Problem z MPO! Może nie tylko w mojej okolicy...

16.06.07, 13:01
Witam,
mieszkam w jednej z bocznych uliczek, odchodzących od Włodarzewskiej.
Śmieci odbiera ode mnie co poniedziałek (choć też nie zawsze...) MPO.

Kiedyś zdarzyło się tak, że zostawiliśmy OBOK kosza na śmieci stary parasol
ogrodowy (nie zmieściłby się do kosza). Panowie śmieciarze zazwyczaj jak mają
odebrać coś, co przekracza ich wyznaczone zadania, oczekują paru złotych na
flaszkę. Chcieliśmy sprawdzić reakcję, nikt z domowników nie czekał na
śmieciarzy z pieniędzmi na 'czerwoną kartkę'. Ot, tak, jeśli wezmą to dobrze,
jeśli nie to wyrzuci się ów parasol kiedy indziej... I co się stało? Nie
zabrali (co nie dziwi), ale rzucili parasol na kwiaty w ogrodzie, łamiąc przy
okazji wiele z nich. No nic. Nerwy opadły... kwiaty można posadzić na nowo,
więc nic wielkiego się nie stało, choć chyba nie powinno tak się stać?

Nie wiem jednak jak to zrobili w ostatni poniedziałek, ale zniszczyli
całkowicie kosz! Został zgnieciony doszczętnie tak, że nawet denko odpadło! (A
kosz, zaznaczam, jest metalowy...)

Poczekam do poniedziałku (akurat mam dzień wolny). Pewnie powiedzą, że kosz
zniszczył ktoś z domu i trzeba zapłacić. Pewnie jeszcze padnie jakaś
propozycja, że można kosz taki sam na lewo załatwić... (A może to "nasz" kosz
został właśnie zamieniony z koszem kogoś, kto go zniszczył i zapłacił parę
złotych za wymianę?)

Tu moje pytania: czy ktoś z Was, forumowicze, składał wcześniej skargę do MPO?
Czy odniosła jakiś skutek?
I czy tylko ja zauważyłem, że śmieciarze z MPO są wiecznie "wprawieni" czy do
was jeszcze trafiają trzeźwi?
Czy może warto przenieść odbiór śmieci do Remondis? Widzę, że jeżdżą po mojej
ulicy, więc...
Pełna wersja