Dodaj do ulubionych

Makro apeluje: Kupujcie w małych sklepach!

IP: *.rwd.prospect.pl 11.08.10, 19:25
W pierwszej z brzegu hurtowni sa nizsze ceny niz w makro, i to dlatego makro
traci klientów. Wystarczy obnizc ceny o 20% do prawwidziwych cen hurtowych to
i sklepikarze sie pojawia.
Obserwuj wątek
    • Gość: 3gr Makro apeluje: Kupujcie w małych sklepach! IP: *.chello.pl 11.08.10, 19:46
      Taki jest kapitalizm. Gorszy pieniądz wypiera lepszy - to stara zasada
      ekonomii. Na końcu tego łańcucha zdarzeń jest kolejny rewolucja. A my, zwykli
      obywatele, jak w Weselu: byle polska wieś spokojna, byle polska wieś wesoła.
      Aby tylko się nażreć, gołe dupy pooglądać w TV, ale myśleć - ani rusz! Bo to
      boli, a komu by się chciało chcieć! A przecież gdyby pomyśleć, to nawet
      politycy przestaliby wyborców traktować jak użytecznych idiotów (czego już
      nawet nie ukrywają)! Tedy trwaj, zabawo na Titannicu...
    • Gość: ds małe sklepy mogą przetrwać IP: 188.33.175.* 11.08.10, 20:05
      ale muszą lepiej konkurować poprzez elastyczność. Jeśli będą się w grupie
      zaopatrywać, to dostaną większy upust. Jeśli będą nie tylko sprzedawać, ale
      również umożliwiać wypicie kawy i herbaty,zakup wiejskiego chleba, tudzież
      podgrzanie zakupionego dania np w mikrofali i jego skonsumowanie, a możliwie
      skorzystanie z internetu, a do tego zakup biletu komunikacji miejskiej, zakup
      czasopism, warzyw itp, to taki sklep nigdy nie padnie.Tylko jeszcze pytanie
      ile płacą czynszu, bo to może być dodatkowy czynnik.
      • Gość: Ktos Re: Makro apeluje: Kupujcie w małych sklepach! IP: 91.196.215.* 12.08.10, 11:06
        Porównywanie Makro z Tesco to pomyłka. Podobnie jak porównywanie jakiejkolwiek
        hurtowni z większością sieci marketów. Bo te sieci to w zasadzie hurtownie tylko
        sprzedające detalicznie. Potencjał zakupowy przeciętnej sieci marketów bije na
        głowę większość hurtowni. Mają własne zaplecze logistyczne, własne magazyny
        hurtowe, kupują tyle samo a często nawet więcej od jakiejkolwiek hurtowni. Nic
        zatem dziwnego że mają ceny niższe niż hurt. Dlatego właśnie jeśli chodzi o ceny
        to żadna hurtownia, a tym bardziej mały sklepik z nimi nie powalczy. Stać ich na
        to żeby w detalu sprzedawać po cenach hurtu.
        • Gość: lotus2008 Wszystko pieknie, tylko ze piszemy o Makro. IP: 89.100.63.* 12.08.10, 16:04
          Chyba zapominasz, ze makro jest siecia miedzynarodowa. Taki duzy gracz spokojnie
          wynegocjowuje sobie ceny z producentami, na podobnych zasadach jak super i
          hipermarkety. Pamietaj, ze procz lokalnych artykulow spozywczych z danego
          panstwa, jest tam tez sporo produktow, ktore mozesz kupic nie tylko w Makro w
          Polsce, ale tez w kazdym innym panstwie gdzie jest Makro( Niemczech,
          Holandii,Belgii, Turcji, Rosji czy nawet Wietnamie, Chinach czy Indiach).
          Pamietaj, ze Makro jest w ponad 30 krajach. Jesli twierdzisz zatem, ze Makro nie
          ma ani takiego zaplecza logistycznego, ani tez potencjalu czy mozliwosci to
          napisze wprost: nie zgadzam sie. Makro nalezy do METRO GROUP, ktora w Polsce
          posiada:
          - 29 hurtowni Makro
          - 54 sklepy Real
          - 11 sklepow Saturn
          - 41 sklepow Media Markt
          - 20 sklepow Praktiker.
          Ryzykujesz twierdzenie, ze taka grupa ma mniejsze przebicie niz sieci
          hipermarketow? Twierdzilbym cos zgola innego...
          Problemem Makro sa zarowno drakonskie marze jak i to, ze Makro nie potrafi
          dostosowac sie do zmian na rynku. Chocby tak "blaha" sprawa jak obsluga klienta,
          na ktora sporo klientow Makro narzekalo. Niestety, w Makro chyba nie zdaja sobie
          sprawy ze zdobyc rynek, to nie to samo co go utrzymac.
    • Gość: obserwator To jak to jest z tą plajtą, bo IP: 81.219.230.* 11.08.10, 20:51
      jak wstanę od kompa, to patrzę (na splunięcie) na mały sklepik osiedlowy, a
      jak przejdę do drugiego pokoju to widzę (na rzut kamieniem) Biedronkę, Żabkę,
      drugi mały sklepik (tego samego właściciela co wcześniej wymieniony), Rabat-a
      i dwa sklepy z pieczywem. Ok. 1,5 km mam do Lidla i Leclerca, a ok. 3 do
      Reala. I taki stan trwa od 3 lat.
        • Gość: semeon Re: To jak to jest z tą plajtą, bo IP: 83.238.157.* 12.08.10, 00:23
          ...jesteś z Radomia? Tak jest w całej Polsce. Tylko tej kasy od
          wszystkich sklepów sieciowych jakoś nie widać w polskim budżecie. A
          makro /zresztą niemiecka firma/ prowadzi i to od samego początku
          bardzo dziwną politykę cenową, np różnica pomiędzy ceną detaliczną
          alkoholu sprzedawaną w tej sieci /na pojedyncze butelki, a nie w
          żadnym hurcie/, a ceną hurtową /na koncesję detaliczną/ wynosi 5%.
          To jak ma drobny sklepikarz konkurować chociażby z makro o innych
          sklepach sieciowych nie wspominając. Makro zbiera owoce
          kilkunastoletniej złej polityki cenowej. Zawsze /jak i wszystkie
          sieci/ traktowali nas jak trzeci świat, a teraz się dziwią,
          że "murzyni" nie chca kupować ich towaru. Traktujcie nas tak jak w
          swoich sieciach niemieckich /metro/ to może po jakimś czasie będą
          tego efekty, ale płaćcie w Polsce podaki takie jak w Niemczech i
          wtedy liczcie na nas.
        • Gość: chór wujów Re: trochę obłudne IP: *.lanet.net.pl 12.08.10, 00:10
          Dziwne, ja robiłem altankę, kupiłem w składzie drewna belki na szkielet i deski
          na poszycie, przy okazji tamże śruby i łączniki. Zupełnie gratis wszystko
          przycięto na wymiar. Kiedy kończyłem robotę, zabrakło mi paru okuć. A ponieważ
          był weekend i skład zamknięty, pojechałem do Leroya, potem do sąsiednich Obi i
          Castoramy... i szlag mnie trafił, wszędzie to samo badziewie, a ceny, jakby te
          p...one blaszki były ze złota. Za tych kilka sztuk zapłaciłem więcej niż za całą
          resztę, a gdybym kupił w markecie gotową altankę (to znaczy w częściach, które i
          tak musiałbym sobie poskręcać, czyli wykonać tę samą robotę - co najwyżej ktoś
          inny by to wszystko policzył i zaprojektował), zapłaciłbym tak na oko
          pięciokrotnie więcej. Więc nie truj, jakie to markety budowlane tanie, bo ich
          siła bierze się z tego, że wszystko siedzi pod jednym dachem, i co niektóre
          (zwykle te mniej potrzebne) elementy można kupić w promocji, ale podstawowe
          materiały (taki remontowo-budowlany chleb i masło) nigdy tam tanie nie były...
    • Gość: Kroolik Bardzo śmieszne! IP: 77.236.28.* 11.08.10, 21:06
      Wszedłem raz do sklepu w jakiejś dużej wsi, bodaj Zawoi. Jak
      spojrzałem na ceny, to buty mi spadły! Tak przeciętnie koło 30%
      drożej niż w Krakowie w hiperach. W wiosce były 2 czy 3 sklepy i
      zapewne po prostu się umówiły na poziom cen. Prawda jest taka, że
      hipery bardzo obniżyły ceny, a co za tym idzie koszty utrzymania,
      szczególnie dla biedniejszej części społeczeństwa i nic tego nie
      zmieni. Też właśnie dlatego ludzie kupują i będą tam kupowali, a
      płacze sklepikarzy nikogo nie wzruszą
      • Gość: Orka Re: Małe sklepy IP: *.chello.pl 12.08.10, 10:07
        Otóż to! Mam pod nosem-dosłownie po drugiej stronie ulicy, na przeciwko mojej klatki mały sklepik. Nie mają piwa, na stanie jeden rodzaj jogurtu, jeden rodzaj śmietany, jeden rodzaj żółtego sera-w dodatku wyrób seropodobny. Otwarte 8-18. Nie robię tam zakupów, chodzę do Piotra i Pawła, mimo, że być może jest drożej, ale jaki wybór! Kupuję tam surówki do obiadu, ser, wędlinę, napoje. I czynne do 21. Rzecz się dzieje we Wrzeszczu-dzielnicy Gdańska, w której nie ma marketu. Na większe zakupy (soki, mleko na zgrzewki, chemia gosp.) jeżdzę ok. 5 km. do reala lub carrefour ale często też do lidla ok.2 km.
    • idepozapalki Trochę zrozumienia ;) 11.08.10, 21:41
      To nie jest kwestia konkurencji małych sklepików z Makro, jak zrozumieli
      niektórzy. Chodzi głównie o to, że małe sklepiki, które padają są głównymi
      klientami Makro. Czyli jak one padają - Makro traci.

      Inną sprawą jest to, że ja mam jeden "mały" sklep w którym kupuję, a po resztę
      rzeczy jadę do Lidla albo jakiegoś hipa. Powód? Cena. Osiedlowe sklepiki
      potrafią mieć nawet towar z biedronki, ale o 30% drożej.

      W takiej sytuacji fruwa mi, czy właściciel zbankrutuje czy nie - ja mu z
      własnej kieszeni życie fundował nie będę.
    • redix68 To czego nie ma w artykule, to 11.08.10, 22:01
      info ilu klientów straciło Makro. Bo zdaje się, że o wiele więcej niż ubyło
      małych sklepów. Wówczas nasunie się pytanie; dlaczego. A prawidłowej
      odpowiedzi już wielu udzieliło. Niech Makro pomoże sklepikarzom i obniży marże.
    • polak-wegier Makro apeluje: Kupujcie w małych sklepach! 11.08.10, 22:29
      Znalazłem podobną tematykę na forum w mediach węgierskich i stwierdzam, że nasi "bratankowie" inaczej podchodzą do tej sprawy, a oto przykłady:

      W Stanach Zjednoczonych i Kanadzie ok. 25% taniej żywności (opakowanej) z super- i hipermarketów przeznacza się do utylizacji, nie mówiąc o milionach ton nie zjedzonej żywności lądującej do śmietników w tamtejszych skupiskach miejskich. Koszty utylizacji taniej żywności i opakowań, które są wielokrotnie większe od kosztów wytworzenia żywności nie ponoszą super- i hipermarkety tylko są pokrywane z budżetu tych państw lub samorządów, inaczej z pieniędzy podatników. Padatnikiem jest też producent i dostawca żywności, który udziela kredytu super- i hipermarketom czekając miesiącami na zapłatę. Miejskie składowiska śmieci budowane są najczęściej w pobliskich lasach tak jak w Stanach Zjednoczonych czy w Rosji, które są dzisiaj ogarnięte pożarami. Jest to jeden z wielu przykładów gdzie pieniądz pokonał rozsądek ludzki.

      Węgierska droga mleczna.

      Trzydzieści lat temu rolnictwo węgierskie było całkowicie upaństwowione i w każdym województwie mógł istnieć tylko jeden zakład przetwórstwa mleka - KOMBINAT MLECZNY, który jako jedyny miał zezwolenie na sprzedaż mleka i przetworów mlecznych w danym województwie. Po 1989 roku wszystkie kombinaty mleczne w ramach prywatyzacji bez zgody producentów mleka przekazano obcemu kapitałowi, który tutejszy przemysł mleczarski oraz wiele dużych ferm bydła doprowadził do ruiny. Obecnie do 2-3 postałych zakładów mleczarskich mleko jest transportowane niekiedy ponad 200 kilometrów i po odciągnięciu śmietany i nalaniu do woreczka plastykowego wraca z powrotem do sklepów regionu, z którego pochodzi. Od zakładu mleczarskiego węgierski producent mleka dostaje za 1 litr pełnego mleka 60-70 forint (ok. 1 zł) z terminem płatności do 100 dni. W sklepie 1-litrowy woreczek plastykowy z mlekiem chudym kosztuje 200-240 forint (ok. 3 zł), a w super- i hipermarkecie ok. 180 forint.

      Na Węgrzech znana była afera ze sprowadzanym z zagranicy "napojem śniadaniowym" ("reggeli ital") za 120 forint, sprzedawanym w centrach handlowych jako mleko, które nie widziało krowy. Laboratorium, które wykryło brak mleka w tym płynie już nie istnieje.
      W tutejszych super- i hipermarketach jest więc duży wybór mleka zagranicznego w kartonikach, między innymi i polskiego, z ciekawym napisem "MLEKO BIAŁE".

      Parę lat temu kilkadziesiąt węgierskich producentów mleka wyjechało do Austrii i do Niemiec na unijne praktyki u tamtejszych mleczarzy-farmerów bydła. Nastąpił przełom w głowach tych młodych rolników. Na ulicach wiosek i miast węgierskich obecnie pojawiły się czyste, zaopatrzone w 300-500 litrowe zbiorniki-chłodnie białe samochody dostawcze z wymalowaną "krówką". Uliczna, bezpośrednia sprzedaż mleka przez producentów mleka ubranych na biało (białe rękawiczki też) została mile przyjęta przez ludzi. Automatyczny dozownik mleka z licznikiem należności każe płacić 150 forint za litr pełnego mleka, z którego można zebrać smietanę (smaczna do kawy), otrzymać prawdziwe mleko siadłe, kefir czy twaróg.

      W miejsce automatów z napojami na Węgrzech pojawiły się też automaty ze świeżym i schłodzonym zimnym mlekiem z dawkowaniem do kubka, butelki lub 3-5 litrowego zbiorniczka.

      Wspomnieni "obrotowi" młodzi farmerzy-mleczarze przeważnie wygrywają przetargi na dostarczanie mleka do najbliższych placówek oświatowych i socjalnych w myśl austracko-niemieckiej zasady transport pełnego mleka i jego przetworów jest opłacalny tylko do 10 km.

      Inne ciekawostki z Węgier

      Parlament węgierski na wzór Austrii i innych krajów uchwalił nową ustawę, w myśl której każdy producent owoców ma prawo do wyprodukowania u siebie i wyłącznie na własne potrzeby (agroturystyka) 50 litrów wódki owocowej, znanej pod ogólną nazwą „pálinka”.

      Jednocześnie wchodzą w życie nowe ustawy dotyczące zamówień publicznych, które w sposób istotny preferują małych i średnich producentów mleka, warzyw i owoców w celu bezpośredniego dostarczania do najbliższych placówek oświatowych swoich wyrobów w ramach unijnych akcji „Szklanka mleka i owoce w szkole.” Głównym celem jest ograniczenie transportu i setek tysięcy ton opakowań oraz zwiększenie dochodów gmin.

      W wielu miejscowościach powstały sklepy socjalne z tanimi towarami z jednej (kilku) wsi, któych właścicielami są miejscowi producenci warzyw i owoców, miejscowi właściciele domowych przetwórni mięsnych i mlecznych, lokalnych młynów piekarni czy winiarni. Rolnicy, którzy są dostarczycielami towaru do tego sklepu mają prawo do bezpieniężnego otrzymania tam innych art. spożywczych na kwotę dostarczonych przez niego produktów.

      Przeciętny obywatel węgierski przeznacza od 30% do 50% swoich zarobków na żywność. Lokalna sprzedaż oraz lokalne sklepy to zwiększenie kapitału miejscowej ludności i samorządów.

      --------------------------------------------

      Polak też potrafi!
      Przykładem jest polska maszyna do rozdrabniania gałęzi i unikalny piec na zrębki i drewno kawałkowe produkowane przez INVENTOR Mokobody, które wykorzystują Węgrzy przy pozyskaniu najtańszych źródeł energii cieplnej.

      Proszę przeczytać jedne z wielu moich publikacji w polskich mediach:

      "Nie do szabli, nie do szklanki - "
      www.farmer.pl/biznes/produkt-regionalny/
      Przyjeżdżajcie do nas odpocząć.
    • Gość: olo Tylu ilu zyska, tylu straći i na odwrót IP: *.xdsl.centertel.pl 12.08.10, 00:34
      Posłuchajcie, coraz więcej hurtowni wprowadza minima logistyczne często nie do przeskoczenia na jednej gr asortymentowej dla małego sklepu, a co za tym idzie nie robi sobie syfu na magazynie i sklep nie zamawia. Nie dzielą display'ów i jak nie zapłacisz w terminie to blokują. Makro natomiast dziei masę rzeczy i robi sowje zgrzewki po 4szt np. Co do cen się zgodzę - wysokie głównie, ale nie zapominajmy o prmocjach, po które "badylarze" skłonni są przyjechąć 50km nie licząc swojego czasu i paliwa dla 1grosza. Lubią podotykać, pojeździć wózkiem i jest super. No i karty stałego klienta, działąjące hipnotyzująco dając 5% rabatu w postaci bonów na zakupy w ... Makro właśnie. Ciemna masa lubi w łapę dostawać procenciki i przestaje kalkulować. Makro jest rentowne wch*j i tyle. Małe sklepy są zmuszane do zakupów tam, albo w Eurocash'u bo małe hurtownie padają lub kupuje je Emperia
    • Gość: goska Makro apeluje: Kupujcie w małych sklepach! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.10, 01:52
      A mnie w zyciu nie potraktowano tak po chamsku, jak zrobilo to makro wlasnie. Kilka lat temu przy wejsciu zarzucono mi ze przy poprzedniej wizycie probowalam dokonac kradziezy i ze zostalam przylapana! To byla jakas paranoja, sytuacja jak ze zlego snu, na nic tlumaczenia i udowadnianie absurdalnosci takich zarzutów, pytanie o jakiekolwiek dowody. Nic. Tylko brutalne wziecie na bok przez ochrone i wyproszenie ze sklepu. Moja noga w tym przybytku wiecej nie postanie, nawet gdyby tam dawali za darmo. Odchorowalam te sytuacje. Niech ich cholera wezmie.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka