mtrybik
23.01.07, 08:50
DO RODZICÓW MŁODEGO CZŁOWIEKA Z URSUSA,
wiek ok. 20 lat, dosyć wysoki, szczupły, krótkie włosy, mieszkającego jak
mniemam w okolicach ulic Sosnkowskiego i Kolorowa (blisko pływalni), będącego
nieodpowiedzialanym właścicielem psa rasy owczarek niemiecki o jasnej jak na
tę rasę sierści, zbliżonej do koloru jasnorudego.
Państwa syn wczoraj, tj. 22 stycznia 2007 tuż po godzinie 17 był na spacerze
z psem, który na wysokości pływalni przy ul. Sosnkowskiego doskoczył do mnie,
gdyż nie był na smyczy i bez kagańca. Gdy Państwa synowi zwróciłem uwagę i
zapytałem, gdzie jest smycz, on zareagował bezczelnie, mówiąc najogólniej,
bym się odwalił, bo inaczej psem mnie poszczuje. Świadkiem całego zdarzenia
była towarzysząca synowi dziewczyna w krótkiej czerwonej kurtce. Są to
groźby, których skutki mogłyby być opłakane,
oczywiście dla mnie - nie mam żadnych szans obrony czy ucieczki, gdyż jestem
osobą na wózku inwalidzkim.
W związku z tym bardzo przykrym dla mnie zdarzeniem mam do Państwa pytanie:
Czy Państwa syn dorósł do tego by opiekować się psem ? Czy Państwo wychowali
syna na przestępcę ? Czy nie dosyć pobłażania takim i innym niby nic nie
znaczącym przypadkom zachowania na ulicy, w szkole, wokół wszędzie ?
Te pytania zadaję ku małej refleksji.
MW