Gość: tonto
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
01.12.01, 17:59
ogladalem dziś ciekawy program w hiszpanskiej telewizji Canal 24 prezentujący 5
krajów kandydujących do UE: Czechy, Słowacje, Węgry, Słowenię i właśnie na
końcu Polskę. Wymieniano główne problemy i osiągnięcia przedstawiane przez
znane osobistości z tych państw. Ogromna większośc mówców (polityków,
naukowców) z wymienionych krajów przedstawiła swoje opinie płynnym angielskim
lub nawet hiszpańskim jak premier Słowenii. Kiedy przyszedł czas na Polskę
swoje morały zaczął prawić pan Michnik, oczywiście jąkając po polsku. Jest
takie przyslowire "Nie potrafisz nie pchaj się na afisz". Jeśli się ktoś uważa
za wielki autorytet, jedyny mądry w sprawie Unii Europejskiej i główny
potepiający Leppera, to wypadałoby się nauczyć przynajmniej języka używanego we
Wspólnocie, bo w przeciwnym razie, gdy tylko tłumacz trochę złagodzi słowa
szefa Samoobrony nie zauwazą za granicą różnicy między tym złym Lepperem
a "Wielkim Moralistą" i co wtedy panie Michnik?