Rycerze i zabawy pradziadków na Polu Mokotowski

IP: 212.160.172.* 11.06.07, 09:36
Koncert Voo Voo!
Czy ktoś z organizatorów pomyślał kiedykolwiek o tym, by kontrolować poziom
nagłośnienia? Bo wczoraj chyba nikt o tym nie pomyślał. Dobrze że koncert
trwał do 22.00..... Strach co by było jakby trwał dłużej....

    • kakis PO CO ten koncert? 11.06.07, 18:12
      Koncert fatalny, głośno, huk basów, muzyki zero słychać, po co? Dla kogo? Chyba
      tylko po to, żeby okolicznym mieszkańcom nie dać odpocząć w niedzielny wieczór.
      Czy dla 20-30 osób warto było wydać tyle z budżetu gminy (koszt zespołu,
      nagłośnienia, całej oprawy - karetki, straż miejska itp.). Jeszcze raz okazuje
      się, że nie warto (ostatnio tak "wspaniały" koncert dali Lipnicka i Porter).
      Pochwalić trzeba natomiast piknik, który odbył się wcześniej :-). Miło,
      porządnie i tylko przeszkadzł wodzirej z Bierhalle, który wył przez mikrofon
      starając się jakiś klientów ściągnąć do tego obrzydliwego przybytku namiotowego
      i chyba raczej odstraszał a nie zapraszał. Generalnie mam wrażenie, że im
      głośniej tym mniej chętnych do uczestnictwa w ciągu dnia, bo ludzie przychodzą
      do parku, żeby odpocząć od m.in. hałasów miasta. A może gmina Ochota pieniądze
      wydane na idiotyczny koncert przeznaczyłaby na alejki, ławki, oświetlenie?
      Pozdrawiam burmistrza i życzę mu lepszych pomysłów na wydawanie publicznych
      pieniędzy...
    • kakis Re: Rycerze i zabawy pradziadków na Polu Mokotows 11.06.07, 18:16
      Łomot skończył się o 22.30!!! I szkoda mi muzyków, bo grali dla 20-30 osób.
      Żenada...
    • wojtkowiak.d Re: Rycerze i zabawy pradziadków na Polu Mokotows 11.06.07, 21:43
      Festyn - sorry, Piknik Historyczny - był REWELACYJNY!!! a do tego bardzo
      sprawnie zorganizowany, ze "smrodkiem dydaktycznym" i potężną dawką historii
      Polski pokazanej w ciekawy sposób. Pogratulować pomysłu i czekamy na następne
      podobne imprezy. Frekwencja na koncercie spowodowana pewnie załamaniem pogody, a
      na to nikt nie ma wpływu... My jesteśmy z Piastowa i uciekliśmy z festynu po
      14.30 tuz przed pierwszymi kroplami deszczu. Najbardziej mi żal "tańców na
      dechach" (fajna nazwa!). Pozdrowienia dla tych rycerzy, którzy umieli naprawdę
      fajnie opowiadać o pasji rycerskiej i to z potężną dawką humoru (np.strażnik
      wpuszczający potencjalne mieszczki i mieszczan do Starogrodu :-)

      Dorota Wojtkowiak
Pełna wersja