Dodaj do ulubionych

Nowy zawód: multiskiler. Księgowi na życzenie s...

IP: *.chello.pl 02.09.10, 22:18
Gazeta wytropiła. Brawo! By żyło się lepiej.
Obserwuj wątek
      • Gość: test Test dla p. Ewy i innych księgowych. IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 03.09.10, 08:41
        Zrobiłem test dla księgowych. Nie zdali go.

        Prowadzę serwis transportowy. Z czystej ciekawości zrobiłem test kilku księgowym z wiedzy
        buchalterskiej. Pytanie zadałem następujące:
        "Ja, podmiot polski, posiadający NIP unijny, wykonuję usługę transportu dla klienta angielskiego
        (jemu wystawiam fakturę) na terenie Niemiec (dostawa towaru z portu w Hamburgu do
        Monachium). Jaki VAT powinienem wpisać na fakturze i gdzie go odprowadzić?"
        Zadałem to pytanie chyba 4 księgowym. Tylko 1 udzielił poprawnej odpowiedzi. Pozostałe panie
        księgowe mają wiedzę mniejszą ode mnie (laika), posiadają mentalność tej pani Ewy z artykułu.
        Poprawnej odpowiedzi udzielił tylko księgowy-mężczyzna. Jak trzeba to zapieprza w magazynie, albo
        sam gada z klientami, kiedy firma tego potrzebuje. A raczej potrzebowała, bo teraz gość zdał jakieś
        tam państwowe egzaminy i prowadzi księgowość na swój rachunek.
            • fizol_uk Droga Pani Ewo! 03.09.10, 10:04
              Nie do konca zgadzam się z Panią. W Tesco w UK jest praktyka że, nawet szef sklepu klasy EXTRA,
              największy, pracujący 24 godziny przychodzi raz na miesiąc na zmianę nocną i zap.....la jako "sztyft"!
              Dokładnie! Nie jako kierownik... przychodzi, zarzuca krawat do tyłu i zapieprza np. na mrożonkach
              razem z innymi. Dowodzi nim szef zmiany nocnej i sam byłem mimowolnie świadkiem jak jeden z
              kierowników chciał pomóc w pracy swojemu szefowi, a ten go zj...bał jak psa, że nie zajmuje się
              tym czym powinien, a powinien pomóc słabszym i że, nie rozumie na czym polega jego rola.
              Dokładnie tak! (stałem za regałem i mimo woli słyszałem całą rozmowę, a właściwie reprymendę) Na
              dziennej zmianie normalne jest że, szef sklepu z innymi kierownikami wykłada towar, pomaga
              klientom... To oni są dla klientów, a nie klienci dla nich. Pani Ewo, zapomniała Pani chyba że, Pani
              pensja zależy także od tego, jak działa sklep i jakie ma wyniki. Co innego stawać na czerwonej
              kropce, czy być prześladowanym, a co innego rozczulać się i płakać nad sobą bez powodu. Tym
              razem Pani odpowiem: skoro jest Pani tak dobrze wykształcona, to z pewnością znajdzie Pani pracę
              bardziej satysfakcjonującą i honorową. Pozdrawiam i dla wyjaśnienia, jestem pracownikiem dużej
              sieci handlowej na zachodzie. Jako fizol.
              • mrkn6 Re: Droga Pani Ewo! 03.09.10, 10:28
                Chyba za długo mieszkasz w Anglii i zapomniałeś tej mentalności. Ta pani ma papier, więc jej się należy. Przecież prawdziwy szlachcic pracą fizyczną się nie skala, to poniżej jej godności...
                • Gość: (gość portalu) Re: Droga Pani Ewo! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.10, 10:48
                  Do mrkn6 i innych mądrych inaczej głoszących mądrości w stylu "szlachta pracą fizyczną się nie skala"
                  Po pierwsze stosunki w miejscu pracy reguluje coś tkaiego jak prawo pracy, z artykułu wynika, że
                  jest ono łamane przynajmniej w kilku obszarach (np. na pracodawcy ciąży obowiązek zapewnienia
                  odpowiedniej odzieży roboczej pracownikowi, który wykonuje swoje obowiązki na stanowisku
                  gdzie jego odzież może ulec zniszczeniu lub zabrudzeniu).
                  Przestań walić tekstami o szlachcie, kalaniu się pracą i "polskiej mentalności" bo tu chodzi to, że
                  pewne standardy nie są dotrzymywane i tyle.
                  • Gość: krok Re: Droga Pani Ewo! IP: 81.219.84.* 03.09.10, 11:48
                    Tu dokładnie chodzi o to co on napisał - Jaśnie Panowie i Panie zza biurek nie będą się kalali pracą
                    fizyczną; Na tej samej zasadzie co setki tysięcy "biurw" zatrudnionych w administracji samorządach
                    wojsku itp. itd., nikt im nie będzie narzucał co mają robić i z jaką wydajnością - niestety realia się i
                    niech całe to towarzystwo szykuję w końcu "do roboty", albo dostanie kopa w d...
                    • kgbaca Re: Droga Pani Ewo! 03.09.10, 12:08
                      Gość portalu: krok napisał(a):

                      > Tu dokładnie chodzi o to co on napisał - Jaśnie Panowie i Panie zza biurek nie
                      > będą się kalali pracą
                      > fizyczną; Na tej samej zasadzie co setki tysięcy "biurw" zatrudnionych w admini
                      > stracji samorządach
                      > wojsku itp. itd., nikt im nie będzie narzucał co mają robić i z jaką wydajności
                      > ą - niestety realia się i
                      > niech całe to towarzystwo szykuję w końcu "do roboty", albo dostanie kopa w d..
                      > .

                      Ale o co ci chodzi. Relacje pracodawca pracownik reguluje w Polsce prawo pracy oraz indywidualna
                      umowa o pracę także nie wiem czemu musisz tych ludzi obrażać. I

                      nna sprawa, że jezeli mają taki zapis w umowie o pracę to ten płacz jest po prostu żałosny i jedyną
                      rzeczą na jaka mogą narzekać to jakieś nieprawidlowości w stylu braku odzieży ochronnej itp.

                      Artykuł pisany pod publiczkę, z sukcesem co widac po liczbie komentarzy pod nim...
                    • Gość: Tyś głupia Re: Droga Pani Ewo! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.10, 12:22
                      No pewnie że niebędziemy się kalać pracą fizyczną.
                      Nie po to uczyłem się (gdy inni bawili się po knajpach), nie po to studiowałem, robiłem kursy za które płaciłem z własnej kieszeni po 4tys. zł (kiedy Wy kończyliście darmową zawodówkę). Nie po to inewstowałem w siebie, swój czas i pieniądze żeby teraz pracować jak robol!

                      Zainwestowałem w siebie i teraz mam z tego zyski w postaci dobrze płatnej i lekkiej pracy biurowej.

                      A swoją drogą jestem ciekaw jak "ta" sieć godzi wysyłanie do pracy fizycznej księgowych czy informatyków z kodeksem pracy... Chodzi mi np. o wykonanie badań pracowniczych na stanowisko "księgowa - praca przy komputerze" a potem wysłanie takiej osoby do targania towaru. To jest niezgodne z przepisami! Chyba że ma zrobione również badania jako "kasjer - wykładający towar".
                      • mrkn6 Re: Droga Pani Ewo! 03.09.10, 12:32
                        > Nie po to uczyłem się (gdy inni bawili się po knajpach), nie po to studiowałem,
                        > robiłem kursy za które płaciłem z własnej kieszeni po 4tys. zł (kiedy Wy kończ
                        > yliście darmową zawodówkę).
                        No mówię - "mam papier więc mi się należy".

                        > Zainwestowałem w siebie i teraz mam z tego zyski w postaci dobrze płatnej i lek
                        > kiej pracy biurowej.
                        Cieszę się, ale jak nie spodoba ci się coś w umowie, to nie muisz jej podpisywać, a jak pracodawca będzie wymagał od ciebie rzeczy których robić nie chcesz to możesz iść do innego. A tu chodzi o to, że dlaczego szlachcic z papierem ma się męczyć ze zmianą pracy? Niech wszędzie traktują go po szlachecku!

                        >Chodzi mi np. o wykonanie badań p
                        > racowniczych na stanowisko "księgowa - praca przy komputerze" a potem wysłanie
                        > takiej osoby do targania towaru. To jest niezgodne z przepisami!
                        Skąd wiesz jak to wygląda? Zdziwiłbym sie, gdyby było inaczej niż że keidy ta pani zaczynała pracę to bardzo dobrze wiedizała, czego będa od niej wymagać i odpowiednie badania też przeszła.
                    • Gość: sonye Re: Droga Pani Ewo! IP: *.spray.net.pl 03.09.10, 17:23
                      Oczywiście podejrzewam że w twojej opinii i wielu tutejszych rozmówców jedyna
                      prawdziwa praca to taka, kiedy człowiek urobi się po łokcie i pada na pysk.
                      Prawdziwie pracujący człowiek to górnik, stoczniowiec, rolnik itd. czyli ci co
                      pracuja fizycznie aż do naturalnego samounicestwienia. Reszta, biurwy i
                      gryzipiórki, miga się od pracy i nie wie co to prawdziwy trud i znój a o
                      "prawdziwym życiu"też pewnie nic nie wie. Przerabialismy te ideały w poprzednim
                      systemie, nazywał się komunizm a światem usiłował zawładnąć sojusz
                      robotniczo-chłopski. Do czego to doprowadziło? Stoczniowcy obecnie są
                      specjalistami od cięcia statków na żyletki a Chińczycy budują sobie u nas
                      montownie, bo mamy dużo zbędnej i najtańszej w UE siły roboczej o niskich
                      kwalifikacjach. Zabawne, prawda?
                      • etiene8912 Re: Droga Pani Ewo! 04.09.10, 23:16
                        Taaa ma Pan rację, jedyna słuszna praca to praca za biurkiem, gdzie ktoś taki
                        jak Pan nie docenia tego, że inny na niego robi. Studiuję dziennie i pracuję
                        fizycznie, urabiam się po łokcie, i to mnie doprowadzi do upadku ? Kogo zatrudni
                        pracodawca mnie mającego 4 w indeksie i 3, 4 lata doświadczenia w pracy w
                        zawodzie oczywiście - czy Pana wykształconego ? Praca biurowa jest w wielu
                        przypadkach mniej wymagająca niż praca fizyczna - proszę spróbować ułożyć panele
                        w domu, kafelki, itd. A na końcu stanąć jak ten nisko wykwalifikowany tokarz do
                        tokarki i dotoczyć wał korbowy :) Zobaczymy czy ta siła robocza jest tak nisko
                        wykwalifikowana. Gdyby ta siła robocza znała języki - za granicą mają pracę z
                        pocałowaniem ręki, dlaczego ? dlatego, że Polacy są doskonałymi specjalistami, i
                        wiele nie narzekają, potrafią naprawiać maszyny dwoma kluczami itd itd
                • Gość: A. Re: Droga Pani Ewo! IP: 77.236.0.* 03.09.10, 12:18
                  Dokladnie ta Pani ma papier i jej sie nalezy. Niestety, ale swiat sie dzieli na tych, ktorzy pracuja
                  umyslowo i tych, ktorzy pracuja fizycznie. Gdyby ta Pani chciala pracowac fizycznie nie poszlaby na
                  studia. Jesli tak bardzo chca pokazac rownosc wsrod pracownikow niech wolaja tych z kas, ze
                  sklepu do pomocy do biura, tam tez sa ciezkie okresy, ale przeciez to niemozliwe bo oni nie daliby
                  rady, nie maja kwalifikacji. Za to ktos z kawalifikacjami do pracy w biurze ma byc multitask to
                  rzeczywiscie rownosc. To sie nazywa wykorzystywanie pracownika. Po Pana/Pani poscie sadze, ze
                  nie jest Pan/Pani pracownikiem umyslowym, kto po 5 latach studiow marzy o staniu za kasa, tu nie
                  chodzi o skalanie sie praca fizyczna, ale o sprawiedliwosc, Pani Ewa zostala zatrudniona jako
                  pracownik biura i do tego powinny ograniczac sie jej obowiazki.
                  • mrkn6 Re: Droga Pani Ewo! 03.09.10, 12:41
                    > Dokladnie ta Pani ma papier i jej sie nalezy.
                    Należy jej się nie więcej niz tym bez papieru, ten jej papier to tylko świstek który ma wartość informacyjną dla pracodawcy a nie tytuł szlachecki.

                    > Niestety, ale swiat sie dzieli na tych, ktorzy pracuja
                    > umyslowo i tych, ktorzy pracuja fizycznie.
                    Nie mów do mnie jak do nastolatka. Nie istnieje takie coś, to tylko sztuczny wymysł. Kiedyś praca fizyczna była czymś naturalnym i szanowanym, dopiero później zalęgło się u nas "wykształcone" jaśniepaństwo które zmęczonej koleżanki za ladą nie zastąpi bo nie.

                    >Jesli tak bardzo chca pokazac rownosc wsrod pracownikow niech wolaja ty
                    > ch z kas, ze sklepu do pomocy do biura
                    Przecież nie mają do tego kwalifikacji i nic by nie pomogli, a pani z biura dwie rece i dwie nogi ma i mogłaby też czasem pomóc. To może nawet zdrowe, od siedzenia przy biurku bez ruchu też niszczeje zdrowie.

                    >To sie nazywa wykorzystywanie pracownika.
                    Ae jak pracownik się na to godzi? Jeśli się nie godzi to inny pracdawcy takich wymagań nie mają.
              • pafcik_online Re: Droga Pani Ewo! 03.09.10, 18:07
                Szef sklepu może być bez żadnego wykształcenia, zazwyczaj nie jest specjalistą w żadnej dziedzinie
                tylko umie ku...ć na ludzi wiec go słuchają. Patrzy tylko podwładnym na rączki i się wymądrza ale i tak
                wszyscy mają taką osobę w dupie. Więc to logiczne że skoro ma wolne moce przerobowe to musi
                robić to czego nie spieprzy czyli przerzucać pudła. Co innego księgowy. Niemożliwa jest sytuacja
                odwrotna aby taki kierownik, dyrektor czy jak go tam zwać zostanie poproszony o pomoc księgowym,
                ponieważ wyrządził by jedynie szkody. Logiczne.
              • klip-klap zalosna 'pani' 03.09.10, 19:11
                'Pani Ewa' ma schizofrenie i gardzi praca innych ludzi. Pierwsze, bo podpisuje umowe, a pozniej sie
                dziwi, ze musi robic, to co jest zawarte w umowie. Drugie, bo uwaza, ze praca na kasie jest ponizej
                godnosci. Dosc zalosna to postac z tej 'pani'.
            • tetlian Pracodawca ma rację w tym przypadku 03.09.10, 10:05
              Może i brzmi to okrutnie, ale pracodawca ma rację w tym przypadku. Nikt nie każe
              nikomu pracować w danej firmie. Jeśli komuś się coś nie podoba, to niech poszuka
              pracy w innej, i wszyscy będą szczęśliwi. Jeśli natomiast wszyscy zaczną masowo
              się zwalniać z tego powodu, to da to pracodawcy do myślenia i zmieni swoje
              postępowanie. Tak działa wolny rynek. Nie ma co narzekać.
              • Gość: aa Re: Pracodawca ma rację w tym przypadku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.10, 11:10
                Jeśli komuś się coś nie podoba, to niech poszuka
                > pracy w innej, i wszyscy będą szczęśliwi. Jeśli natomiast wszyscy zaczną masowo
                > się zwalniać z tego powodu, to da to pracodawcy do myślenia i zmieni swoje
                > postępowanie. Tak działa wolny rynek. Nie ma co narzekać

                Takie bzdury może pisać chyba tylko onanista z UPR.

                Gdyby BYŁA inna praca, to nikt by nie robił z siebie śmiecia w takich firmach. Niestety, pracy NIE
                MA. Co ciekawe, gdy kilka lat temu ta sytuacja na chwilę się zmieniła i dwa miliony "niemobilnych,
                roszczeniowych nierobów" (jak ich nazywali neoliberałowie) uciekła do normalnych krajów, polscy
                bandyci zwani pracodawcami co drugi dzień skowyczeli w TV, że nikt nie chce u nich zap*lać po 12
                godzin za 600 PLN, z czego wynika, że młodzież niepatriotyczna jest, bo woli robić dla "obcych".
                • alfalfa Re: Pracodawca ma rację w tym przypadku 03.09.10, 11:32
                  Nie ma kolego pracy bo się gospodarką czy finansami politycy nie zajmują tylko krzyżami i tragediami.
                  Nie robią tego "onaniści z UPR" chciałbym zauważyć ale wybrańcy narodu, jak rozumiem wg Ciebie
                  racjonalni i poważni, ... obiecujący co wybory gruszki na wierzbie. Ale to JKM jest śmieszny i te
                  wolnościowe postulaty dla gospodarki jak np. nie opodatkowywanie pracy. Ok, skoro tak uważasz...

                  Mamy co chcieliśmy, podobnie jak np. Grecy.
                  A.
                • tetlian Re: Pracodawca ma rację w tym przypadku 03.09.10, 11:35
                  > Takie bzdury może pisać chyba tylko onanista z UPR.

                  Błąd. Nie jestem ich wyborcą.


                  > Gdyby BYŁA inna praca, to nikt by nie robił z siebie śmiecia w takich firmach.

                  Że niby nie ma innej pracy? Bzdury. Pracy jest pełno, tylko robić ni ma komu. Ja
                  jakoś nigdy problemu ze znalezieniem pracy nie miałem.
                • Gość: bb Re: Pracodawca ma rację w tym przypadku IP: 212.38.193.* 03.09.10, 12:58
                  Takie bzdury może pisać chyba tylko onanista z Samoobrony.

                  > Niestety, pracy NIE
                  To przepraszam - raz ta pani jest wybitną ksiegową która nie pomoże sklepowi kiedy przeżywa zwiekszony ruch, nawet kiedy kierownicy pomagaja pracą fizyczną, a drugi raz jest biedną zagubioną dla której nie ma pracy? Przecież za tą samą pracę dostaje znacznie wwęcej pieniedzy niż fizole co i tak jest faworyzowaniem jej, a obowiązki księgowej i tak wykonuje. Więc o co chodzi?
              • Gość: Adam Re: Test dla p. Ewy i innych księgowych. IP: *.centertel.pl 03.09.10, 12:21
                widzę, że niektórzy mają już tak zryte mózgi, że nawet tu muszą dopieprzyć PISowi.

                Ale idąc twoim tokiem rozumowania, to 90% naszych posłów zachowuje się dokładnie
                jak posłanka Szczypińska.


                A co do artykułu.

                Sorry batoryy, ale nie po to kobieta studiowała, żeby teraz skrzynki z serem
                przestawiać.
                Niektórzy na to się godzą, bo według nich praca dla takiej korporacji to skok w
                lepszą przyszłość.

                Jak się okazuje nie zawsze.

                Trzeba się szanować, bo inaczej, to byle kmiot, może powiedzieć ci, że masz na
                szmacie zap...lać.


                Kiedyś to przerobiłem, ale powiedziałem dość, widok gościa, który kazał mi
                zapitalać niezgodnie z moim zatrudnieniem i kwalifikacjami na moje NIE - BEZCENNY.

                Od tego momentu pracuję tylko dla tych, którzy szanują moją wiedzę,
                doświadczenie i mnie jako człowieka, każdy inny buc w pewnym momencie ma bardzo
                głupią minę, jak mu mówię WAL SIĘ !!!.

                a co do pracy ...
                SZANUJMY SIĘ, BO INACZEJ BYLE GNÓJ W KRAWACIE, BĘDZIE UWAŻAŁ SIĘ ZA WAŻNIEJSZEGO
                OD PANA BOGA !!!!

        • lmblmb to nie jest śmieszne 03.09.10, 09:10
          "A proszę sobie wyobrazić, kiedy takich komunikatów w ciągu dnia jest pięć?!
          Śmieszne?"

          Masz rację, ale to nie jest śmieszne, jak w cytacie powyżej. Ludzie muszą
          zrozumieć co jest, a co nie jest wykształceniem. Kiedy słyszę "wyższe
          wykształcenie" chce mi się śmiać. Ta pani stawia się na równi z inżynierem czy
          może lekarzem. Samo magiczne słowo "wyższe wykształcenie" ma chronić ją przed
          podawaniem sera.
            • watako23 Re: to nie jest śmieszne 03.09.10, 09:39
              Bogactwo to się wypracowuje i zdobywa, ciężko , albo kradnie (każde ma swoje
              plusy i minusy :)). Niech ta pani zacznie robić jedno albo drugie a nie narzekać
              że nie szanują jej "wykształcenia". Jak się nie podoba to niech założy własną
              firmę albo pracuje gdzie indziej.
            • Gość: Beno Re: to nie jest śmieszne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.10, 11:04
              Nie masz pojęcia, co to znaczy "praca" na zachodzie. Mój przełożony kilka razy w
              tygodniu staje ze mną przy taśmie i zapieprza, kiedy się nie wyrabiam. A pracuję
              najszybciej jak się da, przez 10 godzin, 5-6 razy w tygodniu. Jak pojawi się
              jakiś nowy Polak prosto z Polski, to krzyczy, żeby taśmę zwolnić, bo za szybko.
              Nic biedak nie rozumie. To on ma się dostosować do produkcji a nie produkcja do
              niego. To nie Polska, gdzie jak remontują drogę to jeden robi a czterech się
              snuje. Tu jak by pracodawca zobaczył, że ktoś nic nie robi to nie to, żeby miał
              pretensje do niego, ale do siebie, o to, że płaci komuś za stanie 10 euro albo
              15 dolarów na godzinę. I z pewnością wyciągnąłby z tego wnioski. Pozdrawiam,
              róbcie tak dalej i dalej uważajcie, że coś wam się należy tylko dlatego, że
              skończyliście jakąś szkołę. Jako fizol zarabiam 2,5 tysiąca euro na miesiąc,
              życzę wam powodzenia.
              • lmblmb Re: to nie jest śmieszne 03.09.10, 23:31
                Gość portalu: Beno napisał(a):

                > Nie masz pojęcia, co to znaczy "praca" na zachodzie. To nie Polska, gdzie jak
                remontują drogę to jeden robi a czterech się snuje.

                Tak? To gdzieś ty był? W Niemczech jak coś remontują, to musi potrwać, np. 300m
                uklicy przez 7 miesięcy.

                > Jako fizol zarabiam 2,5 tysiąca euro na miesiąc, życzę wam powodzenia.

                Nie zarabiasz, bo piszesz z Polski. Nie udawaj, że jesteś w Eire, bo masz .pl w
                adresie.
            • Gość: test Re: to nie jest śmieszne IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 03.09.10, 09:59
              Gość portalu: mmk napisał(a):

              > Wszyscy ktorzy sie nabjiaja, a pracuja w korporacjach, sa lekarzami w prywatnyc
              > h przychodniach
              > czy np. ksiegowymi niech sobie wyobraza ze na komende szefa leca pucowac kib
              > le, myc szyby
              > czy kotytarze
              . W swoich ubraniach i na szpilkach.

              Przecież zmieniono im stanowisko na multiskiler. Nie musiały przyjmować proponowanej zmiany. W
              małych firmach ludzie wykonują różne czynności niezwiązane z ich podstawowymi obowiązkami, np.
              100% właścicieli. Zamiast zajmować się czynnościami strategicznymi, czy operacyjnymi, to muszą
              robić różne pierdoły.

            • Gość: kibuc Re: to nie jest śmieszne IP: 193.22.252.* 03.09.10, 11:18
              > Wszyscy ktorzy sie nabjiaja, a pracuja w korporacjach, sa lekarzami w prywatnyc
              > h przychodniach
              > czy np. ksiegowymi niech sobie wyobraza ze na komende szefa leca pucowac kib
              > le, myc szyby
              > czy kotytarze
              . W swoich ubraniach i na szpilkach.

              Moglibyśmy pokazać szefowi środkowy palec, bo nasze umowy tego nie przewidują. A
              pani Ewa MA TO W UMOWIE, co stoi jak byk w artykule. Sama się pod umową podpisała.
            • lmblmb Też się schylam i mi to nie uwłacza. 03.09.10, 23:27
              Gość portalu: mmk napisał(a):

              > Wszyscy ktorzy sie nabjiaja, a pracuja w korporacjach, sa lekarzami w prywatnyc
              > h przychodniach
              > czy np. ksiegowymi niech sobie wyobraza ze na komende szefa leca pucowac kib
              > le, myc szyby
              > czy kotytarze
              .

              Ależ ja to robię bez marudzenia. Pracę mam przyjemną, ale są też gorsze rzeczy,
              czasami trzeba pod maszynę wleźć, coś przynieść, zamontować. Mógłbym powiedzieć
              szefowi "pocałuj mnie w d..., bo ja jestem Fizykiem, magistra mam", ale tego nie
              zrobię, bo wykonanie roboty, która w normalnej firmie należy do technika czy
              inżyniera mi nie uwłacza.

              Co więcej, sprzątam z jednym czy dwoma kolegami kuchnię i pół biura, bo inaczej
              zarosłoby grzybem. I też nie każę sobie mówić "panie magistrze".
          • Gość: Adam Re: to nie jest śmieszne IP: *.centertel.pl 03.09.10, 12:35
            > Masz rację, ale to nie jest śmieszne, jak w cytacie powyżej. Ludzie muszą
            > zrozumieć co jest, a co nie jest wykształceniem. Kiedy słyszę "wyższe
            > wykształcenie" chce mi się śmiać. Ta pani stawia się na równi z inżynierem czy
            > może lekarzem. Samo magiczne słowo "wyższe wykształcenie" ma chronić ją przed
            > podawaniem sera.

            A czym się różni inżynierek, od innego wykształciucha?
            Bo ja nie łapię tej drobnej różnicy.

            Inżynierek od mostów, nie może uczyć w szkole historii, i odwrotnie, historyk,
            nie zbuduje mostu.
            Obaj mają wyższe wykształcenie, który jest wg ciebie bardziej wykształcony?
          • bopin Re: Test dla p. Ewy i innych księgowych. 03.09.10, 10:24
            > czyzbyscie wszyscy zapomnieli ze komunizm upadl 30 lat temu a wraz z nim wszelk
            > ie dobroci z niego
            > plynace.Chcieliscie zyc w kapitalizmie to sie trzeba przyzwyczaic do nie go

            Kapitalizm polega na tym, że marnuje się wykształconego pracownika na wykładaniu
            towaru? Na tym polega marnotrawstwo. A za socjalizmu dziwiliśmy się, że
            informatyk po politechnice pracuje w chlewie. I to było złe podobno
            • Gość: motyla noga Re: Test dla p. Ewy i innych księgowych. IP: *.xdsl.centertel.pl 03.09.10, 10:49
              Z punktu widzenia firmy marnotrawstwem są koszty, których można uniknąć.
              Jeżeli zatem bardziej, niż zatrudnić dodatkowego pracownika fizycznego, opłaca
              się firmie zaangażować pracownika umysłowego do wykonania pracy fizycznej
              (tracąc dodatkowo na niewykonanej w tym czasie przez tego pracownika pracy
              umysłowej), to nie można mówić o marnotrawstwie.

              Z kolei punktu widzenia społeczeństwa (marnuje się kapitał intelektualny) można
              zadać pytanie, czy tego kapitału nie mamy "w nadmiarze", skoro nie potrafimy
              stworzyć warunków jego właściwego wykorzystania.
              Ale pytanie to w odwróconej wersji powinni też zatrudniać sobie ludzie
              wybierający przyszły zawód, czy raczej ich starsi doradcy.
              • alfalfa Re: Test dla p. Ewy i innych księgowych. 03.09.10, 11:46
                Gość portalu: motyla noga napisał(a):

                > Z punktu widzenia firmy marnotrawstwem są koszty, których można uniknąć.
                > Jeżeli zatem bardziej, niż zatrudnić dodatkowego pracownika fizycznego, opłaca
                > się firmie zaangażować pracownika umysłowego do wykonania pracy fizycznej
                > (tracąc dodatkowo na niewykonanej w tym czasie przez tego pracownika pracy
                > umysłowej), to nie można mówić o marnotrawstwie.

                Nie do końca - w ten sposób pracodawca przyznaje się, że wyżej wykształcony i opłacony
                pracownik albo nie ma w tym momencie roboty porównywalnej lub ważniejszej niż pracownik
                fizyczny, lub też, że ta praca pracownika wyżej wykształconego aż tak ważna nie jest. Tak czy
                inaczej to wskazuje na błędną strukturę zatrudnienia - raczej powinno się jakiegoś bystrego i
                ponadprzeciętnego pracownika fizycznego posadzić do księgowości (i nawet zapłacić mu za to jakąś
                kasę extra) na co jakiś czas a nie odwrotnie.
                A.
                • Gość: bambi7 Re: Test dla p. Ewy i innych księgowych. IP: *.internetia.net.pl 05.09.10, 12:03
                  Po pierwsze - pracodawca nigdy do tego się nie przyzna.

                  Po drugie - pracodawca w 99% nie wie czy w danym momencie osoba przeniesiona "na
                  chwilę" z biura na halę faktycznie nie miała w biurze pilniejszej roboty.
                  Dostaje tylko informacje, że ktoś "na dole" się nie wyrabia i tyle - on ma w
                  dupie, że p. Ewa akurat liczyła miesięczne zestawienie wypłat i przez
                  kilkukrotne bezsensowne przerywanie jej pracy wpieprzyła dla "Heńka i Ryśka" z
                  magazynu wypłaty po 12000zł brutto zamiast 1200zł. Albo wystawiła faktury VAT na
                  wrzesień 2011 zamiast 2010. Wtedy jest afera na cała firmę.
                  U pracowników na stoiskach jest mniej odpowiedzialna praca i przeważnie dlatego
                  nie kieruje sie ich do biur na zastępstwa (nawet gdy w biurach nie ma połowy
                  ludzi, bo np. jest sezon urlopowy). Jak ukroi 2dkg za dużo sera, to nikogo to
                  nie będzie interesować (nikt z szefostwa tego nie sprawdzi).

                  Po trzecie - jeśli w danym hipermarkecie ubyło połowę pracowników, to nic
                  dziwnego że w umowie o pracę dla pozostałych osób pojawiają się takie kwiatki
                  jak "wielozadaniowość".
          • Gość: test Re: Drugi test. IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 03.09.10, 09:54
            Fakt, nie napisałem. Zadawałem to pytanie księgowym z branży. Księgowe wiedziały, co to jest
            kabotaż, ale nie potrafiły tego poprawnie rozliczyć. Moja wiedza jest jaka jest, często większa od
            wiedzy pań księgowych i pań z urzędu skarbowego, a problemy księgowe nawet niespecjalnie mnie
            interesują.

            Drugi test. Klient chce płacić gotówką kwotę wyższą niż ustawa przewiduje (w transportach do
            Hiszpanii, czy na Wyspy faktury często są powyżej 10Kzł, w dodatku powtarzalne). 99%
            księgowych się oburza "tak nie można, trzeba przelewem z konta". Poleciłem rozwiązać ten
            problem. I księgowy rozwiązał. Ale też tylko on.
          • Gość: serwisant Nie, wcale nie np ("nie podlega"). IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.10, 11:50
            Niedawno trzeba było postarać się o NIP w Niemczech, doliczyć klientowi 19,5% niemieckiego
            VATu i odprowadzić do niemieckiego urzędu skarbowego, ponieważ cała usługa jest na terytorium
            Niemiec. Teraz nie wiem, jak jest, może coś się zmieniło. Z doświadczenia wiem, że niewiele firm
            tak robi. Większość wpisuje np i 0 EUR VATu.
            Odpowiedź na pytanie tego transportowca wcale nie jest taka banalna.
            • Gość: Be Re: Nie, wcale nie np ("nie podlega"). IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.09.10, 19:10
              VAT nalicza usługobiorca,m czyli podatnik z UK, Ty wystawiasz fakturę z VAT-em NP i klauzula, że to nabywca jest odpowiedzialny za rozliczenie VAT-u. Wynika to z Dyrektywy UE (wybacz nie chciało mi się szukać), która wyrażona została w art. 28b ustawy o VAT. Nie wierzysz - to sprawdź, zwłaszcza nim zaczniesz pouczać innych.

              Co do obrotu gotówkowego w transakcjach z klientem z zagranicy, to jedyna rada, aby rozbić usługę na kilka oddzielnych umów. Nie mniej jednak US może się w tym dopatrzyć przestępstwa lub w łagodniejszej formie wykroczenia skarbowego. Ogólnie jeśli prowadzi się biznes na legalu problemu z płatnością poprzez rachunek bankowy być nie powinno.
              • Gość: dd Re: Nie, wcale nie np ("nie podlega"). IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 07.09.10, 00:02
                Gość portalu: Be napisał(a):

                > VAT nalicza usługobiorca,m czyli podatnik z UK, Ty wystawiasz fakturę z VAT-em
                > NP i klauzula, że to nabywca jest odpowiedzialny za rozliczenie VAT-u. Wynika t
                > o z Dyrektywy UE (wybacz nie chciało mi się szukać), która wyrażona została w a
                > rt. 28b ustawy o VAT. Nie wierzysz - to sprawdź, zwłaszcza nim zaczniesz poucza
                > ć innych.

                Raczej art. 28 ust. 1 i ust. 2 z zastrzeżeniem ust. 3. Art 28b jest o usługach w sensie ogólnym, usługi transportu są wyróżnione.
        • Gość: szary Re: Test dla p. Ewy i innych księgowych. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.10, 10:20
          W swoim jednosobowym przedsiębiorstwie jestem multiskilerem i dotąd nie
          wiedziałem że jestem poniżony. Gdy sobie tak pomyślę teraz: wyższe
          wykształcenie, staż w instytucie badawczym we Francji a ja tu paczki kleję i w
          kolejce na poczcie haluksy wyrabiam, zamiast lekarstwo na raka wymyślać albo
          chociaż nerki klonować. Kogo by tu pozwać za swój ciężki los ?
        • mrkn6 Nikt ich nie zmusza do pracy. 03.09.10, 10:26
          Nikt ich nie zmusza do prawcowania tam. Jeśli się na to godzą to niech winią sami siebie, a nie latają po gazetach. Zresztą co im się stanie od popracowania kilku chwil przy kasie? Rączki odpadną? Inni robią to przez 8 godzin i nie płaczą, a pewnie za taką samą pracę dostają znacznie mniej pieniędzy.
      • Gość: gong Re: Nowy zawód: multiskiler. Księgowi na życzenie IP: *.cdma.centertel.pl 03.09.10, 09:00
        I co, korony z główek pospadały? Tak jak tej pańci? Wyższe wykształcenie
        uniemożliwia przeniesienie pudła przez wielmożnych "magistrów po dobrych
        uczelniach"? To ci, którzy w kąciku kawowym zawsze robią syf, bo nie umieją po
        sobie nawet filiżanki opłukać.
        Jeśli pani jest takim znakomitym fachowcem, jak mówi i ma alergię kontaktową na
        żółty ser i serdaczek - niech zmieni pracodawcę, dobry HR jest poszukiwanym
        towarem, ze zmianą pracy na jednozadaniową i lepiej płatną nie powinno być
        NAJMNIEJSZEGO problemu.
        Póki pracowałem w korpo, mnie też wydawało się, że ja jestem do wyższych celów.
        Jak po latach poszedłem na swoje, nagle trzeba było nauczyć się różne dziwne
        rzeczy obsługiwać, pudła z tonami papieru przerzucać, biuro odkurzyć, póki nie
        zostało wynajęte w pewnej instytucji, która daje to w pakiecie, naczynka po
        sobie pozmywać itp, mimo, że firma z bardzo "highendowej" branży. Doktorat i MBA
        tudzież kilkunastoletni staż na dość wysokich stanowiskach w kilku korporacjach
        mi w tym nie przeszkodził.
        • Gość: Dandar Re: Nowy zawód: multiskiler. Księgowi na życzenie IP: *.era.pl 03.09.10, 09:46
          gong: na swoim zasuwasz, ponieważ to Ci się opłaca. Zamiast zatrudnić inne osoby, sam zakasujesz
          rękawy. I to jest normalne. Ale jeśli (czego Ci życzę) Twoja firma się powiększy, i zatrudnisz np. dwie
          osoby, to będziesz dzielił wszystkie zyski na trzy osoby? Nie. Więc nie mieszaj dwóch różnych spraw.
          Oczywiście jest kapitalizm (powiedzmy...) i można iść do pracy gdzie indziej, ale przynajmniej nie
          wmawiajmy sobie i innym, że takie traktowanie pracowników jest normą.
          • plosiak Re: Nowy zawód: multiskiler. Księgowi na życzenie 03.09.10, 10:33
            Ja też zasuwam na swoim i jako początkujący adwokat myłem podłogi w kancelarii,
            wyrzucałem śmieci itd. Czy spadła mi korona z głowy ? Nie. Dlatego nie rozumiem
            całego wydźwięku artykułu. Jeśli pani Ewa rozlicza pensje w Tesco, to nie jest
            żadnym specjalistą, tylko osobą, która jest magistrem czegoś tam. Specjaliści
            mają swoje firmy, względnie w większych firmach głowią się, jak nie płacić
            milionów do us.

            W mojej branży nieraz widziałem, jak prawnicy z doświadczeniem podają kawę
            prezesowi ważnej spółki, bo akurat sekretarka jest na urlopie. Ktoś musiał też
            codziennie ganiać na pocztę itd. To jest normalne, dziwię się, jeśli ktoś tego
            nie rozumie.
            • Gość: dandar Re: Nowy zawód: multiskiler. Księgowi na życzenie IP: *.era.pl 03.09.10, 11:13
              Cieszę się że jesteś adwokatem, to na pewno wymagało sporych nakładów na studiach i w czasie
              aplikacji. O wejściu w krąg adwokacki (bez tzw. kapitału społecznego, a może z nim?) nie wspomnę.
              Ale nie zmienia to faktu, że do rozliczania pensji potrzebna jest większa wiedza (teoretyczna i
              praktyczna) niż do ważenia sera - można odnieść wrażenie, że do każdego, kto ma niższe wykształcenie
              od Twojego, podchodzisz z pogardą. Nie jest też prawdą że wszyscy specjaliści mają swoje firmy, lub
              zajmusią się tym jak nie płacić milionów do us - znów widzisz świat w sposób ograniczony.
              Podajesz przykłady z branży prawniczej, ale czy nie jest tak że w kancelariach pracuje kilka, kilkanaście
              osób i zatrudnienie dodatkowej osoby "do podana" kawy, to już spory koszt, a jednocześnie każdy (w
              kancelarii) ma udział w zyskach - od klienta, sprawy, itd.? Też wcześniej pracowałem w małej firmie
              (badania marketingowe), gdzie dostawałem prowizję od zrealizowanych projektów. Nie spadła mi
              korona, kiedy pomagałem w przeprowadzce biura, lub przygotowałem kawę np. dla klienta, który
              przyszedł zamówić badania. Ale to jest zupełnie co innego niż permanentne wykorzystywanie
              pracownikow do innych prac w dużej firmie - gdzie masz (powinienneś mieć) inną dystrybucję zarówno
              zysków jak i obowiązków. A w opisywanym w artykule przykładzie mamy doczynienia ze zwiększeniem
              zakresu obowiązków (przecież przepracowanie np. 3 godzin na kasie) nie zwalnia od wykonania innych
              prac (np. zrobienia listy płac).
              • alfalfa Re: Nowy zawód: multiskiler. Księgowi na życzenie 03.09.10, 12:00
                Kolego, ale o tym powienien decydować rachunek ekonomiczny - pracujący, nawet okazyjnie,
                jako sekretarka adwokat to po prostu strata pieniędzy bo on w tym czasie nie przynosi zysku a nie,
                że firma unika kosztów. To znaczy ewentualnie, że trzeba adwokata zwolnić, dodać pracy
                drugiemu a zatrudnić dodatkową sekretarkę. Jeśli firma marnuje swoje zasoby pemanentnie to
                znaczy, że jest źle zarządzana i lepiej poszukać inne pracy gdy jeszcze mogę a nie muszę z powodu
                redukcji i innych działań ratunkowych, że o zbańczeniu nie wspomnę.
                A.
                • Gość: dandar Re: Nowy zawód: multiskiler. Księgowi na życzenie IP: *.era.pl 03.09.10, 13:16
                  Odnośnie pierwszej części - to nie przesadzajmy, adwokat nie siedzi 8 h i nie pracuje tak samo
                  intensywnie, jeśli poświęci 5 minut na kawę, albo 20 minut na zmycie podłóg, nic się nie stanie.
                  Odnośnie opisywanego hipermarketu - to raczej jest chłodna i bezczelna kalkulacja, niż marnowanie
                  zasobów - w skali, która nie wystąpiła by w kraju, w którym ludzie bardziej się szanują. Gdyby ludzie na
                  to pozwolili, taka sytuacja była by w każdym kraju, ale na rynku (rynkach) odbywa się znacznie
                  subtelniejsza gra niż prosty rachunek ekonomiczny.
              • stokrotka29 Re: Nowy zawód: multiskiler. Księgowi na życzenie 03.09.10, 16:32
                Gość portalu: dandar napisał(a):

                > Cieszę się że jesteś adwokatem, to na pewno wymagało sporych nakładów na studia
                > ch i w czasie
                > aplikacji.

                Akurat kolega odbywał studia i aplikację sądową z naszych podatków. Nie dość, że
                nic nie zapłacił, to pasożytował na społeczeństwie przez 8 lat.
        • Gość: motyla noga Re: Nowy zawód: multiskiler. Księgowi na życzenie IP: *.xdsl.centertel.pl 03.09.10, 10:39
          > Póki pracowałem w korpo, mnie też wydawało się, że ja jestem do wyższych celów.
          > Jak po latach poszedłem na swoje, nagle trzeba było nauczyć się różne dziwne
          > rzeczy obsługiwać,
          ...
          > Doktorat i MBA ...

          Tutaj, pomimo doktoratu i MBA, popełniłeś banalny błąd. Aby porównanie było
          poprawne metodologicznie, to własnych dzisiejszych pracowników (oni nie
          na swoim) powinieneś pytać o to, czy im się podoba, że muszą/musieli
          robić u ciebie to, czego ty nie musiałeś kiedyś robić w korpo. :)

          Tak czy inaczej, Mordasewicz się pogubił - jeżeli firma traci na tym, że biuro
          pracuje na kasach i w magazynie, oznacza to ewidentny przerost zatrudnienia w
          biurze. Jeżeli jednak firma woli wysłać od czasu do czasu biuro na halę zamiast
          ograniczyć zatrudnienie w biurze i przyjąć na stałe dodatkowych (oraz niżej
          płatnych) "fizyków", to niech pan "ekspert" nie pieprzy o stratach.
          Kto jak kto, ale handel na pewno zna się na zarabianiu pieniędzy i cięciu
          kosztów.

          Swoją drogą, jakieś dwie godziny ruchu (oczywiście nie ponad siły - np.
          wykładanie towaru jest OK) przerywającego pracę przy biurku są zbawieniem ze
          względów zdrowotnych. I piszę to bez żadnej ironii - naprawdę nie ma nic
          lepszego, jeśli chodzi o profilaktykę chorób wywołanych siedzącym trybem życia.
          A specyfika tych chorób jest taka, że jeżeli coś się pojawia, trwale tego
          wyleczyć już się nie da. Profilaktyka jest wszystkim, co mamy na swoją obronę.
          Ale oczywiście od takich pracowników nie powinno się wymagać biurowego dress
          code
          , żadnych garsonek i szpilek.
          • Gość: gong Re: Nowy zawód: multiskiler. Księgowi na życzenie IP: *.cdma.centertel.pl 03.09.10, 12:20
            Powiedzmy, że nie błąd tylko skrót myślowy.
            Ujmę to tak: asystentce, która była pierwszą (z kilkunastu na dziś etatowców)
            zatrudnioną osobą pierwszego jej dnia w biurze sympatycznie i z uśmiechem
            podziękowaliśmy rano za dobre chęci (chciała nam parzyć kawę - ktoś wyżej
            wspomniał o kawach i to dobry przykład), ponieważ jesteśmy w stanie zrobić to
            sami, ew. poprosimy ja o pomoc w tej materii, jak będzie jakiś nalot gości.
            I kawa jest jedną z wielu rzeczy, która tak "działa". Ale może my za dobrze
            zespół mamy dobrany i za miła atmosferę, dlatego nikt się nie kwasi jak czasem
            trzeba "rękawy zakasać" wspólnie, wyskoczyć po kogoś na lotnisko, przytachać
            kartony z dokumentami albo samochód odstawić do serwisu będąc bardzo ważnym kimś
            tam, bo akurat użytkownik ma ważniejsze sprawy na głowie. Itp.
    • kretek_bladzi Nowy zawód: multiskiler. Księgowi na życzenie s... 03.09.10, 07:36
      Jeśli to rozwiązanie tymczasowe - np na pół roku, to dobre rozwiązanie. W wielu firmach inżynierowie zaczynający pracę mają "staże" przy taśmie czy w magazynie - pozwala im to lepiej zrozumieć funkcjonowanie firmy od dołu, pomaga usprawniać procesy i daje trochę szacunku dla "roboli". Jeśli natomiast jest to prymitywny sposób na permanentne cięcie załogi, to (jak się ma takie superhiperkwalifikacje i doświadczenie jak urażona pani w artykule) zmienia się miejsce pracy.

      Z drugiej strony, to markety chyba zbankrutują na wysokościowe badania pracownicze skoro każdy musi pracować na sklepie i na magazynie. Niższych niż 3 m nie widziałem.
    • czlowiek.epoki Nowy zawód: multiskiler. Księgowi na życzenie s... 03.09.10, 07:38
      "Organizacje pracodawców odpowiadają: jest wolny rynek. Pracodawca ma prawo
      decydować, jak ludzie będą pracować. - Nie widzę nic złego, że pani księgowa
      staje za ladą. W interesie ekonomicznym pracodawcy jest pewna elastyczność.
      Można powiedzieć, że pracodawca jeszcze na tym traci. Bo gdy księgowa wykonuje
      pracę kasjerki, to nadal dostaje pensję księgowej - mówi Jeremi Mordasewicz z
      PKPP Lewiatan. "

      no coz, jesli pan ekspert z konfederacji pracodawcow jest takim cymbalem, z
      zerowym pojeciem o jakiejolwiek organizacji pracy, to trudno sie spodziewac
      cudow po zrzeszonych w tej konfederacji pracodawcach. czy pan Mordasewicz nie
      byl czasem pierwowzorem szwagra Wieska w "Pieniadze to nie wszystko"? wot,
      polski biznesmen: nie musi miec pomyslow, wiedzy i talentu, za to musi miec
      znajomego gdzie trzeba, dajmy na to tam, gdzie przyznaja koncesje, i musi
      umiec glosno drzec morde, ze "podatki i koszta pracy". smutne to dosyc.
    • sarton Nowy zawód: multiskiler. Księgowi na życzenie s... 03.09.10, 07:42
      ja tam nie wiem w czym problem ? jeśli to jest wpisane w umowę ? jak upodlaniem może być praca na kasie skoro tam też często pracują osoby z wyższym wykształceniem ? jeśli pracownicy mają wyjaśnione dlaczego - bufor to .... albo przyjąć to do wiadomości i cieszyć się że firma zatrudnia mniejszą ilość pracowników, albo, co chyba jest naturalne , zmienić pracę na inną
      • Gość: freeman00 Re: Nowy zawód: multiskiler. Księgowi na życzenie IP: *.rzeszow.vectranet.pl 03.09.10, 09:11
        "jak upodlaniem może być praca na kasie skoro tam też często pracują osoby z
        wyższym wykształceniem ? "
        Praca na kasie nie jest upodleniem. Żadna praca nie hańbi, ale tu chodzi o to że
        pracodawca zatrudnia Cię na stanowisku specjalisty, a ty połowę czasu myjesz
        podłogę.za te same pieniądze oczywiście.
        Może Ty tak, ale ja się na to nigdy bym nie zgodził. I nie mówię o pojedynczych
        przypadkach bo w małych firmach zdarza się że specjaliści, kierownicy malują
        ściany w firmie jak jest remont lub pomagają rozładować towar czy cokolwiek
        innego. Sam brałem udział w przeprowadzce firmy w której pracuję, nosiłem i
        skręcałem nowe meble razem z moimi kolegami i koleżankami z pracy. Ale to są
        przypadki sporadyczne i nie powinny być regułą.
        Szanujcie się. Pozdrawiam.
      • valana Re: Nowy zawód: multiskiler. Księgowi na życzenie 03.09.10, 09:39
        sarton napisał:

        > ja tam nie wiem w czym problem ? jeśli to jest wpisane w umowę ? jak upodlaniem
        > może być praca na kasie skoro tam też często pracują osoby z wyższym wykształc
        > eniem ? jeśli pracownicy mają wyjaśnione dlaczego - bufor to .... albo przyjąć
        > to do wiadomości i cieszyć się że firma zatrudnia mniejszą ilość pracowników,
        > albo, co chyba jest naturalne , zmienić pracę na inną

        Ano właśnie. Tego zabrakło w tekście. jeżeli umowa o pracę obejmuje tego rodzaju
        zajęcia, została zawarta dobrowolnie, to gdzie tu problem? Najwyżej trzeba się
        było na to nie godzić i po sprawie.
        Co innego, gdyby księgowych, zatrudnionych jako księgowi i tylko jako księgowi
        kierowano nagle do prac innego rodzaju. Nie jest to wprawdzie żadna hańba,
        pracować na kasie, jednak może potencjalnie prowadzić do różnych problemów- w
        końcu prestiż kasjerki jest znacznie niższy niż, powiedzmy, księgowej. A jak
        jeszcze natrafi się na kogoś, kto od nas wie, że pracujemy w zupełnie innej
        roli, to możemy wyjść na kłamcę- i to tandetnego.

        • valana Re: Nowy zawód: multiskiler. Księgowi na życzenie 03.09.10, 09:46
          valana napisał:
          > Ano właśnie. Tego zabrakło w tekście. jeżeli umowa o pracę obejmuje tego rodzaj
          > u
          > zajęcia, została zawarta dobrowolnie, to gdzie tu problem? Najwyżej trzeba się
          > było na to nie godzić i po sprawie.
          > Co innego, gdyby księgowych, zatrudnionych jako księgowi i tylko jako księgowi
          > kierowano nagle do prac innego rodzaju. Nie jest to wprawdzie żadna hańba,
          > pracować na kasie, jednak może potencjalnie prowadzić do różnych problemów- w
          > końcu prestiż kasjerki jest znacznie niższy niż, powiedzmy, księgowej. A jak
          > jeszcze natrafi się na kogoś, kto od nas wie, że pracujemy w zupełnie innej
          > roli, to możemy wyjść na kłamcę- i to tandetnego.

          A nie, przepraszam, jednak jest. Nie doczytałem. Nie ma więc problemu, skoro
          takie obowiązki wynikają wprost z umowy o pracę. Trzeba było jej w takim
          kształcie nie podpisywać, albo doprecyzować, albo jak najszybciej ją
          wypowiedzieć i szukać czegoś innego.
    • Gość: maja Re: Nowy zawód: multiskiler. Księgowi na życzenie IP: 212.182.83.* 03.09.10, 07:44
      Potwierdzam pracowałam w tesco i takie są praktyki, byłam kierownikiem działu personalnego i
      wytrzymałam pół roku zadając sobie pytanie co ja tu robię?z jednej strony wymaga się eleganckiego
      ubrania a z drugiej rozładowywania palet zakurzonego, często brudnego towaru z magazynu.
      O kasie nie wspomnę..nazywa się to wszystko "multiskilling"...dobrą filozofię można dorobić do
      każdej głupoty. odeszłam z tej firmy i ani przez minutę nie żałowałam decyzji..
    • Gość: brawo Nowy zawód: multiskiler. Księgowi na życzenie s... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.10, 07:47
      oburzeni niech wiec kupuja tam gdzie bedzie DROZEJ. przeciez takie praktyki
      sklep stosuje w jednym celu - zeby wygrac z konkurencja, a obnizanie kosztow
      to jedna z wazniejszych metod tejze walki, szczegolnie w takim spoleczenstwie
      'na dorobku' jak polacy, gdzie cena nadal decyduje w olbrzymiej ilosci wypadkow.

      i mala ciekawosktka - lata temu zarzad Southern Airlines namowil pilotow i
      stewardesy, zeby po zakonczonym locie sami ogarneli samolot - zabrali ze soba
      na lotnisko woreczki na smieci, przelecieli odkurzaczem po kabinie. Obcielo to
      nie tylko koszty wynajecia ekipi sprzatajacej, ale tez skrocilo czas
      oczekiwania na kolejny lot. SA umocnilo sie dzieki temu na rynku i odnioslo
      niemaly sukces.

      Gdyby tylko ktos sie zajaknal, ze to ponizanie pracownika, ze kwalifikacje, ze
      tamto i owamto, to byloby gowno a nie sukces, i linie moglyby splajtowac jak
      wiele innych w tamtym czasie.

      22. postulat - kazdy kto ma mature, a juz nie daj Boze wyzsze studia, jest
      panem i wladca i korona mu z glowy spadnie, gdy zrobi to czego firma oczekuje.
      i na dodatek mu za to zaplaci. tozto skandal!
      • Gość: all Dyrektorzy na paleciaki!!!!!!! IP: *.chello.pl 03.09.10, 08:01
        Pewnie, że dyr lub kier może wykonywać pracę przy rozładunku lub układaniu towaru na półkach -
        tylko po co ? Czy ma to sens ekonomiczny dla zatradniającej go firmy? Rozumiem, ze dyr ma
        stawkę za godzinę np. 5x wyższą od pracownika fizycznego, więc rozładunek palety kosztuje
        pracodawcę 5x wiecej niż zapłaciłby fizycznemu, przy założeniu, ze pracę obaj wykonaja w tym
        samym tempie.
        • Gość: bank opłaca się IP: 91.208.150.* 03.09.10, 08:16
          przyjmując nawet że dyr ma 5x stawka - to w dalszym ciągu dla firmy jest to 5x a nie 6x - bo nie
          potrzeba nowego pracownika - widocznie w tesco nie mają takiego obłożenia na
          stanowiskach "biurowych" i można ich czasowo skierować na inne odcinki - to chyba taniej niż na
          ten sam czas kogos nowego zatrudnić?
            • Gość: wpk Re: opłaca się IP: *.acn.waw.pl 03.09.10, 09:54
              Mało wiesz. Wiele stanowisk biurowych jest mocno obłożonych pracą przez kilka dni w miesiącu z
              natury samej pracy (np. w dziale personalnym są to często pierwsze i ostatnie dni miesiąca) a w
              pozostałe dni ma luzy, ale firma musi mieć tyle etatów żeby zapewnić działanie w te najgorsze dni. Nie
              da się sensownie zatrudnić HRa na od 25 do 4 następnego miesiąca i za miesiąc znów. Więc te
              "przerosty" są całkiem naturalne i nie ma powodu żeby nie wykorzystać czasu tych osób gdy mają
              luźniej do innych zadań.

              A jak ktoś uważa taką pracę za poniżającą to niech weźmie coś ciężkiego i walnie się tym w głupi łeb.
              • Gość: gość Re: opłaca się IP: 212.160.172.* 03.09.10, 10:19
                Dokładnie
                Pracodawca płaci stałą pensję a nie za dni pracy. A w tym wypadku efektywniej wykorzysta
                pracownika i nie zatrudni dodatkowych osób. A swoją drogą jakoś nie wierzę w to że jakikolwiek
                dyrektor Tesco siadł kiedykolwiek na kasie i obsługiwał klientów :)
              • Gość: ally Re: opłaca się IP: 91.193.160.* 03.09.10, 12:46
                > Mało wiesz. Wiele stanowisk biurowych jest mocno obłożonych pracą przez kilka d
                > ni w miesiącu z
                > natury samej pracy (np. w dziale personalnym są to często pierwsze i ostatnie d
                > ni miesiąca) a w
                > pozostałe dni ma luzy, ale firma musi mieć tyle etatów żeby zapewnić działanie
                > w te najgorsze dni. Nie
                > da się sensownie zatrudnić HRa na od 25 do 4 następnego miesiąca i za miesiąc z
                > nów. Więc te
                > "przerosty" są całkiem naturalne i nie ma powodu żeby nie wykorzystać czasu tyc
                > h osób gdy mają
                > luźniej do innych zadań.

                taaa, i oczywiście luzy w kadrach panują akurat wtedy, gdy jest tłum klientów,
                wyjątkowo brudna podłoga albo towar do rozładunku ;-) przypuszczam, że wygląda
                to raczej tak, że księgowe odrywane są od pracy nad rozliczeniami. to na pewno
                bardzo podnosi efektywność ich pracy ;-)
      • mojaholandia.nl Re: Nowy zawód: multiskiler. Księgowi na życzenie 03.09.10, 09:36
        W Holandii (mieszkam 8 lat) nie ma hipermarketów, są nieduże sklepy spożywcze
        ceny wyższe niż w Polsce co najwyżej 10-30% nie wspominając o sklepach
        odzieżowych ceny te same czasem taniej. Ludzie tam pracujący zarabiają 4-5 razy
        więcej niż na analogicznym stanowisku w Polsce. Jak to się dzieje? Pominę fakt
        Polskiej pazerności "właścicieli", to jest tez wynik braku dobrej organizacji
        pracy. Szukać oszczędności w ten sposób oznacza brak kreatywności kierowników
        tych hal spożywczych. Na zachód od Odry nikt by nie ważył się pracownika z biura
        wstawić na produkcje czy w tym przypadku na hale. Tam wykształcenie jest cenne.
        Oczywiście można dyskutować jakiej jakości jest wykształcenie jest w Polsce, ale
        nie powinno być mimo wszystko zezwolenia na takie praktyki, chyba ,ze Panie
        podpisały aneks do umowy - tzn. nie szanują się, ich problem - trzeba im odebrać
        to wykształcenie natychmiast. Z powodu braku zrozumienia tekstu.
    • marcin.pliszczynski.1 Nowy zawód: multiskiler. Księgowi na życzenie s... 03.09.10, 07:59
      Pan Mordasewicz mnie zadziwia: najpierw teksty o niemoralności studiów
      bezpłatnych dziennych, potem wymysły zabrania rent wdowom górniczym. Ten pan
      myśli tylko o pieniądzach a ludzie są dla nie go nieważni. Proponuję żeby sam
      się przeniósł na tydzień/ miesiąc na stanowisko konserwatora w Lewiatanie,
      względnie sprzątaczki albo w ogóle niech Lewiatan podpisze umowę z zakładem
      oczyszczania miasta i wyśle pana Mordasewicza do sprzątania ulic.

      P.S. Podkreślam swój szacunek dla ludzi będących konserwatorami, sprzątaczkami
      czy wywożącymi śmieci. Uważam że wykonują ciężką, niewdzięczną pracę za
      kiepskie pieniądze. Szanuję też księgowych/księgowe i wszelkiej administracji.