Dodaj do ulubionych

Jak stracić 120 milionów z Unii

IP: 96.241.32.* 25.02.10, 03:06
Ta Unia daje nam tyle pieniedzy, ale Polacy to niewdziecznicy .
Nigdy nie slyszalem, aby powiedzieli dziekuje za te wartoscowe
podarunki. Zorganizujmy akcje w szkolach postawowych, niech dzieci
pisza listy do dzieci w Niemczech (najwieksza gospodarka w Unii) z
podziekowaniami za ciezka prace ich rodzicow i z zacheta do ciezszej
pracy i zwiekszonych podarunkow. Studenci powinni podziekowania
wysylac bezposrednio do stolicy Sowietu Europejskiego w Bruxeli.
Dlaczego kazdy Polak mowi ze Unia jest dobra, bo nam daje, ale
jeszcze nie slyszalem jednego, prostego "DZIEKUJE" !!!
Obserwuj wątek
    • lmblmb Re: Jak stracić 120 milionów z Unii 25.02.10, 08:25
      Gość portalu: KONIECPOLSKI napisał(a):

      > Ta Unia daje nam tyle pieniedzy, ale Polacy to niewdziecznicy .
      > Nigdy nie slyszalem, aby powiedzieli dziekuje za te wartoscowe
      > podarunki. Zorganizujmy akcje w szkolach postawowych, niech dzieci
      > pisza listy do dzieci w Niemczech (najwieksza gospodarka w Unii)

      Do Niderlandów przede wszystkim, oni więcej płacą.

      > z podziekowaniami za ciezka prace ich rodzicow i z zacheta do ciezszej
      > pracy i zwiekszonych podarunkow. Studenci powinni podziekowania
      > wysylac bezposrednio do stolicy Sowietu Europejskiego w Bruxeli.

      Zgadzam się. Podpowiadam jednocześnie, że Sowiet po polsku to Związek, a ten
      nazywa się Unia Europejska. Witamy towarzysza w Polsce.
    • Gość: beneficjent apel do dziennikarzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.10, 11:20
      Drodzy dziennikarze, szukacie dobrego tematu na artykuł -
      zainteresujcie się wydawaniem pieniędzy przez Agencję Restrukturyzacji
      i Modernizacji Rolnictwa w ramach programu PROW - rozwój
      mikroprzedsiębiorstw. Tam można dopiero zobaczyć brak kompetencji,
      niewyobrażalną opieszałość i całkowitą ignorancję. Inny temat - tempo i
      jakość sprawdzania wniosków o płatność przez Urzędy Marszałkowskie w
      ramach POKL i wpływ tych czynników na realizację projektów unijnych
      przez beneficjentów.
    • Gość: bds Re: Jak stracić 120 milionów z Unii IP: 88.220.105.* 25.02.10, 11:33
      Taka utrata to rzadkość, więc nie przeżywaj... poza tym PO lubi
      popisywać się "skutecznością", więc zamiast sprawę wyciszyć i
      postarać się te środki wydać wolą ciągać wójta za łeb jako trofeum
      ich walki z Bóg wie czym. Pracuję w tej branży więc wiem o czym
      mówię. Parcie na wyniki ze strony rządu (czytaj: na słupki) jest jak
      w korpo, do niczego dobrego to nie doprowadzi bo te
      całe "ułatwienia" o których trąbiono okazały się utrudnieniami i
      spiętrzeniem biurokratycznych bzdur, które spowalniają cały proces
      inwestycyjny. Do tego ci na górze kupę czasu majstrowali przy
      dokumentach programowych a teraz zwalają winę za opóźnienia na
      beneficjentów - typowe.

      Nie, nie jestem zwolennikiem PIS.
    • Gość: ja nie moge... Jak stracić 120 milionów z Unii IP: 212.163.172.* 25.02.10, 11:38
      >>"Łączna wartość projektów: ponad 120 mln zł, z czego Unia miała sfinansować
      ponad 80 mln zł"

      >>"Ulgowo" potraktowano jedynie powiat rzeszowski: dotację obcięto mu jedynie
      o 30 proc. - z 86 do 47 mln

      >>Krosno też się poddało (...)Zrezygnowaliśmy, bo mieliśmy dostać tylko
      niewiele ponad 12 mln zł

      86 plus 12 plus piec pozostalych dotacji to wedlug autorow "ponad 80";
      obciecie 39 milionow (86-47) z poczatkowych 86 to jedynie 30%;

      Czy tylko ja mam wrazenie, ze autorzy maja mature zdana za Giertycha?
    • Gość: mikey21 Jak stracić 120 milionów z Unii. Ministerstwo o... IP: *.sileman.net.pl 25.02.10, 13:15
      Może komuś zależy na tym aby Polska wschodnia nadal była zacofana i żyła pod
      strzechą? Tam dominuje kościół i wszyscy im sprzyjający. Kościołów oświetlić
      nie zapomniano i rozbudować parafie natomiast zrobić coś dla ludzi to już brak
      pomysła? Siedzą tam starzy stwardniali jacyś działacze którym ta rzeczywistość
      odpowiada i ich cieplutkie posadki natomiast zamyka się drogę dla mądrych i
      zdolnych młodych ludzi którzy żyja terażniejszością i nowością a nie
      przeszłością i nieróbstwem. I to jest dobry przykład tylko kto rozliczy tych
      nieudaczników? Aż do wyborów trzeba czekać? I znów głosować na tych samych
      nieudaczników?
    • alakyr Jak idiotycznie wdawać kasę z Unii?? 25.02.10, 18:12
      Czy ten co zatwierdza tematy finansowane z UE wogóle wie czy są
      potrzebne? To przykład na to że najpierw jest kasa a potem różni
      fachowcy myślą jak je wydać.
      A że to wogóle nikomu nipotrzebne projekty to inna sprawa.
      Za wrednej komuny było funkcjonował taki termin jak planowanie
      przestrzenne, czy w dzisiejszym prywatnym państwie ktoś wie co to
      takiego i po co? A szkoda.
    • cotbus76 Przede wszystkim po raz kolejny okazało się, że 26.02.10, 08:36
      nie można nikomu przydzielać pieniędzy na "ładne oczy". Każdy kto
      pracował przy normalnym konkursowym unijnym projekcie inwestycyjnym
      wie, że to "pot, krew i łzy". Dziesiątki dokumentów, ustaleń,
      wyliczeń, załączników. A i tak z uwagi na olbrzymią konkurencję
      najczęściej zostaje się z wielkimi planami i małym składem
      makulatury. Podejście do zarządzania projektami jest w Polsce dość
      idiotyczne, bo większość samorządów nadal traktuje wymagane przez
      nią tzw, studia wykonalności (swoisty biznes plan dla inwestycji)
      jak dopust Boży i wykonuje niezgodnie z zasadami przygotowania tego
      typu dokumentu. Oczywiście prawdą jest, że wytyczne ich
      przygotowania zawierają dziesiątki trudnych do spełnienia warunków,
      lecz moim zdaniem to raczej skutek a nie przyczyna sposobu w jaki
      przygotowuje się w samorządach studia wykonalności dla inwestycji
      planowych do sfinansowania ze środków UE. Prawidłowo w teorii w
      dużym uproszczeniu powinno być tak, że mamy problem, który musimy
      rozwiązać. Ustalamy, że najlepiej rozwiązać go przez wykonanie
      inwestycji X. Teraz analizujemy opcje techniczne tzn. ustalamy jakie
      rozwiązania techniczne będą najlepsze i co tu ukrywać najbardziej
      ekonomiczne. Sprawdzamy sprawy środowiskowe. Ustalamy koszty i
      analizujemy jak ich poniesienie wpływnie na nasz budżet. Ustalamy
      jakiego rzędu środki zewnętrzne są nam potrzebne, aby wyjść na zero
      (w ostateczności samorząd to nie firma i nie przynosi zysków).
      Robimy montaż finansowy. I tak dotarliśmy do celu czyli w realnego
      planu pokazującego, że nasza inwestycja jest przemyślana i
      wykonalna. Problem w tym, że w Polskiej rzeczywistości samorządowej
      wygląda to często z goła inaczej. Władze lokalne ustalają w co chcą
      zainwestować kierując się często nie tyle prawdziwą potrzebą co
      chęcią spełnienia obietnic wyborczych/roszczeń mieszkańców/własnych
      wizji rozwoju gminy. Dla inwestycji od razu robi się pełną
      dokumentację techniczną i kosztorys inwestorski a jeśli chodzi o
      sprawy środowiskowe (na których później pada wiele projektów) to
      robimy je po najmniejszej linii oporu, bo "papier" musi być. Teraz
      bierzemy sprytnego doradcę, który pisze studium wykonalności,
      którego wynik jest z góry ustalony. Bo przecież nawet dziecko wie,
      że studium wykonalności potrzebne jest prawie wyłącznie do
      aplikowania o środki a po zawarciu umowy dofinansowania pies z
      kulawą nogą nie interesuje się na ile okazało się ono realne o ile
      tylko zrealizujemy wszystkie działania w zakresie i terminie oraz za
      pieniądze określone we wniosku o dofinansowanie. A jeśli dodatkowo
      będziemy mieli papiery na zrealizowanie produktów (np. ilość m2
      zmodernizowanej powierzchni obiektów edukacyjnych) oraz rezultatów (
      np. ilość uczniów zmodernizowanej placówki edukacyjnej) to mamy
      święty spokój. Po co to napisałam ? Ano po to, że szlak mnie trafia
      na myśl o zmarnowaniu takich środków, które zostały właściwie podane
      tym podmiotom na tacy, bo napisanie propozycji projektu z
      uzasadnieniem jest relatywnie prostsze niż przygotowanie projektu
      unijnego z prawdziwego zdarzenia zwłaszcza konkursowego. Jak się
      okazało w tych przypadkach zawiodło stare dobre porzekadło "mierz
      siły na zamiary" a zwyciężyło "jak dają to bierz, a jak biją to
      uciekaj". Okazało się po raz kolejny, że papier wszystko przyjmie a
      zarządzanie ryzykiem to nie wymysł jajogłowych, ale coś co w wielu
      podmiotach powinno wreszcie znaleźć swoje miejsce w ramach działań
      na rzecz ich rozwoju :)
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka