Gość: alina
IP: *.chello.pl
30.08.10, 07:41
Droga Pani Redaktor, coś się Pani pomieszały pojęcia. Emeryt gdy odchodzi z
pracy zawodowej podlega wyliczeniu, ZUS obliczy przepracowane lata, wysokość
zarobków w stosunku do średniej krajowej i obliczy jemu jego wysokość
emerytury, otrzyma np. 2000 zł i już co miesiąc będzie tak otrzymywał. Inny
który przepracował mniej otrzyma np. 1000 zł i tak będzie już otrzymywał.
Różnicę w poborach chyba Pani widzi, bowiem każdy z nich pracował inaczej.
Lecz waloryzacja to nie jest żadna podwyżka, to rekompensata za wzrost cen i
każdy emeryt ten wzrost odczuł jednakowo, i jeden i drugi zapłacił np. za
chleb nie 1,50 zł ale 2,00 zł. Z tego powodu waloryzacja wzrostu cen powinna
być jednakowa, a różnica i tak dalej będzie pomiędzy nimi, ten otrzyma 2100 zł
a tamten 1100 zł, a więc fakt iż do tej pory waloryzowano procentowo, od dawna
był krzywdzący, bowiem to nie jest zależne od przepracowanych lat, wyliczenie
tych lat bowiem otrzymał w chwili przejścia na emeryturę i co miesiąc pobiera
o 1000 zł więcej od tamtego co mniej przepracował. Takie artykuły jak powyżej
naginają rzeczywistość lobbując w stronę wyżej uposażonych lecz jest to
wypaczanie sensu waloryzacji.