Dodaj do ulubionych

Alma Market miała 59,1 mln zł straty w 2009 r.

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.10, 21:24
Prawda jest taka że Alma to jakość taka jak wszędzie, tylko ceny wyższe.
Krakowski Kredens to tylko ładne opakowanie, w środku ta sama chemia co w Tesco.
Obserwuj wątek
          • lucusia3 Re: Żeby jeszcze ser wył w porządku... 21.03.10, 23:02
            Gran Padano kosztuje 10 Euro ale i 50 Euro, zależy jak marka. I one się różnią. Tak jak prawdziwa Gouda, ser typu Gouda, i coś co przypomina żółty ser a składa się z margaryny i barwnika z utwardzaczami z Biedronki. Różnią się też ceną. Ja, gdy sytuacja finansowa mi pozwala, kupuję prawdziwa Goudę, i taka jest w Almie. Są też takie tańsze erzace, ale mniej. Alma nie jest droga - te sam produkty w Almie czy Geantach kosztują tyle samo, a czasami są tu tańsze. Tyle, że że w Geancie czy Biedronce nie ma nic,lub prawie nic luksusowego - szynki parmeńskiej, autentycznych serów, doskonałej kawy, a ona naprawdę kosztują. Jeśli ktoś żre jak leci, nie rozróżniając smaku, to może rzeczywiście Alma to nie jest dla niego najlepszy wybór. Niech kupi sobie ten wyrób typu ser, czy wyrób typu szynka, i zaoszczędzi sporą ilość pieniędzy. Inni, kupią kilka plasterków luksusowego towaru, żeby mieć z niego przyjemność smakowania.
            • Gość: lajkonik Re: Żeby jeszcze ser wył w porządku... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.10, 23:19
              Naganiasz ?
              Kawę Illy czy Lavazza znajdziesz w Realu czy Marcpolu tylko 15%
              taniej. Serek wiejski z Piątnicy 1/8 drożej w Almie. Problemem Almy,
              ale i Bomi jest, że tak naprawdę nie mają wiele większego wyboru niż
              innych Supermarketach, a owa wspólna baza (95% wszystkich towarów)
              jest droższa. Jakość obsługi (poza torbami jednorazowymi) podobna, a
              kolejki do kas bywają w Almie dłuższe.
              Grana Padano we Włoszech za 10€ nie kupisz. Ale około 20-25 to dość
              normalna cena. Szynka parmeńska 20-30€. Tu drożej. Ale polacy wcale
              nie kochają tej szynki.
            • leon1406 Re: Żeby jeszcze ser wył w porządku... 21.03.10, 23:19
              Lucusia3 ! Nie badz smieszna ! Wierzysz ze Mazgaj kupuje Gran Padano
              po 50 €uro / czyli ca. 200 zl./ i sprzedaje po 140 zl.?????
              U siebie taki ser kupuje w kawalku 200-300gram za 2-3 €uro.
              Uzywam tego sera do Bolonese. Oczywiscie ze sa te same sery roznych
              firm np.Ementaler Bawarski za 5.90 €uro i E. szwajcarski za 12
              €uro.Co do Goudy to u mnie najtanszy ser ktory klade na pizze on
              kosztuje 3.90 €uro kg..Ceny podaje z Tengelmanna czyli sklepu obok
              ktorego mieszkam. Litrowa woda Pelegrini kosztuje 89 centow ! A ile
              w Almie?
        • maruda.r Re: Alma Market miała 59,1 mln zł straty w 2009 r 22.03.10, 11:30
          Gość portalu: Wujko napisał(a):

          > Stare, lepiące się wędliny i nadpsute ryby - to wizytówka Almy w
          > Piasecznie.

          ***********************

          Podobnie w Gdyni. Jeszcze kilka miesięcy temu można było coś ciekawego i
          świeżego znaleźć na stoisku z wędlinami. Dziś stoiska straszy równie skutecznie,
          jak tego typu stoiska w hipermarketach.



      • maruda.r Re: Alma Market miała 59 mln zł straty w 2009 r. 22.03.10, 10:32
        monikaaleksandra napisała:

        > Jak to ma nie upaść, skoro szynka kosztuje tam 150 zł za kilogram?
        > Kogo na to stać? Biedronki?

        **************************

        Mącisz. Nie szukam w Almie szynki za 9,99 a właśnie za 150. I chcę, aby za cenę
        150 zł kg nikt mi nie wciskał przeterminowanego towaru. Zasadą sklepów
        luksusowych jest unikanie wyprzedaży - towar, co do którego są wątpliwości musi
        zniknąć z półek, by nie straszyć wymagających klientów. Całkiem niedawno był
        wywiad z Mazgajem, który dowodził, że doskonale rozumie reguły polityki sklepów
        luksusowych.

          • maruda.r Re: Ale widocznie tych sklepów jest za dużo albo 22.03.10, 10:25
            Gość portalu: oleg napisał(a):

            > w POlsce tych bogatych jest za mało. Tak czy inaczej - kandydat do plajty w 201
            > 0 r.

            *****************************

            Jest ich jednak wystarczająco dużo, by utrzymać trzy duże sieci delikatesowe
            oraz sporo punktów niezależnych. Powstaje pytanie: dlaczego np. Bomi utrzymało
            poziom, a Almę dotknął poważny kryzys?

            • Gość: Be Re: Ale widocznie tych sklepów jest za dużo albo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.10, 19:10
              > Jest ich jednak wystarczająco dużo, by utrzymać trzy duże sieci delikatesowe
              > oraz sporo punktów niezależnych. Powstaje pytanie: dlaczego np. Bomi utrzymało
              > poziom, a Almę dotknął poważny kryzys?
              >


              Na podstawie artykułu tego się wywnioskować nie da, dane są zbyt skąpe.
              Poza tym nikt nie powiedział, ze delikatesy Alma poniosły stratę, a jedynie grupa kapitałowa Alma Market. W skład grupy wchodzą różne spółki, m.in. Kredens Krakowski, czy Alma Development, które mogą generować straty "wyrównujące" zyski osiągane przez delikatesy. Warto także zwrócić uwagę, że grupa w poprzednim roku otwarła wiele sklepów, co z pewnością przełożyło się na wyższe koszty amortyzacji. Poza tym zysk obejmuje także rezerwy, które nie są kosztami poniesionymi.
              Konkludując, aby powiedziec coś więcej trzeba mieć sprawozdanie finansowe w ręku, a nie opierać się jedynie na zdawkowym artykule z gazety.
        • Gość: wokulski Re: niby biznesmen a nie wie IP: 91.212.223.* 29.03.10, 08:20
          No z ciebie tez niezły analityk.
          Bo żeby jeszcze Alma te roleksy sprzedawała, to może i bym się
          zgodził, ale nie sprzedaje.
          98% asortymentu almy to to samo co w innych sklepach ale 10-20%
          droższe. Kupowanie całego wózka artykułów 10-20% drożej tylko
          dlatego że spośród tych artykułów trafi się szyneczka parmeńska czy
          jakiś francuski serek, jest nie nobilitacją ale frajerstwem.
      • ecicha-3 Re: Alma Market miała 59 mln zł straty w 2009 r. 21.03.10, 22:09
        NO,ale teraz wyskoczyles,co ty porownujesz,nasze ceny,a
        niemieckie.Juz od dluzszego czasu zaczynam przywozic produkty
        zywnosciowe.Po pierwsze tansze,po drugie smaczniejsze.Wreszcie jem
        dobre maslo,dobre dzemy,ktorych nie musze po otwarciu wkladac do
        lodowki,zeby nie splesnial,no i naturalnie sery,sery.
      • Gość: need Re: Alma Market miała 59 mln zł straty w 2009 r. IP: *.net.euron.pl 22.03.10, 07:40
        Następny Pan Pajac od niemieckiej przepysznej strawy. Co jak co ale produkty
        spożywcze mamy o 197% lepsze niż Niemcy. Ach te pyszne gotowe niemieckie obiadki
        ;p żebyś świecić po nich nie zaczął.
        U nas powoli robi się to samo ale jako ostatnio byłem w enerefie przez tydzień
        to pierwsze 6 dni przyzwyczajałem się do sztucznego, chemicznego smaku
        większości produktów, a potem..... musiałem już wracać.
        Nie mówię tu oczywiście o Almie i produktach typowych, w większości
        importowanych, bo te powinny być na całym świecie takie same lub b. podobne.
    • Gość: Marcin Brak obrotów powoduje kłopoty z jakością produktów IP: *.wroclaw.mm.pl 21.03.10, 22:02
      W łódzkiej Almie w Manufakturze notorycznie zdarzają się ślady problemów z
      chłodzeniem - zaparowane w środku opakowania, klejące się sery i ogólnie
      przemoczone produkty, które trzymaną w lodówkach. Pani na dziale z wędlinami
      często kręci głową i szepcze: "nie brać". Ponadto zdarzają się przeterminowane
      produkty, a jakość warzyw pozostawiam bez komentarza, bo nie zależy mi na
      upadku tej sieci. Dyrektor placówki nie potrafi przyjąć konstruktywnej
      krytyki, a w sklepie śmierdzi wyjątkowo źle dobranym środkiem do czyszczenia
      podłów lub starą szmatą.
      • maruda.r Re: Krakowski Kredens - ciekawostka 22.03.10, 10:46
        Gość portalu: Marcin napisał(a):

        > Spróbujcie znaleźć informację o pochodzeniu "regionalnych i
        > charakterystycznych" produktów Krakowskiego Kredensu... szkoda sensu

        *************************

        Coś tam kiedyś kupiłem w KK - dla sprawdzenia. Pełne rozczarowanie, a może pełne
        satysfakcja - zależy jak spojrzeć. Bo wystawiony przez KK towar nie kusi. Bo
        czym ma kusić mieszanka herbat Feli Pierdziszewskiej, skoro niewiele wiadomo,
        ani o jej składzie, ani o kompetencjach osób odpowiedzialnych za dobór
        asortymentu. Nie stoją obok żadne uznane marki i gatunki herbat. Podobnie jest z
        innymi towarami: nie ma wśród nich uznanych polskich wyrobów, a całość trąci
        polityką made in Tesco. Nie tego oczekuje klient gotowy zapłacić więcej czy dużo
        więcej.



    • slaw-102 Alma kandydat na bankruta 21.03.10, 22:08
      Od kiedy Mazgaj zainwestował w Vistulę pogarsza swoje wyniki.Teraz to już prawie
      bankrut i zabiegi księgowe(aktualizacja wyceny środków trwałych-w dobie ich
      zniżki)nic nie pomogą.Porównajcie kapitał obrotowy z
      zobowiązaniami-tragedia.Vistula już nie płaci swoim kontrahentom!
    • Gość: jaybee Alma Market miała 59 mln zł straty w 2009 r. IP: *.chello.pl 21.03.10, 22:17
      Wpadam do Almy czasem, by kupic cos niecodziennego, typu trawe
      cytrynowa lub indonezyjski sos musztardowy. Nie wyobrazam sobie
      robienia tam "zwyklych" zakupow, bo "zwykle" artykuly maja 20%
      drozsze niz w "zwyklym" (hiper)markecie.
      Moze sa ludzie, ktorzy wypychaja z Almy pelne wozki zakupow, ale ja
      takich nie widzialem, a i prezentowane wyniki swiadcza, ze
      wlasciciel tez ich nie widzial, hehe.
      • Gość: skoroszanka Re: Alma Market miała 59 mln zł straty w 2009 r. IP: *.spray.net.pl 22.03.10, 08:52
        Regularnie co sobotę wypycham z pobliskiej Almy pełen wózek zakupów
        spożywczych. Czasami korzystam też z zamówień internetowych. Kolejki
        do kasy są długie, i większość ma pełne wózki.
        Nigdy, od 2 lat nie miałam problemów z jakością kupionego towaru.
        Poza tym, jeśli zapraszamy gości czy wymyślam jakiś ciekawszy obiad
        niż kotlet z ziemniakami, to tylko tam mam gwarancję że dostanę
        wszystkie potrzebne składniki. W Piotrze i Pawle w Blue City
        wielokrotnie już zdarzyło mi się, że brakowało konkretnych
        produktów. Tygodniowe zakupy spożywcze + chemia dla 4-osobowej
        rodziny w Almie przez Internet kosztują mnie ok. 30 zł drożej niż w
        Leclercu online, czyli <10% z tym że wyrównuje to darmowa dostawa w
        Almie (w Leclerc tyle kosztuje dostawa do domu).
        Ceny może wyższe niż w innych marketach, ale w porównaniu np. z
        osiedlowym Groszkiem 10-15% niższe, nawet do 2 zł na opakowaniu na
        rzeczach typu gotowe produkty dla niemowląt, importowane słodycze.
        • luxie Re: Alma Market miała 59 mln zł straty w 2009 r. 22.03.10, 10:00
          Droga Skoroszanko:
          Jako mieszkaniec tego osiedla także robię zakupy w Almie, niejako z musu, bo to
          najbliższy market w okolicy. I z przykrością stwierdzam, że od paru miesięcy
          jakość w Almie to równia pochyła.
          Warzywa - dramat. Wędliny w Krakowskim Kredensie niczym się nie różnią od tych
          ze zwykłego marketu, czyli fuj. Cała masa przeterminowanych produktów, lub
          takich, których data ważności kończy się za kilka dni (sery z taką bliską datą
          ważności zjadliwe są wyłącznie dla "koneserów"). Cała reszta to markowe pakowane
          produkty, jakie znajdziesz w każdym innym markecie, tylko że w Almie drożej.
          Jedyne co trzyma ten sklep to duży wybór produktów niestandardowych, piwa z
          różnych stron świata (ale wybór coraz węższy), ciekawe słodycze/ciastka,
          przyprawy i składniki potraw egzotycznych.
          Gdyby Piotr i Paweł był bliżej (tzn. nie trzeba by było stać w giga-korku, aby z
          niego wrócić) to pewnie bym tam chodził na zakupy.
          Całe szczęście rośnie Almie konkurencja - w tym samym centrum pojawił się sklep
          Tradycyjne Jadło, gdzie wędliny smakują znów jak powinny. Ciekawe jak długo...
    • Gość: takiowaki Alma Market miała 59 mln zł straty w 2009 r. IP: *.aster.pl 21.03.10, 22:19
      A w grudniu 2009 pan Mazgaj mówił tak:
      "W żadnym z 28 sklepów Alma nie mamy spadków obrotów. Moi klienci lubią
      sprawiać sobie przyjemności. Jak ktoś przyzwyczaił się do mercedesa, to trudno
      mu się przesiąść na pekaes.

      Dla ludzi przyznanie się przed sobą, przed sąsiadami, że już nie stać ich na
      zakupy w Almie, że muszą chodzić z reklamówką dyskontu pod pachą, jest
      przyznaniem się do życiowej porażki."

      Jakby moja firma miała 59 milionów strat to byłaby życiowa porażka.
    • Gość: rew Rynek weryfikuje i tyle. Coraz mniej jeleni IP: *.chello.pl 21.03.10, 23:49
      Alma jest po prostu droga. OK, można tam znaleźć produkty, których w Realu czy
      Tesco nie ma ale to 5% oferty - cała reszta jest ordynarnie droższa. Wiele osób
      zwyczajnie nie zamierza przepłacać i olewa ten sklep - bo niby dlaczego ma
      płacić za popularny jogurt kilkadziesiąt procent więcej? Dlatego, że dwa stoiska
      dalej jest szynka parmeńska? Wpadam tam raz na jakiś czas kupić np. rewelacyjny
      chleb na wagę a całą resztę kupuję w Realu bo nie jestem jeleniem.
      • Gość: Gosc987 Re: Rynek weryfikuje i tyle. Coraz mniej jeleni IP: *.pools.arcor-ip.net 21.03.10, 23:57
        Gość portalu: rew napisał(a):

        > Alma jest po prostu droga. OK, można tam znaleźć produkty, których w Realu czy
        > Tesco nie ma ale to 5% oferty - cała reszta jest ordynarnie droższa. Wiele osób
        > zwyczajnie nie zamierza przepłacać i olewa ten sklep - bo niby dlaczego ma
        > płacić za popularny jogurt kilkadziesiąt procent więcej? Dlatego, że dwa stoisk
        > a
        > dalej jest szynka parmeńska? Wpadam tam raz na jakiś czas kupić np. rewelacyjny
        > chleb na wagę a całą resztę kupuję w Realu bo nie jestem jeleniem.
        ***************
        Ale dużo tych samych artykułów co kupuje się w Realu czy innych można kupić w
        Aldi czy Lidlu tylko w innych opakowaniach (tej samej jakości) i pod nazwa innej
        firmy mimo ze ta sama firma je produkuje co produkuje dla realu czy innych. To
        jest znana historia na Zachodzie, trzeba tylko znać ten numer i jak to
        rozszyfrować. Po prostu numery produktów można znaleźć w internecie i je
        porównywać, cenę, producenta itd.
        Jasne i zrozumiale ze nie wszystko kupie w Aldi czy Lidlu.
      • luxie Re: Alma Market miała 59 mln zł straty w 2009 r. 22.03.10, 10:04
        Jest jeszcze taki fragment:

        "W 2010 roku Alma Market chce się skoncentrować na poprawie efektywności
        operacyjnej już uruchomionych obiektów."

        Oznacza to, że będzie jedno wielkie cięcie kosztów:
        - jeszcze mniej obsługi na stoiskach i kasach
        - towar kupowany jeszcze taniej (czyli pewnie gorszej jakości)
        - redukcja niestandardowego asortymentu (czyli to co jest jedyną przewagą).

        Jeżeli tak się stanie to nic dobrego nie wyniknie dla tej firmy.
      • Gość: Nana Re: Alma Market miała 59 mln zł straty w 2009 r. IP: 212.160.172.* 22.03.10, 11:35
        opinia_publiczna_online napisała:

        > > podjęte przez nas działania mające na celu elastyczne dopasowanie do
        > > zmieniających się sytuacji rynkowej, a także dalsze konsekwentne
        > > realizowanie strategii rozwoju
        >
        > To chyba standardowy tekst w każdej "korporacji" :-)
        >

        A oznacza: obetniemy załogę, i pensje, (najwyżej zatrudni się studentów i
        ustanowi więcej "nadzorców"), zmniejszymy szerokość asortymentu, podniesiemy
        ceny (albo damy tańsze zamienniki), wprowadzimy więcej wyrobów własnych (bo na
        nich więcej się zarabia) i wynik się jakoś zamknie, a "menago" który ten plan
        wprowadzi (choć ja go tu bezpłatnie zamieściłem) otrzyma odpowiednią premię
        racjonalizatorską za ukazanie na słupkach ile to się zaoszczędzi. A za rok przy
        stratach 120 mln. okaże się, że to wina personelu, rynku, kryzysu czy klientów,
        bo jakoś przestali kupować. Ot, polski biznes z perspektywy managera wychowanego
        na jednej książce, którą perfekcyjnie opanował, ale jakoś zawarte tam mądrości
        nie działają, zapewne to wina czynnika ludzkiego :P
      • guyritchie mnie stać 22.03.10, 08:57
        i nie mam ochoty stać w dyskontach po koszyk.

        Jaki ludzie macie problem? Za drogo to nie kupujecie.
        Po co tyle złej energii? Lubicie Tesco to chodzicie do Tesco.
        Ja lubię Almę i chodzę do Almy. To sklepy z zacięciem na delikatesy i daj boze
        aby coraz bardziej sie delikatesiły. Wybór kaw i herbat jest oszalamiający,
        doskonałe sery, dobre wedliny, które nie
        oddają litrów wody, włoskie makarony, włoski ryż, itp, itd. Mnie akurat nie jest
        wszystko jedno z jakiego ryżu gotuję risotto i z jakim makaronem podaję putanesca.

        Wyluzujcie. To nie wasze pieniądze a Pana Mazgaja i finansujących go banków
        (nota bene bardzo cenię Pana Mazgaja jako biznesmena, to człowiek z wizją i
        wielką, wielką klasą).

        Inna sprawą jest to, że maly supermarket na dworcu Termini jest lepiej (pod moim
        kontem) zaopatrzony niz jakiekolwiek Tesco, Real czy Geant w Polsce. To smutne i
        sam nie wiem, czy tak jest dlatego, że polscy, konserwatywni klienci nie szukają
        nowych produktów, czy sieci narzucają akurat taki a nie inny wybór. Kiepska
        wołowina, która wymaga godzin duszenia, jagnięciny niemal nie ma w ogóle, kaczka
        bywa czasem, o gęsinie lepiej zapomnieć... nawet smalcu gęsiego nie uświadczysz!
        Mam wrażenie, że nie jesteśmy traktowani jak swiadomi klienci. Alma daje mi
        znacznie większy wybór ale faktem jest, że każe sobie za to płacić ekstra. A to
        tylko dlatego, że konkurencja nie ma najmniejszego zamiaru gonić Almy (jakość i
        wybór) a konkurencję widzi (i faktycznie ma ale tylko cenową) w Biedronce.
        Od czasów Kopernika zły pieniądz wypycha dobry...
        • kretynofil Umarlem ze smiechu ;) 22.03.10, 09:08
          Potwierdzasz moja teze - ze Polak to taki rodzaj idioty, ktory
          przeplaci ile wlezie pod warunkiem ze wmowi mu sie ze innych nie
          stac. Wiecej! Jeszcze sie tym pochwali na forum ;)

          I miedzy innymi dlatego w Polsce jest jak jest - jakosc wina mierzy
          sie jego cena, to wszyscy sprzedawcy winduja ceny. Ciekawe ze
          bardziej sie oplaca w detalu sciagnac wino z Niemiec niz kupic je w
          sklepie na rogu...

          Oj, ludzie, ludzie...

          Naprawde sadzicie ze "risotto i putanesca" to taki luksus? Dzikie
          ludy podniecajace sie paciorkami...

          Coz, milego zycia.
          • drzejms-buond Re: Umarlem ze smiechu ;) 22.03.10, 09:50
            kretynofil napisał:

            > Potwierdzasz moja teze - ze Polak to taki rodzaj idioty, ktory
            > przeplaci ile wlezie pod warunkiem ze wmowi mu sie ze innych nie
            > stac. Wiecej! Jeszcze sie tym pochwali na forum ;)
            >
            Mnie nie stać ale i tak kupuję w Almie. Szkoda tylko,że firma przestała budzić
            moje zaufanie.
            Każdy produkt trzeba sprawdzać, tak pod kątem jakości jak i ceny.
            (parę razy dałem się oszukać)
            Zupełnie jak w Auchan. Zero szacunku dla klienta ale w Polsce to podobno normalka(?)
            Natomiast jeśli chodzi o same produkty- ze świecą szukać
            produktów ekologicznych w innych sklepach.
            Więc jeśli nie Alma, to co?


            • kretynofil No wlasnie... 22.03.10, 10:05
              > Mnie nie stać ale i tak kupuję w Almie. Szkoda tylko,że firma
              przestała budzić moje zaufanie.

              A zgadnij dlaczego ;) Myslisz ze ten gosc ktoremu odpisalem NAPRAWDE
              wie czy jego szynka parmenska smakuje tak jak powinna? Nie, on nie ma
              pojecia. Dla niego wystarczy zeby opakowanie wygladalo dobrze i zeby
              cena byla odpowiednio wysoka ;)

              Skoro Alma ma takich klientow to po co ma stawiac na jakosc produktu?
              Przeciez wystarczy cena i opakowanie a zoladek takiego matola zniesie
              wszystko. Efekt placebo.

              > Zupełnie jak w Auchan. Zero szacunku dla klienta ale w Polsce to
              podobno normalka(?)

              Ano wlasnie. Normalka. Tyle tylko ze to w prostej linii wynika z tego
              co napisalem - niewazne ze mam sraczke, wazne jest przekonanie ze
              gdybym poszedl do biedronki to mialbym dur brzuszny ;)

              A sprawa jest prosta - konsumenci nie stawiaja wymagan. Wydaje im sie
              ze jak ser w Almie kosztuje 50 PLN/kg to ser za 10 PLN/kg w Tesco
              musi byc byle jaki. I nie ma slowa na temat tego ze TAK WCALE NIE
              MUSI BYC...

              W Belgii (Niemczech/UK/Francji) mozesz isc do hiper-super i kupic
              jedzenie tanio (w sensie: w cenie podobnej do tej z Polski), ktore
              bedzie dobre i swieze. I tak jak na poczatku ciezko bylo mi sie
              przemoc, tak teraz nie mam problemu zeby isc do pobliskiego Carrefour
              Express i kupic tam ser czy warzywa...

              > Natomiast jeśli chodzi o same produkty- ze świecą szukać produktów
              ekologicznych w innych sklepach.

              Widzisz - i znowu problem. Mozna sasiadce zamachac etykieta od wina
              czy opowiedziec o "unikalnym smaku risotto z Almy" - ale chwalic sie
              ekologicznymi jajkami? Juz nie bardzo ;)

              Zapewniam Cie ze wiekszosc pozywienia tych snobow to najgorszy szajs,
              istotne jest tylko to co widac na stole...

              I dlatego nie ma rynku na naprawde zdrowa zywnosc...

              > Więc jeśli nie Alma, to co?

              To protest. To stawianie wymagan. Placicie tyle co ja w sklepach a
              dostajecie byle gowno. Placenie jeszcze wiecej nie ma sensu - bo
              kazda "droga" siec w koncu odkryje ze trzon ich klientow jeszcze trzy
              lata temu zarla kielbase grillowa, popijajac tania wodka - wiec
              naprawde nie ma sensu sie starac...

              Jesli juz mialbym cos sugerowac to moze mali, regionalni producenci
              zywnosci, ale jak jest z tym w PL - nie mam pojecia. To tez, predzej
              czy pozniej, stanie sie modne i bedzie podlegalo "snobizacji".
              • Gość: Dorota Re: No wlasnie... IP: 109.243.28.* 22.03.10, 10:57
                Ja ostatnio przemogłam się i kupiłam we Francji (w zwykłym
                supermarkecie)jakąś wędline z kurczaka. Parę plasterków pakowanych w
                plastiku. Rany, w Polsce za 50 zl sie takiej dobrej wedliny nie
                kupi.
                Masz racje, w Polsce generlanie sprzedaje sie gów... jedzenie i
                jedynie manipuluje sie odpowiednio cena, zeby chociaz od snobow
                wyciagnac wiecej. A ludzie kupuja ten szajs i nie zastanawiaja sie,
                dlaczego pozniej tak choruja. Ida do apteki i wydaja kolejne setki
                na lekarstwa.
                Niestety, nie wyglada, zeby cokolwiek mialo sie w tej sprawie
                zmienic... Ciagle zarabiamy malo
                • Gość: Nana Re: No wlasnie... IP: 212.160.172.* 22.03.10, 12:05
                  Gość portalu: Dorota napisał(a):

                  > Ja ostatnio przemogłam się i kupiłam we Francji (w zwykłym
                  > supermarkecie)jakąś wędline z kurczaka. Parę plasterków pakowanych w
                  > plastiku. Rany, w Polsce za 50 zl sie takiej dobrej wedliny nie
                  > kupi.
                  (...)
                  Bo w Polsce mamy managerów, dla których liczą się słupki i badania, a z nich
                  niezbicie wynika, że 70% Polaków przy kupnie żywności patrzy na cenę, więc....
                  sklep zamawia najtańszą, a producenci dolewają wody, chemii, polepszaczy, byle
                  tylko być najtańszym.
                  Myślicie, że gdyby ludzie nie kupowali np. sera "typu gouda" za 9,90 zł, który
                  składa się z utwardzonych tłuszczów roślinnych i aromatu sera gouda (naprawdę
                  taki widziałem!) to producenci by to produkowali, a sklepy sprzedawały. Robi się
                  "to" szybko i tanio, tak też się sprzedaje, a obrót robi zysk. Jeśli do tego
                  tradycyjną goudę, która wymaga dobrych składników i więcej czasu na produkcję,
                  sprzedawca wystawi zamiast za możliwe 16 zł, to za np. 24 zł, sprawa staje się
                  banalnie prosta. Wyrób seropodobny robiony na margarynie kupuje te 70%, które
                  patrzy na cenę, a za prawdziwą goudę na mleku i podpuszczce osoby, które cenią
                  smak i tak przepłacą, bo jaki maja wybór? Oczywiście sklep nie będzie sprzedawał
                  niczego pośredniego, bo więcej zachodu, a i zarobek mniejszy. Faktycznie
                  pozostają tylko mali lokalni producenci, albo jak za komuny wyjazdy pod miasto
                  po zakup ćwiartki prosiaka i dogadanie się z jakimś polecanym masażem. Smak
                  niepowtarzalny, skład znany, a cena porównywalna z chemicznymi erzacami z
                  marketów. Jedyny problem to duża lodówka lub duża rodzina. :)))
                  • kretynofil Posluchaj... 22.03.10, 12:34
                    > Bo w Polsce mamy managerów, dla których liczą się słupki i badania,
                    a z nich niezbicie wynika, że 70% Polaków przy kupnie żywności patrzy
                    na cenę (...)

                    Owszem, tak jest. I rzeczywiscie duzo ludzi patrzy na cene. Rzecz w
                    tym ze gdyby sie cofnac o lat dwadziescia i obok chleba (takiego
                    prawdziwego) za 4 PLN postawic hipermarketowe dmuchane gowno za 2
                    PLN, wiekszosc ludzi by wybrala ten drozszy - bo od razu by sie
                    polapali w oszustwie...

                    Dlatego robi sie to powoli.

                    > Myślicie, że gdyby ludzie nie kupowali np. sera "typu gouda" za
                    9,90 zł

                    Ludzie kupuja bo maja aspiracje. Chca zjesc "ser zolty" zamiast
                    ogorka, jablka czy serka wiejskiego. Dlaczego? Przeciez te pozostale
                    produkty sa tansze i zdrowsze...

                    Poza tym zapominasz o jednej rzeczy - ser zolty to jedno, ale jest
                    tez cala masa innych produktow. Nie mozesz na podstawie sera czy
                    najtanszych wedlin oceniac zachowan calego rynku. Zgodzisz sie ze
                    mna?

                    Dla mnie paranoja jest na przyklad to ze polskie borowiki suszone w
                    polskim sklepie w Brukseli sa tansze niz w Warszawie. Przeciez to nie
                    ma sensu!

                    Wydaje mi sie ze to wszystko to konsekwencje pewnych kompleksow -
                    ktos w tym watku wspomnial o produktach ekologicznych w sklepach
                    Spolem. Przez chwile sie nad tym zastanawialem - i serio, Spolem
                    kojarzy sie z PRL, tak samo jak ryz z jablkami, twarozek ze
                    szczypiorkiem, kompot z rabarbaru. Ludzie wciagaja "jogurty" Danone,
                    a zapytaj ich kiedy ostatni raz jedli zsiadle mleko ;)

                    Wydaje mi sie ze staramy sie "amerykanizowac" nasza diete zapominajac
                    o fajnych pomyslach naszych babc, bo te uznajemy za passe. I
                    moze dlatego tak jest?
                • maruda.r Re: No wlasnie... 22.03.10, 11:28
                  jacekzet napisał:

                  > Kretynofil, przyznaj sie ze u Ciebie krucho z kasa i dlatego nie chodzisz do Al
                  > my.

                  **************************

                  Przeczytaj jeszcze raz jego wypociny, a będziesz się długo wstydzić tego, co
                  właśnie napisałeś.

                  Kretynofil śmieje się właśnie ze zdolności do zapłacenia wysokiej ceny,
                  przeciwstawiając jej rzeczywistą umiejętność rozpoznania jakości towaru.

                  Innymi słowy: smakosz ocenia towar i jest gotów zapłacić żądaną lub odpowiednią
                  cenę; snob najpierw płaci, a potem przekonuje siebie i swoje otoczenie, że
                  zapłacić było warto.

                  Nie twierdzę, że tak robisz. Komentuję to, co napisałeś.

              • maruda.r Re: No wlasnie... 22.03.10, 11:15
                kretynofil napisał:

                > To protest. To stawianie wymagan. Placicie tyle co ja w sklepach a
                > dostajecie byle gowno. Placenie jeszcze wiecej nie ma sensu - bo
                > kazda "droga" siec w koncu odkryje ze trzon ich klientow jeszcze trzy
                > lata temu zarla kielbase grillowa, popijajac tania wodka - wiec
                > naprawde nie ma sensu sie starac...

                **************************

                Niewątpliwie masz sporo racji. Alma od lat prowadzi politykę niezbyt przystającą
                do aspiracji bycia delikatesami pełną gębą.

                Jeżeli obok siebie leżą podobne produkty z zupełnie innych półek, to coś jest
                nie tak. Istnieje pewien poziom, poniżej którego tego typu sieć schodzić nie
                powinna. I rzeczywiście nie dotyczy to wyłącznie ceny.

                Koszmarnie prezentuje się również obsługa. Absolwentki szkół handlowych w PRL-u
                potrafiły zgrabniej zapakować towar w gazetę, niż dziś ekspedientki rzekomo
                renomowanych delikatesów. Naprawdę trzeba aż tak oszczędzać na obsłudze, by
                pożałować na kilka godzin kursu z absolutnych podstaw?



                • kretynofil Bo tyle wystarczy? 22.03.10, 12:07
                  > Niewątpliwie masz sporo racji. Alma od lat prowadzi politykę
                  niezbyt przystającą do aspiracji bycia delikatesami pełną gębą.

                  W zasadzie mozna to powiedziec o wielu sieciach (nie tylko
                  handlowych) - to samo mam w Plusie, to samo mam w MultiBanku.
                  Stylizowanie produktow na "biznesowe" i obsluga ponizej poziomu...

                  Widzisz - problem w tym ze to sie sprzedaje, przynajmniej przez jakis
                  czas (strata Almy wlasnie udowadnia ze nie wystarczy nazwac czegos
                  "ekskluzywnym" zeby klienci sie nabrali). Dopoki w Polsce podstawowy
                  model biznesu to "sell & run" to raczej nic sie nie zmieni.

                  Moze polski konsument jest za malo lojalny? To by tlumaczylo dlaczego
                  programy lojalnosciowe to fikcja a pozerstwo i sprzedaz "farmazonu"
                  to w zasadzie norma...

                  > Jeżeli obok siebie leżą podobne produkty z zupełnie innych półek,
                  to coś jest nie tak.

                  Nie do konca rozumiem co masz na mysli.

                  > Istnieje pewien poziom, poniżej którego tego typu sieć schodzić nie
                  powinna.

                  Jesli to dotyczy jakosci - to masz racje.

                  > Koszmarnie prezentuje się również obsługa.

                  A to ogolnie jest w PL dramat. Naprawde, w Warszawie jest raptem
                  kilka restauracji w ktorych przyjemnie jest zjesc obiad. Reszta
                  ratuje sie obecnoscia chwilowo modnych celebrytow, koszmarna marza na
                  alkoholach i przekombinowana nazwa pozycji w menu.

                  Tylko ze ponownie - konsumenci tego oczekuja.

                  Pamietam ze pare lat temu NzZ miala taka teorie, ze wiekszosc dobrych
                  kelnerow i barmanow wyemigrowala, zostaly fajtlapy uzupelniane ludzmi
                  z lapanki. Na ile to prawda - ciezko powiedziec...

                  > Naprawdę trzeba aż tak oszczędzać na obsłudze, by pożałować na
                  kilka godzin kursu z absolutnych podstaw?

                  Ponownie, tak sie robi "byyyznes" po polskiemu. Dopoki to dziala,
                  dopoki konsument czuje sie petentem, nienawidzi sprzedawcy i ucieka
                  pod wplywem "promocji" (nizsza cena / wyzszy farmazon) - raczej nic
                  sie nie zmieni...
                  • guyritchie smutny gość z Ciebie 22.03.10, 13:00
                    bo tak naprawdę dyskutujesz nie ze mną a sam ze sobą.
                    Stawiasz sobie tezy i je udowadniasz, próbując przedstawić to jako
                    dyskusję np. ze mna.

                    Gdzie ja napisałem, że risotto to luksus?
                    Napisałem tylko tyle, że dla mnie ma znaczenie z jakich składników je robię.
                    Cała reszta to Twoje dopowiedzenia.

                    Potem serwujesz mętne tłumaczenia, że ser z Tesco za 10pln jest lepszy niż z
                    Almy za 50pln. A to tym ciekawsze, że ja nić takiego nie twierdziłem. Zupełnie
                    nie porównywałem cen ani jakości! Kolejne twoje wywody w dyskusji samego ze sobą.

                    Sam się nakręcasz twierdząc, że kupuję po etykietce,
                    albo ze względu na ceną. Skąd taki wniosek? Spotkaliśmy się na zakupach? Nie. Po
                    prostu bredzisz. Kupuję nie po etykiecie, czy ze względu na cenę ale właśnie ze
                    względu na jakość. Ja nie bronię Almy i nie atakuję Tesco. Ale niezaprzeczalnym
                    faktem jest to, Alma daje większy wybór w pewnym koszyku produktów. To dla mnie
                    ma znaczenie, a dla Ciebie nie ma. Ja to rozumiem a Ty widać masz z tym kłopot.

                    Widzisz kretynofilu, piszesz mnóstwo bzdur, bo jasno napisałem,
                    że jestem świadomym klientem. Ale nie wliczam w to kupowania jogurtow
                    przeterminowanych. Bo zwracanie uwagi na termin przydatności to żadna swiadomość
                    konsumencka a zwykły nawyk dbania
                    o zdrowie.

                    Kolejna rzecz, o której nie masz pojęcia a piszesz z taka pewnościa jakbyś miał
                    nieograniczona wiedzę, to jest moja znajomośc takich czy innych smaków. Nie
                    jesteś moim partnerem do takiej dyskusji. I długo nie będziesz. Twoje
                    twierdzenia, ze w Wawie jest ledwie kilka restauracji, w których można z
                    przyjemnościa zjeść tylko potwierdza Twoje ograniczenia w Tym temacie.

                    Twój nick jest adekwatny. Jasno wyjaśniłaś skąd ten nick: "KRETYNOFIL to nie
                    rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna
                    przyjemnosc z obcowania z
                    kretynami." A, że wyraźnie uwielbisz obcować (dyskutować) sam ze sobą...
                    • kretynofil No to jest wesolo ;) 22.03.10, 13:43
                      > bo tak naprawdę dyskutujesz nie ze mną a sam ze sobą.

                      Poniekad. Twoj post doskonale zobrazowal zjawisko ktore
                      zaobserwowalem znacznie wczesniej. W tym sensie - istotnie, skupilem
                      sie na przedstawieniu swojej obserwacji.

                      > Gdzie ja napisałem, że risotto to luksus?

                      Nigdzie. Rzecz w tym ze tak uwazasz - czy przyznasz sie do tego przed
                      soba? Raczej nie sadze ;)

                      > Potem serwujesz mętne tłumaczenia, że ser z Tesco za 10pln jest
                      lepszy niż z Almy za 50pln.

                      Wlasnie dzieki takim tekstom jestem pewien ze rozmawiam ze snobem -
                      bo tylko snob mogl wysnuc taki wniosek z mojej wypowiedzi.

                      Tak z ciekawosci - mozesz zacytowac fragment mojej wypowiedzi z
                      ktorego to wywnioskowales?

                      > Sam się nakręcasz twierdząc, że kupuję po etykietce,

                      Nie nakrecam sie. Po prostu wiem ze tak jest. A skad wiem? Bo
                      mieszkajac w Polsce czesto chodzilem do Bomi czy PiP (mialem kolo
                      domu) i moglem sobie poogladac i posluchac klientow.

                      > Kupuję nie po etykiecie, czy ze względu na cenę ale właśnie ze
                      względu na jakość.

                      Jakosc? A jak ja mierzysz? Kupujesz w Tesco czy tylko Ci sie wydaje
                      ze wiesz jaka jest jakosc sprzedawanych tam produktow?

                      > Ale niezaprzeczalnym faktem jest to, Alma daje większy wybór w
                      pewnym koszyku produktów.

                      Etykiet, nie produktow. Wiekszosc produktow ktore w "delikatesach"
                      widzialem byla dokladnie taka sama, czesc tylko miala inne etykietki.

                      > To dla mnie ma znaczenie, a dla Ciebie nie ma. Ja to rozumiem a Ty
                      widać masz z tym kłopot.

                      Zacznijmy od tego ze ja nie mam zadnego klopotu, bo i tak w PL nie
                      mieszkam. Natomiast czy etykietki maja dla mnie znaczenie? Nie,
                      istotnie nie maja.

                      > Widzisz kretynofilu, piszesz mnóstwo bzdur, bo jasno napisałem, że
                      jestem świadomym klientem.

                      Oczywiscie. Swiadomie wiesz ktora etykietka jest "lepsiejsza" od
                      innej.

                      > Kolejna rzecz, o której nie masz pojęcia a piszesz z taka pewnościa
                      jakbyś miał nieograniczona wiedzę, to jest moja znajomośc takich czy
                      innych smaków.

                      Bo znam takich jak Ty. Niestety az za dobrze ;)

                      > Nie jesteś moim partnerem do takiej dyskusji. I długo nie będziesz.

                      Och, doprawdy? I co? Mam sie zmartwic? Rozumiem, synku, ze ten ton
                      oznacza: "jestem bogaty, stac mnie, z plebsem nie gadam"?

                      Coz, slabo trafiles, dziecko.

                      I nie, nie wymyslilem sobie tego. Sam zaczales swoja pierwsza
                      wypowiedz od "mnie stac". Wybacz, ale to komiczne ;)

                      > Twoje twierdzenia, ze w Wawie jest ledwie kilka restauracji, w
                      których można z przyjemnościa zjeść tylko potwierdza Twoje
                      ograniczenia w Tym temacie.

                      Och, doprawdy? Zaczynajac od tego ze pisalem o obsludze, nie jakosci
                      jedzenia (a rozumiem ze o tym piszesz), moze dojdziemy do tego ze
                      wymienisz miejsca w ktorych z przyjemnoscia jadasz w Warszawie.

                      Bardzo jestem ciekaw tej dlugiej listy ;)

                      > Twój nick jest adekwatny.

                      Oczywiscie - bo rzeczywiscie uwielbiam droczyc sie na forum ze
                      zwyklymi snobami "z awansu spolecznego". Bawi mnie to setnie ;)
                      • guyritchie jestes bardzo smutnym kolesiem 22.03.10, 14:41
                        > Och, doprawdy? I co? Mam sie zmartwic? Rozumiem, synku, ze ten ton
                        > oznacza: "jestem bogaty, stac mnie, z plebsem nie gadam"?
                        nie jestem dla ciebie synkiem. to raz.
                        jestem bogaty. to dwa.
                        jak widzisz gadam z toba. to trzy.
                        ---
                        szczęście trzeba rwać jak świeże wiśnie,
                        bo potem przyjdzie mróz i szczęście pryśnie... /w.jastrzębiec/
                        • kretynofil Jestes bogaty? 22.03.10, 15:36
                          A konkretnie?

                          Tak "kupuje czasem w Almie" bogaty, czy moze "moja kucharka kupuje w
                          Almie" bogaty?

                          A moze "szef mojej kuchni zleca mojemu zaopatrzeniowcowi zakupy w
                          Almie" bogaty?

                          No, dalej, pochwal sie rocznymi zarobkami. Zobaczymy portret bogacza
                          kupujacego w Almie ;)
                          • Gość: kutach Re: Jestes bogaty? IP: 83.143.99.* 22.03.10, 20:01
                            na chuj wyrzucasz z siebie to całe grafomaństwo? jak koles ma kase to niech
                            kupuje, jak go stać na snobowanie to jego sprawa, na chuj sie tak irytujesz?
                            generalnie najcześciej wynika to z frustracji, ze samemu nie można i trzeba
                            udowodnić, że to jakieś niskie pobudki kimś kieruja...

                            a piwo z puszki gorsze do piwa z butelki:?:)
        • forencka Re: mnie stać 22.03.10, 10:19
          Masz rację, ale jeżeli wyższe ceny, to bardziej powinni pilnować jakości i
          zaopatrzenia. Kilka razy już mnie wkurzyli zgniłym porem, brakiem ogórków i
          starym chlebem.
      • Gość: desmo a ile szynki w szynce ? IP: 198.28.69.* 22.03.10, 09:46
        nie ma to jak ubic swiniaka samemu, przerobic samemu, doprawic samemu i uwedzic
        samemu. Wtedy to jest 100% szynki w szynce, kielbaska ktora zjadajac czuje sie
        smak i tresc a nie cos na ksztalt papierowej parowki cielecej z zawartoscia
        cieleciny 0% ;) No ale trzeba miec surowiec, miejsce, sprzet (kociol, wilk,
        wedzarnie, ostre nozyki), dobre drewno lisciaste, przepis no umiejetnosci troche
        plus cala wolna sobote ktora sie zapierdziela przy takiej robocie.
        • Gość: Dublin Re: a ile szynki w szynce ? IP: 217.173.110.* 22.03.10, 11:11
          Dokladnie. Sam mniej wiecej raz na miesiac dwa biore od rodzicow ktorzy mieszkaja na wsi paczke. Swinia brana od znajomych, bita przez innego znajomego, wedzona samemu na drewnie. Takich kielbas, szynek czy krakowskich nie kupisz w zadnym sklepie. Nawet najlepsza sklepowa szynka nie rowna sie z taka wlasnej roboty. W zasadzie mieso baardzo rzadko kupuje w sklepie. Uwazam ze zarcie wlasnej roboty to przyszlosc, coraz wiecej ludzi do tego wraca. Chleb tez pieke sam. Raz na tydzien z zona robimy, zajmuje to jakas godzinke. Pyszny razowiec, zaden chleb ze sklepu sie nie moze rownac. Polecam kazdemu swojskie jedzenie!
      • kretynofil Hihihihi ;) 22.03.10, 10:10
        > mają stali bywalcy Tesco i smakosze biedronkowych promocji :-)))

        Nie, najwiecej o jakosci Almy maja do powiedzenia ludzie, ktorzy
        nigdy nie probowali oryginalnych produktow, ktore te kupione w Almie
        maja imitowac.

        Wybacz, ale jak czytam ze czlowiek ktory nigdy nie mieszkal we
        Wloszech wypowiada sie na temat smaku parmezanu - to naprawde robi mi
        sie wesolo ;) A kiedy jeszcze probuje przekonac forum ze jest
        "smakoszem" i "wie co robi" - to jest naprawde smiesznie.
        • Gość: MichalM Re: Hihihihi ;) IP: *.rwd.prospect.pl 22.03.10, 10:35
          Skad wiesz ze nie był, skąd wiesz ze nie próbował, jestes nadętym bufonem ktory
          stawia teze i jedynym argumentem jaki ma na jej obrone jest wyzywanie rozmowcy.
          A moze ten czlowiek 1/2 zycia spedzil we Wloszech, moze na kilometr odróżnia
          Grana Padano od Parmigiano Reggiano. Nie zapytasz tylko wyzywasz od głupków, to
          ze inni robia to czego ty nie robisz nie znaczy ze sa glupi, glupi jestes ty ze
          tak myslisz. Zasmiecasz tylko wszystkie fora, zajmij sie czyms pozytecznym, moze
          zapisz sie na jakis kurs kultury obycia i empatii.
          • kretynofil Trafiony - zatopiony ;) 22.03.10, 10:56
            Uwielbiam ta forumowa zabawe w "nadepnij snobowi na odcisk i posmiej
            sie z jego placzliwego odwolania do empatii" ;)

            > A moze ten czlowiek 1/2 zycia spedzil we Wloszech

            Jasne ;)

            > Nie zapytasz tylko wyzywasz od głupków, to ze inni robia to czego
            ty nie robisz nie znaczy ze sa glupi, glupi jestes ty ze tak myslisz.

            A o co mam go pytac? Na forum kazdy jest mlody, piekny, bogaty i
            kazdy wie o czym pisze ;)

            W odroznieniu od Ciebie posiadam unikatowa umiejetnosc czytania
            pomiedzy wierszami i obserwacji ludzi. Po paru latach w Warszawie
            potrzebuje zaledwie paru zdan zeby rozpoznac "obiezyswiata all-
            inclusive" i podobne typy...

            > zapisz sie na jakis kurs kultury obycia i empatii.

            Moze Cie to zaskoczy, ale empatia to nie tylko umiejetnosc glaskania
            snoba po glowce - ale tez umiejetnosc wczucia sie w emocje
            forumowicza i zrozumienie rzeczywistych motywow pisania konkretnego
            posta.

            I tak, empatii mam az za duzo, dupa mi sie wylewa ;)
            • Gość: MichalM Re: Trafiony - zatopiony ;) IP: *.rwd.prospect.pl 22.03.10, 15:29
              Widzisz kolejny raz obrazasz przedtem jego teraz mnie,skad wiesz ze jestm
              snobem, bo potrafie zrozumiec model biznesowy ktorego dotyczy artykuł, ty go nie
              rozumiesz wiec wlasciciel Almy jest glupkem podobnie jak ludzie którzy u niego
              robia zakupy, i snobami, i oslami nie potrafiacymi odroznić dobrego miesa czy
              sera od zlego. Oczywiscie jestes najwspanialszy i tylko ty "W odroznieniu od
              Ciebie posiadam unikatowa umiejetnosc czytania pomiedzy wierszami i obserwacji
              ludzi." i "A o co mam go pytac? Na forum kazdy jest mlody, piekny, bogaty i
              kazdy wie o czym pisze ;)"ojej już powinienem ci sie klaniac czy jeszcze
              wspomnisz o tym mieszkaniu co je masz i nie zapominaj o wspanialej pracy w Belgii.
              • kretynofil Alez model biznesowy jest bardzo dobry... 22.03.10, 15:39
                Z tym wcale nie polemizuje - i nie zamierzam.

                Nie ma nic piekniejszego niz wziac zwykly produkt spozywczy o
                wartosci rzedu 200 PLN, opakowac go w ladne pudelko i sprzedac za
                2000 PLN idiocie, ktory jeszcze bedzie sie z tego cieszyl.

                I myslal ze jest bogaty, skoro go na to stac ;)

                Model biznesowy jest swietny - a mnie bawia tylko klienci, ci
                najbardziej "zagorzali" ;)

                > wspomnisz o tym mieszkaniu co je masz i nie zapominaj o wspanialej
                pracy w Belgii.

                Moje mieszkanie ani moja praca w Belgii nie ma nic do rzeczy. Czemu
                mialbym o nich wspominac?

                Nie wspominajac o tym ze to Ty pierwszy o tym wspomniales ;)
                • Gość: MichalM Re: Alez model biznesowy jest bardzo dobry... IP: *.rwd.prospect.pl 22.03.10, 16:24
                  Nie masz bladeg pojecia czym jest model biznesowy Almy. Zalożenie jest proste
                  szerokim i niedostepnym gdzie indziej asortymentem przyciagnac klienta z klasy
                  sredniej dla ktorego mniejsze znaczenie ma czy ketchup kosztuje 3PLN czy 3,30PLN
                  bo jezeli dokladnie policzyc to ceny produktow nazwijmy je "standardowch" sa
                  drozsze o moze 10-15%. Blad Almy polega na tym ze u nas cos takiego jak klasa
                  srednia w rozumieniu podecznikow marketingu w Polsce nie istnieje. Ludzie
                  posiadajacy pieniadze to najczesciej wlasciciele malych firm nie znajacy i nie
                  zainteresowani wyszukanymi produktami. Natomiast osoby stanowiace trzon klasy
                  sredniej na zachodzie, pracownicy naukowi, kadra kierownicza sredniego szczebla,
                  lekarze to niestety u nas raczej doly klasy sredniej, co mam nadzieje zmieni sie
                  z czasem, czesto obciazone kredytami. I jeszcze jedno, choc bardzo ci sie to nie
                  podoba to w bardzo wielu przypadkach cena(np mieszkan czy drogiego wina lub
                  sery, luksusowe samochody)nie ma zwiazku z wartoscia wytworzenia co wyniaka z
                  tego ze zaspokajaja nie tylko potrzeby do ktorych zostaly stworzone lecz takze
                  potrzeby wyzszego rzedu poczytaj o czyms takim jak piramida potrzeb Maslowa +
                  paradoks Veblena to zrozumiesz czemu ludzie kupuja mieszkania na 30-to letni
                  kredyt lub czemu placa miliony za luksusowe auta. Sa to zachowania dobrze
                  zbadane i nikt inteligentny nie nazwa ludzi zachowujacych sie w ten sposób
                  idiotami, no chba ze jakis sfrustrowany emigrant, wzglednie dziecko neostrady.
                  Wg ciebie skarajnymi idiotami byli faraonowie bo zamiast dac sie zakopac
                  budowali wydumane piramidy, idiotyczna jest F1 bo wala miliony w bolidy a mogli
                  by sie gonic w maluchach. Gdyby wszyscy mysleli tak jak ty to dalej bysmy dymali
                  za mamutami z maczugami bo to przeciez wystarczylo zeby sie ubrac i najesc.
                  • kretynofil Buachacha ;) 22.03.10, 16:45
                    Gadaj zdrow.

                    > sredniej dla ktorego mniejsze znaczenie ma czy ketchup kosztuje
                    3PLN czy 3,30PLN

                    Nie. Gowno z tego rozumiesz.

                    Model biznesowy ALMY jest prosty - i nie chodzi tam wcale o "bogatych
                    klientow ktorym wisi ile kosztuje ketchup" - bo tacy nie istnieja,
                    albo ktos jest bogaty albo kupuje ketchup - tylko o znalezienie
                    punktu rownowagi pomiedzy tym ile mozna golodupcowi podniesc cene
                    zeby uznal ze je "ketchup milijonerow" i jednoczesnie nie poszedl z
                    torbami.

                    I to zgadza sie z tym co ja pisze.

                    I zgadza sie z tym co moj dziadek mawial o ruskich z okresu 2WS - jak
                    zapytasz mieszkanca ruskiej prowincji co jadaja bogacze - to bedzie
                    gadal ze slonine ze slonina.

                    Bo dla takiego biedaka z zapadlej ruskiej wsi szczytem luksusu jest
                    slonina, tak dla glupiego golodupca z polskiej prowincji, sila
                    wbitego w garnitur i oderwanego mulem od pluga, szczytem luksusu,
                    szpanu i szyku jest "olac to czy ketchup kosztuje 3PLN czy 3,30 PLN".

                    Przykro mi, ale analogia az po oczach daje ;)

                    > posiadajacy pieniadze to najczesciej wlasciciele malych firm nie
                    znajacy i nie zainteresowani wyszukanymi produktami.

                    Niekoniecznie. To zalezy co uwazasz za wyszukane produkty - jesli
                    seryjna produkcje, to idz sie macac z glupim przez sciane gdzie
                    indziej...

                    > podoba to w bardzo wielu przypadkach cena(np mieszkan czy drogiego
                    wina lub sery, luksusowe samochody)nie ma zwiazku z wartoscia
                    wytworzenia

                    Jesli wrzucasz do jednego koszyka ser, wino, nieruchomosci (zwlaszcza
                    te miedzy odra a bugiem) i samochody - to brakuje tylko sloniny zeby
                    obraz byl kompletny.

                    Po pierwsze - wina o jakich mowisz, praktycznie nie wystepuja w
                    Polsce i na pewno nie kupisz ich w Almie. Wszystko co znajdziesz w
                    "delikatesach" w PL, u mnie w kraju jest na polce "promocja" i nigdy
                    nie kosztuje wiecej niz 10 EUR. To co masz w zamykanych
                    pomieszczeniach - to w Belgii "promocja do 20 EUR".

                    Wybacz, ale wypada wiedziec gdzie ma sie dupe a gdzie lokiec.

                    Tak samo za "luksusowy samochod" mozesz uznac Fiata Pande, za
                    "luksusowy ser" tarty parmezan a za "luksusowa nieruchomosc" klitke w
                    bloku w Mikolajkach.

                    > poczytaj o czyms takim jak piramida potrzeb Maslowa + paradoks
                    Veblena

                    Nie boj sie, doskonale znam te terminy.

                    Zabawne jest to ze jak spojrzysz na piramide potrzeb maslowa, to
                    zarcie jest tam gdzie sranie.

                    Tylko skretynialy snob wywleczony za kufajke z zabitej wiochy moze
                    uznac za "wyzsze potrzeby kulturalne" wizyte w (jakbys, ku*wa, nie
                    chcial tego nazwac) hipermarkecie.

                    To juz naprawde dno i osiem metrow mulu. A moj dziadek smial sie z
                    glupoty ruskich ;)
                    • Gość: MichalM Re: Buachacha ;) IP: *.rwd.prospect.pl 22.03.10, 19:40
                      Dlaczego kazdy twoj post musi sie zaczynac od wyzwisk czy naprawde tak trudno
                      jest opisac co sie ma na mysli kulturalnie. Z twoich bluzgow wwnioskowalem ze wg
                      ciebie Alma jest sklepem ktory utrzymuje wysokie ceny po to zeby przyciagnac
                      klientow niezbyt zamoznych ktorzy uznaja ze placac wiecej podreperuja sobie ego,
                      niestety to ty niewiele z tego rozumiesz, nie wiem czy z ignorancji w temacie
                      pozycjonowania oferty firm, czy poprostu mizerii intelektualnej. Ludzie ktorzy
                      sa gotowi przeplacac za laskotanie swojego ego nie chodza do sklepow SIECIOWYCH
                      w ktorych ceny sa raptem o kilkanascie procent wyższe niz w hipermarkecie.
                      Strategia ALMY jest ukierunkowana w strone ludzi mniej wiecej odpowiadajacych
                      wizerunkowi bohaterow serialu USTA USTA czy Magda M. mlodych po studiach dobrze
                      zarabiajacych chcacych kupic cos wiecej niz ketchup TORTEX, niestety jak
                      wspomnialem takich ludzi jest zbyt malo by biznes mógł zaskoczyc a szkoda bo to
                      nas skazuje na szczyt wyrafinowania w postaci sera "Błekitny Lazur". Odnosnie
                      ketchupu za 3 i 3,30, jakos slabo u ciebie jednak z tym czytanie miedzy
                      wierszami, ja ci pisze ze klient przychodzi po wloski makaron, amaerykanski sos
                      barbecue i szwajacarski ser BO TO LUBI I TYLKO TU MOZE TO KUPIC a przy okazji
                      kupuje ketchup za 3,30 i ma to dla niego marginalne znaczenie, a ty wyczytujesz
                      ze wpada prosty facet i kupuje ketchup za 3,30 i dzieki temu ma sie za milionera
                      buchaaaaa.
                      • kretynofil Naprawde nie rozumiesz? 22.03.10, 21:53
                        > Dlaczego kazdy twoj post musi sie zaczynac od wyzwisk czy naprawde
                        tak trudno jest opisac co sie ma na mysli kulturalnie. Z twoich
                        bluzgow wwnioskowalem ze wg ciebie Alma jest sklepem ktory utrzymuje
                        wysokie ceny po to zeby przyciagnac klientow niezbyt zamoznych ktorzy
                        uznaja ze placac wiecej podreperuja sobie ego (...)

                        Nie, ku*wa. Powiedz mi, czy musisz sie wytarzac w gownie zeby
                        zrozumiec ze jest nasrane na dywan?

                        Zobacz kogo broniles i na czym dyskusja stanela. Gosc napisal ze go
                        stac i ze wybiera sobie takie zakupy. Ja w nim zobaczylem glupiego
                        snoba, ktory chodzi do Almy bo mu sie wydaje ze wacek mu od tego
                        rosnie. Faceta ktory wyraznie rozdmuchal swoje ego.

                        Oczywiscie zaprzeczyles - ze ja pewnie nie mam racji, ze pewnie sie
                        pomylilem, ze zbyt szybko wyciagam wnioski.

                        I zobacz, matolku, jak dyskusja sie skonczyla! Na wiekszosc moich
                        pytan nie odpowiedzial (np. o dobre restauracje w Warszawie, ktorych
                        rzekomo jest zatrzesienie), a jedyny konkret jaki podal to ten, ze
                        uwaza sie za bogatego!


                        Naprawde, naprawde uwazasz ze sie co do niego pomylilem? Przeciez
                        jego ostatnia wypowiedz jest BEZPOSREDNIM PRZYZNANIEM MI RACJI.

                        BOGACZ KTORY SAM ROBI ZAKUPY ;)

                        Serio - ja nie wiem czy jestes az tak durny zeby w to wierzyc, czy
                        tak do mnie zniechecony ze nawet jakby Ci napluc w twarz to bys sie
                        upieral ze to mzawka...

                        > Strategia ALMY jest ukierunkowana w strone ludzi mniej wiecej
                        odpowiadajacych wizerunkowi bohaterow serialu USTA USTA czy Magda M.
                        mlodych po studiach dobrze zarabiajacych chcacych kupic cos wiecej
                        niz ketchup TORTEX

                        Rozwalasz mnie. Sam przyznajesz ze strategia Almy to wmawianie
                        nuworyszom ze sa jak bohaterowie seriali - i jednoczesnie zaprzeczasz
                        targetowaniu na snobow ktorzy w to wierza?

                        Prosze Cie, czy Ty masz pojecie jak bardzo sobie przeczysz?

                        Nie. Ty w to wierzysz. Ty wierzysz w te seriale i w te papierowe
                        postaci. Przednie. Nawet wiecej - Ty masz sie za jednego z nich!

                        Naprawde nie sadzilem ze mozesz mnie jeszcze zaskoczyc ;)

                        Coz, mial racje Einstein mowiac ze glupota jest nieskonczona...

                        > ja ci pisze ze klient przychodzi po wloski makaron, amaerykanski
                        sos barbecue i szwajacarski ser BO TO LUBI I TYLKO TU MOZE TO KUPIC

                        Super. Moze i lubi (watpie), ale przede wszystkim: NIE TYLKO W ALMIE
                        MOZE TO KUPIC.

                        Wiecej - moze to kupic w kazdej sieciowce!

                        > buchaaaaa.

                        Rowniez. Tylko bardziej.
              • mara571 wlasciel nie jest najmadrzejszy 22.03.10, 16:20
                bo gdyby byl pojezdzilby troche po Europie i zobaczyl jak naprawde funkcjonuja
                DELIKATESY.
                Polecilabym mu firme Dallmayr w Monachium. Pewnie, ze to juz ta najwyzsza klasa,
                ale niektore zasady stamtad moglby skopiowac.

                Zaczyna sie to od personelu, ktory jest fachowy, zna swoj towar (przygotowanie
                do zawodu trwa 3 lata), ubrany w czyste, codziennie znieniane stroje firmowe.
                Potem trzeba zobaczyc jak sie wystawia towar wysokiej jakosci.
                A poniewaz w takiej firmie zakupy sa jak to mowia Niemcy "Erlebnis" czyli
                przyjemnym wydarzeniem jest jeszcze bistro (mozna wypic dobra kawe i zjesc
                ciasteczko).
                Calosc wienczy mozliwosc zamowienia do domu na mniejsze lub wieksze przyjecie
                czyli catering.

                A w modelu bisnesowym Almy chodzi wylacznie o danie polskim snobom, ktorych
                szczegolnie w mlodym pokoleniu nie brakuje, mozliwosci zakupu po wyzszej cenie
                towarow, ktore i tak mozna najczesciej kupic taniej gdzie indziej.
                • Gość: MichalM Re: wlasciel nie jest najmadrzejszy IP: *.rwd.prospect.pl 22.03.10, 19:51
                  Zostane jednak przy swoim zdaniu ze niekoniecznie "w modelu bisnesowym Almy
                  chodzi wylacznie o danie polskim snobom, ktorych szczegolnie w mlodym pokoleniu
                  nie brakuje, mozliwosci zakupu po wyzszej cenie towarow, ktore i tak mozna
                  najczesciej kupic taniej gdzie indzie" przeczy temu jednak znacznie szerszy
                  asortyment. Zgadzam sie natomiat z tym ze Alma to jednak taka "ni pies nie
                  wydra" juz nie hipermarket a jeszcze nie delikatesy, niestety u nas wszystko
                  robi sie jescze nie tak zeby dopiac na ostatni guzik jak w twoim przykladzie,
                  tylko na o.....dol ladne wnetrze szeroka oferta a miedzy tym przeterminowane
                  produkty czy niekompetentni sprzedawcy, to chyba nawiekszy problem Mazgaj
                  chcialby miec ciastko i zjesc ciastko, marzą mu sie ekskluzywne delikatesy (a
                  miejsca w Polsce jest na 2 moze 3 sklepy)i jednoczesnie chcialy miec duza siec,
                  zrobil wiec cos po srodku a tu benc target w ktory celuje nie istnieje. Jego
                  nastepny ruch to bedzie wg. mnie degradacja tych sklepow do zwyklych marketow bo
                  na zostawienie po jednym w Krakowie, Warszawie i Wroclawiu i zamknicie reszty
                  raczej sie nie zdecyduje
                  • mara571 drogi specjalisto od marketingu 22.03.10, 23:10
                    zgadzam sie z Toba, ze trudno stworzyc sieciowke prawdziwych Delikatesow. Tego
                    nie moze zrobic ktos, kogo interesuje wiekszy biznes. Luksusowe delikatesy musi
                    stworzyc ktos, kto rozumie co oznacza dobre jedzenie, posiada duza wiedze o
                    zywnosci, ma talent kupiecki (w starym znaczeniu tego slowa) i pare innych cech.
                    Wzorem dla Mazgaja moglyby byc dwie niemieckie sieci REWE i Edeka.
                    Obydwa giganty. Edeka pracuje w zasadzie na bazie franczyzny, REWE ma jeszcze w
                    statucie spoldzielczosc, ale w chwili obecnej to koncern.
                    de.wikipedia.org/wiki/Rewe_Group
                    Naleze do klientow REWE z kilku powodow: sklepy sa w miescie i nijako po drodze
                    do i z pracy. Mniejsze niz hipermarkiety, nie trace czasu na latanie pomiedzy
                    regalami. Towary jednak inaczej wylozone anizeli w dyskontach, aczkolwiek
                    zasada, ze po tanszy towar musisz sie schylic tu tez obowiazuje.
                    Klientow tym sklepom nie brakuje, wystarczy roznorodnosc oferty, fachowa obsluga
                    i dogodna lokalizacja. Marketing nastawiony na rzekomo lepsza klientele bylby
                    zabojczy.
                    Jesli moge sie pobawic w proroka, to w Polsce hipermarkiety beda odnotowywaly
                    spadek obrotow, tracac na rzecz dyskontow. Za kilka lat pewnie pojawi sie siec
                    podobna do REWE. Male sklepiki sa bez szans na przyszlosc i juz by upadly, gdyby
                    nie "zeszyty".
        • Gość: kutach Re: Hihihihi ;) IP: 83.143.99.* 22.03.10, 20:03
          nie trzeba mieszkac we wloszech zeby miec do tego prawo? co to znaczy mieszkac
          we wloszech? jaki interwal czasu i co trzeba zrobic zeby moc powiedziec o sobie
          mieszkalem we wloszech i jestem wyznacznikiem stylu i szyku;)

          mnie tam sie wydaje, ze jestes zwyklym onanista-grafomanem
          • kretynofil Nie zrozumiales, biedny frustracie... 22.03.10, 21:59
            ...z pretensjami do klasy sredniej.

            Nie chodzi o to ze zamieszkanie we Wloszech czyni kogos wyznacznikiem
            stylu i szyku.

            Chodzi o to, biedna zakompleksiona istoto w walonkach, ze jesli
            chcesz sie wypowiadac na temat smaku parmezanu, to musisz to jesc
            (dlugo) tam gdzie jest produkowany. Bo tylko tam ten smak jest
            prawdziwy.

            Skad taki matol jak Ty ma wiedziec ze je prawdziwy parmezan, skoro
            nigdy go nie probowal? Moze jesz psie gowno, tylko nie zauwazyles, bo
            na etykietce bylo co innego napisane?

            > mnie tam sie wydaje, ze jestes zwyklym onanista-grafomanem

            A mi sie wydaje ze powinienes sie cieszyc z awansu spolecznego teraz,
            bo skoro nawet nie stac Cie na dluzsza riposte to znaczy ze na stolku
            nie utrzymasz sie za dlugo ;)
    • Gość: pada Alma Market miała 59 mln zł straty w 2009 r. IP: 213.17.183.* 22.03.10, 09:07
      Jest to typowy przykład cwaniackiego założenia że w ładnym
      opakowaniu nawet "g..." mozna sprzedać a goście z "kapuchą" będą i
      tak przyjeżdżać, pomijając ceny te sklepy nie maja menadżerów z
      prawdziwego zadrzenia. Panie zawijające jak świstaki z nabożeństwem
      serek przez 5 minut, nieświeży towar i chodzący za klientem
      ochroniarze dopełniają obrazu tych pseudo delikatesów... może ktoś
      to kupi wtedy będzie lepiej.
      • drzejms-buond Re: Alma Market miała 59 mln zł straty w 2009 r. 22.03.10, 09:39
        Ach! Więc to nie ma nic wspólnego z obniżeniem poziomu usług:
        ze starym chlebem, nazakawsiektóryniejestnazakwasie, z oszukiwaniem
        na cenach produktów (co innego widzisz, co innego płacisz)
        ani z odgrzewanymi w nieskończoność daniami gotowymi?
        To miłe że firma się rozwija.
        Szkoda tylko, że kosztem naszego zdrowia.

    • forencka Alma Market miała 59 mln zł straty w 2009 r. 22.03.10, 09:56
      Ceny w stosunku do jakości mają się nijak. Jakości obsługi i produktów -
      szczególnie warzywka szwankują. Wolę już pójść do EPI (Wrocław), gdzie cena
      już zupełnie szybuje w kosmosie, ale nie muszę oglądać każdej papryki i
      martwić się czy w ogóle będzie.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka