Od dostępności kredytu zależy czy mieszkania po...

IP: *.sds.uw.edu.pl 07.12.09, 22:09
Nawet 1% obniżki po dodaniu 5% inflacji daje 6% realnego spadku cen...

A ktos kto rok temu wrzucił na lokate na 10% (byly takie) teraz za ta kase
może kupić o 9% więcej mieszkania niż rok temu...

Nawet jesli ceny sie zatrzymają to przy lokatach na 7% dających 5.5% zysku po
Belce rok w rok mamy realny spadek cen mieszkań o 5.5% ...
    • nbs_r Od dostępności kredytu zależy czy mieszkania po... 08.12.09, 06:22
      Sam fakt, ze wciaz pojawiaja sie artykuly spekulujace na temat trendow
      cen mieszkan oznacza, ze babel ma sie dobrze. Nie chce inwestowac w
      mieszkania, chce sobie jedno kupic i w nim mieszkac. Nie interesuje mnie wiec
      trend tylko cena absolutna. A ta bedzie do przyjecia dopiero wtedy gdy oplata
      za wynajem przewyzszy rate kredytu na 30 lat.
      • Gość: zzz Mieszkania stanieją IP: *.chello.pl 08.12.09, 08:32
        W Warszawie 1000 EUR/m2, poza dużymi miastami 700-800 EUR/m2.

        • wlodekzpoznania czy mowa o zdolności kredytowej na 40 lat?! 08.12.09, 09:09
          Na Zachodzie nikt nie kupuje na takie kredyty, gdyż to się nie opłaca.
          Wystarczają jedne zajęcia z wartości pieniądza w czasie na dowolnej uczelni by
          zrozumieć, że na więcej niż 25 lat się kredytów nie zaciąga. Po prostu.
          A na zachodzie ci, których na mieszkanie nie stać mają do wyboru wynajem
          mieszkań należacych do gmin za ceny równe obecnym polskim. Tylko, że na
          Zachodzie wciąż się więcej zarabia.

          I dlatego przeciętnie 40% ludności mieszka tam w wynajętych mieszkaniach całe
          życie (a w Polsce to tylko 20%, podobnymi wyjątkami jak Polska są UK, Dania i
          Irlandia), nie tyra byle tyko kupić sobie kawalerkę. A dodatkowe zaoszczędzone
          środki ludności napędzają od dekad rynek konsumpcyjny.
          • monster_truck Re: czy mowa o zdolności kredytowej na 40 lat?! 08.12.09, 09:14
            www.bankier.pl/wiadomosc/Analiza-wtornego-rynku-nieruchomosci-listopad-2009-r-2059666.html
            Polecam analizę. Oczywiście pomijając oczywiste bzdury o optymiźmie w gospodarce radzę poczytać ostatnią część poświęconą wynajmowi. Ceny wynajmu spadają. Ci, którzy do tej pory woleli wynająć niż sprzedać, zarabiają coraz mniej. Podaż na rynku wtórnym będzie rosła Przy braku kredytów ceny pójdą w dół.
            • znajomy_jennifer_lopez Brawo Panie Marku za ten artykuł! 08.12.09, 09:33
              WoW. Dziś będzie optymistycznie ale jest powód. Po raz pierwszy (może drugi nawet) widzę naprawdę rzetelny artykuł pana Marka Wielgo. Widać że argumenty w końcu trafiły do przekonania. Już za sam brak Oli Szarek (występującej ostatnio w TVP w "Panoramie") Grząbków i innych naganiaczy należą się brawa.
              Najważniejsze natomiast że artykuł nie szuka taniej sensacji i świata w barwach czarno-białych "przesądzając" że ceny wzrosną spadną). Na dziś bowiem dalszy trend jest niepewny. Nie spodziewam się wzrostu cen natomiast spadki będa uzaleznione od różnych czynników (oraz tego czy w poprzednich kwartałach na danym rynku dokonała sie juz korekta)

              O KLUCZOWEJ roli banków pisałem chyba z rok temu zastanawiając się dokąd moga tanieć mieszkania i jakie czynniki będa nań wpływać.
              Banki odkręciły kurki jednak nie będzie to skala sprzed boomu dlatego ceny mieszkań nie będą rosły. Czy natomiast będą spadały zależy w dużej mierze od... przyszłorocznego PKB. Tutaj jest odrobina optymizmu (dla włascicieli i developerów) poniewaz Niemcy podnoszą sie z kryzysu a to zawsze dobrze wróży Polsce.

              Dodam jeszcze że może w Warszawie kawalerki stoją w miejscu w innych miastach jednak potaniały choć - logiczne - dosięgło to ich w mniejszej skali.
              • Gość: zastępcaKierownika kartoniarze! za dużo modlitwy o deszcz moze IP: *.aster.com.pl 08.12.09, 10:55
                przyniesc odwrotne skutki

                pisali jasno, spadki zatrzymane, od teraz tylko w górkę
                • monster_truck Mówicie tak już od roku deweloperscy zaklinacze :) 08.12.09, 11:14
                  A ceny nadal spadają :)
                  • Gość: mzb Niż demograficzny będzie po 2 mieszkania kupował IP: *.128.14.218.static.crowley.pl 08.12.09, 11:34
                    I będzie już tylko w górę! :)
                    • Gość: licznik Re: Niż demograficzny będzie po 2 mieszkania kupo IP: *.ghnet.pl 08.12.09, 12:21
                      Kto nie kupi mieszkania w tym tygodniu, przegra zycie :)
                    • Gość: aleksander HINT - struktura zamieszkania IP: *.chello.pl 08.12.09, 13:00
                      W Polsce nieproporcjonalnie duzo ludzi mieszka na wsi/w malych
                      miasteczkach. Poza tym to tam jest najwiekszy przyrost naturalny.
                      Ludzie ci beda przeprowadzali sie do duzych miast w poszukiwaniu pracy.
                      I juz masz odpowiedz co nakreca popyt na mieszkania w duzych miastach.
                      Dodatkowym czynnikiem jest lezaca infrastruktura w obrebie miast, stad
                      nie ma mozliwosci rozbudowy i zajmowania tanszych terenow poza
                      miastami.
                      • kretynofil Bzdura... 08.12.09, 13:19
                        Mialbys racje, gdyby nie trzy rzeczy:
                        - raz, nie tylko mlodzi ludzie sciagaja do miast, budowlancy przyszli razem z nimi - wiec wiekszosc budow odbywa sie w wielkich miastach. Moim zdaniem w miastach buduje sie wiecej mieszkan niz ludzi, ktorzy sie sprowadzaja z prowincji,
                        - dwa, nie chce sie zle wypowiadac o polskiej wsi, ale gorszy poziom edukacji jest tam faktem. Jesli naprawde myslisz ze ci przyjezdni dostaja srednia krajowa - to pomysl jeszcze raz,
                        - trzy, z ta infrastruktura robi sie coraz lepiej, naprawde duzo drog jest w budowie, moze to za malo do potrzeb, ale to wystarczy zeby oplacalo sie przeniesc troche dalej.

                        Nie zapominaj tez o migracji w druga strone, zwlaszcza ludzi zamozniejszych, ktorzy z miast sie wynosza bo po prostu maja ich dosc...

                        A co do struktury zamieszkania - poki co jest tak:

                        Z danych GUS-u wynika także, że w grudniu 2008 r. w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego średnia wielkość mieszkania w Polsce wzrosła o 0,4 mkw. i wyniosła 70,2 mkw. Mieszkania na wsi były większe średnio o 24,5 mkw. od tych znajdujących się na terenie miast. Mieszkania wiejskie są też bardziej zaludnione od miejskich. Na 1 mieszkanie na wsi przypadało przeciętnie 3,45 osoby, natomiast w miastach 2,63 osoby. Najbardziej zaludnione są mieszkania w województwach podkarpackim i wielkopolskim, najmniej natomiast w łódzkim i mazowieckim.

                        Czyli jesli gdzies brakuje mieszkan, to wlasnie na wsi - tyle ze ten wyzszy wspolczynnik odpowiada modelowi rodziny wielopokoleniowej i nikt nie chce zmniejszac tego wspolczynnika.

                        A co do miast - 2,63 osoby na mieszkanie - wybacz, ale to jest bardzo malo, nawet przy zalozeniu modelu 2+1...

                        biznes.interia.pl/nieruchomosci/news/zasoby-mieszkaniowe-w-polsce-krotka-charakterystyka,1392891,4206

                        Do tego budowa mieszkan nadal ma sie dobrze:

                        biznes.interia.pl/nieruchomosci/news/mniej-mieszkan-wiecej-barier,1401508,4206

                        Liczba oddanych do użytku mieszkań w kraju, w miesiącach od stycznia do sierpnia br., była większa o 6,5 proc. w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego i wyniosła 101 256 mieszkań. Są to orientacyjne dane Głównego Urzędu Statystycznego, który podał również, że w ciągu ośmiu miesięcy bieżącego roku rozpoczęto budowę 94 511 mieszkań, czyli o 25,4 proc. mniej niż w takim samym czasie ubiegłego roku.

                        W ciagu osmiu miesiecy 100.000 nowych lokali... To mowi samo za siebie...
              • monster_truck Re: Brawo Panie Marku za ten artykuł! 08.12.09, 10:59
                gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,7341829,Leoni_AG_zamyka_swoj_zaklad_w_Ostrzeszowie.html
                Ehh ci niedobzi Niemcy ;)
      • kretynofil A mnie fascynuje jedna rzecz... 08.12.09, 08:44
        Na swoim blogu pan Marek Wielgo pisze o tym jaki to zly jest ten program "Deweloper na naszym" - i ma racje - ale jakos nie widac w jego tekstach przekonania ze nieuchronna likwidacja tego programu wywola kolejna fale spadkowa. Ciekawe.

        Coz, pozyjemy, zobaczymy. Ja nadal jestem przekonany ze ta chwilowa "stabilizacja", wywolana glownie przez rynek wtorny napedzany niedzielnymi yyyynwestorami, ktorzy ceny bardziej nie obniza, bo na splate kredytu im nie starczy, zaraz sie skonczy i znowu zacznie sie jeczenie ze ceny jednak spadaja ;)
        • znajomy_jennifer_lopez Re: A mnie fascynuje jedna rzecz... 08.12.09, 09:48
          1. RnS trzyma w tej chwili ceny małych mieszkan. Jego ewentualna likwidacja może przynieśc dalsze spadki. Jesli jednak zgodnie z projektem zostanie rozszerzony na osoby samotne spadków nie spodziewam się (wiekszosc nabywców np w Wawie to tzw single). Rząd może tu jeszcze wiele namieszać. Nie można też wykluczyć że pewne ożywienie widoczne w III kw to własnie wynik pierwszych pogłosek o likwidacji/zmianach w RnS. Reasumując naprawde trudno na dziś oceniac JAKIE bedą zmiany w RnS a więc tym bardziej JAKI bedzie miał wpływ na rynek.
          2. Tzw "yyynwestorzy" jeszcze długo bedą tkwić z mieszkaniami bo nie spodziewam się skokowego spadku kursu CHF, a co za tym idzie złotowej wartosci kredytu wziętego "pod mieszkanie". Ta podaż może wrócić więc na rynek dopiero za 2-3 lata gdy wartosc kredytu spadnie a inflacja urealni ofertowa cene yynwestora. Nie przypadkiem na rynku nieruchomosci panuje spora inercja a nie ma na dzis przesłanek do dalszych skokowych spektakularnych obniżek cen,
          • kretynofil Dwie rzeczy, znajomy... 08.12.09, 10:10
            > 1. RnS trzyma w tej chwili ceny małych mieszkan.

            Tak, ale RnS nie jest z gumy - koszt budowy spada, limit RnS spada, to i ceny beda spadac. To raz.

            Dwa, ze RnS jest skierowane tylko do najbardziej naiwnych jeleni - i tu widac ze ceny malych mieszkan sa mocno przewartosciowane - bo jelen zawsze zaplaci za duzo.

            Trzy, ze RnS nie bedzie mozna utrzymywac w nieskonczonosc, poczekaj az Sloneczny Donek dopcha sie na stolek i zacznie sie reforma finansow. Takie rzeczy jak RnS pojda do odstrzalu w pierwszej kolejnosci.

            Cztery - masz racje z tym co piszesz, ze prawdopodobnie to "ozywienie" wynika z obaw ze RnS zostanie zlikwidowane. Rzecz w tym ze jakiekolwiek wzrosty czy stabilizacja podtrzymywana panika jest nie do utrzymania.

            > 2. Tzw "yyynwestorzy" jeszcze długo bedą tkwić z mieszkaniami

            Bardzo dlugo. Spokojnie 10-15 lat. I tu nie chodzi tylko o inflacje, ale o skale zjawiska. Bardzo duzy odsetek mieszkan byl kupowany przez niedzielnych yyyyynwestorow, ktorym sie przysnilo ze nabywca splaci im kredyt - co jest wierutna bzdura w odniesieniu do wiekszosci mieszkan sprzedawanych w 2007 i 2008 roku. Przy obecnym oprocentowaniu kredytow PLN splacaja oni po kilkaset zlotych raty kredytowej miesiecznie - wiec zadluzenie w zasadzie nie spada, a ceny mieszkan tanieja. Wydaje mi sie ze horyzont o ktorym piszesz (dwa, trzy lata) to optymizm. Zwlaszcza ze niedlugo yyyynwestorom zabraknie na wodeczke na swieta i zaczna sie przygladac kosztom wynajmu - i odkryja takie rzeczy ze najtansza pralka z tesco sie psuje, a baterie kupione w promocji w praktikerze trzeba wymienic. Zobaczysz, przyjdzie nowa fama i powie im ze wynajem w PL sie nie oplaca ;)

            > Nie przypadkiem na rynku nieruchomosci panuje spora inercja a nie ma na dzis przesłanek do dalszych skokowych spektakularnych obniżek cen,

            Zdrajca :)

            No, nie ma. Wojna nie idzie. Rzecz w tym, ze do skokowych spadkow przeslanek nigdy nie bylo - i stad nie ma co liczyc na 30% r/r czy wiecej. Inna sprawa ze oczekiwanie zatrzymania sie tego spadku w ciagu nastepnych kilku lat to niepoprawny optymizm ;)
            • Gość: Grishqa Wojna IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.12.09, 10:43
              No, nie ma. Wojna nie idzie. Rzecz w tym, ze do skokowych spadków przesłanek
              nigdy nie było - i stad nie ma co liczyć na 30% r/r czy więcej. Inna sprawa ze
              oczekiwanie zatrzymania się tego spadku w ciągu następnych kilku lat to
              niepoprawny optymizm ;)

              Skokowe zmiany na takim rynku to efekty sytuacji nadzwyczajnych, które powodują
              zmiany w tzw. psychologii rynku. Jeśli rynek wierzy, że będzie rosło - to
              rośnie, jeśli uwierzy, że spadnie - to spadnie. Na to co wierzy rynek wpływają
              preteksty, które można (a mogą raczej silni - banki i deweloperzy) obrócić w
              odpowiedni tzw. marketing - unia, kryzys, czy ulga podatkowa - od planów
              likwidacji której przez XeroBraci zaczął się tzw. boom zwany bumem.
              Jeśli rynek uwierzy, że spadną ceny o 30 procent - to spadną...
              • kretynofil No tak... 08.12.09, 11:05
                > Skokowe zmiany na takim rynku to efekty sytuacji nadzwyczajnych, które powodują zmiany w tzw. psychologii rynku. Jeśli rynek wierzy, że będzie rosło - to rośnie, jeśli uwierzy, że spadnie - to spadnie.

                Tak, tyle ze to oznacza "normalne" zachowania, w sensie niewielkich ruchow w gore i w dol. Gwaltowne ruchy moga byc tylko podyktowane panika - i o ile latwo nastraszyc golodupca perspektywa wiecznych wzrostow, ktory nie ryzykuje "niczym" (w sensie: za durny jest zeby zrozumiec co to kredyt w walucie na 30 lat przy zmiennym oprocentowaniu), bo wydaje mu sie ze to bank bierze na siebie ryzyko, o tyle wlasciciela mieszkania trudno tak wystraszyc, chyba ze sie cos rzuci o nacjonalizacji czy wojnie.

                A czy rynek uwierzy ze spadna o 30%? Mam watpliwosci czy wierzy w to dzisiaj - ale uwierzy, jak to zobaczy ;)
            • znajomy_jennifer_lopez Re: Dwie rzeczy, znajomy... 08.12.09, 11:04
              1. Na razie widziałem same wzrosty limitów np w Warszawie, Bydgoszczy, Gdańsku i teraz nawet spadek tego limitu o 10% de facto bedzie oznaczał spadek do poziomu z wiosny 2009r czyli nadal kosmiczny poziom. Inna sprawa jak wyrażnie widać (zwłaszcza na mniejszych rynkach) jak wzrost limitu RnS "mrozi" cene na tym wyższym poziomie.
              2. Dlaczego do najbardziej naiwnych jeleni? To dla kogoś kto ma zdolnośc na np 1000zł raty i gotów jest tyle zapłacic ale dzieki państwu przez 8 lat może płacic tylko 600zł wiec czemu nie skorzystać? Poza tym RnS w załozeniu był raczej dla kredytów z rata malejącą i tu miał sens. Potem wszystko sie wypaczyło ale to inna historia.
              3. Chyba nie mieszkasz w Polsce jesli spodziewasz sie jakiejś "radykalnej" reformy liberalnej w PL. PO zanim wstanie z łózka robi badania marketingowe która noga wstać i jak zaregują na to sondaże. Nie ma w Polsce polityków-wizjonerów (no, może Boni... chociaz czy ja wiem ?) albo prawie nie ma którym by zależało na prawdziwej reformie i modernizacji Polski i którzy by mysleli dalej niż ich micha z żarciem (najbliższe wybory). Można miec tylko "nadzieje" że RnS będzie wygaszany. Jednak nawet jesli to spodziewam sie jakiegos innego programu "w zamian" co zresztą może nie byłoby złe w obliczu tułania się 25-30 letniej młodzieży po wynjmowanych mieszkaniach (to ci którzy jeszcze - w sumie nie wiedziec czemu - nie uciekli na Zachód)
              4. A tu sie nie zgodze - na zasadzie kuli sniegowej czasami wystarczy pół roku paniki: ludzie kupuja, ceny rosną, banki smielej udzielaja kredytow (przecież maja zabezpieczenie na drozejącej nieruchomosci) itd itp. Przerabialismy to juz. Nie spodziewam sie powtórki jednak uważam że taka panika moze na 2-3 lata "utrzymac" rynek. Potem? Potem sie "wymysli cos nowego" - nie mysl ze developerzy nie pójda ze swoimi głodnymi kawałkami "budownictwo napędza rozwój gospodarczy, ulgi na mieszkania" albo cos w tym rodzaju.
              5. Mówiłem o yyynwestorach kupujacych tylko na zysk z ceny - tacy przy pierwszej nadażającej sie okazji wycofają sie z inwestycji cieszac się że wyszli "na zero" (to żadna kara, przyznasz, bo mogło byc przeciez sporo gorzej).
              O osobach wynajmujacych mieszkanie 10-15 lat nie mowie bo to bedzie grupa która raczej postanowiła kupić mieszkanie na wynajem - już z założenia nie-wracające-na-rynek-przez-nastepne-10-20-lat - bo to czy kredyt jest wart 300 tys czy 500 spowoduje jedynie ze zamiast 15 lat bedzie je wynajmował 25 lat (a a przez ten czas wiele sie moze zmienic - tak daleko to nie ośmielam sie nawet rozważać prognoz). Chodzi głownie o yyynwestorów którzy kupili "na szybkie odsprzedanie" a kupili w złym momencie i nie wykazali sie bystroscią przy wyjsciu z inwestycji - ci mogą chcac-nie-chcąc utknąć ze swoją yyynwestycja na długie lata.
              6. Raczej ekonomista ;)
              7. Jak to nie było przesłanek? Zobacz jak poleciały ceny w Gdańsku w Ikwartale 2009 - najpopularniejsze, najtansze mieszkania (a wiec najłatwiej zbywalne) zjazd 20%, wieksze, drozsze - zjazd 30-40%. Tylko rynek wtórny stał niemal w miejscu. Teraz developerzy troche ise uspokoili i/lub wyprzedali częśc mieszkan przez co juz nie obniżaja cen na te co mają (a wielu nie mają) - efekt? "Papierowy" wzrost cen - a po prostu ubyło tych przecenionych mieszkan.
              I wtedy był powód - widmo kryzysu, tzw "akcja kredytowa" poleciała na pysk. Dlatego ja - korzystając z chwili - kupiłem mieszkanie.
              Co smieszniejsze, kupując, spodziewałem, i spodziewam się dalszych spadków cen jednak w obecnej sytuacji to bedzie inflacja plus ewentualnei pojedyncze procenty (w sumie moze to być 5-8% rocznei ale na taką stratę "pozwoliłem sobie pozwolić" ;-)) Trzeba powiększac rodzine a wtedy "swoje" czy "wynajmowane" to jednak robi się róznica (dla mojej "Jennifer Lopez";-) - bo dla mnie bynajmniej)
              8. Bardzo przepraszam rozczarowanych ale nie zamierzam populistycznie rzucac "rosnie" "spadnie". Jako że Mareczek spuścił z tonu i już nie nagania to i ja nie wytaczam - dla równowagi - kontrarmat ze "spadkami" a pisze na ile to możliwe merytorycznie.
              9. Skokowe spadki były zresztą nie tylko w Trójmiescie - polecam np sprawdzić o ile staniała wielka płyta we Wrocławiu - w stosunku do szczytu banki gdy ceny sięgały 7000zł/m2 teraz jest to - uwzgledniając inflację 40-50% taniej - i tutaj, śmiem twierdzić - spadki sie też jeszcze nie skończyły. Wraz z przybywaniem mieszkan bedzie przybywac "pierwszych nor" ups. "pierwszych mieszkan" dla młodych aż dojdziemy pewnie do czasów wyburzania jak w NRD. Na razie to jednak odległa przyszłośc.
              10 I jeszcze coś - jest wiele miast ktore "zasnęły" i tam ceny jeszcze nie spadły: gdy np ceny w Olsztynie spadły z 7000 do 5000 (nadal dość drogo) to np w Bydgoszczy czy Toruniu staneły a nawet wzrosły w stosunku do cen boomowych (wiec tu spadek cen jest tylko kwestią czasu - choc rozciagniety w czasie).
              Tak samo o ile Poznan zareagował - zjazd cen developerow o 15-20% o tyle Wrocław niespecjalnie - wiec tam jeszcze jest spory margines spadków. Na razie ich nie ma bo jelenie nadal wykupują w cenach niewiele nizszych od boomowych (10-15%) ale wystarczy że zwinie sie chocby jedno z tych wszystkich centrów ksiegowo-montażowych ;-) i może sie to zmienić.
              11. Caly czas jestem na posterunku - na wypadek demencji M.W. albo - o zgrozo - powrotu Oli Szarek. Czekam też na odszczekanie bzdur o Żyrardowie pana Marka, no ale jeszcze ma 23 dni.
              • kretynofil Juz tlumacze... 08.12.09, 11:28
                > 1. Na razie widziałem same wzrosty limitów np w Warszawie, Bydgoszczy, Gdańsku i teraz nawet spadek tego limitu o 10% de facto bedzie oznaczał spadek do poziomu z wiosny 2009r czyli nadal kosmiczny poziom.

                Kwestia inercji. Dane AMRONU tez przez dlugi czas nie rejestrowaly spadkow a potem nagle w jednym kwartale bylo 5%r/r a w nastepnym 21%r/r. Intercja + metodologia. Limity RnS oparte sa o dwie rzeczy: wskaznik GUS, ktory generalnie jest smieszny, bo podaza za zmianami cen z jakims dwuletnim opoznieniem a do tego limit zysku dewelopera jest ustawiony na 40%.

                > 2. Dlaczego do najbardziej naiwnych jeleni?

                Bo jest skierowany do mlodych ludzi, ktorzy nie maja mieszkania i chca kupic pierwsze. Tacy ludzie z natury sa najbardziej naiwni, bo zycia nie znaja, wiedza tyle ile od znajomych uslysza.

                > 3. Chyba nie mieszkasz w Polsce jesli spodziewasz sie jakiejś "radykalnej" reformy liberalnej w PL.

                Istotnie, nie mieszkam. I nie spodziewam sie reformy, a juz na pewno nie liberalnej. Sloneczny Donek zamarzyl sobie prezydenture, wiec wszelkie dzialania realne (nie pozorowane) sa odwlekane na "po wyborach". Problem w tym, ze to poteguje skale problemu finansow publicznych. A jak bedzie po wyborach, to chyba mozesz sie spodziewac ;)

                > 5. Mówiłem o yyynwestorach kupujacych tylko na zysk z ceny

                A, znaczy sie o leszczach? No to oni teraz "zarabiaja na wynajmie" :)

                > 7. Jak to nie było przesłanek? Zobacz jak poleciały ceny w Gdańsku w Ikwartale 2009 - najpopularniejsze, najtansze mieszkania (a wiec najłatwiej zbywalne) zjazd 20%, wieksze, drozsze - zjazd 30-40%.

                Ponownie, kwestia metodologii. Zapytaj Zbyluta, on Ci powie ze w Gdansku nie stanialy mieszkania, a poza tym on chce kupic w najlepszej inwestycji w 3miescie, czyli w Garnizonie. I on tam wcale nie pracuje, on tylko projektowal drogi dojazdowe do pewnej inwestycji we Wrzeszczu ;)

                > I wtedy był powód - widmo kryzysu, tzw "akcja kredytowa" poleciała na pysk. Dlatego ja - korzystając z chwili - kupiłem mieszkanie.

                A to przepraszam za to co napisze - ale juz rozumiem skad zmiana tonu. Troche to smutne. Coz...

                > 8. Bardzo przepraszam rozczarowanych ale nie zamierzam populistycznie

                Co do przeslanek - nie chce mi sie tego komentowac. Wiesz co mnie najbardziej w tym smuci - ze wielokrotnie zarzucano KZS na forum, ze szczekaja, bo chca mieszkanie kupic. I wiesz, mialem nadzieje ze to nieprawda - a jak widac, nie bylo warto bronic "marki"...

                > 9. Skokowe spadki były zresztą nie tylko w Trójmiescie

                Skokowe, nie skokowe. Jesli chcesz pisac "merytorycznie", to zastanow sie jak odczyta to ktos kto to czyta.

                > 10 I jeszcze coś - jest wiele miast ktore "zasnęły"

                Na malych rynkach wszystko jest mozliwe, oczywiscie.

                > 11. Caly czas jestem na posterunku

                Czu-waj!
                • marek_z1 Re: Juz tlumacze... 08.12.09, 11:45
                  ŁaŁ! Znajomy dałeś plame! Obserwuje to forum z perspektywy Ameryki od wielu,
                  wielu miesięcy i jestem w szoku. Chyba, że testujesz stałych czytelników :(


                  Nie pozdrawiam
                • znajomy_jennifer_lopez Re: Juz tlumacze... 08.12.09, 12:25
                  kretynofil napisał:

                  > Kwestia inercji. Dane AMRONU tez przez dlugi czas nie rejestrowaly spadkow a po
                  > tem nagle w jednym kwartale bylo 5%r/r a w nastepnym 21%r/r. Intercja + metodol
                  > ogia.

                  To najwieksza kula u nogi tego raportu. Zachodziłem w głowe co się np stało że - wg tego raportu - ceny mieszkań w Bydgoszczy wzrosły w kwartał o prawie 30%!!! Jak to możliwe?
                  Metodologia? Może. Ale może i fakt że wtedy ruszyła sprzedaż sporego apartamentowca w Bydgoszczy. Przy rachitycznej sprzedaży mieszkan ogólem, sprzedanie tych kilkunastu (dziesieciu?) mieszkan troche lepiej sytuowanym bydgoszczanom spowodowała ze w statystykach mamy wzrost kwartał do kwartału o 30% (z 3173 do 4076) - ten przypadek świetnie pokazuje jak doskonale można zmanipulować średnie, mediany itp, nawet z danych transakcyjnych A raport AMRONu jest pełny takich "kwiatków".
                  Tak samo jak nie ma tam zdania o tym że
                  1) sprzedawane mieszkania mają - przeciętnie - coraz wyższy standard. O co chodzi? Kaszanka w Tesco kosztuje 4,99. Za rok TEZ kosztuje 4,99. A za dwa lata kosztuje 3,99. Deflacja? Cud? Nie, po prostu mniejsza zawartość "cukru w cukrze" czyli jakośc spada czego klient nie widzi. Z mieszkaniami mamy raczej na odwrot - ludzie mają - znów przeciętnie - coraz wiecej pieniedzy, częśc pomieszkała tez na Zachodzie, wie co jeszcze mozna miec w mieszkaniu poza lamperią i kupuje - stąd mimo że średnia cena mieszkania stałaby w miejscu to jednak rośnie - bo wczesniej za 300 000 sprzedawano mieszkanie z lamperią a teraz za 300 000 sprzedaje sie mieszkanie w hiszpanskich kafelkach (brr) Tego statystyki nie wykazują.
                  To tak samo jakby napisać że samochody drożeją - a po prostu ludzie kupując coraz lepsze. Reasumując tę część - gdyby nie kryzys średnia cena mieszkania by rosła adekwatnie do rosnącego średniego standardu sprzedawanego mieszkania (coraz wiekszy udział w rynku mieszkan nowych, odremontowanych).
                  Własciciel nory - 200 000zł. Nie sprzedało sie. Wyremontował, włozył 40 000zł, wystawił za 210 000zł i sprzedał. Więc co? Mieszkania zdrożały? Ten przykład polecam panu Markowi "ślepo zafascynowanemu" raportem AMRONu.

                  2. Taka juz metodologia GUSu ale ma to nawet pewne dobre strony - stabilizacja koniunktury - w boomie wskazniki są/były tak daleko w tyle że RnS prawie nie istniał (i dobrze, nie dolewał oliwy do ognia - co zreszta politycy od razu postanowili spieprzyć podnosząc limit z +30 do +40%) natomiast w kryzysie stabilizuje zjazd cen (co pomijając obecną chorą sytuację jest korzystne bo pozwala na... tansze budowanie (developer-przedsiębiorca nie musi zakładać aż takiego duzego ryzyka biznesowego - wiecej przedsiebiorców decyduje sie na biznes i/lub przy nizszych marżach - oczywiscie w warunkach dojrzałej gospodarki a nie rachitycznej prowizorki)


                  > Bo jest skierowany do mlodych ludzi, ktorzy nie maja mieszkania i chca kupic pi
                  > erwsze. Tacy ludzie z natury sa najbardziej naiwni, bo zycia nie znaja, wiedza
                  > tyle ile od znajomych uslysza.

                  3. No najgorsze jest akurat to ze niekoniecznie dla młodych i bez mieszkan bo wystarczy że "dojrzały" 40-50 letni rodzice "przekażą" swoje mieszkanie 18 letniej córce i mogą dostac dopłatę rządową do swojego domku za milion zł (Wawa 140x7500). Proste? Proste. Więc w sumie jest - "dla każdego żonatego" ;-)

                  4. No niestety, PO zmierza w stronę Samoobrony i PiS. Po wyborach strach myśleć.

                  5. Zbylut to jakis troll Hossy, szkoda gadać i komentować. Optymistyczne jest tylko że do takiej roboty garną sie jedynie kompletni idioci.

                  6. Żadna zmiana tonu, wypraszam sobie ;-)
                  Z pozostałą sprawą masz racje: proste napisanie "fala gwałtownych spadków się wyczeprała" może sugerować: teraz bedzie drożeć, szybko, pędzę do biura sprzedaży developera. A wcale tak nie jest i nie ma potrzeby sie spieszyć bo MIESZKANIA NIE DROŻEJĄ I JESZCZE DŁUGO (min 3 lata) DROŻEĆ NIE BĘDĄ. - to dla tych co czytają tylko nagłówki ;-))
                  7. Aha, i czytaj ze zrozumieniem - napisałem że kupiłem mieszkanie bo musiałem a nie dlatego że tanie. I jeszcze coś - planuje zakup domu żeby nie było potem za 3 lata że napiszesz "pisałeś o spadkach cen domow bo sam chciałeś kupić". Pisałem o spadkach cen mieszkań bo byłem o nich PRZEKONANY. A smutne jest to co piszesz. Bo wyciągasz z tego wniosek (? albo wniosek tych innych odszarkowych szczekaczy) że ktoś tu kreuje rynek. A ja - ZAWSZE pisałem z PRZEKONANIEM że ceny spadną jednak to była MOJA OPINIA a nie NAGANIANIE na spadek cen. Nie uprawiam i nie uprawiałem na forum tego samego co - słusznie czy nie - zarzucano Markowi Wielgo- czyli naganiania (w tym przpadku "na spadki"). Pomyśl, zanim sie zasmucisz. Pozdrawiam
                  ps. Zresztą już bodaj w maju czy czerwcu pisałem żeby zacząc sie rozglądać a kto musi niech kupi bo chwilowy impet spadków wygasa
                  ps2. Jestem uczciwy. Nie naganiam w żadną stronę. Howgh!
                  ps3. Jak znajde dzien (!) to opisze na blogu w koncu raport AMRON-a, zobaczycie że nie samo złoto co się świeci.

                  ps4. "Co dalej? Pisałem kiedyś - przyszłośc rynku nieruchomości zależy tylko i wyłącznie od banków. A te jak widać nadal udzielają kredytów. Drożej (marże) plus często z wymogiem 10-20% wkładu własnego ale nadal jest to szeroki strumień pieniądza dopływającego na rynek. A w następnych miesiącach sytuacja może się zmienić raczej na lepsze. PolBank własnie przygotowuje jakąś promocyjną ofertę kredytów hipotecznych. Nadal też dostępne są kredyty na 100% i coraz częsciej różnią się jedyniw nieco wyższa marżą (w stosunku do kredytów zgodnych z rek.T)

                  Prawdopodobnie więc dalsze spadki cen mieszkań będą selektywne - pseudoapartamenty będą pewnie jeszcze tanieć o kilkanascie %, natomiast mieszkania popularne, zwłaszcza jeśli już staniały 15-25% czeka pewnie powolna przecena o kilka % rocznie. Być może nawet ceny najtańszych mieszkań zatrzymają się w miejscu lub... zaczną rosnąć: 3500zł/m2 mieszkania w Gdańsku czy Gdyni (800 euro/m2) uważam w sumie za przyzwoity wynik i w obecnej sytuacji gospodarczej nie ma co liczyć na wiele tańsze od powyższej ceny mieszkania."

                  Kiedy to pisałem?
                  pierwszemieszkanie.blox.pl/2009/07/Nie-ma-zadnego-kryzysu.html
                  A co pisałem w sierpniu? Zanim sie cały ten - nieco kulawy - ale jednak na transakcyjnych raport AMRONu ukazał?:

                  "Reasumując rynek nieruchomości otrzymuje zastrzyk gotówki pozwalający na utrzymywanie wysokich cen. Jest to widoczne też w zachowaniu developerów którzy po małej panice w I kw 2009r wstali, otarli twarze z potu i kurzu, rozejrzeli i wrócili na pozycje. Tzn przestali obniżać ceny mieszkań, zwłaszcza w segmencie popularnym. Nic w tym zresztą dziwnego bo większośc nie ma problemów ze sprzedażą. Oczywiście to już nie 2007r, nawet nie 2008r ale wtedy było szaleństwo. Teraz jest normalny rynek gdzie nie ma rozpalonych głów kupujących każda wizualizację tym niemniej jeśli mieszkanie ma dobrą lokalizację lub cenę minimalnie poniżej rynku nie ma problemów z jego sprzedażą."

                  A najlepsze to:
                  "Co dalej? Pisałem kiedyś - przyszłośc rynku nieruchomości zależy tylko i wyłącznie od banków."
                  (Czasami mam wrażenie że Marko jednak, jeśli nie przepisuje, to jednak czyta mojego bloga - i chwała mu za to)

                  A oto sierpien 2009r
                  • znajomy_jennifer_lopez Re: Juz tlumacze... 08.12.09, 12:28
                    A oto sierpien 2009r

                    Jednak "dzieki" kredytowi RnS te proporcje są dokładnie odwrotne (kredyt RnS ok 750-900zł) a że na RnS "łapie" się prawie wszystko poza topowymi lokalizacjami pow 10000zł/m2 dalszego spadku cen mieszkań nie będzie. Nadal bowiem bardziej opłaca się zadłużyć niż wynajmować. Dopóki się to nie zmieni większych spadków cen nie będzie. Co lepsze, druga noga socjalizmu w Polsce czyli SLD własnie pracuje nad dołączeniem do programu singli. Oczywiscie będa jeszcze jakieś spadki, może 3, może 5%, a "apartamenty" stanieją może i o 20% od swych chorych 15 000zł poziomów jednak nie bedzie to duza zmiana. Tansze mieszkania moga nawet zacząć drożeć. Rękami biedaków (podatki) nasze kochane Państwo utrzymuje im wysokie ceny mieszkań. Zamiast np mieszkania za 200 000zł ktore spłacaliby sami, mamy mieszkanie za 250 000zł ktore spłacają sami plus poprzez podatki (dopłaty RnS). Kto zarabia? Bogaci tj developerzy, własciciele mieszkań itp. Dlatego socjalizm jest najlepszym ustrojem do życia dla bogatych. Zresztą, dla bogatych każdy system jest dobry. I bardzo dobrze. Bo ustrój powinien motywować do bogacenia się i umożliwiać to (a jesli jeszcze "własną ciężką pracą" to juz w ogóle byłoby idealnie) Jednakże lepiej gdyby był bardziej sprawiedliwy i po prostu biedaków zwolnił z płacenia podatku dochodowego. To byłaby lepsza pomoc niż zabieranie a potem oddawanie. Biedak mógłby zaoszczedzone pieniądze wydać i na mieszkanie i na cokolwiek innego. Na dodatek ten któego np nie stac nawet na kredyt nie dokładałby sie do tego "ciut" lepiej sytuowanego. Dlatego powinnismy starać się zmierzać w stronę gospodarki wolnorynkowej i kapitalistycznej, jedynie rozbijac kartele, zmowy, monopole, kasty i... wszelakie dopłaty typu RnS i dotacje unijne. Ale na to chyba już za pózno. Witajcie w wielkiej socjalistycznej rodzinie UE. Z pomocą świezo upieczonych europosłów PiS wkrótce przegonimy idee Lenina i Stalina razem wzięte. Nawet czekistów mają i Be00rie... :((

                    Ludzie, czytajcie czasem, zamiast się obrażać.
                    Na blogu pisze może mało ale za to - mam nadzieje z sensem. Od ilości lepsza chyba jakośc a mnie micha nie obliguje do cotygodniowej wierszówki.
                    pierwszemieszkanie.blox.pl/2009/08/Kapitalizm-w-Polsce-1989-2004-czesc-jego-pamieci.html
                    ps. Chyba ze zaczna mi płacić to zaczne pisac wiecej (i 10 niusow, teraz upakowanych w jednym wpisie na blogu, rozczłonkuje na 100 artykułów ;-))))
                  • kretynofil Przykro mi, ale sie nie zgadzam z Toba... 08.12.09, 12:50
                    Nie zgadzam sie z tym co napisales w innym poscie, ze bardziej oplaca sie zakup niz wynajem, nie zgadzam sie z Twoimi prognozami.

                    Co wiecej, mam wrazenie ze tak Twoje poprzednie prognozy (sprzed zakupu) jak i te obecne to zwyczajne myslenie zyczeniowe i racjonalizacja podjetych decyzji - i dlatego mnie to zasmucilo, bo ja tez bym chcial zeby mieszkania duzo bardziej nie tanialy, bo sam niedlugo przekrocze magiczny prog 100 LTV. Rzecz w tym, ze staram sie zeby wlasna sytuacja nie wplywala na to jak postrzegam rynek (bo wtedy na pewno popelnia sie bledy) i nie wplywala na to co pisze na forum.

                    Bo czy Ci sie to podoba czy nie, Znajomy, sporo ludzi czytalo Twoje posty z zainteresowaniem, moze nawet ktos dowiedzial sie czegos nowego, moze kogos zmotywowales do podjecia dobrej dla niego decyzji.

                    Jesli uwazasz ze nie masz kredytu zaufania u ludzi, to sie mylisz - i nie byloby w tym nic zlego gdyby nie to, ze zmieniasz zdanie nie dlatego ze zmienila sie sytuacja na rynku, tylko dlatego ze teraz "chcialbys" czegos innego.

                    I tyle w zasadzie mam Ci do powiedzenia. Obym byl w bledzie - i to dwa razy: raz, mylac sie co do Ciebie, dwa, mylac sie co do rynku - bo to by znaczylo ze czlowiek ktorego szanowalem podjal sluszna decyzje.
                    • znajomy_jennifer_lopez Re: Przykro mi, ale sie nie zgadzam z Toba... 08.12.09, 13:46
                      Mieszkanie 200 000zł, rata 1000zł, rata RnS 600zł (rzeczywisty koszt w kosmos dla banku "gołe odsetki" 500zł)
                      Wynajem alternatywnego mieszkania - zwykle min 1000zł.
                      Oszczędność ok 500zł (400+100spłata kapitału)

                      ", bo sam niedlugo przekrocze magiczny prog 100 LTV."

                      Wydaje mi sie czy planujesz zakup (uwaga jest to nielegalne na tym forum) W świetle tego co napisałeś wyżej to rzeczywiście smutne bo uznałeś że ktoś pisze o spadkach bo "gra na spadki- w celu taniego zakupu" a nie dlatego że tak uważa. Może rzeczywiście niektórzy pisali o spadkach nie z przekonania a grając?

                      "> I tyle w zasadzie mam Ci do powiedzenia. Obym byl w bledzie - i to dwa razy: ra
                      > z, mylac sie co do Ciebie, dwa, mylac sie co do rynku - bo to by znaczylo ze cz
                      > lowiek ktorego szanowalem podjal sluszna decyzje."

                      Czego Ci życzę bo podejrzewam że jak większośc na forum chcesz/planujesz kupić/sprzedać mieszkanie/dom. Zresztą prawie każdy. Ja już wiem że mieszkanie sprzedam i na dodatek że ono stanieje czego niestety nie moge być pewny w stosunku do działek budowlanych (tzn że jeszcze stanieją). Pewnie zdrożeją wiec podwójnie jestem w plecy: kupiłem spadajacy nóz a nie moge kupić (być może) drozejącej działki (też po spadkach). Wiec za jakis czas sprzedam mieszkanie taniej niz kupilem a kupie działke drożej niżbym teraz mógł. Ale w namiocie mieszkac przecież nie bede (na swojej działce)

                      Jeszcze coś. Teraz żałuje że nie wrzuciłem na bloga pewnej analizy. Nie zrobiłem tego po prostu z braku czasu i lenistwa, wiadomo ze coś publikując trzeba to dokładnie opisać, zbadać, i ubrać w słowa. Analizowąłem bowiem kiedyś średnie ceny budowy/odtworzeni m2 mieszkania we Wrocławiu wg GUS za lata 1999-2008. Przyznasz że solidny szmat czasu? I doszedłem do wniosku że w najbliższych 5 latach (pózniej może przyjśc skutki np niżu demograficznego, trwałej emigracji itp) więc że w najbliższych 5 latach, ceny mieszkań w Polsce (w aglomeracjach, o dodatnim bilansie ludnosciowowym) ceny mieszkan-tzn tam gdzie jest realny popyt- nie spadną poniżej 3000zł/m2 i nie mniej niż ok 800euro/m2 (w przypadku róznych kwot radze wybrać większą wiec tutaj bedzie to 800euro). I tego sie trzymam, dokładając do rzeczonych 3000zł różne czynniki chwilowe i sytuacyjne, dodatkowe wyposażenie, lokalizację, inflacje, trendy, PKB itd.
                      Nie traktuj wiec tego ze ot tak sobie wstałem rano i wołałem "ceny spadajcie" bo chciałem kupić a potem "ceny rośnijcie" bo chce sprzedac. Na razie dopiero co kupiłem i o ile bym sprzedawał to za 3-5 lat a jesli chodziłoby Ci o "zyskownosc" prognoz to raczej jestem zainteresowany dalszymi spadkami cen. Dlaczego? Proste
                      Mieszkanie A, powiedzmy 300 000zł, mieszkanie/dom B 700 000zł - dopłata 400 000zł.

                      Za rok/dwa/piec mieszkanie A powiedzmy 250 000zł, mieszkanie/dom B 600 000zł, dopłata 350 000zł.

                      Wiec gdzie tu mój interes na wzrost cen mieszkań??????????

                      Jeszcze ku pokrzepieniu (Twoim, moim, i wielu na forum) mieszkania nadal będą taniały (lub ich ceny będą stały w miejscu) jednak nie bedzie to "fala spadków" a raczej zamrożenie cen, drobne obniżki a zwłaszcza dalsza segmentacja (znam lokalizacje gdzie róznica cen miedzy jednym a drugim mieszkaniem - w tym samym bloku - siega 2000zł/m2 i to zadne 50pietrowce, zwykle bloki)

                      "Krach" w USA to spadki o 17%. Z kolei badania/wykresy przytaczane przez dzon_dzona mówią o spadkach r o z c i ą g n i ę t y c h w czasie, zwykle 10 lat. I o tym pisałem.
                      • Gość: oko Re: Przykro mi, ale sie nie zgadzam z Toba... IP: 167.236.248.* 08.12.09, 14:15
                        > [b]Jeszcze ku pokrzepieniu (Twoim, moim, i wielu na forum) mieszkania nadal będ
                        > ą taniały (lub ich ceny będą stały w miejscu) jednak nie bedzie to "fala spadkó
                        > w" a raczej zamrożenie cen

                        i to wszystko nastapi w sytuacji drastycznego spadku limitow RnS ktore w koncu
                        beda musialy zaczac odzwierciedlac aktualne koszty wytworzenia nizsze o 20-30%
                        od tych na podstawie ktorych dzis jest wyliczany wskaznik

                        i jak rozumiem duze spadki cen duzych mieszkan (ca 20% wiec w twoim nazewnictwie
                        krach) ktore nie sa powstrzymywane przez RnS to przypadek i absolutnie nie ma
                        szans aby odzwierciedlalo to prawdziwa sytuacje na rynku, tam gdzie po prostu
                        nie wystepuje interwencjonizm panstwa i nie ma mozliowsci aby cos takie
                        nastapilo to w przypadku malych lokali jesli wygasza/obniza limity RnS czym
                        sztucznie utrzymuja rynek?
                        • znajomy_jennifer_lopez Re: Przykro mi, ale sie nie zgadzam z Toba... 08.12.09, 14:37
                          > i to wszystko nastapi w sytuacji drastycznego spadku limitow RnS ktore w koncu
                          > beda musialy zaczac odzwierciedlac aktualne koszty wytworzenia nizsze o 20-30%

                          RnS to jednak wycinek rynku, obniżenie progu raczej wzmoże presje na sprzedaż nor łapiących sie na RnS albo/i de-migracje do miast (do jakichs dziur bo tam jest mieszkanie w limicie).
                          Nieco wiekszy (i pożyteczny) ruch by wywołał rząd obniżając próg z kosztyGUS+40% do +30% albo i sukcesywnie do +10 +20%

                          > od tych na podstawie ktorych dzis jest wyliczany wskaznik
                          >
                          > i jak rozumiem duze spadki cen duzych mieszkan (ca 20% wiec w twoim nazewnictwi
                          > e
                          > krach)

                          Aaaach, nie moim tylko Amerykanów. U nich ceny spadły o 17% co oznaczono własnie "krachem". Powiedziałbym że chyba prawdziwego krachu nie widzieli (podobnie jak wojny) bo u nas stara płyta staniała już o 50% (i jeszcze stanieje 10-20%) a nowe mieszkania 20-40% (w tym Wawa, ale nie "modny" Wrocław).
                          Srednio i ogólem ceny u nas spadną o 40-50% w stosunku do cen ze szczytu bańki. Pierwsze 20-30% straciły w rok, nastepne 20% zajmie im pewnie 10 lat.

                          ktore nie sa powstrzymywane przez RnS to przypadek i absolutnie nie ma
                          > szans aby odzwierciedlalo to prawdziwa sytuacje na rynku, tam gdzie po prostu
                          > nie wystepuje interwencjonizm panstwa i nie ma mozliowsci aby cos takie
                          > nastapilo to w przypadku malych lokali jesli wygasza/obniza limity RnS czym
                          > sztucznie utrzymuja rynek?

                          Czy wiesz że rządowy program oddziaływuje RÓWNIEŻ na mieszkanie które się nie łapią na RnS? Jak? Prosto:
                          chcesz kupic mieszkanie powiedzmy za 400 000zł ale masz tylko 200 000zł i małe mieszkanie. Niespecjalnie ohchodzi Cie cena koncowa a tylko to by to nowe mieszkanie nie kosztowało Cie wiecej (dopłata) niż 200 000zł. Gdyby nie RnS opchnąłbys je za 150 000zł, miałbys wiec "tylko" 350 000zł wywołując tym presje na spadek cen "duzych" mieszkan. Ale dzieki RnS sprzedales za 210 000 wiec na nowe "bez mrugniecia okiem" mozesz wydac nawet 410 000. Proste? Proste.
                          • Gość: oko Re: Przykro mi, ale sie nie zgadzam z Toba... IP: 167.236.248.* 08.12.09, 15:13
                            uwaga pisze o rynku warszawskim, nie sledze kraju stad moze rozbieznosc w naszym
                            widzeniu swiata

                            nie zgadzam sie ze spadek cen o kolejne 20% w wawie zajmie 10 lat
                            popytu niet, kredytu niet pomimo ze tani jak barszcz (ile jeszcze libor bedzie
                            stal ponizej 0,5% a wibor 4,5%), ci ktorzy mieli cash kupili wlasnie po
                            pierwszej fali obnizek (i to wlasnie widac w danych amronu odnosnie wkladu)
                            teraz trzeba bedzie skusic klienta kredytowego ktory kupic nie musi bo wynajem
                            ma o 20-40% taniej

                            i co sie okazuje ze juz nawet rns przestaje ratowac, bo podwyzszenie limitow nie
                            spowodowalo rekordowej ilosci kredytow rns bo popytu brak
                            co wiecej takie dd zeby sprzedawac saska wychodzi z cenami o 20% nizszymi niz RnS

                            mielismy pierwsza fale spadkow, tam gdzie sprowadzila ona ceny w okolice jednej
                            sredniej i do cen porownywalnych z wynajem zgadzam sie bedzie pelzalo,
                            ale tam gdzie ceny nadal sa chore glownie wlasnie dzieki RnS czeka nas dupniecie
                            i nawet RnS nie powstrzyma tego bez konca


                            ps. udawadnianie ze RnS powstrzymuje spadki raczej nie pomaga twoim tezom
                            • rumun_navigator Re: Przykro mi, ale sie nie zgadzam z Toba... 09.12.09, 00:08
                              > co wiecej takie dd zeby sprzedawac saska wychodzi z cenami o 20% nizszymi niz RnS

                              Przestałbyś pisać głupoty. Nie ma tam takich mieszkań.
                              • eustachy.s Re: Przykro mi, ale sie nie zgadzam z Toba... 09.12.09, 21:11
                                To powiedz mi dlaczego DD sprzedawał pierwsze mieszkania w cenie od 6100, nie
                                wiem czy duże czy małe ale to była najniższa cena za metr, co w porównaniu z
                                7600 jest sporą obniżką.
                    • Gość: . Re: Przykro mi, ale sie nie zgadzam z Toba... IP: *.era.pl 08.12.09, 13:47
                      Również jestem zaskoczony zmianą tonu Znajomego Jenifer Lopez, który
                      już jest teraz po drugiej stronie barykady....

                      A gdzie się podziały argumenty demograficzne....?

                      Wieś będzie utrzymywać chore ceny w miastach?

                      • znajomy_jennifer_lopez Re: Przykro mi, ale sie nie zgadzam z Toba... 08.12.09, 14:02
                        Polecam czytać ze zrozumieniem:

                        "(w aglomeracjach, o dodatnim bilansie ludnosciowowym) ceny mieszkan-tzn tam gdzie jest realny popyt-"

                        Demografia wtedy nie ma nic do rzeczy. W Polsce jeszcze jakis czas bedzie postepowała migracja do miast. Z 35% mieszkańcow wsi, pozostanie tam 10-15% - reszta zasili Irlandie i duże polskie miasta. Dopóki ta fala bedzie odpowiednio duza (jak napisałem przyrost ludnosci w aglomeracji) dopóty demografia nie bedzie miała ąz tak dużego znaczenia. Obserwujcie raczej miasteczka 30-50 tys mieszkanców - gdy one zaczną sie wyludniac a ceny zaczną tam spadać oznaczać to bedzie że następne "w kolejce" wkrótce bedą "stutysieczniki" a potem najwieksze miasta powyżej 200-300, 500 tys mieszkancow.

                        I nie zmieniam żadnej barykady, napisałem tylko - raz jeszcze powtórzę - ze skokowych spadków cen przeszliśmy na pełzające spadki cen (inflacja, lub kilka % ponad)
                        • Gość: oko Re: Przykro mi, ale sie nie zgadzam z Toba... IP: 167.236.248.* 08.12.09, 14:37
                          czyli twierdzisz ze osiagnelismy wzgledne ceny rownowagi tak?
                          i ze w takiej na ten przyklad warszawie ceny wynajmu permanetnie pozostana
                          srednio o ok 30% tansze niz zakup?

                          panie albo zescie sie ostatnio mocno w glowe uderzyli albo istotnie tak jak
                          napisano gracie juz w innej druzynie i kaska za co inne teraz plynie
                          • rumun_navigator Re: Przykro mi, ale sie nie zgadzam z Toba... 09.12.09, 00:13
                            > czyli twierdzisz ze osiagnelismy wzgledne ceny rownowagi tak?
                            > i ze w takiej na ten przyklad warszawie ceny wynajmu permanetnie pozostana
                            srednio o ok 30% tansze niz zakup?

                            Czemu nie? Jeśli tylko mieszkania nie bedą realnie tracić na wartości to nawet
                            zakup pod wynajem opłaca się w takim układzie. Licząc te swoje alternatywne
                            dochody z lokat nie bierzecie nigdy pod uwagę inflacji :)
                            • steady_at_najx Re: Przykro mi, ale sie nie zgadzam z Toba... 09.12.09, 09:51
                              Czemu nie? Jeśli tylko mieszkania nie bedą realnie tracić na
                              wartości to nawet
                              zakup pod wynajem opłaca się w takim układzie


                              buheheh no nagania na kazdym kroku. Tylko ze w stwierdzeniu "ze sie
                              oplaca" od razu przemycil fraze ktora demaskuje klamstewko "jesli
                              nie beda tracic na wartosci".

                              Takie madrosci naganiaczu to kazdy potrafi formulowac. Zloto tez
                              oplaca sie kupowac*

                              "Uniwersalne prawdy" rumuna






                              *jesli nie bedzie tracilo na wartosci.
                      • Gość: aleksander Re: Przykro mi, ale sie nie zgadzam z Toba... IP: *.chello.pl 08.12.09, 14:03
                        > A gdzie się podziały argumenty demograficzne....?

                        Jak juz pisalem w watku, na polskiej wsi mieszka nieporownywalnie
                        duzo ludzi w stosunku sredniej krajow europejskich.
                        Kierunek migracji jest raczej jeden - do miast.

                        > Wieś będzie utrzymywać chore ceny w miastach?

                        Dlaczego nie ? W przyszlym roku doplaty do rolnikow w Polsce
                        wyrownaja sie z tymi w UE. Rolnik majacy kilkoro dzieci nie przekaze
                        gospodarki wszystkim. Czesc z jego dzieci bedzie zmuszone szukac
                        mieszkania w miastach.
                        Rolnicy to grupa spoleczna, ktora najbardziej zyskala finansowo po
                        wejsciu do UE.
                        Cene w dobrych lokalizacjach bedzie trzymal beznadziejny stan
                        infrastruktury w polskich miastach oraz praktyczny brak komunikacji
                        zbiorowej (szczegolnie na tzw. zadupiach).
                        • znajomy_jennifer_lopez Re: Przykro mi, ale sie nie zgadzam z Toba... 08.12.09, 14:25
                          Gość portalu: aleksander napisał(a):

                          > > A gdzie się podziały argumenty demograficzne....?
                          >
                          > Jak juz pisalem w watku, na polskiej wsi mieszka nieporownywalnie
                          > duzo ludzi w stosunku sredniej krajow europejskich.
                          > Kierunek migracji jest raczej jeden - do miast.
                          >
                          > > Wieś będzie utrzymywać chore ceny w miastach?
                          >
                          > Dlaczego nie ? W przyszlym roku doplaty do rolnikow w Polsce
                          > wyrownaja sie z tymi w UE. Rolnik majacy kilkoro dzieci nie przekaze
                          > gospodarki wszystkim. Czesc z jego dzieci bedzie zmuszone szukac
                          > mieszkania w miastach.
                          > Rolnicy to grupa spoleczna, ktora najbardziej zyskala finansowo po
                          > wejsciu do UE.

                          I to potrójnie:
                          - wzrost cen ziemi, działek
                          - dopłaty bezpośrednie do produkcji, areałów
                          - rozmaite programy, dotacje na rozwoj wsi, gospodarstw

                          Co więcej, czego wielu jeszcze nie dostrzega, bedzie postepował dalszy proces konsolidacji czyli mówiac po ludzku coraz wieksze, coraz bogatsze (również dzieki dotacjom) gospodarstwa bedą wykupywac te mniejsze (zwłaszcza jak rolnik małorolny dostanie za nie duże pieniądze). I gdzie sie bedzie przenosił, on, czy - raczej - jego syn, córka z uzyskanym za gospodarstwo milionem? Tam gdzie już czesto jest - do miasta, tyle że już nie bedzie wracał na wies, chyba ze na działke letniskową którą sobie sentymentalnie "wykroił" ze sprzedanego gospodarstwa

                          > Cene w dobrych lokalizacjach bedzie trzymal beznadziejny stan
                          > infrastruktury w polskich miastach oraz praktyczny brak komunikacji
                          > zbiorowej (szczegolnie na tzw. zadupiach).

                          Dokładnie, dlatego u nas jeszcze potrwa trend który w Europie juz bywa odwrotny (praca on-line, na odleglość). Z czasem te czynniki sie spotkają i migracja zacznei słabnąć. Na razie jednak słaba infrastruktura ma "silniejszą moc rażenia" od cywilizacji Internetu i trendu przenoszenia sie za miasto.
                          • Gość: oko Re: Przykro mi, ale sie nie zgadzam z Toba... IP: 167.236.248.* 08.12.09, 14:37
                            no tak do miasta sie przeniosa bo przeca w tym miescie maja darmowe
                            ubezpieczenie zdrowotne, placi taki sie maly zus placi raz na kwartal, nie to co
                            ten drogi krus, sa tez doplaty do metra mieszkania a nie do konkretnego projektu
                            lub pracy, daja renty strukturalne i gwarantuja skup interwencyjny itd

                            juz wiedze te miliony rolnikow zyjacych na pieniadzach z budzetu ciagnacych do
                            miasta zeby kupic sobie ten kwadrat ze 2 srednie z danego regionu

                            widze ze lada chwila z mareczkiem sobie reke podasz
                            • znajomy_jennifer_lopez Re: Przykro mi, ale sie nie zgadzam z Toba... 08.12.09, 14:50
                              kula w płot - renty strukturalne dodatkowo przyspieszają proces o którym pisze, wymyśl coś lepszego. Pozdrawiam
                              • Gość: oko Re: Przykro mi, ale sie nie zgadzam z Toba... IP: 167.236.248.* 08.12.09, 15:03
                                a no tak, bo taki rolniczy emeryt na strukturalnej to biegnie do miasta kupowac
                                kwadrata za 2 srednie lokalna

                                skoncz juz wasc, wstydu sobie oszczedz
                                • Gość: licznik Re: Przykro mi, ale sie nie zgadzam z Toba... IP: *.ghnet.pl 08.12.09, 16:37
                                  Znajomy niejakiej "JLo" tak nagle zmienil swoj poglad ... Hmm... ciekawe, bardzo
                                  ciekawe...
                                  • znajomy_jennifer_lopez Re: Przykro mi, ale sie nie zgadzam z Toba... 08.12.09, 20:06
                                    Ani nagle ani zmienił.
                                    Poczytaj sobie mojego bloga z czerwca czy lipca - PÓŁ ROKU TEMU - to zmienisz zdanie - więc nie nagle.
                                    Już wtedy sygnalizowałem zmianę na rynku polegająca na wyhamowaniu pierwszej fali spadków - pisałem tez dlaczego tak się dzieje. Nie zmieniłem też zdania co do dalszych spadków cen jednak - na dziś tak wygląda - ich dalszy przebieg będzie powolny, zwłaszcza tam gdzie ceny już spadły o 20-30%. Następne 20% będzie rozciągnięte w czasie na kilka lat tak jak to sie działo z wypompowywaniem baniek nieruchomościowych w innych krajach. Teraz będziemy miec do czynienia z pełzającymi spadkami cen - o inflacje lub plus pare %.
                                    I zaznaczam że pisze tutaj wyłącznie o dużych miastach (aglomeracjach) gdzie migracja jest dodatnia.
                                    Zwracam też uwage na rosnący standard średniego sprzedawanego mieszkania co częsciowo ukrywa spadek cen - za tyle samo dostajemy dziś więcej niż wcześniej - nie tylko samochody kupujemy coraz lepsze.
                            • znajomy_jennifer_lopez Re: Przykro mi, ale sie nie zgadzam z Toba... 08.12.09, 14:53
                              widze ze lada chwila z mareczkiem sobie reke podasz"

                              Jak będzie pisał takie artykuły jak dziś to bardzo chętnie. I nie tylko dlatego że idą święta. Panie Marku oto, moja dłoń...!
                              • Gość: . Re: Przykro mi, ale sie nie zgadzam z Toba... IP: *.era.pl 08.12.09, 16:00
                                Jak będzie pisał takie artykuły jak dziś to bardzo chętnie. I nie
                                tylko dlat
                                > ego że idą święta. Panie Marku oto, moja dłoń...!


                                Dla tego sprzedawczyka to bym nawet nogi nie podał!!!

                                Przez tyle lat wypisywał głupoty bez adnotacji ARTYKUŁ SPONSOROWANY
                                PRZEZ DEVELOPERA XXX!!!
                          • mara571 chyba nie znacie realiow polskiej wsi 08.12.09, 14:52
                            po pierwsze: rodziny chlopskie nie maja juz kilkorga dzieci, najczesciej dwoje.
                            Wiecej dzieci maja ci najbiedniejsi
                            po drugie: wies polska jest juz bardzo zroznicowana
                            a.bogaty rolnik nie kupi drugiemu dziecku mieszkania w blokowisku tylko
                            "porzadny dom "
                            a.sredniozamozny, jesli bedzie mial wiecej pieniedzy zainwestuje w gospodarstwo
                            a.biedny rolnik i tak ma niewiele.Doplat tez dostanie niewiele. Moze szybciej
                            odda dlugi czy wyremontuje cos w obejsciu. A moze bedzie wiecej pil w
                            knajpie.Dzieci nie maja na co specjalnie liczyc.

                            Wiekszosc mlodych ludzi przenoszaca sie ze wsi do miast ma niskie kwalifikacje i
                            zarabia niewiele. Sporo z nich dojezdza, aby sie osiedlic w Warszawie beda
                            potrzebowali mieszkan socjalnych.

                            W sprawie dojazdow w Polsce nic sie nie zmieni tak dlugo, jak nawet przy
                            wybudowanych autostradach i obwodnicach bedzie sie spedzalo godzine w korkach w
                            czasie jazdy do pracy i z pracy. Na razie wszyscy sa zakochani w swoich
                            samochodach i tej pozornej wolnosci, ktora daje wlasny samochod.
                            Dopiero wtedy wszyscy odkryja pociag jako najlepszy srodek dojazdu do pracy.
                            • Gość: Kaczus (Tomek) Re: chyba nie znacie realiow polskiej wsi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.09, 15:01
                              > Dopiero wtedy wszyscy odkryja pociag jako najlepszy srodek dojazdu do pracy

                              Może odkryją, ale konkurencja dopiero teraz zaczęła działać. W Polsce pociągi są
                              bardzo drogie, oferując jednocześnie niską jakość podróży. Teraz, gdy kolej
                              zarobiła niebotyczne sumy - sprzedając przewozy regionalne (tylko od tego zysku
                              nie są w stanie zapłacić podatku nawet)zaczyna się robic o drobinę normalniej.
                              Niedawno zamykane linie znów się odradzają, jednak cały czas nie ta
                              jakość/cena.... Co do jakości - to jest taka fajna rzecz, że kupując np sypialny
                              (wiem wiem, to nie jest do dojazdów do pracy, ale obrazuje pewną rzecz) - jeśli
                              kupujesz po Polsce płacisz więcej o kilkadziesiąt zł niż za tą samą miejscówkę
                              za granicę i to bez żadnych promocji - takie są po prostu stawki międzynarodowe.
                              • mara571 Ile kosztuje bilet miesieczny 08.12.09, 15:13
                                na trasie Skierniewice-Lodz?
                                Ile kosztuje bezyna na miesiac na tej trasie?
                                • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Ile kosztuje bilet miesieczny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.09, 15:22
                                  lodz.gazeta.pl/lodz/1,98058,7341005,Nowy_rozklad_jazdy_PKP__beda_nowe_polaczenia_i_promocje.html
                                  Trasa Skierniewice-Łódź do pracy ma tę zaletę, że jedzie się nią, akurat, gdy
                                  wszyscy jadą w drugą stronę :)
            • rumun_navigator Re: Dwie rzeczy, znajomy... 09.12.09, 00:03
              > Cztery - masz racje z tym co piszesz, ze prawdopodobnie to "ozywienie" wynika
              zobaw ze RnS zostanie zlikwidowane. Rzecz w tym ze jakiekolwiek wzrosty czy
              stabilizacja podtrzymywana panika jest nie do utrzymania.

              Obaj nie macie racji bo pierwsze pogłoski o ograniczeniu RnS pojawiły się
              dopiero w IV kwartale. Poza tym nikt chyba nie zauważył, że postulowane zmiany w
              RnS:

              - mogą podnieść ciśnienie zarówno o sprzedających jak i u kupujących. Czyje
              będzie większe?
              - mogą spowodować rzucenie na rynek reszty cesji. Po "wycięciu" rynku wtórnego
              moment sprzedaży mieszkania zakupionego na handel będzie miał tu spore znaczenie.




              > > Nie przypadkiem na rynku nieruchomosci panuje spora inercja a nie ma na dzis
              przesłanek do dalszych skokowych spektakularnych obniżek cen,

              Oczom nie wierzę. Znajomy obstawia trend pełzający boczny, a kretynofil się z
              nim(w sumie) zgadza! Chyba faktycznie idzie stabilizacja, skoro tylko steady
              trzyma się swojej prognozy (srednia 4000-5000/metr w warszawie pod koniec 2010).
              Ale jemu można wybaczyć. Zawsze był trochę inny :)
              • steady_at_najx Re: Dwie rzeczy, znajomy... 09.12.09, 09:41
                Ziew. Ja w przeciwienstwie do Ciebie naganiaczu trzymam sie zarowno
                swoich pogladow jak i nicka.

                Czemu zmieniles nicka z satorianus ? Ano moze dlatego ze
                poprzedni byl na tyle skompromitowany i wysmiany ze pora bylo go
                zmienic.

                Jesli sie pomyle (czy i o ile pokaze rzeczywistosc takze nie
                obrabiaj chory lbie juz "zwyciestwa") to przyznam ze bylem w bledzie
                ale do konca 2010 jeszcze rok czasu. Rok w ktorym rozne rzeczy moga
                sie wydarzyc. Na pewno nie pojde w Twoje slady - czytaj wykrecic sie
                sianem (jako satorianus) lub zmienic nicka (na rumun).

                Ale jak powiedzialem pozyjemy zobaczymy satorianus.

                Poniewaz obiecalem ze z oplacanymi naganiaczami nie rozmawiam to
                bylo tyle co mialem do powiedzenia.
                • rumun_navigator Re: Dwie rzeczy, znajomy... 09.12.09, 10:26
                  > Jesli sie pomyle (czy i o ile pokaze rzeczywistosc takze nie
                  > obrabiaj chory lbie juz "zwyciestwa") to przyznam ze bylem w bledzie
                  Trzymam za słowo

                  > ale do konca 2010 jeszcze rok czasu.
                  Do średniej 4000-5000/metr jeszcze dalej. A jaką średnią według Ciebie mamy
                  teraz? Wiesz, żeby można było za rok porównać.
        • Gość: wunderwaffel po co ta gadka - ceny w tym kraju dużo nie spadną IP: *.publikator.com.pl 08.12.09, 11:43
          zaznaczam - piszę to bez satysfakcji. Raczej z bólem. Przerzucacie
          się tu mniej lub bardziej rzeczowymi argumentami odnoszącymi sie do
          teorii mikro- i makroekonomii, potencjalnego rozsądku uczestników
          rynku itp. Otóż zrozumcie, że Polska to nie jest normalny,
          przewidywalny kraj - to kraj na głowie, kraina permamentnej gorączki
          40oC w cieniu. Pokolenie godziny milicyjnej uwierzyło, że kilkaset
          pustaków, trochę betonu i kilka okien PCV MUSI kosztowac całe życie
          ich harówy. Co więcej, oni nie tylko to akceptują, oni się z tego
          cieszą. Rynek w tym kraju ZAWSZE będzie "stabilizowany" przez
          bandyckie narzędzia typu "deweloper na swoim" czy "spłata raty
          frajerom bez pracy i kasy". Zbyt dużo znajomych królika ma w tym
          interes, by Państwo miało nie dopłacać w "słusznym" interesie. Poza
          tym w Polsce jest inny system - każdy z tych milionerów w
          apartamencie 50 m2 wziętym na rysę ma rodziców, dziadków, babcie,
          którzy prędzej umra z głodu, niż pozwolą, by komornik zabrał
          pociesze wymarzone gniazdko (tym bardziej, że i teraz dokładają sie
          do raty z rent, emerytur czy pensji - sam znam co najmniej
          kilkanaście takihc przykładów). Niestety w latach 2005-2007
          mieszkaniowo obudziliśmy się w innej Polsce (jeszcze bardziej
          chorej) w dziedzinie nieruchomości. Własne mieszkanie w tym kraju to
          nie tylko zabezpieczenie jednej z podstawowych potrzeb - to taki
          fetysz. Więc będą płacić, choćby mieli zadłużyć się na 100 lat
          (większość tych młodych i dynamicznych nigdy nie widziała 20 tysięcy
          w gotówce z bliska - więc co to dla nich choćby z 400 tysięcy - to
          już czysta abstrakcja). Tynk będą wsuwac ze ścian, a spłacać będą. A
          nawet jak przstaną to Donek dołoży, a potem za kilka lat umorzy
          • kretynofil Masz sporo racji... 08.12.09, 11:58
            A mialbys calkowita racje, gdyby nagle wszystkim zabrac paszporty, zamknac granice i sila zawrocic emigrantow.

            Rzecz w tym, ze te wszystkie "magiczne zabiegi" dzialaja krotko i nawet najbardziej "czarodziejska" wladza nie bedzie w stanie odwlekac kosztow spolecznych i gospodarczych o wiecej niz 15-20 lat. I tu jest pies pogrzebany - pierwsze objawy (przekroczenie progow ostroznosciowych) zobaczymy juz wkrotce, ale to przeciez nie bedzie koniec - nadal mamy pelno nierozwiazanych problemow, ktorych nie da sie wiecznie zamiatac pod dywan.

            Oczywiscie - to wszystko nic nowego: kreatywna ksiegowosc, poblazliwosc wobec grup uprzywilejowanych, zwalanie porazek na poprzednikow i przypisywanie sobie nie swoich zaslug, to wszystko bylo. Rzecz w tym, ze ja nie wierze ze to sie da utrzymywac duzo dluzej...

            Wiele razy w historii juz tego probowano, nigdy nic z tego nie wyszlo. Zawsze w koncu trzeba zaplacic rachunek.
      • Gość: lenio Re: Od dostępności kredytu zależy czy mieszkania IP: 195.117.157.* 08.12.09, 10:31
        mała korekta - cena będzie do przyjęcia ( warta rozważenia zakupu) kiedy cena
        wynajmu będzie równa lub większa od kredytu nie na 30 ale na 15 max 20 lat (
        inna kalkulacja dotyczyć może jedynie mieszkań na Starówce )
    • Gość: Buncol Zaraz znowu się zacznie IP: *.wip.pl 08.12.09, 08:14
      kolejne starcie gołodupców z kredyciarzami. Zanowu zaczną się
      pyskówki i mądrzenie się kto lepiej postąpił
      Pokój bracia rodacy idą święta :)
      • sammler Re: Zaraz znowu się zacznie 08.12.09, 08:22
        Idę z tobą o zakład, że przeciętny - jak piszesz "gołodupiec" ma dużo wyższe
        saldo na rachunku od przeciętnego "kredyciarza". Bynajmniej nie chodzi o to, że
        ten drugi jeszcze przez długi czas będzie miał wyłącznie saldo ujemne... Twoich
        "kredyciarzy" można nazwać "gołodupcami" - to w końcu oni musieli się zadłużyć
        na sporą część życia. Nie sądzę, by się mieli tu we własnym gronie "ścierać".
        Chyba że przewidujesz słowne utarczki pod hasłem "kto podjął bardziej idiotyczną
        decyzję dotyczącą kupna przewartościowanego mieszkania kiepskiej jakości w
        szczycie hossy"...

        S.
        • Gość: Buncol A jednak sie zaczęło :) IP: *.wip.pl 08.12.09, 08:40
          Mówiłem ze zaraz się zacznie
          Ja o pokoju a ty już piszesz że kreduciarze są gołodupackami i
          idiotami :)
          Po pierwsze kolego kredyciarz to ktoś kto miał zdolnośc, po drugie
          kredyciarz to często ktoś u kogo rata kredytu nie przekracza nawet
          10% dochodów (przypadek mój i moich znajomych) to równeiż często
          ktoś taki jak ja, kto kupił na kredyt 5 lat temu i za chwile będe
          spłacal ostatnia ratę.
          Po trzecie jest mi to wszystko głeboko obojetne.
          Żyj i pozwól życ innym, ida święta :)
          • mara571 pokoju nie bedzie, bo trzeba mlodym nierozsadnym 08.12.09, 08:54
            jasno powiedziec, ze przy obecnych cenach nadal przeplacaja.
            I to za mieszkania w blokowiskach, ktore wlasciwie nadaja sie jedynie na
            mieszkania socjalne, a zr wzgledow marketingowych nazywane sa "apartamentami".
            Jezeli kuples 5 lat temu, to nie nalezysz do grupa tzw. jelonkow.
            Zadam ci tylko jedno pytanie: czy jestes zadowolony z tego mieszakania i
            zakladasz, ze bedziesz w nim mieszkal z rodzina jeszcze wiele wiele lat?
            • Gość: toja Re: pokoju nie bedzie, bo trzeba mlodym nierozsad IP: *.centertel.pl 08.12.09, 09:10
              mara571 napisała:
              > Zadam ci tylko jedno pytanie: czy jestes zadowolony z tego mieszakania i
              > zakladasz, ze bedziesz w nim mieszkal z rodzina jeszcze wiele wiele lat?

              Nie wiem jak on, ale większość pewnie tak. Ta większość zaraz skończy spłacać
              kredyty i nie będzie miała obciążeń. Będą mogli zbierać na drugie, albo na dom.
              Ja kupiłem 8 lat temu i brałem kredyt na 100%. Teraz już prawie spłaciłem
              mieszkanie i mam do tego oszczędności trochę na nowe. Nie muszę go sprzedawać.
              Mogę je wynająć i czerpać z niego zysk. Między innymi od tych co nie kupili.
            • Gość: Buncol Re: pokoju nie bedzie, bo trzeba mlodym nierozsad IP: *.wip.pl 08.12.09, 09:12
              Mieszkanie jest super i lokalizacja też, ale to tylko dwa pokoje.
              Chciałby za dwa trzy lata kupić docelowe tak około 70m2, ale czy się
              uda to sie zobaczy.
              Co do tych młodych to powiem ci że mi też odradzali pakowanie się w
              kredyt na całe życie, tez mowili ze nie dam sobie rady. Tyle że ja
              nie miałem wyjścia, dziecko było w dordze. Wielu mlodych ma podobna
              sytuację jak ja wtedy. Generalnie dla mnie z perspektywy czasu to
              była najlepsza decyzja jaką mogłem podjąć. Czy ci co kupili rok temu
              również podjęli najlepsza decyzje to sie okaze za następne 5 lat.
              Chodzi tylko o to żeby nie szufladkowac wszystkich jednakowo.
              \Jedni kupili bo ich było stac niezaleznie od obecnych spadków inni
              kupuli bo niemieli wyjścia a jeszcze inni dlatego bo byli głupi :)
              Każdy miał inna sytuację i tego się trzymajmy :)
              • mara571 70 mkw na trzy osoby jako 08.12.09, 09:32
                mieszkanie docelowe?
                Zapytam ktotko: wychowales sie w M3 na 36 mkw?
                • Gość: Buncol Re: 70 mkw na trzy osoby jako IP: *.wip.pl 08.12.09, 09:55
                  Widac mam skromne oczekiwania :)
                  Przeciętna polska rodzina gnieździ sie podobnie jak ja na 50 metrach.
                  Przejście na 70 będzie dla mnie wystarczającą poprawą :)
                  70 metrów to bardzo dużo jak na polskie warunki
                • znajomy_jennifer_lopez Ja Wam powiem kto zrobił najlepiej: 08.12.09, 10:12
                  Najlepiej zrobili... "dziedziczący" ;-)) Wszystko jedno duże czy małe, z widokiem na północ czy wschód.

                  A poważnie to sytuacja "gołodupców-wynajmujacych" i "kredyciarzy lat 2006-2008" jest "na dziś" podobna. Jedni i drudzy oddają połowe pensji na kredyt/czynsz. Tyle że wynajmujący mają jeszcze szanse na zysk wynikający ze spadku - choćby inflacyjnego - cen a zakredytowani w latach 2006-2008 moga liczyć jedynie na bankructwo Szwajcarii (małe szanse)

                  Na pewno też dobrze zrobił ten kto zbudował sobie sam dom, wszystko jedno dziś, pieć lat temu czy nawet rok temu.

                  ps. 70m2 to jeszcze bardzo długo (min 10-20 lat) będzie w Polsce synonim przeciętnie dużego pięknego mieszkania. Nie wiem zresztą po cholere człowiekowi miałoby być potrzebne wiecej jeśli mieszka sam/w 2 osoby (a takich "rodzin" jest tylko wiecej i więcej). Sprzątanie, ogrzewanie tego. Sam planuje raczej zamiane na dom/bliżniak/szeregowiec niz duzy kurnik (mieszkanie) ale tylko jesli bede miał jakieś brzdące. Przygnębiają mnie wielkie puste mieszkania czy domy widziane tu i tam, gdzie ludzie sie szukają po budynku (a często wprost przeciwnie).
                  • mara571 70 mkw w bloku z 50 i wiecej lokatorami 08.12.09, 14:08
                    przestanie byc synonimem pieknego mieszkania. I to szybciej niz cie sie to zdaje.
                    Szczegolnie dla rodzin, ktore troche wiecej zarabiaja niz 2 srednie krajowe.
                    Przyznaje ci racje, ze ani mieszkanie ani dom nie powinny byc za duze.
                    Moj dom ma 140 mkw i byl dla rodziny 2+2 w sam raz.
                    Przyjrzalam sie wielu planom mieszkan oferowanych przez developerow.
                    I stwierdzam, ze wielu architektow nadal operuje wzorcami z PRL.
                    Sypialnie nadal maja 12 -14 mkw, pokoje dzieciece ponizej 10 kmw.
                    Rozklady mieszak sa fatalne. Najciekwasze byla plany duzych mieszkan > 100 mkw.
                    Wiele malych pokoikow i nadal malutenka lazienka. Jakby architekci nie slyszeli
                    o swiatowym trendzie do lazienki-pokoju o pow. min 8 mkw.
                    Do znajomego: nigdy nie kupilabym mieszkania troche wiekszego, wiedzac, ze i tak
                    chce wybudowac dom.

                    • znajomy_jennifer_lopez Re: 70 mkw w bloku z 50 i wiecej lokatorami 08.12.09, 14:47
                      Nie wiem czy to developerzy sie mylą czy kupujący - wiem jedno - rynek zweryfikuje czy potrzebny jest apartament z jednym wielkim 50 metrowym salonem czy mieszkanie z 10 celami.
                      Co do łazienki sie zgadzam ale przy obecnych cenach mieszkan to raczej wykonalne dopiero we własnym domu. Czy szybko to nie wiem, wydaje mi sie że to skorelowane z płacami a te rosną powoli.

                      Jedna mała uwaga: 140m to nie to samo co 70m2 dla 2 osób ;-)
                      Po pierwsze hol, schody itp w domu, po drugie im wiecej osób tym potrzeba wiecej niż propoprcjonalnie metrów (1 zmiesci sie na 20m2, dwóm cieżko bedzie na 50m2, a dla czterech to i 100m2 juz za mało, prawda? ;-))
                      • mara571 Re: 70 mkw w bloku z 50 i wiecej lokatorami 08.12.09, 21:01
                        znajomy, ze 140 mkw zostaje w naszym domu praktycznie 120 plus piwnica!
                        Dzieki niej rozwiazany jest problem prania i suszenia, schowkow na wszelkiego
                        rodzaju sprzet sportowy, zapasy zimowe itp.
                        To pretensjonalne okreslenie salon wolalabym zastapic slowem pokoj mieszkalny.
                        35 mkw jest z mojego doswiadczenia i moich przyjaciol jest granica, przy ktorej
                        udaje sie zachowac atmosfere przytulnosci.
                        Dwie osoby na 50 mkw sa OK, zwlaszcza, kiedy duzo pracuja i chca zarobic na
                        gniazdko rodzinne. Wazne jest, zeby w tym drugim pokoju miescilo sie normalne
                        lozko z dobrym materacem. Nasz kregoslup potrzebuje tych paru godzin odpoczynku
                        po wielogodzinnym torturowaniu go w samochodzie i przed komputerem.
                    • Gość: Kaczus (Tomek) Re: 70 mkw w bloku z 50 i wiecej lokatorami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.09, 15:03
                      Widziałem plany mieszkań ok 100mkw, gdzie była toaleta wraz z łazienką (jako
                      jedyny tego rodzaju obiekt).
                      • Gość: cplus Re: 70 mkw w bloku z 50 i wiecej lokatorami IP: *.e-wro.net.pl 08.12.09, 20:41
                        No baaa!
                        Dziś to jest rzecz modna i powszechna!

                        Ja widziałem duże mieszkania, gdzie były... dwa takie pomieszczenia (kiblo-łazienki) !

                        Ale żeby osobno kibel i łazienka? To już minęło, i nie wróci :(
              • Gość: borubar Re: pokoju nie bedzie, bo trzeba mlodym nierozsad IP: 212.160.172.* 08.12.09, 09:49
                mądrze prawisz... :) a generalnie to racja z tymi Świętami - ja tam
                sobie daje spokój z dyskusjami na forum ;)
          • Gość: Cold Re: A jednak sie zaczęło :) IP: *.ipartners.pl 08.12.09, 09:37
            Kolega skoro musiales brac kredyt, to dla mnie jestes golodupcem...
            Wybacz, ale dla mnie przyjezdny burak nie zasluguje na wiecej niz buracka
            riposte trzymajaca sie burackiego sposobu rozumowania...
            • Gość: Buncol Re: A jednak sie zaczęło :) IP: *.wip.pl 08.12.09, 09:58
              Miło mi że jestem gołodupcem, ale za to szczęsliwym bo z własnym
              prawie spłaconym mieszkaniem :)
              No i właśnie się dowiedziałem ze jestem przyjezdnym burakiem mimo że
              kupiłem mieszkanie w tym samym mieście w którym się urodziłem :)
              Gratuluje i życze wesołych świąt !
              • eustachy.s Re: A jednak sie zaczęło :) 08.12.09, 11:39
                Nie porównuj siebie z osobami które kupiły mieszkania płacąc za nie 2-3 x więcej
                niż Ty. A takich osób jest mnóstwo, ja spóźniłem się kilka miesięcy z zakupem
                mieszkania (akurat zmieniłem pracę) i w ciągu 3 miesięcy okresu próbnego
                mieszkania podrożały tak, że pomimo pensji większej o około 30% nie było mnie
                stać na mieszkanie na które było mnie stać przed zmianą pracy. Znam wiele osób
                które kupiły mieszkania przed bańką i dzięki temu że weszliśmy do UE spłacili
                kredyty wzięte na 20 lat w ciągu lat 6. Ale znam też osoby które kupiły
                mieszkanie na górce, takie na jakie ich akurat stać (za małe w stosunku do
                potrzeb) ale nie mogą kupić większego ponieważ nie mają zdolności kredytowej na
                drugie mieszkanie a nie mogą sprzedać obecnego ze względu na spadek cen mieszkań.
          • steady_at_najx Re: A jednak sie zaczęło :) 08.12.09, 09:55
            >Żyj i pozwól życ innym, ida święta :)


            Ale o co Ci chodzi ? Wchodzi na watek o mieszkaniach i dziwisz sie
            ze jest dyskusja (ktora zreszta sam prowokujesz). Idz na jakies
            forum o choinkach to nie przeczytasz o mieszkaniach :D
            • znajomy_jennifer_lopez Re: A jednak sie zaczęło :) 08.12.09, 10:16
              Jak to nie... ;-)

              Na forum o choinkach trwa ożywiona dyskusja czy choinka w wynajmowanym mieszkaniu to jeszcze choinka...
              • steady_at_najx Re: A jednak sie zaczęło :) 08.12.09, 10:18
                No i pewnie czy choinka w moim oknie nie obraza uczuc jakiegos
                muzelmanina ktory mieszka np w bloku na przeciw. Jesli tak to rada
                europy byc moze mi tego zakaze albo kaze zaslaniac zaluzje :D
                • monster_truck Re: A jednak sie zaczęło :) 08.12.09, 10:23
                  Dobrze że nie mieszkasz w Hameryce bo wtedy byś nie mógł ganiać po mieszkaniu na waleta w obawie że Cię sąsiadka pozwie do sądu za obrazę moralności ;)
                • znajomy_jennifer_lopez Re: A jednak sie zaczęło :) 08.12.09, 11:24
                  By nie obrazić mniejszości większość powinna się schowac w swoich domach i nie wychodzić bo ich to obraża.
                  Za to pedały moga się całować na ulicy a wyrażenie o tym SWOJEGO zdania uznane zostanie za nietolerancję a nie wolność słowa.

                  Ja to chrzanie ale mieszkam w - póki co, prawie jednolitym narodowsciowo i wartościowo (chrześcijaństwo) - kraju ale kto wie - może kiedyś bede musiał płacić grzywny za choinkę albo flagę?
                  /

                  ps. Geje i lesbijki moga sie kochać a nawet publicznie całować i nic mi do tego i bynajmniej nie zamierzam im w tym przeszkadzać choc nie podoba mi się to specjalnie czego jednak nie zamierzam taić bo korzystam z wolności słowa. Tak samo jak pedał może sobie mówić że mój heteroseksualny związek to obrzydlistwo, niech sobie gada - nie przeszkadza mi to. Howgh
            • Gość: Buncol Re: A jednak sie zaczęło :) IP: *.wip.pl 08.12.09, 10:25
              Nie dziwię się że ludzie tu dysskutują, tylko niewiedzieć czemu
              zawsze na mieszkaniach jest najwięcej inwektyw i wmawiaqnia innym
              swojego punktu widzenia. Mnie tylko za to ze kupiłem mieszkanie na
              kredyt nazwano dziś idiotą, gołodupcem i przyjezdnym burakiem.
              Nikt nie zna mojej sytuacji, nie wie ile zarabiam, skad pochodze i
              za jakich powodów kupiłme mieszkanie
              Czy takie dyskusje w ogóle mają sens?
              • kretynofil Maja sens o tyle... 08.12.09, 11:08
                ...ze nie tylko dyskutanci je czytaja. I nie kazdy zdaje sobie sprawe z tego co to LTV i co to dla kredytobiorcy oznacza. To raz.

                A dwa, ze kazda dyskusja, nawet najbardziej zaogniona (a moze glownie taka) prowadzi do jakichs wnioskow.

                Pomysl o tym jak o Telewizji Edukacyjnej Ktorejstam RP ;)
        • Gość: Buncol Re: Zaraz znowu się zacznie IP: *.wip.pl 08.12.09, 08:50
          Nie chce się zagłebiać, chodzi o to zeby sobie odpuścić porówanania
          i wyzwiska. Nie każdy kto nie kupił mieszkania jest gołodubcem i nie
          kazdy kto wziął kredyt jest idiotą :)
          Wielu jest takich co mają dobre warunki bytowe i nie musza się
          soieszyc z mieszkaniem, jest tez wielu korzy decydują się na kredyt
          z calą odpowiedzialnością i ten kredyt nie okazuje się żadnym
          problemem finansowym.
          Każdy ma inną sytuację i nie powinen na swojej podstawie oceniac
          innych.
          • monster_truck Re: Zaraz znowu się zacznie 08.12.09, 08:56
            Powtórzę się. Nie tak dawno banki oszacowały że wprowadzenie rekomendacji T ograniczy akcję kredytową o 20-80%. To znaczy że do 80% kredytobiorców przeznacza ponad 50% swoich przychodów na ratę kredytu. Dodam że zmienną ratę kredytu więc może być więcej.
            To że ty jesteś wyjątkiem tylko potwierdza regułę.
            • mara571 on kupil 5 lat temu ... 08.12.09, 09:02
          • kretynofil Jeszcze raz :) 08.12.09, 09:21
            > Nie chce się zagłebiać, chodzi o to zeby sobie odpuścić porówanania i wyzwiska.

            Sluszna uwaga ;)

            > Wielu jest takich co mają dobre warunki bytowe i nie musza się soieszyc z mieszkaniem, jest tez wielu korzy decydują się na kredyt z calą odpowiedzialnością i ten kredyt nie okazuje się żadnym problemem finansowym.

            I, jak rozumiem, oni nie kupowali w 2004... bo nie?

            Rozumiem ze te "odpowiedzialnie wziete kredyty" to te z naciagana zdolnoscia kredytowa? Rozumiem ze 84,3mld zagrozonych kredytow (glownie konsumpcyjnych) to niemce wziely, zeby nam gospodarke pognebic?

            Obudz sie. Gdybym mial oceniac mozliwosci rozwoju mlodego czlowieka na podstawie swojego czy najblizszych znajomych przykladu, to tez by mi wyszlo ze srednia pensja to jakies 15KPLN netto, a Polska to kraj mlekiem i miodem plynacy.

            To czego nie dostrzegasz to to, ze wiekszosc kredytow na 100+% wzieli ludzie slabo wyksztalceni, mlodzi, o zerowej wiedzy na temat realiow rynkowych. Im sie nadal wydaje ze z praca bedzie jak trzy lata temu, ze podwyzki beda przekraczaly 10% rocznie, ze mieszkania beda tylko drozaly, a wynajem to ujma na honorze. Monster_truck podal Ci twarde dane - ostroznie liczac ponad polowa kredytow byla brana na 50% dochodow rodziny netto przy niskich stopach procentowych. Duza czesc z nich - w dolku CHF.

            Kiedy ja kupowalem mieszkanie (CHF 2,70 oprocentowanie 2,5% - tak z glowy) to rata miala wyniesc 1200-1300 PLN. Niedawno placilem 1900 PLN raty! Ok, dla mnie to nie problem - ale dla kogos, kto kupil takie mieszkanie maja 3500 netto w rodzinie to po prostu dramat.

            To, ze tego jeszcze nie widac w statystykach splacalnosci, wynika z faktu, ze kredyty hipoteczne przestaje sie splacac w ostatniej kolejnosci - ale ciagle wzrastajacy wspolczynnik zaleglosci w kredytach konsumpcyjnych mowi jedno: Polacy nie radza sobie ze splata naleznosci. I wynika to z tego, ze kredyty brali na zasadzie dyskontowania przyszlych wzrostow plac, ktore nie mialy miejsca...

            Podziwiam Twoja wiare w nasz narod - ale obawiam sie ze jestes niepoprawnym optymista.

            No i wesolych swiat ;)
            • mara571 czy znalazles Kretynofilu nowe dane 08.12.09, 09:51
              o zaleglosciach w oplatach mieszkaniowych we wspolnotach?
              Moim zdaniem to jest najlepszy wskaznik trudnosci finansowych kredyciarzy.
              • kretynofil Nie szukalem. Poszukam. 08.12.09, 10:12
                Pozdrawiam i Fröhliche Weihnachten ;)
                • mara571 Dzieki i raczej Wesolych Swiat 08.12.09, 10:44
                  mamy jedna regule, Adventszeit w Niemczech,
                  ale same Swieta tylko w Polsce.
        • monster_truck Re: Zaraz znowu się zacznie 08.12.09, 08:52
          Masz rację i to jest właśnie smutne. Niestety w takim kraju żyjemy.
          • Gość: smaug To nie kraj. To my! IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.12.09, 09:46
            A to łatwiej zmienić. Wystarczy nie pluć...
            ...oj, zapędziłem się z tym "łatwiej"...
      • Gość: Andrzej Re: Zaraz znowu się zacznie IP: 194.196.236.* 08.12.09, 09:26
        Kartoniarze cały czas czekaja na mityczne spadki i dalej mieszkaja u mamusi, jestem ciekaw ilu kartoniarzy wpisze się na tym forum
        • Gość: Cold Re: Zaraz znowu się zacznie IP: *.ipartners.pl 08.12.09, 09:44
          W IBM maja cos kiepskie filtry antyspamowe...
    • Gość: Buncol Kolega chyba nie umie liczyć IP: *.wip.pl 08.12.09, 08:20
      Po pierwsze nie było roku temu lokat 10% chyba ze takie reklamowe
      dla naiwnych z gwiazdką. Realne Lokaty rok temu były max po 7%. Po
      odjęciu średniej inflacji na poziomie 3% i minus podatek Belki
      realny zysk wynosił 3-4% na najlepszych lokatach.
      Źle również pliczyłeś spadek wartości mieszkania skoro inflacja była
      na poziomie 3%
      • Gość: dojo Re: Kolega chyba nie umie liczyć IP: 213.31.11.* 08.12.09, 08:32
        bylo takie 10% lokaty, bo mnie mocno na nie namawiali, dokladnie o
        ile pamietam bylo trzeba sie zdecydowac do 10 grudnia chyba w jakims
        niemieckim banku
        • Gość: Buncol Re: Kolega chyba nie umie liczyć IP: *.wip.pl 08.12.09, 08:43
          Dawali 10% i jeszcze mocno cię na taką lokatę namawiali :)
          Dobre sobie, a zapoznałeś się chociaz z umową ?
          Ja bardzo interesowalem się lokatami i nadal 90% swoich oszczędności
          trzymam na lokatach. Jeszcze raz ci mówię że nie było lokat 10%
          Były jakieś efemerydy że lokata była połączona z jakims funduszem
          inwestycyjnym i połowa lokaty była na 5% a druga z funduszu tylko
          już niegwarantowana :)
          • Gość: lombol Re: Kolega chyba nie umie liczyć IP: 83.3.2.* 08.12.09, 09:19
            W grudniu 2008r., w getin banku była lokata 9% brutto na 6 mies.Nie
            była to żadna struktura.
            • znajomy_jennifer_lopez Re: Kolega chyba nie umie liczyć 08.12.09, 11:29
              Nie 9 tylko 10 i nie w Getin a w Noble. I niemal do końca grudnia 2008r. I bez żadnych gwiazdek, struktur itp choć z Belką w oku.
              • fagusp Re: Kolega chyba nie umie liczyć 08.12.09, 15:22
                Gwoli ścisłości - w Noble umowę lokaty 5-miesięcznej na 10% można było zawrzeć
                co najmniej do połowy stycznia 2009. Wiem bo sam to zrobiłem.
          • tarantinka Re: Kolega chyba nie umie liczyć 08.12.09, 13:04
            w Noble Banku taka była - sama ją miałam, żadnej ściemy w tym nie
            było.
      • Gość: analityk-paralityk Re: Kolega chyba nie umie liczyć IP: *.aster.pl 08.12.09, 08:52
        Te lokaty na 10% to były lokaty łączone z funduszem akcji tzn. większość kasy
        była oprocentowana na lokacie np na 7% a część szła na giełdę i w sumie dawało
        to 10% zysku - kilka banków miało takie produkty w ofercie.
        Jak ktoś był odważny to od lutego 2009 na akcjach polskiej giełdy mógł do
        dzisiaj wyciągnąć lekko 80% zysku, bez ryzyka, kupując tylko największe i
        najbardziej płynne spółki z WIG20. Jak ktoś miał szczęście i kupił w lutym np
        akcje KGHM po 20 zł dziś ma 500% zysku - KGHM jest po 110 zł.
        Co do lokat to największe były po 8% np. w ING, po opodatkowaniu Belką dawały
        6,5% zysku w skali roku.
        • Gość: analityk-paralityk Lokaty strukturyzowane do 19% zysku rocznie IP: *.aster.pl 08.12.09, 09:15
          wyborcza.biz/biznes/1,100896,7341806,Lokaty_strukturyzowane_zaczynaja_zarabiac__Nawet_19_.html
    • Gość: okey? Bardzo dziwna prawidłowość IP: *.ipm.pl 08.12.09, 08:27
      Pasmiętacie jak pisano na wiosnę, że to już dołek i ceny nie spadną? Jest 4 kwartał i ceny nadal spadają. Jaskółki donoszą, iż na takie gów.no warte prognozy był (być może jest nadal) nacisk na wydawców ze strony deweloperów o artykułach kładących nacisk na "mieszkaniowy dołek" który mija. Chodzi tutaj o kwoty rzędu kilkuset mln w samej tylko stolicy, bo jak tanie mieszkania to deweloper ma mniejszy kredyt, większe koszty i warto poświęcić mu nawet bańkę na "sponsoring" i towarzyski nacisk. Wystarczy pojeździć kilka dni za bossami warszawskiej deweloperki by stwierdzić kto u nich bywa i u kogo oni. Dobry skaner też się przydaje. Uderzyłem w dzwon ....
      • Gość: klick Re: Bardzo dziwna prawidłowość IP: 194.181.189.* 08.12.09, 09:52
        Przygłup? Z PIS-u jesteś? Zajrzyj jeszcze do swojej lodówki; tam
        pewnie też jest jakiś układ, zmowa cenowa, sponsoring, lobbing i bóg
        wie co jeszcze :)
        • Gość: okey? Re: Bardzo dziwna prawidłowość IP: *.ipm.pl 08.12.09, 10:53
          hehehe, to powiedz dlaczego w wawie od 20 lat praktycznie nie buduje się odwodnicy? Kasa na to była z funduszy przedakcesyjnych i obecnych. 70 %! trzeba być idiotą, żeby kupić mieszknai ew bloku za 10 tys./m2 zamiast domu za 2,5-3 tys/m2. Gdyby własnie nie dojazd do pracy. Znlazła się mocna 6 a po drugiej strnie złaknieni państwowi. Efekt. Obwodnice będą budowane jak zostanie niewielka część gruntów w samym mieście pod budowę bloków. A kto skupuje tereny pod miastem? Łatwo to sprawdzić w KW. Szóstka a właściwie 4 (2 wyszło lub wypadło z klanu) myśli perspektywicznie na następne 2-3 dekady.
          Trochę im przypiekł kryzys i ponieważ wszyscy finansowanie mają zewnętrzne tak więc teraz trzeba jakoś ruszyć łosiów, by znowu zacZęli kupować. A jak najtaniej? Właśnie opracowaniami, analizami i prasą. To jest tak jak u wschodniego sasiada. Jak nie jesteś w "rodzinie" to wcinasz ochłapki.
        • Gość: okey? Re: Bardzo dziwna prawidłowość IP: *.anonymouse.org 08.12.09, 10:58
          a poza tym to nie partie rządzą urzędnikami tylko odwrotnie. Partiom
          tylko tak się wydaje a ich decyzje nikną w stercie skoroszytów.
      • znajomy_jennifer_lopez Re: Bardzo dziwna prawidłowość 08.12.09, 11:37
        Tylko że wtedy pisała, wróć, naganiała Ola Szarek i jej mężowie a teraz sytuacja nieco sie zmieniła.
        Pierwsza fala spadków chwilowo się wyczerpała i jest to dość bezsprzeczne (mówią o tym niemal wszystkie raporty w tym cen transakcyjnych), zresztą sam dosc dokładnie analizuje rynek, w tym ceny transakcyjne z wielu dostepnych zródeł (są takie, nie tylko AMRON) i na dziś ceny sie zatrzymały tracąc w tej chwili inflacje i jakies pojedyncze procenty. Jednak III kwartał zwykle jest dośc dobrym dla sprzedaży nieruchomosci i dużo o rynku powie nam I kwartał 2010r - będzie mozna wtedy spróbowac oszacować jakiś srednioterminowy trend.
        ps. Idąc tym tropem nawet jakby spadło o 99% i ktoś by pisał "już nie spadnie" napisałbyś że spadnie bo juz tak pisali i spadło.
        To pewnie nie koniec spadków ale w niektórych miastach mamy - jak na razie - zatrzymanie cen.
        • Gość: okey? Re: Bardzo dziwna prawidłowość IP: *.anonymouse.org 08.12.09, 12:15
          a ludzie idą jak łosie. Nie kierują się własnym rozumem, tylko tym
          co ktoś inny powie, napisze. Wewnętrznie najwygodniej zrzucić na
          kogoś odpowiedzialność. Jak potem spadnie ponownie to wytłumaczymy
          sobie, że przecież zaufaliśmy prognozom. Psychologia tłumu jest
          zaje.bistą rzeczą ...
          Nawet przy tak dużych kwotach.
    • Gość: ag Dlaczego spadną o 30-40% ? Proste IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.09, 08:27
      Dlaczego spadną o 30-40% ? Proste, bo o tyle spadły ceny materiałów
      i robocizny (dowód - ostatnie kontrakty autostrady). Gdyby
      developerzy zadowolili się marżą 30% zamiast 80% to ceny doszłyby do
      takich, za jakie budują np. wojsku albo gminom. Czyli 3-3,5 tys.
      zł/mkw.
      Z rynkowego punktu widzenia z kolei będzie stały spadek popytu -
      maleje liczba ludności.
      • kretynofil Do tego dochodzi... 08.12.09, 08:47
        ...spadek optymizmu konsumentow, nadchodzace spowolnienie gospodarcze, podwyzka podatkow, problemy z zadluzeniem i likwidacja programu "Deweloper na naszym".

        Jakby nie patrzec: ceny beda juz tylko rosnac ;)
      • Gość: miki Polska Płn.Wsch . - dla miasta po 2 tys. za m2 IP: *.adsl.inetia.pl 08.12.09, 08:57
        (razem z projektem). I jeszcze mają zysk.
      • Gość: klick Re: Dlaczego spadną o 30-40% ? Proste IP: 194.181.189.* 08.12.09, 09:54
        Czekaj sobie tatka-latka na te wydumane spadki. A w tym czasie
        wynajmuj. Bo przecież płacąc czynsz właścicielowi zarabiasz :)
        Ależ nam się tych teoretyków narobiło...
        • monster_truck Re: Dlaczego spadną o 30-40% ? Proste 08.12.09, 09:58
          Jeżeli wynajem jest coraz tańszy i jest niższy od raty kredytu co pozwala mi na zgromadzenie oszczędności na wkład własny to oczywiście że zarobię. Zarobię dodatkowo gdy pójdę do banku z wkładem własnym i będę mógł negocjować niższą marżę. Zarobię jeszcze więcej gdy nie będą musiał płacić dodatkowego ubezpieczenia od braku wkładu własnego.

          Musisz pojąć jedną zasadę. Brak kosztów to też zysk.
          • mara571 nie denerwuj sie: klick jest przedstawiceilem 08.12.09, 10:11
            wiekszosci Polakow: ma problemy z matematyka i nie rozumie umow cywilnoprawnych.
            Dla takich osobnikow najwazniejsze jest, ze moga sie pochwalic "wlasnym"
            mieszkaniem.
            I tylko to sie liczy.
          • Gość: CV* Re: Dlaczego spadną o 30-40% ? Proste IP: *.146.229.87.nat.umts.dynamic.eranet.pl 08.12.09, 21:58
            Zarabiasz dodatkowo - co jest niebagatelne a w dyskusjach często pomijane - na
            znacznie większej mobilności, możesz natychmiast przenieść się do innej pracy
            jeśli zaoferują ci wyższą pensję i/lub lepsze możliwości rozwoju czy awansu.
            Wynajmujesz tam gdzie aktualnie pracujesz, a czas to pieniądz. Tymczasem
            umoczeni w kredyty zaciągane na górce będą wiele lat gnuśnieć w swoich klitkach,
            drżeć z obawy utraty pracy i obawiać się ryzyka jakiejkolwiek zmiany - ile
            życiowych okazji przeleci im obok nosa?
        • Gość: analityk-paralityk Re: Dlaczego spadną o 30-40% ? Proste IP: *.aster.pl 08.12.09, 10:58
          Klick ty jeszcze nie masz swojego mieszkania - ty je wynajmujesz od banku płacąc
          co miesiąc czynsz. Twoje ono będzie za 30 lat, jak będziesz płacił czynsz
          regularnie, bo jak nie to przyjdzie egzekutor i cię wywali na ulicę, a
          mieszkanie pójdzie na licytacje.
          • Gość: aleksander Re: Dlaczego spadną o 30-40% ? Proste IP: *.chello.pl 09.12.09, 10:05
            > co miesiąc czynsz. Twoje ono będzie za 30 lat, jak będziesz płacił
            czynsz
            > regularnie, bo jak nie to przyjdzie egzekutor i cię wywali na
            ulicę, a
            > mieszkanie pójdzie na licytacje.

            Znasz jakakolwiek licytacje komornicza na rzecz banku ?
            Sprawdz jak wyglada ustawa o prawach lokatorskich, bedziesz wiedzial
            dlaczego banki praktycznie sa bezsilne przy dochodzeniu swoich praw
            przez eksmisje rodziny.
        • eustachy.s Re: Dlaczego spadną o 30-40% ? Proste 08.12.09, 12:02
          Kredyt na 30 lat, na kwotę 350 tyś. Za tyle w Warszawie można kupić 50m2 u
          dewelopera, do tego trzeba dołożyć kasę na garaż i wykończenie. Kredyt na 5.5%.
          L.p. Rata Odsetki Kapitał
          1. 1 987.26 1 604.17 383.09
          ...
          12. 1 987.26 1 584.40 402.86
          Miesięcznie do banku w zębach przynosisz prawie 2000 zł, z czego na spłatę
          kredytu przeznaczasz około 400, reszta to odsetki. Do tego należy dodać koszty
          utrzymania, czyli czynsz do spółdzielni/wspólnoty czy też opłaty administracyjne
          oraz fundusz remontowy.
          W Warszawie można wynająć urządzone mieszkanie z garażem o powierzchni >50m2 za
          1800 zł.
          Przekonaj mnie że warto w obecnej sytuacji kupić mieszkanie.
    • Gość: analityk-paralityk Od dostępności kredytu zależy czy mieszkania po... IP: *.aster.pl 08.12.09, 08:42
      Wiadomo że najszybciej będą tanieć duże mieszkania z wielkiej płyty.
      Małe mieszkania ok 50 m2 będą trzymać ceny na obecnym poziomie, bo jest na nie
      największy popyt - stosunkowo najłatwiej dostać na nie kredyt i mieszczą się w
      limitach programu dopłat budżetowych.
      W bliskiej przyszłości dalsza sytuacja na rynku mieszkań zależy od polityki
      rządu - czyli czy program deweloper na swoim nadal będzie kontynuowany i jakie
      ceny urzędowe metra mieszkania ustali rząd - do takich poziomów będą one
      spadały, oraz od polityki kredytowej banków - nie ma kredytów - nie ma
      kupujących / nie ma kupujących - ceny spadają.
      W dłuższej perspektywie spadek cen nieruchomości jest nieunikniony.
      Nie będzie on gwałtowny, ale powolny i systematyczny.
      - Dopłaty się kiedyś skończą bo w budżecie zacznie brakować pieniędzy -
      zadłużenie rośnie lawinowo i jest blisko progów ostrożnościowych zapisanych w
      konstytucji.
      - Spowolnienie gospodarcze potrwa jeszcze kilka lat zanim Polska wróci na
      ścieżkę szybkiego wzrostu gospodarczego (powyżej 5% wzrostu PKB).
      - Inwestorzy (spekulanci) nie są zainteresowani inwestycjami w nieruchomości
      przy aktualnych cenach.
      - Nadciąga niż demograficzny - młodych potencjalnych kredytobiorców będzie
      coraz mniej, wielu z nich , szczególnie tych wykształconych ze zdolnością
      kredytowa będzie wolała wyjechać z kraju i osiedlić się za granicą.
      - Na rynku nadal jest duża liczba mieszkań kupionych w celach spekulacyjnych
      kilka lat temu. Wynajem coraz mniej się opłaca właścicielom, część z nich
      trafi na rynek wtórny.
      • ot_byt Re: Od dostępności kredytu zależy czy mieszkania 08.12.09, 09:22
        pytanie za 100 pkt

        co się stanie z cenami mieszkań do 50m2, gdy ceny większych spadną
        już do poziomu tych mniejszych ?
        • Gość: czesiu Re: Od dostępności kredytu zależy czy mieszkania IP: 217.98.20.* 08.12.09, 10:18
          będą trzymać cenę :-)

          gościu wykłada tu bajki podobne do - super lokalizacje nigdy nietanieja
          tylko czy on bajarz, marzyciel czy ...?
        • Gość: analityk-paralityk Nic sie nie stanie. IP: *.aster.pl 08.12.09, 10:29
          Zawsze będzie dysproporcja miedzy cena metra kwadratowego mieszkania 50 i 100
          metrowego, bo 50 metrowe ma dopłatę z budżetu i jest tańsze w utrzymaniu.
          Doskonałym przykładem była niedawna aukcja mieszkań w Warszawie:
          wyborcza.biz/biznes/1,101562,7282200,Pierwsza_aukcja_mieszkan__Duzo_chetnych__malo_zakupow.html
          Mieszkania powyżej 100 metrów się nie sprzedały - jedno poszło za 4900 zł / m2.
          Mieszkania 70 metrowe na Żoliborzu sprzedano za około 5000 zł / m2, natomiast 53
          m2 na Woli po 6700 zł / m2. Oczywiście sa pewne granice , których klient nie
          przekroczy np Wilanów One 53 m2 po 8200 zł / m2 nie znalazł chętnych.
          Zatem spadać będą ceny małych i dużych mieszkań, ale małych bardzo wolno i tylko
          do poziomów ustalonych urzędowo przez rząd (RNS)- przy tych poziomach klienci
          się znajdują. Duże mieszkania będą taniały dużo szybciej , ale popyt na nie
          pozostanie znacznie mniejszy.
          Przykład z mojego ogródka: Warszawa Ursynów:
          Nowe mieszkania małe około 40-50 m2 stan deweloperski - ceny wywoławcze rynek
          wtórny 10 000 zł / m2 (np (KEN / Bartoka).
          Nowe mieszkania duże wykończone około 90 -100 m2 - ceny wywoławcze rynek wtórny
          7-8 tys. / m2 np. (Stryjeńskich , Alternatywy i okolice).
          Stare mieszkania powyżej 65 m2 wielka płyta (lata 70/80) - około 6000 zł / m2.
          Im mniejsze mieszkanie, tym wyższa cena metra kwadratowego.
          • steady_at_najx Re: Nic sie nie stanie. 08.12.09, 10:32
            > Zawsze będzie dysproporcja miedzy cena metra kwadratowego
            mieszkania 50 i 100



            Nie porownuj 50 i 100 porownaj np 50 i 70. Jesli za ta sama cene
            rodzina moze kupic 70 m2 to nie powiesz mi chyba ze kupi 50m2 bo
            wystraszy sie kosztow utrzymania...
            • Gość: analityk-paralityk Re: Nic sie nie stanie. IP: *.aster.pl 08.12.09, 11:28
              Między 50 a 70 m2 nie ma wielkiej różnicy - wszystko będzie zależało od takich
              czynników jak położenie, wykończenie, rozkład, komunikacja itp.
              Trzeba by porównywać dwa mieszkania (50 i 70 m) w tej samej lokalizacji o tym
              samym standardzie.
              Największa dysproporcja w cenie m2 jest widoczna między małymi mieszkaniami do
              50 m2, a dużymi ponad 100 m2.
              Dla przykładu słynne ogrody wiślane na Żoliborzu:
              120 m2 za 650 000 zł czyli 5500 zł / m2 ( te same co na aukcji nie poszły
              za 4900 zł / m2)
              nieruchomosci.interia.pl/details.asp?CategoryID=191&ID=110535597
              83 m2 za 600 000 zł czyli 7300 zł / m2
              nieruchomosci.interia.pl/details.asp?CategoryID=191&ID=110538679
              42 m2 za 570 000 zł czyli 13 000 zł / m2 (wykończone / zabudowa)
              nieruchomosci.interia.pl/details.asp?CategoryID=191&ID=110535883
              Co ciekawe małych mieszkań do sprzedania w tym kompleksie praktycznie nie ma ,
              jest sporo 70 metrowych po około 480 000 zł (7000 zł / m2) i największych po
              około 120 m2.
              Wszystkie przykłady z jednego budynku 0 ogrody wiślane żoliborz.
              Link do wyszukiwarki:
              http://nieruchomosci.interia.pl/oferty/sprzedam/Mieszkania/Warszawa/%C5%BBoliborz,,,,,,,,,/?searchFormPageSimple=%2Foferty&searchtype=mini&pagesize=20&a1=191&Region=&ulica=gwia%9Fdzista&Powierzchnia_from=&Powierzchnia_to=&jaka_cena=tak&Cena_from=&Cena_to=&Cena_metra_from=&Cena_metra_to=&Liczba_pokoi_from=&Liczba_pokoi_to=&opis=&SortColumn=SortDate&postbtn=+++SZUKAJ+++
          • Gość: czesiu Re: Nic sie nie stanie. IP: 217.98.20.* 08.12.09, 11:48
            ciekawe jak będę się sprzedawać te mieszkania 50m2 po 10tys/m2 kiedy 100m2 będę po 500tys zł /całośc

            różne ciekawe teorię się na tych forach co i rusz objawiają
            • Gość: analityk-paralityk Re: Nic sie nie stanie. IP: *.aster.pl 08.12.09, 11:57
              Cena 50 metrowego spadnie do 7800 zł / m2 , załapie się na rodzinę na swoim i
              sprzeda się bez problemu za 390 000 zł, a 100 metrowe po 5000 zł będzie czekało
              miesiącami na klienta - patrz przykład powyżej z Żoliborza. Nie ma popytu na
              duże mieszkania.
              • steady_at_najx Re: Nic sie nie stanie. 08.12.09, 12:01
                > Cena 50 metrowego spadnie do 7800 zł / m2 , załapie się na rodzinę
                na swoim i
                > sprzeda się bez problemu za 390 000 zł, a 100 metrowe po 5000 zł
                będzie czekało


                Cos krecisz w swoich analizach. Mowiles przeciez ze cena 50
                metrowego nie spadnie ? A jesli cena 50 metrowego spadnie do
                7800 to cena 70 metrowego spadnie do 6800 (skoro nikt nie kupi) to
                zgadnij czy bedzie lapalo sie na doplaty i czy klient przypadkiem
                nie wybierze 70 czy 80 metrow ?
                • Gość: czesiu Re: Nic sie nie stanie. IP: 217.98.20.* 08.12.09, 12:34
                  skąd biorą si ci fachowcy, co nie rozumieją, że to są "naczynia połączone" te wszystkie ceny mieszkań małych/duzych, w lespszej / gorszej lokalizacji itd
    • Gość: sdf Od dostępności kredytu zależy czy mieszkania po... IP: *.elkomtech.com.pl 08.12.09, 08:56
      Mieszkania nadal są przewartościowane. Rynek pierwotny jest zalany
      lokalami, które nie mogą znaleźć nabywców. Prędzej czy później ceny
      znowu zaczną spadać bo podaż przewyższa popyt (przynajmniej przy
      obecnym poziomie cen). Jeśli do tego weźmiemy pod uwage fakt, że w
      przyszłym roku dostępność kredytów hipotecznych ma zmaleć to okaże
      się, że spadek popytu na drogie M4 będzie jeszcze dynamiczniejszy.
      W obecnej chwili trwa walka na przetrzymanie: z jednej strony
      deweloper nie chce obniżyć cen (i swojego dochodu) a z drugiej
      klienci palą się do wydawania kroci na mieszkanie w bloku. Zobaczymy
      kto ma więcej cierpliwości i przechyli szalę zwycięstwa na swoją
      stronę.
      Mam nadzieję, że bardziej cierpliwi będą klienci :)
    • Gość: toja Od dostępności kredytu zależy czy mieszkania po... IP: *.centertel.pl 08.12.09, 08:57
      Może i spadną, ale jak tak się stanie to wszyscy za to zapłacimy.
      Będzie oczywiście fala niewypłacalności kredytobiorców. Ich nieruchomości będą
      niewiele warte w porównaniu z kredytem. Banki jak zaczną je odbierać to zaleją
      dodatkowo rynek tanimi lokalami. W końcu dobrze odzyskać choć trochę. Poza tym
      malejący popyt związany z ujemnym przyrostem. Banki zaczną podnosić marże,
      dodatkowe opłaty i zmniejszać oprocentowanie lokat. Coraz trudniej będzie o
      kredyt. Kilku deweloperów zbankrutuje, a ci co zostaną ograniczą inwestycje.
      Wraz z budowlanką padnie branża meblarska i usługowa. Tysiące ludzi straci
      pracę pogłębiając kryzys. Budowlańcy, bankowcy, architekci i inni.
      Ci co nie kupili już pewnie nie kupią, bo kryzys ich też dopadnie. Brak
      perspektyw na zarobek na lokacie, inflacja, ryzyko utraty pracy, czy strach
      przed kolejną falą obniżek cen mieszkań nie pozwoli im dokonać transakcji. Tym
      samym dołożą się do kryzysu.
      • monster_truck Re: Od dostępności kredytu zależy czy mieszkania 08.12.09, 09:09
        Budowlańcy zawsze będą zarabiać przyzwoite pieniądze. Po prostu nie będzie sytuacji z których wszyscy się do tej pory nabijali że osoba z wykształceniem zawodowym zarabia więcej niż z wykształceniem wyższym.
        Gazety chyba niewiele o tym mówią ale duża liczba bankwców straciła pracę i nadal tracą. I jakoś gospodarka się nie załamała.
        Architekci, jakoś nigdy nie uwierzę że będą słabo zarabiać. W końcu mają konkretną wiedzę którą zawsze sprzedadzą.
        Branża meblarska, wykończeniowa będzie rosnąć ponieważ tańsze mieszkania to większy popyt i więcej mieszkań do urządzenia. Zresztą niedawno był artykuł jak to sklepy z materiałami wykończeniowymi przygotowują się na koniunkturę.
        Nie martw się, rynek nieruchomości się oczyści, ceny urealnią i wszyscy na tym skorzystamy :)
        • Gość: toja Re: Od dostępności kredytu zależy czy mieszkania IP: *.centertel.pl 08.12.09, 09:20
          Ale dlaczego ktoś ma zarabiać jak nie będzie pracy?

          Myślisz, że banki i deweloperzy będą w nieskończoność powiększać zatrudnienie przy spadających zyskach bądź stratach?

          Nie. Zrobią dokładnie odwrotnie i właśnie to odczuwamy na rynku pracy. Mniej zatrudnionych to mniej kupujących. Mniej kupujących to mniej pracy. Skąd zatem ma się brać popyt ma mieszkania z rosnącego bezrobocia i ujemnego przyrostu?
          • monster_truck Re: Od dostępności kredytu zależy czy mieszkania 08.12.09, 09:35
            www.bankier.pl/wiadomosc/Gant-kusi-klientow-rabatami-2059601.html
            Poczytaj co powiedział prezes Ganta. Nawet mimo 20% obniżki deweloper zarobi. Deweloperzy mają z czego schodzić i nie muszą nikogo zwalniać. Szczególnie w sytuacji gdy koszt budowy spada.

            Bankami się nie martwię. Jak już napisałem zwalniają bankowców a gospodarka się nie załamała. Żyjemy w kapitaliźmie. Oczyszczanie rynku jest normalne. Zwolnienia są normalne.
            • Gość: toja Re: Od dostępności kredytu zależy czy mieszkania IP: *.centertel.pl 08.12.09, 09:50
              Nie zamierzam tego czytać, bo to nie ma znaczenia.
              Jak prowadziłeś firmę to wiesz. Jak są mniejsze zyski to szuka się oszczędności.
              Najłatwiej je znaleźć na ludziach. Nikt nie pozwoli sobie na przerost
              zatrudnienia w tym też banki. Problem w tym, że gospodarka się załamała. Tak
              nasza jak i światowa. Światowa nieco bardziej i tam więcej bankowców straciło
              pracę. U nas może to odczuliśmy mniej, ale prawda wyjdzie na jaw w przyszłym
              roku. Zawsze wzrost bezrobocia ma wpływ na gospodarkę, ale nie od razu. Poza tym
              rosnąca inflacja wpłynie na stopy procentowe, a to też ograniczy konsumpcję.
              Oczyszczenie może i jest normalne. Pytanie czy jest konieczne, a tym bardziej
              głebokie.
            • Gość: toja Re: Od dostępności kredytu zależy czy mieszkania IP: *.centertel.pl 08.12.09, 10:01
              Zwolnienia są normalne? No to poczekaj, aż zaczniemy odczuwać ten wzrost
              bezrobocia. Ja już czuję i zwalniam parę osób. Ciekawe czy ktoś z tych ludzi
              poleci teraz na zakupy.
              • monster_truck Re: Od dostępności kredytu zależy czy mieszkania 08.12.09, 10:17
                Jeżeli bankowiec bierze premie za namawianie innych ludzi na inwestowanie w ryzykowne instrumenty finansowe albo daje dzieciakowi kredyt, którego później nie potrafi spłacić bo premia szefa czy takiego pracownika zależy od wolumenu to uważam że kryzys jest dobry i tacy bankowcy powinni wylądować pod mostem żeby samemu zasmakować tego co oferowali innym.
                • Gość: toja Re: Od dostępności kredytu zależy czy mieszkania IP: *.centertel.pl 08.12.09, 11:13
                  Zgadzam się, ale wraz z takimi bankowcami, albo oprócz nich pracę stracą
                  szeregowi etatowi i sprzątacze.
      • ot_byt Re: Od dostępności kredytu zależy czy mieszkania 08.12.09, 09:36
        Czy Ty wierzysz w to co piszesz ? Bzdura na bzdurze i bzdurą
        pogania. Będą budować, bo z tego żyją - tyle że sprzedawać będą o
        wiele taniej niż dzisiaj. Czyli Twoim zdaniem wszyscy mają płacić
        horrendalne ceny za mieszkania, bo przecież spadek cen może
        doprowadzić do mniejszej produkcji i mniejszego zatrudnienia ? Daj
        przykład - leć wziąć dzisiaj kredyt, a nawet pięć. Świeć przykładem
        ku chwale ojców-założycieli (deweloperów). Każdy ma swój rozum i sam
        decyduje za siebie o własnej kasie i własnym niewolnictwie
        kredytowym. Mnie nie interesuje branie kredytu na 40 metrowe
        mieszkanie za 400k. Czyli to, że ktoś był pazerny i wywindował ceny,
        a teraz nie chce zejść ze swoich wymarzonych cen, nie świadczy o
        tym, że ceny są nierealne, a jedynie o tym, że trzeba ten poziom cen
        utrzymać, bo inaczej będzie zapaść w gospodarce ? I wtedy obudziłeś(-
        aś) się :)
        • Gość: toja Re: Od dostępności kredytu zależy czy mieszkania IP: *.centertel.pl 08.12.09, 09:57
          Ot, widzę ktoś nie umie rozumieć co czytać.
    • Gość: wojas W 2009 r. udzielono 50% kredytów hipotecznych IP: *.adsl.inetia.pl 08.12.09, 09:04
      mniej niż w 2008 r. , w którym już dało się odczuć spadek sprzedaży mieszkań.
    • wlodekzpoznania czy mowa o zdolności kredytowej na 40 lat?! 08.12.09, 09:08
      Na zachodzie nikt nie kupuje na takie kredyty, gdyż to się nie opłaca.
      Wystarczają jedne zajęcia z wartości pieniądza w czasie na dowolnej uczelni by
      zrozumieć, że na więcej niż 25 lat się kredytów nie zaciąga. Po prostu.
      A na zachodzie ci, których na mieszkanie nie stać mają do wyboru wynajem
      mieszkań należacych do gmin za ceny równe obecnym polskim. Tylko, że na
      Zachodzie wciąż się więcej zarabia.

      I dlatego przeciętnie 40% ludności mieszka tam w wynajętych mieszkaniach całe
      życie (a w Polsce to tylko 20%, podobnymi wyjątkami jak Polska są UK, Dania i
      Irlandia), nie tyra byle tyko kupić sobie kawalerkę. A dodatkowe zaoszczędzone
      środki ludności napędzają od dekad rynek konsumpcyjny.
    • kolaabb będą mareczku spadać przez wiele lat 08.12.09, 09:17
      będą mareczku spadać przez wiele lat. Bo sprzedajni dziennikarze,
      nagła dostępność kredytu i niska podaż napompowały je do granic
      absurdu. I nastąpiło nasycenie rynku, demografia i niewiarygodność
      sprzedajnych gwiazd żurnalistyki
    • Gość: mx Ceny sa potwornie wysokie wiec co ? wzrosna Buahah IP: 84.38.22.* 08.12.09, 09:32
      czekajcie sobie na wzrosty
      • Gość: wynajmujacy Re: Ceny sa potwornie wysokie wiec co ? wzrosna B IP: 83.19.213.* 08.12.09, 10:51
        dupa nie spadki cen beda, w krakowie nawet lekko podskoczyly, w rozsadnej
        lokalizacji (kurdwanow, oswiecenia itp) 6100-6200 wiec nie ma mowy o
        jakichkolwiek spadkach niestety
        • Gość: mx Re: Ceny sa potwornie wysokie wiec co ? wzrosna B IP: 84.38.22.* 08.12.09, 11:10
          żeby ceny wzrosły musi być nabywca, nabywców nie ma na taką podaż jak
          jest
    • Gość: znowumareczek Od dostępności kredytu zależy czy mieszkania po... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.09, 10:00
      Nawet nie czytam tych bzdurnych analiz. Marek Wielgo i wszystko jasne.
      Największy naganiacz III RP!!!
    • Gość: x Od dostępności kredytu zależy czy mieszkania po... IP: *.dublin.corp.yahoo.com 08.12.09, 10:08
      we wrocku transakcyjna 6800zł? chyba ich popie...ło , naciągany artykuł
      który sztucznie próbuje zawyzyc ceny - transakcyjna we wrocku wynosi 5500zł a
      nie 6800zł jak kłamią deweloperzy w tym sponsorowanym artykule, ceny bankowo
      beda spadac bo nie ma juz jeleni bez kredytu
    • Gość: x Od dostępności kredytu zależy czy mieszkania po... IP: *.dublin.corp.yahoo.com 08.12.09, 10:14
      kredyt = stres, 0 oszczędności, 0 wakacji, nerwica, życie jak biedak, a
      wszystko po to by bankowi co miesiąc w zębach zanosić ratę, pozdrawiam
      kredytobiorców :)
      • Gość: mortage killer mamy 3 kredyty i co ? IP: 198.28.69.* 08.12.09, 11:38
        mam jeden na mieszkanie, ktore wynajmuje i to splaca mi z nawiazka rate (koszt 1,8% rocznie), mamy z zona na dom jeden w chf i jeden w pln, rata obu 600pln (koszt jednego 1.8% a drugiego jakies 5% z kawalkiem - nie wiem dokladnie ale splacic chcemuy go przed czasem bo warunki nie sa dobre) i co ? mieszkamy za miastem, mamy 2 samochody i za chwile wieksza rodzine, nie oszczedzamy na "jedzieniu i myciu" jedziemy wiosna na ladne wakacje. fakt wiele rzeczy robilem sam, lacznie z wykonczeniem, ale jakos dajemy rade. pozdro dla rozumiejacych problem kolego !
        • Gość: asdf Re: mamy 3 kredyty i co ? IP: 192.16.134.* 08.12.09, 12:29
          No i o to chodzi. Pozyczaj i spekuluj. To model zachodnio
          europejskiej gospodarki!
          Gratulue postepu.
          A nie jak polusy oszczedzaja i kupuja za gotowke.
      • Gość: moni0505 Re: Od dostępności kredytu zależy czy mieszkania IP: *.adsl.inetia.pl 08.12.09, 16:52
        Przemawia przez Ciebie zazdrość, pewnie chciałeś kredyt i Ci nie
        dali, co? Bo ktoś kto nie zazdrości, to ma gdzieś czy ktoś ma kredyt
        czy wynajmuje mieszkanie, mieszka u mamy, ewentualnie w kartonie.
        Prywatna sprawa każdego. Wyobraź sobie, że są w Polsce ludzie,
        którzy zarabiają na tyle dużo, że stać ich na ratę kredytową i
        wakacje 2x w roku. Wiem, trudno to sobie wyobrazić ludziom, którzy
        zarabiają 1000 zł miesiecznie i jedyny znany im kredyt, to
        zadłużenie w sklepie osiedlowym. Mogłabym napisać, że pozdrawiam
        wszystkich wynajmujących i mieszkających w kartonie lub u mamy, ale
        tak jak pisałam wyżej, uważam, że jest to osobista sprawa każdego
        gdzie mieszka i co robi ze swoimi pieniędzmi. Ja chcę mieć swój dom,
        jak ktoś chce wynajmować całe życie albo czekać aż mieszkania
        stanieją o 50% i bank będzie w końcu chciał z nimi rozmawiać to ich
        sprawa. Zasatnawiam się skąd na tym forum tylu pseudoekspertów,
        jakby faktycznie byli tacy mądrzy i przewidujący to mieliby już po 3
        mieszkania i zarabiali na wynajmie a nie czekali, aż mieszkania
        stanieją o połowę.
    • Gość: znajomy p.Plosiaka Obecnie Pan Plosiak jest zajęty IP: *.adsl.inetia.pl 08.12.09, 10:34
      i nie może udzielać się na forum. Jak tylko znajdzie chwilę czasu to zaszczyci
      szanownych "kartoniarzy" i "mieszkających u mamusi i tesciowej" swą osobą i
      przygotuję analizę na temat : "Przyszłość i przeszłość rynku nieruchomości w
      Polsce na przykładzie mieszkania M3"
    • Gość: gosc mozna czkawki ze smiech dostac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.09, 11:09
      mozna czkawki ze smiech dostac... czteroosobowa rodzina o dochodach
      3,5 tys netto i kredyt fantastyczne !!!
      chyba na wsiowa chatke kury + krowa gratis , wlasny chlewik i
      warzywniak pod nosem.

      kurcze ze ludzie nie wstydza sie pisac takich bzdur
      • Gość: marek Re: mozna czkawki ze smiech dostac IP: *.sileman.net.pl 08.12.09, 13:23
        To jakiś patologiczny przypadek. Po spłacie kredytu zostaje im na zycie ok 2500.
        Poza tym zarobki nie są w Polsce wysokie, ale na pewno statystyczna rodzina ma
        dochód 1.5x - 2x wyższy. Oficjalnie niby zarabia się 2500 pln/mies ale dodatkowo
        przynajmniej połowę z tego bierze się w kopercie.
        Co do cen mieszkan - trzeba wziąć pod uwagę fatalny stan tych istniejących. Np.
        na G. Śląsku do wyburzenia są całe dzielnice. Nie burzy się bo nie ma mieszkań
        zastępczych, mimo że lokatorom spada tynk i leje się woda na głowę. Do tego
        dochodzi migracja ze wsi do miast i ogólny brak 1mln-2mln mieszkań. Więc
        kierunek jest tylko jeden, a to co jest teraz to tylko korekta.
        • Gość: jelen Re: mozna czkawki ze smiech dostac IP: 78.8.141.* 08.12.09, 22:33
          Tak i teraz ci mieszkajacy w tych ruderach poleca po kredycik (przy ich
          dochodach kredyt na 100 lat) na nowy 30 m2 apartament skladajacy sie z golych
          scian i okien z plastix fantastix.
          Normalnie jak w komunie ludzie beda stali w kilometrowych kolejkach po wlasny
          kwadrat.
    • Gość: ferning zdolność kredytowa czteroosobowej rodziny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.09, 11:22
      Mówicie i piszcie co chcecie...
      ale ktokolwiek obliczył zdolność kredytową czteroosobowej rodziny
      z dochodem 3,5k jest chorym człowiekiem. Taka rodzina nie ma czegoś takiego
      jak zdolność kredytowa. Taka rodzina nie może sobie pozwolić na wzięcie
      kredytu. Jeśli go weźmie to osoby które jej w tym pomogą powinne pójść
      siedzieć za pomoc w zbrodni. Już nie powiem o tym jaką wysokość kredytu
      obliczyli... zbrodnia.
      • Gość: gosc Re: zdolność kredytowa czteroosobowej rodziny IP: 213.17.175.* 08.12.09, 11:38
        dokladnie i jeszcze jedno sprawdzone w realnym zyciu a nie na
        wirtualnych symulacjach
        najczesciej jest taki scenariusz:
        starasz sie o kredyt idziesz do kilku bankow robia ci symulacje
        kredytowa i jest pieknie , placisz zadatek na mieszknaie 10 %
        sporzadzasz umowe przedwstepna idziesz z powrotem do banku i tu
        rozczarowanie czesc ci odmawia inne szukaja dziury w calym, robia
        problemow, zainwestowales jakies pieniadze wiec powoli wpadasz w
        panike i najczesciej godzisz sie czasami na bardzo niekorzystne
        warunki umowy !!!

        oczywiscie 3,5 tys na czterosobowa rodzine i kredyt na 200 tys zaden
        sznujacy sie redaktor nie powinien w ogole czegos takiego
        zamieszczac ! za to powinno sie karac banki/posrednikow wysokimi
        grzywnami a sprawa powiinien sie zajac UOKIK
        • Gość: JK Re: zdolność kredytowa czteroosobowej rodziny IP: *.bph.pl 08.12.09, 14:31
          Panowie - czegos tu nie skumaliście - wyliczenie zdolności dla
          rodziny o dochodzie 3,5 kPLN ma pokazywac zmianę średniej marży
          banków dla kredytów hipotecznych, a nie konkretny przypadek, ma
          pokazać tendencję na rynku kredytów.
    • Gość: bankier Re: Od dostępności kredytu zależy czy mieszkania IP: *.gemini.net.pl 08.12.09, 12:13
      "Po trzech wzrostowych miesiącach, w październiku indeks cen transakcyjnych
      mieszkań w 18 miastach Polski spadł o 0,5 proc. przy wzroście wolumenu
      transakcji." Takie analizy podaje Open Finance Analize
      Wszystko zależy więc od banku, zarządu i polityki danego miasta,
      nie można generalizować.
    • Gość: fred_filozof Co to za bzdury? IP: 188.33.156.* 08.12.09, 12:13
      Jak można zamieszczać opinie "analityków" z szybko.pl czy innej tabeli ofert
      jeżeli serwisy te nie mają pojęcia o cenach transakcyjnych ponieważ mają
      dostęp wyłącznie do cen prezentowanych za ich pośrednictwem tj. cen
      ofertowych? I to które są bardzo mocno zafałszowane ze względu na to, że:
      a) te same oferty wystawia wielu oferentów (pośredników);
      b) oferty "kiepskie" okupują strony latami i pies z kulawą nogą ich nigdy nie
      wybierze, a statystyka wobec ich ciągłego uwzględniania jest sztucznie
      zawyżana. Sztucznie - bowiem nie jest to tak naprawdę oferta sprzedaży lecz
      zwykłe polowanie na tzw. "leszcza". Zwyczajnie część (wcale nie mała!)
      oferentów nie ma żadnej życiowej potrzeby, aby sprzedać mieszkanie, a pomimo
      tego je wystawia na sprzedaż licząc na "uderzenie sakiewką złota z nieba";

      Jedynym wiarygodnym źródłem cen transakcyjnych są notariusze, a to dlatego że
      przez ich ręce zgodnie z polskim prawem muszą przejść wszystkie transakcje, a
      nie jakiś wycinek jak to ma miejsce w przypadku banków czy innego openfinance.

      Co do samych cen. Sprawa jest trywialnie prosta. Cena jest uzależniona od
      relacji popytu do podaży. Czym wyższy popyt tym cena wyższa. A popyt tym
      wyższy czym więcej ludzi chce mieszkanie kupić. A tym więcej ludzi chce
      mieszkanie kupić im większy wyż demograficzny w "fazie zakupowej". Ta "faza
      zakupowa" w przypadku rynku nieruchomości to wiek 24-33 lata, tj. wiek w
      którym młodzi ludzie potrzebują mieszkania, bo chcą się całkowicie
      usamodzielnić / założyć rodzinę i MAJĄ na to środki (a raczej możliwość ich
      pozyskania). Z prostej analizy wynika co następuje: Wyż demograficzny, który
      właśnie się przetacza jest z lat 1980-1982, ludzie ci mają obecnie 28-30 lat.
      Przy założeniu, że młodzi ludzie zaspokajają swoje potrzeby mieszkaniowe we
      wskazanym wieku (24-33 lata) wychodzi prosty wniosek: można liczyć na względną
      stabilizację cen w okresie najbliższych 3-5 lat jednak z coraz silniejszą
      presją na ich spadki. Owa presja wynika z tego, że:
      a) Wiele osób z wyżu już kupiło mieszkanie
      b) Ceny osiągneły szczyt możliwego do wygenerowania w życiu człowieka (tj.
      bardzo dobrze lub dobrze zarabiającego - inni niestety dawno z tej konkurencji
      zostali wykluczeni) strumienia dochodów, które mogą być przeznaczone na spłatę
      kredytu/utrzymanie mieszkania.

      W chwili obecnej deweloperzy stoją w obliczu ostatniej szansy na wydojenie
      klientów. Muszą się jednak bardzo spieszyć, bo za trzy lata będzie dawno "po
      gruszkach"...
      • kretynofil Statystyka... 08.12.09, 12:32
        Fajnie ze spojrzales na dane - i cos Ci tam wyszlo. Szkoda tylko ze nie zwrociles uwagi na jedna rzecz. W okresie "wyzu godziny policyjnej" urodzilo sie okolo 2mln dzieci (przyblizenie). Zgodnie ze statystyka, srednia krajowa ma tylko okolo 600.000 z nich. To daje 300.000 par zarabiajacych okolo dwie srednie (zeby maksymalnie zwiekszyc ilosc takich par, zakladam ze nie pobieraja sie ludzie z "mieszanymi zarobkami") - czyli magiczny pulap 3500netto. Zakladamy ze nikt nie wyjechal do UK - a to kolejna bzdura, bo po uwzglednieniu emigracji moze zostaloby 150.000 takich par.

        Czyli mamy 300.000 malzenstw zainteresowanych kupnem mieszkania. Zakladamy ze zadna z par nie dostala w spadku po babci mieszkania - kolejne zalozenie z dupy wyjete, bo jak wziac pod uwage emigracje, spadki itd. zostanie moze 100.000 par zainteresowanych kupnem.

        I teraz - w ciagu ostatnich 10 lat wybudowano ponad milion nowych lokali mieszkalnych. Czyli co? Wyz ma kupowac po trzy mieszkania na malzenstwo? Albo po dziesiec, uwzgledniajac rzeczywista liczbe takich malzenstw?
        • Gość: asdf w dzisiejszycz czasach fundametem jest ilos dodruk IP: 192.16.134.* 08.12.09, 12:42
          w dzisiejszycz czasach fundametem jest ilos dodrukowanych pieniedzy
          do ilosci zwijanych derivatives. To sa dwie sily ktore decyduja o
          inflacji / deflacji.
          I wg. mnie jest zagroznie inflacja a nawet hiperilfacja. I poprostu
          oszczednosci zostana zniszczone.
          To ile rodzin chce kukpic mieszkanie etc... niespecjalnie ma duzy
          wplyw.
        • znajomy_jennifer_lopez Re: Statystyka... 08.12.09, 13:10
          Może się już nie będe odzywał, hehe, jednak jak widzę "taką" statystykę to nie moge się powtrzymać

          1) 3500 to magiczna kwota w badaniach expandera, w rzeczywistosci ludzie biorą kredyty często przy nizszych zarobkach (zauważ np że wg AMRONA - co dla mnie było dużym zaskoczeniem - tylko 25% kredytobiorców ma mniej niż 20% wkładu własnego, często mają 50% (pewnie wiekszosc z tych "poniżej 20%" to młodzież ale częśc na pewno "w posagu" dostała mieszkanie albo przynajmniej pół - wiec np potrzebuja 100-150 tys które dostaną nawet przy zarobkach, nie wiem, pewnie ok 2000zł.
          2) Wiele osób żyje samotnie, a nawet jeśli razem to formalnie bez małżeństwa - co nawet jest dla nich korzystne przy zaciąganiu kredytu. Dam sobie głowe uciąć że jest ze 100 tys związków gdzie facet/kobitka zarabia np 3000 netto i bierze kredyt a druga osoba nie ma nic albo 1000zł (w Twoich statystykach to osoba spoza tych 600 000) wiec kredyt biorą "na jedną osobę" - drugiej formalnie nie ma choc de facto juz mieszkaja razem itd.
          3) Piszesz o "sredniej krajowej" a ta zawiera dane z płac, bardzo niekompletne.
          a) Po primo mamy w Polsce jakies 2mln jednoosobowych firm któych dochody nie wchodzą do średniej - jesli tylko połowa ma "średnią" krajową to masz milion osób
          b) Po secundo fuchy, dodatkowe etaty często jako kontrakty - nie są lub nie w pełni są wykazywane w "przeciętnych wynagrodzeniach sektora przedsiębiorstw"
          c) Wysokie składki ZUS i podatki "skłaniają" wielu przedsiebiorcow - podobno zwłaszcza w budownictwie - do wypłaty minimalnej krajowej i "deputatu pod stołem" - ile jest takich osób?
          d) Nie założyłeś - w moim otoczeniu przez chwilę niemal powszechnego - żyrowania kredytów młodym przez rodziców. Znam nawet (naprawde) przypadki że rodzic pomaga/spłaca "dziecku" ratę kredytu (i to nie tylko "dziecku" studentowi - choc dla mnei to już trąci patologią)
          REASumując tych osób jest troche więcej - choć wolalbym napisac ze juz nikogo nie ma - bo wiesz, za 3 lata kupuje dom wiec - zapewne - chce "naganiać na spadki".

          Statystyka wszystko wykaże - zależnie od życzenia zleceniodawcy to tak a propos - również raportu AMRONa
          • kretynofil No dobrze... 08.12.09, 13:54
            > 1) 3500 to magiczna kwota w badaniach expandera, w rzeczywistosci ludzie biorą kredyty często przy nizszych zarobkach (zauważ np że wg AMRONA - co dla mnie było dużym zaskoczeniem - tylko 25% kredytobiorców ma mniej niż 20% wkładu

            Podstawowe pytanie - czy ten "wklad wlasny" to gotowka czy hipoteka na mieszkaniu rodzicow. Roznice chyba rozumiesz.

            > 2) Wiele osób żyje samotnie, a nawet jeśli razem to formalnie bez małżeństwa - co nawet jest dla nich korzystne przy zaciąganiu kredytu. Dam sobie głowe uciąć że jest ze 100 tys związków gdzie facet/kobitka zarabia np 3000 netto i bierze kredyt a druga osoba nie ma nic albo 1000zł

            Nie nadstawiaj tak latwo glowy. Wlasnie dlatego przyjalem "malzenstwa z tej samej kategorii" - bo znacznie wiecej wyjdzie Ci par po 1750 netto kazde niz 3000+1000 netto. Dlaczego? Bo powyzej sredniej licznosc kolejnych grup spada gwaltownie.

            > 3) Piszesz o "sredniej krajowej" a ta zawiera dane z płac, bardzo niekompletne.

            Tak, zalozylem tez, czego juz jakos korygowac nie chciales, ze zadna z osob z tych dwoch milionow nie jest chora/na rencie/bezrobotna itd.

            Nawet jesli w tej grupie sa jednoosobowe firmy - to znowu to samo: czesc z nich rzeczywiscie zarabia, czesc tylko udaje ;) Uzylem prostego modelu, zalozylem wariant optymistyczny (dla scenariusza wzrostow cen) i i tak mi wyszlo ze dupa.

            Statystyka jest nieublagana.

            > b) Po secundo fuchy, dodatkowe etaty często jako kontrakty

            Oczywiscie. Ciekawi mnie jedno - rok temu bys sie klocil z taka argumentacja. Napisz jeszcze ze przeciez na ulicach jest coraz wiecej drogich samochodow ;)

            > c) Wysokie składki ZUS i podatki "skłaniają" wielu przedsiebiorcow

            Dodaj jeszcze tlumy w centrach handlowych. Juz to przerabialismy.

            > d) Nie założyłeś - w moim otoczeniu przez chwilę niemal powszechnego - żyrowania kredytów młodym przez rodziców.

            No i zapomnialem o tym, ze mieszkania po tych rodzicach maja to do siebie ze znikaja.

            Serio, Znajomy, mam wrazenie ze cofnelismy sie w czasie ;)
          • Gość: CV* Re: Statystyka... IP: *.146.228.131.nat.umts.dynamic.eranet.pl 08.12.09, 22:38
            > 3) Piszesz o "sredniej krajowej" a ta zawiera dane z płac, bardzo niekompletne.
            > a) Po primo /.../
            > b) Po secundo /.../
            > c) /.../
            > d) /.../

            Nie wymieniłeś jeszcze bardzo w Polsce ważnego e) (Po quinto :)) Rolnicy.
            Rolnicy to ładne parę milionów coraz bogatszych ludzi, nie płacących żadnego
            podatku od dochodów, nie składających rozliczeń rocznych, pozornie pozostających
            poza obiegiem gospodarczym więc nie wchodzących do żadnej średniej....
            tymczasem wystarczy, że taki chłopek sprzeda hektar podzielonego na działki pola
            i natychmiast zostaje milionerem. Zwykle każde z jego studiujących w mieście
            dzieci ma wówczas kupowane mieszkanie. Warto więc i o nich pamiętać w naszych
            rozważaniach.
        • mara571 Obywaj macie racje, tylko ze, 08.12.09, 13:50
          to nie jest takie proste.
          Trzeba jescze uwzglednic czynnik migracji do niektorych osrodkow miejskich z
          Warszawa na czele.
          To wlasnie w wiekszych miastach kupowal wyz demograficzny swoje pierwsze
          mieszkanie. I byl popyt. Powiem wiecej nadal jest. Tylko banki przykrecily kurek
          z kredytami.
          Teza "Cena jest uzależniona od relacji popytu do podaży." jest w przypadku
          nieruchomosci nie zawsze prawdziwa. Podaza mozna sterowac na rynku mieszkaniowym
          i to latwo, jesli
          1. panstwo/miasto wycofalo sie calkowicie z budownictwa tanich
          mieszkan socjalnych
          2. tereny nadajace sie na budowe domow znajduja sie w rekach ludzi,
          ktorzy co prawda mieszkania chca budowac, ale nie sa
          zainteresowani ich sprzedaza bez zysokich zyskow.
          Potwierdzil to w dyskusji o mieszkaniach w miescie lub poza z rozbrajaca
          szczeroscia niejaki Łukasz Madej:
          "Nikt nie buduje mieszkań po to, żeby je sprzedawać jak najtaniej. Deweloper
          rusza z dużym projektem kawałek od granicy miasta po to, by wygenerować jak
          najwyższą wartość tego miejsca."

          Wydaje mi sie, ze nie chodzi tylko o budowe poza granica miasta. W miescie jest
          to samo.
          Przykladem aglomeracji, gdzie liczba mieszkancow sie zmniejszyla jest
          aglomeracja slaska. I prosze spojrzec na liczby z tego regionu: ceny naleza do
          najnizszych w Polsce.
          Popytu na male mieszkania w blokowiskach brak. Na Osiedlu Tysiaclecia ktorys z
          krakowskich developerow wystawil nastepny wieowiec z klatkami po 40 mkw i nie
          moze tego sprzedac. Podobne problemy ma wegierski developer z Debowymi Tarasami.
          Ceny tych lokali za za wysokie. Mozna kupic taniej na rynku wtornym. Duzo taniej..
          Tak sobie mysle, ze inne aglomeracje wkrotce sie tez nasyca.
          Przerazajce jest jedynie, ze dzieki nieudolnosci panstwa polskiego i jego
          kulawego prawa zeszpecono dodatkowo nasze miasta, ktore juz wczesniej zniszczyla
          architektura PRL.
          • Gość: fred_filozof Re: Obywaj macie racje, tylko ze, IP: 188.33.156.* 08.12.09, 15:24
            Cóż, masz wiele racji. O cenach również decyduje strona podażowa relacji. I
            dlatego "przeregulowanie" rynku jest tak szkodliwe, bo tworzy warunki
            monopolistyczne.
            Zauważ jednak, że wszystkim zależy na tym, aby było jak najdrożej. Pierwszy,
            największy i najgroźniejszy naganiacz - to polski rząd (tj. kolejne ekipy
            zmieniające się jak w kalejdoskopie wszystkie robiące tak naprawdę to samo - tj.
            samym sobie dobrze). Bo to on decyduje o tym ile terenu i jakiej jakości można
            przeznaczyć pod budownictwo mieszkaniowe. On również odpowiada za planowanie
            przestrzenne, - o pardon - a raczej jego zupełny brak. Również nikt inny jak
            rząd jest odpowiedzialny za umożliwienie spekulacji na polskim rynku
            nieruchomości. Naprawdę, nie potrafię się doszukać żadnych korzyści dla narodu
            (i kraju - w tej właśnie kolejności) z dopuszczenia do rynku "inwestorów"
            zagranicznych i umożliwienia im handlu pakietowego. Chcą budować - niech budują,
            ale na boga kolejny pośrednik, który zupełnie nic nie wnosi nie jest do niczego
            potrzebny. Chyba polacy nie są takimi imbecylami, aby zagranica musiała im
            pokazywać jak się kupuje i sprzedaje mieszkania? Chce obcokrajowiec kupić
            mieszkanie w polsce? Proszę bardzo, ale jedno i po zdaniu egzaminu państwowego z
            języka polskiego i po udokumentowaniu 5 letniego pobytu w kraju. Tak więc widać,
            że można dbać o własnych obywateli i rynek - tyle tylko, że nikt tego robić nie
            chce.
            I tutaj dochodzimy do sedna tematu. Żyjemy bowiem w kraju, który jest wrogi
            wobec własnych obywateli.
            • mara571 zapomniales o akcesie do Uni 08.12.09, 15:42
              polski rzad wytargowal ograniczenia sprzedazy ziemi cudzoziemcom, ale w zamian
              musial ustapic w sprawie mieszkan i domow.
              Zreszta nie przecenialabym wplywu zagranicznych spekulantow na cenowy boom w
              latach 2006-2007. Ile kupili mieszkan? 10% oferty, moze nawet mniej.
              Cos musza z nimi zrobic: maja dwa wyjscia: sprzedac albo wynajac.
              Najistotniejszy wplyw na ceny mialy latwo dostepne kredyty na 100 i wiecej procent.
              Inwestowanie w nieruchomosci w Polsce to maly pryszcz w porownaniu z
              transakcjami w Niemczech. Amerykanskie fundusze inwestycyjne kupily setki
              tysiecy starych mieszkan w blokowiskach i mieszkan kolejowych. A pieniedzy na
              remonty nie maja. Czynszu tez sie nie da podniesc, bo lokatorzy i tak uciekaja.
              Po swiecie krazy podobno 600 bilionow kapitalu pochodzacego z roznych funduszy.
              Swiatowy produkt brutto rocznie wynosil okolo 40 bilionow. Bedzie jeszcze wesolo.
        • Gość: Gbur ta statystyka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.09, 20:45
          > W okresie "wyzu godziny policyjnej" urodzilo sie okolo
          > 2mln dzieci (przyblizenie).

          konkretnie:

          1979- 691 tys
          1980- 695
          1981- 681
          1982- 705
          1983- 723
          1984- 701
          1985- 680

          Załóżmy, że przeciętna wieku kredytobiorców to 28 lat, w 1981 to 681
          tyś, jak widać są jeszcze spore rezerwy. Oczywiście są tacy z
          roczników 1982 czy 1983 co już wzięli kredyty ale są też tacy z
          roczników 1979 czy 1980 co jeszcze nie wzięli, a mają taki plan.

          > Zgodnie ze statystyka, srednia krajowa ma tylko ok
          > olo 600.000 z nich.

          Chętnie zapoznam się z tą statystyką. Szczególnie dotyczącą
          większych miast typu (gdzie ceny wysokie): Warszawa, Poznań,
          Wrocław, Kraków

          > I teraz - w ciagu ostatnich 10 lat wybudowano ponad milion nowych
          lokali mieszk
          > alnych. Czyli co? Wyz ma kupowac po trzy mieszkania na malzenstwo?
          Albo po dzie
          > siec, uwzgledniajac rzeczywista liczbe takich malzenstw?

          Myślisz Ty czasem ? A ci z wcześniejszch roczników nie mogli kupować?
    • Gość: kredytobiorca Od dostępności kredytu zależy czy mieszkania po... IP: *.gemini.net.pl 08.12.09, 12:15
      "Po trzech wzrostowych miesiącach, w październiku indeks cen transakcyjnych
      mieszkań w 18 miastach Polski spadł o 0,5 proc. przy wzroście wolumenu
      transakcji." Takie analizy podaje Open Finance
      Analize

      Wszystko zależy więc od banku, zarządu i polityki danego miasta,
      nie można generalizować.
      • steady_at_najx Re: Od dostępności kredytu zależy czy mieszkania 08.12.09, 12:25
        Nie ma to jak pocieszac sie prognozami OF.... Bedziesz jednakze
        bardzo rozczarowany jak klitka ktora miala spasc 0,5 % przez 3
        miesiace spadnie przez te miesiace o procentow 5.
        • aaron.felb Re: Od dostępności kredytu zależy czy mieszkania 09.12.09, 06:57
          jakoś nie mogę narzekać na Open, gdyby nie jeden z doradców wtopił bym na
          frankach i to porzadnie. A tak wziąłem kredyt w PLNach i wiem przynajmniej na
          czym stoję.
    • Gość: pozdr To juz koniec spadkow.Krtynofil przegral zycie! IP: 192.16.134.* 08.12.09, 12:27
      Tak moje drogie Trole , banki zaczely pompowac w rynek kase z
      bailoutow i wasze oszczednosci sie topia. Zreszta waszymi
      oszczednosciami tylko wspieracie akcje kredytowa, ktora powoduje
      wzrost cen i spadek wartosci waszych oszczednosci.

      Niestety troluchy typu Kretynofil nie wiedza co to rezerwa frakcyjna
      jakiej wielkosci ona jest w PRL2, oraz w co inwestuja pieniadze z
      waszych kat.
      • steady_at_najx Re: To juz koniec spadkow.Krtynofil przegral zyci 08.12.09, 12:31
        co to kąto ? Jakas nowa usluga bankowa ?
        • Gość: asdf co ma ortografia do cen mieszkan? IP: 192.16.134.* 08.12.09, 12:39
          nawin cos na temat jakis kontr arg. czy cos.
      • frusto Re: To juz koniec spadkow.Krtynofil przegral zyci 08.12.09, 14:36
        Niesmialo zwracam uwage, ze jak na razie kto nie kupil rok temu mieszkania, ten
        teraz za tą samą kwotę może kupić mieszkanie większe. Jeszcze nieśmialej
        zauważam, że oprócz wysoko-oprocentowanych lokat są także inne inwestycje, które
        znakomicie chronią posiadane fundusze przed stopnieniem.

        • Gość: asdf No jakie inwestycje? zloto nikiel czy co? IP: 192.16.134.* 08.12.09, 14:43
          przenica?
          Czy synthetic colaterized debt obligations?
          • Gość: aa Re: No jakie inwestycje? zloto nikiel czy co? IP: *.chello.pl 08.12.09, 19:13
            jezeli juz to "collateralized"
      • mara571 bankowy fachowcu, moze oswiecil bys nas 08.12.09, 15:21
        tumanow i powiedziel, ile SFR i euro pozyczyly polskie oddzialy roznych bankow w
        swoich centralach na udzielenie kredytow "jelonkowych" w latach 2006-2007?
        • Gość: asdf wazne jest ile nowych chf wyprodukowal centralny b IP: 192.16.134.* 08.12.09, 15:30
          wazne jest ile nowych chf wyprodukowal centralny bank swajcarii, ecb
          i fed.

          to spowoduje inlfacje lub hiperinflacje. A wtedy ceny wszystkiego
          pofruna, rowniez domow. Ale notowane w walutach.
          Cena domow w gold oz spadnie to zgadzam sie. Ale nikt tu
          nieoszczedza w zlocie tylko w euro , zlotowkach itp....
          • mara571 nie odpowiedziales na moje pytanie 08.12.09, 16:06
            to po pierwsze.
            Po drugie, zacznie sie inflacja czy hiperinflacja, to podniosa sie stopy
            procentowe. Banki matki nie pozyczyly pieniedzy polskim corkom na staly procent.
            One zrobia wszystko, aby otrzymac kapital z powrotem po realnej cenie.
            • Gość: asdf Re: nie odpowiedziales na moje pytanie IP: 192.16.134.* 08.12.09, 16:17
              1. a kim ty jestes ze mam odpowiadac na twoje pyt?

              sa 2 sily teraz akcja pompierska central bankierow i implodujace
              dereivatives, np CDS na dlugach Dubaju.
              Nikt niewie ktora z sil jest wieksza bo banki nie ujawniaja
              wielkosci zlych inwestycji. Wiec niewiadomo czy baiouty zalataja
              czarna dziure czy nie.

              Ponoszenie stop zaistnieje dopiero po inflacji. Najpierw inflacja
              potem stopy. wiec najpierw ceny wzrosna a potem beda mega odsetki na
              dlugach. czyli syf

              ale jak pisze moze byc tez deflacja wtedy ceny nieruchomosci spadna.
              Ale cale te fundamenty kretynofilskie sa bezsensu bo on pisze o
              podaz/popty w warunkach gdy waluty sa w stalej ilosci w obiegu. A
              niema takich warunkow. I w dzisiejszym czasie fundamenty sa oderwane
              od cen.
              • mara571 a jednak piszesz 08.12.09, 16:31
                chociaz z bledami ortograficznymi i gramatycznymi przedstawiasz dowody na moja teze, ze pracujesz w branzy finansowej.
                Co do poniekad slusznej tezy, ze podnoszenie stop nastepuje dopiero po wystapieniu inflacji, pragne ci przypomniec, ze podnoszenie plac nastepuje jeszcze pozniej.
                A poniewaz w tym forum dyskutowane sa przede wszystkim polskie problemy mieszkaniowe, ceny nieruchomosci i kredyty hipoteczne, mozna sie domyslic,ze chodzi miedzy innymi o problem wysokosci rat kredytu.
                Rozumiem, ze odpowiedzi na moje pytanie nie dostane.
                A na temat kim jestem mozesz sobie pofantazjowac...
    • Gość: xxx Od dostępności kredytu zależy czy mieszkania po... IP: *.spray.net.pl 08.12.09, 14:22
      czytam Wasze komentarze i jakoś nikt nie zauważył faktu że papierowy
      pieniądz się dewaluuje i choćby z tego powodu ceny nieruchomości
      będą szły do góry przynajmniej nominalnie, każdy kolejny budżet
      zakłada spory deficyt i inflację, trzymanie oszczędności w banku czy
      obligacjach dłużej niż 3-5 lat moim zdaniem jest szaleństwem, a za
      20-30 lat te pieniądze będą nic nie warte, tylko złoto i
      nieruchomości mogą jakoś zabezpieczyć oszczędności przy obecnym
      systemie gospodarczym nie wspominając o kataklizmach z życia
      poprzedniego pokolenia czyli wojna, kilkukrotna wymiana pieniądza
      plus hiperinflacja
      • rydzyk_fizyk Re: Od dostępności kredytu zależy czy mieszkania 08.12.09, 19:33
        Poczytaj sobie o nieruchomościach w Republice Weimarskiej w czasie
        hiperinflacji - zmienisz zdanie :)
    • Gość: john Bzdura panie Wielgo!!! IP: *.devs.futuro.pl 08.12.09, 14:22
      To właśnie ceny transkacyjne spadają i to ostro. Przykład? kupując mieszkanie
      w Warszawie właściciele 15 lokali mówili o obniżce ceny. Choć np. coś jest
      wystawione za 500 000 zł to NIE BYLO NIKOGO KTO SZTYWNO TRZYMALBY SIE TEJ
      CENY. Upusty sa duże!!!
      Komu na rękę jest ten artykuł? deweloperom? lobby bankowemu? Ceny spadają i
      można się łądnie targować.
Pełna wersja