Urzędnik: pan i władca dotacji

07.02.10, 22:08
"Dostajemy je "za nic" - bo to bezzwrotna pomoc" - co trzeba mieć w głowie, żeby uwierzyć, że kraje "starej" UE dają pieniądze "za nic", gdy widać, jak na każdym kroku forsują swoje narodowe interesy? No, co trzeba mieć w głowie? Chyba kosmiczną pustkę! A może "dostajemy" pieniądze za kolonializm, za otwarcie rynków przed zachodnim kapitałem (bo przecież oni nie muszą otwierać się przed naszym,bo go nie ma!), może za zgodę na szlaban na przepływ siły roboczej do Niemiec i Austrii, może za zezwolenie na "wolną konkurencję", gdzie bezbronne polskie firmy bez kapitału padały jak muchy, niszczone przez kapitał zachodni? A może za traktat Lizboński,który pokazuje całą niemoc i bałagan w UE? Jak widzę, w GW myślenie coraz bardziej boli.
    • nektarist Re: Urzędnik: pan i władca dotacji 07.02.10, 22:42
      O,ewa1-23, adeptka leninowskich zasad ekonomii się odezwała. Co trzeba mieć w
      głowie aby takie bzdury pisać. Już wiem. Nienawiść do EU i miłość do putina. HA, ha.
      • ewa1-23 Re: Urzędnik: pan i władca dotacji 08.02.10, 09:39
        Leninowskie zasady ekonomii , kierowanie gospodarką zza biurka reprezentuje UE. Pomyśl przez chwilę - to nie boli: czy ktoś komuś kiedyś dał pieniadze "za darmo"??? Za darmo, to można dostać w pysk, a nie pieniądze.Z jednej strony Polska "dostaje" dotacje, z drugiej strony:
        1. otworzyła rynki zbytu dla firm zachodnich (ile zarobiły wielkie sieci handlowe i zachodni producenci w Polsce?)
        2. pod fałszywym hasełkiem "wolnej konkurencji" nastąpiło starcie firm zachodnich wyposażonych w kapitał ze słabymi firmami polskimi- czyli likwidacja konkurencji dla zachodu w Polsce
        3. "dotacje" UE zwraca sobie przez prowadzenie wspólnej polityki rolnej, w efekcie w Europie jest najdroższa żywność (wyściub nos poza UE i otwórz oczy!
        4. do krajów UE pojechało dużo polskich pracowników (tam, gdzie się zachodowi opłacało) - przyczynili się do wzrostu PKB - nawet Anglia to przyznała (teraz, kiedy niepotrzebni- są wyrzucani)
        5 ukoronowaniem leninowskiego sposobu zarządzania gospodarką są miliony zarządzeń produkowane przez brukselską biurokrację, która rozrosła się bardziej po wprowadzeniu kretyńskiego Traktatu Lizbońskiego, czyli dublowania biurokracji. A nasi biurokraci podchwycili temat i robią wszystko, żeby sięganie po dotacje było urtudnione.
        Jeśli nie wiesz, co znaczy leninowskie zarządzanie - to siedź cicho. I weź pierwszy lepszy wniosek o dotację i przeanalizuj sensowność rubryczek do wypełnienia. I język - brukselską nowowmowę,która nie wiadomo, co znaczy. Poczytaj, poćwicz - dopiero potem coś napisz!
        Jeśli myślisz, żezachód nie przekalkulował sobie interesu - to wracaj na pensję, jak pierwsza naiwna pensjonarka i uwierz w ducha.
        • babaqba Re: Urzędnik: pan i władca dotacji 08.02.10, 13:45
          Ewo, Ewo - jak ci nie wstyd wypisywać takie bezeceństwa? proponuję
          liznąć nieco wyształcenia i odejść od polskiej zasady, że wszystko co
          złe to "oni", nigdy "my". Przepisy unijne dobrze służą narodom unii,
          tylko w Polsce przybierają one kafkowski charakterek. Bo podstawy
          ustrojowe naszego kraju są katolickie: każdy człowiek z natury jest
          zły, jest oszustem i złodziejem i najważniejszym zadaniem urzędnika
          jest ochronić państwo (czymkolwiek jest) przez obywatelem. I to się
          robi. Wiem, nic nie zrozumiesz z mego postu, ale piszę to z myślą o
          innych. Największym problemem naszego kraju jest powszechna głupota.
          Reszta to pochodne.
          • szfindel Oj ewa nie widzisz, ze gadasz z postepowcami? 08.02.10, 19:02
            Co to kochaja jak ich system finansowy jest w rekach unijnych a oni za okruskzki
            z unijnego stolu beda spiewac peany pod niebosklony?

            Toz widac, ze to brac postepowa, nowoczesna i jaka wyksztalcona!

            A co do przepisow unijnych to one oczywiscie chronia loklanych rynkow narodowych
            nie ma czegos takiego jak rynek unijny
            Glupcy oczywiscie tego nie widza i oddaja co maja za psi grosz

            Przez 20 lat oddalismy w rece prywatne 70% przemyslu/przedsoebiorstw.
            Dostajac za to 80 miliardow zlotych

            a teraz myslacy inaczej prosze sobie to zestawic z tymi waszymi "dotacjami" w
            wysokosci 27 miliardow rocznie
            ha ha ha
            Szkoda gadac

            potrwa to jeszcze ze 20 lat a potem znow od zera i ze sprzedawcami za elity.
        • Gość: Bolek Re: Urzędnik: pan i władca dotacji IP: *.236.205.163.ptr.us.xo.net 08.02.10, 18:50

          > 1. otworzyła rynki zbytu dla firm zachodnich (ile zarobiły wielkie sieci handlo
          > we i zachodni producenci w Polsce?)

          no i jak im sie powodzi? na pewno zbijaja wielkie fortuny na dochodach polskich
          rodakow.. Rynek zbytu jest tam gdzie ludzie maja pieniadze do wydania, w Polsce
          jest nadzieja ze KIEDYS bedzie rynek zbytu i te wszystkie zachodnie firmy chca
          byc na miejscu jak to sie stanie.

          > 2. pod fałszywym hasełkiem "wolnej konkurencji" nastąpiło starcie firm zachodni
          > ch wyposażonych w kapitał ze słabymi firmami polskimi- czyli likwidacja konkure
          > ncji dla zachodu w Polsce

          To tylko wina Polski. Nie win innych za to.

          > 3. "dotacje" UE zwraca sobie przez prowadzenie wspólnej polityki rolnej, w efe
          > kcie w Europie jest najdroższa żywność (wyściub nos poza UE i otwórz oczy!

          stad slowo U-N-I-A !! poknij sie w glowe i zastanow sie o co ci chodzi.

          > 4. do krajów UE pojechało dużo polskich pracowników (tam, gdzie się zachodowi o
          > płacało) - przyczynili się do wzrostu PKB - nawet Anglia to przyznała (teraz, k
          > iedy niepotrzebni- są wyrzucani)

          bardzo naciagane.. masz jakies konkretne zrodla ze tania sila robocza
          przyczynila sie do powaznego wzrostu pkb?? te kraje radzily sobie nawet jak
          zelazna kurtyna stala, wiec troche skroc te poczucie swojej waznosci.. Otwarcie
          zachodnich rynkow pracy obnizylo bezrobocie w Polsce z 20% na 10%.

          > 5 ukoronowaniem leninowskiego sposobu zarządzania gospodarką są miliony zarządz
          > eń

          tak, Unia ma byc krajem prawa.


          • szfindel Bolek, robota czeka 08.02.10, 19:04
            Czas kapowac na kolegow.

            PS. O wzroscie PKB w innych krajach pisala twoja ukochana nomenklarura Bolek.
            Ona sama
        • olias Re: Urzędnik: pan i władca dotacji 08.02.10, 19:59
          w obronie komuny protestuję. ani Lenin, ani Stalinn, ani Bierut nie
          wyznaczali liminów produkcji marchewki. Nie ruszała ich krzywizna
          banana, która jest przecież jedną ze świętych wykładni
          funkcjonowania UE. Czy wiecie że większość czekolad w UE to nie są
          czekolady wg definicji UE? Co gorsza są co najmn iej dwie
          zwalczające się definicje - chyba angielska i austracka, ale państwa
          mogłem pomylić.
          była komuna zła, parszywa, niegospodarna i glupia. ale w porównaniu
          z UE to RWPG było szczytowym osiągnięciem myśli ekonomistów.
    • tornson Ja tu raczej widzę partactwo i cwaniactwo 08.02.10, 11:25
      polskiego lumper-biznesu. Jeśli nieudacznik źle wypełni wniosek to niech nie
      zwala winy na urzędnika tylko na swoje partactwo. A jeśli brak mu kasy to znaczy
      że w ogóle nie powinien dostać dotacji. Dotacje unijne są trak skonstruowane że
      inwestycję trzeba pokryć z własnych środków albo z kredytu a dopiero potem Unia
      zwraca pieniądze.
      Zawsze winni inni, urzędnicy, Bruksela, tylko nasze świętej krowy pożal się boże
      przedsiębiorcy zawsze niewiniątka.
      • Gość: cieć Re: Ja tu raczej widzę partactwo i cwaniactwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.02.10, 18:57
        Prawda, wypełnienie wniosku to żadna filozofia, trzeba tylko przeczytać instrukcję.

        Nie ma takiego trybu, "żeby razem usiąść i poprawnie wypełnić" - tego nie
        praktykują ani sądy, ani urzędy. Urzędnik musi bezstronnie ocenić wniosek, bo
        oprócz błędów formalnych i omyłek musi wziąć pod uwagę, czy wydatek jest
        kwalifikowalny (nadaje się do refundacji). Bo regułą jest, że ocenia się faktury
        (kserokopie) i na tej podstawie kwalifikuje wydatki.

        A wydanie euro z Brukseli nie kończy się na wypłacie dotacji - projekt musi
        obronić się w czasie kontroli, inaczej kasa do zwrotu, odsetki jak od zaległości
        podatkowych.

        Dodatkowo, trzeba zachować trwałość projektu przez 5 albo 3 lata
        (mikroprzedsiębiorcy) czyli zachować jego charakter. Jeśli nie - kasa do zwrotu.

        Wszystko stoi jak byk w umowie, którą zawiera się dobrowolnie, tylko że ta ma ze
        20 stron i tyleż paragrafów, a większość beneficjentów kończy czytanie na
        paragrafie 2 lub 3 - gdzie podano wysokość dofinansowania.

        Nie bronię urzędników, ale większość beneficjentów jest po prostu leniwa. A sam
        system w perspektywie finansowej 2007 - 2013 to krok w tył, w porównaniu z 2004
        - 2006. W szczególności wpisanie środków unijnych do budżetu państwa - całe
        korowody z dotacjami, niewygasami itp - polski budżet jest coroczny, unijny -
        wieloletni. Nie dotyczy to już poziomu beneficjentów, tylko instytucji
        rozliczających całe programy operacyjne ale naprawdę roczny budżet polski
        generuje setki formularzy i tony papieru, podczas gdy unijna papierologia to 3
        tabelki finansowe w programie i raz w roku przedkładana prognoza.

        Howgh
    • tornson Re: Urzędnik: pan i władca dotacji 08.02.10, 11:27
      ewa1-23 napisała:

      > "Dostajemy je "za nic" - bo to bezzwrotna pomoc" - co trzeba mieć w głowie, żeb
      > y uwierzyć, że kraje "starej" UE dają pieniądze "za nic", gdy widać, jak na każ
      > dym kroku forsują swoje narodowe interesy?
      Taaaa, za to na początku lat 90ych gdy nie było nas w UE\EWG to Zachód
      przejmując za bezcen nas przemysł, rynek zbytu i tanią siłę roboczą nie
      realizował swoich narodowych interesów...
    • Gość: Michał Z Urzędnik: pan i władca dotacji IP: *.wroclaw.mm.pl 08.02.10, 11:40
      Troche przesadzone, szczegolnie to ze przyznane dotacje w 2008 roku sa
      wyplacane teraz(jest tak, ale to akurat wyjatki). Sam jestem przyszlym(bo
      wciaz czekam na nowe wzory umow!) beneficjentem programu 8.1, zgadzam sie ze
      urzednik to najwieksze zlo jesli chodzi o dotacje unijne, rzucaja same klody
      pod nogi i jeszcze robia laske, ze udzielaja niezbednych. Na dodatek nowa
      ustawa o finansowaniu dotacji unijnych zmienila jednostke wyplacajaca wszelkie
      pieniadze(zostal nia BGK), tak sie zlozylo ze wszyscy o tym wiedzieli oprocz
      PARP'u dlatego rozpoczecie projektu przesuwalem juz 3 razy, to jeszcze nie
      koniec. :), bo wciaz nie ma nowych umow z racji nowej ustawy.
    • Gość: Lolo Utrzymywanie dziada IP: *.dclient.hispeed.ch 08.02.10, 17:10
      Wstyd !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: szymon Urzędnik: pan i władca dotacji IP: *.adsl.inetia.pl 08.02.10, 18:11
      Strach się wypowiadać na temat dotacji, bo wiele spraw przy ich
      załatwianiu to rzeczy uznaniowe. I tylko od urzędnika zależy, czy je
      uzna, czy też nie. Tu nie ma reguł ani zasad, dotację przyznaje ten
      kto nigdy nie prowadził działalności gospodarczej, więc patrzy na
      przedsiębiorcę jak na kosmitę. A gdy ten czegoś nie rozumie, wysyła
      go od razu w podróż międzyplanetarną zapakowanego w papierowe
      formularze, których produkcja pochłonęła ilość drzew z terenów
      większych niż Puszcza Białowieska. Boję się pisać cokolwiek więcej...
      • Gość: cieć Re: Urzędnik: pan i władca dotacji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.02.10, 19:05
        Bo pobudzanie gospodarki przez biurokrację to pomysł absurdalny, o czym z resztą
        piszesz. Niestety, jak ktoś chce pieniądze z tego źródła, to musi zacisnąć zęby.

        Moim zdaniem, kasę unijną trzeba wydawać na infrastrukturę czyli drogi, kolej
        itp. No ale "Strategia Lizbońska" stawia na innowacyjną gospodarkę, stąd więcej
        kasy dla przedsiębiorców.

      • Gość: lil Re: Urzędnik: pan i władca dotacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.10, 19:10
        Święte słowa w tym artykule! Niezależnie jakie interesy załatwia
        sobie dotacjami UE naszym interesem powinno być sprawne pobieranie
        tych pieniędzy. Tymczasem nasi urzędnicy mają na względzie tylko
        swój osobisty interes, aby nie dać się w coś "umoczyć". Sami nie
        wiedzą dokładnie w co, ale na wszelki wypadek wymyślają różne
        usprawnienia w tym względzie i wszyscy mają drogę przez mękę. Ci od
        tych procedur dystrybucyjnych są na ogół młodzi, rotacja ich w
        urzędach jest duża, długotrwałość procedur przeważnie zalicza kilku
        młodych wilków na danym stanowisku nie wspominając o szybkości
        nowelizacji różnych przepisów. Skutek jest taki, że co nowy urzędnik
        to nowe wymagania wobec wnioskodawców i nowe interpretacje przepisów
        oraz tony nowych papierów. Oczywiście żaden z nich nie uznaje
        historii postępowania i obowiązująch przepisów, chce mieć komplet
        dokumentów obowiązująch na czas jego urzędowania. A to przecież
        niemożliwe, żeby np. taki projekt drogowy oraz postępowanie w
        sprawie jego wpływu na śodowisko przeprowadzić ponownie w jednej
        chwili, gdy trwa to przeważnie kilka lat. Nadmierny asekurantyzm i
        kunktatorstwo nie jest wcale pomocne dla interesów naszego państwa.
    • ulanzalasem Urzędnik: pan i władca dotacji 08.02.10, 18:15
      To musi być winna PiSu! Wszak nasz mąż stanu Słońce Peru od dwóch lat walczy już z biurokratyzacją! xD
    • Gość: Avalon Populistyczny bełkot IP: *.olsztyn.mm.pl 08.02.10, 18:50
      Podpisując umowę beneficjent zobowiązuje się składać raporty zgodne z
      zasadami. Składają świstki papieru a urzędnik ma się nimi zachwycać i na
      własną odpowiedzialność wypłacać kasę. Zgoda, można być bardziej kreatywnym
      jeśli chodzi o współpracę z wnioskodawcą, ale kto ma to robić, jak na polskiej
      administracji oszczędza się jak może od wielu lat. Oczekujecie kreatywnych,
      kompetentnych, oddanych swojej pracy urzędników? Zaoferujcie płace które będą
      atrakcyjne dla najlepszych. Ale lepiej psioczyć, wyzywać i szukać winnych w
      bezbronnych urzędnikach.
      • Gość: ada Re: Populistyczny bełkot IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.02.10, 19:29
        o biedny urzędniku, współczuję ci tej męki.....
    • Gość: K Urzędnik: pan i władca dotacji IP: *.146.128.249.nat.umts.dynamic.eranet.pl 08.02.10, 19:21
      Jeśli dziennikarstwo ma się opierać wyłącznie na napuszczaniu ludzi na
      urzędników, posługiwaniu się przy tym półprawdami i nadmiernymi
      uproszczeniami, a rzetelności artykułowi ma dodawać tylko zdjęcie z portfolio
      dumnego dziennikarza to gratuluję postawy. Oczywiście podstawą jest chwytliwy
      tytuł i godny SE/Faktu komentarz na miarę afery hazardowej "uciekają mld
      euro". Prawda leży jak zwykle po środku. Z jednej strony marzy nam się
      weryfikacja wniosków o płatność w 3 dni i to jeszcze przy kawce z urzędnikiem,
      którego to tylko mentalność, lenistwo lub czysta złośliwość powoduje, że
      przedsiębiorca nie ma jeszcze pieniędzy. Z drugiej chcemy ograniczać aparat
      urzędniczy, a tym co są już zatrudnieni zamrozić pensje i obciążyć
      odpowiedzialnością finansową za błędy. Bo po co wg autora rozbudowana
      kontrola, procedury i listowne przesyłanie pism? Po to żeby utrudnić życie
      uczciwemu przedsiębiorcy. A jak za np. kilka miesięcy wyjdzie na jaw przekręt
      to kogo wtedy wina obarczy nasz dziennikarz? Czyje pieniądze będą musiały
      zostać zwrócone do budżetu UE? Nie bronię całego kolektywu urzędniczego (tego
      odpowiedzialnego za wdrażanie Programów Operacyjnych), ale zwalanie winy tylko
      na urzędników jest bardzo niesprawiedliwe. Beneficjenci potrafią zachowywać
      się równie nieodpowiedzialnie. Aplikują o setki tysięcy złotych, a nie mają
      tyle zapału by przeczytać podstawowych dokumentów i instrukcji, bo po co?
      Zamiast samemu poszukać prościej jest zapytać urzędnika, a jak ten nie ma
      czasu to poskarżyć się gazecie, że "robi łaskę". Komercyjny bank (ryzykując
      swoje pieniądze) nie pieściłby się z takim klientem tylko potraktował go
      równie poważnie jak ten potraktował go. No ale tu mamy urzędnika, po którym
      możemy sobie "pojeździć". Artykuł to właściwie tylko zebrane lamenty kilku
      beneficjentów okraszone mocno stronniczym poglądem autora, który nie wysilił
      się na jakikolwiek obiektywizm.

      p.s. Gratuluje przedstawienia wniosku o płatność jako jednostronicowej kartki
      papieru A4 z wielkim napisem "proszę o pieniądze", gdzie jedyną rzeczą którą
      się weryfikuje to chyba tylko ortografia (ewentualnie wielkość czcionki). Po
      lekturze artykułu można mieć takie wrażenie i rzeczywiście uzasadnione
      pretensje dlaczego to zajmuje aż 20 dni.
    • olias Urzędnik: pan i władca dotacji 08.02.10, 19:40
      Boże! ale ten dzienikarz jest naiwny. No normalnie jak dziecię ssące
      maminy cycek.
      człowieku - ping-pong urzędniczy ma swój powód. Normalnie to
      fundusze zdobywa się tak: łapiesz urzednika który w tym siedzi
      (czytaj: wie jak pisać) i obiecujesz mu np. 1/3 zyskanej kwoty. Może
      mniej. urzednik działa jako firma. a potem papier trafia ... nie,
      nie do niego, to byłoby łamanie parwa. papier trafia do kolegi.
      kolega nie przeszkodzi, sam ma taką firmę na boku. to działa pod
      jednym wszakże warunkiem. jeśli ktos spróbuje pominąć ich to 1)
      bedzie karany, 2) będzie dowodem że jednaka trzeba zatrudnić firmę.
      kapisto?!
      sprawy wniosków to dzisiejsza afera 100-lecia. tylko państwo jest
      zbyt bezsilne by chciało to ruszac.
    • Gość: xyz Urzędnik: pan i władca dotacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.10, 19:41
      każda wydana złotówka ma być udokumentowana i to tak, żeby można było prześledzic jej przepływ, to wszystko jest narzucone przez Brukselę. Także się nie dziwcie że to tak długo trwa, bo żaden urząd nie chce ryzykować zwrotu środków, lepiej wydać mniej i pewniej niż ryzykować zwalenie statystyk.
    • kosztorysik Urzędnik: pan i władca dotacji 08.02.10, 19:58
      To prawda. Po 20 dniach dostałem pismo, żeby uzupełnić. Okazało się, że na
      wniosku nie napisałem... drugiego imienia! Jeszcze byłoby to do zrozumienia
      gdyby nie fakt, że następną kartą była kserokopia dowodu osobistego!
    • Gość: kk Urzędnik: pan i władca dotacji IP: 62.233.168.* 09.02.10, 08:47
      Widzę, że autor tego artykułu wie o czym pisze;) Pewnie sam trafił
      na takich urzędników, których nic nie interesuje, którzy nie
      przejmują się pracą. Moje doświadczenie jest zupełnie inne.
      Urzędników weryfikujących wnioski jest za mało, siedzą godzinami nad
      wnioskami, nie myślą o urlopach, gonią ich terminy, sami są
      kontrolowani więc od ich umiejętnego sprawdzenia wniosku zależy czy
      Kowalski dostanie dotację. Zachęcam do odwiedzenia paru Urzędów,
      Instytucji w celu zaobserwowania prawdziwego obrazu pracy osób
      zajmujących się weryfikacją wniosków.
    • vinvent Urzędnik: pan i władca dotacji 10.02.10, 08:48
      Prawda jest taka, że w urzędach siedzą przestraszeni, do bólu asekuracyjni i
      często niekompetentni młodzi ludzie nie potrafiący udzielić wyjaśnienia lub
      zdobyć się na interpretację niejasnej instrukcji. A dlaczegoż to formuła
      "usiądźmy i napiszmy prawidłowo" wzbudza takie zdziwienie ? Projekty, w tym i
      potężne, mające pobudzać rozwój regionalny grzęzną w procedurach. Wnioski
      rozpatrują a następnie inwestycje pilotują ludzie, którzy pojęcia nie mają o
      specyfice inwestycyjnej. Najlepiej, żeby rzeczywistość idealnie co do dnia i
      co do złotówki pokrywała się z zatwierdzonym harmonogramem. Największą
      aktywność tacy urzędnicy przejawiają w sprawdzaniu właściwych oznaczeń na
      dokumentach. Absurdy do kwadratu. Inna sprawa to oferowane płace na tych
      stanowiskach. Jakie płace tacy urzędnicy ...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja