Dodaj do ulubionych

Wyższe podatki mogą zasypać deficyt

IP: *.ds3.agh.edu.pl 27.07.10, 23:35
Oho, czas myśleć o przeniesieniu się do bardziej liberalnego pod
względem podatkowym kraju. Zastanawiam się również gdzie giną pieniądze
z naszych podatków...
Obserwuj wątek
    • kakanek81 Wyższe podatki mogą zasypać deficyt 28.07.10, 06:30
      Ja już wypowiadałem się w tej sprawie.Dodam tylko,że projektowana
      podwyżka podatków ostatecznie pogrzebie mit PO jako partii,która
      potrafi robić cuda i np. z Polski zrobić drugą Irlandię,co
      obiecywał prem.D.Tusk.
      Dodatkowo spowolni wzrost gospodarczy i obniży i tak niewielkie
      realne dochody olbrzymiej rzeszy Polaków takich jak ja.

      Cudów nie ma i nawet kreatywana działalność,podobno mistrza w tym
      względzie min.J.Rostowskiego zda się na nic.
      Jak się sprzedało prawie wszystko,to trudno sie temu dziwić.
      • lateksowy_dzin Re: Wyższe podatki mogą zasypać deficyt 28.07.10, 12:01

        Ponieważ poniżej 3,5 tys. zł zarabia 65 proc. Polaków, ewentualne zmiany w PIT
        dotkną ich w stopniu minimalnym. W przypadku podwyżki VAT będzie odwrotnie -
        najwięcej stracą najmniej zarabiający.

        Poza tym nie ma co płakać, podatki w Polsce są bardzo niskie w porównaniu z tym,
        co dzieje się na świecie dziś i w przeszłości. Tak naprawdę mamy spore rezerwy
        jeżeli chodzi o podwyżki podatków dzięki czemu możemy się ratować. Wbrew temu,
        co mówią rozmaici lobbyści (a nie ekonomiści) nie wpłynie to negatywnie na
        wzrost gospodarczy.
          • Gość: srb Re: Wyższe podatki mogą zasypać deficyt IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.07.10, 13:18
            Dlatego, że płacąc procent od dochodów płacisz tym mniej im mniej zarabiasz. A w
            przypadku podatku od towarów i usług płacisz tyle samo bez względu na to ile
            zarabiasz, to jest podatek, który jest przerzucany w całości na odbiorcę
            końcowego. Podwyżka stawki VAT = wszystko, absolutnie wszystko podrożeje.

            Generalnie podwyżka VAT-u to największy samobój jaki rząd może strzelić sobie,
            gospodarce i obywatelom. Dlatego nie wierzę, że to zrobią. Gorzej, że pewnie
            ZNOWU podwyższą już i tak absurdalną akcyzę na paliwo. Bo przecież kierowcy to
            dojne krowy, które można doić aż padną.
            • szefunio1 Re: Wyższe podatki mogą zasypać deficyt 28.07.10, 13:34
              > A w przypadku podatku od towarów i usług płacisz tyle samo bez
              > względu na to ile zarabiasz, to jest podatek, który jest przerzucany
              > w całości na odbiorcę końcowego...

              Każdy podatek jest przerzucany na odbiorcę końcowego.
              Nie wiem skąd tylu idiotów, którym wydaje się, że np. VAT jest przerzucany na
              końcowego odbiorcę a np. akcyza albo ZUS jaki płaci firma już przerzucane nie
              są. To chyba jakieś przeświadczenie, że faktem jest tylko to co zostało napisane
              (kwota VATu jest drukowana na rachunkach a kwota np. akcyzy nie).
        • Gość: as Re: Wyższe podatki mogą zasypać deficyt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.10, 12:13
          lateksowy nasze mozliwosci podatkowe widac chociazby w dniu w ktorym zaczynamy
          pracowac na siebie, a nie na panstwo (w USA jest to bodajze 23 kwietnia, a unas
          w czerwcu chyba). Po drugie, to nie biedacy przyczyniaja sie do poprawy
          gospodarki, a klasa srednia i wyzsza (wiem, ze slowa te ostro brzmia), wiec
          walenie w tych powyzej sredniej podatkami powoduje tylko, ze wiecej ludzi jest
          ubogich, a mniej sie bogaci.Pod wzgledem przyjaznosci dla przedsiebiorcow i
          wolnosci gospodarczych jestesmy an 70 ktoryms miejcu. Tak jest swietnie podnosmy
          podatki, a czy nie mozemy ciac wydatkow?

          W Norwegii podatki sa wyzsze, ale przywileje socjalne sa tez duzo, duzo, duzo
          wyzsze, wiec wysokie podatki da sie przezyc.

          www.youtube.com/watch?v=bjy8KWsPtDE
          • lateksowy_dzin Re: Wyższe podatki mogą zasypać deficyt 28.07.10, 12:37

            Raporty organizacji międzynarodowych nie potwierdzają tego, o czym piszesz.
            Wyliczenia lobbystów z CAS to dość marna podpórka. Mitem jest twierdzenie, że
            interesy klasy wyższej i średniej są tożsame. Porównaj zmiany w wysokości
            dochodów klasy średniej i wyższej w USA (dane możesz wyciągnąć z Census Bureau
            na ich www) na przestrzeni ostatnich 30 lat. To, że bogaci przyczyniają się do
            poprawy sytuacji gospodarczej to mit, to także zostało dawno udowodnione.

            Cięcia wydatków w Polsce to najlepsza droga do recesji. Reformy KRUS i inne, o
            których wiele osób mówi będą wymagały sporych nakładów na początku, więc w
            krótkim okresie sytuacji budżetu nie uratują. Przykład OFE dobrze pokazuje,
            dlaczego tak się dzieje.

            Wszystkim, którzy krzyczą, że podatki są za wysokie proponuję porównać jakie
            były stawki w Niemczech w czasach ich cudu gospodarczego w latach 50 i 60, w USA
            po II WŚ i w innych krajach, które wtedy weszły na obecny poziom rozwoju.
        • Gość: PH on Tour Re: Wyższe podatki mogą zasypać deficyt IP: 77.79.217.* 28.07.10, 12:19
          Zgadza się ale problem w tym że u nas podwyżka podatków akcyzy czy
          czegokolwiek gdzieś ginie w czeluściach.Podatek drogowy wrzucono do
          akcyzy która w Polsce wynosi 50% ceny paliwa ja sie pytam gdzie są
          te pieniądze które są płacone przez co najmniej 10 lat albo i
          więcej. Możemy mieć podatki jak Szwedzi czy Norwegowie tylko w
          momencie utraty pracy ja chcę mieć takie przywileje jak oni!!! Każda
          podwyżka w Polsce znika tylko nikt nie wiem gdzie!
          • sir_fred Re: Wyższe podatki mogą zasypać deficyt 28.07.10, 12:44
            Jak to gdzie? W rewaloryzowanych ponad inflację emeryturach i rentach,
            wypłacanym rzeszom przedwczesnych emerytów i pozornych rencistów. W zbędnych
            wydatkach na utrzymanie 460 posłów i 100 senatorów, z biurami, dietami,
            podróżami, biurem legislacyjnym, które wypuszcza co i rusz nowe potworki prawne,
            służące głównie powiększaniu rzeszy urzędników niezbędnych do obsługi tego chłamu.
            W przywilejach dla kościoła katolickiego - głównie polegających na fundowaniu
            przez państwo absolutnie zbędnych etatów i utrzymywaniu uprawiających
            pseudonaukę uczelni wyznaniowych.
            • wj_2000 Re: Wyższe podatki mogą zasypać deficyt 28.07.10, 14:57
              sir_fred napisał:

              > Jak to gdzie? W rewaloryzowanych ponad inflację emeryturach i rentach,
              > wypłacanym rzeszom przedwczesnych emerytów

              Waloryzacja ponad inflację to 1/5 realnego wzrostu płac. To ułamek procenta,
              wobec waloryzacji czysto inflacyjnej, która tylko teoretycznie pozwala utrzymać
              stały poziom życia. Nawet z tym ułamkiem od wzrostu płac, faktyczny poziom
              emeryta dość szybko się obniża, co obserwuję empirycznie na wielu przykładach.
              Składki w kolejnych latach rosną proporcjonalnie do rosnących płac, więc
              teoretycznie (gdyby nie inne błędy systemu) starczyć powinno na waloryzację
              płacową (dynamik rent, jak w RFN).
              Pieniądze przepadają głównie w OFE, gdyż nagle (w sytuacji gdy składki ZUS
              starczały na bieżące wypłaty) od roku 1998 sporą część (ponad 1/3) tych składek
              wpłaca się do OFE. Więc tę 1/3 budżetu ZUS trzeba dodawać z budżetu.
              A OFE nigdy tych pieniędzy nie odda, bo (w najlepszym przypadku) będzie
              emerytury wypłacała z kolejnych składek. A to co zebrali w okresie przejściowym
              to "prezent" od Rzeczpospolitej prywatnym właścicielom funduszy.
              Reforma emerytalna to największy przekręt w Polsce na przestrzeni 1000 lat!
        • Gość: zenon Re: Wyższe podatki mogą zasypać deficyt IP: *.146.155.174.nat.umts.dynamic.eranet.pl 28.07.10, 13:30
          > Poza tym nie ma co płakać, podatki w Polsce są bardzo niskie w porównaniu z tym
          > ,
          > co dzieje się na świecie dziś i w przeszłości.

          Nie wiem nieuku ekonomiczny skad ty bierzesz te brednie. Takie nieuki jak ty nie
          powinny glosowac w wyborach poniewaz swoimi idiotycznymi wyborami rujnuja kraj i
          pladruja zycie madrzejszych i lepiej wyksztalconych obywateli.

          Tak wiec po kolei nieuku. Pytanie pierwsze: czy ty w ogole wiesz na czym stoi
          budzet panstwa? Otoz budzet panstwa stoi na VAT i akcyzie. VAT w Polsce jest
          bardzo wysoki 22% i jest to jedna z najwyzszych stawek w UE. Wyzsza stawke maja
          Finlandia i zdaje sie Dania: 24%. Jesli wprowadzimy VAT 25% bedzie to najwyzsza
          stawka w UE.

          Akcyza. Stawki akcyz sa wyzsze nic minima UE. Jakby tego bylo malo od 2012
          zostanie wprowadzona akcyza na wegiel i gaz. Polskim "wynalazkiem" jest akcyza
          na samochody. Stawki wszystkich akcyz (paliwo, wodka, papierosy, samochody)
          zostaly podniesione w tamtym roku przez Rostowskiego z efektem wiadomym: spadek
          wplywow do budzetu. Kontrabanda i bimber rzadza. Ale byc moze o to chodzilo i
          kumple Mira oraz Zbycha puszczaja przez wschodnia granice obladowane TIRy z
          tanimi fajkami i wodka.

          PIT nieuku. Owszem, stawki PIT w Polsce nie sa wysokie, ale istotna jest sprawa
          kwoty WOLNEJ OD PODATKU. W takich Niemczech ten co zarabia 1000 EUR nie placi
          podatku WCALE. Gdyby przeniesc polskich podatnikow w realia niemieckie podatek
          od dochodow osobistych placilby 1% podatnikow.

          Parapodatek ZUS. To jest najlepsze. Z dzialalnosci gospodarczej ponad 800 zl.
          Wiesz ile placi sie w UK? 2,5 funta tygodniowo.

          W miare niski jest CIT i liniowy PIT dla tych co prowadza dzialalnosc. Nie
          zmienia to faktu, ze polska gospodarka jest juz zarznieta podatkami na smierc,
          bo oprocz tego sa dziesiatki roznych oplat przy prowadzeniu dzialanosci. Jakbys
          ja kiedys prowadzil to bys wiedzial.

          Tak wiec nieuku - do szkoly!
            • Gość: zenon Zabraklo nieuku argumentow? IP: *.146.158.252.nat.umts.dynamic.eranet.pl 28.07.10, 14:14
              Skapitulowales przed przedstawionymi liczbami?

              Myslales, ze podatki to PIT? Tak mysli wiekszosc nieukow, ktorzy swoja edukacje
              zakonczyli na lekturze kilku artykulow Gadomskiego.

              Od kilkunastu lat prowadze wlasne firmy i znam to od podszewki. Mam tez
              porownanie z moimi znajomymi, ktorzy prowadza firmy w Wielkiej Brytanii,
              Irlandii, na Slowacji i w Czechach.

              Moge cie zatrudnic do mycia podlog, nie sadze bys nadawal sie do czegos wiecej.
              • farmer_mendoza Potwierdzam, prowadzę firmę w Irlandii… 28.07.10, 14:30
                ZUS (PRSI) wynosi tu 3-5% od dochodu, czyli płaci się go tylko, gdy się zarabia.
                W UK jest podobnie: 2 Funty tygodniowo jeśli nie ma dochodu, kilka procent,
                jeśli dochód jest.

                ZUS zarżnął moją firmę w Polsce do spółki ze skarbówką, która wyłudziła ode mnie
                podatek od faktur, których klienci nie zapłacili.
              • lateksowy_dzin Re: Zabraklo nieuku argumentow? 28.07.10, 14:51
                Przy takiej kulturze, jaką prezentujesz wątpię, żebym chciał kiedykolwiek
                współpracować z Tobą lub którąkolwiek z twoich firm. Mimo wszystko życzę Ci
                powodzenia, chociaż przy takim podejściu do ludzi nie wróżę Ci sukcesu w
                dłuższym okresie.

                Z reguły nie dyskutuję z chamami ponieważ dyskusja taka przypomina próbę
                przepychania się na szosie z tirem. Ale tym razem zrobię wyjątek.

                1. Definicja podatku jest jasno określona. Dane OECD pokazują, że obciążenia
                podatkowe są w Polsce niższe niż średnia dla krajów rozwiniętych. To fakty,
                których nawet swoim krzykiem nie jesteś w stanie podważyć. Składki na ZUS czy
                NFZ nie są podatkiem, choćbyś nie wiem jak głośno wrzeszczał.

                2. VAT jest podatkiem, który ma charakter regresywny. Innymi słowy najbardziej
                odczuwalny jest przez najmniej zarabiających. To, że jest podstawą dochodów
                budżetu państwa, nie tylko w Polsce, jest błędem. Jest też VAT podatkiem
                procyklicznym, a więc kontrefektywnym w przypadku recesji.

                3. Kwoty wolne od podatków nie mają nic wspólnego ze stawkami podatków. Naucz
                się, że procent i wartość liczbowa to dwie różne sprawy. Być może w twoim
                prostym biznesie nie musisz tego wiedzieć, ale przed zabraniem głosu warto
                doczytać. Jeżeli podajesz kwotę wolną w Niemczech, przedstaw ją procentowo i
                dopiero wówczas porównuj z kwotą wolną w Polsce. Np. w Wielkiej Brytanii kwota
                wolna to 5 tys. funtów. Przy przeciętnym wynagrodzeniu w wysokości 20 tys.
                funtów rocznie oznacza to, że 25 proc. przeciętnego dochodu jest faktycznie
                wolne od opodatkowania. W Polsce jest to rzeczywiście 10 proc. wartości
                przeciętnego wynagrodzenia, jednak zauważ, że mediana wynagrodzeń to u nas 2,4
                tys. zł, a dominanta 2,2 tys. a więc znacznie mniej niż średnia. W takim wypadku
                kwota wolna stanowi znacznie większy odsetek dochodów.
                Zauważ także, że w krajach cywilizowanych podatki są bardzo progresywne.
                Najniższa stawka (poza zerową) to w Wielkiej Brytanii 10 proc. W Polsce - 18
                proc. Podobnie jest w przypadku przedsiębiorstw - w większości krajów
                europejskich obowiązuje skala progresywna, podczas gdy w Polsce - liniowa. To
                także negatywnie wpływa na obciążenia małych firm, a taką prawdopodobnie
                prowadzisz wnioskując po twojej kulturze.

                4. Kolejną sprawą jest wysokość składek na ubezpieczenia społeczne. Tutaj
                rzeczywiście mały przedsiębiorca, taki jak Ty, może mieć problem. Bo w Polsce
                składka płacona przez prowadzących działalność gospodarczą ma charakter stały i
                przypomina pogłowne. Innymi słowy, osoba prowadząca mały sklep, co pewnie jest
                twoim przypadkiem, płaci tyle samo, co przedsiębiorca osiągający dochody idące w
                miliony. Pole do zmian jest w tej materii szerokie - czemu nie powiązać
                wysokości składki z osiąganym dochodem bądź obrotem, zamiast stosować metody
                niemal średniowieczne?

                5. Paradoksalnie gardłując przeciw podwyżce podatków dla bogatych podcinasz
                gałąź, na której siedzisz. Tendencje, które dzisiaj dominują w polityce
                gospodarczej w Polsce są przeciwne do interesów większości ludzi.

                Rozumiem, że możesz być sfrustrowany, bo dzisiaj nie jest tak łatwo prowadzić
                prosty interes jak dziesięć czy piętnaście lat temu, ale musisz zrozumieć, że to
                wynik coraz większej konkurencji. Bez zmiany swojego podejścia czeka Cię porażka
                i bolesne zderzenie z rzeczywistością.

                Gdybyś jednak chciał dowiedzieć się czegoś więcej o ekonomii jako nauce, polecam
                podręcznik Stiglitza "Ekonomia sektora publicznego". W przystępny sposób opisuje
                większość rzeczy, o których piszesz.

                Jakby jednak nie było - zalecam spokój. Herbata z melisą może pomóc.
                • libero72 Re: Zabraklo nieuku argumentow? 28.07.10, 15:01
                  lateksowy_dzin napisał:


                  > Gdybyś jednak chciał dowiedzieć się czegoś więcej o ekonomii jako
                  nauce, poleca
                  > m
                  > podręcznik Stiglitza "Ekonomia sektora publicznego". W przystępny
                  sposób opisuj
                  > e
                  > większość rzeczy, o których piszesz.
                  >
                  > Jakby jednak nie było - zalecam spokój. Herbata z melisą może
                  pomóc.


                  Szanowny Panie,

                  Ja zalecałbym używanie rozumu. Czyli czegoś co zapewne Pan posiada
                  ale nie wiem czy używa - w przeciwieństwie do wątroby.

                  Zabawa frazeologiczna w nazywanie czegoś podatkiem a czegos innego
                  składka lub opłatą jest dobra dla przedszkolaków. Jak Pan wyrośnie
                  intelektulnie ponad poziom szkoły podstawowej to może Pan zacząć
                  czytać książki ekonomiczne. Na razie proszę ograniczyć się do
                  etykiet jogurtów. Ludzkośc tylko na tym zyska...
                  • lateksowy_dzin Re: Zabraklo nieuku argumentow? 28.07.10, 15:35

                    Szanowny Panie,

                    przeciwnie, rozgraniczenie jest konieczne. Przykładowo, OECD zwraca uwagę na to,
                    że składki emerytalne, chociaż obowiązkowe, przekazywane są w dużej części do
                    prywatnych funduszy. Nie mogą więc być traktowane tak, jak podatki. Ale nawet te
                    ze składek, którymi zarządzają organy państwa, mają inny charakter niż podatki.
                    Proszę zwrócić uwagę na to, że opłacanie składki daje PRAWO do korzystania z
                    usług np. lekarza bądź do otrzymywania świadczenia chorobowego z ZUS jeśli mowa
                    o prowadzącym działalność gospodarczą. Podatki prawa do korzystania z niczego
                    nie dają. To zasadnicza różnica. Przecież nikt nie traktuje składki na
                    ubezpieczenie OC samochodu jak podatku, prawda? A zasada jest dokładnie taka sama.
                    • libero72 Re: Zabraklo nieuku argumentow? 28.07.10, 15:51
                      lateksowy_dzin napisał:

                      >
                      > Szanowny Panie,
                      >
                      > przeciwnie, rozgraniczenie jest konieczne.

                      Szanowny Panie,

                      Będę bardzo zobowiązany za przykładowe wyjaśnienie jedenej kwestii,
                      np. abonamentu rtv dla przykładu. Jest to jak najbardziej opłata
                      majątkowa ( podstawą do powstania obowiązku wnoszenia opłaty jest
                      posiadanie odbiornika a nie korzystanie z ofery TVP i PR ). I co -
                      to jest sensu stricto podatek czy tylko gramatyczna gimnastyka ( bo
                      przeciez podatki ma prawo nakładać tylko ustawodawca )?

                      I proszę oszczędzić mi zabawy w semantykę. Za duży jestem.

                      Jeżeli Pana podnieca samogwałt na własnym intelekcie poprzez
                      sztuczną zabawę w nazewnictwo to ja Panu nie zabronię. Nic nie
                      poradzę na ograniczenia w rozumieniu prostych spraw.
                    • speedylelek Re: Zabraklo nieuku argumentow? 28.07.10, 16:10
                      wiesz, ja prowadziłem działalność gospodarczą
                      i jakby czego nie nazywał, to ja stosowałem 3 liczby rozliczając swój
                      roczny budżet - wpływy, wydatki i róznica między tymi dwoma liczbami
                      ( nie nazywam jej, bo ta liczba była czasami ujemna )
                      i w wydatkach mało mnie interesowało jak sie nazywają liczby, które
                      wpłacałem do budżetu państwa - VAT, PIT, ZUS
                      nie prowadzę działalności gospodarczej
                      ponieważ:
                      - za 240 zł składki wpłacanej do ZUS - miałbym lekarza , który mnie
                      przyjmie za dwa lata, teraz za 180 zł bez łaski mam opiekę medyczną
                      - za 340 zł składki emerytalnej otrzymam jakieś ochłapy, z OFE
                      dostanę jeszcze mniej, teraz inwestuję w takie instrumenty, żeby po
                      przejściu na emeryturę mieć z czego żyć ( wystarczy sprawdzić co to
                      jest procent składany - najprostsza forma)
                      - z podatków - polska administracja marnotrafi co najmniej 80%
                      podatków
                      A pisanie, że powstaja teraz autostrady to tylko pic na wodę -
                      skończą się pieniądze z Unii - skończą się wyroby autostradopodobne
                      - zgadzam się z p. Mikke , że to obywatel powinien płacic najmniejsze
                      podatki, po to, że decydować na co wyda swoje pieniądze
                      żadne państwo nigdy nie wyda w moim imieniu dobrze pieniędzy - albo
                      je przewali, albo zmarnuje, albo wyda na powiększenie administarcji
                • farmer_mendoza Re: Zabraklo nieuku argumentow? 28.07.10, 22:45
                  > 1. Definicja podatku jest jasno określona […] Składki na ZUS czy
                  > NFZ nie są podatkiem, choćbyś nie wiem jak głośno wrzeszczał.

                  Jak zwał, tak zwał. Dla Twojej satysfakcji, możemy nawet nie nazywać dochodowego
                  podatkiem.

                  Powiedzmy, że zarówno podatek dochodowy, jak i ZUS to przymusowe kontrybucje.
                  Zgodzisz się?

                  W niektórych krajach te rzekome "składki" są bez wciskania kitu nazywane "social
                  tax".

                  > 3. Kwoty wolne od podatków nie mają nic wspólnego ze stawkami podatków. Naucz
                  > się, że procent i wartość liczbowa to dwie różne sprawy.

                  Co za bzdury pleciesz. Kwota wolna ustala stawkę podatkową, wynoszącą 0%.

                  W Irlandii osoby pracujące na etacie mają kwotę wolną 18300 Euro. To oznacza, że
                  ci, którzy zarabiają do ok. 1500 miesięcznie, nie płacą podatku dochodowego w
                  ogóle
                  (co prawda płacą ok. 6% podatku socjalnego PRSI (ZUS), dodatkowo
                  pracodawca płaci z ich pensji kolejne 10% PRSI).
        • Gość: aa Re: Wyższe podatki mogą zasypać deficyt IP: *.sotn.cable.ntl.com 28.07.10, 13:37
          Poza tym nie ma co płakać, podatki w Polsce są bardzo niskie w porównaniu z tym,
          co dzieje się na świecie dziś i w przeszłości. Tak naprawdę mamy spore rezerwy
          jeżeli chodzi o podwyżki podatków dzięki czemu możemy się ratować. Wbrew temu,
          co mówią rozmaici lobbyści (a nie ekonomiści) nie wpłynie to negatywnie na
          wzrost gospodarczy.
          ===================

          Ty chyba jestes z jakiejs innej krainy? Od kiedy podatki w polsce sa niskie?
          Porownaj sobie progi podatkowe, kwoty wolne od podatku, ulgi, pomoc socjalna,
          koszty zatrudnienia, koszty prowadzenia firmy zwiazane z nadeta biurokracja
          itd... rzeczywiscie jest z czego doic tych biednych polakow.
        • pablo_salado Re: Wyższe podatki mogą zasypać deficyt 28.07.10, 13:56
          Oczywiście rezerwa w podatkach jest spora bo do 100% jeszcze nam
          trochę brakuje. A tak na marginesie to realna siła zarobionych przez
          nas pieniędzy kształtuje się na poziomie 27%. Czyli ponad 70% zabiera
          państwo w postaci podatków dochodowych, składek na ZUS i podatków
          ukrytych (akcyza, VAT, cła). Dla przykładu ponad 50% ceny paliwa za
          które płacimy na stacjach benzynowych kasuje skarb państwa. Druga
          połowa "musi wystarczyć" na wydobycie ropy, transport, przetworzenie
          w rafineriach, transport do stacji i utrzymanie stacji.

          Rząd argumentuje pewne sprawy tak. Wiemy, że problemem jest KRUS,
          brak reformy emerytalnej, ale boimy się tego ruszać więc potrzbujemy
          podnieść podatki na finansowanie naszego strachu przed wprowadzeniem
          reform. Wychodzi teraz socjalizm i brak odpowiedzialności za państo
          poszczególnych rządów.

          JKM dawno przestrzegał, że tak to się skończy. Ale podobno jest
          oszołomem...
        • Gość: roguas Re: Wyższe podatki mogą zasypać deficyt IP: *.blue.pl 28.07.10, 14:12
          kazdy podatek wraca do konsumenta... to bez znaczenia na kogo i na co
          sie naklada...
          gdyby bylo inaczej nic by nie stalo na przeszkodzie nalozyc podatki
          50/60 % na milionerow - w ramach sprawiedliwosci spolecznej ?!

          kazdy podatek wraca...!
          co wiecej podobno wszystkie podatki powyzej 17% sa bez sensu...
          bo podobno wszystko sie bilansuje z reguly do podatkow 17%... przez
          to, ze ludzie kombinuja etc.
        • Gość: rolnik Re: Wyższe podatki mogą zasypać deficyt IP: *.punkt.opole.pl 28.07.10, 17:10
          My mamy niskie podatki? Jesteś niepełnosprawny umysłowo? Może jeżeli
          chodzi o kwoty w przeliczeniu na euro-tak, ale jeżeli przeliczy się
          procentowo w stosunku do dochodu obywatela, to mamy jedne z
          najwyższych podatków na świecie. W sumie pozostaje nam w portfelu
          ralnie ok. 17% tego co zarabiamy. Pozostałe 83% pochłaniają podatki
          bezpośrednie, pośrednie i akcyza.
        • o2xlc Re: Wyższe podatki mogą zasypać deficyt 28.07.10, 23:21
          lateksowy_dzin napisał:

          > Ponieważ poniżej 3,5 tys. zł zarabia 65 proc. Polaków, ewentualne zmiany w PIT
          > dotkną ich w stopniu minimalnym. W przypadku podwyżki VAT będzie odwrotnie -
          > najwięcej stracą najmniej zarabiający.
          >

          A właśnie, że nie! Każda podwyżka podatków uderza tylko w najbiedniejszych.
          Bogaci uciekają do rajów podatkowych. Firmy przeszucą wyższe koszty na
          konsumentów, podwyższajac ceny produktów.

          Specjaliści wynegocjują sobie podwyżki, bo pracodawcy i tak musza o nich zabiegać.

          > Poza tym nie ma co płakać, podatki w Polsce są bardzo niskie w porównaniu z tym
          > ,
          > co dzieje się na świecie dziś i w przeszłości. Tak naprawdę mamy spore rezerwy
          > jeżeli chodzi o podwyżki podatków dzięki czemu możemy się ratować. Wbrew temu,
          > co mówią rozmaici lobbyści (a nie ekonomiści) nie wpłynie to negatywnie na
          > wzrost gospodarczy.

          W tym roku o 3%, w przyszłym o 2%, w kolejnym znowu o 3% i tak... małymi
          kroczkami będziemy wszyscy robić ZA DARMO!!! Ku chwale ojczyzny. A co...
    • Gość: Dong Wyższe podatki mogą zasypać deficyt IP: *.warszawa.vectranet.pl 28.07.10, 08:00
      A może by tak zwolnić większość urzędasów? A może by tak podatki OBNIŻYĆ?
      Nawet Miller wiedział, że obniżka podatków zwiększy wpływy do budżetu (CIT i
      akcyza na alkohol). Nawet Kaczyński potrafił obniżać podatki. Tylko
      "lyberałowie" z PO POkazują swoją prawdziwą etatystyczną twarz - a może trzeba
      już powiedzieć mordę? Za PO zadłużenie tego kraju, deficyt budżetowy, ilość
      urzędasów rosną w tempie nowotworu, a ten niewycinany zawsze zabija swojego
      żywiciela...
      • Gość: ami Re: Wyższe podatki mogą zasypać deficyt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.10, 12:12
        Sam widzisz, że krzywa Laffera to totalna bzdura. Gdyby było
        inaczej, to po obniżeniu podatków przez PiS budżet pękałby w szwach
        od nadmiaru pieniędzy ;) Tymczasem natychmiast powstała dziura
        wynosząca dokładnie tyle, o ile zmniejszono podatki. W rezultacie
        np. Platforma musiała obciąć dotacje na szklankę mleka dla dzieci, a
        PiS jej to wypunktował w ostatniej kampanii.
        • makova_panenka Re: Wyższe podatki mogą zasypać deficyt 28.07.10, 12:38
          Krzywa Lafera ma w Polsce kształt hiperboli (funkcja 1/x).
          Oznacza to ze wzrost podatków powoduje spadek dochodów, ale spadek podatków
          powoduje tylko minimalny wzrost dochodów. Inaczej mówiąc stopa podatkowa nie ma
          większego wpływu na poziom dochodów, bo lud znajdzie metody na tax avoidance.
          • kosmiczny_swir Krzywa Laffera to tylko teoria 28.07.10, 12:51
            1) Krzywa Laffera to ciekawa teoria. Rzeczywistość jednak płata figle.

            2) Problemem w Polsce nie jest wysokość podatków. Problemem w Polsce jest to, że
            Polacy mało zarabiają. Od małych zarobków są niskie podatki i tego się nie da
            przeskoczyć. W Polsce mamy dużo montowi, zarobki w montowniach są niskie a i
            dochody montowni są niskie. Polskie firmy produkują produkty o niskim poziomie
            zaawansowania technicznego i niskiej wartości dodanej, przez to mało zarabiają,
            więc płacą mało podatków.

            Wniosek? Jeśli chcemy być bogatym państwem musimy stworzyć własną gospodarkę
            opartą na technologii i wiedzy, ale z tego mało kto w Polsce zdaje sobie sprawę.
            Nie zdają sobie z tego sprawy ani politycy ani wyborcy.

            Polska nie jest z resztą odosobniony przypadkiem. Podobnie jest w Grecji,
            Hiszpanii i Portugalii. Bez silnych narodowych firm i potencjału
            technologicznego nie da się zbudować silnej gospodarki. Na budownictwie i
            turystyce też nie da się zbudować gospodarki, bo jak turyści zacisną pasa i
            bańka budowlana pompowana zagranicznymi inwestycjami pęknie, to posypie się
            wszystko, tak jak w Hiszpanii.
            • krzysiozboj Re: Krzywa Laffera to tylko teoria 28.07.10, 13:18
              My nie mamy swoich dużych narodowych firm, rozpoznawalnych w świecie (do takiej
              małej Szwecji to mamy dystans nie do odrobienia, do Niemców to nawet wygłupiał
              się nie będę by porównywać), mamy za to mega bogaczy, zazwyczaj specjalizowali
              się oni w prywatyzacji majątku narodowego (patrz Kulczyk).
              Technologia i wiedza - ano zgoda ale tego nie zrobi z roku na rok to raz, dwa
              nawet dobrą firmę można ładnie załatwić - patrz np Optimus który powstał na
              strychu mieszkania w Nowym Sączu.
            • Gość: spanki_00 Re: Krzywa Laffera to tylko teoria IP: *.era.pl 28.07.10, 13:26
              "Jeśli chcemy być bogatym państwem musimy stworzyć własną gospodarkę
              opartą na technologii i wiedzy."
              Pytanie kto ma ją stworzyć? Państwo? Trzeba by znacznie podnieść wydatki na naukę i oświate, do tego dochodzą olbrzymie wydatki na inwestycje co przy tendencji do cięcia deficytu jest nie do przeforsowania. Pomijam, że państwowe przedsiębiorstwa są mniej efektywne w porównaniu z prywatnymi.
        • Gość: kaszub Re: Wyższe podatki mogą zasypać deficyt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.10, 12:46
          Przepraszam bardzo ale na pewno nie musiała obciac dotacji na "szklanke mleka" dla dzieci. Nikt mi nie powie, ze byla to jedyna mozliwa dotacja do obciecia. A ile zaoszczedzono na tak chytrym zabiegu? A moze trzeba bylo obciac dotacje partiom? A moze trzeba bylo odchudzic pare urzedow? A moze trzeba bylo obciac paru funduszom celowym? Oj, wydaje mi sie, ze pare milionow by sie znalazlo :-)
          • gazamate Re: Wyższe podatki mogą zasypać deficyt 28.07.10, 14:10
            przede wszystkim należało by odchudzić administracje centralna,
            obniżyć pensje i zamrozic na co najmniej 3 lata wypłaty premii i
            rozgonić PR Tuska.
            Wara manipulować przy ułatwieniu życia rodzinom z dziećmi bo za
            kilkadziesiat lat emerytury będą wynosiły 10% ostatnich zarobków
        • Gość: shaqu Krzywa laffera to nie bzdura IP: *.warszawa.vectranet.pl 28.07.10, 13:04
          Tylko trzeba uwzględniać WSZYSTKIE podatki, składko-podatki, akcyzy i inne.
          Trzeba także uwzględniać szarą strefę. A przede wszystkim należy uwzględnić
          WZROST wydatków państwa i wzrost innych podatków (np. zmianę vatu na niektóre
          produkty, a także dodanie ekstra haraczu do ceny paliwa)!!!! Przy tak złożonym
          systemie fiskalnym jaki mamy w Polsce praktycznie nie możliwe jest stosowanie
          krzywej laffera bez zastosowania pewnych uproszczeń, założeń i analizy całego
          systemu. Należy także pamiętać, że obniżenie pit, składki rentowej jakie miało
          miejsce za rządów pis to pikuś w porównaniu do zwiększenia opłaty paliwowej
          chociażby o np. 5 groszy/litr.

          W dużym uproszczeniu krzywą laffera można stosować np. przy obliczaniu wpływów z
          akcyzy na alkohol. Czyli tam gdzie wszystko liczy się łatwo, prosto i przyjemnie.
          Gdy rząd millera obniżył akcyzę na alkohol to wzrósł przychód ale tylko z tytułu
          akcyzy na alkohol. Co nie oznacza, że wzrósł przychód całego budżetu (bo
          przecież jest jeszcze wiele innych źródeł przychodów do budżetu!). I cały
          przychód w tamtym roku mógł nawet zmaleć, bo coś "większego" od akcyzy na
          alkohol mogło niekorzystnie wpłynąć na budżet. Jeżeli ktoś chce określać krzywą
          laffera dla całego budżetu to należałoby zrobić doświadczenie i obniżyć stawki
          WSZYSTKICH źródeł przychodów budżetowych.
    • ewa1-23 Wyższe podatki mogą zasypać deficyt 28.07.10, 09:46
      Wyższe podatki, czyli pogłębienie patologii!!! Najpierw niech rząd wprowadzi reformy. Nie może być tak, że podatnicy płacą od najniższych przychodów, a np. rolnicy nie muszą ani wykazywać przychodów, ani płacić podatków od przychodów! Nie chcę używać ordynarnych słów, ale to jest zwykłe k...stwo! Poza tym - niech rząd wyliczy się, jak marnuje nasze podatki! Ile pieniędzy topi na wsi na bezsensowne zapomogi, dopłaty do paliwa itd. Ile marnuje podatków na biurokrację. Ile marnuje podatków na budowanie dróg po najniższych kosztach (w wyniku kretyńskich kryteriów przy przetargach), a potem na wieczne ich naprawy! Nasze podatki nie są należną państwu daniną, tylko mają konkretne przeznaczenie. Nie jesteśmy niewolnikami!!!! Więc, niech łobuzy, które codziennie żrą chleb za nasze podatki, wezmą się do roboty - i wyliczą się z każdego grosza! A na początek - niech wprowadzą kasy fiskalne dla rolników prowadzących agroturystykę, sprzedających mięso, zboże i jajka na targu i przymus wykazywania przychodów i PŁACENIA PODATKÓW! Podatnicy nie są do bandyckiego ograbiania z każdego zapracowanego grosza!
      • Gość: ja Re: Wyższe podatki mogą zasypać deficyt IP: *.chello.pl 28.07.10, 11:02
        owszem jesteśmy niewolnikami - możemy sobie poburczeć co najwyżej -
        myslisz że ktoś odważył by się z rządu zaproponować i wprowadzić w
        życie reformy które udeżyły by w mundurowych, kościół, rolników i
        grupy inne uprzywilejowane? Nie mamy ludzi tego formatu i odwagi co
        Margaret Teacher - to co mozna jeszcze zrobić to ewentualnie dogadać
        się z szefem i brać najniższą wypłatę a resztę pod stołem bo inaczej
        będziesz systematycznie okradana nie czuję się obywatelem już nie od
        dawna a polityków uważam za złodziei którzy kombinują jak wyrwać
        więcej aby móc wydać byle jak
        • krzysiozboj Re: Wyższe podatki mogą zasypać deficyt 28.07.10, 12:08
          Tylko wtedy państwo sprowadzamy do takiej roli jaką miało za czasów komuny - to
          są oni źli i trzeba ich kantować na wszelkie możliwe sposoby, to też niezdrowe.
          Ostatnio chyba Zyta obniżała podatki. Ale najfajniej defrauduje się pieniądz
          publiczny, najprościej wtedy zaspokoić i swoje potrzeby (myślę o władzy) i
          czasem zagrać czymś pod publikę. Uszczelnienie wydatków to niestety ograniczenie
          dla wielu wałków, to się nie przyjmie w kręgach władzy.
          • lahdaan Państwo to MY 28.07.10, 12:24
            Pora to wreszcie zrozumieć. Natomiast większość społeczeństwa traktuje rządzących i biurokrację jako jakiś autonomiczny twór, na którego działania nie ma się wpływu i można się tylko im przyglądać. Tak nie jest. Nasza konstytucja daje nam szereg rozwiązań, które możemy wykorzystać by mieć wpływ na to co się dzieje w państwie. Polak jednak jest głupi i leniwy. Woli utyskiwać i narzekać. Całkiem jak za komuny.

            Masz rację, że minimalizm prawny i podatkowy jest najzdrowszym systemem. Tylko kto go ma nam zagwarantować? Tzw. "kręgi władzy"? Wątpię. Tu potrzeba obywatelskiej inicjatywy - sprzeciwu. Nie takiego, na którym wypłyną znów jakieś oszołomy, lecz mającego jasny cel i kompetentnych ludzi, którzy będą wstanie doprowadzić go od początku do końca.
            • needmoney Państwo to WY a MY mamy g do powiedzenia 28.07.10, 12:36
              Państwo to WY a MY mamy g do powiedzenia i taka jest prawda ?
              Jaki uczciwy podatnik jest za przywilejami emerytalnymi mundurowych, ubeków, rolników itp. ? Kto jest za utrzymywaniem gangów zwanych ofe, kto jest za rozpasioną do granic możliwości administracją i agencjami rządowymi, za dojeniem prze "swoich" spółek skarbu państwa ?
            • krzysiozboj Re: Państwo to MY 28.07.10, 12:54
              Największa obywatelska inicjatywa w formie sprzeciwu przeciw czemuś co złe to
              był ruch solidarnościowy. Poza postulatami które przyswiecały temu ruchowi
              czysto politycznymi były też społeczne - by tym uprzywilejowanym żyło się tak
              samo jak pozostałym, by przestali być uprzywilejowani. O ile politycznie
              Solidarnosć swoje zrobiła to społecznie już chyba ustalenia okrągłego stołu były
              porażką. A później ... było już chyba rozwarstwienie gdzie najczęściej
              uprzywilejowani za komuny byli uprzywilejowanymi w nowym systemie a ofiary
              komuny często wylądowały na marginesie bez swoich praw.
              Nie piszę tego by wchodzić w polemikę n/t tamtych wydarzeń, piszę dlatego bo
              uważam że raz takie ruchy są trudne do zorganizowania a jak już się uda to jest
              to prosto skrzywić na górze później.

              Mieszkam na wsi, w małej gminie, gdzie każdy zna każdego i niby powinno byś
              przejrzyściej. Ale ... dobry PR (np afiszowanie się na uroczystościach
              kościelnych nawet jeśli większość zycia walczyło się z kościołem), zapewnienie
              dochodu kilku sołtysom i kilku większym rodzinom zapewnia ... każde wygrane wybory.
              We wsi prowadzone ok ok 25 lat scalenie gruntów (ewenement w skali kraju),
              ludzie którzy go prowadzili, później na niego psioczyli by w końcu go sprytnie
              przepchać (nieprawomocna decyzja jeszcze) nadal są u władzy, to ludzie którzy
              wpierw PZPR zaliczyli, później Solidarność a obecnie PO, zmieni się partia
              rządząca to pewnie i ich "wyznanie".

              Użerać się z tym? Można życie na to stracić, lepiej chyba czasem zacisnąć zęby i
              swoje wiedzieć a robić tak by zapewnić sobie i rodzinie byt.
            • kosmiczny_swir O, i to jest mądry głos. 28.07.10, 12:55
              O, i to jest mądry głos. Państwo to my, a administracja nie jest jakimś
              niezależnym tworem.

              Dodam tylko jeszcze, że tak naprawdę politycy są tacy jacy są przeciętni Polacy.
              Wśród moich polskich znajomych często odnajduję takie same typy jak polscy politycy.
      • Gość: srb Re: Wyższe podatki mogą zasypać deficyt IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.07.10, 13:43
        Wow, też bez przesady :) Dopłaty paliwowe, niektóre zapomogi też nie mogą być
        tak lekką ręką wyrzucone. Weź pod uwagę jedno - cała Europa dotuje rolnictwo,
        jeśli nagle naszym odbierze się 'wspomaganie' to przestaną być konkurencyjni.
        Trzeba pamiętać, że część tych wydatków wraca do Skarbu Państwa. Poza tym, nie
        oszukuj się - wszystkie dodatkowe koszty zostaną przerzucone finalnie na Ciebie,
        bo cena żywności wzrośnie niewspółmiernie zniesionych opłat. Po prostu części
        rolników przestanie się opłacać produkować cokolwiek, zmniejszy się podaż czyli
        pozostali dodatkowo podniosą ceny, bo czemu nie? Dodatkowo, za rolników którzy
        'zbankrutują' znowu zapłacisz ty. Sama widzisz, nie do końca opłaca się wyciąć
        wszystkie dopłaty.

        Rozwiązaniem było by wprowadzenie ZUSu/KRUSu nie na zasadzie ryczałtu a procentu
        od dochodów. Spójrz jak jest teraz - fryzjerka działająca na własną działalność
        płaci ok 900 pln. Przy dochodach ok 2-3k to jest prawie połowa do 1/3 dochodu.
        Na pewno jest to pewien problem. Z drugiej strony, właściciel dobrze
        prosperującej firmy budowlanej, zarabiający powiedzmy 50 tys./miesiąc... też
        płaci 900 pln. I gdzie tu sens? Podobna sprawa z rolnikami. Jeśli ktoś cienko
        przędzie, ma nieurodzaj czy cokolwiek, płaci mniej. Ale jeśli mu idzie dobrze,
        to czemu ma placić tylko śmiesznie niską składkę na krus?
    • Gość: ami Wyższe podatki mogą zasypać deficyt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.10, 12:07
      A gdzie KRUS? 70% ubezpieczonych w tej instytucji to oszuści, którzy
      nie mają nic wspólnego z rolnictwem poza faktem posiadania kawałka
      ziemi nabytego tylko po to, aby móc bezkarnie okradać uczciwie
      pracujących i płacących podatki Polaków. Ci oszuści najczęściej
      świetnie zarabiają poza rolnictwem - mają własne firmy, wolne
      zawody, pracują na czarno, za granicą itp. Najbardziej chyba znaną
      krusowską świnią jest dziennikarz Rafał Ziemkiewicz.

      Nie widzę też w tym tekście ani słowa o setkach tysięcy prostytutek
      zatrudnionych na fikcyjnych stanowiskach w różnego rodzaju urzędach.
      W PRL pan Boni i jego koledzy z "Solidarności" krytykowali
      komunistyczną biurokrację, ale gdy przejęli władzę, to liczba
      urzędników wzrosła trzykrotnie (w porównaniu z 1989 r.). Tylko w
      roku ubiegłym (2009) przybyło ich 40 tysięcy, co oznacza kradzież
      ok. miliarda złotych rocznie z kieszeni podatników, a przecież już
      było wiadomo, że jest kryzys.
    • kalam07 Zlikwidowac KRUS 28.07.10, 12:09
      i wszystkie problemy sie rozwiążą, niech rolnicy też płacą składku
      jak do ZUS, dlaczego ja mam oddawac co miesiąc do ZUSU 1 tys. zł -
      1/3 pensji, a obszarnicy z 500 hektarami płaca po 50 zł krusu !?

      Dlaczego w naszym kraju jest przyzwolenie na okradanie społeczeństwa
      przez rolników !!!