Dodaj do ulubionych

Knajpy na Ochocie - jest słabo...

06.06.05, 16:44
Brakuje na naszej Starej Ochocie knajp, gdzie moznaby niezobowiazujaco przyjsc
na kawke i czuc sie swojsko, bez zadecia i bez ogladania lumpow... czy to
tylko moj problem?
Obserwuj wątek
    • mvitti Re: Knajpy na Ochocie - jest słabo... 07.06.05, 00:46
      w pelni popieram...jest cos podobno fajnego na niemcewicza, jakiaś delikateso-
      cukiernia z kilkoma stolyczkami...myśle, że cos lączy ten brak kawiarenek
      normalnych, brak fajnych sklepów i brak zainteresowania tym forum...co, nie
      wiem bo jeszcze nie mieszkam, ale zamieszkam to się tym zajmę:)
      • skupionyedi Re: Knajpy na Ochocie - jest słabo... 07.06.05, 10:56
        mvitti napisała:

        > w pelni popieram...jest cos podobno fajnego na niemcewicza, jakiaś delikateso-
        > cukiernia z kilkoma stolyczkami...myśle, że cos lączy ten brak kawiarenek
        > normalnych, brak fajnych sklepów i brak zainteresowania tym forum...co, nie
        > wiem bo jeszcze nie mieszkam, ale zamieszkam to się tym zajmę:)

        Masz w planach otwarcie knajpy lub sklepu?
        • ingeborga Re: Knajpy na Ochocie - jest słabo... 07.06.05, 10:59
          Moze po prostu jest za blisko do Centrum i wszyscy tam chodza na pogaduchy? Ale
          np. w Non solo pizza w weekend sa tlumy, wiec nie jest tak ze istnienie knajpy
          na Ochocie jest skazane na niepowodzenie. Choc likwidacja Bramy jest pewnie
          argumentem przeciw? No ale Brama byla za daleko od Placu narutowicza.
          • bielyszew Re: Knajpy na Ochocie - jest słabo... 07.06.05, 11:12
            Jest bardzo słabo, może w wątku "Lokale..." umieszczajmy znane tam knajpki. To
            o czym pisze mvitti, to właśnie Zapart, o którym piszę w tamtym wątku... A co
            do własnego interesu, to kiedyś moja żona myślała o założeniu kawiarni, ale po
            rozejrzeniu sie na razie zrezygnowała.
              • recydywista4 Re: Knajpy na Ochocie - jest słabo... 12.06.05, 19:31
                tak...bardzo brakuje mi w Warszawie miejsc z klimatem, atmosferą, duszą.
                mieszklałem na Ochocie, ta dzielnica ma wielki potencjał..jest piękna! ponadto
                fascynuje mnie ul.Filtrowa, jest dla mnei niesamowita ponieważ widać "ładne"
                wieżowce z centrum ze stara zabudową filtrów na pierwszym planie..chcialbym
                zeby Warszawa stala się dobrym miastem, zeby bylo duzo miejsc gdzie w milej
                atmosferze mozna wypic cole 0.2 ze szklanej butelki, zeby drogi byly szersze, i
                bluwar nad Wisłą zawsze pełen ludzi..i żeby był oświetlony..jak, My, mieszkańcy
                miasta, wlasciwie pozostawieni bez wplywu na wladze mozemy poprawic "jakosc"
                naszej stolicy?
                  • skupionyedi Re: Knajpy na Ochocie - jest słabo... 12.01.06, 10:07
                    bielyszew napisał:

                    > Fajnie czytać takie posty :-) Mi się marzy kawiarnia na Filtrowej, jakaś
                    > klimatyczna ksiegarnia na pl.Narutowicza. Ciekawe czemu to wszystko omija
                    > naszą "dzielnicę"?

                    Księgarnia przy Pl. Narutowicza była. Nie była co prawda klimtyczna, ale
                    istniała. Niestetety w dzisiejszych ciężkich czasach ludzi nie stać na
                    kupowanie książek, więc w końcu po latach została zamknięta.
                    A na Filtrowej jak najbardziej jest kawiarnia - nazywa się Azalia.
            • kulka744 Re: Knajpy na Ochocie - jest słabo... 04.05.06, 15:55
              na ochocie jest mnogość knajp tylko trzeba wiedzieć gdzie szukać
              na Niemcewicza mini barek kawiarenka , dalej hotel druch tam tez jest knajpa
              na grójeckiej od banacha jest były antałek teraz pub złoty lew , można tam
              pograć na "koniach" dalej kawiarnia finezja na przeciwko "oko" Ośrodek kutury
              ochoty tam też knajpa "country" dalej malutkie patio dalej dospoda pod kogutem
              na wawelskiej bar przystanek na pl narutowicza bar ochotka w akademiku alfa
              dalej pizzerie całe dwie a i jeszcze shuters fajna knajpka. Na tarczyńskiej
              cudownie wykonczone bistro fajny klimat. no i oczywiscie Dekada a przed placem
              Narutowicza
              "nowy klub"
              jest tych knajp troszku
              • chinique Może i tak. Stówki. 04.05.06, 16:42
                Racja z ilością, gorzej z jakością. Pasowałoby kilka knajp w stylu tych, które
                mamy na Mokotowskiej, Wilczej, Kruczej, a tu niestety - nie ma gdzie kulturalnie
                wydać stówki na obiad.
              • transmit Morze warzyw 04.05.06, 19:46
                moze warzywna knajpa - soki z selera i marchwi
                na talerzach swieza rzodkiew a wkolo zdrowa
                usmiechnieta mlodziez
                /no i kelnerki z ananasa w nowej roli/
              • a.delon Re: Knajpy na Ochocie - jest słabo... 20.05.06, 02:08
                Zupełnie kulturalny jest lokal Marhaba, restauracyjna grillownio-kebabownia
                (Sędziowska róg Wawelskiej). Stówkę może nie jest tak łatwo tam wydać, ale mimo
                to jest bardzo porządnie. W ofercie jest nawet piwo a także szisze (20zl).

                Czasem wpadają tam sąsiedzi z nieopodal, pracownicy znanej w świecie korporacji
                "Mossad". Niekoniecznie rośli chłopcy, aczkolwiek jak wieść gminna niesie,
                nadzwyczaj w swym fachu skuteczni. Zajmują się głównie doglądaniem pracy
                polskich staczy, pilnowanem rozwydrzonej młodzieży (aby przypadkiem nie poznała
                co to młody Polak), spacerami incognito ulicami kolonii Staszica a także wieloma
                lepiej zakonspirowanymi zadaniami (jak na przykład wykradanie technologii
                wojskowych:)
    • czarnykot_bialykot Re: Knajpy na Ochocie - jest słabo... 11.01.06, 11:20
      Sprawa dośc prosta-nie ma tu lokali do wynajmu. A jak jest, to spółdzielniany, a
      członkowie nie zgadzają się na alkohol, a nawet na kawę, bo śmierdzi
      (autentyk!). Mam doświadczenie krakowskie w prowadzeniu klimatycznej kawiarni (z
      sukcesem!), od paru miesięcy bezskutecznie tropię ulice staroochockie w
      poszukiwaniu miłego miejsca dla lokalnych i nie tylko mieszkanców. Owszem, z
      piwem też, ale nie za 2,50, z jazzem w tle, domowym ciastem, małym lanczowym
      menu. No i świetną kawą i herbatą w towarzystwie prasy i książek. Wprawdzie na
      mojej kamienicy (36) widnieje tabliczka "Stara Ochota", ale mieszkam w tej
      "gorszej" częsci-za Kopińską.
      Szczerze mówiąc zaczęłam sie rozglądać juz w innych dzielnicach, bo jakoś tu
      straciłam nadzieję, że coś miłego znajdę....
      pozdrawiam Współmieszkańców:)
      • chinique Poczuj klimat krakowskiego Kazimierza 11.01.06, 11:39
        Zbawco!
        A na Kazimierzu, czy w Ryneku ta knajpa w Krakowie? Knajpy w Krakowie działają
        nieco inaczej, mało gdzie jest pełna obsługa kelnerska, za to ceny - rewelacja!

        Co do spraw lolakowych - nie wiem, czy widziałeś tego posta ...
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26220&w=32458140&a=34288409
          • chinique Trochę nieprawda ... 11.01.06, 13:35
            Pozwolę się nie zgodzić, z ciekawych jak na knajpę lokalizacji:

            - Filtrowa 62, 140m^2, 3.5kPLN/miesiąc
            - Filtrowa 68, 50m^2, 750PLN/miesiąc

            Trudno natomiast się spodziewać, że będzie masa lokali, skoro wiele budynków
            było pomyślanych by design jako mieszkaniowych, bez usług na parterze. Z drugiej
            strony w związku z tymi trudnościami, tym bardziej fajna knajpa by się
            sprzedała, bo nie tak prosto ją odpalić.

            Czarnykocie_białykocie a próbowałeś rozmawiać z zarządem Akademika? Ze dwa lata
            temu weszła ustawa, że zapomogę mieszkaniową studenci dostają do ręki i mogą z
            nią z robić co chcą, więc często bardziej opłaca im się wynająć chatę na spółę
            (chyba, że coś pokręciłem), ale w związku z tym administracja budynków
            akademickich ma chyba więcej przestrzeni do rozdysponowania, a studentom raczej
            kawa nie przeszkadza :).

            Poza tym dziwię się spółdzielniom, że nie chcą knajpy, to co chcą - sklepik,
            który jest cichutki, bo nikt do niego nie przychodzi?

            Niedawno była do wynajęcia willa koło ambasady Izraela na rogu
            Krzywickiego/Filtrowa, może został im jeszcze jakiś parter.
            • funana Re: Trochę nieprawda ... 11.01.06, 17:17
              Dzięki za garść rad:) Nieco powiało optymizmem. Co do Akademika, to ma poczucie,
              że jednak grono klientów ograniczyłoby sie do jednego typu, a mnie zależy
              zarówno na studentach, jak i lokalnych mieszkańcach - inteligencji, wolnych
              zawodów, etc. Może i z Polityki by wpadali (w Krakowie gościłam GW, Tygodnik
              Powszechny, jeszcze wtedy krakowski Przekrój)-w obecnej Polityce też jest trochę
              byłych bywalców mojej krakowskiej knajpy. Pozwolę sobie napisac do Ciebie na
              priva, ciekawią mnie te lokale na Filtrowej.
              Mój krakowski lokal był przy św. Tomasza w Krakowie (więc niedaleko Rynku).
              Teraz pewnie, gdybym jeszcze mieszkała tam, wolałabym mieć coś na Kazimerzu.Bo
              bardziej klimatyczne, a okołorynkowo zrobiło sie turystycznie.
              A ze spóldzielniami to trochę tak, że jest tam sporo starszych ludzi i
              jakiekolwiek zmiany napawają ich lękiem i obawami. Chcą sklepiki, bo czynne do
              19 i święty spokój:)
              pozdrawiam
              czarnykot_bialykot
                    • chinique Nieobciążonym chciejstwem jednostek ... 11.01.06, 23:17
                      Na szczęście w dzisiejszych czasach dostępne są badania marketingowe, czy też w
                      ogóle usługi badania rynku, tak więc osoba zakładająca knajpę, poważna
                      biznes-łumen, która ma do zainwestowania od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy
                      złotych, odpali ten interes w miejscu optymalnym, nieobciążonym chciejstwem
                      jednostek i tak naprawdę nie wiadomo gdzie to będzie, czy w okolicach Naruto,
                      czy pod nosem HQ tygodnika "Polityka", czy w Salzburg Center, czy na
                      skrzyżowaniu Krzywickiego i Filtrowej. Czas pokaże.
                        • mvitti Re: Nieobciążonym chciejstwem jednostek ... 12.01.06, 01:07
                          Akurat cukierni w okolicy nie brakuje...na samej filtrowej są 2...nieopodal
                          Zapart z bardziej ekskluzywnymi słodkościami, obok jedna z najlepszych lodizarni
                          w wawie...i wiele wiele innych...
                          no ja niem czy dziewczyna ma glowe na karku...
                          a co do kawiarenki to jest nadzieja ze któryś z rozlicznych, obskurnych barków w
                          rejonie narutowicza/ slupecka zbankrutuje i ty zajmiesz jego miejsce..
                            • chinique Słabsze gagi ... 12.01.06, 18:47
                              Ja też czasem nie do końca rozumiem co ma na myśli nasza Amelia, niby deklaruje,
                              że jest miła, a zdarzają się jej słabsze gagi, zwłaszcza w takim praktycznym
                              temacie jak kulturalna
                              cukiernio-kawiarnio-czekoladziarnio-pralinarnio-truflarnio-marcepanarnio-pączkarnio-herbaciarnia.
              • chinique Massolit vs. Czuły Barbarzyńca 12.01.06, 01:57
                No więc apropos Krakowa, to np. Warszawka się podnieca na wszystkie strony
                Czułym Barbarzyńcą, a np. nie wiem, czy widział kto kiedy krakowski Massolit
                Cafe, prowadzony przez parkę Amerykanów przy Felicjanek. Tam dopiero jest
                klimat, jak się pije czekoladkę w bibliotece pełnej mądrych książek, a nie jakiś
                wierszydeł ;) dla dorastających dziewczynek, dorastających nastolatek,
                dorastających kobiet, dorastających dojrzałych kobiet, dorastających
                przekwitłych kobiet i dorastających babć.

                www.massolit.com/cafe.php
                Wprawdzie po stronach internetowych widzę, że zmienili swój profil raczej na
                internetowy bukszap, czemu się trochę nie dziwię, bo mieli na półkach b.
                postępowe pozycje, niedostępne w polskich księgarniach. Natomiast moje pytanie
                jest inne - czy nie można się o coś podobnego pokusić w klimatycznym
                staroochockim mieszkaniu, których akurat jest pełno :).
                • a.delon Re: Massolit vs. Czuły Barbarzyńca 12.01.06, 02:59
                  yhmmm massolit:) pierwszorzędne miejsce. Oferta bardzo interesujące. Para
                  amerykanów (artykuł dostępny w archiwum wo gw) jest zaangażowana, nie prowadzą
                  makulatury. A żeby nie odstraszać gości swoim niemodnym dzisiaj obywatelstwem,
                  wywieszona została amerykańska flaga z napisem "Not in our name":)
                  • funana Re: Massolit vs. Czuły Barbarzyńca 12.01.06, 10:52
                    Znam dobrze Massolit. Mam poczucie, że trudno jakkolwiek porównać to miejsce z
                    Czułym Barbarzyńcą. Czuły Barbarzyńca to księgarnia służące moim zdaniem przede
                    wszystkim do promocji wydawnictwa właściela tejże, czyli Świata Literackiego.
                    Gości tam, jeśli tak mogę powiedzieć "ambitniejsza literatura", lubię sposób w
                    który prezentuja/układają książki. Ale jakoś mi nie idzie siedzenie tam
                    towarzysko i gadanie. Nie wiem dlaczego. Wole wspiąć się na antresolę i w
                    cichości poczytać, ale w zabieganej Warszawie nie mam na to czasu.
                    Massolit został wymyslony głównie z myślą o anglosasach, których na pęczki w
                    Krakowie (co śmieszne, z łatwością można znaleźć DOBREGO native'a w Kraku, w
                    Warszawie graniczy to z cudem). Massolit rzeczywiście oferuje kupę, często
                    niedostępnych w Polsce tytułów, choc niejednokrotnie miałam wrażenie, że nie bez
                    znaczenia w doborze są mocno lewicujące poglądy właściciela:)
                    Wystrój a co za tym idzie klimat tych dwóch miejsc jest kompletnie inny, ale
                    wyznam szczerze w temacie wystrój-oba mi sie podobają. Dlatego że są
                    konsekwentne. Hm..jeśli natomiast chodzi o dadatek do uczty intelektualnej,
                    czyli coś na ząb i napiwki, to Massolit bije na głowę Czułego B. Świetna kawa i
                    amerykańskie słodycze w zestawieniu z często nieświeżymi ciastami i herbatą z
                    torebki...
                    Nie planuje kluboksięgarni. Mam być półka z książkami do poczytania i tyle.
                • mvitti Kolejna szansa zaprzepaszczona... 31.01.06, 16:27
                  Wlasnie sprzątneli nam kolejny idealny lokal pod kawiarenkę, mam na mysli bar
                  agatka...nie przecze warzywniak tam zainscenizowany jest bardzo sympatyczny, o
                  niebo kulturalniejszy niż ten w paskudnym blaszaku, który nalezy usunąć w
                  trymiga, ale lokalu szkoda...
                  • skupionyedi Zagadka 31.01.06, 22:18
                    mvitti napisała:

                    > Wlasnie sprzątneli nam kolejny idealny lokal pod kawiarenkę, mam na mysli bar
                    > agatka...nie przecze warzywniak tam zainscenizowany jest bardzo sympatyczny, o
                    > niebo kulturalniejszy niż ten w paskudnym blaszaku, który nalezy usunąć w
                    > trymiga, ale lokalu szkoda...

                    Ej... Widać, że koleżanka nie tutejsza. Buda ważywna na filtrowej to swoisty
                    folklor i musi tu zostać.
                    A teraz obiecana zagadka. Jak wzmiankowana budka bywała okreslana parę lat temu
                    przez okolicznych mieszkańców?
                    • mvitti Re: Zagadka 31.01.06, 22:52
                      Byłam pewna, że ktoś ze starych to napisze...
                      Skoro warzywniak jest w agatce to chyba niebędzie ta sama własciecielka
                      trzymała dwoch warzywniaków.
                      A czy plastikowe budy i porzyczki na pl. narutowicza też mają zostać, bo sa od
                      zawsze?
                      • skupionyedi Re: Zagadka 31.01.06, 22:59
                        Ech, ludność napływowa. Pomieszkają kilka miesięcy i próbują własne porządki
                        zaprowadzić.
                        Wiesz co Mviti? Po co sprowadziłaś się na Ochotę skor wszystko tu ci nie
                        odpowiada?
                        • lewe_oko Re: Zagadka 31.01.06, 23:39
                          Najlepsi są starzy mieszkańcy, którym nic nie przeszkadza i nic nie zauwazają,
                          bo przeciez tak jest "od zawsze"... Oby było jak najwięcej świeżej krwi na
                          Starej Ochocie. Pozdrawiam z blokowiska ;)
                          • skupionyedi Re: Zagadka 31.01.06, 23:47
                            lewe_oko napisała:

                            > Najlepsi są starzy mieszkańcy, którym nic nie przeszkadza i nic nie zauwazają,
                            > bo przeciez tak jest "od zawsze"... Oby było jak najwięcej świeżej krwi na
                            > Starej Ochocie. Pozdrawiam z blokowiska ;)

                            Wiesz co? Najbardziej żal mi tych którym wszystko przeszkadza. Trudne życie
                            mają....
                            • lewe_oko Re: Zagadka 31.01.06, 23:53
                              Niestety w Polsce więcej jest tych pierwszych i dlatego nasz kraj płynie miodem
                              i mlekiem ;))) Ale jest super, więc o co chodzi?
                              • skupionyedi Re: Zagadka 31.01.06, 23:59
                                lewe_oko napisała:

                                > Niestety w Polsce więcej jest tych pierwszych i dlatego nasz kraj płynie
                                miodem
                                > i mlekiem ;))) Ale jest super, więc o co chodzi?

                                Wiesz co? A ja jestem zadowolony ze swojego życia w Polsce. Powiem więcej. W
                                zeszłym roku dostałem intratną propozycję przeniesienia się na zachód i
                                odmówiłem.
                                A dla tych, którym źle żyje się w Polsce, proponuję wyobrazić sobie jak żyłoby
                                im się w którymś, z mlekiem i miodem płynących państw Afryki Środkowej.
                                • lewe_oko Re: Zagadka 01.02.06, 00:04
                                  Ależ ja też nigdzie bym sie nie przeniosła mimo, że non stop dostaję rewelacyjne
                                  propozycje. To jest w ogóle inny temat. Ale zawsze może być lepiej, nwet jak
                                  jest świetnie. A świetnie nie jest.
                                  • skupionyedi Re: Zagadka 01.02.06, 00:05
                                    lewe_oko napisała:
                                    > propozycje. To jest w ogóle inny temat. Ale zawsze może być lepiej, nwet jak
                                    > jest świetnie. A świetnie nie jest.

                                    Wiesz, "wszędzie dobrze gdzie nas nie ma".
                                    • lewe_oko Re: Zagadka 01.02.06, 00:08
                                      Taaaa... Tyle, że napisałeś - "jestem zadowolony ze swojego życia w Polsce". Ja
                                      ze swojego też, ale nie mam wątpliwości że należę raczej do wybrańców. Gdyby
                                      było nam mniej wszystko jedno, może wiecej ludzi mogłoby wypowiedzieć Twoją
                                      opinię. Dobranoc.
                • monikaps knajpki 31.01.06, 16:35
                  Jeszcze parę lat temu na placu była fajna herbaciarnia, malutka bardzo. Chyba lokal został zaanektowany przez chińską knajpę obok biblioteki.
                  Najbliższa fajna wg mnie knajpka to Lolek na polach.
                  Ale liczę, że może coś się bliżej pojawi...
                  • skupionyedi Re: knajpki 31.01.06, 22:20
                    monikaps napisała:

                    > Jeszcze parę lat temu na placu była fajna herbaciarnia, malutka bardzo. Chyba
                    l
                    > okal został zaanektowany przez chińską knajpę obok biblioteki.
                    > Najbliższa fajna wg mnie knajpka to Lolek na polach.
                    > Ale liczę, że może coś się bliżej pojawi...

                    No, Lolek to trochę drogi jest.
                    • ziiba Re: knajpki 21.02.06, 18:43
                      a ochotki już nikt nie odwiedza? miejsce wyborne i jeszcze można życie ryb
                      poobserwować, tv pooglądać. A bywalcy lubią historyjki o SO opowiadać;)
                      Przy okazji witam zacne grono, od wczoraj zaczytuję się w wątkach forum,
                      szkoda, ze tak późno odkryłam jego istnienie:(
                      pozdrawiam
                      p.s. pierwszorzędny wątek o urzędzie pocztowym...
                  • chinique Laurkę Lolkowi 31.01.06, 22:59

                    A ja kiedyś taką laurkę wystawiłem Lolkowi na pogodzinach :).

                    [2005-09-08] - chinique
                    Lolek to miejsce mistyczne. Usytuowany w centrum Pól Mokotowskich u zbiegu tras
                    rolkowo-spacerowych prowadzących z otaczających pola akademików Akademii
                    Medycznej, SGH, oraz Politechniki. Ze wszystkich stron pod wieczór wylegają jak
                    kakrocie spod szafy procesje spragnionej "ekscytacji" młodzieży. Róż w półmroku.
                    Ciągną do Lolka jak ćmy do lampy, przy czym nie są tam wpuszczani, bo poniżej
                    22-go roku życia nie śmierdzą jeszcze forsą. Kto zatem jest statystycznym
                    gościem Lolka? Dawni przyjezdni studenci, którzy odnieśli sukces, którzy
                    powracają myślami do czasów, które dla nich bezpowrotnie już przeminęły. Kiedyś
                    bowiem, po powrocie z Pól Mokotowskich zasnęli oni pijani na jednej z
                    akademikowych imprez, a obudzili się w skórzanych, dyrektorskich fotelach
                    polskich przedstawicielstw zachodnich korporacji. A bardziej serio, to denerwuję
                    się za każdym razem, kiedy ktoś zaciągnie mnie do tego dziwnego lokalu. Najpierw
                    czekam w półgodzinnym komitecie kolejkowym po ochydną kiełbasę z grilla za
                    kilkadziesiąt złotych, potem kolejne pół godziny do baru po piwko, za
                    kilkanaście złotych i zaprawdę jestem szczęśliwy, jeżeli mam gdzie w ogóle
                    usiąść, ot choćby na murku, kątem, bokiem, pod daszkiem, przy płotku. Za takie
                    pieniążki, można naprawdę miło spędzić wieczór gdzieś indziej, nie tracąc czasu
                    i nerwów. Dlatego jak dla mnie jedyne zalety lokalu, to selekszyn studenciaków i
                    honorowanie kart kredytowych, nawet przy płatności za tą ochydną kiełbasę, bue.
                      • monikaps Re: Laurkę Lolkowi 31.01.06, 23:33
                        To chyba my mieliśmy zwykle więcej farta w Lolku. To prawda, czeka się strasznie długo, ale w tym czasie można dziecko trochę zmęczyć na zjeżdżalni - ogródek dla dzieci niewielki ale fajny i czyściutki. Ja zwykle tam biorę karkówkę, bo lubię. Niezłe też są placki z jabłkami. Ale przyznaję, że nieczęsto tam bywamy.
                        Też nieczęsto ale chętniej bywamy w pizzerii na Barskiej, wystrój (jeśli można o takim mówić) pozostawia wiele do życzenia ale pizza wg nas najlepsza. Oczywiście można mieć inne zdanie :)
                        Pozdrawiamy
                          • chinique Re: pizzeria na barskiej 01.02.06, 00:24
                            Trzeba przyznać, że jak na "osiedlową" piccerię, to rzeczywiście całkiem dobra,
                            zdaje mi się, że tego samego właściciela w tym samym budynku jest jeszcze
                            piekarnia. Więc w końcu ja nie wiem skąd ta nazwa - Ochota B?

                            Na Barskiej. Pizzeria

                            0 22 822 27 50
                            02-315 Warszawa, Barska 37

                            godziny otwarcia:
                            poniedziałek - piątek: 12-22
                            sobota: 12-22
                            niedziela: 12-22

                            akceptacja kart kredytowych

                            ... czyli generalnie tuż za Halą Kopińską i stacją paliw BP w stronę Dw. Zach.
    • chinique Raszyńska 54 - "Kuchnia świetna i tania." 04.02.06, 02:41
      Czy z treści poniższego njusa wynika ...

      www.gazetalekarska.pl/xml/oil/oil68/gazeta/numery/n2005/n200512/n20051220
      ... iż nowoodremontowanym, nowootwartym Domu Lekarza przy Raszyńskiej 54 jest
      zamknięta knajpa, dostępna za okazaniem karty klubowej? Świetnie, idziemy!
                • maktub Re: Czyżby Agatka? 24.02.06, 15:56
                  No wlasnie. Pamietalem, ze w tym miejscu byl bar mleczny? (chodzilem tam z
                  babcia w poprzednim ustroju :) ).
                  Pamietalem, ze tu byla "knajpa", tylko wlasnie ten nowy design mnie mocno
                  zmylil... bylo przyjemnie, ale raczej skonczyla sie klientela...ale teraz? to
                  chyba fryzjer albo cos "kosmetycznego", ale raczej nie warzywniak lub ryby.
                  ...a na marginesie, to chociaz sklep na rogu z pieczywem nie zmienil sie ani o
                  jeden kosz na bulki :))
              • skupionyedi Re: Knajpy na Ochocie - jest słabo... 24.02.06, 16:23
                maktub napisał:

                > nieee, knajpa! prawie przed parkowały radiowozy... wystrój a la lata hmmm
                dużo
                > wcześniejsze :)

                Jaka knajpa??? To bar mleczny był... Zmylił mnie ten fryzjer - na Filtrowej,
                mniej więcej tam gdzie była Bombonierka, za moich dziecięcych czasów był
                fryzjer.
                • monikaps Re: Knajpy na Ochocie - jest słabo... 25.02.06, 16:13
                  Zbyt krótko tu mieszkam, żeby na ten temat się wypowiadać.
                  Ale chyba będzie lepiej z knajpkami na Polu Mokotowskim - zamiast zgliszcz po Spartakusie będzie nowy Jeff's. Jeszcze nie otworzyli, ale pewnie bardzo niedługo, już są lampy i markizy.
                  Oczywiście to nie to o co by chodziło, ale zawsze coś.
                  Pojawiło się też coś nowego na Białobrzeskiej. Przy skrzyżowaniu z Sękocińską jest w osobnym budyneczku knajpka. Za nią na parterze bloku jest nowa pizzeria. Ale nie wiem, czy dobra, jeszcze nie testowaliśmy.
                  Według mnie bardzo dobry lokal na klimatyczną knajpkę na Filtrowej to ten, skąd niedawno wyniósł się sklep piśmienny a teraz jest biuro podróży - fajne miejsce, witryna. No ale cóż, może jeszcze coś będzie. Znam wiele fajnych knajpek, które mieszczą się po prostu w piwnicy.
                  • plopli Fuks... 25.02.06, 20:16
                    monikaps napisała:

                    > Pojawiło się też coś nowego na Białobrzeskiej. Przy skrzyżowaniu z Sękocińską
                    > jest w osobnym budyneczku knajpka.

                    Ta knajpa nazywa się Fuks. Dla kolegów z pracy mojej żony to jedna z lunch'arni.
                    Wcześniej nie cieszyła się zbyt dobrą sławą. Pamiętam tekst: "masz Fuksa, jak
                    się nie zatrujesz". Podobno jednak ostatnio zmieniło się tam menu i nowe jest
                    znacznie lepsze. Pytanie, czy to jest poziom zbliżony chociażby do np. non solo
                    pozostawić muszę bez odpowiedzi.
                  • skupionyedi Re: Knajpy na Ochocie - jest słabo... 26.02.06, 00:56
                    monikaps napisała:

                    > Zbyt krótko tu mieszkam, żeby na ten temat się wypowiadać.
                    > Ale chyba będzie lepiej z knajpkami na Polu Mokotowskim - zamiast zgliszcz po
                    S
                    > partakusie będzie nowy Jeff's. Jeszcze nie otworzyli, ale pewnie bardzo
                    niedług
                    > o, już są lampy i markizy.
                    > Oczywiście to nie to o co by chodziło, ale zawsze coś.

                    No dokładnie. Spartakus był klubem go-go.
                    • monikaps Re: Knajpy na Ochocie - jest słabo... 26.02.06, 13:47
                      :)))))) Nie wiedziałam....
                      Miałam na myśli to, że Jeff's niekoniecznie jest miłą knajpką ze staroochockim klimatem. Ten w GM jest bardzo amerykański.
                      No tak, będzie pasować do sąsiadów z Mochnackiego i Mianowskiego (tych w świeżo wyremontowanych domach).
                      • skupionyedi Re: Knajpy na Ochocie - jest słabo... 26.02.06, 23:24
                        monikaps napisała:

                        > :)))))) Nie wiedziałam....
                        > Miałam na myśli to, że Jeff's niekoniecznie jest miłą knajpką ze
                        staroochockim
                        > klimatem. Ten w GM jest bardzo amerykański.
                        > No tak, będzie pasować do sąsiadów z Mochnackiego i Mianowskiego (tych w
                        świeżo
                        > wyremontowanych domach).

                        No ale Pola Mokotowskie, z Merlin, Tolą, Bolkiem i Lolkiem, oraz niezliczonymi
                        piwnymi budami na granicy ze Skrą - staroochockiego klimatu nie mają....
                  • chinique Rzeczywiście będzie Jeff's 26.02.06, 17:35

                    No, pytałem w Jeffsie i potwierdzili, chociaż byli nieco podejrzliwi, że skąd
                    niby wiem. Być może restauratorom nie są obce haracze, a polomokotowskim lokalom
                    przypisuje się akurat udział tego rodzaju kapitału. Jeff's startuje na wiosnę i
                    podobno ma nie być knajpą sezonową :). Może wreszcie będzie jakaś konkurencja,
                    może piwo w Lolku z 13-tu potanieje na 12PLN ...
                    • chinique Dla zainterersowanych - menu ... 27.02.06, 17:56

                      ... można sprawdzić tutaj.

                      www.jeffs.pl/start.htm
                      Coś mi sie wydaje, że Jarczyński sprytnie targetuje w nowowprowadzonych
                      mieszkańców osiedli "Przy Oranżerii", "Eko Park 1, 2, 3", oraz Merajny Mokotów,
                      a także przyszłych właścicieli apartamentów na Skrze, którzy na niedzielnych
                      rodzinnych spacerach na Pole Mokotowskie wpadać będą do dżefsa i wydawać fortuny
                      na tradycyjny niedzelny rosół. Mniam.
    • chinique Nowy Bolek, pizza na telefon 15.03.06, 22:50
      Wpadła mi dzisiaj w ręce ulotka, która niesie wieść iż od 15-go marca (dzisiaj)
      Nowy Bolek Niepodległości 211 odpala usługę pizzy na telefon. Ceny 8-20PLN za
      32cm pizzę :), www.boleknowy.com albo 228259689. BTW Niepodległości 211 to taka
      sama Stara Ochota jak Śródmieście Południowe jak i Górny Mokotów.
    • oknad Zwolniło się miejsce... 18.03.06, 16:15
      Tyle osób wspominało, że po prostu brak lokali...Zwolniło się miejsce w okolicy
      rogu Grójecka/Niemcewicza - był tam kiedyś specyficzny sklep z odzieżą i
      galanterią damską - przeniósł się 2 metry dalej do lokalu po sklepie
      spożywczym. Może ktoś jest zainteresowany zrobieniem fajnego kameralnego pubu
      tudzież kawiarni i warto się lokalem zainteresowac...?
          • oknad Re: Kawiarnia hałasować. 21.03.06, 13:47
            Dokładnie, poza tym skąd ktoś ma się dowiedzieć, że wspólnota tego nie wyklucza,
            jak nie zapytać u źródła. Albo się szuka, albo liczy że łut szczęścia sam
            przyjdzie i rzuci nam się pod koła/nogi :-)
              • chinique Hałaśliwy ogródek 21.03.06, 17:24

                Pomijając już wątpliwą przyjemność z siedzenia w ogródku tuż przy tym
                skrzyżowaniu. Jak siedzi się np. nieopodal w Non-Solo w ogródku o niewłaściwej
                porze, to często prowadzenie dyskusji bywa utrudnione ...
              • skupionyedi Re: Kawiarnia hałasować. 21.03.06, 17:47
                czarnykot_bialykot napisała:

                > Wspólnota na 99% przypadków WYKLUCZA, ale nie boli zapytać. Choć lokal blisko
                > przejścia dla pieszych i średnie możliwości dla zrobienia choćby
                prowizoryczneg
                > o
                > ogródka.

                Nie wnikając w zasadność takiego podejścia, wspólnoty wiążą zgodę na otwarcie
                kawiarni z niebezpieczeństwem wzrostu liczby pijanych ludzi w okolicy, co za
                tym idzie burd i ludzi sikających po klatkach.

                Nie oceniając zasadności tych lęków, przyznacie mi chyba, że kultura spożywania
                alkoholu w Polsce jest raczej na niskim poziomie...
              • czarnykot_bialykot Re: Kawiarnia hałasować. 24.03.06, 14:36
                No i tak-lokal "poszedł" bez przetargu, choć gminny. Pani ze sklepu obok, z
                galanterią skórzaną twierdzi, że zgodnie z prawem zrobiła cesję umowy na inną
                osobę. nawet jeśli miała tak w umowie (możliwość) z maistem, to zastanawia,
                dlaczego miasto podpisuje takie umowy. To znaczy mnie juz przestało zastanawiać:(

                Co do hałasowalności, to rozumiem lęki wspólnot/mieszkańców. Ale przecież można
                to obwarować w umowie-np. zgodzić się tylko na podawanie wina. Szkopuł w tym, że
                nie zgadzają się nawet na ekspres do kawy, twierdząc ,że śmierdzi. Jeśli chodzi
                o spożywanie alkoholu w Polsce, to wbrew temu, co mówisz, to kultura wzrasta -
                statystycznie na głowę spożycie zmniejszyło się. Pije się mniej
                wysokoprocentowych. Jednak baaardzo różnimy się od wschodnich sąsiadów pod tym
                względem. A wzmiankowanych pijaczków łatwo odstrasza wysoka cena (w każdym razie
                wyższa niż w budce za rogiem) i odpowiedni klimat lokalu. W każdym razie nie
                jest w moim interesie, by takich "klientów" mieć. Czy z każdego lokalu gdzie
                podaje sie alkohol wytaczają sie pijaczkowie, podsikując okoliczne murki? Nie. A
                sami lubicie pewnie czasem wpaść do miłego miejsca na lampkę wina, kufel piwa.W
                miłym towarzystwie i sprzyjającej atmosferze. A do tego blisko domu i zmywać
                potem nie trzeba:)
                • skupionyedi Re: Kawiarnia hałasować. 24.03.06, 16:13
                  czarnykot_bialykot napisała:

                  > o spożywanie alkoholu w Polsce, to wbrew temu, co mówisz, to kultura wzrasta -
                  > statystycznie na głowę spożycie zmniejszyło się. Pije się mniej
                  > wysokoprocentowych. Jednak baaardzo różnimy się od wschodnich sąsiadów pod tym
                  > względem. A wzmiankowanych pijaczków łatwo odstrasza wysoka cena (w każdym
                  razi

                  Można oceniać kulturę picia na podstawie ilości spożywanego alkoholu, oraz jego
                  profilu jakościowo-gatunkowego, albo na podstawie tego co człowiek robi w
                  trakcie oraz bezpośrednio po wypiciu.

                  > wyższa niż w budce za rogiem) i odpowiedni klimat lokalu. W każdym razie nie
                  > jest w moim interesie, by takich "klientów" mieć. Czy z każdego lokalu gdzie
                  > podaje sie alkohol wytaczają sie pijaczkowie, podsikując okoliczne murki?

                  Pamiętaj, że na tanich, ale za to mocnych gatunkach alkoholu więcej się zarabia
                  (większy obrót). Być może Ty jako potencjalny restaurator, nie jesteś
                  zainteresowany zarabianiem na mniej wybrednej części społeczeństwa, ale dla
                  czego wspólnota która ma wydać zgodę miała by Ci wierzyć? Podejrzewam, że z
                  prawnego punktu widzenia nie dałoby się w umowę przymycić zapisu, że będziesz
                  sprzedawał wyłącznie gatunkowe, droższe alkohole.
                  Bezpieczniej jest nie dać zgody.

                  > A
                  > sami lubicie pewnie czasem wpaść do miłego miejsca na lampkę wina, kufel
                  piwa.W
                  > miłym towarzystwie i sprzyjającej atmosferze. A do tego blisko domu i zmywać
                  > potem nie trzeba:)

                  Jesli będzie to kilkaset megtrów od mojego domu, byłbym oczywiście za.
                  • czarnykot_bialykot Re: Kawiarnia hałasować. 24.03.06, 21:24
                    Mogę tylko powiedzieć, że mam doświadczenie,choć krakowskie, a nie
                    warszawskie.Wspólnota może mi uwierzyć patrząc na wycinki z gazet opisujących
                    moje byłe miejsce, felietony naczelnych krajowych kulinarnych pismaków,
                    wypowiedzi intelektualistów, aktorów, recenzje z najlepszych przewodników Lonely
                    Planet czy Pascala. I jak wcześniej napisałam, kłopot z lokalem zaczyna się już
                    przy chęci podawania kawy.
                    Nie jest prawdą, że "na tanich a mocnych gatunkach alkoholu więcej sie zarabia
                    (większy obrót)" Jest wręcz odwrotnie. Obrót robi się na piwie, a przy
                    spirytualiach liczy się marża.Przykro mi, nie obraź się, ale nie masz o tym
                    zielonego pojęcia..
                    Ale rozumiem Ciebie i Twoje obawy. Ja jednak najpierw bym sprawdziła propozycję,
                    projekt takiej osoby. I naprawdę sporo można zawrzeć w umowie. A paręset metrów
                    od Ciebie (tam, gdzie chcesz chadzać)też mieszkają ludzie, którzy mogą myśleć
                    podobnie jak Ty- no i to jest odpowiedź na pytanie "dlaczego na Starej Ochocie
                    nie ma fajnych miejsc/kawiarń"
                    • skupionyedi Re: Kawiarnia hałasować. 25.03.06, 00:31
                      czarnykot_bialykot napisała:

                      > projekt takiej osoby. I naprawdę sporo można zawrzeć w umowie. A paręset
                      metrów
                      > od Ciebie (tam, gdzie chcesz chadzać)też mieszkają ludzie, którzy mogą myśleć
                      > podobnie jak Ty- no i to jest odpowiedź na pytanie "dlaczego na Starej Ochocie
                      > nie ma fajnych miejsc/kawiarń"

                      Powiem szczerze, że zupełnie mi to nie przeszkadza. Jak mam ochotę zabawić się
                      w jakiejś knajpie idę do Lolka na Pola. Spacerkiem 20 minut. Ciekwaych miejsc
                      jest w Wawie bardzo dużo, a taryfy aż tak drogie nie są, więc odległość to
                      żaden problem.
                      Rozumiem twoje rozgoryczenie, tym jak wspólnoty reagują na Twoje propozycje.
                      Warszawa to jednak nie Kraków.
                      • czarnykot_bialykot Re: Kawiarnia hałasować. 25.03.06, 22:28
                        Tia....A ludzie mieszkający przy Rostafińskich skarżą się, że spać nie mogą
                        przez hałasy z Pola Mokotowskiego:0
                        Do Lolka nie chadzam, bo za bardzo napalone i za głośno. Chyba, że na jakieś
                        proszone imprezy. No i koło południa na spacer z dzieciakiem, jak śpi na
                        kawę/herbatę.
                        Natomiast co do "Warszawa to jednak nie Kraków":), to wiem, że wielu osobom w
                        Warszawie brakuje właśnie zwyczajnych, spokojnych miejsc z klimatem. I ten
                        wątek, rozpoczęty przez Ingeborgę tyczy tego ,że NA OCHOCIE NIE MA FAJNYCH
                        KNAJP. I nie rzecz w tym, żeby wracać taryfą skądś tam. Tylko mieć fajne,
                        lokalne miejsce. I może wprowadzić trochę krakowskiego zwyczaju
                        niezobowiązujących spotkań przy kawie/alkoholu. Które własnie NIE SĄ jakkolwiek
                        uciążliwe dla sasiadów.
    • chinique A na Żoliborzu mają Pracovnię 24.03.06, 15:58
      Zerknijcie sobie na ich strony - herbaciarnio-kawiarnia, kameralne koncerty,
      przenośne kino, spotkania, Tomek np. robił tam pokaz ztarych zdjęć, ekstra
      sprawa ...

      www.pracovnia.pl/
      ... rzeczywiście coś takiego przydałoby się też na SO.
    • kornkorn Re: Knajpy na Ochocie - jest słabo... 26.05.07, 16:48
      podciagam watek do gory bo szukam miejsca na klimatyczna kawiarnie na starej
      ochocie. zakladam ze znalezienie wlasciwego lokalu to najwieksza trudnosc, mam
      nadzieje ze rok mi wystarczy.

      jaka knajpe chcielibyscie widziec na ochocie. mam oczywiscie juz pewien
      koncept, ale ma to byc przede wszystkim miejsce lokalne i wpisujace sie w
      atmosfere starej ochoty. napisze co sadzicie; takze jezeli uslyszycie o fajnym
      lokalu do wynajecia.
      • monikaps Re: Knajpy na Ochocie - jest słabo... 26.05.07, 18:51
        Nie wiem, czy to fajne lokale - bo właśnie je niedawno zamknięto - nowy klub i chińska restauracja przy Grójeckiej między pl. Narutowicza i Wawelską.
        Ja bym chciała jakąś spokojną kawiarnio-herbaciarnię (coś jak Same Fusy lub Czuły Barbarzyńca) z fajnym wystrojem... Gdzie możnaby spokojnie posiedzieć np. nad książką.
        Pozdrawiam
        Monika
          • kornkorn Re: Knajpy na Ochocie - jest słabo... 03.06.07, 10:26
            dziekuje za wszystkie wskazowki i rady. wasze przemyslenia zasadniczo sa
            zbiezne z moimi: miejsce lokalne (nie kawiarnia w stylu dzierganym, nie
            gospoda, tez nie chce prowadzic miejsca z rozbudowana kuchnia). mam juz swoje
            typy lokalowe, coz, czekam az sie zwolnia. jesli zobaczycie, ze jakis lokal
            wlasnie sie zwalnia lub zmierza w tym kierunku dajcie znac. gdy juz bedzie
            blizej niz dalej, pomyslimy wspolnie nad nazwa. pozdrawiam.
            • michel9 Re: Knajpy na Ochocie - jest słabo... 03.06.07, 11:26
              Wczoraj zobaczyłem, że w ogródku przedszkola przy bł. Ładysława powstaje
              drewniana buda, w której ma być kawiarnia! Lokalizacja chyba nie najlepsza, gdyż
              ze względu na sąsiedztwo( przedszkole+szkoła)nie dostaną prawa wyszynku.
              A co do kwiaciarni na rogu Akademickiej i Supińskiego. Istnieje w tym miejscu
              ponad 40 lat, jest ważnym elementem krajobrazu i chyba szkoda gdyby zniknęła.
              Gdzie by sie wtedy kupowało kwiaty? Stragany pod kościołem ze względów
              estetycznych omijam szerokim łukiem. I uwaga do młodzieży: Nie obrażajcie
              wszystkich nieco starszych od siebie nazywając ich ludźmi starszymi. Sami na
              pewno nie lubicie, gdy ktoś o was mówi per smarkateria lub podobnie. N.B.
              właściciele niedawno wkroczyli w wiek trolejbusowy,więc tylko przedszkolakom
              mogą się wydawać ludźmi starymi. Szanujmy się wzajemnie!
              Stary(choć nie starzec)KolonioLubeczanin.
              • chinique Brak szacunku do starszych ... 04.06.07, 00:44
                ... występuje tutaj metaforycznie. Podobnie jak z dresiarstwem - można mieć
                dobry garnitur, a wciąż być dresiarzem, można ubrać się w dresy i wciąż być
                sympatycznym i światłym człowiekiem. Podobie ze starością - to problem mentalny
                - jesteśmy starzy, czyli nie chcemy zmian, bo już umieramy, nie wychodzimy do
                ludzi, ojczyzna (w dowolnej skali) to nasza rzecz, a nie młodych, którzy są
                coraz gorsi, słuchamy tylko ojcowskiego radyja (przenośnia dot. dowolnej
                ideologii). Innymi słowy - młody wiekiem człowiek może też być "stary", a
                sympatyczna starsza osoba zupełnie wciąż w sile wieku, np. moja sąsiadka.

                Szacuneczek.

                Dzięki za info o budzie-kawiarni.
      • chinique Brawa. 27.05.07, 00:12
        Brawa za odwagę. Jedna z koleżanek długo szukała lokalu na SO, aż w końcu
        przeniosła swe chęci na Powiśle i odpaliła ...

        mufka.blox.pl/html
        ... sugeruję ją odwiedzić, albo przemejlować, aby nie popełnić tych samych błędów.

        Jak dla mnie idealnym lokalem byłby lokal gdzieś w okolicach skweru Sue Rider z
        niewielkim ogródkiem, który rano ~8:00 serwowałby proste śniadanka i kawkę dla
        klasy średniej pędzącej do pracy, przedpołudniem hostowałby młode mamy
        spacerujące po parku z pociechami, potem zestawy lanczowe dla pracowników
        ministerstwa, a pod wieczór coś lekkiego, w zimie herbatę, w lecie piwko i
        drinki, aby nie trzeba było dreptać na Pola Mokotowskie, albo dojeżdżać na
        Śródmieście Południowe. A w weekendy kawa i ciastka :).

        Czy na Czułego 2 znalazłoby się miejsce na SO? Weźmy pod uwagę, że Powiśle ==
        Uniwersytet Warszawski, a SO == akademiki PW, więc raczej "apetyt inżynierów"
        byłby bardziej na miejscu. Co do lokali - Dantyszka 18 właśnie przechodzi remont
        - jeżeli nie na cele mieszkalne, to może na parterze coś wynajmą, chociaż trochę
        tam hałas.

          • chinique Pytanie, czy human flow ... 29.05.07, 00:35
            ... byłby dla takiej knajpki najważniejszy, skoro byłaby jedyna w okolicy i
            miałaby monopol, to każdy i tak by do niej trafił. Przykładem tego może być cafe
            Natalia w jednej z drewnianych willi na samym końcu przedwojennego Boernerowa,
            albo (o ile pamiętam) Cafe Irena przy Zakopiańskiej :) na Saskiej. Pomysł z
            parkiem być może nie byłby taki fatalny, gdyby szkoła, ministerstwo, albo
            studnia oligoceńska podnajęły lokal :).

            BTW, miał ktoś przyjemność gościć w restauracji w siedzibie towarzystwa
            lekarskiego przy Raszyńskiej?
          • monikaps Nowa kawiarenka 18.06.07, 22:41
            Na Grójeckiej w sklepiku z różnościami (obok Cepelii, w ciągu "bankowym" między Wawelską a kinem Ochota) zrobiono kawiarenkę. Reklamują się, że mają różne rodzaje herbat, ciastka...
            Nie miałam dziś czasu zajrzeć, ale może ktoś już był przetestować...

            Wczoraj wieczorem nasze dziecko zarządało frytek i to koniecznie nie z domowego piecyka, ale gdzieś na mieście. Wyjątkowo mieliśmy powody, aby ulec jej żądaniom. Jedynym miejscem w okolicy, które nam przyszło do głowy był Kebab po zachodniej stronie Grójeckiej na wysokości akademika. Na miejscu najpierw okazało się, że frytek nie ma. No to idziemy gdzie indziej - stwierdziliśmy, na to pan za ladą zajrzał do lodówki i zapytał, czy to chodzi o tylko jedną porcję. Dostatecznie szybko się zorientował, że jak nie będzie frytek, to nie będzie zarobku, a jeśli frytki się znajdą, to zamówienie będzie większe :)
            Czy ktoś może doradzić, gdzie jeszcze w okolicy pl. Narutowicza (w odległości powiedzmy 2 przystanków tramwajowych) można zabrać dziecko na frytki? Będę wdzięczna za wskazówki.
              • zadluzony frytki 22.06.07, 17:18
                w koronie to ja frytek chyba nie widzialem, zreszta zwykle po 16. juz jest
                zamkniete... za to rybka do tych frytek (co to ich nie ma) w koronie jest
                najlepsza!!!

                pzdr

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka