Gość: s
IP: *.crowley.pl
06.02.07, 13:23
Fakt zakładania świateł na skrzyżowaniu Pruszkowskiej z Jasielską wzbudził
moje zadowolenie. Na to czekały przede wszystkim dzieci, które muszą
przechodzić przez jezdnię, by dostać się do szkoły. No i problem się
rozwiązał, ale tylko częściowo.
Po pierwsze: światła regulują ruch, ale też go wstrzymują; są długie sekundy,
gdy na skrzyżowaniu stoją zarówno samochody, jak i piesi – jedni i drudzy
zdezorientowani i zniecierpliwieni.
Po drugie: światła zapewniają bezpieczeństwo dzieciom, ale tylko połowicznie,
gdyż przy zielonym świetle do jazdy na wprost Pruszkowską samochody mogą
jednocześnie skręcać. Powoduje to konfuzję u małych dzieci, które mając
zielone światło nie spodziewają się, że będą musiały umykać z przejścia przed
jadącymi samochodami.
Po trzecie: przyciski na słupkach znakomicie sprawdzają się na przejściach,
gdzie jest mało pieszych, na Pruszkowskiej natomiast nie.
Doszukałem się też pozytywnego aspektu. Ten codzienny korek być może zachęci
część kierowców, by do tranzytu wybierali raczej Korotyńskiego lub Trojdena.
A swoją drogą może jakiś decydent pofatygowałby się na to skrzyżowanie?
Wystarczy dziesięć minut obserwacji, by zorientować się, co się dzieje. Może
inne ustawienie świateł (na przykład zielone dla pieszych na wszystkich
czterech przejściach równocześnie) byłoby jakimś rozwiązaniem?