Gość: sceptyk
IP: *.pkp.wroc.pl
20.07.10, 08:26
"prawie 10 mln Polaków przed telewizorami w czasie finału mundialu w
RPA pokazuje, że ludzie chcą oglądać piłkę" - otóż niezupełnie.
Gigantyczna, nachalna propaganda zrobiła swoje. Ludzie, którzy nigdy
nie interesowali się piłką nożną i którzy nigdy nie pójdą na stadion
oglądali mistrzostwa. Od samych meczów, które w większości
przypadków były brzydkie i nudne, ważniejszy był kontekst meczu,
jego otoczka i zakulisowe działania. Więcej się mówiło o konflikcie
w zespole Francji niż o meczach tej drużyny. Co do polskiej ligi to
średnia w granicach 5 tys. na mecz mówi sama za siebie. Polska liga
jest słaba i biedna i to się raczej nie zmieni w najbliższych
latach. Można przyjąć, że na wolnym rynku cena płacona za zawodnika
odzwierciedla w mniejszym lub większym stopniu jego umiejętności.
Jeśli na Zachodzie (ale także w Rosji, Ukrainie czy Turcji) płaci
się 2 - 3 mln Euro za zawodników, którzy z załozenia mają uzupełniać
skład i wchodzić na zmiany, a u nas 300 - 400 tys. Euro płaci się za
piłkarza, który ma być zawodnikiem wiodącym w drużynie, to jak można
mówić o nawiązaniu rywalizacji. Nie mamy szans i moim zdaniem Lech
nie awansuje do LM. Gdyby stało sie inaczej byłoby to "wbrew
naturze". Do tego dochodzi wiele innych czynników jak sprawy
organizacuyjne, PZPN, szkolenie młodzieży oraz obiektywnie rzecz
ujmując fakt, że spotkania piłkarskie to w przeważajacej większości
spektakle przerażająco nudne. Wszędzie dominuje taktyka a polowanie
na kości rywala często jest ważniejsze od samej gry. Prowadzi to do
częstych sytuacji, że drużyna gorsza wygrywa mecz. To się nie zdarza
bodaj w żadnej innej popularnej dyscyplinie sportu. Sama zaś
popularność tego sportu to w dużej mierze efekt medialnej i
wszelkiej innej propagandy robionej przez ludzi i organizacje
czerpiącej z piłki olbrzymie korzyści. Tak więc nie przesadzałbym z
tym rzekomo dużym potencjałem piłki nożnej w Polsce.