Dodaj do ulubionych

"DGP": Londyn i funt już nie kuszą Polaków

10.03.10, 08:03
Nie daje wiary takim artykułom. Nie wierze, że własnie tak niskie są zarobki w UK.
Obserwuj wątek
    • ual123 "DGP": Londyn i funt już nie kuszą Polaków 10.03.10, 08:03
      Czyli miałem rację pisząc rok i półtora roku temu, że do UK
      pojechały za półdarmo zmywaki i paleciaki (89% polaków zarabia ok
      6,5 tys/m-c brutto, większość ma do 4,3 tpln/m-c brutto). I gdzie są
      teraz te mądre głowy z kombatanckim podejściem, które krzyczały na
      forum, że to nie prawda, że wszyscy ich znajomi zarabiają w City po
      kilkadziesiąt tysięcy funtów i zastanawiają się nad wakacjami na
      Bali albo podróżą dookola świata? Czar prysł a kompetencji zero,
      zero wiedzy praktycznej (może poza machaniem szmatą), rozdmuchane
      ego. Wy już lepiej tam zostańcie. Ponownie, w Polsce was nie
      potrzebujemy
    • ual123 Lepiej zaakceptuj 10.03.10, 08:06
      to, że Polak na zmywaku nie zarobi fortuny nawet w UK. Nominalnie
      jest to zbliżone, jak widzisz, do zarobków średnich brutto w PL, ale
      realnie, przy wyzszych kosztach życia, nasi rodacy tam poprostu
      dziadują. Może i lepiej, że nieudacznicy wyjechali, przynajmniej nie
      zajmują niepotrzebnie stanowisk i kraj może się szybciej rozwijać...
        • Gość: xxx ciekawe, ze artykuly w gazecie IP: 95.146.206.* 10.03.10, 08:16
          opisujace podobne zagadnienia prezentuja czesto skrajnie odmienne opinie.
          wczoraj tekst o tym, jak to nie ma masowych powrotow emigrantow z wysp, dzisiaj
          - o tym, jak to uk stracilo na finansowej atrakcyjnosci... podobnie bylo w
          ostatnim roku z artykulami nt. zakupu nieruchomosci. raz - inwestuj w
          mieszkanie, bo sie oplaca, innym razem - czekaj z zakupem, nie inwestuj teraz,
          bo stracisz. jest jakas regula? czy to od pogody czy od dnia tygodnia zalezy?
          • jan-ru Re: ciekawe, ze artykuly w gazecie 10.03.10, 09:52
            Widzisz umiejętność czytania polega na tym że czyta się wszystko ,dziś to jest
            artykuł z DGP ,w tytule to pisze.Opinie różne gazety mają odmienne ,bo na tym
            polega wolność słowa,a dzięki przedrukom możesz wyrażać swoją opinię na opisany
            temat .
          • szabo Re: ciekawe, ze artykuly w gazecie 10.03.10, 09:58
            Bo co, wyborcza to jeden umysł i ma jedną opinię na każdy temat??? Gazety mają
            swój profil, ale bez przesady. To chyba normalne, że dwóch różnych dziennikarzy
            ma dwie różne opinie.

            Z tym, że w tym wypadku opinie nie są różne... ekonomiczna atrakcyjność dla osób
            NOWO WYJEŻDŻAJĄCYCH jest faktycznie znacznie niższa. Osoby, które już są w UK to
            zupełnie inna historia. Zostać w UK w kryzysie a wyjechać do UK w kryzysie to
            dwie różne sytuacje.

            Gość portalu: xxx napisał(a):

            > opisujace podobne zagadnienia prezentuja czesto skrajnie odmienne opinie.
            > wczoraj tekst o tym, jak to nie ma masowych powrotow emigrantow z wysp, dzisiaj
            > - o tym, jak to uk stracilo na finansowej atrakcyjnosci... podobnie bylo w
            > ostatnim roku z artykulami nt. zakupu nieruchomosci. raz - inwestuj w
            > mieszkanie, bo sie oplaca, innym razem - czekaj z zakupem, nie inwestuj teraz,
            > bo stracisz. jest jakas regula? czy to od pogody czy od dnia tygodnia zalezy?
        • szabo Re: Lepiej zaakceptuj 10.03.10, 10:02
          Jak się mieszka w pokoju z dwiema innymi osobami, nie używa komunikacji
          publicznej codziennie (albo oszukuje), nie chodzi się do kina, teatru, klubu czy
          na koncert parę razy w miesiącu i je produkty marki Tesco a zakupy robi
          wyłącznie w Primarku, to faktycznie koszty życia prawie na polskim poziomie.
          Większość Polaków ma kiepski kontakt z brytyjskimi znajomymi najwyraźniej.

