WELTSZMERC czyli pods. burzy w szklance wody

IP: *.tkb.net.pl 27.01.02, 19:38
WELTSZMERC

Roztopiło ci się słonko nagle w plusze,
choć powinno obiektywnie wszystko grac.
Transcendentalny smutek kładzie się na duszę -
coś dziwnego się zaczyna w tobie dziać.

W innych krajach nazywają to
"weltszmercem"
i tabletki na to różne muszą brać.
A Słowianin z duszą jasną, rzewnym sercem,
musi na to wziąć i komuś w mordę dać.

I dopieroż to okrutne są katusze,
gdy dokoła taka pustka, że psiamać! -
tu się czuje: dać po mordzie komuś muszę,
a tu nie ma - a tu nie ma komu dać.

To nie musi wcale być antagonista -
taki facet na uboczu może stać.
Bezinteresowna chęć to jest i czysta -
można nawet go przeprosić i mu dać.
W mordę dać -
w mordę dać.
Przeprosiwszy, w mordę dać.

i tym optymistycznym akcentem chcialabym zakonczyc walke dla dobra walki, w
imie walki, na czesc walki o dobre imie forum towarzyskiego i wszystkich
wystepujacych tu aktorow.

czort

ps. oczywiscie tego weltszmerca nie napisalam ja. a chcialabym :))))
pozdrawiam wszystkich zainteresowanych. :))))
    • ka_zka Re: WELTSZMERC czyli pods. burzy w szklance wody 27.01.02, 23:19
      Knajpa morderców


      Nie szukaj drogi, znajdziesz ja w sercu
      Smutna jest knajpa byłych morderców
      Niech Cię nie trwożą, gdy do niej wkroczysz
      Płonące w mroku morderców oczy
      Nieważny groźny grymas na gębie
      Mordercy mają serca gołębie
      Band armii, gangów i czarnych sotni
      Wczoraj rycerze dziś - bezrobotni
      Pustka i chłodem wieje po kątach
      Stary morderca z baru szkło sprząta
      Szafa wygrywa rzewne kawałki
      Siedzą mordercy łamią zapałki
      Czasem twarz obca mignie i znika
      Zaraz się dźwignie ktoś od stolika
      Wróci nazajutrz z miną nijaką
      Bluźnie na życie, postawi flakon
      Każdy do niego zaraz się tłoczy
      Wkrąg nad szklankami błyskają oczy
      I zaraz każdy lepiej się czuje
      Jeszcze morderców ktoś potrzebuje
      Może nareszcie któregoś ranka
      Znowu się zacznie wielka kocanka
      I wrócą chwile pełne zazdrości
      Znów będą płacić za przyjemności
      Znów w dłoni zamiast płaskiej butelki
      Znany kształt kolby od parabelki
      A w końcu palca wibruje skrycie
      Jak łaskotanie: tu śmierć, tu życie
      Wracajcie słodkie chwały godziny
      Sławne gonitwy i strzelaniny
      Tak tylko można znowu być młodym
      Zabić i z dumą czekać nagrody
      W knajpie morderców gryziemy palce
      Żądze nas dręczą i sny o walce
      Ale któż dzisiaj mordercom ufa
      Więc srebrne kule spią w czarnych lufach
      Zmazując barwy lasom i polom
      Mknie balon nocy z knajpy gondolą
      Kiedyś tak jasno a dziś tak ciemno
      Wroga, nie widzę wroga przede mną
      Rwie łeb od tortur alkoholowych
      Lecz wśród porcelan i rur niklowych
      Człowiek się znowu czuje półbogiem
      Bo oto stoi twarzą w twarz z wrogiem
      Kula jak srebrna żmija wyskoczy
      W lustrze nad kranem zagasną oczy
      Ciała morderców skry potu zroszą
      Gdy milcząc ciało za drzwi wynoszą
      Gdy bije północ

      S.S.
      Tata Kazika

      ps. oczywiscie tego merca nie napisalam ja. a chcialabym :))))
      pozdrawiam wszystkich zainteresowanych. :))))









Pełna wersja