Dodaj do ulubionych

Ile lat trzeba pracować na własne mieszkanie?

IP: *.sds.uw.edu.pl 11.01.10, 23:09
No po prostu majstersztyk analityczny...

Zamiast porownywac ile miesiecy pracuje sie na mkw - gdzie dopiero wyszloby
jak w Polsce jest koszmarnie drogo...

...porownuja ile lat pracuje sie w USA na dom 200mkw i w Polsce na mieszkanie
60mkw .....

W USA 3 lata, u nas 6 lat ...

nie wyglada to tak zle jak:

W USA 1/6 miesiaca pracy na mkw, w Polsce 1.2 ...

Obserwuj wątek
        • kretynofil Kilka rzeczy, krycha... 12.01.10, 09:18
          > Moze slowo na temat w jaki sposob bylo to cudo liczone?

          Wydaje mi sie ze to zostalo wyjasnione: mediana zarobkow/miasto i
          mediana cen/miasto. Pensje brutto.

          > I drugie slowo - dlaczego 90% tych "tanich mieszkan" brane jest na
          30-sto letnie kredyty?

          Z kilku powodow: raz, ze bankom sie to bardziej oplaca, wiec takie
          kredyty wola dawac. Dwa, ze klientom tez sie to czesto oplaca - poki
          co, wiekszosc kredytow bylo udzielanych przy niskich marzach: to byl
          najtanszy pieniadz na rynku. W 2006, nawet majac gotowke na
          mieszkanie, najbardziej oplacalo sie wplacic 20-25% (w celu obnizenia
          marzy i usuniecia dodatkowych oplat, jak ubezpieczenie - wiecej nie
          bylo sensu) a reszte 75-80% wlozyc na lokate.

          > I najwazniejsze - dlaczego w artykule nie pada zdanie "kupujcie -
          taniej nie bedzie"?

          Przesadzasz - artykul tego nie sugeruje. Fakt, porownanie jest nieco
          wybiorcze, brakuje "lokalnego kolorytu" - czyli jak wyglada ten
          wskaznik u naszych sasiadow (Czechy, Niemcy, Slowacja) - bo, poki co,
          Polska lezy w Europie i ma europejski model podatkowy.

          Co jest o tyle istotne, ze uwzgledniane sa pensje brutto a nie ich
          realna sila nabywcza.

          Ok, w NYC x lat, wiecej niz w Warszawie. Tylko pozostaje pytanie:
          ile, w ciagu tych x lat, obywatel zaplaci VAT ;)

          Dlatego - jesli pensja brutto, nieskalowana o wspolczynnik sily
          nabywczej, to proponuje porownywac z Niemcami, Francja, Belgia,
          Holandia - a nie, kurna, USA czy Australia...

          -------------

          Tak czy siak, wniosek jest smutny: Polacy musza pracowac tyle samo
          albo wiecej niz ich sasiedzi, na znacznie mniej atrakcyjne
          mieszkania. Sorry - 60m2 to ma byc mieszkanie dla rodziny? Ja teraz
          sie wyprowadzam z mieszkania 130m2, wczoraj ogladalem 80m2 - i
          wydawalo mi sie "malutkie" ;)

          Ja wiem, ludzie juz sie przyzwyczaili, mozna sie upchac na 40m2, sam
          to zreszta robilem. Ale czy warto?
          • znajomy_jennifer_lopez Czas przyznać sie do bycia naganiaczem lub błaznem 12.01.10, 09:52
            Panie Marku, zgodnie z obietnicą przypominam:
            "Radziłbym panu Markowi lepiej dobierac interlokutorów do rozmowy. Obiecuje zapytać go na początku przyszłego roku żeby sprawdził czy mieszkania w Żyradowie są już po 7000zł. Bo na razie to po prostu po raz kolejny wystawia się na pośmiewisko dając jakiemus szalonemu kolesiowi trybunę gdzie ten plecie o mieszkaniach w Żyrardowie za 7000zł/m2"
            forum.gazeta.pl/forum/w,778,101028215.html
            Czekam aż Pan spełni obietncę
            "Oczywiście sprawdzę ceny w Zyrardowie po Nowym Roku. Chcę też dodać, że w czasie dyskusji Stępiński mówił o tym, ze w takich miastach jak Zyrardów można budować tanie mieszkania (takowe nawet powstają), bo są ku temu wszelkie warunki. Zyrardowskie lofty to inna sprawa. Fakt są dość drogie, ale widać komuś one pasują. Z tego co wiem, w cenę wliczane są bardzo duże logie, za które normalnie deweloperzy kasują swoich klientów."
            mieszkaniowy.blox.pl/2009/10/A-moze-mieszkanie-pod-miastem.html
            Doprawdy trudny ma Pan dziś wybór: być cynicznym łgarzem naganiaczem czy naiwnym młodym pelikanem łykającym wszystko co mu developerzy i pośrednicy podsuwają pod nos (wg mnie własnie to ostatnie)

            Sam artykuł to piramidalne bzdury aż zęby bolą
            "Jednak Warszawa i Kraków ze wskaźnikiem 6,6-6,8 to już prawdziwa światowa czołówka pod względem niedostępności mieszkań

            Ale nie w liczbach bezwględnych synku a proporcji zarobków. A w krajach takich jak Polska gdzie władza i pieniądze sa silnie (silniej niż w np w Niemczech, Australii, USA) scentralizowane w stolicy takie proporcje 6,6-6,8 NIE SĄ NICZYM DZIWNYM. Tu, w kraju gdzie stolica "zgarnia" niemal wszystkie centrale firm, biznesu, urzędów itp wskaznik będzie ZNACZNIE wyższy niż w innych miastach, przez fakt centralizacji moze to byc nawet wiecej (wskażnikowo) niż w bardziej rozproszonych strukturalnie krajach.
            To raz. Dwa to manipulowanie. Najpierw pisze Pan o Sydney a potem że w Australii są mieszkania/domy 200metrowe. Tak, ale tą średnią zawyżają przedmiescia i małe miasta - im mniejsze miasto tym wiekszy metraz. Tak samo jak w Polsce. Niech pokaże mi Pan jakąkolwiek rodzinę w Pierdziszewie mieszkającą na 40m2. Nie ma bo są tam tylko domki jednorodzinne, siłą rzeczy o powierzchni 150-200m.
            To dwa.
            A trzy to dziwie się że NBP wciąż prowadzi swoją zbrodniczą politykę pompowania cen i bańki nieruchomosciowo kredytowej. ILE JESZCZE LAT zajmie im wprowadzenie rekomendacji T która - jesli bedzie miała założenia, w tym zwłaszcza min 25% wkładu własnego lepiej niż cokolwiek zatrzyma niekontrolowany dopływ pieniądza na rynek a co za tym idzie inflację. Czy NBP dba tylko o to by nir rosła cena pietruszki???
            To trzy.
            A cztery to porownianie z innymi miastami.
            Jesli w Lublinie jest jak w Bostonie to wg mnie jest już niezle a bedzie lepiej - jeszcze sie mocno rozwijamy, pensje bedą rosły a wzrost cen mieszkan za wejscie do UE i bańkę mamy juz przerobione - ceny rosnąc nie bedą zarobki tak wiec wskaznik bedzie sie poprawiał.
            A dlaczego niezle? Dlatego że 150m g...na szopa z tektury zwana w USA "domem" jest podobnie warta i jej budowa kosztuje podobne pieniądze co budowa murowanego, izolowanego 60m mieszkania w PL.
            Po piąte bowiem
            Mało kto na Zachodzie buduje takie meiszkania jak w Polsce:
            Irlandia, połowa to nieocieplone budynki, jesli juz z cegły to i tak bez izolacji termicznej (przewiewne, takie domki to w Polsce ludzie stawiają na ogródkach działkowych). Ledwie 10-20% domów i mieszkań w Irlandii ma standard podobny do tego w PL. Ironią jest że UE dopłaca na termoizolacje podczas gdy w Irlandii często domy nie mają żadnej izolacji termicznej - i wcale nie piszę o ruderach czy jakichs dizelnicach biedy.
            W USA domki z tektury - wiekszosc znanych mi Polako-Amerykanów zarabiajacych nawet sześciocyfrowe kwoty rocznie mówi że ich by nie było stac na kafelki od podłogi po sufit - nas stać.
            We Włoszech z kolei często dom przymierza sie do mebli - nie na odwrót bo tam meble na wymiar kosztują krocie i taniej wybudowac kuchnie pasującą do mebli niż kupić meble pasujące do wymiaru. Nas stac.
            Nie wspomne juz o szarej strefie (wiekszej niz w Australii) i niedoskonałosc pomiaru (Australia to stabilny kraj od dziesiecioleci, wypracowane metody, podatki, stabilny ustrój i gospodarka) doliczając szarą strefe wskaznik pewnie mozna by zmniejszyć o 0,5-1 pkt.
            ps. Czekam aż odczeka Pan Żyrardów.
            • Gość: jkl Re: Czas przyznać sie do bycia naganiaczem lub bł IP: 86.47.59.* 12.01.10, 10:08
              Doksztalc sie o Irlandii. Od 4ch lat pracuje na budowach i z tego co mowia
              wspolpracownicy to od 2000 roku wszystkie domy/budynki sa robione pod normy
              brytyjskie (BS- British Standards). Sam widze jak wszedzie ladnie izoluja
              styropianem lub welna mineralna budowy, na ktorych pracuje.
              Prawda jest taka, ze stare domy to tyko cegla i tynk do tego okna pojedyncze.
              • znajomy_jennifer_lopez Re: Czas przyznać sie do bycia naganiaczem lub bł 12.01.10, 10:34
                Dokształciłem sie naocznie i nausznie i nacielnie nawet. Rozmawiałem z kilkudziesięcioma POLSKIMI budowlańcami pracujacymi w Irlandii i generalnie byli zszokowani bo takiego dziadostwa jakie mają odwalać w Irlandii to nawet z najwiekszego lenistwa w Polsce nie odwalali. To są te Twoje "brytyjskie normy". Może to są i normy brytyjskie Bs x V15 ygrek Star Wars 201500 ale w stosunku do polskich norm to g....ne szopy!

                Jestes totalnym ignorantem jesli twierdzisz inaczej. NIEMAL wszystkie domy (w tym NOWE, miesięczne!) maja przepuszczalnosci ciepła na poziomie co najmniej najstarszych i najbardziej sfuszerowanych i nieodremontowanych(nieocieplonych) polskich wielkopłytowców a najczesciej to klasa "polski domek na działce" - i te altanki kosztują po 400 tys uero. To jest dopiero kosmos!
                Widziałem też pare budów - oprócz solidnych bloków i szeregowców niemal jak w Polsce - buduje sie mnóstwo altanek - ale fakt że staje "toto" najdalej w miesiąc.
                Dziadostwo dziadostwo i jeszcze raz. Błedy izolowania, brak przestrzeni miedzy materiałem izolacyjnym a scianą wewnętrzną itd itp. Nie jestem expertem ale rozmawiałem z wieloma fachowcami i potwierdzali to co sam "na chłopskie oko" widziałem i na własnej skórze odwiedzając znajomych odczuwałem.
                Zapytaj swoich znajomych w Dublinie jak im sie mieszka: 8 na 10 powie że mają zimno albo wilgoć w domu i to niezaleznie czy mieszkają w Dundrum, Ranelagh czy w Clondalkin Talaght, Swords czy nawet dojezdzaja Dartem z Ballbrighan i czy płacą 1000 euro za dom czy 2500.

                Klimat w Irlandii inny, łagodniejszy ale - dodam pół żartem ale i pół serio - jak przychodzi przymrozek to Irole a zwłaszcza obcjokrajowcy nieprzyzwyczajeni do tego Twojego "brytyjskiego standardu" siedzą w sklepach i pubach bo tylko tam jest ciepło. Znajomi Rosjanie po przyjezdzie rodzinki mieli szptal na peryferiach bo tamci sie w komplecie pochorowali - nieprzyzczyczejeni kurna czy jak ze w domu jest zimno?
                1-2 mieszkania na 10 miało dobry projekt i wykonanie niepowodujące powstawania grzyba lub w zamian nietworzących zimą lodówki z mieszkania czy "apartamentu".
                Więc jakbym miał kupować dom w Irlandii to 1000x bardziej wolalbym żeby on powstał wg polskich norm niż Twoich "brytyjskich standardów".
                • peryklejtos Re: Czas przyznać sie do bycia naganiaczem lub bł 12.01.10, 12:20
                  To prawda, byłem 2 lata temu odzwiedzić przyjaciół w Irlandii -
                  mieszkali wówczas w nowowybudowanym osiedlu szeregowców. Jakość
                  tego "domu", czyli: cieniutkie ściany, nowe okna, przez które hulał
                  wiatr i dostawała się wilgoć plus nieizolowana podłoga na parterze
                  to było coś czego nie zapomnę.
                  Jeśli coś sie zmieniło to znaczy, że przez 2 lata zrobili jakiś mega
                  postęp w irlandzkiej budowlance.

                  A z brytyjskich "norm" też się nieźle ubawiłem :)
                  • rikol Re: Czas przyznać sie do bycia naganiaczem lub bł 12.01.10, 19:21
                    To znaczy tyle, ze na wyspach nie ma zim takich jak w Polsce i nie ma motywacji,
                    zeby dobrze zaizolowac budynek. A jesli mozna obnizyc koszty, to tym lepiej.
                    Poza tym kiedys ogrzewanie bylo tanie, bo energie Brytyjczycy mieli ze zloz gazu
                    z Morza Polnocnego, byli niezalezni. W tej chwili rzad brytyjski dofinansowuje
                    izolacje budynkow (prywatnych domow, dodam) - to chyba oznacza, ze jej tam nie
                    bylo, prawda? Moze wyjasnisz tez popularnosc termoforow na wyspach? Chyba nie sa
                    popularne, bo im za cieplo jest? Moi znajomi mieszkajacy w nowowybudowanym,
                    kilkuletnim domu, juz narzekaja na plesn. W starych budynkach jest mniej
                    problemow, bo to co zostalo stare, to byly kamienice bogatych mieszczan.
                    Zapewniam cie, ze jesli chodzi o jakosc budownictwa, to Polska stoi na znacznie
                    wyzszym poziomie.

                    Ciekawi mnie, jak bylo robione to badanie. Jesli byla podana srednia pensja oraz
                    cena najtanszego mozliwego mieszkania, to jest to obraz zafalszowany. Powinna
                    byc podana SREDNIA cena mieszkania i srednia pensja; moglaby byc tez mediana.
                    Natomiast jesli ktos podaje, ze 7 srednich rocznych pensji wystarczy, zeby kupic
                    rudere w najgorszej dzielnicy, to nie jest optymistyczne.
              • Gość: ewa Re: Czas przyznać sie do bycia naganiaczem lub bł IP: 83.141.106.* 12.01.10, 10:52
                kurcze jak czytam takie bzdury to mi zeby zgrzytaja-czlowieku ja mam taki dom w
                Irlandii, kupiony piec lat temu, jako 3 letni, na jednym z lepszych (jesli na
                najlepszym)osiedlu i co? Gucio-wszystko co poprzednik napisal to PRAWDA, dom NIE
                MA ZADNEJ IZOLACJI, za ogrzewanie zima place 500 e za 2 miesiace, kloce sie z
                mezem, zeby wymienic okna na polskie,i oswiadczam, ze jest to domek z kartonu,
                choc wart 300 tys e, wolalabym stary polski dom do remontu bo murowany-tu nie
                bylo mnie na taki stac,przysiegam, ogladalam.
            • black_monday Re: Czas przyznać sie do bycia naganiaczem lub bł 12.01.10, 10:13
              >A trzy to dziwie się że NBP wciąż prowadzi swoją zbrodniczą politykę
              >pompowania cen i bańki nieruchomosciowo kredytowej. ILE JESZCZE LAT
              >zajmie im wprowadzenie rekomendacji T która - jesli bedzie miała
              >założenia, w tym zwłaszcza min 25% wkładu własnego lepiej niż
              >cokolwiek zatrzyma niekontrolowany dopływ pieniądza na rynek a co za
              >tym idzie inflację. Czy NBP dba tylko o to by nir rosła cena
              >pietruszki???

              Ja rozumiem, że NBP jest niepopularne w niektórych mediach i o różne rzeczy go się oskarża, ale te pretensje to chyba do KNF a nie NBP?
              Nadzór bankowy został przeniesiony z NBP do KNF w styczniu 2008.
                • black_monday Re: Czas przyznać sie do bycia naganiaczem lub bł 12.01.10, 11:07
                  Ale wyobrażasz sobie tą zawieruchę jeśli wprowadziliby obowiązkowy wkład własny
                  25% w czasie mody i na długo przed wygaśnięciem kredytów na 130%?
                  Przecież jeszcze w połowie 2009 minister finansów zapewniał że kryzysu nie ma a
                  Polska to spokojna wyspa w świecie finansowego tsunami... Gdyby NBP wprowadziłby
                  to w 2007 prezes NBP skończyłby w Trybunale Stanu ;-) a prasa (w tym pewnie i
                  Marek Wielgo) i rząd by go zlinczowały. Spokojnie można to było wprowadzić na
                  przełomie 2008/2009. Dlatego dużo większą winę ponosi obecnie KNF za
                  nieskuteczne i powolne wdrażanie nowych regulacji. Pamiętacie tą rekomendacje S
                  umożliwiająca kredytobiorcy możliwość spłacania kredytu walutowego bezpośrednio
                  np: we frankach bez spreadu i jak banki ją ośmieszyły obchodząc ją płatnymi
                  aneksami? Zresztą nawet ten rząd jest tego świadomy i są plany, aby nadzór nad
                  bankami powrócił do NBP.

                  Jedno jest pewne: banki absolutnie nie mają interesu w ostrym ograniczeniu akcji
                  kredytowej, gdyż może to doprowadzić do znacznych spadków cen. Przy jednoczesnym
                  zaleceniu monitorowania wartości zabezpieczenia kredytu w rekomendacji T mogłoby
                  to doprowadzić do trzęsienia ziemi w "polskich" (polskich oddziałach
                  zagranicznych) banków.
                  • znajomy_jennifer_lopez Re: Czas przyznać sie do bycia naganiaczem lub bł 12.01.10, 11:15
                    Jasne, dlatego takich ruchów nie wprowadza sie nagle. Pisałem kiedyś na swoim blogu: STOPNIOWE obniżanie progów RnS (teraz koszt+40%, proponowałem wygaszanie go do K+30%, K+25%, K+20% itd) i tak samo obowiązek wkładu własnego można rozłozyć na 3-4 lata. GDYBY NBP NIE SRAŁ W STOŁKI I NIE SPAŁ CZTERY LATA a zaczął reagować w 2005 od 2006 mielibysmy
                    2006 wklad własny 10%
                    2007 wkład własny 20%
                    2008 wkład własny 30% i WYSTARCZYŁOBY to zahamowania NIEKONTROLOWANEJ fali pieniądza. Bo wtedy przynajmniej 1/3 (wkład) byłby kontrolowany (realny, wczesniej wypracowany a nie pusty wpompowany w gospodarke pieniadz. Oczywiscie byłoby paru rodziców biorących kredyty na dowód na wkład dla dziecka ale przy oprocentowaniu "chwilówek" koszt takiej zabawy byłby znaczny)
              • znajomy_jennifer_lopez Re: Czas przyznać sie do bycia naganiaczem lub... 12.01.10, 16:33
                Osobiście dosłownie paru, ale oni mają też swoich znajomych. I zgodnie twierdzą że takie pałace na sto lat to tylko w Polsce sie buduje na tak masową skalę (kafelki po sufit itp itd), jeśli dom jest wykończony "w polskim standardzie" to kosztuje grubo ponad milion $$$ - znajomi mają taki dom tyle że pod Waszyngtonem i musieli go wynająć a sami wrócić do swojego drugiego domu, niestety "typowo amerykanskiego" w NYC bo w Waszyngtonie niestety zarobki nie te.
              • mara571 niekoniecznie 12.01.10, 16:36
                mam przyjaciolke posiadajaca dom w bardzo bogatej okolicy.
                Dom jest z lat 40-tych. Jasne jest klimatyzacja, niezle podlogi, kominek, reszta
                do remontu.
                Ona ma 5 lat do emerytury, nic nie zamierza zrobic, chociazby sie przydalo. Dom
                jest wart okolo 750 tys dolarow tylko ze wzgledu na duza dzialke w atrakcyjnej
                okolicy. Nastepny wlascieciel zburzy ten dom.
                Moja przyjaciolka ma tez dom pod Warszawa, wybudowany przed 4 laty.
                Sama sie smieje, ze gdyby podwarszawski dom stal w USA dostalyby 3 miliony dolarow.
            • Gość: Tom Re: Czas przyznać sie do bycia naganiaczem lub bł IP: *.evv.wideopenwest.com 12.01.10, 17:46
              W USA domki z tektury - wiekszosc znanych mi Polako-Amerykanów zarabiajacych
              nawet sześciocyfrowe kwoty rocznie mówi że ich by nie było stac na kafelki od
              podłogi po sufit - nas stać.

              Byloby nas stac ale to bylby przejaw buractwa.

              Kafelki od podlogi do sufitu to modne byly tu w latach siedemdziesiatych.
              Domki w slumsach do dzisiaj tak maja.
              Jak zarzyna sie swiniaka albo kure w lazience to wtedy latwiej posprzatac.
            • Gość: kurde sie wypowiadaj chłopaku na tematy na których sie z IP: *.adsl.cybercity.dk 12.01.10, 21:53
              nasz!
              te domy nie mają w sobie grama tektury!
              nie stać ich na kafelki i fajerwerki bo jeśli się rozwijają to kiedyś będą się musieli wyprowadzić. a ceny nieruchomości są związane głównie z lokalizacją -> pieniędzmi które są w stanie w danej lokalizacji zarobic, a nie ilością kafli zainstalowanych. co oznacza że bez wzgledu ile włożysz $$$ synku w kafle, z czasem nie jesteś tego odzyskać. wiec po co masz inwestować ku lepszej przyszłości następnego właściciela. to jest własnie głowny problem polskich blokowisk - ludzie żyją w slamsach z super kaflami, zarabiając kiepskie pieniądze, wysyłając dzieci do kiepskich szkół i dzwoniąc po pogotowie nie oczekują wcale godziwej opieki ale co najwyżej Pavulon - ale mają kafle!!! - super
              jesteś kolo jedną nogą w zeszłej epoce i nie chcesz sie z niej wydostać tak jak reszta twoich krajan, którzy myślą że jak kożuch przyozdobią kwiatkami to już nie będzie kożuch tylko korzuch.
              jeszcze jedna drobna uwaga pierdoło! myślisz że 250-300 mln gości z usa + jakieś 35 mln z canada (nie wspominając o całej skandynawii, coraz częściej Francji oraz rfn) nie ma w poważaniu tego co o budownictwie rodzinnym mówi przedstawiciel jakiegoś zacofanego narodu z eur. śr-wschodniej. zastanów się cymbale zanim otworzysz usta
            • Gość: Leech Nie zgadzam się ze Znajomym! IP: *.aster.pl 13.01.10, 13:25
              Co z tego, że wiele domów w USA jest wykonanych w technologii lekkiej? Mają tam w większości przypadków fajny* klimat, który na to pozwala. Od kiedy fajny klimat wadą lokalizacji?
              Zgaduję, ze chałupy w Ojmiakonie są lepiej ocieplone niż w Piasecznie. Czy to jest jakikolwiek argument przesądzający o relacji cen nieruchomości w tych dwóch miejscach?

              *fajny - co kto lubi, ale skala USA i mobilność Amerykanów pozwalają sądzić, że ludzie żyją właściwie w takim klimacie jaki im odpowiada.
              Jak Jankes przeprowadza się do Polski to patrzą na niego jak na dwugłowe cielę. Sądzę, że im tam jest jednak lepiej niż tu. Nie słyszałem o losowaniach "zielonych kart" do Polski...

              Na wyspach Pacyfiku jest bardzo droga wieprzowina. Pesymista nie zauważy, że mają tam bajecznie tanie krewetki, etc.
              • znajomy_jennifer_lopez Re: Nie zgadzam się ze Znajomym! 13.01.10, 15:46
                Ja pie..., następny

                "co z tego"
                Ano to z tego że BYĆ MOŻE wiklinowy domek na Seszelach daje lepszy komfort mieszkania niż superceglany poczwórnie ocieplony domek w Polsce czy Norwegii. NIE ZMIENIA TO FAKTU że TECHNOLOGIA I KOSZT PRODUKCJI domku z wikliny jest kilkadziesiąt razy mniejszy od - być może dającego gorszy komfort mieszkania - "ceglaka" w Norwegii.
                Stwierdzam fakt. Soczek marchwiowy jest z 10x tańszy od wódki co WCALE NIE OZNACZA ŻE JEST 10x gorszy. Jeżeli w sumie wypijanych napojów marchewka bedzie stanowić 90% to średnia cena "napoju" będzie niska. Tak samo w USA: jeżeli 80% "domów" stanowią szopy letniskowe to średnia cena jest niższa niż byłaby gdyby - tak jak w Polsce - 80% budynków było z cegły. Kurrrrna co wy macie w glowach, trociny?
          • Gość: steve klientom się opłaca brać 30 letni kredyt?! IP: *.waldex.3s.pl 12.01.10, 10:22
            Trzeba się bardzo zastanowić nad takim kredytem. Wielu
            kredytobiorców przez odsetki ostatecznie płaci bankowi 2-krotność
            sumy, którą pożyczyli! A mieszkania już drożeć nie będą (lub będą
            minimalnie, symbolicznie), bo w tej chwili są i tak za drogie,
            biorąc pod uwagę możliwości zarobkowe Polaków! Polska to nie Anglia,
            a Polak to nie Anglik - zarabiamy średnio 6 razy mniej, a mieszkania
            już i tak sa "tylko" jakieś 4 razy tańsze niż w Anglii, czyli
            patrząc na zdolność nabywczą - droższe niż w Anglii!
            • znajomy_jennifer_lopez Nie popadajcie w skrajnosci pod wpływem mediów 12.01.10, 10:53
              Sam pisałem o tym że oddaje się 2-2,5krotnosc kredytu dlatego czuje sie upoważniony by teraz gdy "nagonke" zrobiły media zachowac sie troche jak adwokat diabła. BEZ PRZESADY.
              Oczywiscie ze oddaje sie 2-2,5 krotnosc jednak nie to było najgorsze. Najgorsze było to że oddawało sie 4-5krotnosc wartosci chaty (bo przepłacona 2krotnie x 2,5 = 5)

              Jednak nie nalezy popadać w skrajnosci. Najpierw brać opłaca sie bo tak gadają media. A teraz nie kupować na kredyt bo trzeba oddac 2,5x. Prawda lezy posrodku. Po pierwsze to kupować za sensowne pieniądze. Śmiem twierdzić że jest w PL troche mieszkań które juz nie(wiele) stanieją - np nieduże, nowe mieszkania na obrzeżach Poznania czy Gdańska w cenie 3500-4000zł/m2.
              Po drugie 2,5 krotnosc rozłożona na 30 lat to nie sto samo co 2,5 krotnosc płatna dzis. Koszt pieniadza w czasie, inflacja. Kredyt hipoteczny to jeden z najtanszych pieniedzy i jak napisał też kretynofil wielu bierze/brało kredyt bo wolna kasę lepiej ulokować w akcjach, własnej firmie - żadna firma nie dostanie kredytu na 5%, nawet TPSA miałaby z tym problem. Dlatego hipokredyt często opłaca się.
              Po trzecie liczcie: nadpłacenie zaledwie 15-20% 30letniego kredytu skraca jego spłatę o 10 lat (przy pozostawieniu wysokosci raty na stałym poziomie).
              Po czwarte realny koszt kredytu to 1-2%, reszta (4-5%) to inflacja.
              I po piąte lubie te wszystkie wyliczenia na 30 lat z dokładnym raportem wszystkich rat. W ciągu 30 lat trylion pięćdziesiąt razy zmieni sie oprocentowanie, może być ze oddacie 150% kwoty a moze byc i 350%. Dlatego warto miec w zanadrzu jakies aktywa by "w razie czego" taki kredyt spłacić szybciej, przynajmniej z połowę jego wartosci. Kredyty nie są dla biednych, zarabiających po 2-3 tys zł, sorry Winnetou, dajcie spokój bo sobie krzywdę zrobicie.
            • mara571 podstawowa przyczyna banki lezy nie 12.01.10, 11:41
              w polityce NBP, czy bankow, ale w braku alternatywy do zakupu mieszkania przez
              ludzi mlodych, ktorzy nie moga na starcie swojej kariery zawodowej i przy
              zakladaniu rodziny wynajac mieszkania, ktorego czynsz i oplaty mieszkaniowe nie
              przekraczalyby 3 dochodow brutto.
              Przed Trybunalem Stanu powinni stanac moim zdaniem wszyscy premierzy i
              ministrowie budownictwa z rzadow III RP po roku mniej wiecej 1995.
              Zarzut zaniechanie dzialan majacych na celu rozwiazanie problemu mieszkaniowego
              Polakow.
              • znajomy_jennifer_lopez Re: podstawowa przyczyna banki lezy nie 12.01.10, 14:35
                mara571 napisała:

                > w polityce NBP, czy bankow, ale w braku alternatywy do zakupu mieszkania przez
                > ludzi mlodych, ktorzy nie moga na starcie swojej kariery zawodowej i przy
                > zakladaniu rodziny wynajac mieszkania, ktorego czynsz i oplaty mieszkaniowe nie
                > przekraczalyby 3 dochodow brutto.

                A właśnie jak najbardziej NBP, gdyby ceny były o połowe niższe wiele wiecej rodzin mogłoby sobie kupic mieszkanie. Nawet Twoje Sparkasee byłyby realniejsze do wprowadzenia bo wkład 30% to byłoby 50 tys a nie 100 tys. Myślisz że od 2x wyzszych cen jest 2x wiecej mieszkań? Mieszkań jest niemal tyle samo, masa kredytowa spowodowała jedynie wzrost cen (klasyczne spotkanie sie duzego lewarowanego popytu ze stałą nieruchawą w śfrednim okresie podażą)


                > Przed Trybunalem Stanu powinni stanac moim zdaniem wszyscy premierzy i
                > ministrowie budownictwa z rzadow III RP po roku mniej wiecej 1995.
                > Zarzut zaniechanie dzialan majacych na celu rozwiazanie problemu mieszkaniowego> Polakow.

                Czysty populizm. Jakbym czytał LepperoFuckt SE. Potrzebne są dobre rozwiązania i trzeba je (gotowe!) podsuwać politykom i domagać ich wprowadzenia nie dając zwieść zamiast straszyć ciągle rozliczeniami i Trybunałami Stanu.
                Dodam że NBP jest podwójnie winny bo politycy bawią się w rozdawnictwo plus wielu tam ludzi którzy "do niczego sie nie nadawali więc poszli do polityki" natomiast w NBP jest wielu fachowców którzy troche sie znają na tym i owym i potrafią przewidzieć do czego doprowadzi fala gotówki rzucona na rynek o stałej (w średnim okresie) podaży.
          • Gość: Jux Re: Kilka rzeczy, krycha... IP: *.axelspringer.pl 12.01.10, 14:11
            > Wydaje mi sie ze to zostalo wyjasnione: mediana zarobkow/miasto i
            > mediana cen/miasto. Pensje brutto.

            Nie wiem co za inwalida intelektualny porównuje pensje BRUTTO - nasze i
            amerykańskie gdy to zupełnie inne obłożenie podatkami.
            Nie wspominam już o tym, że w tym wyliczeniu nie brano pod uwagę kosztów
            utrzymania (bo przez te parę lat trzeba jednak np. coś jeść), które w PL są
            procentowo o wiele wyższe.
          • Gość: anitka Re:szybko to umrzemy, nie nazbieramy na mieszkanie IP: *.autocom.pl 16.01.10, 15:20
            czyli nie dożyje. Bo z głodu i odwodnienia umrze nim minie 30 dni! Eh..dawno
            takich głupot nie czytałam. Najtańsze mieszkania w Krakowie to 5 tys. za m2 na
            Halszki na Kurdwanowie, sporo od centrum. jeśli ktoś zarabia około 2 tysięcy lub
            mniej, a takich osób jest większość. To sami policzcie za ile odłoży na
            mieszkanie o powierzchni 30m2!!! po 10 latach odkładania połowy pensji miałby
            120tys., trochę mało.
          • kretynofil A mieszkales kiedys, dziecko, w USA? 12.01.10, 09:26
            Bo wiesz, ja tak, krotko bardzo - kilka miesiecy - ale tam naprawde
            JEST TANIO. Rzeczy takie jak zywnosc, odziez, paliwo, energia,
            elektronika, transport czy uslugi (poza sluzba zdrowia i prawnikami)
            sa smiesznie tanie. Dodatkowo - produkty sa czesto wyzszej jakosci.
            T-shirty ktore kupilem w stanach jakies szesc lat temu nadal sie
            trzymaja. Kupione trzy lata temu w PL wyladowaly po roku w koszu.

            I, co wazne, brak takich idiotyzmow jak VAT. Wiec tak, obciazenia
            (nie tylko podatkowe) sa znacznie mniejsze.

            Druga sprawa to opodatkowanie nieruchomosci i koszt ich posiadania. W
            USA property tax jest znacznie wyzszy niz u nas - ale energia czy
            ubezpieczenie - sporo tansze. Dlatego tez napisalem to wyzej - takie
            porownanie nie ma sensu. Dodatkowo - takie rzeczy jak podatek od
            najmu: w Belgii nie ma czegos takiego, najem nie jest opodatkowany.
            • eustachy.s Re: A mieszkales kiedys, dziecko, w USA? 12.01.10, 09:53
              Artykuł jak zwykle tendencyjny i kłamliwy, bo gdyby był choć trochę rzetelny to
              porównywał by raczej ceny domów lub chociażby mieszkań o tym samym metrażu i
              standardzie wykończenia.
              Moim zdaniem powinien być całkowicie zniesiony podatek od dochodu i jedynym
              podatkiem nakładanym na obywatela powinien być VAT, bo to jest podatek od
              konsumpcji.
              Aha jedna prośba popraw orta w sygnaturce.
              Pozdrawiam
              • znajomy_jennifer_lopez Re: A mieszkales kiedys, dziecko, w USA? 12.01.10, 10:12
                Cały czas to powtarzam. Tym bardziej że VAT jest jedynym od którego b.cięzko uciec.
                Ale czym wtedy politycy mamiliby proletariat? A tak co jakis czas "a, dowalmy najbogatszym 50%". Ze prawie nikt zarabiajacy powyzej miliona zł podatków nie placi wcale albo wg najnizszej stawki (Cypr, koszty reprezentacji, zyski kapitałowe) to już inna sprawa. Medialnie fajnie wyglada i proletariat sie cieszy że niby ustrzeli milionerów 50% podatkami.
                Poza tym cała armia urzedników z US i rozmaitych pań Kryś wypełniajacych Kowalskim PITa, że o doradcach podatkowych nie wspomnę straciłoby racje bytu. Aparat skarbowy i anty-skarbowy zmalałby o 3/4.
                • dzon_dzon Re: A mieszkales kiedys, dziecko, w USA? 12.01.10, 10:34
                  Jeśli się zarabia ponad 90k rocznie to wystarczy przejść na podatek liniowy 19%.
                  Podatek wg. skali najbardziej uderza w klasę średnią.
                  Moim zdaniem powinni zlikwidować podatek dochodowy, dlaczego za pracę mam płacić
                  podatek? To nie zachęca żeby zarabiać więcej i prowadzi do ukrywania dochodów.
                  Wystarczy troszkę zwiększyć podatek VAT i po problemie.
                  W tym państwie wszystko jest takie drogie bo płacimy 19% podatku od pracy, 22%
                  VATu, 900zł ZUSu, akcyzę za alkohol, paliwo, papierosy. Abonament za TV,
                  parking, przejazd autostradą, podatek za psa... i tak można wymieniać. Myślę, że
                  80% tego co zarabiamy idzie do Państwa.
                    • dzon_dzon Re: chyba nie ma w Europie narodu bardziej 12.01.10, 11:08
                      Mara: ja jak zaczynałem prowadzić firmę to nie spodziewałem się tak szybkiego
                      wzrostu dochodów i niestety wpadłem w 3 próg podatkowy. W 2007 roku było to 40%
                      od uzyskanych dochodów. Do tego nie na wszystko dostawałem faktury, albo nie
                      opłacało się ich brać. Tym sposobem oddałem Państwu w postaci podatków przez 2
                      lata tyle, że mógłbym za to kupić mieszkanie lub lepiej rozwinąć firmę. A gdzie
                      VAT? gdzie akcyza za paliwo itp? Moim zdaniem podatki są za wysokie w stosunku
                      do zarobków. Mogę tylko współczuć osobom zarabiającym średnią krajową, którzy
                      płacą 900zł ZUSu, podatek dochodowy, VAT, inne podatki i akcyzy. 70-80% oddają
                      państwu. A kredyt na 30 lat? To już typowe niewolnictwo XXI wieku.
                    • znajomy_jennifer_lopez Re: chyba nie ma w Europie narodu bardziej 12.01.10, 11:24
                      250 lat zaborów i PRL nauczyło Polaków że "państwo" to nie jest ich dobro a czyjesc, zaborców, komuchów, Ruskich i że patriotyczne jest oszukiwać państwo w imie pomocy Polakowi (sobie). Dla Ciebie to dziwne?
                      U Szkopów odwrotnie bo u Was jest spory nacjonalizm i duma narodowa stąd taka sztywność Niemców onegdaj - zwłaszcza pod Stalingradem (wiem wiem, czarny głupi humor. Swoją drogą wracający w 50tych latach z rosyjskich obozów pracy Niemcy po odbudowie ZSRR powinni zostać zatrzymani jeszcze na kolejne 10-15 lat w Polsce i tu odbudowywać to co wyburzyli a nie móc beztrosko wrócić do NRD i dożywać starości w dostatku pisząc pamiętniki i opylając poprzez żony i córki zagrabione dzieła sztuki)
                      • mara571 dziwne nie jest, tylko nie moge sie pogodzic 12.01.10, 11:59
                        z faktem, ze przez 20 lat nie udalo sie chociaz mlodego pokolenia dac podstaw
                        wiedzy obywatelskiej.
                        Widzialam przed rokiem podrecznik WOS. Belkot fachowych terminow naukowych, bez
                        jakichkolwiek informacji o konstytucji, strukturze wladzy, finansowaniu panstwa,
                        funkcjach socjalnych itd.
                      • Gość: l Re: chyba nie ma w Europie narodu bardziej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.10, 13:00
                        Tu nie chodzi o zabory, komunę czy nacjonalizm. Tu chodzi o polską,
                        tradycyjną, sarmacką mentalność. Ta mentalność nie jest wynikiem
                        zaborów, ale była ich przyczyną.

                        W sarmackiej tradycji nie istnieje coś takiego, jak dobro wspólne.
                        Każdy zgarnia pod siebie, dbając tylko o siebie i swoją rodzinę.
                        Rządzący też. Dlatego budując autostrady myślą tylko o tym, jak
                        najwięcej ukraść (najlepszym przykładem jest autostrada Kraków-
                        Katowice). W takiej sytuacji płacenie podatków się po prostu nie
                        opłaca. To tak, jakby płacić czynsz wspólnocie mieszkaniowej, która
                        nie dba o posesję.

                        Gdybym żył w Niemczech, chętnie płaciłbym nawet wysokie podatki,
                        ponieważ widziałbym, że rząd, któremu powierzam moje pieniądze,
                        wydaje je w moim interesie, budując autostrady, lotniska czy koleje,
                        organizując dobrą policję, która chroni obywateli itp. W Polsce tego
                        nie widzę. Wręcz przeciwnie.
                        • gnago Re: chyba nie ma w Europie narodu bardziej 12.01.10, 15:52
                          W sarmackiej tradycji młodzian od małego był przyuczany do
                          współzarządzania na sejmiku swoim powiatem, województwem ,krajem.
                          Krajem demokracji (bezpośredniej) w stopniu nierównie wyższym niż nawet
                          dziś.
                          Niestety w ramach dobrosąsiedzkich stosunków otaczające Rzeczpospolitą
                          tyranie rozszarpały ją na zasadzie można było.
                            • aegis_of_heart Eee... naczytałaś się autorytarnej propagandy. 12.01.10, 18:04
                              Samo "liberum veto" było wielkim osiągnięciem w światowej historii demokracji.

                              A służyło ono ochronie interesów mniejszości przed większością. Np. mniejszości
                              wyznaniowych. Tradycją sejmów polskich było "ucieranie" czyli dochodzenie do
                              porozumienia lwiej części posłów (praktyka stosowana obecnie w zasadzie w
                              Parlamencie Europejskim). Wszystko to miało zapobiec wojnom domowym i świadczyć
                              o wzajemnym szacunku i podmiotowości obywateli(!).

                              Kto wie, czy Rzeczpospolita Szlachecka nie jest najwspanialszą w historii
                              realizacją myśli anarchistycznej (z oczywistymi ograniczeniami jak niewolni
                              chłopi). Na pewno było to bardziej bliskie oryginalnej greckiej politei, do
                              której szlachta się odwoływała, niż obecne rządy motłochu (demokracja).

                              Nic dziwnego, że propaganda i teoretycy każdego systemu autorytarnego (czy to
                              komunistycznego, czy to faszystowskiego, czy militarystycznego, czy demokracji
                              fasadowej) zawsze próbowali koncepcję liberum veto zohydzić.

                              Przyczyną upadku Rzeczpospolitej Szlacheckiej był całokształt jej systemu:
                              oparcie się na szlachcie i klerze i radykalizm w niszczeniu centralnej władzy
                              wykonawczej. Ten system mógł działać wcześniej, ale nie w XIX wieku - wieku
                              nacjonalizmu, zorganizowanej armii i centralnego aparatu władzy.
                              • kretynofil Bajeczki ;) 12.01.10, 18:55
                                > Kto wie, czy Rzeczpospolita Szlachecka nie jest najwspanialszą w
                                historii realizacją myśli anarchistycznej (z oczywistymi
                                ograniczeniami jak niewolni chłopi).

                                Jasne ;) Te "oczywiste" "niedogodnosci" byly konieczne do utrzymania
                                tego "najwspanialszego" systemu.

                                Tak jak "socjalistyczne" ratowanie "kapitalistycznych" bankow jest
                                konieczne dla istnienia tego "kapitalizmu".

                                Ot, niektorzy naprawde wierza w utopie...
                                • aegis_of_heart Chyba się nie rozumiemy. 12.01.10, 22:02
                                  Pisząc o oczywistych ograniczeniach, mówię o ograniczeniach, o których każdy
                                  wykształcony czytelnik oczywiście wie. A nie takich, które byłyby niezbędne.

                                  Dziwię się, że ktoś mógł tego nie zrozumieć. o.O

                                  Zaś co do "utopii"... Rzeczpospolita Szlachecka żadną utopią nie była, choć
                                  oczywiście niektórym zależało na budowie idealnego państwa.

                                  Co ważne, stał za nią rodzaj myślenia postulowany później przez J.S.Milla i ruch
                                  zwany liberalizmem: podmiotowość jednostki, służebność państwa, umowa społeczna,
                                  odpowiedzialność za dobro wspólne.

                                  Bardzo trudno oceniać to państwo, niemniej jest ono MSZ bardzo nietypowe w
                                  historii świata. Bezmyślne powtarzanie starej propagandy z podręczników pisanych
                                  przez autorytarne reżimy jest zwykłą głupotą.

                                  W ogóle podręczniki historii wymagają przepisania, bo zawierają bardzo wiele
                                  starej indoktrynacji - ale to temat na inną dyskusję.

                                  Pozdrawiam.
                                  • mara571 chyba sie zagolopowales 12.01.10, 22:54
                                    zastanow sie jak to sie stalo, ze na owe czasy bogata i silna Polska Jagiellonow
                                    w ciagu 150 lat stracila swoja niepodleglosc i gospodarcza sile bez wewnetrznych
                                    wojen religijnych.
                                    Najciekawszego dokumentu tamtych czasow Pamietnikow Jana Chryzostoma Paska nie
                                    da sie "przepisac".
                                    • aegis_of_heart Chyba odpowiedziałem, jak to się stało? 13.01.10, 11:05
                                      Przyczyną był regres w stosunkach społecznych, rosnące rozwarstwienie, słabość
                                      miast, niechęć do instytucji, wreszcie zmiany techniczne i społeczne dookoła.

                                      Poza tym 150 lat (w rzeczywistości więcej, lekko licząc 200-250) to jest BARDZO
                                      DUŻO CZASU.

                                      Zauważ proszę, że wszechpotężny i zamordystyczny Związek Radziecki nie przetrwał
                                      połowy tego. Nie mówiąc o "Tysiącletniej Rzeszy" - ta to dopiero nie pożyła długo.

                                      Zobaczymy ile potrwa Unia Europejska i co z niej będzie.

                                      Łatwo się krytykuje post factum, zwłaszcza ignorując takie drobiazgi jak poziom
                                      życia (który dla obywateli - szlachty - był w XVI wieku niebywale jak na Europę
                                      wysoki).

                                      Wielu domorosłym historykom się wydaje, że to fajnie żyć w kraju toczącym wojny,
                                      robiącym podboje itd... Wcale niekoniecznie jest tak fajnie.
                                      • kretynofil Oooooo matko... 13.01.10, 12:00
                                        > Przyczyną był regres w stosunkach społecznych, rosnące
                                        rozwarstwienie, słabość miast, niechęć do instytucji, wreszcie zmiany
                                        techniczne i społeczne dookoła.

                                        I to, rzecz jasna nie mialo zadnego zwiazku z tym:

                                        > zwłaszcza ignorując takie drobiazgi jak poziom życia (który dla
                                        obywateli - szlachty - był w XVI wieku niebywale jak na Europę
                                        wysoki).

                                        Bo, jak wiadomo, jesli szlachta zyje z wyzysku chlopstwa, to nie
                                        bedzie to generowalo "regres w stosunkach społecznych, rosnące
                                        rozwarstwienie, słabość miast, niechęć do instytucji, wreszcie zmiany
                                        techniczne i społeczne dookoła."

                                        Ludzie, ludzie...

                                        Czasami mam wrazenie ze jak zrzucicie sobie kowadlo na noge to
                                        twierdzicie ze nie mialo to zadnego zwiazku z tym, ze byliscie za
                                        slabi zeby je nosic, tylko grawitacja byla za silna...
                                        • aegis_of_heart Człowieku, nauczże się czytać ze zrozumieniem! 13.01.10, 13:29
                                          > I to, rzecz jasna nie mialo zadnego zwiazku z tym:

                                          A kto Ci napisał, że jest bez związku? Przeciwnie, podałem to jako PARAFRAZĘ.

                                          Zanim zaczniesz z kogoś szydzić, postaraj się zrozumieć tekst. Bo na razie
                                          wychodzisz na matoła. :/

                                          Skoro dyskutujesz nie ze mną, a z wyimaginowanymi czyimiś poglądami, to moja
                                          obecność w tym dyskursie jest zbędna.

                                          Pozdrawiam.
                • shadowofthebeast Re: A mieszkales kiedys, dziecko, w USA? 12.01.10, 11:56
                  Od VAT'u ciężko ucieć? Omg...

                  VAT to drugi najgłupszy ekonomiczny pomysł w historii ludzkości.
                  Zamiast go płacić, należy go zlikwidować, a wprowadzić podatek, od którego naprawdę ciężko uciec - podatek obrotowy. Ale wtedy system podatkowy stałby się zbyt prosty i zbyt ciężko byłoby robić przekręty.
                  Dodatkowo główny ciężar podatkowy spadłby na duże firmy... co oznaczałoby mniejsze łapówki dla polityków.
            • Gość: obserwator Re: A mieszkales kiedys, dziecko, w USA? IP: *.147.134.108.nat.umts.dynamic.eranet.pl 12.01.10, 21:19
              Ja też mieszkałem w USA, niewiele dłużej, raptem 2 lata; i chciałbym
              coś dodać.

              Zgoda, że produkty kapitałochłonne (np. komputery) są tanie (ach, ta
              cena benzyny...) a pracochłonne (usługi) drogie. Choć co do usług,
              biorąc pod uwagę siłę nabywczą, wychodzi na to samo.

              Co do VATu to chyba bym polemizował. Jest tam coś takiego, tylko, że
              w każdym stanie w innej wysokości. Stąd zawsze ceny w sklepie są
              podawane bez podatku - taka sama cena w całym kraju, różny podatek w
              każdym stanie. Nie wiesz ile dokładnie zapłacisz w sklepie.

              Zgoda dla opdatkowania nieruchomości. Taki sam system jak w UK (też
              mieszkałem). Tylko, że z tego podatku finansowana jest lokalna
              policja, szpital, szkoła itd. Za to podatki od dochodu z pracy są
              niższe...
              U nas jest redystrybucja centralna. Znikomy podatek od
              nieruchomości, za to muszą cię oskubać z legalnej pracy.

              W krajach anglosaskich nie opłaca się praca na czarno, bo podatki z
              legalnej są niskie. Ale od podatku od bogactwa (posiadanej
              nieruchomości) nie uciekniesz...
              • Gość: Mixxer Re: A mieszkales kiedys, dziecko IP: *.dhcp.embarqhsd.net 13.01.10, 03:44
                "Co do VATu to chyba bym polemizował. Jest tam coś takiego, tylko, że
                w każdym stanie w innej wysokości. Stąd zawsze ceny w sklepie są
                podawane bez podatku - taka sama cena w całym kraju, różny podatek w
                każdym stanie. Nie wiesz ile dokładnie zapłacisz w sklepie."

                Piszesz o tzw. "sales tax" (podatek od sprzedazy... choc troche innej natury niz
                VAT), ktory w roznych stanach i powiatach (county) zawiera sie zwykle w
                przedziale 5 do 10% (sa pewne odstepstwa i wyjatki - np. w niektorych stanach
                zywnosc sprzedawana jest bez podatku/"sales tax").
      • ulas Re: Reas jeszcze nic madrego nie napisal nigdy 13.01.10, 12:38
        Zgadzam się z Tobą w pełni. Jeśli tak jest pięknie, to zupełnie nie
        rozumiem dlaczego nie single, ale małżeństwa zadłużają się w bankach
        na skromne mieszkanie na 30 35 lat? Chyba nie dlatego, że lubią
        płacić niemal do śmierci zbójeckie prowizje i oprocentowania. Coś mi
        te nie gra z logiką.
    • obydopiatku Ile lat trzeba pracować na własne mieszkanie? 12.01.10, 03:27
      "... gdyby zaczęto u nas budować mieszkania na dużo większą skalę"
      zaczyna cos smierdzec
      " według powtarzalnych projektów"
      strasznie bulgocze mi w brzuchu
      " na relatywnie tanich terenach"
      skorcze zoladka
      " w dużych zespołach stosunkowo prostych budynków"
      wlasnie sie porzygalem

      "Pieniądze na tego typu inwestycje powinny pochodzić m.in. z podatku
      od nieruchomości. Wzrost tego podatku, szczególnie gruntów
      niezabudowanych, wymusiłby ponadto spadek cen nieruchomości. Ich
      utrzymanie kosztowałoby więcej, a nie każdy mógłby sobie na to
      pozwolić. Poza tym ukrócona zostałaby spekulacja gruntami."

      proponuje profesorowi emigracje do Ulan Bator