          Gość portalu: xxx napisał(a):

          > z tymi wyzszymi kosztami zycia to chyba cos ci sie pomylilo. albo nieznajomosc
          > tematu wylazi.
          • Gość: djD Re: Lepiej zaakceptuj IP: *.chello.pl 10.03.10, 10:20
            Zarabiac 1500 funtow a 1500 zlotych to przepasc. Byc moze koszta zycia sa
            wyzsze. Ale kiedy tam zostanie nam 100 funtow a tutaj 100 zlotych to ta przepasc
            sie uwidacznia. Ja tylko pozwole sobie na jeden przyklad gry komputerowej
            obecnym standardem jest 49.99 funta za nowy tytul w polsce jest to w zaleznosci
            od sklepu 89.99 - 129.99 pln. Ot taki wlasnie trick.


            P.S.

            A teraz cos o kosztach zycia. W barze w Londynie stol bilardowy kosztowal 50p za
            godzine. W przeliczeniu daje ~2-3pln. W polsce stoly bilardowe na ogol nie
            schodza ponizej 5-6pln. Wynajecie mieszkania w Dublinie kosztowalo moja
            dziewczyne 500 euro ja w Polsce wynajmuje za 1200pln. W swietle tych cyfr.
            Wolalbym zarabiac 1500 euro/funtow niz 1500 zlotych.
      • Gość: powrotniak Re: Lepiej zaakceptuj IP: 199.67.203.* 10.03.10, 11:52
        znaczy sie pracujacy na zmywaku, byliby w Polsce Twoja konkurencja?
        Przykro mi.

        Slyszalem ze stawki w Polsce wzrosly gdy ludzie wyjechali, czyli i
        tak zaplacisz za to Ty.

        Wlasnie wrocilem do kraju i widze tu samych porzadnych i
        wyksztalocnych ludzi. Nikt nie pluje na ulicy. Nikt nie jezdzi na
        czerwonym i nie przekracza predkosci bo szanuje prawo i kraj.
        Szacunek do policji jest powrzechny, na ulicach jest czysto a psy
        zalatwiaja sie w ubikacjach. Jest pieknie, nie ma dziur w ulicach,
        ludzie sa mili i uprzejemi...dlaczego zaczalem nucic T-Love?
        Ach, jak dobrze ze nieudacznicy wyjechali....
        • Gość: enkey Ile emigrantów tyle zdań IP: *.as15444.net 11.03.10, 14:42
          Jestem w UK od 4 lat. Jako specjalista nie narzekam na zarobki. Tu
          obowiazuje prawo popytu i podazy, a nie prawo wujka ciotki szwagra.
          Jestes wyksztalcony i jest popyt na Twoje usługi to i zarabiasz
          adekwatnie. W PL tylko mógłbym pomarzyć o takiej pensji. Poziom
          życia jest wyższy i nic na to nie poradzimy.
    • Gość: Rafał ale gniot - w UK pracując na zmywaku IP: *.internetia.net.pl 10.03.10, 08:32
      W UK pracując na zmywaku czy Mcdonalds da się żyć. Pracowałem w kuchni prze
      rok, byłem kucharzem bez doświadczenia ze stawką 7 funtów za godzinę. Za taką
      pensję mogłem wynająć mieszkanie (300 funtów, jedna tygodniówka), kupić
      samochód (500 funtów, stara astra z komisu), komputer (niecała tygodniówka
      200funtów), zapłacić z internet i co tydzień jeździć na full zakupy, jaki
      chciałem, nie oszczędzałem i było mnie na to stać.
      W polsce, w bialymstoku, pracując jako kucharz za 1600 na rękę po opłaceniu
      1000 za mieszkanie i 200 rachunków zostaje mi 400zł na benzynę. Gdzie tu
      logika? Gdzie te 3,5 tys miesięcznej pesji? Gdyby nie fakt że mieszkam z
      narzeczoną, musiałym szukać żarcia po śmietnikach, bo inaczej się nie da przy
      tym haraczu do zus 800zł i us (vat na wszystko co sie rusza a kwota wolna od
      podatku to śmiech na sali w porównaniu z UK).
      • black_halo Re: ale gniot - w UK pracując na zmywaku 10.03.10, 08:41
        Dokladnie tak jest. W kazdym kraju na zachod od Odry mozna pracowac
        na zmywaku, sprzatac, jezdzic wozkiem widlowym albo zamiatac ulice i
        wciaz godnie zyc. Godnie oznacza mniej wiecej tyle, ze nie musisz
        oszczedzac na nowe buty tylko idziesz i je kupujesz bo wiesz, ze ci
        na jedzenie i rachunki nie zabraknie. Nie musisz sie ciagle
        zastanawiac czy jak dziecku porwa sie buty to kupno nowych nie
        zrujnuje twego budzetu. Zarabiajac 300 funtow na reke tygodniowo
        jedna osoba moze wygodnie zyc, choc bez luksusow i jeszcze odlozyc.
        Pokazcie mi osobe, ktora umaialaby to uczynic w Polsce? Praktycznie
        sie nie a dla wiekszosci nawet niezapalnowany zakup aspiryny i
        witaminy C na wypadek przeziebienia oznaczaja oszczednosci na czym
        innym - zwykle na jedzeniu i ubraniu.
        • szabo Re: ale gniot - w UK pracując na zmywaku 10.03.10, 09:54
          Mocno przesadzasz. Zarobki na poziomie 1500 zeta na rękę to jednak nie jest już
          sytuacja powszechna. Inna sprawa, że faktycznie nie wiem jak to jest na ścianie
          wschodniej albo pracując w McDonaldzie. Ale można przeprowadzić się do Wawy,
          Poznania albo Wrocławia i nie pracować w McDonaldzie.

