Gość: filutek
IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl
03.10.01, 13:25
W 1999 r. podjąłem pracę we francuskiej sieci supermarketów sportowych.
Pracowałem na odpowiedzialnych stanowiskach, po 10-11 godz. dziennie, często 6-
7 dni w tygodniu. Ze względu na potrzeby firmy wciąż odkładałem odbiór
zaległych dni (odbioru godzin nawet się nie domagałem...) i terminy urlopów.
W efekcie tego nagromadziło się tych zaległości 34 dni roboczych. W lipcu
podjąłem decyzję o opuszczeniu firmy ze względu na głodowe zarobki i fatalną
atmosferę stwarzaną przez kierownictwo firmy. Okres wypowiedzenia upłynął z
końcem sierpnia. Ale moje problemy z byłym już pracodawcą nie skończyły się.
Jakież było moje zdziwienie, gdy w nadesłanym świadectwie pracy przeczytałem,
iż zaległy urlop to 2 dni!!!
Naturalnie przesłałem odwołanie z prośbą o korektę dokumentu i wypłatę
należnego ekwiwalentu...
I tu następuje najlepsze!
W odpowiedzi zatelefonował do mnie dyrektor operacyjny firmy (Francuz) i
zażądał wycofania się przeze mnie z moich roszczeń pod groźbą oczernienia mnie
przed moim obecnym pracodawcą w konsekwencji czego miałbym utracić posadę, oraz
wytoczenia mi sprawy przed sądem na podstawie jakiegoś bliżej nie
określonego "dossier", które zostanie utworzone w przypadku, gdybym obstawał
przy moich żądaniach. Wszystko to zostało wykrzyczane w obrażliwy sposób i
poparte kilkoma inwektywami.
Nie obawiam się jakiejkolwiek sprawy sądowej, bo jestem absolutnie pewien, że
mam rację. Nie obawiam się również oczernienia mnie przed obecnym pracodawcą,
gdyż jest to człowiek który potrafi sobie sam wyrobić opinię.
Natomiast bardzo mnie boli fakt, iż po tym jak "zainwestowałem" się w byłej
pracy, byłem zawsze do dyspozycji, pracowałem daleko więcej niż 42 godz. na
tydzień, bogaciłem wymiernie firmę sam na tym niewiele korzystając (zarobki
były zupełnie nieodpowiednie do wymagań, wkładu pracy i osiąganych wyników);
otóż po tym wszystkim zostałem potraktowany w wyżej opisany sposób.
To bardzo, bardzo przykre... i wstrętne, obrzydliwe!!!
P.S. Ta firma to GO SPORT; pozdrawiam zadowoloną z siebie dyrekcję...