Dodaj do ulubionych

Siedmioro rannych na Grójeckiej

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.05, 23:46
KIEROWCA HONDY NA KRZESŁO ELEKTRYCZNE A NIE DO SZPITALA - PRZEZ TAKICH
POWALEŃCÓW CIERPIĄ NIEWINNI LUDZIE. PARADOKSALNIE TYLE SIĘ MÓWI OSTATNIO O
AKCJI "STOP WARIATOM DROGOWYM". MAM TAKI POMYSŁ ABY TAKIM BARANON OKLEJAĆ
SAMOCHODY W NAPISY "JESTEM PIRATEM DROGOWYM - JESTEM PRZESTĘPCĄ".
Obserwuj wątek
          • Gość: Arek "Aiwa-Platz" Re: Weź i zmocz się IP: *.chello.pl 24.08.05, 08:46
            Naprawdę nie ogarniasz rozumem że wystarczyło aby honda jechała wolniej i mogło
            nie byc tematu? Jak będziesz robić kurs na prawo jazdy wczytaj się w paragrafy
            o ograniczeniu zaufaniu co do działań innych kierowców. Ten debil z hondy nie
            wpadł na pomysł aby zdjąć nogę z gazyu przed skrzyżowaniem. Takich wariatów
            obserwuję codziennie na Puławskiej od Dw.Południowego do Woronicza.
            • Gość: peter Re: Weź i zmocz się IP: 213.134.149.* 24.08.05, 08:59
              Przepraszam, ale po tej "logicznej" wypowiedzi ręce opadają. Może facet jechał
              za szybko, ale póki co to tylko domysły. Winny w 100% jest gość który wymuszał
              pierszeństwo i nikt inny. Logika typu jest winien bo mógł nie wyjeżdżać z domu
              jest raczej nie do przyjęcia, a stosując zasadę ograniczonego zaufania do
              wszystkich w Warszawie, chyba byś żadnego skrzyżowania nie przejechał. Co nie
              zmienia faktu że jak udowodnią facetowi z hondy przekroczenie prędkości,
              powinien zapłacić, natomiast zwalanie całej winy na niego za czyjąś ślepotę i
              głupotę, jest chyba przesadą.
              • Gość: Magic3 Re: Weź i zmocz się IP: *.acn.waw.pl 24.08.05, 13:45
                Jestem prawnikiem i z doświadczenia wiem, że tacy kierowcy jak ten z Hondy,
                który jechał z kosmiczna predkością, są uznawani za winnych popełnienia
                przestepstwa drogowego. Nikt normalny wyjeżdżający z podporzadkowanej nie ma
                obowiązku zakładać, że przejedzie tamtedy debil z prędkością 140 km/h.
            • Gość: text Re: Weź i zmocz się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 09:02
              a Ty nie ogarniasz, że gdyby Tico nie wyjechało nie było by sprawy

              nie twierdze że wolno szybko jeździc,
              ale określenia z krzesłem elektrycznym dla kierowcy hondy są przesadzone

              najprościej jest obarczyc wina kogos kto jedzie szybciej niz Ty
              a nie tego, który bezposrednio wpłynął na to co sie wydarzyło

              zresztą ta polemika zaprowadzi nas do nikąd

              dla mnie winnym wypadku jest kierowca TICO ... i tyle

              a kierowca hondy ... hmmm ... nie dostosowanie predkości do warunków na drodze,
              lub nie zachowanie szczegółnej ostrożnosci ... lub cos w tym guscie
              • olecky Re: Weź i zmocz się 24.08.05, 09:49
                Gość portalu: text napisał(a):

                > dla mnie winnym wypadku jest kierowca TICO ... i tyle

                bos idiota. Kierowca TICO mial prawo oczekiwac, ze honda jedzie 50-60 km/h.
                Wedlug ZW jechala 150 km/h.

                pozdrawiam, olek
                • Gość: kierrr Re: Weź i zmocz się IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.05, 10:05
                  > Kierowca TICO mial prawo oczekiwac, ze honda jedzie 50-60 km/h.

                  Jeżeli kierowca Tico ocenił prędkośc samochodu jadącego - jak podają - 150km/h
                  na 50km/h, to kierowcę Tico należy posadzić do pierdla za:
                  1. spowodowanie wypadku
                  2. stwarzanie zagrożenia na drodze poprzez umiejętności jazdy;
                  i sprawdzić, kiedy i w jaki sposób zdał egazamin na prawo jazdy. No i ile ma
                  lat, może to dziadzio w kapeluszu?
                • Gość: Studio odpowiedź IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 14:40
                  Co również nie zwalnia kierowcy Tico z stosowania zasady ograniczonego zaufania.
                  Wykroczenie formalne - nadmierna prędkość (trzeba udowodnić i wyliczyć), drugie
                  niezachowanie szczególnej ostrożności. Sprawca bezpośredni kierowca Tico -
                  wymuszenie pierszeństwa przjazdu i niezachowanie szczególnej ostrożności
            • Gość: lulu Re: Weź i zmocz się IP: *.nask.waw.pl / *.nask.waw.pl 24.08.05, 12:21
              Naprawde nie ogarniasz tego, ze nawet gdyby Honda tam po prostu stala to TICO,
              świadomie łamiac przepisy ruchu drogowego, i tak by w nia uderzylo? Spowodował
              wypadek i tyle, a ze bardziej ucierpiał... Bylo myslec co sie robi. Pewnie
              zastosował logike Kubusia Puchatka - ja nikogo nie widze, wiec na pewno nikt nie
              jedzie, a swiatla to taka ozdoba szos :)
      • Gość: jac. Re: Siedmioro rannych na Grójeckiej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.05, 01:07
        Moim zdaniem na wszystkich szerszych arteriach w mieście powinno się instalować "śpiących policjantów" lub nie remontować dziurawej nawierzchni, bo te sku..syny mają w dupie ograniczenie prędkości(w tym miejscu do 50km/h) i w efekcie czyjeś życie czy zdrowie. Tak "na oko" licząc średnia prędkość samochodów przejeżdżających skrzyżowanie Grójeckiej z Korotyńkiego czy Dickensa(pasy ruchu odchyleją się tam lekko w prawo) oscyluje ok. 90-100km/h. Strach stać przy krawężniku bo pęd powietrza gotów człowieka wciągnąć na jezdnię.
        Czy na tych morderców za kierownicą nia ma jakiegoś sposobu???????!!!!!!!!!!!.
        • Gość: lulu Re: Siedmioro rannych na Grójeckiej IP: *.nask.waw.pl / *.nask.waw.pl 24.08.05, 12:15
          Mieszkam tam i wcale nie jest tam tak niebezpiecznie jak mowisz. Poza tym zawsze
          podziwiam pieszych za to, ze potrafia stac polowa stopy na ulicy i powieka nie
          mrugnac jak auto kolo nich przejezdza. Nie lepsze sa mamuski, ktore wozki
          wystawiaja (za taka bezmyslnosc powinien grozic kryminal!) Zawsze mam ochote
          wyjsc i nakopac takim bezmozgom do d..!
          I prosze nie pisz textow w stylu, ze goopia jestem bo tylko jezdze. Czasami
          jestem tez pieszym i ciarki mnie przechodza jak widze co ludzie robia na ulicy.
          Wcale sie nie dziwie, ze jest tyle wypadkow z udzialem pieszych - raczej, ze
          jest ich tak malo.
        • vtec_z Re: Siedmioro rannych na Grójeckiej 24.08.05, 12:22
          Gość portalu: jac. napisał(a):

          > Strach stać przy krawężniku
          > bo pęd powietrza gotów człowieka wciągnąć na jezdnię.

          Zachowanie kierowców (prędkość)to jedno, a zachowanie pieszych stojących w
          takich warunkach - to drugie. Czy nie można zrobić kroku w tył i czekać w
          odlwgłości metra od jezdni? Gdzie instynkt samozachowawczy?
          • Gość: tbl Re: Siedmioro rannych na Grójeckiej IP: *.crowley.pl 24.08.05, 13:48
            stary - ty jestes chyba nienormalny !!!!
            piesi stoja tam gdzie jest ich miejsce, nie szaleja, nie jezdza 150 km/h
            w miejscu gdzie jest ograniczenie do 50 km/h !!!
            do tego w tym wypadku piesi sa najbardziej poszkodowani - i to ich wina, ze
            stali na chodniku - to moze do cholery mieli stac w klatce w bloku co tam stoi -
            tam byli by bezpieczni - tak ? to to rozumujesz ?

            jak wpadnie na ciebie jak bedziesz na chodniku - rozpedzony samochod to moze
            zrozumiesz...
            • vtec_z Re: Siedmioro rannych na Grójeckiej 24.08.05, 14:50
              Gość portalu: tbl napisał(a):

              > stary - ty jestes chyba nienormalny !!!!

              Normalny jestem - tak jak i Ty, młody!

              > piesi stoja tam gdzie jest ich miejsce,

              Mój poprzednik napisał - "Strach stać przy krawężniku", a ja zaproponowałem by
              pieszy, który ma odrobinę instynktu samozachowawczego stanął krok dalej od
              jezdni

              > nie szaleja, nie jezdza 150 km/h
              > w miejscu gdzie jest ograniczenie do 50 km/h !!!

              Masz rację, tego nie robią...

              > do tego w tym wypadku piesi sa najbardziej poszkodowani - i to ich wina, ze
              > stali na chodniku - to moze do cholery mieli stac w klatce w bloku co tam
              > stoi tam byli by bezpieczni - tak ? to to rozumujesz ?

              Nie, tak nie rozumuję. Nie rozumiem jednak dlaczego mnóstwo ludzi "wisi" na
              krawędzi chodnika, by ruszyć natychmiast gdy zatrzyma się choć jeden samochód.
              Przecież takie zachowanie to narażanie siebie niezależnie od tego, czy kierowca
              popełni jakikolwiek błąd! Piesi, o których piszesz byli całkowicie niewinnymi
              ofiarami czyjejś brawury, zidiocenia itd, itp.

              > jak wpadnie na ciebie jak bedziesz na chodniku - rozpedzony samochod to moze
              > zrozumiesz...

              I po co te nerwy?
                • vtec_z Re: Siedmioro rannych na Grójeckiej 24.08.05, 15:37
                  Gość portalu: tbl napisał(a):

                  > robisz tu za wyrocznie ?

                  Aha, Pytia jestem :-)

                  > przestan cytowac czyjesz wpisy i odpowiadac na nie

                  To chyba normalne, nie?

                  , a zacznij pisac cos od siebie

                  Szukajcie a znajdziecie...

                  > po to sa ograniczenia, jezdnie itp - zeby samochody nie jedzily po nas na
                  > chodnikach !!!

                  Hm, ciekawy punkt widzenia...

                  A teraz ode mnie (cobyś szukać nie musiał):
                  Proponuję Ci mniej emocji a więcej trzeźwego spojrzenia i rzeczowej oceny tego
                  z czym się spotykasz. Świat to nie tylko przepisy ale także i życie nie zawsze
                  z przepisami zgodne. Sztuką jest takie przejście przez życie by nie zabić
                  nikogo i samemu nie dać się zabić. Zatem i przestrzeganie prawa i zdrowy
                  rozsądek i instynkt samozachowawczy. A gdy czegoś z tej trójcy zabraknie...
        • Gość: Nazgul Re: Siedmioro rannych na Grójeckiej IP: *.spray.net.pl 24.08.05, 17:05
          Sorry, ale większej głupoty dawno nie widziałem - to uważasz, że z powodu
          niewielkiej grupy osób wszyscy mają sobie niszczyć zawieszenia? A może tak
          policja weźmie się wreszcie za robotę? To do nich nalezy pilnowanie porządku i
          wyłapywanie piratów drogowych ZANIM ci zdążą spowodować zagrożenie? A może tak
          na kursach prawa jazdy zacznie się wreszcie uczyć jeździć, a nie zdać egzamin? A
          może tak egzaminy zaczną wreszcie sprawdzać kwalifikacje drogowe kierowcy a nie
          cyrkowe?
          Pozostawiam do przemyślenia...
      • Gość: Tatry-4 Re: Siedmioro rannych na Grójeckiej IP: 212.76.47.* 24.08.05, 21:17
        Też to widziałem - ale dlaczego zaraz zabierać prawa jazdy???
        Na tym skrzyżowaniu prawie codziennie dochodzi do stłuczek, otarć i potrąceń.
        To nie tylko kierowcy są winni ale i sam stan skrzyżowania a szczególnie skręt
        ( zawracanie ) do wjazdu w ul. Włodarzewską. To skrzyżowanie po prostu nie jest
        przystosowane do takiego natężenia ruch. I to głównie jest przyczyną wszelkiego
        zła. A że kierowcy ciągle się gdzieś spieszą - tak było, jest i będzie i
        powinni tylko częściej myśleć siedząc za kierownicą.
    • Gość: smoku Re: Siedmioro rannych na Grójeckiej IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.08.05, 07:22
      uważam że w tym miejscu konieczne jest:
      1.Fotoradar w obydwie strony....
      2.Do skrętu w korotyńskiego i włodarzewską dla osób jadących od Al.
      Krakowskiej pas do skrętu z osobną sygnalizacją świetlną do przejazdu przez
      skrzyżowania i tory tramwajowe
      Mieszkam w okolicy i prawie codziennie są w tym miejscu wypadki. Przy średniej
      prędkości niektórych kierowców okołó 100 km na godzinę osoby skręcające nie są
      w stanie normalnie wykonac manewrów
    • Gość: kierowca Tico NIE BEZ WINY, ALE... IP: mieszko.pl.u* / 162.61.79.* 24.08.05, 09:12
      Wina leży głównie po stronie kierowcy, który przekroczył prędkość. Kierowca
      tico miał prawo przypuszczać, że ten z hondy przestrzega przepisów
      (przynajmniej teoretycznie, na podstawie Kodeksu Drogowego). Nie pamiętam
      dobrze tego skrzyżowania, ale ktoś wcześniej pisał, że jest tam ograniczona
      widoczność i możliwe, że trudno było oszacować prędkość hondy z miejsca
      zajmowanego przez tico.
      • rocco Re: Tico NIE BEZ WINY, ALE... 24.08.05, 14:07
        Gość portalu: kierowca napisał(a):

        > Wina leży głównie po stronie kierowcy, który przekroczył prędkość. Kierowca
        > tico miał prawo przypuszczać, że ten z hondy przestrzega przepisów
        > (przynajmniej teoretycznie, na podstawie Kodeksu Drogowego). Nie pamiętam
        > dobrze tego skrzyżowania, ale ktoś wcześniej pisał, że jest tam ograniczona
        > widoczność i możliwe, że trudno było oszacować prędkość hondy z miejsca
        > zajmowanego przez tico.

        Bzdura.
        Nie mial prawa nic przypuszczać - czekał na czerwonym świetle.
        Tymbardziej nie mial prawa przypuszczac, ze kier hondy bedzie przestrzegal
        przepisów - to naczelna zasada PoRD, czyli zasady ograniczonego zaufania.

        • Gość: jfk Re: Tico NIE BEZ WINY, ALE... IP: 80.72.40.* 24.08.05, 15:27
          znasz to skrzyżowanie Tico nie stało na czerwonym. bo było na środku
          skrzyżowania - a przy prędkości hondy ok. 150km/h od momentu wyłonienia się
          auta zza wzniesienia do skrzyżowania minęło ok 3s. gdyby honda jechała 50 to
          czas dojazdu do skrzyżowania wyniósłby ok 10s.
          • vtec_z Re: Tico NIE BEZ WINY, ALE... 24.08.05, 16:30
            Gość portalu: jfk napisał(a):

            > znasz to skrzyżowanie Tico nie stało na czerwonym. bo było na środku
            > skrzyżowania -

            Zgadza się - nie ma powtarzacza czerwonego światła. A zasada pierwszeństwa z
            prawej strony? A przejazd przez przejście dla pieszych za skrzyzowaniem - wolno
            ich rozgonić?

            > a przy prędkości hondy ok. 150km/h od momentu wyłonienia się
            > auta zza wzniesienia do skrzyżowania minęło ok 3s. gdyby honda jechała 50 to
            > czas dojazdu do skrzyżowania wyniósłby ok 10s.

            Ciekawe wyliczenia... Droga jazdy z prędkością 150km/h w czasie 3s to akurat
            około 125m i ma to być według Ciebie odległość od wzniesienia (wiaduktu). I Ty
            zarzucasz innym, że nie znają tego skrzyżowania?
      • Gość: robak Re: Tico NIE BEZ WINY, ALE... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 17:06
        > Nie pamiętam
        > dobrze tego skrzyżowania, ale ktoś wcześniej pisał, że jest tam ograniczona
        > widoczność i możliwe, że trudno było oszacować prędkość hondy z miejsca
        > zajmowanego przez tico.

        to jeśli nie może oszacować prędkości to stoi w miejscu i czeka aż będzie mógł,
        a nie liczy na to, że może się uda
      • vtec_z Re: Siedmioro rannych na Grójeckiej 24.08.05, 10:14
        Gość portalu: rodowity ochociak napisał(a):

        > ZARAZ, ZARAZ przecież z Grójeckiej w lewo w Korotyńskiego jest ZAKAZ SKRĘTU
        W
        > LEWO!! Skąd Ticowiec był, z Grójca??


        Przykro mi - błąd!!!
        Taki zakaz jest na skrzyzowaniu Grójecka/Dickens dla jadących z centrum.
        Skrzyżowanie Grójecka/Korotyńskiego jest przejezdne we wszystkie strony.

        Jeszcze uwaga dodatkowa - na tym skrzyżowaniu wiele osób jadących Grójecką
        zawraca - by dojechać do Włodarzewskiej lub do Dickensa (przez brak lewoskretu
        przy Dickensa). Według mnie całe skrzyzowanie kwalifikuje się do przebudowy
        polegającej na uwzględnieniu istnienia Włodarzewskiej. Trzeba umożliwić
        bezpieczną jazdę tym którzy we Włodarzwskąwjeżdżają i z niej wyjeżdżają - a
        ruch jest tam niemały.
      • Gość: Xeyrus Re: Siedmioro rannych na Grójeckiej IP: 81.210.116.* 24.08.05, 10:18
        Przejezdzalem tam 20 minut po wypadku..ciezko powiedziec ktory samochod gdzie
        byl i skad jechal, to byla masakra..ale wiecie co . sam 50 na godzine nie
        jezdze..kapeluszy nie nosze, zzymam sie jak ktos rusza ze swiatel 5 sek po tym
        jak ma zielone a on dopiero wrzuca bieg tylko.. wiecie co JEZELI samochod odbija
        sie od innego pojazdu i LAMIE betonowa latarnie ( a tak bylo w tym wypadku) tzn
        ze jechal BARDZO szybko i w te 150 moge uwierzyc..a w tym momencie nawet
        warszawski kierowca bioracy wspolczynnik 2x na predkosc naciagajcych pojazdow
        nie ma szans. Moze i Tico zle wjechalo na skrzyzowanie..ale niechby Honda
        jechala 90 .... w najgorszym razie pogieliby sobie blache i moze bylyby lekkie
        obrazenia o ile w ogole by sie spotkali.. jadac 150 w miescie NIE MASZ szans -
        pomyślcie droga hamowania / czas reakcji / zdolnosc wykonania manewru wymijania.
        Ktokolwiek byl w Hondzie to jest jego wina bo nie dal szans innym ani sobie na
        korekte bledu.
      • olecky Re: To kierowca TICO zawinił...Nie mylcie pojec.. 24.08.05, 10:39
        Gość portalu: Paulo napisał(a):

        > To kierowca TICO zawinił...Nie mylcie pojec skoro nie miał prawa wyjechac na
        > skrzyzowanie

        tak samo jak kierowca Hondy nie mial prawa jechac z predkoscia 150 km/h. Nie
        myl pojec - lamanie ograniczenia predkosci to takie same lamanie przepisow jak
        lamanie zakazu skretu czy przejezdzanie na czerwonym.

        pozdrawiam, olek
        • vtec_z Re: To kierowca TICO zawinił...Nie mylcie pojec.. 24.08.05, 10:46
          olecky napisał:

          > Gość portalu: Paulo napisał(a):
          >
          > > To kierowca TICO zawinił...Nie mylcie pojec skoro nie miał prawa wyjechac
          > na
          > > skrzyzowanie
          >
          > tak samo jak kierowca Hondy nie mial prawa jechac z predkoscia 150 km/h. Nie
          > myl pojec - lamanie ograniczenia predkosci to takie same lamanie przepisow jak
          > lamanie zakazu skretu czy przejezdzanie na czerwonym.
          >
          > pozdrawiam, olek

          Niedokładnie tak - obaj kierowcy przekroczyli obowiązujące ich przepisy, ale
          jednak to kierowca Tico bezpośrednio spowodował wypadek, a kierowca Hondy tylko
          (chciałoby się napisać "aż" a nie "tylko") przyczynił się do jego skutków.
          Popatrzmy na to tak:
          1. Tico grzecznie stoi a Honda grzmoci 150 - nic się nie dzieje (nie ma
          wypadku) poza 3 krotnym przekroczeniem prędkości dopuszczalnej przez Hondę i
          tym samym stworzenie zagrożenia.
          2. Tico rusza a Honda jedzie 50 - do wypadku dochodzi choć skutki są dużo (!)
          mniejsze. Bezsporna wina Tico.

          Wiem, że w ocenie "zwykłego" przechodnia czy kierowcy jazda w mieście 150 to
          bijąca w oczy bezmyślność grożąca wszystkim wokół. Istniejąjednak pewne zasady
          logicznego myślenia...
          • olecky Re: To kierowca TICO zawinił...Nie mylcie pojec.. 24.08.05, 11:05
            vtec_z napisał:

            > 2. Tico rusza a Honda jedzie 50 - do wypadku dochodzi choć skutki są dużo (!)
            > mniejsze. Bezsporna wina Tico.

            Bzdura. Tico jest juz dawno za skrzyzowaniem zanim Honda na nie wjedzie. Byc
            moze kierowca Hondy rzuci ciezkim slowem (uzasadnionym), ale poza tym nic sie
            dzieje.

            > Wiem, że w ocenie "zwykłego" przechodnia czy kierowcy jazda w mieście 150 to
            > bijąca w oczy bezmyślność grożąca wszystkim wokół. Istnieją jednak pewne zasady
            > logicznego myślenia...

            wedlug Twojej logiki "niezwyklego" przechodnia i kierowcy, jadac z predkoscia
            150 km/h w tym samym czasie przebywa sie ten sam dystans, co z predkoscia 50
            km/h. Pewnie droga hamowania tez jest identyczna. To ja dziekuje za taka logike.

            pozdrawiam, olek
            • vtec_z Re: To kierowca TICO zawinił...Nie mylcie pojec.. 24.08.05, 11:10
              olecky napisał:

              > vtec_z napisał:
              >
              > > 2. Tico rusza a Honda jedzie 50 - do wypadku dochodzi choć skutki są dużo
              > (!)
              > > mniejsze. Bezsporna wina Tico.
              >
              > Bzdura. Tico jest juz dawno za skrzyzowaniem zanim Honda na nie wjedzie. Byc
              > moze kierowca Hondy rzuci ciezkim slowem (uzasadnionym), ale poza tym nic sie
              > dzieje.

              Ja pisałem o takim wymuszeniu pierwszeństwa, które spowoduje kolizję. Dlaczego
              Tico ma zdążyć uciec?


              >
              > > Wiem, że w ocenie "zwykłego" przechodnia czy kierowcy jazda w mieście 150
              > to
              > > bijąca w oczy bezmyślność grożąca wszystkim wokół. Istnieją jednak pewne
              > zasady
              > > logicznego myślenia...
              >
              > wedlug Twojej logiki "niezwyklego" przechodnia i kierowcy, jadac z predkoscia
              > 150 km/h w tym samym czasie przebywa sie ten sam dystans, co z predkoscia 50
              > km/h. Pewnie droga hamowania tez jest identyczna. To ja dziekuje za taka
              logi
              > ke.
              >
              > pozdrawiam, olek


              Dziękuję za "niezwykłego" :-) Ciekaw jestem skąd taki wniosek i epitet?
              No i ciekaw jestem, skąd wziąłeś tę myśl, że nie znam podstawowych praw
              kinematyki i dynamiki? Wyraźnie napisałem, że jazda 150km/h to kuszenie losu z
              mało przyjemnymi skutkami.
    • Gość: to ja To "klasyczny" polski wypadek IP: 207.13.167.* 24.08.05, 10:58
      Znowu idzie do wora "nadmierna predkosc" - bo bezspornie byla, ale mona by w
      tym worze wydzielic podkategorie - "brak cywilizowanej sygnalizaji + nadmierna
      predkosc powodujaca powazne skutki" - wtedy wreszcie wiedzielibysmy ile nas
      kosztuje glupota naszych "inzynierow" ruchu, ktorzy nie potrafia zrobic tak
      prostej rzeczy jak sygnalizacja uliczna. Tylko kogo to obchodzi - sygnalizacja
      to bezposrednio pieniadze publiczne, koszty posrednie takiego wypadku, zapewne
      wystarczajace do zbudowania prawdziwej sygnalizacji, takiej jak na kraj
      pretendujacy do bycia cywilizowanym przystalo, pochodza juz z roznych innych
      kieszeni. Smutne, ale prawda jest taka, ze taki wypadek mogl miec miejsce tylko
      w Polsce, bo to chyba jedyny kraj europejski, gdzie sygnalizacja nie ma
      wydzielonych potokow. Skret w lewo w Polsce to zawsze loteria.
      • vtec_z Re: To "klasyczny" polski wypadek 24.08.05, 11:24
        Masz rację. Wszystkie dywagacje na temat winy tego czy innego kierowcy dotyczą
        tylko tego konkretnego wypadku i nie wpłyną na podniesienie bezpieczeństwa w
        tym miejscu. Miejsce jest wyraźnie "wypadkogenne" i istnieje olbrzymi materiał
        do analizy przyczyn kolizji, a to powinno zaskutkować działaniami
        zapobiegawczymi.
        Całe skrzyżowanie wymaga odpowiedniej przebudowy i zorganizowania ruchu w
        sposób bezpieczny. Nie myślę przy tym o rozwiązaniach wielopoziomowych
        (Grójecka ma w przyszłości stracić funkcję głównej drogi wyjazdowej z Warszawy
        na południe na rzecz Alej Jerozolimskich), ale o takim rozwiązaniu, które
        uwzględni istnienie dużych potoków ruchu na ulicach poprzecznych (Korotyńskiego
        i Włodarzwska) przy jednoczesnym utrzymaniu przepustowości Grójeckiej. No i
        dodatkowo niezbędne jest pilne (!) zdyscyplinowanie kierowców jadących z
        prędkością wielokrotnie przekraczającą prędkość dopuszczalną.

        ---------------------------------------
        First man then machine (Soichiro Honda)
      • Gość: to ja Re: WYOBRAZ SOBIE... IP: 207.13.167.* 24.08.05, 11:27
        Ktos, kto wykonuje manewr z opoznieniem paru sekund od upewnienia sie, ze moze
        jechac NIE POWINIEN ABSOLUTNIE PROWADZIC SAMOCHODU. Jesli ma ograniczona
        widocznosc, to czeka do zmiany swiatel, jesli nie ma - to widzi pedzacy
        samochod i naprawde wyglada on inaczej niz samochod jadacy powoli. Jesli tego
        nie umie - nie powinien narazac innych swoja jazda. Tico wymusil pierwszenstwo
        i jest to bezdyskusyjne. Droga hamowania z takiej predkosci (do zera!) to nieco
        ponad 100m, sadzac po skutkach wypadku Honda niewiele zahamowala, czyli musiala
        byc paredziesiat metrow od Tico, gdy ten zaczal wyjezdzac - PAREDZIESIAT metrow
        to odleglosc, przy ktorej nawet przy najgorszej widocznosci nie sposob nie
        zauwazyc pedzacego po prostej, szerokiej drodze samochodu.
          • Gość: to ja Re: WYOBRAZ SOBIE... a refleks IP: 207.13.167.* 24.08.05, 12:12
            Oczywiscie, ze maja prawo, chodzilo mi tylko o to, ze to rozkojazenie kierowcy
            Tico bylo przyczyna wypadku - rozkojazenie, ogromna nieuwaga, raczej watpie, ze
            Tico probowal "przeskoczyc". Tez ostatnio mialem problem z kirowca skrecajacym
            w lewo, tuz przedemna. Nie sposob nie zauwazyc - byla to niezbyt szeroka
            jednojezdniowa ulica, widocznosc idealna. Na szczescie nic sie nie stalo,
            sprawdzilismy tylko moje zawieszenie i felgi, bo uciekajac zachaczylem o
            kraweznik. Kierowca (zawodowy) po prostu na moment stracil orientacje i
            wyjechal - nie umial powiedziec dlaczego. Tak pewnie bylo tez w tej sytuacji,
            ale podkreslam raz jeszcze, to Tico wymusil pierwszenstwo i w normalnych
            warunkach, gdyby nie ten moment nieuwagi, to kierowca Tico nie wyjechalby nawet
            gdyby Honda jechala z predkoscia 50km/h i byla 50m od niego.
        • Gość: mtbthx Re: WYOBRAZ SOBIE... IP: *.mi.gov.pl 24.08.05, 12:41
          Jeżeli kierowca TICO nie miał ABSOLUTNEJ i 100% pewności, że droga jest wolna
          (czytaj PUSTA) nie powinien wjeżdzać...jeżeli nawet widział daleko samochód to
          też nie powinien wjeżdżać(zasada ograniczonego zaufania działa w dwie strony).
          Miałem podobny wypadek...wymusiłem pierszeństwo przejazdu przy lewoskręcie,
          kierowca który we mnie uderzył też jechał o wiele za szybko i co? i moja wina
          (wyrok sądu - kodeks jest jednoznaczny). Od tamtego zdarzenia zjeżdżam ze
          skrzyżowania TYLKO wtedy kiedy na 100% wiem, że nic nie jedzie i wkurza mnie
          zachowanie kierowców za mną którzy trąbią...kto nie przeżył ten nie wie
          • Gość: Jarek Re: WYOBRAZ SOBIE... IP: *.acn.waw.pl 24.08.05, 13:08
            Tyle, że bardzo często na tym właśnie skrzyżowaniu Panie i Panowie
            Motorniczowie Tramwajów spędzają skręcających w lewo, powodując pośrednio
            wypadki. Takiego pecha miał ten z Tico. Jak wygląda ten mechanizm? Proste: jest
            czerwone. Skręcasz w lewo. Zmieniają się światła, ruszają samochody i tramwaje,
            ktore czekają w tym momencie na przystankach. Przepuszczasz te tramwaje i
            wjeżdżasz na tory, aby nie blokować jezdni. Czekasz przepuszczając jadących z
            naprzeciwka (np. jak kierowca hondy od okęcia). W tym czasie, na przystanek od
            okęcia wjeżdża sobie tramwaj, który wcześniej był kilkaset metrów dalej. Cykl
            świateł jest długi, zdąża jeszcze szybko wypuścić ludzi, zamyka drzwi i rusza
            dzwoniac jak debil na ciebie, czesto wymachując pięściami jakby nie mógł
            poczekać tej minuty czy dwóch. Trudno stoisz na torach ale przecież nie
            będziesz do diabla blokował skrzyżowania i stał na jezdni przepuszczając
            wirtualny tramwaj który jeszcze nie dojechał bo otrąbią cie z tyłu. Pod
            stresem, starając się zrobić jak najlepiej wielu rusza wtedy próbując jakoś
            przeskoczyć przez drugą jezdnię grójeckiej. Części się to nie udaje........
            Scenariusz powtarza się wiele razy dziennie i jest to jeden z wątpliwych uroków
            tego skrzyżowania:-(, ktory zna każdy kto na nim skręcał w lewo lub zawracał
        • rocco Re: WYOBRAZ SOBIE... 24.08.05, 14:01
          Gość portalu: Ilona napisał(a):

          > Tico wjeżdżając na skrzyżowanie mógł jeszcze nie widzieć hondy.
          > Moim zdaniem głównie kierowca hondy powinien odpowiadać za ten wypadek.
          Jak nie widział nie miał prawa wjeżdzać. Miał obowiązek czekać - w końcu stał
          na *czerwonym* świetle.
        • Gość: studio Re: WYOBRAZ SOBIE... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 15:02
          Widoczność w tym miejscu jest nieco ograniczona ale Al. Krakowska w tym
          miejscu jest prosta na odcinku około 500-600 metrów do wiaduktu, który nota
          bene jest położony wyżej. Chrzanienie o takiej prędkości Hondy, że Tico
          wjechał na skrzyżowanie jak jej nie było to idiotyzm. Honda musiałaby poruszać
          się z prędkością dźwięku. No może nie aż tak ale z moich wyliczeń wynika że
          około 600 km/h, przy założeniu że zjazd z skrzyżowania zajmuje ok 3 s.
          • Gość: Jarek Re: WYOBRAZ SOBIE... IP: *.acn.waw.pl 24.08.05, 15:44
            Widocznosc w tym miejscu nie jest nieco ograniczona, lecz bardzo ograniczona.
            Wystarczy, ze na przystanku stoi tramwaj badz na pasie do skretu w lewo w
            korotynskiego od strony okecia stoja samochody a spada ona praktycznie do zera,
            trzeba sie "wychylic" naruszajac skrajnie jezdni aby cos zobaczyc. Jest to
            tragedia tego skrzyzowania.

            Ja lub moi znajomi w takiej sytuacji skrecajac w lewo czekamy zwykle az do
            zmiany swiatel, sprawa jest oczywista. Kierowca Tico tego nie uczynil,
            wykazujac sie rzecz jasna brakiem rozsadku. Nie wiekszym jednak niz ten, kto
            takie skrzyzowanie mijal szybciej niz zdroworozsadkowe 50-70 km/h.

            Na marginesie wcale bym sie nie zdziwil gdyby okazalo sie, ze ten debil z Hondy
            grzal tak bo mial juz pomaranczowe albo nawet poczatek czerwonego. Hamowac w
            kazdym razie nawet nie probowal... Bylby dobry powod go zamknac, uwalniajac nas
            na jakis czas od chociaz jednego przypadku nieuleczalnego kretynizmu...

            • Gość: Marek Byłem świadkiem tego wypadku IP: 217.79.151.* 24.08.05, 17:03
              > Na marginesie wcale bym sie nie zdziwil gdyby okazalo sie, ze ten debil z
              Hondy
              >
              > grzal tak bo mial juz pomaranczowe albo nawet poczatek czerwonego. Hamowac w
              > kazdym razie nawet nie probowal...
              byłem świadkiem tego wypadku i zaręczam ci że kierowca hondy zachamował, pisk
              opon słychać było pewni na dużą odległość bo był równie głośny co sama
              katastrofa. Ten z Hondy walił ponad setkę ale to i tak kierowca Tico poniesie
              odpowiedzialnosc za ten wypadek bo zajechał drogę nie mając pierwszeństwa
              przejazdu, to tyle.
    • Gość: Majja Re: Siedmioro rannych na Grójeckiej IP: *.rwe.com 24.08.05, 11:38
      Mieszkam przy tym skrzyżowaniu. Prawie codziennie jeszt stłuczka! Jest za małe
      na tak duży ruch. Ciekawe ile jeszcze wypadków musi się w tym miejscu zdarzyć
      by albo zmienili organizację skrzyżowania, albo spróbowali przebudować. A może
      przydałoby się rozjechać jakiegoś radnego lub innego VIPa.. wtedy od razu by
      coś zrobili.
    • Gość: Jarek Re: Siedmioro rannych na Grójeckiej IP: *.acn.waw.pl 24.08.05, 12:54
      Pamietam to skrzyżowanie z czasów, gdy po Włodarzewskiej jeździły traktory i
      biegały kury. Możecie mi wierzyć, że od tego czasu praktycznie nic się na nim
      nie zmieniło choć przy Włodarzewskiej wyrosła praktycznie nowa dzielnica.
      Makabryczny tłok na tym ciasnym skrzyżowaniu to norma podobnie jak ciężkie
      wypadki 2-3 razy w miesiącu. Chamskie zachowania kierowców i Szanownych
      Pań/Panów Motorniczych Tramwajów Warszawskich którzy jakoś nie mogą pojąć
      treści przepisu mówiącego o tym, że nie wjeżdża się na skrzyżowanie nie mając
      możliwości jego opuszczenia, skutkują dantejskimi scenami.

      Na obronę kierowcy Tico, który rzecz oczywista przepisy złamał!, powiedzieć
      mogę, że skręt w lewo w tym miejscu wymaga a. umiejętności Hołowczyca b.
      szczęścia, szczęścia i jeszcze raz szczęścia, którego temu biedakowi niestety
      zabrakło. A kierowca Hondy (starej, dresiarskiej, odkupionej po powodzi w
      Niemczech) - proste - morderca; żałować przy tym można że nie zabił się
      kilometr wcześniej po prostu na drzewie. Życzę wszystkim często tam
      przejeżdżającym (w tym sobie) aby po prostu mieli więcej farta.
        • vtec_z Re: Siedmioro rannych na Grójeckiej 24.08.05, 14:59
          Gość portalu: lolo napisał(a):
          > Jechał za szybko to fakt, ale to kierowca Tico wymusił pierszeństwo.

          Gość portalu: tbl napisał(a):
          > do lolo :
          > skrecasz na tym skrzyzowaniu srednio raz dziennie w lewo?
          > widziales wczoraj ten wypadek ?
          > jak nie - to zamknij sie i zajmij sie osadzaniem wlasnej rodziny, a ludzi
          > poszkodowanych z tego wypadku zostaw w spokoju.

          Do tbl:
          No dobra, przejeżdżam przez to skrzyżowanie kilka razy dziennie, w róznych
          kierunkach. Widziałem skutki tego wczorajszego wypadku. A teraz napiszę:
          Gość portalu: lolo napisał(a):

          Honda jechała zdecydowanie za szybko to fakt - taka jazda to jawna bezmyślność
          i ignorancja oraz lekceważenie kogolwiek i czegokolwiek poza sobą, ale to
          kierowca Tico wymusił pierszeństwo. I to też jest fakt.

          Czy też mam się zmknąć?
          ---------------------------------------
          First man then machine (Soichiro Honda)
    • Gość: robak Trochę o dynamice - skąd te 150km/h IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 16:51
      Piszecie, że kierowca Tico nie widział Hondy bo była ona za wiaduktem oddalonym
      o 600m od pechowego skrzyżowania i jechała z kosmiczną prędkością. Gdyby tak
      było to:
      Po pierwsze kierowca Hondy będąc na wiadukcie zauważyłby Tico i wyhamowałby na
      odcinku 500m jadąc nawet ze swoją maksymalną prędkością.
      Po drugie kierowca Tico musiałby opuszczać skrzyżowanie przez jakieś 15 sekund,
      (chyba, że auto zgasło) bo z moich wyliczeń wynika, że jadąc 150km/h (w co nie
      wierzę, że tyle jechał kierowca Hondy) na przejechanie odcinku 600m potrzeba
      14,4 sekundy. A jadąc 100km/h do dojechania do skrzyżowania potrzeba 21,6s.
      Wydaje mi się, że takie czasy są wystarczające na opuszczenie skrzyżowania (w
      dodatku w wylczeniach założyłem, że Honda nie hamuje tylko jedzie ze stałą
      prędkością).
      Może i kierowca Hondy jechał za szybko, ale z wyliczeń wynika, że kierowca Tico
      musiał wyjechać przed maskę Hondy i kierowca nie miał nawet szans na reakcję.
      Czyli kierowca Tico albo nie widział bo nie patrzył tylko liczył na to, że nic
      nie jedzie, albo widział i totalnie nie umiał ocenić sytuacji - wyjechał prosto
      pod koła i nawet gdyby Honda jechała 50km/h to skutki były by duże. Przecież
      wszystkie testy zderzeniowe są robione z prędkością około 50 km/h i co
      pozostaje z samochodów.
      Wydaje mi się, że winna jest obustronna.
      • Gość: Marek Re: Trochę o dynamice - skąd te 150km/h IP: 217.79.151.* 24.08.05, 17:07
        Masz rację Tico wyjechał mu prawie przed maskę, ten facet z Hondy zaczął
        hamować jak już wjechał na skrzyżowanie czyli jakieś maks. 20 metrów przed Tico.
        Gdyby jechał 80 na godzinę do wypadku by i tak doszło tyle że nie byłoby dwóch
        umierających przechodniów. A swoją drogą myślałem że ci dwaj na chodniku nie
        przeżyją
      • Gość: raf Re: kretyni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 17:17
        Ciekawy jestem czy Ty w ogóle jesteś kierowcą i jeśli tak to czy nigdy nie
        przekraczasz dozwolonej prędkości, są sytuacje wyjątkowe, że się śpieszymy - co
        nas nie zwalnia z odpowiedzialności. Może kierowca Hondy miał jakiś bardzo
        ważny powód, no ale gdyby jechał wolniej to dojechałby do celu a tak leży i
        zastanawia się co się stało. Zastanów się nad opiniami jakie wydajesz.
        • Gość: zgrzyt Re: kretyni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.05, 16:04
          nawet w mandatach jest różnica w zależności od przekroczenia prędkości, co
          innego 60-70 jak jest 50, a co innego 90-100 (i co wszyscy oni się tak śpieszą,
          co do jednego), a jeszcze inna sprawa 140-150 (może w pośpiechu zaproponujesz
          200km/h)

          tak się składa, że jeżdzę 15 lat i jest dla mnie oczywiste, że winny jest
          kierowca hondy, a jak będziesz się zawsze usprawiedliwał pośpiechem, to wiesz
          gdzie zdąrzysz, na cmentarz, popatrz na obowiązujące zasady i na praktykę na
          drogach, chcesz to wszystko usprawiedliwić ?
    • Gość: kierowca Re: Siedmioro rannych na Grójeckiej IP: *.chello.pl 24.08.05, 22:28
      Nie ulega wątpliwości, że kierujący "Tico" popełnił błąd i spowodował ten
      wypadek, ale nie można bronić kierowcy "Hondy".Gdyby nie jego zbyt duża
      prędkość, nie skończyłoby się tak jak się skończyło.Na pewno nie doszłoby do
      potrącenia pieszych.Jechałem w tym czasie w przeciwnym kierunku, chwilę przed
      wypadkiem, za kilka minut wracałem.Doskonale znam to miejsce i wiem że nie
      należy ono do bezpiecznych, ale z dronych błedów wynikają stłuczki a z powodu
      tak debilnego zachowania jak rozwinięcie ogromnej prędkości dochodzi do
      tragedii.
    • mejson.e Bez wymówek 26.08.05, 00:00
      Kierowcy nie po to jeżdżą by się zabić, szczególnie gdy "chroni" ich blaszka
      niewiele grubsza od puszek do napojów - taka jest w Tico.
      Wyjeżdżanie taką blaszką pod pędzący samochód jest samobójstwem jeśli kierujacy
      widzi tego pędzącego. Ma prawo ruszyć bez pisku opon jeśli samochód jest w
      odległości uznawanej za bezpieczną.

      Ktoś kto pędzi przez skrzyżowania 150/h zamiast 50/h, jest samobójcą, nawet
      jeśli to skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną.

      Nie byłoby sprawy, gdyby kierowca hondy jechał z "normalną" w tym rejonie
      prędkością (ok. 90/h). Nawet emeryt w kapeluszu nie powinien dać sie zaskoczyć.

      Kazdy ma prawo do drobnego błędu, ale trzykrotne przekroczenie prędkosci to nie
      drobny błąd tylko świadome działanie.

      Wg mnie stuprocentową winę za wypadek i jego skutki ponosi kierowca hondy.

      Jadąc z taką prędkością nie masz prawa do wymówek.

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • Gość: Ja Re: Bez wymówek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.05, 09:10
          Człowieku byłem na miejscu wypadku, ile według ciebie mogła jechać honda skoro -
          skasowała strasznie Tico, ścięła latarnie i zatrzymała sie niezły kawałek
          dalej.. nie wspominajac że chamowała przed zderzeniem.. rozumie że można jechać
          szybko ale to jest poprostu debilizm jeździć z taką predkością..
          Za coś takiego kierowca Hondy powinien mieć zabrane prawko na kilka lat..
          I nie mówcie mi że Tico wyjechał.. jeśli widział że ma wolny odcinek drogi np.
          300 metrów to spokojnie by przejechał.. gdyb y ten nie zbliżał sie z
          gigantyczną prędkością.. POPROSTU JECHAŁ BEZMYŚLNY DEBIL W HONDZIE
          • Gość: robak Kierowca Tico winny IP: 212.160.172.* 26.08.05, 13:07
            >Nie byłoby sprawy, gdyby kierowca hondy jechał z "normalną" w tym rejonie
            >prędkością (ok. 90/h). Nawet emeryt w kapeluszu nie powinien dać sie zaskoczyć.
            > I nie mówcie mi że Tico wyjechał.. jeśli widział że ma wolny odcinek drogi
            np. 300 metrów to spokojnie by przejechał.. gdyby ten nie zbliżał sie z
            > gigantyczną prędkością.. POPROSTU JECHAŁ BEZMYŚLNY DEBIL W HONDZIE

            Zastanów się co piszesz.
            Kierowca Tico wyjechał mu poprostu pod maskę.
            Gdyby honda jechała 90km/h i była co najmniej 300m od Tico to ten "emeryt" z
            Tico miałby 12 sekund na opuszczenie skrzyżowania - to co za baran przejeżdza
            przez 12 sekund przez 3 pasy. A przecież miał więcej czasu bo jak mówisz
            kierowca Hondy hamował. Gdyby nawet jechał 150km/h to kierowca Tico miałby
            ponad 7 sekund na przejechanie pasów.
            Tico wyjechało prosto pod samochód i to on jest sprawcą wypadku, prędkość w tym
            przypadku jedynie wpłynała na to, że poszkodowani są również piesi. Ale gdyby
            nie Tico to by nic nie było. Kierowca Tico powinien mieć zabrane prawko
            dożywotnio bo wjeżdza na skrzyżowanie bez zastanowienia i nawet gdybyś Ty tam
            jechał 50km/h to byś w niego uderzył.
            • mejson.e Re: Kierowca Tico winny 27.08.05, 00:11
              Gość portalu: robak napisał(a):

              "Zastanów się co piszesz.
              Kierowca Tico wyjechał mu poprostu pod maskę.
              Gdyby honda jechała 90km/h i była co najmniej 300m od Tico to ten "emeryt" z
              Tico miałby 12 sekund na opuszczenie skrzyżowania - to co za baran przejeżdza
              przez 12 sekund przez 3 pasy. A przecież miał więcej czasu bo jak mówisz
              kierowca Hondy hamował. Gdyby nawet jechał 150km/h to kierowca Tico miałby
              ponad 7 sekund na przejechanie pasów."

              Dodaj tylko taki drobiazg, że droga hamowania z 50/h to kilkanaście metrów a ze
              150/h - ponad 100m. Z pierwszej prędkości wyhamuje się przez ok. 2-3 sekundy, z
              drugiej - ponad 5.
              Wyobraź sobie jeszcze, że w miejscu zatrzymania z 50/h, hamujący ze 150/h jedzie
              jeszcze ... ponad 140/h.
              Jeśli nie widzisz przyczyny wypadku w tych różnicach to czy Ty widzisz cokolwiek?

              Hamowanie mógł sobie darować, powinien spróbować ominąć.
              A skoro nawet nie próbował to coś znaczy, nie?

              "nawet gdybyś Ty tam jechał 50km/h to byś w niego uderzył."

              Możesz nie wierzyć, ale zdarzało mi się omijać albo hamować przez orła, który
              zajechał mi drogę.
              I wcale nie zawsze był to emeryt, tylko nawet "młody i dynamiczny".

              Wiec nie pieprz głupot, schowaj kalkulator i uruchom wyobraźnię.

              Pozdrawiam,
              Mejson
              --
              Automobil
              Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
              • Gość: Missi Re: Kierowca Tico winny IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.08.05, 09:00
                "Hamowanie mógł sobie darować, powinien spróbować ominąć.
                A skoro nawet nie próbował to coś znaczy, nie?"

                Znaczy tyle, że to kierowca Tico wjechał mu prosto pod maskę.
                Nawet największy debil (nikogo nie obrażając) próbowałby zahamować lub ominąć,
                jakby zobaczył wjeżdżające mu na drogę auto. Tylko, aby ominąć trzeba zobaczyyć
                auto kilka metrów wcześniej...

                Nie piszę, że to całkowita wina kierowcy Tico i nie bronię kierowcy Hondy, ale
                chcę pokazać Ci, że krytykując czyjeś poglądy opierając się na swoich - też
                warto pomyśleć ... ;-)
    • Gość: miki Re: Siedmioro rannych na Grójeckiej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.08.05, 10:18
      Kierowca Hondy jest winny,jak najbardziej,ale przez kogo to sie wogole stało?
      chyba przez kierowce tego tico tak? jezeli jego mozna nazwac wogole kierowca
      moim zdaniem..czy on nie zna przpisów? czy co? nie wie, ze przed kazdym
      skrzyzowaniem nalezy sie 50-razy rozejrzec w lewo i w prawo...tak jezdza p...
      warszawiacy...jada nie patrza sie, mysla ze im wszystko wolno....jezeli facet w
      tico by sie prawidlowo zachowal na ty skrzyrzowaniu,to by nic nie
      bylo..nakjwiecej wypadkow jaes przez takich ludzi!
    • Gość: Malpolid Re: Siedmioro rannych na Grójeckiej IP: 83.238.1.* 31.08.05, 15:04
      Winny, nie winny... Przejeżdżam przez to skrzyżowanie codziennie, jest tam
      wyjątkowy bałagan. Z moich obserwacji wynika, że wieczorem, gdy jest mniejszy
      ruch na Grójeckiej to samochody pędzą tam z zawrotną prędkością.Szczególnie te
      ze strony Janek.Co by nie mówić - nie wolno tak jeździć !A Honda jest samochodem
      popularnym wśród "testosteronowców" młodych , niewyżytych chłopaczków.
    • Gość: Mieszkaniec Re: Siedmioro rannych na Grójeckiej IP: *.aster.pl / *.aster.pl 31.08.05, 21:50
      Mieszkam w tym miejscu. To skrzyżowanie staje się jednym z najbardziej
      najniebezpiecznych w Warszawie.Tu zawracają mieszkańcy nowych osiedli na
      Włodarzewskiej stwarzjąc ciągłe zagrożenia wymuszając pierszeństwo.Tu
      wjeżdżają i wyjeżdżają wielkie gó..wozy, tu skręcający w lewo i zawracający
      blokują tramwaje. Tu wreszcie pędzą na złamanie karku jadący
      Grójecką.Postulowaliśmy wprowadzić ruch jednokierunkowy na ulicy Korotyńskiego
      w kierunku zachodnim ,a na Grójeckiej zainstalowanie kamer,ale nasi kochani
      radni mają nas gdzieś. Obserwując kierowców jadących Grójecką odnosi się
      wrażenie, że w tym państwie nie istnieje prawo o ruchu drogowym i żadne
      ograniczenia prędkości nie istnieją.Smutne to i prawdziwe, nasze Państwo jest
      słabe, bo nie potrafi wyegzekwować tego prawa, które samo ustanawia.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka