starykon
22.01.02, 11:01
zamierzchła to przeszłość gdy hasło Zapałki w ręku dziecka to pożar, było
powszechne. Intensywnie popularyzowane. Było użyciem oczywistej i uniwersalnej
prawdy dla celów rozumianych wprost.
Chciałbym dziś wrócić do znaczenia uniwersalnego. Najprostsze prawdy wyjaśnić
najtrudniej. Jak bowiem tę zapałkę , której czytelna istota już znika z
powszechnego użycia, w sposób nie pozostawiający wątpliwości spleść z takim
medium jakim jest komputer i możliwość internetowej łączności. Wszyscy Ci dla
których terminy takie jak dykusja, epistolografia, retoryka, są nieobce, pewnie
już wiedzą dokąd zmierzam i nie chcieliby abym pisał dalej. Ci , którzy nie
widzą związku, zarzucą mi zaraz chęć pouczania, mentorstwo i nadmierne
przywiazanie do skostniałych form.
Nie mam zamiaru nikogo uczyć. Nie mam zamiaru w sposób nudny i stylistycznie
nękający kolejny raz opowiadać o niewątpliwej potrzebie stosowania się do
przyjętych reguł. Do norm przyjętych przez wszystkich spotykajacych się na
Forum.
Wydaje się jednak, że wielu albo nie zapoznało się z tymi zasadami zupełnie,
albo ignoruje je w imię wprowadzanego swojego obyczaju. Obyczaju rodem z
nieobyczajności , niestosowności i naddemokratyzowania pojęcia swoboda.
Ussus est tyrannus. To prawda utworzona nie na potrzeby tego Forum i nie na
potrzebę tego głosu. Jeśli to obyczaj zły, tyranizowanie owo jest złem jeszcze
gorszym.
Nie jestem człowiekiem , który zupełnie nie pozwala ani sobie ani innym na
użycie wulgaryzmów. Przekleństwa, ostre słowa, to czasem jak właściwa przyprawa
do potrawy. Jej brak powoduje utratę włściwości oczekiwanych i znanych jako
wysmienitość. Chcę jednak zauważyć, że różnica pomiędzy słowem drapieżnym,
ostrym, a napastliwym atakiem na osobę czy poniżeniem przy użyciu słów
powszechnie znanych jako nieprzyzwoite, słów czy określeń temu służących, a
nawet wywołanie czytelnych skojarzeń, może stanowić obelgę a tym samym łamać
przyjęte normy i łamać ostatecznie prawo jakie obowiązuje. To zaś zgodnie z
treścią Regulaminu Forum jest powodem dla reakcji tych, którzy zaprosili tu
wszystkich i pełnią rolę gospodarza.
Oczywiście , powie ktoś, jakie to zagrożenie , jesli wolność i każdy zaledwie
pisze sobie co chce. Niby nie latają ostre przedmioty, nikt nie wymachuje
pięścią, nie dobywa noża czy szabli. Oczywiste. Wszak medium w jakim spotykają
się tu ludzie to słowo. W dodatku słowo napisane. I ono jest orężem, środkiem
wyrazu, przynentą. Uzyte może być dowolnie. I każdy ma prawo to robić.
Ale jak odnieść się do następujących po tytule Forum -towarzyskie słów-
spotkam, poznam, polubię ?
Czy to wygląda na zaproszenie do zwad, napaści, agresji i obrażania drugiego?
Nie wygląda i nie jest takim zaproszeniem.
Gdzie tu więc te ZAPAŁKI. Otóż odniosłem wrażenie, że niektóre osoby
nieodpowiedzialnie i właśnie jak te dzieci posługują się tym medium, li tylko w
celu wywołania pożarów. Świadomie wojując lub z niewiedzy o możliwych
konsekwencjach.
Prawo jakie znam, nawet jeśli je traktować z uwagi na specyfikę Forum z
przymrużeniem oka, stanowi że nieświadomość nie zwalnia od odpowiedzialności.
Świadome zaś wywoływanie burd to ewidentne działanie na szkodę. Na szkodę
innych uczestników i na szkodę dobrego imienia Gazety.
Gazeta nie posługuje się w swoich codziennych wydaniach tych realnych i tych
wirtualnych tego typu technikami. Zezwolenie na wypuszczenie korzeni dla tego
tupu zachowań właśnie pod jej skrzydłami jest wydaje się nadmierną dobrocią z
Państwa Gazeto strony. Chwast ukorzenia się szybko i jeśli juz jest, trudno go
zwalczyć. Urok chwastów jest niekiedy niewątpliwy. Tylko równie niewątpliwa
jest ich szkodliwa obecność.
Przyznam , że chciałbym mieć taką receptę na dobry, zgodny i pojednany świat.
Nie mam jej ja i nie ma nikt inny. Nie uważam też, że blokowanie dostępu jest
tu rozwiązaniem. Nie jest ani dobrym, ani chyba wcale środkiem do nauki.
Ale zwracanie uwagi na przestrzeganie reguł i to nawet uporczywe zwracanie
uwagi, nie jest ani niczym niewłaściwym ani tym bardziej nagannym.
Trudne to i niewdzięczne zajęcie.
Mnie też nikt nie obiecał nigdy, że będzie w życiu łatwo. I nie jest.
Pożarom lepiej zapobiegać niż ciężko pracować na zgliszczach.Wiedzą to dobrze
nawet i dzisiejsi wolni i swobodni nowojorczycy.
Powodzenia .
starykon