Dodaj do ulubionych

Przepisy ograniczające hałas blokują budowę dróg

06.04.10, 08:31
... a wystarczy dodać do istniejących przepisów dyrektywę: w razie modernizacji drogi obowiązuje zasada obniżenia poziomu hałasu w sąsiadujących z nią zabudowaniach mieszkalnych/użytkowych nie mniej niż (tu odpowiednie liczby, które ustalą realistyczni specjaliści)... Sformułowanie z artykułu, "chcą (...) by w domach mogło być głośniej" niezbyt trafnie oddaje istotę rzeczy!
Obserwuj wątek
      • Gość: Adam Re: ekolodzy zruinowali nasz kraj. IP: *.cebit.com.pl 06.04.10, 11:54
        Ścieżki są - zarośnięte bo nikt z nich nie korzysta - bo co za idiota jeździłby
        w naszym klimacie na rowerze np.: do pracy poza oczywiście czerwcem lipcem i
        sierpniem (oczywiście jak pogoda się uda).

        W warszawie jest pełno ścieżek rowerowych i są one kompletnie puste - ludzie
        jeżdżą na rowerze dla przyjemności i wolą pojeździć po lesie a nie po mieście.
        Ścieżki to marnotrawstwo pieniędzy!!! (oczywiście w miarę bogacenia się
        społeczeństwa kiedyś można je wybudować ale obecnie są ważniejsze wydatki).

        Ekologom zależy tylko na kasie i oprotestowują budowy itp. do momentu otrzymania
        należnego im haraczu.
        • Gość: h Re: ekolodzy zruinowali nasz kraj. IP: 217.8.161.* 06.04.10, 12:15
          > W warszawie jest pełno ścieżek rowerowych

          Dobry dowcip.

          To powiedz jak dojechać rowerem z najwiekszej sypialni -Ursynowa- do
          największego biura -Służewca-.
          Bo dla samochodów cała droda prowadzi po dwupasmówkach - KEN,
          Rzymowskiego, Puławska czy Marynarska (jest 2x2 będzie 2x4), teraz
          rozbudowywuja Cybernetyki i Wilanowską.

          > bo co za idiota jeździłby
          > w naszym klimacie na rowerze np.: do pracy poza oczywiście
          czerwcem lipcem i
          > sierpniem (oczywiście jak pogoda się uda).

          Powiedz to ludziom w Kopenhadze czy Amsterdamie.
        • Gość: co za wariat Dokąd prowadza ścieżki? IP: *.aster.pl 06.04.10, 12:40
          Ścieżki rowerowe są puste bo nigdzie nimi nie można dojechać! Jedna długa
          wzdłuż Wisły (super! mnóstwo ludzi tam pracuje lub mieszka) a poza tym
          kilkanaście niepołączonych ze sobą tras. Większość poza centrum! Na terenach
          ZIELONYCH! To pokazuje że władze traktują rower jak rozrywkę. Jak deskorolkę. Na
          zasadzie: trzeba zrobić dzieciom miejsce gdzie będą mogły sobie pojeździć i
          zapomnieć o temacie. Dorosną to im przejdzie.
        • Gość: do Adama do Adama... IP: *.aster.pl 06.04.10, 12:49
          Wylosuj sobie powiedzmy 100 ulic z wszystkich ulic jakie są w warszawie. I
          wyobraź sobie, że w Warszawie nie ma innych ulic oprócz tych wylosowanych.
          Spróbuj teraz dojechać do kliku popularnych miejsc w stolicy. Trudno? Tak
          właśnie wygląda jeżdżenie rowerem po Warszawie,.
        • Gość: 4g63 Re: ekolodzy zruinowali nasz kraj. IP: *.adsl.inetia.pl 06.04.10, 13:19
          > Ścieżki są - zarośnięte bo nikt z nich nie korzysta - bo co za idiota jeździłby

          ja w warszawie jeżdżę przez cały rok, rzadko wjeżdżam na ścieżkę bo to strata czasu, rower jest znacznie wolniejszy od samochodu, więc każda strata czasu jest istotna, więc wg ciebie jestem idiotą... ok, a słyszałeś o tym że po przejażdżce do pracy można się przebrać np?? widać że nie uprawiasz sportu, może jak byś przewietrzył szare komórki to coś by się tam w tej głowie może wylęgło i co nieco byś był w stanie sobie wyobrazić...
          • oleksander1 Re: ekolodzy zruinowali nasz kraj. 06.04.10, 19:00
            Gość portalu: 4g63 napisał(a):

            > > Ścieżki są - zarośnięte bo nikt z nich nie korzysta - bo co za
            idiota jeź
            > dziłby
            >
            > ja w warszawie jeżdżę przez cały rok, rzadko wjeżdżam na ścieżkę bo
            to strata c
            > zasu, rower jest znacznie wolniejszy od samochodu, więc każda
            strata czasu jest
            > istotna, więc wg ciebie jestem idiotą... ok, a słyszałeś o tym że
            po przejażdż
            > ce do pracy można się przebrać np?? widać że nie uprawiasz sportu,
            może jak byś
            > przewietrzył szare komórki to coś by się tam w tej głowie może
            wylęgło i co ni
            > eco byś był w stanie sobie wyobrazić...
            tylko idioci jeżdżą rowerami po ulicach dużych miast i "wentylują"
            spalinami płuca
            • Gość: edi Re: ekolodzy zruinowali nasz kraj. IP: *.astro.uni.torun.pl 03.05.10, 02:30
              robiono pomiary szkodliwych substancji we krwi: 1) rowerzystów jadących w spalinach w ruchu miejskim 2) kierowców jadących/stojących w korkach w tym samym ruchu.

              Wynik - u rowerzystów stężenie jest ZNACZNIE NIŻSZE. Powód - ruch: szybsze krążenie, pobudzona przemiana materii, usuwanie zanieczyszczeń poprzez pocenie się. Kierowca siedzi w tym samym smrodzie, co rowerzysta - tyle że jest praktycznie w bezruchu.
    • Gość: Mieszkaniec Przepisy ograniczające hałas blokują budowę dróg IP: *.ip.netia.com.pl 06.04.10, 10:22
      Powołują się na normy nimieckie, ale tam prawie każde misto ma
      obwodnicę, drogi tranzytowe nie biegną przez osiedla, sam środek
      miasta. Zamiast płakać na przepisy i normy- zacząć budować drogi
      poza miastem. Tam nie ma problemu z ekranami. Coraz częściej mam
      wrażenie, że ludzie są mniej ważni dla drogowców i ekologów niż
      jakieś muszki czy motyle (w końcu człowiek to gatunek pospolity).
      Ja od wielu lat mieszkam przy drodze krjowej biegnącej przez środek
      miasta. Jestem przekonany, że miąło to duży wpływ na częściową
      utratę słuchu. Będę żądał odszkodowania od właściciela drogi, bo
      nawet norma hałasu 65dB jest tu przekraczana. Kontrolować też wagę
      Tirów, które bardzo często przeładowane powodują nawet drgania w
      moim domu. Będę żądał odszkodowania za uszkodzenia mojego domu.
    • Gość: hałas To w Warszawie poł miasta ma podad 65dB IP: 217.8.161.* 06.04.10, 11:00
      Popatrzcie na:
      mapaakustyczna.um.warszawa.pl/wwa900.html
      ogromna część miasta ma ponad 65dB.

      A z tymi niemieckimi normami to nie tak prosto - z tego co wiem tam
      jest podział na strefy i/lub czas i nie wszedzie może być
      to "magiczne" 65dB ulubione przez naszych drogowców. Obawiam się
      że "przeniesienie" normy z Niemiec do polski nie będzie polegać na
      tłumaczeniu... to będzie po prostu porzeniesienie najwyższego limitu
      hałasu dopuszczalnego np. na niemieckiej stacji benzynowej przy
      autostradzie i dopuszczenie takiego hałasu na polskim osiedlu w
      mieście przy tzw. "obwodnicy" czyli autostradzie miejskiej.
      A co do spełniania limitów-limitu spalin w powietrzu nie potrafimy
      spełnić. Ani polskiego ani unijnego. I np. za stałe przekroczenia w
      Warszawie za 2 lata będziemy płacic kary... staramy się to ukryć np.
      mając na całą Warszawę tylko 3 stacje monitoringu powietrza w tym
      jedna 2km do tras, na Ursynowie. A i tak normy tam poprzekraczane!
        • Gość: bolo Re: Na niemieckim osiedlu nie można 65dB!!! IP: *.centertel.pl 06.04.10, 13:56
          > Tam jest ograniczenie do 30km/h - (przestrzegane z drakońskimi
          > karami),
          Dobra dobra, gdy pojechałem do Niemiec, początkowo nie wiedziałem ile mogę sobie
          pozwolić, więc próbowałem jeździć po "30 zone" z prędkością 30 km/h - i co?
          Zawsze za mną robił się sznureczek miejscowych samochodów, które nie mogły
          wyprzedzić mnie - zawalidrogi.
          Potem nauczyłem się, że Niemcy tak samo jak Polacy mają gdzieś zakazy, jeśli
          przekraczają one pewne granice absurdu.
      • Gość: S Re: Przepisy ograniczające hałas blokują budowę d IP: *.compower.pl 06.04.10, 11:28
        No właśnie, kasa idzie naprawdę niepotrzebnie na ekrany... 1/3 ekranów spełnia swoją rolę, czyli obniża hałas, 1/3 nie zmienia poziomu dżwięku, a 1/3 wręcz podnosi poziom dżwięku... Żeby ekran akustyczny miał sens powienien miec odpowiednią długość ciągłą, na przykład 0,5 km, wtedy to ma sens i można liczyc na obniżenie hałasu o te 2 do 3 dB. Ekrany na zakopiance, gdzie co 50 metró jest wjazd do posesji to wyrzucanie pieniędzy w błoto. A 1 kilometr ekranu kosztuje 2mln złotych. A jeszcze inna sprawą jest, że budowane ekrany i tak nie spełniają najmniejszych wręcz wymagań, bo wykonawca chce oszczędzić. Spróbujcie wbić długi gwóźdż w zielony ekran, nie powinien przejść. Między warstwami pianki powinna być jeszcze blacha, której często nie ma. Pozdrawiam
    • Gość: Totifi Ekrany to bzdura IP: *.chello.pl 06.04.10, 11:09
      W większości wykonywane ekrany to jakieś tymczasowe prowizorki które są
      stawiane na 10 lat z jakiejś blachy, żeby tylko drogę odebrać (jak to
      wygląda po kilku latach eksploatacji można obejrzeć w Warszawie w Alei
      Armii Krajowej - sama rdza. I o ile w mieście można to jeszcze
      zrozumieć to dlaczego takie coś stawiają w polach gdzie duże lepiej
      sprawdziłyby się wały ziemne. Za 15 lat nie będzie kasy na wymianę
      tych blaszaków i będą straszyć rdzewiaki. No ale cóż? My bogate
      jesteśmy!
    • Gość: hałas Pół Warszawy ma podan 65dB!!! IP: 217.8.161.* 06.04.10, 11:11
      Popatrzcie na:
      mapaakustyczna.um.warszawa.pl/wwa900.html
      ogromna część miasta ma ponad 65dB.

      A z tymi niemieckimi normami to nie tak prosto - z tego co wiem tam
      jest podział na strefy i/lub czas i nie wszedzie może być
      to "magiczne" 65dB ulubione przez naszych drogowców. Obawiam się
      że "przeniesienie" normy z Niemiec do polski nie będzie polegać na
      tłumaczeniu... to będzie po prostu porzeniesienie najwyższego limitu
      hałasu dopuszczalnego np. na niemieckiej stacji benzynowej przy
      autostradzie i dopuszczenie takiego hałasu na polskim osiedlu w
      mieście przy tzw. "obwodnicy" czyli autostradzie miejskiej.
      A co do spełniania limitów-limitu spalin w powietrzu nie potrafimy
      spełnić. Ani polskiego ani unijnego. I np. za stałe przekroczenia w
      Warszawie za 2 lata będziemy płacic kary... staramy się to ukryć np.
      mając na całą Warszawę tylko 3 stacje monitoringu powietrza w tym
      jedna 2km do tras, na Ursynowie. A i tak normy tam poprzekraczane!
    • Gość: antyhalas Przepisy ograniczające hałas blokują budowę dróg IP: 198.175.166.* 06.04.10, 11:26
      I znowu drogowcy ida na latwizne i chca manipulowac....
      A moze lepiej
      1. Usunac drogi tranzytowe poza obszar miast to i nie trzeba bedzie
      zwiekszac dopuszczalnych poziomow halasu
      2. Podniesienie dopuszczalnego poziomu halasu o 5 decybeli oznacza
      ze odczuwalny poziom halasu zwiekszy sie dwukrotnie
      3. Podane dopuszczalne poziomy halasu oznaczaja wartosci SREDNIE a
      wiec mieszkancy okolicznych domow nie slysza wartosci srednich tylko
      RZECZYWISTE, czyli np. 85-95dB.
      4. Zycze wszystkim drogowcom oraz innym decydentom zamieszkania w
      domach/mieszkaniach w poblizu drog tranzytowych. Po paru dniach
      zmieniliby zdanie.
      5. Skazywanie mieszkancow na wyzszy halas to nie tylko barbarzynstwo
      ale rowniez złodziejstwo bo... mieszkancy sa okradani z ich
      wlasnosci bo...wartosc ich nieruchomosci drastycznie spada.
      6. A moze po prostu ceny ekranow sa zbyt wysokie i zamiast ok.700-
      1000/m2 powinny kosztowac np.200-300/m2?

      • Gość: hmm Re: "Drogi będą szybciej i taniej..."??? Kto Was IP: 92.64.67.* 06.04.10, 11:48
        Szkoda gadać.
        Budować obwodnice z dala od siedlisk ludzkich. Drogi, autostrady rozplanować "z
        głową".
        Wypłacić kasę mieszkańcom na nowe mieszkania, domy o ile są "obok trasy".
        Z miastami jest cięższa sprawa, ale tak to jest, jak wszystko ciśnie się do
        miasta (centra handlowe)zamiast budować kilka kilometrów za miastem, a potem
        zdziwienie, że setki, tysiące ciężarówek na drogach, drogi rozpierniczone,
        powietrze zasyfiałe..., ale to przecież, aby żyło się lepiej, nie?
        Naprawdę w głowie mi się nie mieści, że mamy XXI wiek, wiele już zrobiono gdzie
        indziej dobrze (np. Holandia, Niemcy) a Polska zamiast czerpać z pozytywnych
        rozwiązań, czy nawet ulepszać już istniejące ( choć może lepiej nie, bo jeszcze
        co popsują?) to kombinują jak koń pod górę, wyrzucają masą pieniędzy na fuszerki
        .... eeee... Szkoda gadać.

    • Gość: ggg Przepisy ograniczające hałas blokują budowę dróg IP: *.e-wro.net.pl 06.04.10, 11:56
      Z normami niemieckimi klasyczna manipulacja. Poza tym, dobrze byłoby znać
      normy czeskie, słowackie, austriackie i 20 innych (np.tabelka z normami). Jak
      rozumiem, przekracza to możliwości dziennikarza.
      Zresztą same normy bez spojrzenia szerzej, niewiele mówią. W większości krajów
      cywilizowanych sa strefy zamieszkania, strefy przemysłowe, strefy handlowe -
      krajobraz miasta jest uporządkowany i tak jak np. w Hiszpanii po prostu
      podpisany odpowiednimi tablicami. Wówczas tiry nie kręcą się po osiedlach, bo
      jada wprost do odpowiedniej strefy. Warsztaty samochodowe nie sa w środku
      osiedla i nie ćwiczą silników i wypuszczania oparów ludziom do balkonów. Same
      normy, to trochę za mało informacji, żeby oceniac sytuację.



    • Gość: OlO Przepisy ograniczające hałas blokują budowę dróg IP: 212.160.172.* 06.04.10, 11:58
      Dla mnie ekrany to zło ostateczne. Przez kilkadziesiąt lat mieszkałem w bloku,
      z oknami wychodzącymi na główną ulicę przebiegającą przez miasto. Od tego
      czasu samochody są znacznie cichsze, wymieniłem okna na plastikowe, a znaczna
      część samochodów korzysta z obwodnicy. Było miło i cicho, do czasu aż miasto
      postanowiło wyremontować ten odcinek drogi. Nie wspomnę o hałasie przy jej
      przebudowie, ale postawienie tych paskudnych ekranów 15 metrów od moich okien
      przyniosło taki efekt, że osobówki może trochę ciszej słychać, ale i tak nie
      przeszkadzały. Autobusy ruszające z przystanku słychać tak samo głośno, jak
      nie głośniej (mam wrażenie, że dźwięk się jakoś dziwnie od tych ekranów odbija
      i lepiej dobiega na 2 piętro niż wcześniej. Do tego ograniczono mi widok z
      okien, w okresie jesień-wiosna jest ciemniej, a w lecie muszę szeroko okna
      otwierać, zamiast uchylać, by jakikolwiek wiaterek wleciał (więc automatycznie
      mam głośniej. I najważniejszy aspekt ekranów w mieście to smród. Nie wiem czy
      od samego materiału tych ekranów, czy też od ludzi, którzy traktują je jak
      miejski szalet, i nie dotyczy to tylko pijanych mężczyzn, ale chyba nawet
      częściej pasażerów oczekujących na autobus. Tak, że w pełni rozumiem i
      popieram przeciwników ekranów w miastach przy istniejących drogach.
      • Gość: Debilooov Re: Co za debil!? chyba Ty. IP: *.aster.pl 06.04.10, 12:55
        Przeprowadź się do Norwegii jeśli nie obchodzą Cię koszty. W Polsce przyszedł
        czas, że trzeba liczyć każdą publicznie wydaną złotówkę. Koniec z socjalizmem.
        Jesli nas na coś nie stać to nie powinniśmy tego mieć. Proste. Darmowa służba
        zdrowia? Tylko w podstawowym zakresie! Inaczej to marnotrawstwo pieniędzy i
        patologia w procesie leczenia.
        • xdevx Re: Co za debil!? chyba Ty. 06.04.10, 13:46
          > Jesli nas na coś nie stać to nie powinniśmy tego mieć. Proste. Darmowa służba
          > zdrowia? Tylko w podstawowym zakresie! Inaczej to marnotrawstwo pieniędzy i
          > patologia w procesie leczenia.

          Nim zaczniesz obrażać innych sam się zastanów nad tym co piszesz. Publiczna służba zdrowia tylko w podstawowym zakresie? To jest właśnie kretynizm - po to dawno temu wprowadzono ubezpieczenia zdrowotne, żeby ze wspólnej kasy pokrywać właśnie te specjalistyczne, bardzo kosztowne zabiegi, a nie wizyty u lekarza rodzinnego (czy jak go tam zwać). Tylko wtedy to ma sens! A u nas wszystko postawiono na głowie: za podstawowe badania nie płacisz, ale za to jak potrzebujesz drogiej terapii lub skomplikowanego zabiegu ratującego życie, to zaczyna NFZ brakować gotówki...

        • rikol Re: Co za debil!? chyba Ty. 06.04.10, 17:31
          Nikogo nie byloby stac na leczenie. zainteresuj sie, jak czesto firmy
          ubezpieczeniowe odmawiaja oplacenia leczenia - zdziwisz sie. Sluzba zdrowia
          powinna byc panstwowa. Zdrowy czlowiek moze pracowac, byc niezalezny, nie
          potrzebuje zasilkow. Kluczem do zdrowia jest profilaktyka, juz w szkole i w
          przedszkolu, jak to kiedys bylo.
    • Gość: zalogowany Dopóki debile na motocyklach ... IP: *.ztpnet.pl 06.04.10, 12:44
      Dopokąd debile na motocyklach będą narzucać innym motocyklistom
      swoje rozumienie prędkości i ciszy,
      dopóki zmotoryzowani kopiowacze Kubicy będą dziurawić tłumiki i
      mózgi swe, terroryzując całe miasteczka,
      dopóki policja ich się będzie bać
      - dopotąd podniesienie norm decybelowych uważam za idiotyzm.

      Rzekłem!
    • panbramkarz Przepisy ograniczające hałas blokują budowę dróg 06.04.10, 12:49
      Hmm mam dom okolo 3 metrow od drogi niestety to wina dziadkow ktorzy
      go budowali nie przewidzieli ze za 50 lat samochodem bedzie jezdzil
      nie tylko proboszcz, dopoki droga byla "zwirowa" i dziurawa nawet
      byl spokoj potem jakis duren wpadl na pomysl zeby ja wyasfaltowac
      droga okazala sie duzynm skrotem na trasie warszawa - gdansk i
      zaroilo sie od samochodow porazka nie dosc ze halas to jeszcze
      sciany mi pekaja. Z subiektywnego punktu widzenie przed moim domem
      droga im gorsza tym lepsza.
    • Gość: Hejmo Przepisy ograniczające hałas blokują budowę dróg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.10, 13:30
      Trochę chyba zapomnieliście o czym jest artykuł.
      A między innymi o tym, że przepisy (już pomijając koszty) zmuszają
      do projektowania i budowania ekranów akustycznych, któtych
      mieszkańcy wcale nie chcą. Bo brzydkie, po przesłaniają widok (nawet
      jak są przezroczyste, to zaraz i tak są brudne). Należy rozróżnić
      dwa przypadki. Jeden, gdzie naprawdę jest głośno i taka ochrona
      akustyczna jest wskazana. A drugi, gdzie durne przepisy nakazują
      budowę ekranów, które podrażają budowę (i np. gmina nie może w
      związku z tym pozwolić sobie na inwestycję w ogóle), albo mieszkańcy
      wcale takiej "plastikowej" atrakcji za oknem nie chcą.
      Najbardziej kuriozalnymi przykładami są właśnie modernizacje dróg w
      obrębie miast. Przcież poza wszystkim takie "plastikowe tunele"
      wyglądają okropnie - psują i tak sięrmiężny polski krajobraz.
      Przykładem może być np. aktulany remont Wilanowskiej w
      Warszawie(między Doliną Służewiecką a Sobieskiego). Stawiają tam
      ekrany, które poza kilkoma fragmentami (tyły domków szeregowych) są
      absolutnie zbyteczne. Bo albo za daleko od zabudowań alebo po prostu
      dewastują (zasłąniają) jako tako wyglądającą przestrzeń publiczną
      (zabudowania). A jak ktoś przywołuje Niemcy, to pomiem (trochę
      jeździłem po tym kraju), że ichniejsze ekrany przy autostradach czy
      drogach szybkiego ruchu są zwykle o wiele bardzie atrakcyjne
      wizualnie. Mało używa się tandetnych materaiałów (jakies tworzywa
      badziewne) a np. często buduje się te ekrany z prefabrykatów
      (wygląda to bardziej jak mur), które posiadają przestrzeń do
      wypełnienia ziemią. Po paru latach takie "murowane" ekrany pięknie
      obrstatją pnączami czy innymi roślinami.
      • Gość: hałas Re: Przepisy ograniczające hałas blokują budowę d IP: 217.8.161.* 06.04.10, 13:46
        "Przykładem może być np. aktulany remont Wilanowskiej w
        Warszawie(między Doliną Służewiecką a Sobieskiego). "

        Ten "remont" to rozebranie ulicy jednojezdniowej i budowa w jej
        miejscu drogi dwujezdniowej z dwoma pasami ruchu w każdą strone +
        pasy do skretów.

        Natężenie ruchu samochodów oraz osiągane prędkości będą kilkukrotnie
        wieksze niż na "starej" al. Wilanowskiej, a to przyniesie znaczny
        wzrost hałasu przez całą dobę.
        Więc te ekrany wcale nie są takie bez sensu. Bez sensu jest
        wybudowanie osiedla wielkości Wilanowa bez metra czy tramwaju
        (planowany za 14 lat). I rozbudowa Wilanowskiej bez poprowadzenia
        tramwaju do metra Wilanowska i dalej do pętli Służew i zagłębia
        biurowców.

        ----------
        A co do jakości ekranów - pełna zgoda, te nasze to jakiś rozpadający
        się syf.
      • rikol Re: A może jeszcze zgódźmy się, aby można było... 06.04.10, 17:39
        Akurat to sie juz dzieje, tylko bardziej wymyslnymi metodami. Coraz glosniejsze
        kina, kluby, centra handlowe. Kiedys w sklepach mozna bylo uslyszec co najwyzej
        cicho nastawione radio, zeby sie sprzedawcy nie nudzilo. Dzis montuja systemu
        naglasniajace, lamiace normy dotyczace halasu. Sprzedawcy pracujacy w tych
        sklepach beda glusi za jakis czas (o pracownikach klubow nie wspomne). Wedlug
        prawa sprzedawcy powinni nosic ochraniacze na uszy, bo halas w ich miejscu pracy
        przekracza normy.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka