usenetposts
27.02.06, 15:48
Have a look at this
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3184404.html
The text is below so that you can still read it after the article expires on
GW.
So basically Lech Kaczynski wasn't putting up with some arrogant jumbalist
dictating the tees and cees to him in Paris. Very good, I say. I noticed also
that the voting on the right hand side after 8845 votes was 57% in favour of
how the President conducted himself, and only 43% thought he did wrongly,
despite the way the intro to the article makes it look as though he had
somehow committed a faux pas.
If anybody has footage of the aborted interview, please put it on youtube.com
and link to it from here.
I was quite amused by the continual reference to the "otoczenie Prezydenta" -
it makes him sound like a medieval king with his retinue. That's cool.
Article text:
Przerwany przez Lecha Kaczyńskiego wywiad dla francuskiej telewizji LCI
rzucił cień na jego wizytę w Paryżu
Gdyby nie wzmianki w niemieckich gazetach, nikt w Polsce nie dowiedziałby się
o nieprzyjemnym incydencie, do którego doszło w piątek o 15.35 w bibliotece
ambasady RP w Paryżu. Otoczenie prezydenta nie poinformowało towarzyszących
mu w Paryżu dziennikarzy, że figurujący w oficjalnym punkcie programu wywiad
telewizyjny zakończył się skandalem.
LCI to popularny we Francji informacyjny kanał TV, odpowiednik CNN. Wywiad
był nagrywany i miał się ukazać w piątek. Do emisji jednak nie
doszło. "Gazeta" próbowała ustalić, dlaczego tak się stało. Rozmawialiśmy z
Tomaszem Orłowskim, dyrektorem Protokołu Dyplomatycznego MSZ, którego
interwencja stała się przyczyną zerwania wywiadu przez prezydenta RP.
Według Orłowskiego rozmowa z LCI od razu źle się zaczęła. Prowadzący ją
Vincent Hervouet, znany dziennikarz specjalizujący się w tematyce
międzynarodowej, powitał prezydenta siedząc, co według Orłowskiego jest
niestosowne. Potem Hervouet miał trzy razy zaczynać wywiad, co ponoć
zirytowało otoczenie prezydenta.
Krytyczny moment nastąpił tuż przed planowanym końcem rozmowy. Orłowski dał
znać dziennikarzowi, że zgodnie z umową zostało mu jeszcze pięć minut. -
Zrobiłem to nie po raz pierwszy w mojej karierze. Nie sądziłem, że
dziennikarz wybuchnie - tłumaczy nam dyrektor protokołu. - Hervouet
niespodziewanie wstał i zaczął na mnie krzyczeć, że to niedopuszczalne, że to
on, a nie strona polska, decyduje o tym, kiedy skończy rozmowę - relacjonuje.
Ostra reakcja dziennikarza zirytowała prezydenta Kaczyńskiego. - Prezydent
zdenerwował się i powiedział, że w ten sposób nie można traktować polskich
dyplomatów - relacjonuje Orłowski. Zaraz potem oznajmił, że wywiadu nie
będzie.
Francuski dziennikarz i rzecznik stacji LCI nie odpowiedzieli na nasze liczne
prośby o wyjaśnienia.
Dla otoczenia prezydenta zachowanie Hervoueta było "niedopuszczalne".
Rzecznik prezydenta Maciej Łopiński mówi wręcz o "histeryku", a Orłowski
o "wybuchu wielkiej arogancji". Obaj przypuszczają, że francuski dziennikarz
od początku był źle nastawiony do polskiego gościa. - Z francuskimi
dziennikarzami tak bywa - kwituje Łopiński.