          Ale zgadzam się, że na zachodzie jest po prostu łatwiej i z pracy nie
          wymagającej umiejętności i kompetencji da się w miarę spokojnie wyżyć (w polskim
          standardzie, nie brytyjskim, ale to już inna sprawa). Różnica PKB robi jednak
          swoje. ZUS pochłania faktycznie sporą część dochodów bo w UK emerytury w
          znacznie większej mierze wypłacane są z budżetu. Ale nie chciałbym się znaleźć
          na miejscu brytyjskiego emeryta, który funkcjonuje wyłącznie z emerytury
          podstawowej. Znam osoby, które dostają miesięcznie 450 funtów. Jak starsza osoba
          ma przeżyć za 450 funtów miesięcznie, to trudna zagadka... Polacy tego nie
          odczuwają, bo nie patrzą na wysokość swojej przyszlej brytyjskiej emerytury (a
          jak patrzą to absurdalnie porównują ją do polskiej, przeliczając na złotówki), a
          na dodatkowe programy emerytalne odładać im się nie chce.

          black_halo napisała:

          > Dokladnie tak jest. W kazdym kraju na zachod od Odry mozna pracowac
          > na zmywaku, sprzatac, jezdzic wozkiem widlowym albo zamiatac ulice i
          > wciaz godnie zyc. Godnie oznacza mniej wiecej tyle, ze nie musisz
          > oszczedzac na nowe buty tylko idziesz i je kupujesz bo wiesz, ze ci
          > na jedzenie i rachunki nie zabraknie. Nie musisz sie ciagle
          > zastanawiac czy jak dziecku porwa sie buty to kupno nowych nie
          > zrujnuje twego budzetu. Zarabiajac 300 funtow na reke tygodniowo
          > jedna osoba moze wygodnie zyc, choc bez luksusow i jeszcze odlozyc.
          > Pokazcie mi osobe, ktora umaialaby to uczynic w Polsce? Praktycznie
          > sie nie a dla wiekszosci nawet niezapalnowany zakup aspiryny i
          > witaminy C na wypadek przeziebienia oznaczaja oszczednosci na czym
          > innym - zwykle na jedzeniu i ubraniu.
          • Gość: zulu Re: ale gniot - w UK pracując na zmywaku IP: *.zone13.bethere.co.uk 10.03.10, 10:28
            > Mocno przesadzasz. Zarobki na poziomie 1500 zeta na rękę to jednak nie jest już
            > sytuacja powszechna. Inna sprawa, że faktycznie nie wiem jak to jest na ścianie
            > wschodniej albo pracując w McDonaldzie. Ale można przeprowadzić się do Wawy,
            > Poznania albo Wrocławia i nie pracować w McDonaldzie.

            Two je rozwiazanie dla wszystkich z niskimi zarobkami jest przeprowadzka do
            duzego miasta. Zastanow sie jeszcze raz.
            • szabo Re: ale gniot - w UK pracując na zmywaku 10.03.10, 11:12
              Nikt nie mówi, że to rozwiązanie dobre... dla wielu osób jednak osiągalne, a
              niestety innej alternatywy za bardzo nie widzę. Że niby przprowadzka do dużego
              miasta na Zachodzie jest takim zdecydowanie lepszym rozwiązaniem dla wszystkich
              z niskimi zarobkami?!?

              Gość portalu: zulu napisał(a):

              > Two je rozwiazanie dla wszystkich z niskimi zarobkami jest przeprowadzka do
              > duzego miasta. Zastanow sie jeszcze raz.
          • Gość: XY Nie każdy jest młody,zdolny, świetnie wykształcony IP: *.xdsl.centertel.pl 10.03.10, 11:56
            szabo napisał:

            > Mocno przesadzasz. Zarobki na poziomie 1500 zeta na rękę to jednak nie jest już
            > sytuacja powszechna. Inna sprawa, że faktycznie nie wiem jak to jest na ścianie
            > wschodniej albo pracując w McDonaldzie. Ale można przeprowadzić się do Wawy,
            > Poznania albo Wrocławia i nie pracować w McDonaldzie.

            Nie ona przesadza, ale ty niedoszacowujesz.

            Najczęstsze miesięczne wynagrodzenie ogółem brutto otrzymywane przez pracowników gospodarki narodowej wynosiło 2091,35 zł (dominanta, wartość modalna).
            Połowa pracowników zatrudnionych w gospodarce narodowej otrzymała wynagrodzenie ogółem brutto do 2639,51 zł (mediana=decyl5=wynagrodzenie środkowe).
            10% najniżej zarabiających pracowników otrzymało wynagrodzenie ogółem brutto co najwyżej w wysokości 1306,78 zł (decyl pierwszy).
            10% najwyżej zarabiających pracowników otrzymało wynagrodzenie ogółem brutto co najmniej w wysokości 5376,34 zł (decyl dziewiąty).
             W październiku 2008 roku miesięczne wynagrodzenie ogółem brutto w wysokości 50 tys. zł i więcej zarabiało niewiele ponad 0,02% zatrudnionych, od 40 tys. zł  0,04%, od 30 tys. zł  0,11%, od 20 tys. zł  0,35%, od 10 tys. zł  2,08%, zaś co najmniej równe 7 przeciętnych wynagrodzeń miesięcznych (tzn. ≥22624,49 zł)  otrzymało 0,25%.
             6,24% ogółu zatrudnionych otrzymało miesięczne wynagrodzenie brutto co najmniej równe dwukrotnemu przeciętnemu wynagrodzeniu miesięcznemu ogółem brutto dla gospodarki narodowej (tzn.≥ 6464,14 zł).
             Pracownicy otrzymujący miesięczne wynagrodzenie ogółem brutto mniejsze lub równe przeciętnemu wynagrodzeniu miesięcznemu dla gospodarki narodowej (tzn.  3232,07 zł) stanowili 65,35% ogółu pracowników.
             W październiku 2008 roku do wysokości 1616,04 zł — co najwyżej 50% przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego brutto dla gospodarki narodowej — zarabiało prawie 18,53% zatrudnionych,

            http://www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/PUBL_pw_strukt_wynagrodzen_wg_zawodow_X_2008.pdf

            Najwyraźniej przeoczyłeś też komentowane dość głośno wyniki badań kondycji finansowej gospodarstw domowych w UE.
            Ponad połowa mieszkańców Polski żyje w gospodarstwach domowych, w które nie mają dość środków, aby samodzielnie sprostać nieprzewidzianemu wydatkowi w wysokości 600 PLN.
            http://epp.eurostat.ec.europa.eu/cache/ITY_PUBLIC/3-28052009-AP/EN/3-28052009-AP-EN.PDF

            Wszyscy ci ludzie naprawdę nie zmieszczą się w Wawie, Poznaniu i Wrocławiu. Ani ty nie chciałbyś, żeby próbowali, ani ja.

            Pamiętaj też o tym, że i badania GUS-u, i Eurostatu były wykonywane jeszcze w lepszych czasach (2008 i 2007). Można chyba podejrzewać, że jeżeli w międzyczasie coś się zmieniło, to raczej nie na lepsze.

            A przyszłe emerytury w Polsce, którą w najbliższych dziesięcioleciach czeka spadek liczby ludności, też są, mówiąc delikatnie, zagadką.


            Nie, to nie jest gadka o "takich samych żołądkach", a ja nie jestem żadnym lewicowym demagogiem. Dla mnie przemiany roku 1989 były błogosławieństwem, załapałem się do tych śmiesznych promili z absurdalnie wysokimi dochodami. Teraz mam 45 lat i praktycznie jestem rentierem, jeżeli cokolwiek robię, to już nie dla pieniędzy.

            Ale nie traćmy kontaktu z rzeczywistością. Choćby dlatego, że jakość życia w kraju zależy w dużej mierze od samopoczucia i nastrojów masy tych wszystkich, delikatnie mówiąc, less privileged.
            No i każdy z nich ma prawo głosu, i mogą zdrowo namieszać. Już raz, pięć lat temu, im się udało.
            • szabo Re: Nie każdy jest młody,zdolny, świetnie wykszta 10.03.10, 12:41
              Częściowo zgoda, tyle że mówimy o porównywaniu sytuacji w PL i w UK, a nie o
              wyłącznie o sytuacji w Polsce.

              Większość osób o najniższych zarobkach do UK czy gdziekolwiek indziej się po
              prostu nie przeprowadzi i o nich w tej chwili nie mówimy, bo dyskusja jest o
              emigracji. To prawda, że olbrzymia liczba osób w PL zarabia naprawdę niewiele i
              to prawda, że olbrzymia liczba osób to nie są młodzi i zaradni. Tyle że starsi,
              czy mniej zaradni nie stanowią potencjału emigracyjnego. Tak jak napisałem w
              innym poscie, Ci co mieli wyjechać już wyjechali. Nowej fali raczej nie będzie,
              ale o masowych powrotach też nie ma mowy.

              Niedopowiedziane pytanie w moim komentarzu jest takie: Czy bardziej opłaca się
              przeprowadzić do UK i pracować za te 1100 funtów miesięcznie, czy przeprowadzić
              się do Poznania i zarabiać nawet te 2500 zeta. Moim zdaniem wielu osobom
              emigracja się nie opłaca (wszystko zależy od indywidualnej sytuacji). Większość
              osób na tym forum (prawdopodonie emigranci, którzy starają sobie dysonans
              poznawczy załagodzić) uważa, że emirgacja to jedyna opcja i że z PL trzeba
              spieprzać i już, kiedy wcale tak nie jest.

              A co do statystyk: Znam wiele osób, które zarabiają statystycznie mniej więcej
              tyle, ile wynosi podane przez Ciebie najczęstsze wynagrodzenie (bardzo fajne
              dane zresztą). Tyle że to nie jest całość ich zarobków. Szara strefa w
              gospodarce to ciągle zbyt dużo, by opierać się wyłącznie na statystykach mówiąc
              o standardzie życia całości populacji, szczególnie, że zawierają one w sobie też
              dane osób, które z szarej strefy czerpią większość swoich dochodów.
          • aelithe Re: ale gniot - w UK pracując na zmywaku 10.03.10, 23:51
            szabo z tego co mi wiadomo to emerytura królewska przysługuje każdemu brytyjczykowi po 67 roku życia w wysokości 65 funtów tygodniowo
            resztę możesz otrzymać jeśli masz zakładowy, branżowy lub prywatny program emerytalny
            tak więc do tych 450 funtów miesięcznie to daleko

            w porównaniu 260 funtów miesięcznie to około 1000 złotych przy wyższych kosztach utrzymania
            w Polsce emeryci nie pozwolą na tak niską emeryturę
        • Gość: Buncol Re: ale gniot - w UK pracując na zmywaku IP: *.wip.pl 10.03.10, 09:56
          Zrozum ze patrzysz przez Polskę przez swój pryzmat. Mówisz o rzeczach o
          których ja jako Poalk mieszkający na stałę w PL słyszałem tylko w
          telewizji. Nie dziw się zatem ze są tak różne komentarze na forum i tak
          różny pogląd na pracę w UK
          Ja za te 4.5 tyś to bym nawet do innej dzielnicy nie chciał jeździć a
          co dopiero do innego kraju.
          Zresztą podam ci przykład mojego kumpla. Zarabiał jako specjalista w
          PL 20 tyś i mieszkał w Łodzi. Żeby zdecydował się na przeniesienie do
          pobliskiej Warszawy musiano mu zaproponowac 10 tyś wiecej.
          Tak wiec zobacz ze ty jedziesz na koniec Europy dla 3 tys wiecej a inny
          nie zrobi tego nawet wewnatrz województwa bo te 3 tys to na waciki
    • Gość: d Gdziekolwiek tylko nie tu... IP: 87.204.71.* 10.03.10, 08:50
      Piszecie bzdury i uprawiacie propagandę.
      Pracując poza polską da się żyć ze swojej pensji.
      Po prostu da się żyć!!!
      Starcza żeby zjeść jak człowiek, ubrać się i zrobić opłaty.
      Polska stała się bardzo droga, czy tego nie widać???
      Pracujesz jak niewolnik, szef ma Cie za gówno a Tobie nawet na
      żarcie nie starcza. To nie jest kraj przyjazny dla ludzi.
      Ten kraj nie oferuje absolutnie NIC. Trzeba stąd spieprzać.
      Ten kto pracował lub pracuje tam gdzie jest cywilizacja wie, że
      można inaczej, choć czasem robota jest ciężka i nie za fajna ale w
      polsce też jest taka robata tyle że nie da się być człowiekiem.
      • Gość: Mwaruwari Oczywiste przekłamanie rzeczywistości IP: *.chello.pl 10.03.10, 09:34
        Za minimalna w UK w dużym mieście można spokojnie życ (jedzenie, wynajęcie mieszkania, zakupy). Za minimalną w Polsce nie ma na to szans. Porównywanie minimalnej w UK i średniej w Polsce jest albo celowym kłamstwem, albo głupotą autora artykułu. Średnia płaca brutto w UK, to ok 25 000 zł na rok. Jeśli porównamy to z Polska, to jest to 3x róznica na korzyść UK. W przypadku niższych płac jeszcze większa - 4 do 5 razy.

        Koszty życia (w relacji funta do zł, nie względem zarobków):

        droższe w UK jest wynajęcie mieszkania, nieznacznie benzyna, nieznacznie nowe auta, pieczywo, ser, wędliny, papierosy (dużo droższe).

        tańsze: używane auta, koszty używania telefonów komórkowych, odzież, prawie wszelka żywnosć konfekcjonowana, słodycze.
    • Gość: Buncol W UK koszty życia sa 3 razy wyższe niż w PL IP: *.wip.pl 10.03.10, 09:43
      Więc naprawde tam trzeba dużo zarabiac żeby normalnie żyć.
      Przy czym normalne życie to nie jedzenie fasfoodow i zakupy na
      wyprzedarzach
      Normalne życie to kupno normlanego samochodu i serwispowanie go w
      autoryzowanym serwisie. Normlane życie to mieć czy wynajmowałć własne
      mieszkanie czy dom a nie pomieszkiwać w najtańszych suterenach ze
      współlokatorami.
      Jak mi znajomy powiedział ile w zeszłym roku zapłacił za wymianę okien
      w domu w UK to mało nie padłem na zawał. Zwykły roczny przegląd Toytoy
      Avensis kosztuje tam 2.5 raza wiecej niż w PL. O ubezpieczneiu
      samochodu nie wspomnę

      Dobra kolacja dla dwojga w normlanej resteuracji to wydatek rzedu 100 -
      120 funtów. Za tyle w Polsce masz nocleg ze sniadaniem w 5 gwiazdkowym
      hotelu

      Tak więc przestańcie bredzić że życie w UK jest tanie a w PL drgoie.
      Bo jest dokładnie na odwrót
      • osmiol E niekoniecznie 10.03.10, 10:34
        Wynajęcie małego domku kosztuje w UK 600-700 funtów miesięcznie - czy w Polsce można za 2500zł? Opłaty za media około 70 - w Polsce 300zł? Przegląd samochodu kaosztuje tyle samo. 120 funtów kosztuje kolacja w dobrej knajpie - myślisz ,że 500zł wystarczy w Polsce? Żarty.
        A nocleg w hotelu w Polsce jest droższy...
      • Gość: foczek Re: W UK koszty życia sa 3 razy wyższe niż w PL IP: 199.67.203.* 10.03.10, 11:36
        A ile kosztuje wg ciebie normalny samochod w Polsce? Nowe pewnie
        tyle samo a uzywane duzo wiecej! Plus w UK masz historie dla prawie
        kazdego auta a tu sam szrot!
        Nie wiem gdzie Ty mieszkasz, mialem 2 letniego avensisa, przglad
        rozni sie tylko cena robocizny, czesci nawet bywaja taniej, zalezy
        od kursu GBP/PLN. A stac cie na roznice bo auto kupisz 20% taniej.
        ubezpieczenie?? nie ma roznicy!! I mozesz placic w ratach m-cznych i
        masz milion porownywarek internetowych - moze z nich nie korzystales?
        Ile wydajesz w supermarketach na jedzenie w UK a w Polsce? tyle samo
        Ile na dziecko? 2-3 razy wiecej w PL. W tesco, te same spioszki
        widzialem za 2,5 Funta, w PL 38zl.
        Jedyne co naprawde jest tansze, to wynajem/zakup nieruchomosci,
        jedyne.
        Wrocilem 2 m-ce temu i szok - nic oprocz mieskania nie jest tansze,
        no moze jeszcze bilety PKP ale jaka jakos taka cena.
        Koniec kropka.
        • szabo Re: W UK koszty życia sa 3 razy wyższe niż w PL 10.03.10, 12:50
          Mam wrażenie, że porównujesz najtańsze ceny w UK z najdroższymi w PL. Na tej
          zasadzie to można wszystko udowodnić. Pieluszki za 38 zeta... widzialem tylko w
          ekstremalnych sytuacjach. 2,5 funta? Czy megapromocje na allegro też możemy
          liczyć w takim razie?

          Gość portalu: foczek napisał(a):

          > A ile kosztuje wg ciebie normalny samochod w Polsce? Nowe pewnie
          > tyle samo a uzywane duzo wiecej! Plus w UK masz historie dla prawie
          > kazdego auta a tu sam szrot!
          > Nie wiem gdzie Ty mieszkasz, mialem 2 letniego avensisa, przglad
          > rozni sie tylko cena robocizny, czesci nawet bywaja taniej, zalezy
          > od kursu GBP/PLN. A stac cie na roznice bo auto kupisz 20% taniej.
          > ubezpieczenie?? nie ma roznicy!! I mozesz placic w ratach m-cznych i
          > masz milion porownywarek internetowych - moze z nich nie korzystales?
          > Ile wydajesz w supermarketach na jedzenie w UK a w Polsce? tyle samo
          > Ile na dziecko? 2-3 razy wiecej w PL. W tesco, te same spioszki
          > widzialem za 2,5 Funta, w PL 38zl.
          > Jedyne co naprawde jest tansze, to wynajem/zakup nieruchomosci,
          > jedyne.
          > Wrocilem 2 m-ce temu i szok - nic oprocz mieskania nie jest tansze,
          > no moze jeszcze bilety PKP ale jaka jakos taka cena.
          > Koniec kropka.
    • szabo wiele czynników, nie tylko kryzys 10.03.10, 09:44
      Zapewne nakłada się na siebie wiele czynników. Ludzie, którzy wyjechali
      wcześniej, nie bardzo chcą wracać. Zresztą Brytyjczykom obecność Polaków jest
      na rękę, o ile przestaną brać dumpingowe wynagrodzenia. Wielu Polaków, którzy
      wyjechali, czuje się zresztą bardziej komfortowo i bardziej u siebie w UK niż
      w Polsce. Sam wyjechałem, co prawda nie do UK i na zupełnie innych zasadach,
      ale po paru latach człowiek organizuje sobie życie i czuje się po prostu "u
      siebie," nawet jak emigracja jest postrzegana jako krótkotrwały etap.

      A co do nowej emirgacji, bo to o niej jest artykuł, to fala już dawno się
      skończyła, jeszcze przed kryzysem. Ci co mieli wyjechać, ludzie mobilni,
      zaradni, w miarę odważni, już wyjechali. Ci co zostali, raczej nie wyjadą w
      najgorszym momencie (co innego być w UK w czasie kryzysu a co innego
      przyjechać do UK w czasie kryzysu, o czym wiele osób zapomina).
        • szabo Re: wiele czynników, nie tylko kryzys 10.03.10, 10:14
          Oj, musielibyśmy zdefiniować słowo "zaradny" w tym kontekście, ale to szczegół.

          Z przyparciem do muru się zgadzam. Z tym, że wiele osób przypartych do muru,
          zostało przy tym murze... bo nie byli mobilni i jakoś tam zaradni, w tym sensie,
          że potrafiliby pojechać do innego kraju i zorganizować sobie życie na jakimś
          znośnym poziomie.

          Gość portalu: Buncol napisał(a):

          > Napisałeś że wyjechali ludzie mobilni, ambitni, zaradni
          > Ja bym okreslił ich inaczej: mobilni, odwazni i przyparci do muru
          >
          > Ktoś kto jest zaradny to znajdzie dobra robotę w PL a ktoś kto jest
          > ambitny i zaradny to znajdzie bardzo dobrbą robote w PL
        • klaun.szyderca Re: wiele czynników, nie tylko kryzys 10.03.10, 10:23
          Nie do końca - są takie regiony kraju (np. Podlasie) gdzie naprawdę trudno jest
          o dobrą robotę, po prostu tej dobrej jest jeszcze mniej niż osób ambitnych i
          zaradnych.

          Oni mogą kalkulować: jadę do Warszawy za 50-100% więcej, czy jadę do UK za 200%
          więcej? Mieszkania/domu nie mam, więc tu i tam muszę wynająć. Może przynajmniej
          zobaczę trochę świata i zobaczę jak się żyje za granicą?
    • Gość: Marek Londyn is Great IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.10, 10:03
      Byłem w Londynie 3 lata i powiem że była niezła impreza przez cały czas, a i pieniędzy też trochę przywiozłem, atmosfera nie do opisania szczególnie dla młodych, zarobki obecnie spadły ale uważam że i tak warto tam pojechać bo w Polsce szczególnie na wsi nie ma żadnych perspektyw, a to że średnia jest taka wysoka to wynika z zarobków wąskiej grupy osób które są postawione na stołkach, przeciętny polak ma ciężko znaleźć pracę za 2000 zł netto. Pozdrawiam wszystkich w Londynie !!!!!
    • oliwia.anna.majewska Buahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahah 10.03.10, 10:05

      "Jednak FAKTYCZNA PENSJA setek tysięcy Polaków zajmujących się
      sprzątaniem, robotami budowlanymi czy usługami kelnerskimi jest
      niższa: 6 funtów za godzinę, czyli ok. tysiąca funtów miesięcznie
      (4,3 tys. zł). A to już CORAZ BLIŻEJ średniego uposażenia w POLSCE,
      które zdaniem GUS w zeszłym roku wyniosło 3,6 tys. zł brutto."

      Czekam na następne wymysły tuskowej propagandy.

      "Pogoda w Polsce lepsza niż na Seszelach!"

      "Święty Piotr potwierdza że w Polsce żyje się lepiej niż w
      niebiańskim raju!"
    • Gość: owca "DGP": Londyn i funt już nie kuszą Polaków IP: *.chello.pl 10.03.10, 10:16
      Zostałem w Polsce, powodzi mi się bdb, sam sobie dałem radę. Ale ja mieszkam w
      Warszawie, zaraz się zacznie, że w mojej miejscowości się ni da, etc.
      Da się, widziałem przykład (mojego klienta). Chłopak ma 27 lat. Prosty
      zdecydowanie, brak wykształcenia, miał sam zapał. Pracował w firmie
      produkującej plandeki za 1200 PLN. Odszedł, 4 lata temu założył swoją własną
      za dotacje z urzędu pracy (12.000). W 2009 jego firma zarobiła 400.000 na
      czysto (widziałem PIT, to część mojej pracy). Pochodzi z jakiejś wioski pod
      Puławami, nazwy nie pomnę.

      Także bez histerii drodzy emigranci. W Polsce też się da, oczywiście łatwiej w
      UK bo to bogatszy kraj, ale u nas też może się powodzić całkiem nieźle.
    • hydrograf Czasowa emigracja zmieniła sę w stałą emigrację. 10.03.10, 10:17
      A stała emigracja nie transferuje zarobków do Polski, bo rodziny pościągała do
      Anglii i nie planuje powrotu.
      Porównując zarobki Angielskie ze "średnią" w Polsce, nie bierze się pod uwagę
      tego, że "średnią" widują zarobki Prezesów i nominatów - wielokrotnie
      przewyższające przeciętne polskie (w skali kraju) wynagrodzenie [średnia ważona].
      Zarobki na wyspie, może nominalnie nie są wielokrotnie wyższe niż w Polsce,
      ale pozwalają na życie na wyższym standardzie (niższe ceny) niż w kraju - nie
      wspominając o wyższej kulturze dnia codziennego (stosunki
      przełożony-podwładny, petent-urzędnik).
      Nie bagatelnym czynnikiem stałości emigracji jest utrata więzi emocjonalnej z
      Polską, po kilku latach przebywania po za krajem.
    • Gość: V "DGP": Londyn i funt już nie kuszą Polaków IP: *.zone4.bethere.co.uk 10.03.10, 10:25
      serio?4.5 tysiaca zlotych to przecietna wyplata Polaka w Polsce?;) jakos mi
      sie w to wierzyc nie chce bo nie dosc ze pracy za bardzo nie ma (a nie kazdy
      ma znajomosci i/lub niewiadomo ile tytulow naukowych)to z tego co ja sie
      orientuje pieniadze jakie proponuja (3miasto)to jakies 1500 zl. LOL. do tego
      wynajem mieszkania to koszt tysiaca zl (okolo tyle kredyt) nawet szampon
      kosztuje 2 razy wiecej jak w UK. poki co nie ma niestety co porownywac
      zarobkow i kosztow zycia Polski i UK bo Polska przegrywa i to niestety nie
      tylko w tych sferach

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka