Dodaj do ulubionych

Najgorętszy debiut giełdowy ostatnich lat, praw...

IP: 85.232.251.* 06.11.09, 09:23
Pod tym linkiem: Transmisja na żywo z debiutu PGE na GPW w Warszawie
Początek transmisji: 6 listopada 2009 - godz: 10:00 (CET)
Obserwuj wątek
      • Gość: getr Pół miliarda złotych dla kolegów w akcjach PGE IP: 80.48.4.* 06.11.09, 12:03
        Goldman Sachs i UniCredit CAIB w roli Św. Mikołaja
        Pół miliarda złotych dla kolegów w akcjach PGE

        W związku z przebiegiem emisji akcji PGE nasuwa się zasadnicze
        pytanie: dlaczego ustalono cenę niższą niż akceptował rynek?
        Dlaczego ostateczna pula akcji dla inwestorów indywidualnych
        wyniosła zaledwie 15 proc. oferty?

        PGE (Polska Grupa Energetyczna S.A.) – dotychczas spółka skarbu
        państwa – przeprowadziła emisję 260 mln akcji w ramach IPO i
        pozyskała prawie 6 mld zł. Menadżerami oferty zostali Goldman Sachs
        International i UniCredit CAIB Poland (oferujący). W transzy dla
        inwestorów indywidualnych, w której przyjmowanie zleceń kończyło się
        27.10.2009, złożono zapisy na 1,1 mld akcji na łączną kwotę 26 mld
        zł.
        Trzy dni później 30.10.2009 mijał termin składania zapisów przez
        inwestorów instytucjonalnych - popyt z ich strony opiewał na kwotę
        19 mld zł.
        Inwestorom indywidualnym przydzielonych zostało 15 proc. emisji,
        natomiast główna pula 85 proc. trafiła do inwestorów
        instytucjonalnych. Zgłoszony ogromny popyt pokazuje, że ustalona
        cena 23 zł była znacznie poniżej wyceny spółki przez rynek. Innymi
        słowy akcje PGE stały się towarem deficytowym.

        W związku z przebiegiem oferty nasuwa się zasadnicze pytanie:
        dlaczego ustalono cenę niższą niż akceptował rynek? Dlaczego
        ostateczna pula akcji dla inwestorów indywidualnych wyniosła
        zaledwie 15 proc. oferty? Dlaczego PGE znając olbrzymi popyt na
        akcje w transzy inwestorów indywidualnych nie ustalił wyższej ceny
        emisyjnej dla inwestorów instytucjonalnych (taką możliwość
        przewidywał prospekt)? Dlaczego dla potrzeb budowania księgi popytu
        wśród inwestorów instytucjonalnych ustalono orientacyjny przedział
        cenowy od 17,50 złotych do 23,00 złotych, czyli poniżej oczekiwań
        rynku co do wartości PGE? Jak to możliwe, że przygotowujący ofertę –
        których celem jest osiągnięcie jak najwyższych wpływów z emisji –
        rozminęli się in minus z wyceną PGE już na etapie bookbuilding-u?

        O ile niższe wpływy PGE z emisji?
        Można sporządzić szacunek o ile są mniejsze wpływy PGE z emisji
        akcji niż mogłyby wynieść przy ustaleniu ceny na zasadzie równowagi
        rynkowej. Kurs PGE z debiutu (planowanego na piątek 6.11.2009)
        należy odnieść do ceny 23 zł z zapisów na akcje i uwzględnić zmianę
        rynku (WIG20) tym czasie.
        Z dużym prawdopodobieństwem, graniczącym z pewnością, ta różnica
        wyniesie ponad 10 pkt. proc. – co oznacza mniejsze wpływy z emisji
        akcji w przybliżeniu o 600 mln zł. To jest oczywiście szacunek -
        moim zdaniem bardzo ostrożny - osobiście oczekuję większej różnicy
        PGE w porównaniu do rynku w dniu debiutu.

        Imienne zaproszenia po odbiór pieniędzy
        Okazuje się, że przydział akcji inwestorom instytucjonalnym miał
        uznaniowy charakter. Po zakończeniu procesu budowania księgi popytu,
        PGE w porozumieniu z menedżerami oferty, dokonała uznaniowego wyboru
        inwestorów instytucjonalnych, którzy byli uprawnieni do złożenia
        zapisów na akcje w liczbie, którą wskazywało zaproszenie do złożenia
        zapisu.
        De facto PGE wraz z UniCredit CAIB Poland i Goldman Sachs
        International dały prezent kolegom z funduszy i banków -
        przydzielili im deficytowy towar spod lady, a publiczności został
        ogryzek w postaci 15 proc. oferty. Dodatkowo inwestorzy indywidualni
        by zakupić jakikolwiek sensowny pakiet akcji musieli posiłkować się
        kosztownym lewarowaniem. Prowizje i odsetki od udzielonych kredytów
        na akcje PGE szacowane są na około 80 mln zł, publiczność chcąc
        zakupić zaledwie 15 proc akcji z emisji PGE musiała dodatkowo
        ponieść 80 mln zł kosztów - inwestorzy instytucjonalni do których
        trafiło 85 proc. oferty musieli jedynie mieć szczęście otrzymać …
        imienne zaproszenie.
        Mając na względzie powyższy szacunek zaniżonych wpływów z emisji,
        prezent dla kolegów z branży – funduszy, banków i innych podmiotów
        zapisujących się w transzy inwestorów instytucjonalnych, wyniósł
        około 500 mln złotych.

        Autor Jarosław Supłacz jest analitykiem
        www.polandsecurities.com
    • opinia-pollpressagency Emeryci znowu zaplaca za drozszy prad lub zamarzna 06.11.09, 11:44
      Nikt nie policzyl kosztow spolecznych tego manipulowania zdrowiem
      emerytow. Za dowcipy Premierka Tu-tak'a zaplaca glownie emeryci i
      ludzie pracy a jak rozchoruja sie z zimna i ciemnosci to napewno
      minister lewaczka Kop..da im kopa w zadek zamiast opieki lekarskiej.
      Niech sie spryciule opamietaja bu moze przyjsc moment, ze
      uszczesliwieni przez Tu-tak'ow straca cierpliwosc i zdejma im pludru
      i na goly zadek dadza klapsa. Natura tak ludzi skonstruowala, ze
      kazdy kocha swoich starych rodzicow. BONAWENTURA.
    • danilodan a miało być tak pięknie... 06.11.09, 13:16
      jedynie banki zarobiły na frajerach, heh. od początku mi ta cała akcja z pge
      pachniała medialną propagandą sukcesu no i dali się złowić. ale dobrze,
      wyprzedadzą akcje, akcje trafią w ręce funduszy i te zaczną na nich zarabiać.
      aviva, arka, kbc pokazały że potrafią obracać papierem więc mają szanse
      wygenerować na pge ładne zyski jeśliby w nie weszły.
    • hpvntrue Laddering banku goldman sachs 06.11.09, 13:31
      To elegancki sposób na określenie tego, jak bank manipuluje cenami
      akcji spółek wchodzących na giełdę. Oto jak to się odbywa:
      powiedzmy, że jesteście przedstawicielami banku Goldman Sachs i
      przychodzi do was firma Bullshit.com z prośbą, żebyście wprowadzili
      ją na giełdę. Zgadzacie się na warunkach standardowych dla branży:
      określacie, ile akcji zostanie wypuszczonych, wyceniacie je i
      zabieracie prezesa Bullshit.com "w trasę", żeby pogadał z
      inwestorami. Wszystko to za konkretną opłatą (zwykle sześć-siedem
      procent wartości oferty). Następnie przyrzekacie swoim najlepszym
      klientom prawo zakupu dużej liczby akcji giełdowego debiutanta,
      proponując przy tym niską cenę ofertową - załóżmy, że cena
      wywoławcza akcji Bullshit.com wynosi 15 dolarów - w zamian za
      obietnicę, że później kupią oni więcej akcji na wolnym rynku. Dzięki
      temu pozornie prostemu żądaniu zyskujecie wiedzę "od środka" o tym,
      co będzie się działo ze spółką Bullshit.com po jej giełdowym
      debiucie. Wiedzę, której nie mają naiwni spekulanci działający
      według określonego schematu: wiadomo, że pewna liczba klientów,
      którzy kupili pewną liczbę akcji po 15 dolarów, kupi także akcje po
      20 i 25 dolarów, gwarantując, że cena wzrośnie do 25 dolarów i
      więcej. W ten sposób Goldman mógł sztucznie podnosić ceny nowych
      spółek, co oczywiście było dla banku korzystne - sześcioprocentowa
      prowizja od 500 milionów zarobiona na wprowadzeniu Bull-shit.com na
      giełdę to poważna suma. Goldman był niejednokrotnie pozywany przez
      akcjonariuszy za laddering przy okazji wprowadzania na giełdę spółek
      internetowych takich jak Webvan czy NetZero. Nieuczciwe praktyki
      zwróciły także uwagę Nicho-lasa Maiera, jednego z menedżerów
      funduszu hedgingowego Cramer & Co. kierowanego wówczas przez znanego
      obecnie z telewizyjnej gadki szmatki dupka Jima Cramera, który sam
      zdobywał szlify u Goldmana. Maier powiedział agentom amerykańskiej
      komisji papierów wartościowych i giełd (SEC), że kiedy wiatach 1996-
      1998 pracował dla Cramera, był wielokrotnie zmuszany do angażowania
      się w laddering - za każdym razem, gdy wchodził z Goldmanem w układy
      dotyczące wprowadzenia jakiejś spółki na giełdę.
      - Ludzie Goldmana, z tego co sam zaobserwowałem, byli najgorszymi
      przestępcami -> - mówi Maier. - To oni nadmuchali tę bańkę i
      spowodowali, że załamał się rynek. Akcje po sztucznie zawyżonych
      cenach były ostatecznie kupowane przez niepodejrzewających niczego
      szaraków - mówi. W 2005 roku Goldman zgodził się zapłacić 40
      milionów dolarów nałożonej przez SEC kary za stosowanie ladderingu
      - mizerna kara w porównaniu z gigantycznymi zyskami banku z tej
      niecnej praktyki.
      Bank Goldman Sachs nie od zawsze był wielkim behemotem napakowanego
      sterydami kapitalizmu wyznającym dewizę "zabij albo zgiń". Był nim
      prawie od zawsze. Założony został w 1869 roku przez niemieckiego
      ŻYDA z Niemiec Marcusa Goldmana do spółki z zięciem Samuelem
      Sachsem. Obaj byli pionierami w dziedzinie papierów wartościowych.
      To elegancki sposób na określenie krótkoterminowych pożyczek,
      których udzielali drobnym przedsiębiorcom na Manhattanie, ponieważ
      owe "papiery wartościowe" zwane IOU (od angielskiego 7 Owe You),
      były po prostu wypisywanymi odręcznie wekslami, którymi obracali
      Goldman z Sachsem.

      www.przekroj.pl/wydarzenia_swiat_artykul,5537.html

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka