Dodaj do ulubionych

Walt Disney Co. rozstaje się ze studiem Pixar

IP: *.chello.pl 30.01.04, 20:33
"It's a shame" to - "szkoda", a nie "wstyd", tłumaczu-tłumoku. A jeśli
tłumaczył sam autor artykułu, to gratuluję mu dobrego samopoczucia i
umiejętności językowych wskazujących na nieopanowanie materiału z
książeczki "My English ABC".

olczyki(na)hot(kropka)pl
Obserwuj wątek
        • Gość: Palex Zaden nie ma racji do konca IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.02.04, 09:34
          Panowie, obawiam sie, ze zaden z Was nie ma 100% racji. Znaczenia slow w
          roznych jezykach czesto sie nie pokrywaja w 100%, a jedynie nakladaja na
          siebie. Wlele zalezy tez od kontekstu. M.in. dlatego dotad nie skonstruowano
          dobrego tlumacza elektronicznego. Moim zdaniem w tym kontekscie "It's a shame"
          to wiecej niz "szkoda", a mniej niz "wstyd". Mozna to przetlumaczyc np.: "to
          wielka szkoda". "Wstyd" w tym kontekscie (rynki kapitalowe) to byloby zbyt
          mocne slowo na Wall Street.
          Chyba nie ma powodu, zeby nazywac kogos "tlumokiem". Jezyki to delikatna
          materia...
      • Gość: felusiak Tytul do bani IP: *.nyc.rr.com 31.01.04, 06:18
        Steve Jobs jest nie tylko wspoludzialowcem Apple Computer ale takze jego CEO i
        wspolzalozycielem.

        Tytul artykulu sugeruje, ze to Disney chce rozwodu choc w rzeczywistosci to Pixar
        go zazadal. Pixar jest jeden a dystrybutorow wielu czeka juz w kolejce.
      • Gość: Łukasz Re: Walt Disney Co. rozstaje się ze studiem Pixar IP: *.chello.pl 31.01.04, 16:45
        Słonko, pozwól, że cię oświecę. I got a life and a pretty successful one, too.
        Jestem tłumaczem ze sporawym doświadczeniem i nie lubię partaniny. Ogólnie
        wyborcza coraz mniej mi się podoba, ale tłumaczenia mają czasem naprawdę
        straszne. Rozumiem, że jest to wynik ogólnoredakcyjnej bieganiny, żeby tylko
        oddać jakiś kawałek na czas. Ale nie wmówisz mi, że biznesmen z
        wielomilionowej korporacji, który opowiada gazetom o nieudanym kontrakcie z
        niedawnym partnerem, używa słowa: "wstyd". Czy wyobrażasz sobie to słowo w
        ustach Jasia Kulczyka albo Zbysia Niemczyckiego: "Wstyd Jasiu, wstyd, żeś mi
        tych akcji nie sprzedał, co to o nie pół roku, kurna felek zabiegam..." Tak?
        To nie "Kiepscy", stary. To Financial Times lub Wall Street Journal. Musisz
        zrozumieć, robaczku, że tłumaczenie to nie tylko tekst, czyli słowa, ale
        również kon-tekst, czyli okoliczności towarzyszące, tj. np. ułożenie danego
        wyrazu w towarzystwie innych lub sytuacja, w której wypowiedź ma miejsce. Tak
        samo krew mnie zalewa, gdy ktoś w radiu mówi: A teraz bluesowy standard "I'm
        sick and tired of...", czyli drodzy Państwo, "jestem chory i zmęczony
        czymśtam". Dosłownie, owszem zgadza się. Ale tak naprawdę oznacza to
        tylko: "mam po dziurki w nosie". Trzeba czytać między wierszami i tyle.
        Inaczej wszyscy tłumaczyliby wszystko dosłownie i byłaby niezła jatka. Polecam
        to pod rozwagę. I jeszcze jedno: jeśli ktoś dostaje za swoją robotę niezłą
        kasę i sporo prestiżu, a wykonuje swoje obowiązki partacko i to na forum
        publicznym, to ja mam prawo go skrytykować. Wyraz "TŁUMOK" jest ogólnie
        przyjętym w sieci (przynajmniej wśród fanów fantasy i s-f) określeniem
        kiepskiego tłumacza/tłumaczenia i z racji swej popularności zatracił już swój
        mocno obraźliwy charakter, nadal jednak wyrażając szyderstwo i ironię. I to
        właśnie chciałem przekazać autorowi. Jeśli Sz.P., to przepraszam, choć nie
        wycofuję. Ale przecież on i tak tego nie czyta. Jak to poznać? Po jego
        następnych artykułach, w których roić się będzie od podobnych gniotów.

        Pozdrawiam wszystkich kompetentnych
        olczyki(na)hot(kropka)pl
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka