Dodaj do ulubionych

Praktyczna lekcja z przeszłości

IP: 195.20.110.* 09.07.10, 15:30
Bardzo fajne połączenie historii i ekonomii. Czyli - w różny,
własciwy dla swego czasu spposób, ale historia się powtarza.
Historia magistra vita est (Cyceron). Ciekawe. Nie mogę się doczekać
ciągu dalszego.
Obserwuj wątek
    • Gość: Macho Re: Praktyczna lekcja z przeszłości IP: 83.1.102.* 11.07.10, 12:06
      Do tego o czym pisze pachołek światowego kapitału potrzebny jest w miarę
      rozgarnięty rząd. Nie mamy takich od 20 lat i przez następne 20 lat mieć nie
      będziemy. Z resztą lud krajowy już w tym momencie porusza się w optyce którą
      mędrek przewiduje za 20 lat. Na szczęście coraz mniej młodzieży daje się
      nabierać na propagandę bezwartościowych studiów politechnicznych stanowiących
      wyjątkowo dobry przykład jak zmarnować 5 lat wysiłku i nie mieć z tego nic.
        • Gość: K. Karierowicz przemówił IP: *.adsl.inetia.pl 11.07.10, 20:15
          Najpierw wchodził Irlandczykom do d... żeby im się przypodobać, a
          teraz wielkiego patriote zgrywa.
          BZWBK nigdy nie miał i nie ma problemów finansowych, wyniki zawsze
          były bdb, ale on zamiast docenić za to pracowników to wysyłał ich na
          urlopy bezpłatne, ciął etaty, zabierał premie i ciął koszty. Bo tak
          na prawde tylko to potrafi - specjalista od cięcia kosztów.
          Ale najważniejsze, że Irlandczycy w tym czasie mogli napchać sobie
          kabze.
          Jak jest takim patriotom, jak tak bardzo ceni Polskość, to czemu tak
          służalczo podporządkowywał się Irlandczykom i nawet nie próbował
          powalczyć o interes BZWBK, jego pracowników i kapitału polskiego ???
          Dlaczego nie powalczył, żeby większa część zysków została w banku i
          żeby tak drastycznie nie ciąć kosztów na pracownikach?

          A teraz jak sprawa jest jasna od razu zwrot na maszcie jak
          chorągiewka na wietrze.
          Już sie z politykami dogadał, już sobie stołek zaklepał, już wita
          się z gąską...
          Mam nadzieje, że BZWBK kupi HBSC i pierwsze co zrobi to wypieprzy go
          na ... !
          • pusiek8 Re: Czy w międzynarodowym podziale pracy... 11.07.10, 19:03
            Gość portalu: czesio napisał(a):

            > To nie jest chore, tylko tanie. Żeby polski wegiel był tańszy od
            > chińskiego, polski górnik musiałby zarabiać tyle, co chiński. Żeby
            > polski węgiel był tak tani, jak australijski, musiałby być równie łatwo
            > dostępny (kopalnie odkrywkowe) itd.

            Nie zwróciłeś uwagi na początek. Właśnie podatek konsumpcyjny by to zmienił. W Polsce koszta pracy m.in. przez koszta pracy (podatki) są dużo większe niż w Chinach. Standard życia jak na razie też - co chyba jest jednak dobrze? Koszta wożenia tego z drugiego końca świata też mają duże znaczenie, a poza tym jest to bardzo nieekologiczne.

            Gdyby przenieść podatki z producenta, (wytwarzanie w Polsce byłoby dużo tańsze) na konsumenta (w dużym uproszczeniu VAT), cena towaru niewiele by się zmieniła, a np. polski węgiel stałby się tym samym konkurencyjny z tym z drugiego końca świata. Zaczęłoby się także naraz opłacać, to co się dziś w ogóle nie opłaca i także górnicy wrazie czego mogliby się łatwiej zająć czym innym, zamiast konkurować z zarobkami Chińczyków, ich warunkami pracy i kopalniami odkrywkowymi.



    • Gość: emikrant Praktyczna lekcja z przeszłości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.10, 12:59
      W tym samym czasie co sprzedawano drewno i zboże spławiane Wisłą
      kawałek Polski nie miał luksusu "leżenia nad Wisłą" - miał tylko
      Wartę i musiał przerabiać sam wszystko co wyprodukował. Ten kawałek
      jest w nazwie banku, którym kieruje autor. Warto by poznał co się
      wtedy działo na terenie Wielkopolski i jak to oceniali wspólcześni -
      ci z innych regionów Rzeczpospolitej. Czasami niedostatki wymuszają
      szybsze przebieranie "nóżkami" czy to fizycznymi czy to
      intelektualnymi. A to, że sprzedaż taniej robocizny to import biedy
      to znane od dawna. I faktycznie po tych 20 latach stawania na nogi
      kapitalistyczne przydałaby się zmiana mentalności rządzących i nie
      tylko.
      • pusiek8 Re: Praktyczna lekcja z przeszłości 11.07.10, 16:57
        Z tym "szybszym przebieraniem nóżkami" to recepta wprost jak z Auschwitz czy ze stalinowskiego gułagu.

        Na zmianę mentalności bym nie liczył - bo niby dlaczego mieliby ją zmieniać?

        A może jednak podatek konsumpcyjny?

        Proste, możliwe, racjonalne i skuteczne. Także na zmianę mentalności.
      • Gość: gostka Re: Praktyczna lekcja z przeszłości IP: *.dyn.optonline.net 11.07.10, 19:56
        Alez mentalnosc jak tak urabiana zeby Polacy
        byli przekonani ze jesli tylko pracuja
        w Polsce to niezaleznie od tego dla kogo
        pracuja to sa prawdziwymi patriotami.
        Bo placa podatki. Oni i firma ktora
        ich zatreudnia.
        No ale co ci ludzie maja robic jesli
        polskich fabryk i bankow pozbyto
        sie na samym poczatku ?
        Dlatego tez wielu Polakow musialo kraj
        opuscic, w tym ludzie wyksztalceni,
        ktorzy woleliby pracowac dla swojej
        ojczyzny ale byl taki czas ze czuli
        sie tam niepotrzebni.
    • Gość: ratajczak Każdy powinien być mądry, bogaty a do tego zdrowy. IP: *.icpnet.pl 11.07.10, 13:04
      Szanowny Panie Prezesie! Każdy powinien być mądry, bogaty a do tego
      zdrowy. Ten postulat zna każdy od przedszkola. Schody zaczynają się
      od pytania: jak to osiągnąć. Podobnie jest z Pańskim artykułem.
      Zbiór okrągłych frazesów, z którymi się wszyscy zgadzają. W momencie
      przechodzenia od ogółu do szczegółu-wykładka. Jedynymi konkretnymi
      propozycjami są pozostawienie szkół zawodowych oraz biur
      projektowych wraz z utrzymującymi je nierentownymi zakładami rodem z
      PRL. Jeśli chodzi o szkoły zawodowe, to zgadzam się.
      Nieporozumieniem było upowszechnianie na siłę średniego
      wykształcenia. Lepszy i potrzebniejszy jest dobry budowlaniec czy
      hydraulik niż byle jaki maturzysta. Przy okazji likwidacji szkół
      zawodowych pociągnięto w dół poziom szkolnictwa średniego. Natomiast
      z tymi biurami projektowymi to Pan mocno przegiął. Wyszedł Pan z
      założenia, że 10 razy więcej inżynierów w nich siedzących choćby z
      nudów w końcu coś wymyśli. Po pierwsze nie wymyśli a po drugie za
      jaką cenę. Chyba uczono Pana na studiach, że po przekroczeniu
      pewnego pułapu zatrudnienia w każdej jednostce następuje gwałtowny
      spadek wydajności pracy a ludzie najzwyczajniej w świecie zaczynają
      sobie nawzajem przeszkadzać w pracy. Zwłaszcza przy zagwarantowanym
      zatrudnieniu i płacach. Problem postępu technicznego i
      organizacyjnego w społeczeństwie jest znacznie bardziej
      skomplikowany, niż to Pan sugeruje. Reasumując: tezy piękne choć
      oklepane ale szczegóły już bez wartości...
    • pikkollo Dobrze że ktoś taką polemikę zaczyna 11.07.10, 13:23
      Bo tej pory w wyobrażeniu wielu polityków i tzw. autorytetów, byliśmy właśnie
      krajem taniej siły roboczej i montowni różnorakich produktów, których
      technologie powstają gdzie indziej. Nawet w czołówce listy najbogatszych
      Polaków znajdują się ludzie, którzy nic trwałego i nic przełomowego nie
      zbudowali. Czas to zmienić wreszcie. Panie Morawiecki, czekam na kolejne
      felietony ...
    • Gość: mm Miły i dobrze czytający się artykuł IP: *.compower.pl 11.07.10, 13:40
      I trudno się nie zgodzić, choć oczywiście malkontentów nie brakuje, co widać
      po komentarzach. Oczywiście zapewne nikt z czytających nie zauważył, że te
      artykuł mówił między innymi o tym, że to co w Polsce określane jest mianem
      "złodziejskiej prywatyzacji" pociągnął ten kraj do przodu. Przykładem może być
      BZ WBK ;-) - którego wartość wzrosła dziesięciokrotnie pod rządami AIB.
      Podobnie było z innymi przedsiębiorstwami które lepiej było po prostu oddać w
      obce ręce niż czekać aż zbankrutują - dobrym przykładem są stocznie... Rządy
      tchórzyły i nie sprzedano ani nie oddano ich w prywatne ręce, a teraz lament i
      zgrzytanie zębów.

      Następny krok ku rozwojowi to budowanie zaufania i wspólne przedsięwzięcia.
      Ale z tym w naszym kraju będzie problem... ludzie nie potrafią się zrzeszać, a
      tam gdzie miałoby to największy sens - czyli na wsi jest to problem
      praktycznie nie do rozwiązania.

      Tylko dzięki budowaniu zaufania we wspólnych przedsięwzięciach Polska jako
      kraj będzie w stanie konkurować z innymi przedsiębiorstwami we wspólnym
      obszarze gospodarczym.

      Zakład, że w takim tonie będzie następny artykuł?
      • pusiek8 Re: Miły i dobrze czytający się artykuł 11.07.10, 17:10
        Gierek też pociągnął kraj w swoim czasie do przodu.
        Zadziwiająco wielu robi różnicę pracować u polskiej pijawki zamiast u obcej pijawki.

        Statków w kraju produkować się nie opłacało i dalej nie opłaca. Błędy w zarządzaniu i prymitywne związki zawodowe dokonały reszty.

        W Polsce ludzie potrafią się zrzeszać - cała ta wielomilionowa Solidarność to mało. Potrzebna jest jakaś nośna idea, żeby każdemu zachciało się chcieć.

        Po 20 latach bandyckiego neoliberalizmu z zaufaniem istotnie może być kłopot.

        W obecnych warunkach konkurowanie z zagranicą przypomina walkę z wiatrakami.

          • pusiek8 Re: Miły i dobrze czytający się artykuł 11.07.10, 21:21
            Gość portalu: mm napisał(a):

            > No wiesz co innego zrzeszać się w związkach zawodowych, których jedynym celem
            > jest "obrona" interesów pracowniczych, a co innego wyłożyć pieniądze na wspólną
            > mleczarnię przez producentów mleka.
            >
            > Uwierz - inwestowanie we wspólny interes jest dużo trudniejsze niż palenie opon
            > pod belwederem.

            Myślisz, że czas idei się już skończył? Czytając takie teksty jak ten Morawieckiego, rzeczywiście można odnieść takie wrażenie.

            Związkowcy do najmądrzejszych raczej nie należą. Inni, którzy mogliby to robić, też jakoś kreatywnością nie grzeszą.

            Twój przykład wspólnej mleczarni jest kolejnym przykładem na pozytywne działanie podatku konsumpcyjnego. Zamiast płacić podatki za pracę, która może okazać się próżna, jałowa - bo niedochodowa, płaciliby podatki od sprzedanego mleka i wypracowanego zysku. Sama praca za to stałaby się przy tym znacznie tańsza, a przez to uruchomienie podobnego biznesu znacznie łatwiejsze i pozwalałoby to konkurować ceną i jakością z potentatami.

            Łatwość własnej inicjatywy jest także dobrym antidotum na palantowate związki zawodowe i ich próżnych funkcjonariuszy.
    • leszekkrzysztof Praktyczna lekcja z przeszłości 11.07.10, 13:49
      W uzupełnieniu - nasze realia zawierają też osiąganie korzyści z niszczenia
      "myśli ludzkiej", itp. patologie. Jesteśmy w czołówce rankingu korupcyjności
      i na końcu we wdrażani strategii lizbońskiej. Te "dokonania" nie są produktem
      odległej historii.
      Formułowanie celów dalekosiężnych i tworzenie warunków do ich realizacji
      trafnie ujęto koncepcjach unijnych, m.in. we wspomnianej strategii. Trzeba
      jedynie (sensownie) realizować...
    • Gość: badziewiak66 Rasa Panów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.10, 14:24
      Z kapitalizmu wyłoniła się Rasa Panów kontrolująca państwa, ludzi i ich
      otoczenie. Rasa wyposażona w najnowocześniejsze oprogramowanie wyprzedzające
      potocznie używany sprzęt na rynku, stymuluje nastroje społeczne za pomocą
      internetu i całkowicie zależnych od niej mediów całego świata. Dzięki
      zaawansowanej technologii satelitarnej podsłuchuje każdego i obserwuje tych
      którzy się wyróżniają w społeczeństwie. Dysponuje urządzeniami zaburzającymi
      działanie mózgu. Posiada preparaty aktywujące wydzielanie zapachów rodzących
      agresję wobec osoby wydzielającej. Rasa dąży do znalezienia nowej "Ziemi" co
      da jej możliwość eksploatowania miliardów ludzi i obecnej planety nie bacząc
      na konsekwencje.
    • Gość: Obserwator Praktyczna lekcja z przeszłości IP: *.adsl.inetia.pl 11.07.10, 14:54
      Historia pełna jest analogii, które można dowolnie przytaczać. Minęło
      20 lat, a można powiedzieć cała epoka. Podstawowym problemem
      dzisiejszych dyskusji na przyszłością gospodarki polskiej jest fakt,
      że nie pamiętamy z jakiego poziomu wchodziliśmy do gry w 1989 r.
      Łatwo jest szermować hasłami "złodziejskiej prywatyzacji", ale godzi
      się przypomnieć, że na starcie nie mieliśmy dzisiejszych kadr,
      doświadczenia i stworzonego zawczasu planu. Zaskoczenie wolnością
      dało premię cwaniakom, ale całą resztę zmusiło do działania ad hoc.
      Sytuacja ówczesna wyprzedziła naszą zdolność ogarniania
      rzeczywistości i planowania na przyszłość. Niestety, co z troską
      przyznaję, o ile w biznesie nauczyliśmy się czegoś, o tyle w
      zarządzaniu państwem nasza klasa polityczna wciąż jest daleko w tyle.
      Szwankuje planowanie krótko i średnio terminowe. Zaledwie pojawiły
      się jakieś wizje dalekosiężne, na tyle odległe, że ich autorzy nie
      muszą przejmować, kto będzie za ich realizację odpowiedzialny...
    • pusiek8 Do kogo te teksty? 11.07.10, 15:17
      Jak zwykle typowa wiązanka frazesów, banałów i propagandy (neoliberalnej), której systemowy kolaps można obserwować na całym zglobalizowanym świecie.

      Ciułać, oszczędzać, zaciskać pasa, gromadzić, kumulować... i wydawać jak najwięcej! Przy tym Morawiecki zachęca też do myślenia. Można by zapytać, dlaczego jemu to tak ciężko idzie - bo trudno dostrzec w tym cokolwiek nowatorskiego.

      Z tą Hiszpanią i jej złotem to znana sprawa. Bogata w surowce naturalne Afryka też w żadnej mierze nie zaznała z tego powodu dobrobytu, a raczej jest to tam powodem biedy i ogromnych nieszczęść.
      Już bardziej przekonywujące analizy można znaleźć np. w NIE:

      www.nie.com.pl/art23213.htm
      Morawieckiego można by zapytać, czy słyszał coś o systemie podatkowym opartym na podatku konsumpcyjnym. Same klepanie frazesów to jak na takiego fachowca bardzo mało. Także Europa przeżywała burzliwy okres rozkwitu przed odkryciem Ameryki, grabierzy tamtejszej ludności, zmienieniu natury pieniądza i oparciu go na złocie - nad czym tak tu jawnie boleje.

      Czy może to za duże wymagania dla niego. A jeśli nie, to dlaczego o tym on ani jemu podobni poczytają w ogóle nie wspominać.


    • Gość: obywatel Historia zaczyna się powtarzać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.10, 15:49
      Tylko zamiast tępej szlachty mamy tępy PRLowski beton uwłaszczony na początku
      lat 90. Beton na wzór szlachciurków z IRP stworzył dla siebie przywileje i nie
      dopuszcza innych. Jeśli ktoś się wybije a nie jest z kliki jest niszczony przez
      skarbówkę jak Kluska czy firma informatyczna z Wrocławia. Żyjemy niestety w
      chlewie zarządzanym przez służebki chroniące interesów obcych państw i rzesze
      niepotrzebnych urzędników.
      Tu jest potrzebna totalna reforma Rzeczypospolitej - tak jak w 1791 - tylko żeby
      znowu nie było zbyt późno...
      • pusiek8 Re: Historia zaczyna się powtarzać 11.07.10, 16:25
        Przy systemie podatkowym opartym na podatku konsumpcyjnym Kluska z racji jego działalności nic złego by nie spotkało. I nie tylko jego.

        Problem nierentownych kopalń, górników, emerytur rozwiązałby się sam. I jeszcze wiele innych "nierozwiązywalnych" problemów.

        Więc dlaczego nikt o tym nie mówi?

        Nie sztuką jest widzieć problemy, ale także dyskutować i proponować sposoby ich rozwiązania.

        Takie teksty na poziomie księgowego jaki tu popełnił Morawiecki nic w tej dyskusji nie wnoszą.
    • Gość: QUOMODO Praktyczna lekcja z przeszłości IP: *.mtk-tv.pl 11.07.10, 16:24
      Polscy ziemianie byli bardzi innowacyjni. Trochę przyśpieszył Pan
      rewolucję techniczną (o ok. 100 lat). Rzeczypospolita, jak słusznie
      Pan zauważa, opanowała problem głodu mając nawet nadwyżki
      żywnościowe. Gdyby nie zabory zapewne bylibyśmy liderami w rewolucji
      technicznej. Zanim nastąpiła era motoryzacji, proszę sprawdzić gdzie
      wytwarzało się najlepsze powozy i karety. Proszę poczytać o
      Cegielskim, Stainkellerze i innych.

      Oczywiście ma Pan rację, że obecny polski Rząd jak i cała Europa, a
      może świat nie dyskontują postępu technicznego, a wręcz on im
      przeszkadza. Stąd gasi się pożar benzyną. Widoczny symptom postępu
      nazywa się bezrobociem i walczy się z nim jesze większym postępem. W
      Polsce walczy się z bezrobociem jak za czasów luddyzmu - niszczeniem
      fabryk. Mamy swoisty neoluddyzm, bo brak rządzacym wyobraźni.

      Od 200 lat nie zmniejszono normy czasu pracy mimo
      kilkudziesieciokrotnego wzrostu wydajności. A przeciez logicznie
      myśląc, aby zmniejszyć efekt nadwyżki rąk do pracy w sektorze
      przemysłu i rolnictwa spowodowany mechanizacją i robotyzacją
      należałoby albo zwiększyć płace minimalne zapewniając rozwój usług
      albo dzielić się pracą poprzez zmniejszenie dziennych norm czasu
      pracy (np. z 8 do 6 godzin). Zamiast tego buduje się SSE jako obozy
      pracy, z czego tylko promil społeczeństwa ma jaką taką korzyść (a
      być może powodujące utratę pracy przez innych) wyjąwszy kapitał,
      który maksymalizuje zyski.

      Niszczy się stocznie budującą specjalistyczne chemikaliowce na
      rzecz "esportu" (przymusowego) rąk do pracy, jako robotników do
      innych krajów w zamian za eksport wewnętrzny (ludzie ci przesyłają
      do rodzin niemałe pieniądze). Ten sposób rządzenia (zauważony
      wcześniej przez komunistów) może doprowdzić do sytuacji, że w Polsce
      pozostaną wyłącznie urzędnicy państwowi na których Naród będzie
      pracował za granicą (swoista republika oligarchiczna).

      Jestem fizjokratą, znając tak agraryzm jak leseferyzm. Uważam, że
      wszystko pochodzi z Ziemi, stąd nowoczesne rolnictwo staje się
      powoli przemysłem, a przemysł rolnictwem (wyroby biodegradowalne
      itd.). Dziwię się dlaczego importujemy ropę, a nie jeździmy na
      biopaliwach np. spirytusie przemysłowym. Niszczymy metodycznie Matkę
      Ziemię ciągnąc z niej soki i nie dbając o Jej regenerację.

      Wojciech Edward Leszczyński
        • Gość: a Cienias IP: *.chello.pl 11.07.10, 17:24
          Cienias,

          pewnie po starym Kornelu,

          lepiej by sie nie odzywal,

          czy tem gosc jakies studia konczyl,

          pisze oczywistosci na poziomie studenta 3 roku prawa lepszej uczelni,

          juz by lepiej na Hawaje pojechal i sie tam byczyl

          orzel to to nie jest


          • pusiek8 Re: Praktyczna lekcja z przeszłości 11.07.10, 19:34
            Gość portalu: olej napisał(a):

            > A na impotencję umysłową ten podatek konsumpcyjny też jest dobry? Bo
            > na fizyczną to pewnie tak.

            Na wszystko raczej. Nawet debile, żeby żyć, muszą konsumować i ażeby konsumować łatwiej im będzie chcieć pracować. Bo za pracę i w ogóle, że się coś robi, podatków już płacić nikt nie będzie musiał.

            Proste?


              • pusiek8 Re: Praktyczna lekcja z przeszłości 11.07.10, 21:06
                Gość portalu: olej napisał(a):

                > Czyli dać dziecku młotek to wszystko bedzie gwoździem. Sorry, że nie
                > rzucę inwektywą ale nie mam aż tak głebokiej. A debil obrażałoby
                > debili. Taka jest ta twoja yntelygyncjo.

                O co ci właściwie chodzi? Pisz może mniej kwieciście, a więcej na temat.

                Czy debilami, nieudacznikami itd ktoś teraz się przejmuje?
                A co ma im do zaproponowania Morawiecki czy ty?

                Dać wszystkim szansę wykazać się własną inicjatywą, także i tym, którzy dzisiaj żadnej nie mają, nie jest chyba czymś nagannym. A to daleko nie wszystkie plusy takiej zmiany systemu.
                Nie chcę oceniać twojej "yntelygyncji".
                • Gość: olej Re: Praktyczna lekcja z przeszłości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.10, 22:04
                  Chodzi o leczenie wszystkiego aspiryną zwaną podatkiem . Nic więcej -
                  to jest zamulanie dyskusji i marnowanie elektronów. Każdy złożony
                  problem ma jedno proste rozwiązanie. Błędne. Gdyby ten podatek był
                  taki fajny to ludzkość by pławiła sie w luksusach. A jakoś jej to
                  nie wychodzi. Nie dostrzega raju czy co? Załaożenie, że ludzkość
                  jest liniowa tj. walnie się jej podatek to zareaguje prawidłowo jest
                  raczej naiwne. I o to mi chodzi. A z debilmi nie ja zaczynałem.
                  Widać ironia była zbyt trudna do zrozumienia no i się zaczęło. Tak
                  na wszelki przypadek warto zapoznać się z praktyką ot chociażby z
                  gatunku "nieprzewidzianych zachowań systemów społecznych" lub z
                  książeczką "Predictably Irrational" i wtedy te proste rozwiązania
                  wychodzą jednie w symulacjach komputerowych. To tak dla rozgrzewki.
                  • pusiek8 Re: Praktyczna lekcja z przeszłości 11.07.10, 23:58
                    Gość portalu: olej napisał(a):

                    > Chodzi o leczenie wszystkiego aspiryną zwaną podatkiem . Nic więcej -
                    > to jest zamulanie dyskusji i marnowanie elektronów. Każdy złożony
                    > problem ma jedno proste rozwiązanie. Błędne. Gdyby ten podatek był
                    > taki fajny to ludzkość by pławiła sie w luksusach. A jakoś jej to
                    > nie wychodzi.

                    O jaki podatek ci właściwie chodzi, żeby kto się pławił w luksusach?
                    Może nie zauważyłeś, ale wielu to robi.

                    > Załaożenie, że ludzkość
                    > jest liniowa tj. walnie się jej podatek to zareaguje prawidłowo jest
                    > raczej naiwne. I o to mi chodzi.

                    Nic nie pisałem, że ludzkość jest liniowa i żeby walnąć jej kolejny podatek, tylko żeby obecnie panujące skomplikowane i z innej epoki zastąpić jednym bardziej odpowiadającym realiom współczesności.
                    A z tymi debilami to jednak ty zacząłeś.


                    Ty chyba od Korwina jesteś. To wyjątkowy palant. Nawet nie trzeba robić symulacji. Ale byłoby ciekawe gdyby ktoś z nim podyskutował i wziął go na poważnie.

                    Wiesz, dlaczego nikt tego nie robi? Bo to obnażyłoby jednych i drugich.



                    • Gość: olej Re: Praktyczna lekcja z przeszłości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.10, 01:48
                      O podatek konsumpcyjny i jego cudotwórcze właściwości. Które mają
                      doprowadzić ludzkość do szczęścia. Czyli do luksusów, jak mniemam.
                      Zgadza się nie pisałeś o liniowości. Ale tok rozumowania wskazuje na
                      takie ukryte (lub nieświadome) założenie. To jest właśnie To "o co
                      ci chodzi". Niee chce mi się wysyłać cię do noblistów i innych
                      ekonomistów. To że obecny system podatkowy jest nie tyle
                      skomplikowany ile debilny to zupełnie inna sprawa. Co do debila
                      proponuję sprawdzić chronologię wpisów. Od Korwina nie jestem, nie
                      byłem, nie będę. Również nie od PO, SLD, PIS i PSL i co tam sobie
                      ludzkość krajowa wymyśliła. Gdyby rzeczony Korwin zajął się
                      konkretami byłoby pewnie o czym gadać. Ale on leci równo po
                      wszystkich możliwych sprawach i z tego szumu trudno wyłowić o co mu
                      chodzi. I dlatego nikt go nie traktuje poważnie. Ani jednych ani
                      drugich nie potrzeba obnażać. "Konie jakie są każdy widzi" i to
                      widzi tak na trzeźwo jak i w stanie wskazującym. Jak to się
                      mówi "Władza (każda) lubi słowqa, ale nie dotrzymywać". Niestety
                      narkotyki (w tym władza) odurzają, uzależniają i ogłupiają.
                      A "Przewidywalnie irracjonalenego" i parę podobnych książek warto
                      przeczytać - one są o naturze ludzkiej i chociaż obraz jest
                      przybliżony (zasada Heisenberga, tu też niestety działa) to jednak
                      nieco prawdy w tym jest. I to tyle a za debila jeśli to ja to sorry.
    • Gość: semeon Praktyczna lekcja z przeszłości IP: *.adsl.inetia.pl 12.07.10, 01:11
      Wiele lat temu pani prof. Staniszkis stwierdziła,że Polska staje się
      coraz bardziej krajem pracobiorców /to my obywatele RP/, a coraz
      mniej krajem pracodawców /to oni z UE i USA/. I teraz, po kilkunastu
      latach od tej prostej diagnozy, także inni zaczynają dostrzegać ten
      problem. POGRATULOWAĆ PRZENIKLIWOŚCI. CO TU JESZCZE SPRZEDAĆ?
    • ambegen Praktyczna lekcja z przeszłości 12.07.10, 08:06
      Dwie sprawy natury logicznej. Pisząc: Gospodarka wolnorynkowa ma potężną
      siłę rozwoju wynikającą z zasady wychodzenia naprzeciw, a nawet kreowania
      potrzeb konsumentów. Świetnie sprawdza się przede wszystkim w przypadku
      potrzeb bieżących lub tych, jakie się pojawią w niezbyt odległej perspektywie.
      Sam wolny rynek nie określi jednak przynajmniej niektórych dalekosiężnych
      celów gospodarki.


      Udowadnia Pan dwie rzeczy. Pierwsza: że nie wie Pan jakie są cele gospodarki
      jako takiej. Druga: że nie rozumie Pan iż wychodzenie naprzeciw potrzebom
      powoduje nieustanny postęp gospodarczy - ludzie pragnienia i potrzeby są
      bowiem nieograniczone.

      Dalej udowadnia Pan na podstawie przykładów historycznych postawiona powyżej,
      jak już widzieliśmy błędną, tezę. Problem polega nie tylko w tym, że teza jest
      błędna, ale na doborze argumentów. Udowadnia Pan bowiem na podstawie
      gospodarek feudalnych, regulowanych(Królestwo Polskie - Rzeczpospolita i
      Królestwo Hiszpanii), że wolny rynek nie zadziała. Obok żeby było śmieszniej
      podaje Pan przykłady państw, które osiągnęły sukces bo myślały przyszłościowa.
      Problem polega na tym, że państwa te myślały przyszłościowo tylko dlatego, że
      miały gospodarkę zbliżoną do wolnościowego ideału gospodarki rynkowej.

      Nie wiem czy powyższy tekst wynika z Pana niedouczenia czy jest próbą
      zrobienia z ludzi idiotów i szczerze mówiąc mało mnie to obchodzi. Głupota
      pozostaje głupotą.
      • Gość: Artur Re: Praktyczna lekcja z przeszłości IP: 195.20.110.* 03.08.10, 13:11
        Kiedy zaglądam, co myślą ludzie dopisujący swoje opinie na temat
        jakiejś wypowiedzi, prawie zawsze żałuję. Choć dzięki temu dowiaduję
        się, jak wielkie jest ciśnienie inwektyw, frustracji, jakiejś chęci
        przyświnienia komuś, obrazenia kogoś, jakiegoś "przyłożenia" komuś,
        kto np. skończył kilka uczelni, mówi kilkoma jezykami i z
        powidzeniem kieruje wielkim przedsiębiorstwem. Czy tacy "internauci"
        nie zauważają żałosnosci tej sytuacji? "Głupek, niedouczony,
        złodziej" i tak w kółko. Zadałem sobie ból przeczytania iluś wpisów.
        Kazdy autor czuje się pewnie bardzo mądry, z satysfakcją wydaje mu
        się, że "przyłapał" kogoś ważnego na wpadce, pomyłce, niewiedzy. Aż
        mi się nie chce przytaczać wykwitów złośliwości pomieszanej z
        dyletanctwem. A Morawiecki? Napisał bardzo sensowną rzecz. Człowiek
        nie zagubił się z kretesem pośród cyferek. Potrafi przedstawić coś
        ciekawie, plastycznie. To nie jest takie częste. Doceńcie to.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka