii.

                Ucieszy je sieganie po nie i poszukiwania smile doceniamy tylko rzeczy ktore sami
                zdobywamy.
                • ell.a Re: Chrzest, wiara - wybor? 16.06.05, 10:45
                  1jacek napisał:

                  > Prawdziwy buddyzm to taki, ktory prowadzi do oswiecenia. Jak ktos praktykuje
                  > niewlasciwie, to chocby sie zaglodzil na smierc, oswiecenia nie osiagnie.
                  > Przeciez i tak tego nie chcesz zrozumiec, wiec po co sie wysilamy? smile

                  No skoro dla ciebie wyrzeczenia prawdziwego buddyzmu to głód to rzeczywiście
                  szkoda tu się wysilać.


                  > > Naiwny wywód osoby, która nie ma pojęcia o Biblii i z powodu braku argume
                  > ntów
                  > > na temat wynajduje poboczne wątki.
                  >
                  > Naiwna riposta osoby, ktora nie ma pojecia o ksiazkach historycznych smile

                  Nie myl historii Kościoła, którą tak przy okazji znam o wiele lepiej od ciebie
                  ze sprawami Biblii. No ale jak się nie ma pojęcia o Biblii to się również nie
                  ma pojęcia o historii i się te dwie rzeczy miesza..

                  > > I nieco dziwnie przedstawiasz narzeczoną. Czyżby nie akceptowała religii,
                  > > którą wyznaje? Będąc w Kościele Katolickim nie akceptuje Kościoła
                  > > Katolickiego? Tylko udaje katoliczkę? Co za absurd albo obłuda!
                  >
                  > Faktycznie, powinienem z nia o tym podyskutowac, zeby wybrala wspolnote
                  > chrzescijanska z ktora jest w stanie sie zgadzac. Dobra sugestia!

                  Do zastanowienia. Tylko, że niekatolickie wspólnoty nie mają sakramentów i w
                  sprawach etycznych są często w opozycji di Biblii.

                  Ok, dziekuje za uscislenie, mozemy wziasc slub koscielny bez przeszkod, o to
                  mi chodzilo. Rodziny przywiazane do tradycji beda szczesliwe, chrzest tez mozna
                  dac, skoro ja nie bede mial z tego powodu nieprzyjemnych zobowiazan.

                  > > No właśnie o to mi chodziło! Prezentujesz postawę unikania zobowiązań i
                  > > próbujesz do tego dorobić ideologię.

                  > Kurcze, a Ty poszla bys kleczec przed posazkiem Buddy? nie? Rozumiesz, czy
                  > jeszcze nie rozumiesz?

                  Ja bym przede wszystkim nie fałszowała rzeczywistości co ty chcesz zrobić.
                  Jeszcze nie rozumiesz?
                  No i nie porównuj Buddy z Bogiem.
                  Poza tym sakrament małżeństwa jest nieważnie zawarty jeśli którakolwiek ze
                  stron kłamie podczas niego lub nie jest zdolna go przyjąć.

                  > > Przede wszystkim to zanim zaczniesz coś pisać na temat nauki Kościoła to
                  > się
                  > > dokształć na temat możliwości zbawienia.
                  > > Po drugie pisząc o Bogu negujesz światopogląd buddyjski, który jakoby
                  > > wyznajesz bo Budda nie podejmował w ogóle problemu Boga. Jego nauka jest
                  > obok.

                  > Siakjamuni zyl 2500 lat temu. Mial powiedziec setkom tysiecy wierzacych ludzi
                  > (uzbrojonych w zakrzywione miecze) ze ich bogowie to zludzenia? Chyba doszedl
                  d
                  > o
                  > wniosku ze jednak lepiej bedzie jesli pozyje dluzej i zajmie sie konkretnymi
                  > sprawami wink

                  Budda nie zajmował się religią, bóstwami itd., nie kreował religii i żadne
                  wywody tego nie zmienią.

                  > > Po trzecie osoba unikająca zobowiązań nie ma szans na jakikolwiek rozwój
                  > > duchowy. Pozostaje w świecie własnych złudzeń.
                  >
                  > Mowisz, jakbys osiagnela oswiecenie i wiedziala co dla mnie jest wlasciwe smile))

                  Każda religia jest oparta na zobowiązaniach danych przez Boga lub założyciela.
                  I wyznawcy kierują się tymi zobowiązaniami w wyznawaniu wiary.
                  W tzw. "buddyzmie" zachodnim tzw. "wyznawca" bierze wyłacznie to co mu pasuje,
                  tym samym nie ma szansy na formację w danej religii bo odrzuca część jej
                  fundamentów.

                  > > W każdym razie wydaje się, że twoje dziecko nie będzie miało konkretnych
                  > > wzorców żadnej religii.
                  >
                  > Ucieszy je sieganie po nie i poszukiwania smile doceniamy tylko rzeczy ktore sami
                  > zdobywamy.

                  Bywa różnie. Wiele osób ma żal do rodziców, że nie chciało im się podjąć
                  wysiłku dania dziecku konkretnych wzorców, które może przyjąc lub odrzucić.
                  Pozdrawiam.
    • nik82 Re: Chrzest, wiara - wybor? 15.06.05, 10:58
      > Co o tym myslicie Wy, jako chrzescijanie?

      A o KIM wy myslicie ?
      Czy myslicie o sobie, babciach i wujkach ? Czy tez myslicie o dziecku ?

      Dziecko jest tu najwazniejsze i wasza motywacja ma byc chec dania mu tego co
      najlepsze dla niego (nie co powiedza inni) ?
      • 1jacek Re: Chrzest, wiara - wybor? 16.06.05, 02:52
        nik82 napisał:

        > > Co o tym myslicie Wy, jako chrzescijanie?
        >
        > A o KIM wy myslicie ?
        > Czy myslicie o sobie, babciach i wujkach ? Czy tez myslicie o dziecku ?
        >
        > Dziecko jest tu najwazniejsze i wasza motywacja ma byc chec dania mu tego co
        > najlepsze dla niego (nie co powiedza inni) ?

        Dzieki smile)
    • mcmaxim Re: Chrzest, wiara - wybor? 16.06.05, 15:03
      mam podobny problem ze swoja kobieta, przy czym ja jestem chrzescijaninem (ale nie KK), a najbardziej mnie dobija "zmazanie grzechu pierworodnego" -> chrzest niczego takiego nie powoduje... eh uncertain tak samo uwazam, ze dzieciak powinien wybrac to, co sam bedzie chcial, a nie przypisanie z przymusu. aaa... a ustawa ksiedza obowiazuje. postrasz go sadem.
      • philosophus Re: Chrzest, wiara - wybor? 20.06.05, 05:30
        mcmaxim napisał:

        > mam podobny problem ze swoja kobieta, przy czym ja jestem chrzescijaninem

        A szanowna kobieta jakiego wyznania/wiary?

        > a ustawa ksiedza obowiazuje. postrasz go sadem.

        Bez szans - oficjalnie nie istnieja bazy danych wierzacych, wiec GIODO nie ma
        podstaw do ingerencji. Już probowalem. Jest inna droga, ale dluga i bezsensowna.

        W.
        • mcmaxim Re:mcmaxim 20.06.05, 23:22
          mam latwiej od kolegi, ktory rozpoczal watek, bo ja jestem chrzescijaninem, wiec nie opowiadam sie przeciwko wychowaniu w wierze i na podstawie Biblii, lecz przeciw wychowaniu w doktrynie katolickiej. przy czym moja opowiada sie za calym cyrkiem wg "jedynie slusznego schematu" - i na tym punkcie mamy spore spiecia. zreszta - juz pare razy nam sie z powodu odmiennego podejscia do KK zwiazek nie rozlecial. ale tak wiele innych spraw nas laczy, ze udalo sie to zepchnac na dalszy plan... pytanie na jak dlugo i czy kiedys sie to nie zemsci uncertain
      • 1jacek Re: Chrzest, wiara - wybor? 20.06.05, 08:19
        philosophus napisał:

        > Tak troche off-topic-owo i z ciekawosci pytam: jak godzicie buddyzm z
        > katolicyzmem?

        Nie godzimy wcale. Szydzimy ze swoich religii i poglebiamy w ten sposob wzajemna
        apatie do nich.

        Nie jest mozliwe pogodzenie buddyzmu i katolicyzmu, ze szczegolnym
        uwzglednieniem roli kosciola w tym wszystkim. Wartosci chrzescijanskie sa OKEJ!
        ale to w jaki sposob pozyskuje sie wiernych wyznawcow, jest dla mnie nie do
        zaakceptowania w odniesieniu do naszego dziecka.
        Widze swoje dziecko jako obserwatora, ktory poznaje buddyzm i katolicyzm ze
        swojej, neutralnej pozycji. Inna DOBRA opcja jest niestety niemozliwa.

        To znaczy jest mozliwa, gdy dziecko dowiaduje sie od ksiedza o milosierdziu
        bozym, odemnie dowiaduje sie jak to Bog kazal (nie pamietam imienia - Abraham
        jakis?) jednemu ze swoich wyznawcow zabic wlasnego syna, aby pokazac w ten
        sposob swoje posluszenstwo.
        Gdy dziecko dowie sie o tym, jak wspanialy jest raj i ze wystarczy podazac za
        przykazaniami, odemnie dowie sie jak to wspanialy Bog wypieprzyl z raju Adama i
        Ewe, bo nie dostosowali sie do jego durnego kaprysu.
        Jak dowie sie o tym, ze Bog dal ludziom wolna wole, odemnie dowie sie ze tak
        naprawde traktuje ludzi jak marionetki i czerpie z tego potworna satysfakcje.

        Niewiem dlaczego moja dziewczyna chce ze mna w tej kwestii konkurowac, to jest
        bardzo niezdrowe, chore wrecz i z calych sil chcialbym uniknac takiego
        podejscia. Z dziecka zrobimy diabla, mimo ze kieruja nami jakies urojone "dobre
        intencje". To sa zle intencje, z obu stron zle i tyle.
          • 1jacek Re: Chrzest, wiara - wybor? 20.06.05, 23:36
            mcmaxim napisał:

            > nie zazdroszcze ci, i - wybacz moj pesymizm - ale nie widze dlugiego zycia w
            > szczesciu miedzy wami...

            Na szczescie nie jestesmy dewotami wink

            Ja buntuje sie przeciwko niektorym buddyjskim tradycjom, tak jak Wy tutaj z kk,
            protestanckimi, ewangelicznymi tradycjami prowadzicie spory. W tej kwestii
            jestesmy sobie zupelnie rowni wink))
        • midorii Re: Cicho:) wszystko jest do pogo 20.06.05, 23:06
          dzenia i obgadania,, wystarczy dobra wola;0|) ty sobie widz co chcesz, ale mi
          sie zdaje ze wszystko to kompromisy,, nie pierwsi nie ostatni łacza sie ludzie
          innych wyznan ras kultur, mogło byc gorzej nie;/zreszta, po co milosc jest,
          zeby przechodzic bariery, wiec nie ma takiej ktora bysmy nie przeszli.
          tolerancja jest wskazana, a tak wogole, to dziecka moze nie trzeba chrzscic,
          ale czy wtedy moge byc katoliczka\?czy to sie wiaze z wystapieniem z kosciola|?
          KTOS WIE\??
          • mcmaxim Re: Cicho:) wszystko jest do pogo 20.06.05, 23:17
            jezeli bierze slub dwoje katolikow w chramie katolickim, to oboje po prostu slubuja rowniez wychowanie dziecka w wierze katolickiej. jesli jedno jest innej wiary a drugie katolikiem i slub j.w. - niewierny podpisuje na papierze, ze nie bedzie sprzeciwial sie katolickiemu wychowaniu dzieci, a obowiazek i przyrzecenie spada na druga osobe. jesli jednak wyjdzie slub w chramie KK, i jedna osoba jest innowierca, a druga katolikiem ktory nie chce chrzcic dzieci i to powie, to nie dostana slubu.
            • 1jacek Re: Cicho:) wszystko jest do pogo 20.06.05, 23:28
              mcmaxim napisał:

              > jezeli bierze slub dwoje katolikow w chramie katolickim, to oboje po prostu
              > slubuja rowniez wychowanie dziecka w wierze katolickiej. jesli jedno jest
              > innej wiary a drugie katolikiem i slub j.w. - niewierny podpisuje na papierze,
              > ze nie bedzie sprzeciwial sie katolickiemu wychowaniu dzieci, a obowiazek i
              > przyrzecenie spada na druga osobe. jesli jednak wyjdzie slub w chramie KK, i
              > jedna osoba jest innowierca, a druga katolikiem ktory nie chce chrzcic dzieci
              > i to powie, to nie dostana slubu.

              Czym jest "katolickie wychowanie dzieci"? Czy jest to zaprzedanie duszy, ciala i
              umyslu dziecka kosciolowi, czy tez wychowanie w zgodzie z wiara i zasadami
              moralnymi, etycznymi, katolickiej strony?

              Ja jestem w stanie wziasc slub katolicki, bo uwazam ze moja luba jest osoba
              dobra i z jej strony nie grozi zadna krzywda dziecku, niemniej jednak calkowicie
              nie ufam kosciolowi i jego intencjom "jednoczenia w przymusie i posluszenstwie".

              Mysle, ze jesli chodzi o wychowanie - przez moja zone - jest to jak najbardziej
              katolickie i nie widze zadnego problemu w tej deklaracji z jej strony. Cokolwiek
              sie nie dzieje, katolickie zasady ma i bedzie je soba prezentowac wychowujac
              dziecko.
              Ale chyba juz rozumiem ze jestem w bledzie wink kosciol to religia w religii?
            • midorii Re: Cicho:) 21.06.05, 00:17
              mam rozumiec ze jak nie podpisze ze dziecko bedzie w wierze katolickiej chowane
              to nie bede miec slubu w swojej wierze||?a i jeszcze jedno czy jesli moje
              dziecko zostanie ochrzczone a potem odejdzie od kat to czy ja bede miala jakies
              nieprzyjemnosci z tego tytulu|?przeciez nie moge odpowieadac za wszystkich
              człownkow rodziny|\na mnie spada obowiazek, ze bede musiala dziecko ochrzcic a
              jak tego nie zrobie to won z kosciola|?chyba zle zrozumialam
              • 1jacek Re: Cicho:) 21.06.05, 00:26
                midorii napisała:

                > mam rozumiec ze jak nie podpisze ze dziecko bedzie w wierze katolickiej
                > chowane to nie bede miec slubu w swojej wierze||?a i jeszcze jedno czy jesli
                > moje dziecko zostanie ochrzczone a potem odejdzie od kat to czy ja bede miala
                > jakies
                > nieprzyjemnosci z tego tytulu|?przeciez nie moge odpowieadac za wszystkich
                > człownkow rodziny|\na mnie spada obowiazek, ze bede musiala dziecko ochrzcic a
                > jak tego nie zrobie to won z kosciola|?chyba zle zrozumialam

                Wina lezy po stronie Twojego faceta :]
                Chyba kosciol nie wymaga od Ciebie tego, abys zlamala mu szczeke jesli ma
                odmienne zdanie? wink
              • mcmaxim Re: Cicho:) 21.06.05, 09:20
                eeeee... no wlasnie dobrze zrozumialas. masz podpisac papier w trakcie mszy slubnej, ze bedziesz wychowywac dzieciaka po katolicku, i ksiadz bedzie wymagal pewnie chrzcin - o konsekwencjach niepojscia z dzieckiem do chrzcin nie slyszalem - ale prawdopodobnie moze sie to skonczyc uniewaznieniem malzenstwa z powodu zlamania obietnicy. a co potem jak dzieciak zacznie sam myslec to juz nic przeciez nie mozesz poradzic.
                • 1jacek Re: Cicho:) 21.06.05, 18:28
                  mcmaxim napisał:

                  > eeeee... no wlasnie dobrze zrozumialas. masz podpisac papier w trakcie mszy
                  > slubnej, ze bedziesz wychowywac dzieciaka po katolicku, i ksiadz bedzie
                  > wymagal pewnie chrzcin - o konsekwencjach niepojscia z dzieckiem do chrzcin
                  > nie slyszalem - ale prawdopodobnie moze sie to skonczyc uniewaznieniem
                  > malzenstwa z powodu zlamania obietnicy.

                  Nie wiesz przypadkiem czy wychowanie po katolicku = zobowiazanie do
                  "niewpajania" dziecku innych wierzen (buddyzmu)?
                  • mcmaxim Re: Cicho:) 21.06.05, 23:25
                    no tak jakbys nie znal podejscia katolickiego... to nie dosc jest niewpajanie wiedzy o obcych denominacjach, ale wrecz z gory wpajanie ze wszystkie inne sa zle, i tylko ta jedna jest dobra.
          • 1jacek Re: Cicho:) wszystko jest do pogo 20.06.05, 23:19
            midorii napisała:

            > dzenia i obgadania,, wystarczy dobra wola;0|) ty sobie widz co chcesz, ale mi
            > sie zdaje ze wszystko to kompromisy,, nie pierwsi nie ostatni łacza sie ludzie
            > innych wyznan ras kultur, mogło byc gorzej nie;/zreszta, po co milosc jest,
            > zeby przechodzic bariery, wiec nie ma takiej ktora bysmy nie przeszli.
            > tolerancja jest wskazana, a tak wogole, to dziecka moze nie trzeba chrzscic,
            > ale czy wtedy moge byc katoliczka\?czy to sie wiaze z wystapieniem z
            > kosciola|? KTOS WIE\??

            Z tego co mi wiadomo, Jezus nie mial w zwyczaju stawiac ludziom dylematow z
            rodzaju "jak cie nie ochrzszcze, to nie masz prawa sluchac moich nauk" ani tez
            nie mowil, "jesli cie ochrzszcze, a ty nie przyprowadzisz mi swoich dzieci,
            braci, siostr, rodzicow, dziadkow, wujkow, to nie masz prawa czerpac z moich nauk".
            Nie wiem, dlaczego kosciol katolicki mialby twierdzic inaczej?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka