Dodaj do ulubionych

wierzyć czy nie?

10.04.06, 16:26
Jestem w wielkiej rozterce, ponieważ zastanawiam się na swoją wiarą strasznie
źle się z tym czuję bo do pewnego momentu było wszystko ok. chodziłam do
kościoła co niedzielę do spowiedzi, przeżywałam wszystkie chrzty w mojej
rodzinie i wszystkie święta bardzo duchowo i nagle wszystko prysło. Dlaczego
a otóż dlatego że poznałam prawdziwe oblicze mojego znajomego księdza i jego
znajomych księży. Poznałam o nich całą prawdę co robią, co oni sami o tym
wszystko sądzą, ich prawdziwe oblicza ich orientacje seksualne itd. i czuje
się z tym teraz okropnie.
Obserwuj wątek
    • bbbbb11 Re: wierzyć czy nie? 10.04.06, 22:11
      Oczywiście nie wierzyć. Zdecydowanie lepiej się żyje, gdy nie wierzysz w boga.
      Mogę to powiedzieć z całą pewnością, bo dość długo byłem tzw osobą wierzącą, a
      teraz jestem ateistą i żyje mi się o wiele lepiej i spokojniej.
      Przede wszystkim nie masz irracjonlnych leków przed karą bożą, piekłem itp.
      Zyjesz dla siebie i dla ludzi, a nie dla bożków i to jest piękne.
      Kant
        • facecja Re: wierzyć czy nie? 16.04.06, 20:35
          > Jestem osoba wierzaca i rowniez nie mam tego rodzaju irracjonalnych lekow.

          ja podobnie - mało tego: jestem katoliczką.
          ale może dlatego ich nie mam, bo moja psychika jest na razie całkiem stabilna?
          • bogusia2233 Re: wierzyć czy nie? 16.04.06, 20:42
            facecja napisała:

            > > Jestem osoba wierzaca i rowniez nie mam tego rodzaju irracjonalnych lekow
            > .
            >
            > ja podobnie - mało tego: jestem katoliczką.
            > ale może dlatego ich nie mam, bo moja psychika jest na razie całkiem
            stabilna?

            Najlepszym lekarstwem jest postępowac według Bożych zasad (przykazań). A po
            drugie jak powiedział Jezus w jednej z przypowieści: to nie zdrowy potrzebuje
            lekarza, lecz chory.
            • facecja Re: wierzyć czy nie? 16.04.06, 20:48
              hmmm, nie wiem, czy się zrozumiałysmy, na wszelki wypadek sprostuję: chciałąm
              przez moją być może uszczypliwą uwagę dać do zrozumienia, że irracjonalne lęki
              nie są wynikową wiary chrześcijańskiej, ale mniej lub bardziej powaznych
              kłopotów psychicznych. jeśli kogoś uraziłam - przepraszam, nie chciałam, ja
              tylko powtarzam to, co wiem z psychologii.
    • bogusia2233 Re: wierzyć czy nie? 10.04.06, 22:24
      Kapłan z racji przyjetych święceń, a więc człowiek bezpośrednio powołany przez
      Boga powinien stanowić dla nas wzór i dawać świadectwo o Bogu nie tylko poprzez
      to, że jest księdzem, ale zarówno w mysli, słowie i czynie. To, co spotkało
      Ciebie, niestety nie Ciebie jedyną. Wiadomo, ze zawsze doszukujemy się winy u
      kogoś i to jest całkowicie naturalne. Jan Paweł II powtarzał: "zacznijcie
      wymagać od siebie choćby inni od Ciebie niczego nie wymagali...". I w tym
      zawarta jest cała prawda o nas. To w jaki sposób Kościół (mam na mysli nas jako
      wspólnotę ludzi wierzących)zblizył do siebie swoich członków to daje wyraz
      właśnie w tym co piszesz. Kapłani zaczęli - zgodnie z nauka papiezy - wychodzić
      do ludzi, otwierać się na ludzi, głosić prawdę o Bogu wszędzie i wszystkim.
      Ludzie zaś zaczęli się otwierać i przyjmowac kapłanów - a nie Boga. I w tym
      tkwi cały dylemat. Ludzie za bardzo zbliżyli się do osób duchownych, spoufalili
      się, zaczęli zachowywac się jak równy z równym. Ktoś powiw w tym miejscu, że to
      nie nasza wina tylko księży, że sobie na to pozwolili, ale oni tez są ludźmi,
      tez maja problemy, smutki i radości, którymi chca się z nami dzielić. I ok.
      Tylko gdzie jest granica tych zwierzeń. Czyż jedynym "uchem" nie powinien być
      Bóg?
      Nie chcę, żebyś źle odebrała moja wypowiedź. Podobnie jak Ty chodzę co
      niedziela na Mszę Św., czasami także w tygodniu, często przystępuje do
      sakramentu spowiedzi i komuni św. Znam wielu księży, jedni są dla mnie bliźsi,
      inni po prostu duszpasterzami w parafi czy pasterzami Kościoła. Co prawda
      nie "poznałam prawdziwego oblicza księdza" - tak jak Ty o tym piszesz, ale
      całkiem niedawno mój znajomy zaczął mi opowiadać pewne ponoć prawdziwe
      historyjki nt postępowania księzy z mojego otoczenia. Opinie, jak się zapewne
      domyślasz, nie były zbyt pochlebne. Oczywiście kłóciłam się z nim i
      powiedziałam, że nie wierzę w ani jedno jego słowo. Przekonywał dalej, dokładał
      cooraz więcej pikantnych szczegółów, przytaczał opinię innych szanowanych
      przeze mnie osób. Nie chciał mnie zniechęcić do kapłanów, nie chciał też
      odsunąć mnie od Kościoła. Cel był inny - pokazać prawdę, bym nie łudziła jaki
      ten świat jest piękny i czysty. Wreszcie zaczęłam milczeć, ale ze złości.
      Odeszłam spokojnie od rozmowy - postanowiłam nie rzucać przysłowiowym grochem o
      ścianę i trzymac się swego. Myśli nie dają jednak spokoju, tym bardziej, że
      sama spotykam się z księżmi przy różnym okazjach i w róznych sytuacjach. Moje
      zdanie jest takie: jeśli nawet Któryś Ksiądz zgrzeszył, to wyniknęło nie od
      ducha, ale z natury, czyli z tego, że człowiek jest słaby i ulega naturze czyli
      dobrodziejstwu jakim jest materia. Ale to nie oznacza, że będzie w tym trwał,
      zawsze ma szansę na poprawę, zawsze ma szansę na rozgrzeszenie, Pan Bóg go
      zawsze wysłucha, tylko wystarczy do niego przyjść i mu o tym powiedzieć. Nie
      tkwić i nie pogłębiac zła. Bóg jest miłosierny - przebaczy każdemu. Ja też
      zwróciłam się do Boga - daj mi siłe i pomóż nie słuchać i nie słyszec słów
      jakie ten człowiek próbuje we mnie weprzeć, pomóż mi nie przyzwyczajac sie do
      tych mysli niech one nie wracają, zachowaj mnie o takich czy innych widoków
      zła, bo chcę iść Twoją droga nie szatana.
      Trzeba być silnej wiary i ufac Bogu. A przede wszystkim nie odwracać się do
      Niego plecami. Czy to Pan Bog wyrządził Ci krzywdę? Zastanów się. On czeka na
      Ciebie ukryty w najświętszym sakramencie, czeka na Ciebie w murach Twojego
      kościoła, czeka na Ciebie w Wielki Tydzień, będzie czekał w czwartek w
      ciemnicy, w piątek na krzyżu, w sobotę przy ogniu, w niedzielę właśnie dla
      Ciebie zmartwychwstanie! Nie dopuść do tego, by ta największa tajemnica i
      wartość chrześcijańska nie była także i Twoim udziałem, nie pozwól na to! Nie
      idź za złem, walcz o dobro i Prawdę, a Prawda to Chrystus, który oddał za nas
      życie. Jemu nie szkoda było życia by ludzie uwierzyli w jego zbawczą moc, a Ty
      się go zapierasz? Stań przed Bogiem i zapytaj się Go czy naprawdę chcesz od
      Niego odejść? On teraz potrzebuje Twojej pomocy, będzie cierpiał na krzyzu,
      pomóż nieść krzyż, a On poniesie także i Twój. Zobaczysz o ile będzie Ci lżej.
      Staram się nie widzieć nawet Twojego "tematu": wierzyć czy nie? Nie istnieje
      takie pytanie! Ty już wierzysz i wierzyc nie przestałaś i nie przestaniesz
      jestem tego pewna.
      Trzymaj się ciepło. Jak będziesz miała ochote to pisz. Będę się za Ciebie
      modlić. Nie zawiedź Go! Licze na Ciebie tak samo jak On!
      Z pozdrowieniami
      Bogusia

      P.S. Tylko nie denerwuj się, że tak się rozpisałam, następnym razem postaram
      się mniej... smile)
      • miloszyce2 Re: wierzyć czy nie? 11.04.06, 09:51
        Bogusia wiesz co to bardzo miłe, co piszesz, ja tłumacze siebie tym, że skoro
        zaczęłam się nad sobą zastanawiać to już jest ok. nie odwróciłam się i nie
        odeszłam, przecież można wierzyć też na swój sposób nie musze postępować jak
        wszyscy na początek pozostawiam siebie i Boga samym sobie nie pójdę do
        spowiedzi jeszcze nie potrafiłabym ale wezmę do siebie wszystko co napisałaś,
        zastanowię się i przeanalizuję, bardzo Ci dziękuję chyba masz racje Kapłan to
        tez człowiek ale z drugiej strony każdy jest kowalem swojego losu nie za dużo
        myśli na raz.

        Serdecznie Ciebie pozdrawiamsmile
        • bogusia2233 Re: wierzyć czy nie? 16.04.06, 20:20
          Co do wielości myśli - jeśli nie możesz posiąć na raz całej wiedzy to znaczy,
          że jeszcze na to nie czas, to tak samo jak z ogromną ilością materiału jaki
          masz przyswoić na jakiś egzamin. Nie wszystko trzeba robic na raz. Zaglądaj do
          tej wypowiedzi wtedy, gdy znowu zabraknie Ci na coś wytłumaczenia, a wtedy to
          docenisz na pewno sie przyda. A mnie drugi raz Duch Św może tak nie natknać smile)
          Pozdrawiam Cię serdecznie w to największe chrześcijańskie Święto i życze
          spokoju ducha i otwartości na Prawdę.
      • mari116 Re: wierzyć czy nie? 12.04.06, 09:36
        Wiem, że Twoja odpowiedź nie była dla mnie, ale poruszyło mnie to co napisałaś,
        cytuję:
        "On teraz potrzebuje Twojej pomocy, będzie cierpiał na krzyzu,
        > pomóż nieść krzyż, a On poniesie także i Twój. "

        Oczywiście pisałaś tu o Panu Jezusie, ale w Piśmie Świętym jest napisane:
        Hbr 9:24-28
        24. Chrystus bowiem wszedł nie do świątyni, zbudowanej rękami ludzkimi, będącej
        odbiciem prawdziwej /świątyni/, ale do samego nieba, aby teraz wstawiać się za
        nami przed obliczem Boga,
        25. nie po to, aby się często miał ofiarować jak arcykapłan, który co roku
        wchodzi do świątyni z krwią cudzą.
        26. Inaczej musiałby cierpieć wiele razy od stworzenia świata. A tymczasem raz
        jeden ukazał się teraz na końcu wieków na zgładzenie grzechów przez ofiarę z
        samego siebie.
        27. A jak postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd,
        28. tak Chrystus raz jeden był ofiarowany dla zgładzenia grzechów wielu, drugi
        raz ukaże się nie w związku z grzechem, lecz dla zbawienia tych, którzy Go
        oczekują.
        (BT)

        1 Kor 11:23-26
        23. Ja bowiem otrzymałem od Pana to, co wam przekazałem, że Pan Jezus tej nocy,
        kiedy został wydany, wziął chleb
        24. i dzięki uczyniwszy połamał i rzekł: To jest Ciało moje za was [wydane].
        Czyńcie to na moją pamiątkę!
        25. Podobnie, skończywszy wieczerzę, wziął kielich, mówiąc: Ten kielich jest
        Nowym Przymierzem we Krwi mojej. Czyńcie to, ile razy pić będziecie, na moją
        pamiątkę!
        26. Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pańską
        głosicie, aż przyjdzie.
        (BT)

        Moje słowa to:
        To nie Pan Jezus nas potrzebuje, to my tak bardzo Jego potrzebujemy,
        potrzebujemy Jego miłości, przebaczenia, zbawienia . To co wykonało się na
        krzyżu na Golgocie dwa tysiące lat temu, to się już stało, mamy to wspominać i
        dziękować Panu za Jego krew i poświęcenie, za Jego ratunek dla nas, bo nie ma w
        żadnym innym imieniu odkupienia tylko przez imie Pana Jezusa Chrystusa.
        Czas Świąt jest czasem wspominania, a nie składania na nowo ofiary.



        • bogusia2233 Re: wierzyć czy nie? 16.04.06, 20:27
          Zgadzam się z Tobą, że to My potrzebujemy Jezusa, ale to nie znaczy, że mamy o
          nim zapomniec i o tym co dla nas uczynił. Każdy z nas dźwiga krzyż, jedni
          mniejszy inni większy, bo całe nasze życie jest drogą niełatwą. Moje
          stwierdzenie, które cytujesz było w pewnym sensie receptą na właściwe
          przygotowanie się do Świąt, utożsamienie się z cierpiącym Jezusem po to, zeby
          właściwie zrozumieć tajemnicę istnienia.
          Pozdrawiam Cie srdecznie

          P.S. Bardzo mi miło, że choć jedną osobę "poruszyło" to co napisałam.
    • miloszyce2 Re: wierzyć czy nie? 11.04.06, 10:01
      Sprostuję coś, nie wierze w Księży czy coś w tym rodzaju ale jak wierzyć w Boga
      skoro ksiądz który jest jego łącznikiem, nie wiem osobą, która za jego
      pośrednictwem przekazuje nam słowo sama mówi, że nie wierzy w Boga i śmieje się
      z ludzkiej głupoty z czynów ludzi a wszystko co mówi nauczyli ich w seminarium.
      To jest problem że tacy ludzie istnieją, że to robią. Swoją wiarę pozostawie
      dla siebie ale co z tymi exksiężami?
      • levine Re: wierzyć czy nie? 11.04.06, 15:55
        > skoro ksiądz który jest jego łącznikiem, nie wiem osobą, która za jego
        > pośrednictwem przekazuje nam słowo sama mówi, że nie wierzy w Boga i śmieje
        się
        > z ludzkiej głupoty z czynów ludzi a wszystko co mówi nauczyli ich w
        seminarium.

        Ksiadz nie jest lacznikiem Boga, tutaj chyba lezy twoj blad. Jest nim Jezus
        Chrystus poprzez Ducha Swietego. "Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik
        między Bogiem a ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus, który wydał siebie samego na
        okup za wszystkich jako świadectwo we właściwym czasie." (1 Tym. 2:5-6)

        A jesli chodzi o postawe, ktora prezentujesz... Czy Ty naprawde chcesz zebym
        juz do reszty popadl przekonanie o wielkim spisku kleru? Bardziej powaznie
        mowiac, gdy przeczytalem niedawno oficjalny dokument Papieskiej Komisji
        Biblijnej pod tytulem "Interpretacja Biblii w Kosciele" (polecam lekture),
        przyszlo mi do glowy, ze ci ludzie chyba tak naprawde nie wierza w Boga, ze
        tylko utrzymuja pozory, zeby ta cala organizacja sie nie rozsypala, ale w glebi
        duszy sa przekonani, ze to wszystko jest bajka. To, co piszesz harmonizuje z
        tymi przemysleniami.
        • monikaannaj Re: wierzyć czy nie? 11.04.06, 17:48
          Czy Ty naprawde chcesz zebym
          > juz do reszty popadl przekonanie o wielkim spisku kleru?
          To, co piszesz harmonizuje z
          > tymi przemysleniami.


          I to sie zgadza. jak ktos wyznaje teorie spiskową to mu wszystko harmonizuje
            • monikaannaj Re: wierzyć czy nie? 12.04.06, 09:01
              Alez levine. Spiski były sa i beda. Ale teoria spiskowa nie zajmuje sie
              spiskami typu: urzednicy X Y i Z zmowili sie w celu wysiudania z urzedu
              burmistrza.

              Teoria spiskowa to coś więcej, to wiara w jeden wielki permanentny i
              odpowiedzialny za wszystko spisek. (głównie za to ze nie ma dowodow na jego
              istnienie).
              • levine Re: wierzyć czy nie? 12.04.06, 16:29
                > Teoria spiskowa to coś więcej, to wiara w jeden wielki permanentny i
                > odpowiedzialny za wszystko spisek. (głównie za to ze nie ma dowodow na jego
                > istnienie).

                Ja troche inaczej to rozumiem, to nie musi byc jeden powszechny, permanentny i
                odpowiedzialny za WSZYSTKO spisek. Wystarczy, ze jest wola, zeby ukrywac
                prawde, zeby interpretowac fakty tendencyjnie, zeby falszowac historie, zeby
                wladze uczynic celem nadrzednym. I to wszystko widze w systemie papieskim. Ja
                nie mowie, ze papiez jest odpowiedzialny za kleske glodu w Afryce i deszcze
                monsunowe w Malezji.

                >Ale teoria spiskowa nie zajmuje sie
                > spiskami typu: urzednicy X Y i Z zmowili sie w celu wysiudania z urzedu
                > burmistrza.

                Wiec ja sie nie zajmuje teoria spiskowa ale wlasnie spiskami tego typu: papiez
                X z krolem Y i Z zmowili sie w celu wysiudania z urzedu biskupa miasta A. W
                historii roi sie od tego rodzaju spiskow. I sa rowniez DOWODY dzialan na
                wieksza skale. Slyszalas moze o dekretalach pseudo-izydorainskich?

                Ja nie wypowiadam sie kategorycznie o sytuacji w Watykanie na dzien dzisiejszy,
                poniewaz nie mam wystarczajaco duzo wiedzy na ten temat. Dlatego studiuje
                historie, zeby dokladnie zrozumiec mechanizmy dzialajace w przeszlosci i BYC
                MOZE na tej podstawie wyciagnac jakies wnioski na przyszlosc.
                • monikaannaj Re: wierzyć czy nie? 12.04.06, 16:50
                  Muszę przyznac ze niesłyszałam o dekretach pseudoizydoriańskich ( bo chybo o to
                  ci chodziło?). Ale znalazłam cos:

                  Potężnym instrumentem emancypacji papiestwa stają się tzw. Dekrety
                  Pseudoizydoriańskie powstałe w latach 847-852 w arcybiskupstwe Reims (monarchia
                  frankońska). Zbiór ten, którego celem było uzasadnienie roli papiestwa i przez
                  to centralizacji władzy, zdaniem wielu badaczy dokumentów Kościoła jest
                  mieszaniną listów i dekretów papieży z lat 90-314, orzeczeń soborowych i
                  synodalnych, cytatów z Pisma Świętego i pism Ojców Kościoła. Zawiera
                  proklamację ziemskiego zwierzchnictwa papieża (papa caput totius orbis) i
                  uzasadnia zależność biskupów wyłącznie od papieża, w tym prawo do odwoływania
                  się od decyzji metropolii, synodów biskupich i władzy świeckiej.

                  Powyzsze pochodzi z www.nauki.sciezki.pl/index.php?p=h/hist10.php

                  Prawdę mówiąc nie widze tu jakiegos spisku...

                  Ale - bla bla bla, antykatolicy bezrefleksyjnie sa w stanie wszystko przerobic
                  na papke swiadczącą o tym ze KK jest (jak to kiedys usłyszałam na tym forum)
                  nierzadnica.


                  PS. dawaj te DOWODY działań na szersza skale. tylko niech to nie będa ksiązki
                  dana Browna.

                  • levine Re: wierzyć czy nie? 12.04.06, 18:00
                    > Prawdę mówiąc nie widze tu jakiegos spisku...

                    Niech bedzie "dekrety" (w ang. "decretals") - nie ma sensu klocic sie o slowka.
                    A wiec te dekrety pseudoizydorainskie to kolekcja zawierajaca miedzy innymi
                    sfalszowane (zrodlo, na ktore sie powolujesz zapomnialo o tym szczegole)
                    dokumenty, pochodzace rzekomo od cesarza Konstantyna, ktory mial nadac
                    biskupowi Rzymu wladze zarowno duchowa jak i doczesna w swiecie. I
                    rzeczywiscie "celem było uzasadnienie roli papiestwa i przez to centralizacji
                    władzy". Ale uzasadnianie to opiera sie na klamstwie i jest czysta uzurpacja.
                    Zarowno rzadzacy jak i rzadzeni byli przez te dekrety wprowadzani w blad miedzy
                    rokiem okolo 800 a 1520. I mimo, ze w tym ostatnim roku ten SPISEK zostal
                    zdemaskowany, nie spieszylo sie papiestwu zeby to przyznac i jak widac do dzis
                    z wielkim trudem prawda przeciska sie przez gardlo tym, ktorym sie wydaje, ze
                    pisza historie papiestwa.

                    Nie ma nawet sensu klocic sie o te fakty, poniewaz nikt juz dzisiaj nie
                    zaprzecza temu flaszerstwu, nawet w kolach katolickich.

                    PS. Gardze wypocinami pana Browna. Uwazam, ze jego tworczosc jest bardzo
                    szkodliwa, poniewaz z tych, ktorzy sumiennie staraja doszukac sie prawdy, w
                    rezultacie robi fanatycznych idiotow.
    • ejkuraczek Re: wierzyć czy nie? 12.04.06, 10:42
      Miloszyce2,
      Poczytaj sobie z Biblii Dzieje Apostolskie, albo jeszcze wczesniej Ewangelie-
      gdzie Jezus powołuje uczniów.
      Jezus powoluje na apostołow Piotra (ktory potem Go się wyparł), Tomasza( ktory
      opuścił wspólnotę po ukrzyżowaniu Jezusa), powołal i Judasza...
      Mozesz przeczytac tez historię króla Dawida, ktory choc wybrany przez Boga i
      namaszczony zabija swego zołnierza i żeni się z jego zoną...

      Bóg nie powołuje ludzi ze względu na ich "lepszośc" czy "bezgrzesznosc" czy
      inne cnoty, ale powołuje ich bo TAKA JEST JEGO WOLA.
      Ciebie do koscioła, na chrzescijanina nie powołał ze wzglęgu na
      jakoąs "lepszosc" czy inne przymioty,ale powołal Ciebie bo wlasnie Ciebie
      wybrał , Ciebie pokochał bezwarunkowo i na Ciebie liczy, liczy na Twoja
      wspólpracę.
      I tych ,ktorych powołuje Bóg daje im mozliwosc czynienia wielkich rzeczy w Jego
      imię: głoszenia Slowa, uzdrawiania duchowego i fizycznego, a innym dał urzedy
      nauczycielskie, prorockie czy udzielania sakramentów: spowiedzi, chrztu itd.
      Te sakramenty sa wazne ze względu na Boga, ktory Sam w nich jest, a nie ze
      względu na ludzi, ktorzy sa jedynie narzedziami w ich udzielaniu...
      Postaraj się wiec nie skupiac na narzedziach, ktore same pozostana tylko
      narzedziami ,ale skup się na tym co chce Ci dac Jezus-a chce Ci dac swoje
      przebaczenie, swoją obecność w Slowie Bozym ,swoje Ciało i Krew, a wreszcie
      pomoc wspolnoty wierzących czyli Kościoła. Jezus nie powołal uczniow jako
      indywidualistów,ale powolal ich do wspólnoty, do wspólnoty, w ktorej kazdy na
      do zrobienia coś innego i ma inna funckcję. Beda i tacy ,ktorzy te funkcje beda
      spełniac byle jak, wcale ich nie spelniac albo wręcz odejda, ale sa i
      tacy ,ktorzy spelniaja je wspaniale, poswiecaja się, sa blisko Boga i blisko
      czlowieka.
      W swoim zyciu poznalam cała mase ksiezy, zakonników, zakonnic. I rozni oni
      byli: jedni to wspaniali,swiatli kaplani, na ktorych zawsze mozna liczyc, choc
      tez maja wady, inni wprawdzie zaczeli wspaniale ,ale potem ulegali jakims
      pokusom:pieniadzu czy nieufnosci do Boga, inni gubili się ,ale własnie te
      slabości przyczyniły się do tego ,że wrocili do Boga i calkowicie Mu sie
      poświecili i teraz sa wspanialymi ludźmi, sa i tacy ,ktorzy byli wsapniałymi
      kapłanami,ale uwierzyli w swoja doskonalośc i przestali juz swego zycia budowac
      na Bogu i czasem wrecz odeszli. Taki jest kościół, bo taka jest natura ludzi,
      ale najwazniejsze ,że w Kościele ,we wspolnocie,tak jak we wspólnocie uczniów
      jest caly czas Jezus i zawsze mozna do Niego wrócic, nawrócic się. Bogu nie
      zalezy na Twojej bezgrzesznosci przede wszystkim ,ale zalezy Mu na Twojej z Nim
      relacji, Twoim zaufaniu, Twoich powrotach, po prostu Twojej pokory.
      Piotr po zaparciu sie Jezusa przychodzi do Niego i Jezus nie wypomina mu
      grzechów,ale pyta się trzykrotnie czy Piotr Go kocha. I dowiedziawszy sie,ze
      Piotr Go kocha czyni go glowa wspólnoty Kościoła.
      Bogu zalezy na Twojej miłosci, a miłośc do Boga wyraza sie w miłosci do ludzi,
      przede wszystkim tych pogubionych obojetnie czy beda to świeccy czy duchowni.
      Wiec moze postaraj sie codziennie kilka minut poswiecic modlitwie za innych,
      takze za tych kapłanow, o których piszesz- oni takze potrzebuja naszej/Twojej
      pomocy, bo tez stanowią cześc Kościoła. i dobrze jest tez poznac kilka osób
      duchownych-zobaczyc ,ze sa takimi samimi ludźmi jak my, tez maja slabości, tez
      z nimi walcza ,tez walcza aby pielegnowac wiarę, ale tez maja w sobie wiele
      wspaniałych cech i wiele dobroci. Poznanie burzy rowne mity, stereotypy i
      buduje zaufanie, a wrecz prawdziwa miłosc.
      Uff..sie rozpisałam.
      Pozdrawiam Cie ciepło.
      • levine Re: wierzyć czy nie? 12.04.06, 16:36
        > Jezus powoluje na apostołow Piotra (ktory potem Go się wyparł), Tomasza(
        ktory
        > opuścił wspólnotę po ukrzyżowaniu Jezusa), powołal i Judasza...
        > Mozesz przeczytac tez historię króla Dawida, ktory choc wybrany przez Boga i
        > namaszczony zabija swego zołnierza i żeni się z jego zoną...

        Bla, bla, bla, bla, bla... Ktos wpadl na "genialny" pomysl, zeby w ten sposob
        ratowac wizerunek skorumpowanego kosciola, a wszyscy lojalisci powtarzaja to
        bez zadnej refleksji.
          • ejkuraczek Re: wierzyć czy nie? 12.04.06, 20:04
            miloszyce2 napisała:

            > Jest tyle racji ile ludzi na ziemi

            Racja jest w Bogu, a ludzie albo się do Niego zbliżaja albo pozostaja samotnymi
            głupcami( sorry za brutalnosc słowa ale taka jest rzeczywistosc)
            • levine Re: wierzyć czy nie? 12.04.06, 22:35
              > Racja jest w Bogu, a ludzie albo się do Niego zbliżaja albo pozostaja
              samotnymi
              > głupcami( sorry za brutalnosc słowa ale taka jest rzeczywistosc)

              No i to jest wlasnie ta katolicka arogancja, bo oto ten, kto nie przychodzi do
              Boga przez samozwanczego zastepce Chrystusa na ziemi, ten jest samotnym glupcem.
              • ejkuraczek Re: wierzyć czy nie? 12.04.06, 22:46
                levine napisał:

                > > Racja jest w Bogu, a ludzie albo się do Niego zbliżaja albo pozostaja
                > samotnymi
                > > głupcami( sorry za brutalnosc słowa ale taka jest rzeczywistosc)
                >
                > No i to jest wlasnie ta katolicka arogancja, bo oto ten, kto nie przychodzi
                do
                > Boga przez samozwanczego zastepce Chrystusa na ziemi, ten jest samotnym
                glupcem

                ...i w dodatku tkwi w ciemnosciach(i pysze). Ja tylko przytaczam Biblie, wiec
                pretensje nie do katolików ale wprost do Górywink
                > .
                • levine Re: wierzyć czy nie? 13.04.06, 04:21
                  > ...i w dodatku tkwi w ciemnosciach(i pysze). Ja tylko przytaczam Biblie, wiec
                  > pretensje nie do katolików ale wprost do Górywink

                  Widzisz, ja tkwie w ciemnosciach a Ty przychodzisz do mnie z blaskiem
                  Niezwyciezonego Slonca. Miej wzglad na moje oczy, to sprawia im bol.
        • ejkuraczek Re: wierzyć czy nie? 12.04.06, 20:03
          levine napisał:

          > > Jezus powoluje na apostołow Piotra (ktory potem Go się wyparł), Tomasza(
          > ktory
          > > opuścił wspólnotę po ukrzyżowaniu Jezusa), powołal i Judasza...
          > > Mozesz przeczytac tez historię króla Dawida, ktory choc wybrany przez Bog
          > a i
          > > namaszczony zabija swego zołnierza i żeni się z jego zoną...
          >
          > Bla, bla, bla, bla, bla... Ktos wpadl na "genialny" pomysl, zeby w ten sposob
          > ratowac wizerunek skorumpowanego kosciola, a wszyscy lojalisci powtarzaja to
          > bez zadnej refleksji.

          Nie "bla,bla ,bla" tylko tresc Biblii. A treśc Biblii to samo zycie.
          Nie zawiodłes nigdy nikogo?wink
    • znj2 Re: wierzyć czy nie? 14.04.06, 15:22
      Wiara nie ma z tym nic wspólnego.W każdym środowisku są różni ludzie.Widocznie
      Ci panowie pomylili powołanie z wygodnym życiem doczesnym.
      Kościół to urząd, a księża to urzędnicy.
      Natomiast wiara pozostała ludziom.
      • bogusia2233 Re: wierzyć czy nie? 16.04.06, 20:16
        znj2 napisała:

        > Wiara nie ma z tym nic wspólnego.W każdym środowisku są różni ludzie.Widocznie
        > Ci panowie pomylili powołanie z wygodnym życiem doczesnym.
        > Kościół to urząd, a księża to urzędnicy.
        > Natomiast wiara pozostała ludziom.

        Chyba Ci się coą pomyliło. kościół to nie żaden urząd, Kościół to my wszyscy,
        cała wspólnota, która tworzymy, Kościół to ludzie, którzy wyznaują wiarę w
        Chrystusa.
        Księża to kapłani powołani przez Boga by nieść ludziom Prawdę a Prawda to Bóg.
    • czarny.humor Re: wierzyć czy nie? 17.04.06, 16:45
      Wiesz Miloszycko.
      Zawsze w szkole lubiłem matematykę i fizykę. Ale w jednej ze szkół średnich, do których chodziłem, przez dwa lata miałem wychowawcę - fizyka. Gość miał dużą wiedzę, był inteligentny i... był koszmarnym pedagogiem, fatalnym nauczycielem, apodyktyczny, wyżywał się na uczniach, chyba był trochę sadystą i nigdy nie powinien mieć kontaktu z młodzieżą jako wychowawca.

      Ale czy to znaczy, że fizyka jest zła??
      To tylko niewłaściwy facet jej uczył.

      Nadal lubię fizykę, choć jestem już dawno, dawno po szkołach.

      Wiele zależy od nauczycieli, ale więcej od nas samych. Jeśli widzimy ich błędy i potrafimy uświadomić sobie, że my jesteśmy lepsi, bo nigdy tak nie postąpilibyśmy, to nauczka z takiej lekcji tylko nas wzmocni i pozwoli bardziej pokochać własną cnotę, przywiązanie do ideałów i umocni w chęci wytrwania.

      Paradoksalnie - właśnie dzięki złym nauczycielom.

      Pozdrawiam świątecznie.
      smile))
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka