Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia

30.03.04, 10:48
Nie da sie przełożyć wzrostu gospodarczego na spadek bezrobocia! Wzrost
gospodarczy jest wynikiem wiekszej WYDAJNOSCI pracy, a nie jej INTENSYWNOSCI!
Ta sama liczba robotnikow, a nwet mniejsza, dzieki pracooszczednemu ze swej
natury postepowi technologicznemu jest w stanie wyprodukowac wiecej, lepiej i
taniej. Stad obecnie w dobie automatyzacji, robotyzacji i komputeryzacji
wzrost gospodarczy oznacza, paradoksalnie, wyzsze bezrobocie, bo jest
osiagany poprzez ELIMINACJE pracy ludzkiej, ktora nie wytrzymuje po prostu
konkurencji z praca skomputeryzownaych robotow czy w pelni zautomatyzowanych
nowoczesnych linii technologicznych...
Wzrost gospodarczy jest wynikiem wiekszej WYDAJNOSCI pracy, a nie jej
INTENSYWNOSCI! Ta sama liczba robotnikow, a nwet mniejsza, dzieki
pracooszczednemu ze swej natury postepowi technologicznemu jest w stanie
wyprodukowac wiecej, lepiej i taniej. Stad obecnie w dobie automatyzacji,
robotyzacji i komputeryzacji wzrost gospodarczy oznacza, paradoksalnie,
wyzsze bezrobocie, bo jest osiagany poprzez ELIMINACJE pracy ludzkiej, ktora
nie wytrzymuje po prostu konkurencji z praca skomputeryzownaych robotow czy
w pelni zautomatyzowanych nowoczesnych linii technologicznych... To smutna
prawda!
    • szalbierz Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia 30.03.04, 11:00
      Intensywność pomyliła ci się z ekstensywnością chyba.

      A jakie konkluzje? Znowu, jak kiedyś w Anglii z łomem na maszyny?
      • Gość: Economist Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.wsiz.rzeszow.pl / *.wsiz.rzeszow.pl 30.03.04, 11:58
        szalbierz napisał: Intensywność pomyliła ci się z ekstensywnością chyba. A
        jakie konkluzje? Znowu, jak kiedyś w Anglii z łomem na maszyny?

        - Mylisz ekstensywny i intesywny wzrost gospodarczy z intensywnoscia pracy,
        mylona czesto z jej wydajnoscia. A konkluzja jet taka, ze zamiast niszczyc
        maszyny, ktore daja nam potencjalny dobrobyt, powinnismy wymyslic system, ktory
        by sprawiedliwiej dzielil te maszynowe wyroby i ktory by podzielil istniejace
        jeszcze miejsca pracy miedzy tych, co by chcieli pracowac i maja ku temu
        odpowiednie kwalifikacje albo potencjal do ich uzyskania. I oczywiste jest, ze
        wspolczesny kapitalizm nie jest tym systemem, i ze nie byl nim tez tzw. realny
        socjalizm. Miejmy wiec odwage szuklac nowych, lepszych rozwiazan!
        Pozdr.

        • Gość: pawel-l Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.com.pl 30.03.04, 12:34
          Czy obciążenie pracy 85% podatkami ma wpływ na ilość pracy ?
          Czy rozdawanie wieloletnich zasiłków dla bezrobotnych ma wpływ na pracę ?
          Czy zawyżanie pensji przez coraz większy sektor rządowy ma wpływ na ilość
          miejsc pracy ?
          Czy brak inwestycji ze względu na biurokratyczną mitręgę i podatki ma wpływ na
          ilość pracy ?
          Czy to że Japończycy i Amerykanie pracują o 30% więcej czasu zwiększa ilość
          miejsc pracy czy zmniejsza ?
          Czy to że Chińczycy mimo niskich pensji oszczędzają 20% swoich dochodów
          powoduje że ilość miejsc pracy rośnie czy maleje ?
          Odpowiedzcie sobie na te pytania moi mili socjaliści.
          • Gość: CGN Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: 217.98.60.* 30.03.04, 14:29
            pawel-l napisał(a): Czy obciążenie pracy 85% podatkami ma wpływ na ilość pracy ?
            - W USA tez sa podobne podatki: dodaj federalny, stanowy, lokalny (municypalny)
            i od sprzedazy, a wyjdzie ci podobna suma, szczegolnie jak uwzglednisz de facto
            obowiazkowe skladki na ubezpieczenie zdrowotne...

            Czy rozdawanie wieloletnich zasiłków dla bezrobotnych ma wpływ na pracę ?
            - Jak nie ma pracy, to nie ma innego wyjscia...

            Czy zawyżanie pensji przez coraz większy sektor rządowy ma wpływ na ilość
            miejsc pracy ?
            - Tu zgoda: nalezy skasowac stanowisko premiera i polaczyc je ze stanowiskiem
            prezydenta (executive president), skasowac senat itp.

            Czy brak inwestycji ze względu na biurokratyczną mitręgę i podatki ma wpływ na
            ilość pracy ?
            - Biurokracja nie ma tu nic do rzeczy, bo firmy wielkosci Hyundai daja lapowki
            na poziomie rzadu, wiec maja tzw. zielone swiatlo...

            Czy to że Japończycy i Amerykanie pracują o 30% więcej czasu zwiększa ilość
            miejsc pracy czy zmniejsza ?
            - Zmniejsza! Zobacz wyliczenia o ile by zmalalo bezrobocie w Japonii, gdyby
            Japonczycy brali wiecej urlopow!

            Czy to że Chińczycy mimo niskich pensji oszczędzają 20% swoich dochodów
            powoduje że ilość miejsc pracy rośnie czy maleje ?
            - Chiny to inny system, i wiekszosc z nich ma za male dochody aby cokolwiek
            oszczedzic!
            • Gość: pawel-l Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.com.pl 31.03.04, 08:01
              Gość portalu: CGN napisał(a):

              > - W USA tez sa podobne podatki: dodaj federalny, stanowy, lokalny
              (municypalny)> > i od sprzedazy, a wyjdzie ci podobna suma, szczegolnie jak
              uwzglednisz de facto> obowiazkowe skladki na ubezpieczenie zdrowotne...

              Stary co ty opowiadasz ? W USa nie ma podatku od sprzedaży, jedyna kara za
              pracę to podatek dochodowy od 10-40% a nie 85%. Poza tym progi dużo wyższe
              Porównaj jeszcze jakość usług za dobrowolne ubezpieczenia zdrowotne

              > Czy rozdawanie wieloletnich zasiłków dla bezrobotnych ma wpływ na pracę ?
              > - Jak nie ma pracy, to nie ma innego wyjscia...

              Jak rozdaje się zasiłki to nie ma inwestycji i motywacji do pracy i bezrobocie
              rośnie. Niemcy klasyczny przykład

              > - Biurokracja nie ma tu nic do rzeczy, bo firmy wielkosci Hyundai daja
              lapowki na poziomie rzadu, wiec maja tzw. zielone swiatlo...

              Hyundai miał zatrudnić 600 osób więc o czym my tu mówimy

              > - Zmniejsza! Zobacz wyliczenia o ile by zmalalo bezrobocie w Japonii, gdyby
              > Japonczycy brali wiecej urlopow!

              Bezrobocie w Japonii to 3.6%. W czasach kiedy się szybko rozwijali dwa miejsca
              pracy czekały na 1 chętnego.

              > - Chiny to inny system, i wiekszosc z nich ma za male dochody aby cokolwiek
              > oszczedzic!

              Nie wiesz co piszesz. Niektórzy analitycy podają nawet 40% jako stopę
              oszczędności. W Chinach wzrost +10% PKB trwa od 20 lat.
              Co roku 20mln ludzi przenosi się ze wsi do miast
              Poczytaj:
              www.2000wave.com/article.asp?id=mwo032704
              • keinstein państwo, praca, bogactwo 31.03.04, 08:23
                Wtrącę się może. Zarówno systen podatkowy USA, jak i UE,
                opodatkowują majątki, dochody i konsumpcję. Do tego dochodzi
                wiele obowiązkowych obciążeń, niekoniecznie docierających
                do budżetu, jak np. szkolenia BHP czy obowiązkowe zakupy
                druków, fartuchów i czegoś tam jeszcze. Łączne opodatkowanie
                dochodów z pracy, rozumiane jako zmniejszenie siły nabywczej
                pracownika przez system, jest podobne tu i tam - wynosi
                około 75-85%. Weźmy średnią wartość 80%. Znaczy to tyle,
                że sprzątaczka musi posprzątać 5 izb, aby ją było stać
                na zakup usługi posprzątania jednej. Ekonomiści i politycy
                powtarzają za Keynesem, że to nie zubożenie, tylko redystrybucja
                pieniędzy do urzędników, księgowych itp. I to jest prawda,
                Każdy pieniądz musi trafić do ludzi, bo tylko ludzie go
                mogą honorować. Ale trzeba odróżniać żywicieli od pasożytów,
                w przeciwnym wypadku niesposób przewidzieć granic bezpieczeńśtwa
                i łatwo doprowadzić do katastrofy.

                Na marginesie, zwróćcie uwagę na niską użyteczność rachunków
                publicznych do oceny zamożności. Kiedy władza stawia znak
                objazdu wydłużający drogę miliona samochodów o 2 km,
                to zmusza milion osób do bezproduktywnego wydania powiedzmy
                miliona złotych. Jak to widać w rachunkach publicznych?
                Ano tak, że PKB wzrasta o wartość dodaną, która na tej
                bezproduktywnej konsumpcji osiągnęła rafineria.

                Drugi ważny aspekt, na który trzeba zwrócić uwagę
                w takich dyskusjach, to sprzeczność współczesnego
                modelu gospodarki z teorią wartości Smitha, a za nim
                w zasadzie wszystkich współczesnych ekonomistów i polityków
                wywodzących wartość dóbr ze zakumulowanej w nich pracy.
                Po pierwsze, ludzie mogą dziś znacznie więcej wytworzyć
                niż są w stanie skonsumować, a więc praca i konsumpcja
                muszą przestawać być ekwiwalentne. Po drugie, coraz
                większy udział w cenach mają koszty finansowe i licencyjne,
                w żadnym lub niewielkim stopniu wyrażające czyjąkolwiek
                pracę.

                Tyle na razie. Pozdrawiam wszystkich.
                • reichman Re: państwo, praca, bogactwo 05.04.04, 10:01
                  keinstein napisał:
                  Wtrącę się może. Zarówno systen podatkowy USA, jak i UE,
                  opodatkowują majątki, dochody i konsumpcję. Do tego dochodzi
                  wiele obowiązkowych obciążeń, niekoniecznie docierających
                  do budżetu, jak np. szkolenia BHP czy obowiązkowe zakupy
                  druków, fartuchów i czegoś tam jeszcze. Łączne opodatkowanie
                  dochodów z pracy, rozumiane jako zmniejszenie siły nabywczej
                  pracownika przez system, jest podobne tu i tam - wynosi
                  około 75-85%. Weźmy średnią wartość 80%. Znaczy to tyle,
                  że sprzątaczka musi posprzątać 5 izb, aby ją było stać
                  na zakup usługi posprzątania jednej. Ekonomiści i politycy
                  powtarzają za Keynesem, że to nie zubożenie, tylko redystrybucja
                  pieniędzy do urzędników, księgowych itp. I to jest prawda,
                  Każdy pieniądz musi trafić do ludzi, bo tylko ludzie go
                  mogą honorować. Ale trzeba odróżniać żywicieli od pasożytów,
                  w przeciwnym wypadku niesposób przewidzieć granic bezpieczeńśtwa
                  i łatwo doprowadzić do katastrofy.
                  - Dotad sie zgadzam prawie w 100%!

                  Na marginesie, zwróćcie uwagę na niską użyteczność rachunków
                  publicznych do oceny zamożności. Kiedy władza stawia znak
                  objazdu wydłużający drogę miliona samochodów o 2 km,
                  to zmusza milion osób do bezproduktywnego wydania powiedzmy
                  miliona złotych. Jak to widać w rachunkach publicznych?
                  Ano tak, że PKB wzrasta o wartość dodaną, która na tej
                  bezproduktywnej konsumpcji osiągnęła rafineria.
                  - racja! bowiem PKB to miara aktywnosci rynku, a nie gospodarki. Stad te
                  fikcje, ze roczny PKB per capita w takiej np. Etiopii jest taki, ze amerykanin
                  by dnia (tygodnia?) na nim nie przezyl. Po prostu w Etiopii wiekszosc produkcji
                  i uslug nie przechodzi przez rynek, wiec nie jest uwzgledniane w PKB...

                  Drugi ważny aspekt, na który trzeba zwrócić uwagę w takich dyskusjach, to
                  sprzeczność współczesnego modelu gospodarki z teorią wartości Smitha, a za nim
                  w zasadzie wszystkich współczesnych ekonomistów i polityków
                  wywodzących wartość dóbr ze zakumulowanej w nich pracy.
                  - tez racja! :)

                  Po pierwsze, ludzie mogą dziś znacznie więcej wytworzyć
                  niż są w stanie skonsumować, a więc praca i konsumpcja
                  muszą przestawać być ekwiwalentne. Po drugie, coraz
                  większy udział w cenach mają koszty finansowe i licencyjne,
                  w żadnym lub niewielkim stopniu wyrażające czyjąkolwiek
                  pracę.
                  - tez racja! :)

                  Tyle na razie. Pozdrawiam wszystkich.
                  - I ja tez! dziekuje za ciekawe glosy w dyskusji. Zajmuje sie filozoficznymi
                  podstawami ekonomii, stad glosy w dyskusji podobne do powyzszego sa dla mnie b.
                  cenne!
                  • keinstein Re: państwo, praca, bogactwo 06.04.04, 19:14
                    reichman napisał:
                    dziekuje za ciekawe glosy w dyskusji. Zajmuje sie filozoficznymi
                    podstawami ekonomii, stad glosy w dyskusji podobne do powyzszego
                    sa dla mnie b. cenne!

                    Fajnie. Ale to, co piszę, to tylko jakieś zwiastuny,
                    że kończy się dotychczasowy model ekonomii, a zbliża się inny.
                    Jaki inny? Nie wiem. Wiem za to, że prawie zawsze w okresie
                    przejściowym magów ekonomii zastępują zbrojni.
                    Życzę udanego filozofowania.
              • reichman Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia 05.04.04, 10:08
                Gość portalu: CGN napisał(a): W USA tez sa podobne podatki: dodaj federalny,
                stanowy, lokalny (municypalny) i od sprzedazy, a wyjdzie ci podobna suma,
                szczegolnie jak uwzglednisz de facto obowiazkowe skladki na ubezpieczenie
                zdrowotne...
                - Stary co ty opowiadasz ? W USa nie ma podatku od sprzedaży, jedyna kara za
                pracę to podatek dochodowy od 10-40% a nie 85%. Poza tym progi dużo wyższe
                = Nie ma? To jaki podatek wybijaja kasy np. w Mc Donalds? Widac, ze tam nigdy
                nie byles... :(

                Porównaj jeszcze jakość usług za dobrowolne ubezpieczenia zdrowotne
                - W USA sa one czesto b.marne, gorsze niz z Medicare w Australii...'

                Czy rozdawanie wieloletnich zasiłków dla bezrobotnych ma wpływ na pracę ?
                - Jak nie ma pracy, to nie ma innego wyjscia...
                Jak rozdaje się zasiłki to nie ma inwestycji i motywacji do pracy i bezrobocie
                rośnie. Niemcy klasyczny przykład
                - Zgoda, ale co robic, jak pracy nie ma? jak jest, to zasilki sa zlem, ale jak
                jej nie ma?

                - Biurokracja nie ma tu nic do rzeczy, bo firmy wielkosci Hyundai daja
                lapowki na poziomie rzadu, wiec maja tzw. zielone swiatlo...

                Hyundai miał zatrudnić 600 osób więc o czym my tu mówimy
                - Co to jest 600 osob w PL... :(

                - Zmniejsza! Zobacz wyliczenia o ile by zmalalo bezrobocie w Japonii, gdyby
                Japonczycy brali wiecej urlopow!

                Bezrobocie w Japonii to 3.6%. W czasach kiedy się szybko rozwijali dwa miejsca
                pracy czekały na 1 chętnego.
                - To bylo dawno temu...:(

                - Chiny to inny system, i wiekszosc z nich ma za male dochody aby cokolwiek
                oszczedzic!

                Nie wiesz co piszesz. Niektórzy analitycy podają nawet 40% jako stopę
                oszczędności. W Chinach wzrost +10% PKB trwa od 20 lat.
                - Ale ludzie zarabiaja tam wciaz b. malo! Swoaja droga, to Chiny a nie USA
                powinny byc studiowane prze Messr balcerowicz, belka & hausner...

                Co roku 20mln ludzi przenosi się ze wsi do miast Poczytaj:
                href="www.2000wave.com/article.asp?id=mwo032704
                - Nie watpie! :)
        • szalbierz Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia 30.03.04, 15:27
          Gość portalu: Economist napisał(a):

          > A konkluzja jet taka, ze zamiast niszczyc
          > maszyny, ktore daja nam potencjalny dobrobyt, powinnismy wymyslic system,
          ktory
          >
          > by sprawiedliwiej dzielil te maszynowe wyroby

          Co to znaczy sprawiedliwiej? Każdemu po równo?

          > i ktory by podzielil istniejace
          > jeszcze miejsca pracy miedzy tych, co by chcieli pracowac i maja ku temu
          > odpowiednie kwalifikacje albo potencjal do ich uzyskania.

          W zasadzie to dobra myśl, tylko że niekoniecznie dla ludzi. Komunizm już
          przerabialiśmy.

          > I oczywiste jest, ze
          > wspolczesny kapitalizm nie jest tym systemem, i ze nie byl nim tez tzw.
          realny
          > socjalizm. Miejmy wiec odwage szuklac nowych, lepszych rozwiazan!
          > Pozdr.
          >
          No to powodzenia!
          • reichman Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia 30.03.04, 17:13
            Economist: A konkluzja jet taka, ze zamiast niszczyc maszyny, ktore daja nam
            potencjalny dobrobyt, powinnismy wymyslic system, ktory by sprawiedliwiej
            dzielil te maszynowe wyroby
            szalbierz: Co to znaczy sprawiedliwiej? Każdemu po równo?
            - Nie, ale tak, aby nie bylo glodnych i bezdomnych w kraju, gdzie inni
            mieszkaja w palacach i jezdza luxusowymi limuzynami...

            - i ktory by podzielil istniejace jeszcze miejsca pracy miedzy tych, co by
            chcieli pracowac i maja ku temu odpowiednie kwalifikacje albo potencjal do ich
            uzyskania.

            W zasadzie to dobra myśl, tylko że niekoniecznie dla ludzi. Komunizm już
            przerabialiśmy.
            - Zgoda, ja wcale nie chce powrotu do rzadu kompartii. Ale nie myl tzw.
            koszarowego socjalizmu z PRLu z komunizmem, ktorego jeszcze nikt na oczy nie
            ogladal...

            - I oczywiste jest, ze wspolczesny kapitalizm nie jest tym systemem, i ze nie
            byl nim tez tzw. realny socjalizm. Miejmy wiec odwage szukac nowych, lepszych
            rozwiazan!

            No to powodzenia!
            - Dziekuje i zachecam tez do poszukiwan! "Szukajcie a znajdziecie"! ;)
        • Gość: gg Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.crowley.pl 18.05.04, 17:01
          bedziesz odstrzeliwac co drugiego?
          Nic nowego pod sloncem...
        • Gość: Niko Re: Wzrost gospodarczy a bezrobocie-do Economisty IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 01.12.04, 23:56
          Do Economisty. I znow to samo w kolko Macieju "From each according to his
          ability to each according to his needs" czyli jak to w/g marksistowskiej
          moralnosci i etyki "Od jednego zgodnie z jego zdolnosciami (mozliwosciami) do
          drugiego zgodnie z jego potrzebami". I nie da sie to inaczej zrobic jak tylko
          za pomoca dyktaturki. Dzieki za taka powtorke z historii. Dziecko jak sie
          sparzy goracym zelazkiem to juz takiego bledu nie powtorzy swiadomie. A
          czlowiek bedzie powielal bledy z pokolenia na pokolenie i to im wiecej czasu
          spedzi na slawnych uniwersytetach tym bardziej popadnie w coraz to glebszy
          obled.
    • Gość: BRvUngern-Sternber Nie no bez przesady. IP: *.man.lodz.pl / *.man.lodz.pl 30.03.04, 15:30
      W zadnej dziedzinie nie udalo sie wyeliminowac czlowieka.Niestety jest to
      rozumowanie troche bledne.W normalnym kraju postep techniczny w zadnym razie
      nie prowadzi do bezrobocia.Przyklad?USA najbardziej nowoczesne technologie i
      najnizsze bezrobocie w skali swiata.Natomiast co innego jest gdy mamy taki kraj
      jak u nas.Wchodzi zagraniczny kapital i co robi?,,Inwestuje''.Czyli jak to
      mielismy z marketami 1 miejsce pracy w markecie likwiduje 10 miejsc
      pracy.Dlaczego?Poniewaz niszczy przedsiebiorczosc krajowa.Dlaczego markety nie
      szkodza tam?Bo tam markety napotykaja podobnie silne podmioty natomiast w
      Polsce napotykaja slabeuszy ktorych niszcza.Stad miedzy innymi bierze sie nedza
      i bezrobocie w krajach III swiata.Oczywiscie najwieksza wine ponosza rzady
      ktore wpuszczaja zagraniczny kapital.Bo jak z tego widac ,,inwestycje'' krajow
      rozwinietych w krajach biedniejszych sa szkodliwe.Niszcza przedsiebiorczosc i
      przynosza nedze i bezrobocie...
      • reichman Re: Nie no bez przesady. 30.03.04, 17:09
        Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):
        W zadnej dziedzinie nie udalo sie wyeliminowac czlowieka. Niestety jest to
        rozumowanie troche bledne. W normalnym kraju postep techniczny w zadnym razie
        nie prowadzi do bezrobocia. Przyklad? USA najbardziej nowoczesne technologie i
        najnizsze bezrobocie w skali swiata.
        Przesadzasz! Czlowiek zostal juz wyelminowany praktycznie z nowoczesnego
        przemyslu, prace tez stracily rzesze rachmistrzow i kasjerow bankowych. A
        przeciez komputeryzacja na dobre ruszykla dopiero po roku 1980 (PC).
        A w USA bezrobocie jest wyzsze nawet niz w Australii!
        Kraj 1980 1985 1990 1995 1999 2000 2001 2002 2003
        Austral 6.1 8.3 6.9 8.6 7.6 6.7 6.8 6.1 5.6
        Japonia 2.0 2.6 2.1 3.2 4.7 4.7 5.0 5.4 5.3
        Niemcy 3.2 9.3 7.2 10.1 8.8 7.9 7.9 8.6 10.6
        NRD 0.1 0.0 7.3 16.9 X X X X X
        RFN 3.8 9.3 5.1 8.3 X X X X X
        NZ 7.8 4.0 7.8 6.3 6.8 6.0 5.4 . 4.9.
        OECD . . 7.4 7.5 6.7 6.4 6.5 . .
        Polska 0.1 0.0 6.4 14.9 13.9 16.1 18.2 20.0 20.6
        UE . . 8.4 10.7 9.9 8.7 7.3 7.5 8,8
        UK 6.8 11.5 6.8 8.8 6.0 5.5 4.8 5.1 5.0
        USA 7.0 7.1 5.5 5.6 4.2 4.0 4.8 5.9 5.9

        Natomiast co innego jest gdy mamy taki kraj jak u nas. Wchodzi zagraniczny
        kapital i co robi?,,Inwestuje''.Czyli jak to mielismy z marketami 1 miejsce
        pracy w markecie likwiduje 10 miejsc pracy.Dlaczego?Poniewaz niszczy
        przedsiebiorczosc krajowa.Dlaczego markety nie szkodza tam?Bo tam markety
        napotykaja podobnie silne podmioty natomiast w Polsce napotykaja slabeuszy
        ktorych niszcza.Stad miedzy innymi bierze sie nedza
        - Bzdura! Supermarkety ratuja polski przemysl i rolnictwo, bo one maja
        pieniadze i placa dostawcom, nie tak jak male sklepiki, co zadaja dostaw na
        kredyt...

        ...i bezrobocie w krajach III swiata.Oczywiscie najwieksza wine ponosza rzady
        ktore wpuszczaja zagraniczny kapital.Bo jak z tego widac ,,inwestycje'' krajow
        rozwinietych w krajach biedniejszych sa szkodliwe.Niszcza przedsiebiorczosc i
        przynosza nedze i bezrobocie...
        - ale bez tych inwestycji tez jest zle...

        • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Nie no bez przesady. IP: *.bg.am.lodz.pl 31.03.04, 16:46
          Niestety te tabele swiadcza o czyms przeciwnym.W USA bezrobocie jest zawsze
          prawie najnizsze a tylko w jednym roku jest wyzsze od Australii.Ale to nie sa
          wiarygodne dane.W USA rejestruje sie wszystkich.Natomiast inne kraje maja
          opracowane metody ukrywania bezrobotnych.A juz w Japonii to jest
          kabaret.Faktyczne dane sa takie ze w USA jest 6% bezrobotnych w Unii 15%W
          Japonii podobnie 15.W Australii tez powyzej 10% A w Polsce 34%.
          Markety placa...Oj przydalo by sie troche praktycznej wiedzy o marketach...
          Bez jakich inwestycji jest zle?Bez Hyundaia?Czy hipermarketow?A moze Daewoo?
          Zreszta nie mowilem bez inwestycji.Tylko bez ZAGRANICZNYCH jest lepiej...
          • Gość: Economist Re: Nie no bez przesady. IP: *.wsiz.rzeszow.pl / *.wsiz.rzeszow.pl 31.03.04, 18:09
            Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a): Niestety te tabele swiadcza o
            czyms przeciwnym.W USA bezrobocie jest zawsze prawie najnizsze a tylko w jednym
            roku jest wyzsze od Australii.
            - Ale nie od innycj krajow!

            Ale to nie sa wiarygodne dane.W USA rejestruje sie wszystkich.
            - NIE! Pisal o tym np. JK Galbraith i inni. Gdyby bezrobocie w USA bylo
            rzeczywiscie tak niskie, to by na granicy witali tam Polakow z kwiatami, a nie
            kajdankami...

            Natomiast inne kraje maja opracowane metody ukrywania bezrobotnych.A juz w
            Japonii to jest kabaret.Faktyczne dane sa takie ze w USA jest 6% bezrobotnych w
            Unii 15%W Japonii podobnie 15.W Australii tez powyzej 10% A w Polsce 34%.
            - W USA jest tez dobrze ponad 10%...

            Markety placa...Oj przydalo by sie troche praktycznej wiedzy o marketach...
            - Placa, bo maja $$$ w odroznieniu od wlascicieli malych sklepikow, ktorzy
            ledwo wiaza koniec z koncem...

            Bez jakich inwestycji jest zle?Bez Hyundaia?Czy hipermarketow?A moze Daewoo?
            Zreszta nie mowilem bez inwestycji.Tylko bez ZAGRANICZNYCH jest lepiej...
            - Tu ZGODA! :) Ale pamietaj, ze inwestycje to wieksze berobocie, bo inwestuje
            sie teraz w nowoczesne, wydajne technologie, a te sa z natury rzeczy
            pracooszczedne, a wiec PARADOKS: wiekszy popyt-> wiecej inwestycji-> wieksza
            produkcja i wydajnosc pracy rosnaca szybciej niz produkcja -> mniejsze
            zatrudnienie, bo stare pracochlonne technologie zaostaja zastapione nowymi,
            pracooszczednymi!
            • Gość: Economist Nowe inwestycje to wieksze bezrobocie! IP: *.wsiz.rzeszow.pl / *.wsiz.rzeszow.pl 31.03.04, 18:11
              Nowe inwestycje to wieksze berobocie, bo inwestuje sie teraz w nowoczesne,
              wydajne technologie, a te sa z natury rzeczy pracooszczedne, a wiec PARADOKS:
              wiekszy popyt-> wiecej inwestycji-> wieksza produkcja i wydajnosc pracy rosnaca
              jednak szybciej niz produkcja -> mniejsze zatrudnienie, bo stare pracochlonne
              technologie zostaja zastapione nowymi, pracooszczednymi!
              • Gość: pawel-l Re: Nowe inwestycje to wieksze bezrobocie! IP: *.com.pl 01.04.04, 07:47
                Gość portalu: Economist napisał(a):

                > Nowe inwestycje to wieksze berobocie, bo inwestuje sie teraz w nowoczesne,
                > wydajne technologie, a te sa z natury rzeczy pracooszczedne, a wiec PARADOKS:
                > wiekszy popyt-> wiecej inwestycji-> wieksza produkcja i wydajnosc pracy r
                > osnaca
                > jednak szybciej niz produkcja -> mniejsze zatrudnienie, bo stare pracochlonn
                > e
                > technologie zostaja zastapione nowymi, pracooszczednymi!

                I tak jest od200 lat od początku kapitalizmu.
                Problem jest w równowadze między kosztami pracy a kosztem instalacji nowych
                maszyn.
                Na wolnym rynku koszty te kształtują się tak że większość znajduje
                zatrudnienie. W socjalizmie przy zawyżaniu kosztu pracy przez sektor rządowy,
                podatki, obowiązkowe ubezpieczenia i regulacje koszt pracy jest zbyt wysoki i
                rośnie bezrobocie.

                Poza tym bezrobocia nie ma w krajach które rozwijają się powyżej 4% PKB.
                Większość krajów zachodnich jest tak przeregulowana że nie ma szans na taki
                wzrost.
                • Gość: Economist Re: Nowe inwestycje to wieksze bezrobocie! IP: *.wsiz.rzeszow.pl / *.wsiz.rzeszow.pl 01.04.04, 15:49
                  Gość portalu: pawel-l napisał(a): I tak jest od200 lat od początku kapitalizmu.
                  - NIE! Obecnej drugiej rewolucji (post)przemyslowej nie mozesz porownac z
                  pierwsza, ktora mimo swej pracooszczednosci tworzyla nowe miejsca pracy -
                  zastepowano tylko prace fizyczna praca umyslowa. natomiast obecna zastepuje tez
                  prace umyslowa (komputery, takze np. w bankomatach)...

                  Problem jest w równowadze między kosztami pracy a kosztem instalacji nowych
                  maszyn.
                  - Skrajnie upraszczasz, jak kazdy ortodoksyjny ekonomista... :(

                  Na wolnym rynku koszty te kształtują się tak że większość znajduje
                  zatrudnienie. W socjalizmie przy zawyżaniu kosztu pracy przez sektor rządowy,
                  podatki, obowiązkowe ubezpieczenia i regulacje koszt pracy jest zbyt wysoki i
                  rośnie bezrobocie.
                  - BZDURA! jest wrecz odwrotnie! W socjalizmie nie bylo bezrobocia, a kapitalizm
                  nie moze sie obejsc bez tzw. rezerwowej armii pracy czyli bezrobotnych. Tyle,
                  ze ta armia nie moze przekraczac 10% zatrudnionych, bo inaczej zaczynaja sie
                  klopoty...

                  Poza tym bezrobocia nie ma w krajach które rozwijają się powyżej 4% PKB.
                  - Bzdura! Tak bylo moze dawniej, gdy wzrost gosdpodarczy byl pracochlonny, ale
                  nie dzis, gdy wszedzie gdzie jest kapitalizm jest bezrobocie. lepiej lub
                  gorzej ukrywane przez nieudolne na calym swiecie rzady...

                  Większość krajów zachodnich jest tak przeregulowana że nie ma szans na taki
                  wzrost.
                  - Regulacja to jedyna szansa: czy chcialbys np. zderegulowac ruch uliczny albo
                  kolejowy poprzez usuniecie przepisow go regulijacych? jak na liberala
                  przystalo, jestes 100% anarchista...

                  • pawel-l Re: Nowe inwestycje to wieksze bezrobocie! 02.04.04, 12:46
                    Gość portalu: Economist napisał(a):

                    > - NIE! Obecnej drugiej rewolucji (post)przemyslowej nie mozesz porownac z
                    > pierwsza, ktora mimo swej pracooszczednosci tworzyla nowe miejsca pracy -
                    > zastepowano tylko prace fizyczna praca umyslowa. natomiast obecna zastepuje
                    tez prace umyslowa (komputery, takze np. w bankomatach)...

                    Pomyśl przez chwilę jaka armia ludzi pracuje w przemyśle informatycznym. Ktoś
                    projektuje i składa komputery, pisze oprogramowanie, instaluje i konserwuje
                    bankomaty.A pomyśl o przemyśle rozrywkowym czy filmowym i muzycznym.
                    25% Amerykanów pracuje w zawodach których nazwy pojawiły się od 80r


                    > Problem jest w równowadze między kosztami pracy a kosztem instalacji nowych
                    > maszyn.
                    > - Skrajnie upraszczasz, jak kazdy ortodoksyjny ekonomista... :(

                    W ekonomii 2x2 to też 4. I nie ma co komplikować.

                    > - BZDURA! jest wrecz odwrotnie! W socjalizmie nie bylo bezrobocia, a
                    kapitalizm nie moze sie obejsc bez tzw. rezerwowej armii pracy czyli
                    bezrobotnych. Tyle, ze ta armia nie moze przekraczac 10% zatrudnionych, bo
                    inaczej zaczynaja sie klopoty...

                    Chodzi mi o socjalizm rozdający przywileje i zasiłki na prawo i lewo. Za
                    Gomułki był zamordyzm i celowo zaniżano koszty pracy aby wybudować NOwą Hutę
                    Pomyśl przez chwilę np o USA. Co roku kilkaset tys. ludzi emigrowało tam i nie
                    było problemu bezrobocia. Za Clintona powstało 10 mln. nowych miejsc pracy a w
                    Europie w tym czasie 0 (null)

                    > Poza tym bezrobocia nie ma w krajach które rozwijają się powyżej 4% PKB.
                    > - Bzdura! Tak bylo moze dawniej, gdy wzrost gosdpodarczy byl pracochlonny,
                    ale
                    > nie dzis, gdy wszedzie gdzie jest kapitalizm jest bezrobocie. lepiej lub
                    > gorzej ukrywane przez nieudolne na calym swiecie rzady...

                    Odróżnij kapitalizm od socjalizmu. Nawet w USA rząd przejmuje ok. 30% dochodów
                    Amerykanów, a FED (bank centralny) swoją polityką doprowadził do ogromnego
                    zadłużenia zarówno firm jak i konsumentów. A ty za chwilę powiesz że to wina
                    wolnego rynku.

                    > Większość krajów zachodnich jest tak przeregulowana że nie ma szans na taki
                    > wzrost.
                    > - Regulacja to jedyna szansa: czy chcialbys np. zderegulowac ruch uliczny
                    albo
                    > kolejowy poprzez usuniecie przepisow go regulijacych? jak na liberala
                    > przystalo, jestes 100% anarchista...

                    Regulacje w przemyśle farmaceutycznym spowodowały zastój w rozwoju nowych
                    produktów. Regulacje w energetyce doprowadziły do kryzysu w Kaliforni
                    Nie mówiąc o stagnacji w Europie.

                    Dawno przekroczyliśmy rozsądek w regulacjach. Spróbuj zarejestrować firmę w
                    Polsce, albo wybudować dom. Życzę wytwałości
                    • Gość: CGN Re: Nowe inwestycje to wieksze bezrobocie! IP: 213.199.197.* 04.04.04, 10:38
                      Gość portalu: Economist napisał(a):
                      - NIE! Obecnej drugiej rewolucji (post)przemyslowej nie mozesz porownac z
                      pierwsza, ktora mimo swej pracooszczednosci tworzyla nowe miejsca pracy -
                      zastepowano tylko prace fizyczna praca umyslowa. natomiast obecna zastepuje
                      tez prace umyslowa (komputery, takze np. w bankomatach)...

                      - Pomyśl przez chwilę jaka armia ludzi pracuje w przemyśle informatycznym. Ktoś
                      projektuje i składa komputery, pisze oprogramowanie, instaluje i konserwuje
                      bankomaty.A pomyśl o przemyśle rozrywkowym czy filmowym i muzycznym.
                      = Pracuje w nich coraz mniej ludzi. W USA i Australii jest mnostwo bezrobotnych
                      informatykow, bo nowe progranmy pisza sie juz niejako same, a nowe komputery
                      nie psuja sie tak czesto jak ODRY... A rozrywce tez praca jest nan ogol
                      doprywcza i malo platna. Zarabia tam tylko kilkaset gwiazd, reszta marnie
                      ciagnie...

                      - 25% Amerykanów pracuje w zawodach których nazwy pojawiły się od 80r
                      = Wymyslili nowe nazwy starych zawodow: zamiast sekretarki personal assistant,
                      zamiast sprzedawcy customer relations officer... ;)

                      - Problem jest w równowadze między kosztami pracy a kosztem instalacji nowych
                      maszyn.
                      = Skrajnie upraszczasz, jak kazdy ortodoksyjny ekonomista... :(

                      - W ekonomii 2x2 to też 4. I nie ma co komplikować.
                      = Zalezy jaki system liczenia i jaka arytmetyke przyjmiesz. jako ortodoksyjny
                      ekonomista, malo wiesz o matematyce... :(

                      = BZDURA! jest wrecz odwrotnie! W socjalizmie nie bylo bezrobocia, a
                      kapitalizm nie moze sie obejsc bez tzw. rezerwowej armii pracy czyli
                      bezrobotnych. Tyle, ze ta armia nie moze przekraczac 10% zatrudnionych, bo
                      inaczej zaczynaja sie klopoty...

                      - Chodzi mi o socjalizm rozdający przywileje i zasiłki na prawo i lewo. Za
                      Gomułki był zamordyzm i celowo zaniżano koszty pracy aby wybudować NOwą Hutę
                      Pomyśl przez chwilę np o USA. Co roku kilkaset tys. ludzi emigrowało tam i nie
                      było problemu bezrobocia. Za Clintona powstało 10 mln. nowych miejsc pracy a w
                      Europie w tym czasie 0 (null)
                      = Bo w Europie byl szybszy postep techniczny i nie tworzono niskooplacanych
                      miejsc pracy jak w USA. Zreszta zobacz do statystyk: wyzsze nieco bezrobocie w
                      UE to wynik przylaczenia NRD do RFN. Tam zniknely miejsca pracy dzieki
                      idiotycznej polityce Kohla...

                      - Poza tym bezrobocia nie ma w krajach które rozwijają się powyżej 4% PKB.
                      = Bzdura! Tak bylo moze dawniej, gdy wzrost gosdpodarczy byl pracochlonny,
                      ale nie dzis, gdy wszedzie gdzie jest kapitalizm jest bezrobocie. lepiej lub
                      gorzej ukrywane przez nieudolne na calym swiecie rzady...

                      - Odróżnij kapitalizm od socjalizmu. Nawet w USA rząd przejmuje ok. 30%
                      dochodów Amerykanów, a FED (bank centralny) swoją polityką doprowadził do
                      ogromnego zadłużenia zarówno firm jak i konsumentów. A ty za chwilę powiesz że
                      to wina wolnego rynku.
                      = Oczywiscie! Jesli w USA jst socjalizm, to gdzie widzisz dzis kapitalizm?

                      - Większość krajów zachodnich jest tak przeregulowana że nie ma szans na taki >
                      wzrost.
                      = Chiny Ludowe sa superreguloane, a rozwijaja sie szybciej niz USA w XIX w.!
                      Regulacja to jedyna szansa: czy chcialbys np. zderegulowac ruch uliczny
                      albo kolejowy poprzez usuniecie przepisow go regulijacych? jak na liberala
                      przystalo, jestes 100% anarchista...

                      - Regulacje w przemyśle farmaceutycznym spowodowały zastój w rozwoju nowych
                      produktów. Regulacje w energetyce doprowadziły do kryzysu w Kaliforni
                      Nie mówiąc o stagnacji w Europie.
                      = NIE! Kryzys w kaliforni to wynik prywatyacji i deregulacji energetyki!

                      - Dawno przekroczyliśmy rozsądek w regulacjach. Spróbuj zarejestrować firmę w
                      Polsce, albo wybudować dom. Życzę wytwałości
                      = Nie zamierzam ! Ani w PL, ani w OZ, ani w USA! Nie chce byc wyzyskiwaczem ani
                      niewolnikiem wlasnosci...



        • Gość: deLUC Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.04, 13:19
          >> Natomiast co innego jest gdy mamy taki kraj jak u nas. Wchodzi zagraniczny
          >> kapital i co robi?,,Inwestuje''.Czyli jak to mielismy z marketami 1 miejsce
          >> pracy w markecie likwiduje 10 miejsc pracy.Dlaczego?Poniewaz niszczy
          >> przedsiebiorczosc krajowa.Dlaczego markety nie szkodza tam?Bo tam markety
          >> napotykaja podobnie silne podmioty natomiast w Polsce napotykaja slabeuszy
          >> ktorych niszcza.Stad miedzy innymi bierze sie nedza

          > - Bzdura! Supermarkety ratuja polski przemysl i rolnictwo, bo one maja
          > pieniadze i placa dostawcom, nie tak jak male sklepiki, co zadaja dostaw na
          > kredyt...

          Pisales to 1 kwietnia? Jesli nie to i tak brzmi jak niezly dowcip
          - "co ty k... wiesz o supermarketach?" - o ich polityce wydluzonych platnosci i
          oplatach za wprowadzenie do sprzedazy - widac nic.
          • Gość: CGN Re: IP: 213.199.192.* 04.04.04, 16:59
            Nie idealizuje ich, ale tylko stwierdza, ze sprzedja sporo, a wiec i sporo
            kupuja!
    • lubawa1 Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia 02.04.04, 13:43
      Mógłbyś/mogłabyś napisać jaśniej o co Ci chodzi? Nie znam się za bardzo na
      ekonomii, spróbowałem jesnak ułożyć sobie to po kolie i oto co mi wyszło:

      1. Mamy taką sytuację, że B% jest bezrobotna a pozostałe (100-B)% produkuje
      ileśtam (powiedzmy X). Czyli dochód na głowę, oznaczmy go jako y, wynosi y =
      X/L (gdzie L to liczba ludności) a wydajność pracy (określana zapewnie przez
      technologię dostępną na rynku), nazwijmy ją A, wynosi A= X /(L*(1-B)).
      2. Krótko mówiąc wydajność pracy wynosi A = y*(1/(1-B)). Korzystając z prostego
      mnożenia wychodzi mi że B = (A-y)/A, B'(y)ɘ
      3. Piszesz, że wzrost gospodarczy (czyli jak y rośnie) nie musi likwidować
      bezrobocia. Powinno być zatem, że b'(y) może być nieujemne, ale b'(y)ɘ!

      Może podpowiesz mi gdzie się pomyliłem (jak już wspomniałem, nie jestem orłem w
      ekonomii) a najlepiej przedstaw jaśniej swój wywód.
      • Gość: CGN Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: 213.199.197.* 04.04.04, 10:41
        Nie komplikuj prostych spraw. Jesli wydajnosc pracy rosnie szybciej niz
        produkcja, to jest oczywiste, ze zatrudnienie musi malec, a wiec bezrobocie
        rosnac. Moglbym uzyc rownan roznicowych czy rozniczkowych, ale po co? Pomysl
        lepiej sam i wyjdz poza formulki!
        • Gość: Bodzio Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 04.04.04, 11:23
          Gość portalu: CGN napisał(a):
          > Nie komplikuj prostych spraw. Jesli wydajnosc pracy rosnie szybciej niz
          > produkcja, to jest oczywiste, ze zatrudnienie musi malec,

          No to w tym uproszczeniu dodam że istotniejsze jest by konsumpcja
          rosła szybciej niż produkcja (obecnie). Niestety na przeszkodzie
          stoi prezes NBP i cwanie uformowana nowa RPP (stopy 2x wyższe niż
          w UE a 2,5 raza wyższe niż w USA).
          Co do bezrobocia to prosta metoda która dała wyniki w Francji
          skrócić tydzień pracy do 38 godzin. No ale Hausner myśli jak
          tu dobrze wypaść przed dziennikarzami nawet za cenę kolejnego
          krachu swojej polityki.
          • Gość: CGN Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: 213.199.192.* 04.04.04, 16:58
            Gość portalu: CGN napisał(a): Nie komplikuj prostych spraw. Jesli wydajnosc
            pracy rosnie szybciej niz produkcja, to jest oczywiste, ze zatrudnienie musi
            malec!
            Gość portalu: Bodzio napisał(a): No to w tym uproszczeniu dodam że
            istotniejsze jest by konsumpcja rosła szybciej niż produkcja (obecnie).
            Niestety na przeszkodzie stoi prezes NBP i cwanie uformowana nowa RPP (stopy 2x
            wyższe niż w UE a 2,5 raza wyższe niż w USA).
            - Tu sie czesciowo zgadzam!

            Co do bezrobocia to prosta metoda która dała wyniki w Francji skrócić tydzień
            pracy do 38 godzin. No ale Hausner myśli jak tu dobrze wypaść przed
            dziennikarzami nawet za cenę kolejnego krachu swojej polityki.
            - Niestety! A prawda jest taka, ze podczas dobrej koniunktury, kapitalisci
            kupuja nowe maszyny i linie technologiczne, ktore produkuja lepiej i taniej, m.
            in. dzieki temu, ze potrzebuja mniej ludzi do obslugi. Tak wiec wzrost
            gpspodarczy, paradoksalnie, zmniejsza zatrudnienie, wprowadzajac nowe,
            pracooszczedne technologie!
            Pozdr.







            --------------------------------------------------------------------------------
            • lubawa1 Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia 05.04.04, 00:01
              > No to w tym uproszczeniu dodam że
              > istotniejsze jest by konsumpcja rosła szybciej niż produkcja (obecnie).

              A więc wychodzi, że za dużo inwestujemy. Może jeszcze okaże się, że mamy za
              dużo tego kapitalu a te wszystkie cyrki o nowe fabryki, nowych inwestorów i
              nowe miejsca pracy to taki pic na wodę?

              > Co do bezrobocia to prosta metoda która dała wyniki w Francji skrócić tydzień
              > pracy do 38 godzin.

              Może by tak skrócić ciebie - o glowę. Od razu zwolni się jedno miejsce!
              Generalnie prościej można rowiązać problem bezrobociam metodą pokrewną, tzn.
              przez egzekucje. Kilku świeżo odkurzonych pseudoekonomistow z tego forum
              mogloby dać przyklad.
              • reichman Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia 05.04.04, 09:43
                lubawa1 napisał: No to w tym uproszczeniu dodam że istotniejsze jest by
                konsumpcja rosła szybciej niż produkcja (obecnie).
                - I co z tego, jak ludzie nie maja pieniedzy, wiec konsumowaliby tylko na
                kredyt, a wiadomo czym sie to konczy...

                A więc wychodzi, że za dużo inwestujemy. Może jeszcze okaże się, że mamy za
                dużo tego kapitalu a te wszystkie cyrki o nowe fabryki, nowych inwestorów i
                nowe miejsca pracy to taki pic na wodę?
                - Nie, mamy zly system, ktory w pogoni za zyskami ignoruje potrzeby 90%
                populacji...

                Co do bezrobocia to prosta metoda która dała wyniki w Francji skrócić tydzień
                pracy do 38 godzin.
                - Może by tak skrócić ciebie - o glowę. Od razu zwolni się jedno miejsce!
                Generalnie prościej można rowiązać problem bezrobociam metodą pokrewną, tzn.
                przez egzekucje. Kilku świeżo odkurzonych pseudoekonomistow z tego forum
                mogloby dać przyklad.
                = Pseudoekonomisci to belka, hausner i balcerowicz, co nie widza nowych trendow
                w gospodarce swiatowej, np. wiodaca role Chin Ludowych...
                • lubawa1 Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia 05.04.04, 11:58
                  Z jednej strony chcesz by ludzie oszczędzali a ni konsumowali na kredyt ("jak
                  ludzie nie maja pieniedzy, wiec konsumowaliby tylko na kredyt, a wiadomo czym
                  sie to konczy...") a z drugiej strony krytykujesz restrykcyjną politykę enbepu.
                  Czy poza bełkotem o wiodącej roli Chin i złym systemie możesz wykrzesać z
                  siebie coś do rzeczy?
                  • Gość: Economist Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.wsiz.rzeszow.pl / *.wsiz.rzeszow.pl 05.04.04, 13:29
                    lubawa1 napisał: Z jednej strony chcesz by ludzie oszczędzali a nie konsumowali
                    na kredyt ("jak ludzie nie maja pieniedzy, wiec konsumowaliby tylko na kredyt,
                    a wiadomo czym sie to konczy...") a z drugiej strony krytykujesz restrykcyjną
                    politykę enbepu.
                    - Nie chce aby ludzie oszczedzali, ale aby wydawali, ale tylko to co zarobia, a
                    nie wiecej! czytaj uwazniej!

                    Czy poza bełkotem o wiodącej roli Chin i złym systemie możesz wykrzesać z
                    siebie coś do rzeczy?
                    - To nie belkot, koles, ale nowa rzeczywistosc, ktorej istnienie nie dochodzi
                    niestety do naszych wladcow... :(
                    • lubawa1 Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia 05.04.04, 16:16
                      Więc tak. Tzw. 'ekonomista' twierdzi że nie należy oszczędzać a należy wydawać.
                      Jak to ma się do bezrobocia skoro nie wolno nam oszczędzać i inwestować naszych
                      oszczędności tego nasz dziarski 'ekonomista' nie mówi. Zauważa jednak, że
                      konsumować należy z dochodu nie z kredytu - celne bo nie ma z czego dać kredytu
                      jeśli nikt nie oszczędza.

                      Ogólnie jednak - jest to bełkot o 'zmianach', ' wiodącej roli Chin' (które nota
                      bene mają spore inwestycje i dramatycznie niskie koszty pracy), 'nowej
                      rzeczywistosci', ble ble ble
                      • staryvvjarus Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia 05.04.04, 21:02
                        lubawa1 napisał: Więc tak. Tzw. 'ekonomista' twierdzi że nie należy oszczędzać
                        a należy wydawać.
                        - Tak, aby pobudzic popyt, ktory moze stworzyc nieco miejsc pracy, np. w
                        uslugach, ktore wciaz nie sa jeszcze tak zautomatyzowane jak produkcja...

                        Jak to ma się do bezrobocia skoro nie wolno nam oszczędzać i inwestować naszych
                        oszczędności tego nasz dziarski 'ekonomista' nie mówi.
                        - Inwestowac mozna tez z zyskow, tyle, ze trzeba naipierw je miec...

                        Zauważa jednak, że konsumować należy z dochodu nie z kredytu - celne bo nie ma
                        z czego dać kredytu jeśli nikt nie oszczędza.
                        - Z kredytem trzeba bowiem uwaznie, aby nie wpasc w tzw. pulapke kredytowa...
                        A banki i tak daja kredyt na podstawie przewidywanych zyskow, a nie tego, co
                        maja w skarbcach...

                        Ogólnie jednak - jest to bełkot o 'zmianach', ' wiodącej roli Chin' (które nota
                        bene mają spore inwestycje i dramatycznie niskie koszty pracy), 'nowej
                        rzeczywistosci', ble ble ble
                        - Bowiem rzeczywistsc sie zmienia, i Chiny staja sie nowa potega nr 1...

                        • lubawa1 Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia 05.04.04, 22:09
                          Kowalski mówi wiarusowi: Zarobilem tysiąc zlotych.
                          Wiarus: Skonsumuj wszystko!
                          Kowalski: Zarobilem je w mojej firmie. Wypracowalem w niej zysk 1000 zl.
                          Wiarus: To nie konsumuj tylko inwestuj.
                          Nie zacytuję tego co powiedzialby Kowalski (admin szybko usunąlby ten post).
                          Generalnie sprawne dzialanie mózgu wiarusa zostala zakwestionowana.
                          • Gość: CGN Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.e-loko.pl 10.04.04, 14:10
                            1000 zl to za malo na inwestycje... ;)
                            • lubawa1 Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia 10.04.04, 23:50
                              Nie. Za 1000 zł możesz np:
                              - ulepszyć komputer w firmie
                              - zrobić kilka napraw w jej siedzibie
                              itepe itede
                              Możesz też po prostu zatrzymać te pieniądze w banku, który dołoży je do
                              jakiegoś udzielonego kredytu inwestycyjnego.

                              Najłatwiej jednak pojechać na dwudniową wycieczkę na Słowację (czyli
                              skonsumować) w błogim przeświadczeniu że to dla dobra ogólnego...

                              > 1000 zl to za malo na inwestycje... ;)
                              • Gość: CGN Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: 213.199.192.* 11.04.04, 10:32
                                Zarty sobie stroisz. Co to za firma, dla ktorej 1000 zl to "inwestycja"... :(
                                • lubawa1 Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia 14.05.04, 14:06
                                  słyszałeś kiedyś o bankach? to takie miejsce gdzie deponujesz pieniądze (niech
                                  będzie że kilka/naście/ osób zdeponuje po 1000zł) a ci co chcą inwestować biorą
                                  z tego banku kredyt.

                                  poczekaj, skończysz podstawówkę, gimnazjum, może dalej liceum i studia to może
                                  zrozumiesz jak to działa

                                  > Zarty sobie stroisz. Co to za firma, dla ktorej 1000 zl to "inwestycja"... :(
        • lubawa1 Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia 04.04.04, 23:49
          > Nie komplikuj prostych spraw.
          No, no! Mnożenie jest dla ciebie skomplikowane.
          Cóż za fachowiec... HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA
          • reichman Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia 05.04.04, 09:45
            lubawa1 napisał: Nie komplikuj prostych spraw.
            No, no! Mnożenie jest dla ciebie skomplikowane.
            Cóż za fachowiec... HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA
            - Nie mnozmy bytow ponad potrzebe! (Ockham). Zwyklwe mnozenie nic tu nie da, bo
            do analizy DYNAMIKI musimy uzywac rownan roznicowych albo nawet rozniczkowych,
            ale to jest ponad mozliwosci 99.9% polskich ekonomistow... :(
            • lubawa1 Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia 05.04.04, 12:00
              Pokaż mi układ dynamiczny (zdecentralizowany, z endogenicznym popytem i firmami
              maksymalizującymi zysk), z którego wynika że wzrost wydajności pracy powoduje
              wzrost bezrobocia.
          • Gość: Economist Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.wsiz.rzeszow.pl / *.wsiz.rzeszow.pl 05.04.04, 13:19
            Juz ci tlumaczylem, ze zwykle rownania NIE moga byc uzyte do analizy dynamiki!
            Do tego celu uywamy rownan roznicowych i rozniczkowych, stad nie kompromituj
            sie elementarnymi brakami w edukacji ekonomicznej. Na pocieszenie ci powiem, ze
            Balcerowicz, Belka czy Hausner tez robia podobne bledy, no ale oni byli
            wyszloleni na PRLowskiej politekonomii socjalizma! ;)
            • lubawa1 Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia 05.04.04, 16:17
              No to powtórzę jeszcz raz jak ci się nawet mojego postu przeczytać nie chce:
              Pokaż mi układ dynamiczny (zdecentralizowany, z endogenicznym popytem i firmami
              maksymalizującymi zysk), z którego wynika że wzrost wydajności pracy powoduje
              wzrost bezrobocia.
              • staryvvjarus Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia 05.04.04, 20:51
                lubawa1 napisał: No to powtórzę jeszcz raz jak ci się nawet mojego postu
                przeczytać nie chce: Pokaż mi układ dynamiczny (zdecentralizowany, z
                endogenicznym popytem i firmami maksymalizującymi zysk), z którego wynika że
                wzrost wydajności pracy powoduje wzrost bezrobocia.
                - Taki uklad istnieje wlasnie wokol ciebie, ale ty nie potrafisz go dostrzec.
                Jak astronom przedkopernikanski wolisz zawile teoryjki o epicyklach, zamiast
                genialne prostego i zgodnego z empiria modelu Keplera... no coz, ekonomoa wciaz
                czeka na swego Kopernika, Newtona i Keplera...
                • lubawa1 Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia 05.04.04, 22:13
                  Jejku! Ales ty mondry! Wiec jak rośnie bezrobocie i mamy postęp technologiczny
                  to wszytsko jest jane - technologia zbija pracę! Przy niektórzy móią o
                  globalnym ociepleniu - zacznij szybko glosić, że średnia temperatura roczna
                  zwiększa bezrobocie...

                  A korupcja, biurokracja, rosnąceobiążenia fiskalne? Rozumiem, że dla niektórych
                  to może być za trudne.
                  • kamila_z_nz Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia 10.05.04, 20:08
                    Co ma korupacja do zatrudnienia? Chyba je raczej zwieksza?
                    Obciazenia fiskalne? Z tym sobie poradzi dobry biznesmen, ale ze spadkiem
                    koniunktury czy postepem technicznym juz nie!
                    • lubawa1 Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia 14.05.04, 14:10
                      czy dla ciebie zatrudnienie to wtedy jak ktoś coś robi (cokolwiek) Np. jak ktoś
                      siedzi w domu to jest bezrobotny, ale jak już łazi po ulicy i kradnie radia z
                      samochodów to już nie jest bezrobotny. ho ho ho. A ja naiwnie myślałem, że
                      zatrudnienie łączy się z kreowaniem dochodu...

                      Stwierdzenie: Co ma korupcja do zatrudnienia? Chyba je raczej zwieksza?
                      proponuję nominować do "kretynizmu roku"

                      > Co ma korupacja do zatrudnienia? Chyba je raczej zwieksza?
                      > Obciazenia fiskalne? Z tym sobie poradzi dobry biznesmen, ale ze spadkiem
                      > koniunktury czy postepem technicznym juz nie!
      • colas.breugnon Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia 13.04.04, 08:59
        Masz rację. Gubisz tylko zmiany w technologii,
        przyjmując, że produkcja jest proporcjonalna
        do zatrudnienia. Nb. Twój współczynnik A
        niekoniecznie jest zmienną niezależną, ale nieważne.
        Piszącym wcześniej o to chodzi, że inwestowanie
        (podwyższające poziom automatyzacji), jeżeli tylko
        odtwarza potencjał produkcyjne, to zmniejsza
        zasób pracy potrzebnej gospodarce. To tautologia.
        • colas.breugnon powyższe do Lubawy było. 13.04.04, 09:06
    • Gość: axx Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: 207.191.236.* 04.04.04, 17:30
      Na marginesie uwaga. zwiekszenie ilosci miejsc pracy jest mozliwe przez skrocenie tygodnia pracy. I tak w USA wiekszosc przemyslu jest niestety
      przestarzala i ludzie pracuja ponad 46 godzin. Ale Bush wystapil do Kongresu o likwidacje nadgodzin (prawna) Ma to spowodowac zakupy nowych maszyn ,wzrost
      wydajnosci i zatrudnienia. W Europie w niektorych krajach tydzien pracy wynosi 35 godzin i brak nadgodzin. Wszystko to sa jednak polsrodki.
      Generalnie wzrost produkcji i wydajnosci to dalszy wzrost bezrobocia.
      Sprawdza sie chyba przepowiednie futurologow (chyba Galbraith) ktorzy pisali ze praca bedzie dla ludzi nagroda. Bedzie nie dla wszystkich i nie zawsze.
      Wszyscy beda zyc ale nie beda pracowac. W USA chyba ten etap sie juz rozpoczal bo 20 mln jest na welfare, bezrobocie jest o wiele wieksze
      niz podawane,na welfare przed reforma bylo podobno 32 mln. W USA swiat kazdego roku inwestuje miliardy ale poprawy na rynku pracy nie ma i nie bedzie bo
      inwestycje dotycza nowych technologii bardzo oszczednych w zatrudnianiu a jezeli zatrudniaja to wysokiej klasy specialistow. Rowniez nie beda potrzebni
      immigranci (w USA) bo owoce sie sprowadzi a roboty budowlane wykonywac beda miejscowi z braku innych.
      Jedyne co moze poprawic sytuacje to nowa zimna wojna. Masowa militarna produkcja. Szybkie niszczenie produkcji na frontach. Produkcja na magazyn.
      Ale brak takiego przeciwnika .Istnienie Sovietow bylo super sytuacja kiedys. Dzisiaj niestety jest inaczej.
      • Gość: Bodzio Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 04.04.04, 20:48
        Gość portalu: axx napisał(a):
        > likwidacje nadgodzin (prawna) Ma to spowodowac zakupy nowych maszyn ,wzrost
        > wydajnosci i zatrudnienia. W Europie w niektorych krajach tydzien pracy
        > wynosi 35 godzin i brak nadgodzin. Wszystko to sa jednak polsrodki.

        No dobrze ale wolę półśrodki niż rewolucję a raczej kryterium uliczne.
        Ciekawa uwaga o likwidacji nadgodzin to jest dobre rozwiązanie ale czy
        Hausner ze swoimi "specjalistami" jest w stanie to pojąć?
        Tak więc skracanie czasu pracy - na początek 38 godzin.
        Przedłużenie okresu nauki/zabawy/zwiedzania świata (wpisz odpowiednie)
        o jeden rok zmniejszy bezrobocie o 500 tyś ludzi.
        Następna uwaga IMHO większe znaczenie dla świata będzie miała sytuacja
        gospodarcza Chin niż USA. Choć tutaj w związku z globalizacją gospodarki
        to takie dowodznie jest równe szukania wyższości jednych świąt nad drugimi.
        • reichman Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia 05.04.04, 09:56
          Gość portalu: Bodzio napisał(a):
          Gość portalu: axx napisał(a): likwidacje nadgodzin (prawna) Ma to spowodowac
          zakupy nowych maszyn ,wzrost wydajnosci i zatrudnienia. W Europie w niektorych
          krajach tydzien pracy wynosi 35 godzin i brak nadgodzin. Wszystko to sa jednak
          polsrodki.
          - No dobrze ale wolę półśrodki niż rewolucję a raczej kryterium uliczne.
          Ciekawa uwaga o likwidacji nadgodzin to jest dobre rozwiązanie ale czy
          Hausner ze swoimi "specjalistami" jest w stanie to pojąć?
          - Chyba nie, on jest na to za tepy. Zreszta prawna likwidacja nadgodzin to
          fikcja w sytuacji olbrzymiego, ponad 25% (de facto) berobocia w PL. Po prostu
          ludzie, bojac sie utraty praca, beda po cichu pracowac w nadgodzinanch, nawet
          za darmo! :(

          - Tak więc skracanie czasu pracy - na początek 38 godzin.
          = Jak pisalem: pomysl dobry, ale jak z jego realizacja?

          Przedłużenie okresu nauki/zabawy/zwiedzania świata (wpisz odpowiednie)
          o jeden rok zmniejszy bezrobocie o 500 tyś ludzi.
          - I skrocenie wieku pracy: emerytury juz od 50 lat (na zyczenie, oczywiscie)!
          I zakaz zatrudniania nieletnich (tj do 18 lat)...

          Następna uwaga IMHO większe znaczenie dla świata będzie miała sytuacja
          gospodarcza Chin niż USA. Choć tutaj w związku z globalizacją gospodarki
          to takie dowodznie jest równe szukania wyższości jednych świąt nad drugimi.
          - Chiny i Azja Pld-Wsch to przyszle centum gospodarki swiata: drugim bedzie UE,
          a dopiero trzecim tzw. NAFTA...

      • reichman Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia 05.04.04, 09:51
        Gość portalu: axx napisał(a):
        Na marginesie uwaga. zwiekszenie ilosci miejsc pracy jest mozliwe przez
        skrocenie tygodnia pracy. I tak w USA wiekszosc przemyslu jest niestety
        przestarzala i ludzie pracuja ponad 46 godzin. Ale Bush wystapil do Kongresu o
        likwidacje nadgodzin (prawna) Ma to spowodowac zakupy nowych maszyn ,wzrost
        wydajnosci i zatrudnienia. W Europie w niektorych krajach tydzien pracy wynosi
        35 godzin i brak nadgodzin. Wszystko to sa jednak polsrodki.
        - Czyli ze Busz zmniejszy zatrudnienie, bo nowe, wydajniejsze maszyny zastapia
        jeszcze wiecej robotnikow... Skrocenie czasu pracy czy likwidacja nadgodzin nic
        tu nie da, bo ludzie beda i tak pracowac w nadgodzinach za darmo, bojac sie
        utraty pracy... :(

        Generalnie wzrost produkcji i wydajnosci to dalszy wzrost bezrobocia.
        - Oczywiscie! :(

        Sprawdza sie chyba przepowiednie futurologow (chyba Galbraith) ktorzy pisali ze
        praca bedzie dla ludzi nagroda. Bedzie nie dla wszystkich i nie zawsze.
        - JK Galbraith to po Keynesie drugi najwybitniejszy ekonomista XX w.!

        Wszyscy beda zyc ale nie beda pracowac. W USA chyba ten etap sie juz rozpoczal
        bo 20 mln jest na welfare, bezrobocie jest o wiele wieksze
        niz podawane,na welfare przed reforma bylo podobno 32 mln. W USA swiat kazdego
        roku inwestuje miliardy ale poprawy na rynku pracy nie ma i nie bedzie bo
        inwestycje dotycza nowych technologii bardzo oszczednych w zatrudnianiu a
        jezeli zatrudniaja to wysokiej klasy specialistow. Rowniez nie beda potrzebni
        immigranci (w USA) bo owoce sie sprowadzi a roboty budowlane wykonywac beda mie-
        jscowi z braku innych.
        - Racja! Po prostu ludzie nie sa juz niezbedni w produkcji i wiekszosci
        prostszych uslug. Roboty wkrotce zastapia imigrantow z PL i Mexico na budowach
        i farmach i w kopalniach i przy usuwaniu azbestu, oraz kasjerki w
        supermarketach...

        Jedyne co moze poprawic sytuacje to nowa zimna wojna. Masowa militarna
        produkcja. Szybkie niszczenie produkcji na frontach. Produkcja na magazyn.
        - Niby tak, ale to tez beda robic maszyny, automaty, komputery i roboty. Po
        prostu nie da sie recznie wyprodukowac mikroprocesora... :(

        Ale brak takiego przeciwnika .Istnienie Sovietow bylo super sytuacja kiedys.
        Dzisiaj niestety jest inaczej.
        - Moze jednak ChRL?

    • reichman Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia 05.04.04, 10:18
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11626467&a=11626467
    • darr.darek jak mały Kazio wyobraża sobie wzrost wydajności... 05.04.04, 12:35
      reichman napisał:
      > Nie da sie przełożyć wzrostu gospodarczego na spadek bezrobocia! Wzrost
      > gospodarczy jest wynikiem wiekszej WYDAJNOSCI pracy, a nie jej INTENSYWNOSCI!
      > Ta sama liczba robotnikow, a nwet mniejsza, dzieki pracooszczednemu ze swej
      > natury postepowi technologicznemu jest w stanie wyprodukowac wiecej, lepiej i
      > taniej. Stad obecnie w dobie automatyzacji, robotyzacji i komputeryzacji
      > wzrost gospodarczy oznacza, paradoksalnie, wyzsze bezrobocie

      Typowe dla wszelkich lewicowców i poszukiwaczy "3-ciej drogi" niezrozumienie
      podstaw : CO Z CZEGO WYNIKA .
      Dla naiwnych lewicowych "ekonomistów" z powiększania wydajności pracy wynikać
      musi zmniejszanie się liczby stanowisk pracy, bo ... "logiczne jest, no nie".
      Jednak żaden taki "ekonomista" nie odpowie na krótkie pytanie : jeśli wydajność
      jest 10 razy wyższa, to dlaczego miejsc pracy nie jest 10 razy mniej ? Mało
      tego, dlaczego w takich porównaniach, bezrobocie na Ukrainie, w Nigerii, czy
      nawet Polsce jest dużo wyższe niż w USA. W Nigerii wydajność pracy jest niemal
      100 razy niższa niż w USA, a bezrobocie kilka-kilkanaście razy wyższe..
      Ot, takie pytania do "3-cio-drogowców" ... bez odpowiedzi.
      Z kolei model opisujący rzeczywistość nie trafia do nich.
      A co to za model ?
      Prosty model ! Wydajność pracy rośnie WSKUTEK ROSNĄCEGO POPYTU NA PRACOWNIKÓW i
      wskutek zwiększajacej się dzieki powyższemu "cenie pracy najemnej" .
      Rośnie popyt na pracowników -> wzrasta płaca -> musi wzrastać wydajność, aby
      biznes był w stanie wypłacić wyższe płace (bizes o wydajności "w starym stylu"
      upada, bo nie stać go na droższych pracowników).

      Gdy okazuje się, że na skutek "zawirowań" popyt na pracowników maleje -> spada
      płaca pracownika -> wzrasta popyt na tanich pracowników. Taka zależność
      zaistniała w Wielkim Kryzysie w USA . Wiele przedsiębiorstw splajtowało ->
      spadł popyt na pracowników-wzrosło bezrobocie -> SPADŁA PŁACA -> pracownicy
      zaakceptowali spadek płacy -> zatrudnienie tańszych pracowników wzrosło-
      bezrobocie wróciło do poziomu naturalnego.

      Oczywiście model rynkowy łatwo jest spieprzyć. Kto z młodych dyskutantów nie
      wierzy niech, spyta matkę o "fenomen" braku kiełbasy w mięsnym . "Fenomen"
      trwał przez kilka dziesięcioleci w pewnym "obozie".
      I to co obserwujemy na rynkach pracy krajów rzadzonych przez czerwonych to
      właśnie efekt spieprzenia podstawowych zależności rynkowych związanych ze
      swobodnym zatrunianiem i swobodnym ustalaniem płacy.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=8009305&a=8009305

      • Gość: Economist jak mały Kazio-Liba wyobraża sobie kapitalizm... IP: *.wsiz.rzeszow.pl / *.wsiz.rzeszow.pl 05.04.04, 13:13
        reichman napisał: Nie da sie przełożyć wzrostu gospodarczego na spadek
        bezrobocia! Wzrost gospodarczy jest wynikiem wiekszej WYDAJNOSCI pracy, a nie
        jej INTENSYWNOSCI! Ta sama liczba robotnikow, a nawet mniejsza, dzieki
        pracooszczednemu ze swej natury postepowi technologicznemu jest w stanie
        wyprodukowac wiecej, lepiej i taniej. Stad obecnie w dobie automatyzacji,
        robotyzacji i komputeryzacji wzrost gospodarczy oznacza, paradoksalnie, wyzsze
        bezrobocie
        darr.darek napisał: Typowe dla wszelkich lewicowców i poszukiwaczy "3-ciej
        drogi" niezrozumienie podstaw : CO Z CZEGO WYNIKA. Dla naiwnych
        lewicowych "ekonomistów" z powiększania wydajności pracy wynikać
        musi zmniejszanie się liczby stanowisk pracy, bo ... "logiczne jest, no nie".
        Jednak żaden taki "ekonomista" nie odpowie na krótkie pytanie : jeśli wydajność
        jest 10 razy wyższa, to dlaczego miejsc pracy nie jest 10 razy mniej?
        -PROSTE! To nie jest prosta, liniowa zaleznosc, a tylko korelacja, czego zaden
        liberal zapatrzony w naiwnie proste modele liniowe nie zrozumie...;(

        Mało tego, dlaczego w takich porównaniach, bezrobocie na Ukrainie, w Nigerii,
        czy nawet Polsce jest dużo wyższe niż w USA. W Nigerii wydajność pracy jest
        niemal 100 razy niższa niż w USA, a bezrobocie kilka-kilkanaście razy wyższe..
        - Porownujesz gruszki z jablkami. Typowy blad niedouczonych neoliberalnych
        ekonomistow: struktura i wielkosc gospodarki Nigerii jest zupelnie inna niz
        gospodarki USA. To sie naywa FALLACY OF COMPOSITION... Rownie dobrze mozesz
        porownywac osiagi samochodu i samolotu...

        Ot, takie pytania do "3-cio-drogowców" ... bez odpowiedzi.
        - NIE! Dalem ci wlasnie odpowiedz, ze porownujesz zjawiska o radykalnie innej
        strukturze i skali!

        Z kolei model opisujący rzeczywistość nie trafia do nich.
        - To do ciebie nic nie trafia! W Nigerii wiekszosc ludzi zyje poza rynkiem,
        stad nie jest objeta w statystykach bezrobocia!

        A co to za model ? Prosty model ! Wydajność pracy rośnie WSKUTEK ROSNĄCEGO
        POPYTU NA PRACOWNIKÓW i wskutek zwiększajacej się dzieki powyższemu "cenie
        pracy najemnej" .
        - Bzdura! Wydajnosc pracy rosnie na skutek postepu technologicznego, ktory
        wprowadza na rynek nowe, bardziej wydajne, a wiec praco i kosztooszczedne
        urzadzenia!

        Rośnie popyt na pracowników -> wzrasta płaca -> musi wzrastać wydajność,
        aby biznes był w stanie wypłacić wyższe płace (bizes o wydajności "w starym
        stylu" upada, bo nie stać go na droższych pracowników).
        - Placa nie jest uzalezniona tak prosto od popytu na nia. Poczytaj nieco
        zaawansowanych podrecznikow na temat makroekonomii (oczywiscie po angielsku -
        po polsku ich nie znajdziesz, stad ani Belka, ani Hausner, ani Balcerowicz tego
        nie wiedza)...

        Gdy okazuje się, że na skutek "zawirowań" popyt na pracowników maleje -> spada
        płaca pracownika -> wzrasta popyt na tanich pracowników. Taka zależność
        zaistniała w Wielkim Kryzysie w USA . Wiele przedsiębiorstw splajtowało ->
        spadł popyt na pracowników-wzrosło bezrobocie -> SPADŁA PŁACA -> pracownicy
        zaakceptowali spadek płacy -> zatrudnienie tańszych pracowników wzrosło-
        bezrobocie wróciło do poziomu naturalnego.
        - Moze tak bylo w latch 1930tych, ale nie dzis, Inne lata, inna gospodarka....

        Oczywiście model rynkowy łatwo jest spieprzyć. Kto z młodych dyskutantów nie
        wierzy niech, spyta matkę o "fenomen" braku kiełbasy w mięsnym . "Fenomen"
        trwał przez kilka dziesięcioleci w pewnym "obozie".
        - Byl spowodowany ortodoksja bolszewicka na temat kolektywizacji rolnictwa. To
        zupelnie inna sprawa. Zreszta kielbasy brakowalo tylko przez jakies 20%
        istnienia PRLu, gora 10 lat...

        I to co obserwujemy na rynkach pracy krajów rzadzonych przez czerwonych to
        właśnie efekt spieprzenia podstawowych zależności rynkowych związanych ze
        swobodnym zatrunianiem i swobodnym ustalaniem płacy.
        - Chcialbys aby bylo jak w USA czy Australii, ze nie da sie wyzyc z minimalnej
        placy, wiec pracujacy dostaja zasilki?

        • Gość: pawel-l Re: jak mały Kazio-Liba wyobraża sobie kapitalizm IP: *.com.pl 05.04.04, 14:16
          Po kilkunastu dziesięcioleciach wzrostu socjalizmu totalitarnego (wschód) i
          demokratycznego (zachód) nikt nie pamięta jak wygląda normalny ustrój
          kapitalistyczny. To co mamy to mieszanka oligarhii i socjalizmu. Wzrost
          bezrobocia wynika z karania obywateli za inwestowanie i za pracę. Więc coraz
          więcej ludzi spekuluje (giełdy, nieruchomości), wolą pożyczać niż oszczędzać i
          wolą kraść niż budować .
          Nikt nie rozumie że oszczędności to podstawa inwestycji. Że niska konsumpcja to
          więcej pieniędzy na rozwój.
          W Polsce tylko 13 mln ludzi pracuje a drugie 13 mln. siedzi na rentach i
          zasiłkach i to jest podstawowy problem w Polsce-brak inwestycji i utrzymywanie
          armii ludzi na socjalu. Efektem jest 400 mld zł zadłużenia.
          Zbliża się kolejna światowa depresja i jesteśmy do niej kompletnie
          nieprzygotowani.
          Powsadza was Lepper do obozów pracy to dopiero zrozumienie sens wolnego rynku i
          wolności wyboru.

          • lubawa1 Re: jak mały Kazio-Liba wyobraża sobie kapitalizm 05.04.04, 16:24
            Celny tekst, Pawle. Niestety w wyborach powszechnych Twój głos jest tyle samo
            wart co głos takiego samozwańczego 'ekonomisty' :(
            • staryvvjarus Re: jak mały Kazio-Liba wyobraża sobie kapitalizm 05.04.04, 20:31
              lubawa1 napisał: Celny tekst, Pawle. Niestety w wyborach powszechnych Twój
              głos jest tyle samo wart co głos takiego samozwańczego 'ekonomisty' :(
              - Nie "celny", a po prostu naiwnie glupi... :(

              • lubawa1 Re: jak mały Kazio-Liba wyobraża sobie kapitalizm 05.04.04, 22:14
                Za to ty jaki ty mondryy!
          • staryvvjarus Re: jak mały Kazio-Liba wyobraża sobie kapitalizm 05.04.04, 20:44
            Gość portalu: pawel-l napisał(a):
            Po kilkunastu dziesięcioleciach wzrostu socjalizmu totalitarnego (wschód) i
            demokratycznego (zachód) nikt nie pamięta jak wygląda normalny ustrój
            kapitalistyczny. To co mamy to mieszanka oligarhii i socjalizmu. Wzrost
            bezrobocia wynika z karania obywateli za inwestowanie i za pracę. Więc coraz
            więcej ludzi spekuluje (giełdy, nieruchomości), wolą pożyczać niż oszczędzać i
            wolą kraść niż budować .
            - Bzdura! Wzrost bezrobocia to wynik przyspieszonego postepu technologicznego,
            ktory zastepuje prace ludzka praca maszyn oraz dlugotrwalego kryzysu (recesji)
            zaczetej w latach 1970tych, spowodowanego finansowaniem na kredyt niepopularnej
            wojny wietnamskiej, co przynioslo zawieszenie wymienialnosci USD na zloto, a
            wiec upadek tej waluty i calego systemy swiatowych finansow. To sa fakty moze
            niezbyt popularne w kregach liberlanych, niemniej w 100% prawdziwe...

            Nikt nie rozumie że oszczędności to podstawa inwestycji. Że niska konsumpcja to
            więcej pieniędzy na rozwój.
            -Bzdura! Tylko konsumpcja pobudza gospodarke, bo gospodarzymy (produkujemy) nie
            po to, aby oszczedzac, ale po to, aby konsumowac. Tyle, ze liberalowie w swym
            umyslowym zacofaniu wprowadzaja podatki od konsumcji typu GST czy VAT, podatki,
            ktore ograniczaja konsumcje, a wiec powoduja jeszcze wieksze bezrobocie...

            W Polsce tylko 13 mln ludzi pracuje a drugie 13 mln. siedzi na rentach i
            zasiłkach i to jest podstawowy problem w Polsce-brak inwestycji i utrzymywanie
            armii ludzi na socjalu. Efektem jest 400 mld zł zadłużenia.
            - A jakie jest inne wyjscie? Przeznaczyc te pieniadze na tworzemie tanich
            miejsc pracy jak za Gomulki, co na troche wstrzymalo bezrobocie, ale
            spowodowalo zacofanie polskiej gospodarki, a wiec spadek jej konkurencyjnosci...
            Nie oszukujmy sie: niedlugo 10% ludnosci wytworzy dobra i uslugi dla siebie i
            pozostalych 90%. Problem tylko, jak zarzadzac tymi mamsami zbednych ludzi...

            Zbliża się kolejna światowa depresja i jesteśmy do niej kompletnie
            nieprzygotowani.
            - Ta depresja trwa +/- od roku 1973 (kryzysy energetyczne spowodowane agresja
            zydkow na kraje arabskie)... I tylko sie nieo to poglebia, to nieco da sie
            gospodarce rozwijac, ale na krotko. Ogolny trend we wspolczesnym kapitalizmie
            to dlogotrwala recesja (deprsyjan dluga fala typu Kondratieffa)...

            Powsadza was Lepper do obozów pracy to dopiero zrozumienie sens wolnego rynku i
            wolności wyboru.
            - Lepper jest biznesmenem, skad ten pomysl ze on mialby zatrudniac niewydajnych
            niewolnikow? On woli maszyny!

        • darr.darek Re: jak mały Kazio-Liba wyobraża sobie kapitalizm 05.04.04, 15:13
          Gość portalu: Economist napisał(a):
          >>Jednak żaden taki "ekonomista" nie odpowie na krótkie pytanie:jeśli wydajność
          >>jest 10 razy wyższa, to dlaczego miejsc pracy nie jest 10 razy mniej?
          >-PROSTE! To nie jest prosta, liniowa zaleznosc, a tylko korelacja, czego zaden
          > liberal zapatrzony w naiwnie proste modele liniowe nie zrozumie...;(

          Nie ma korelacji ! Korelacja jest wręcz odwrotna, za to zgodna teorią o
          wzroście bezrobocia wraz ze zmniejszaniem się liberalizmu w gospodarce !
          Państwa najbogatsze, w których liberalny kapitalizm jest mocniej utrzymywany
          niż w krajach biedoty podatnej na lewackie hasła, w tychże państwach
          najbogatszych, bezrobocie jest zawsze niższe niż w krajach biedoty podatnej na
          lewackie teorie.
          A co do "przebiegu wykresu bezrobocia" przez dziesiątki i setki lat w takim
          USA : w ciągu ostatnich 100lat wydajność pracy jankeskiego robotnika wzrosła
          ok. 10-krotnie, a bezrobocie ... ciągle niskie. Dawniej było raczej 2% zamiast
          dzisiejszych 5%, bo dziś wielu pracowników stać na to, aby żyć za oszczędności
          i szukać dobrej pracy przez pół roku. Dawniej pracą najemną zajmowało się
          pewnie nie więcej 1/3 (albo mniej) społeczeństwa, bo większość żon pracowała w
          gospodarstwie domowym. Dziś w USA ponad 50% jest najemną siłą roboczą. No, to
          jak to jest : zmniejsza się liczba pracowników czy ... ZWIĘKSZA SIĘ ?

          >> Mało tego, dlaczego w takich porównaniach, bezrobocie na Ukrainie,w Nigerii,
          >> czy nawet Polsce jest dużo wyższe niż w USA. W Nigerii wydajność pracy jest
          >> niemal 100 razy niższa niż w USA, a bezrobocie kilka-kilkanaście razy wyższe
          >Porownujesz gruszki z jablkami. Typowy blad niedouczonych neoliberalnych
          >ekonomistow: struktura i wielkosc gospodarki Nigerii jest zupelnie inna niz
          >gospodarki USA. To sie naywa FALLACY OF COMPOSITION... Rownie dobrze mozesz
          >porownywac osiagi samochodu i samolotu...

          Czyli zgodnie ze swoimi pokrętnymi teoriami, zamiast skupiać się na wydajności,
          powinieneś nawoływać, aby każdy kraj stał się takim "samolotem" jak USA.
          Po co być taką "dorożką", w którą przerobiłbyś Polskę i innych, a potem
          porównywać "dorożkę" z "samolotem".
          Pewnie znowu popełnisz jakąś teorię do wytłumaczenia, że Bozia dała tylko
          Jankesom prawo bycia "samolotem gospodarczym". A ja Ci powiem, że 400lat temu
          na terenach dzisiejszego USA, rozwój gospodarczy był na dużo niższym poziomie
          niż w Polsce 400lat temu. Podpowiem Ci, że 100lat temu w USA wydajność
          pracownika i realna płaca była dużo niższa niż dziś w Polsce. I CO ? Im udało
          się ciągnąć światowy postęp, a tu ... "dorożka" i "innej (3-ciej) drogi szukać
          trzeba". Tak ???

          >> A co to za model ? Prosty model ! Wydajność pracy rośnie WSKUTEK ROSNĄCEGO
          >> POPYTU NA PRACOWNIKÓW i wskutek zwiększajacej się dzieki powyższemu "cenie
          >> pracy najemnej" .
          >Bzdura! Wydajnosc pracy rosnie na skutek postepu technologicznego, ktory
          >wprowadza na rynek nowe, bardziej wydajne, a wiec praco i kosztooszczedne
          >urzadzenia!

          A PO CO ci kapitaliści mają wdrażać ten postęp ?! Wg Twojego naiwnego
          spojrzenia, w którym to kapitaliści sobie powiększają wg własnego widzimisię
          bezrobocie, sobie mogą ustalać sami płace robotników, to ... po cholerę
          im "postęp" wdrażać. Wystarczyłoby, aby obniżyli pensje o 20% i zyski są wyższe
          niż wdrożenie rewolucji technologicznej w przedsiebiorstwie. A dlaczego nie
          obniżyć pensji 2-krotnie i ... po co im nowe technologie byłyby ?
          No ? Wot zagwozdka dla lewicowych teoryjek.

          > - Placa nie jest uzalezniona tak prosto od popytu na nia. Poczytaj nieco
          > zaawansowanych podrecznikow na temat makroekonomii.

          Ale muszą być koniecznie ... "zaawansowane" podręczniki. Tak ?
          A jak pan Kazik przedsiębiorca będzie chciał w Warszawie wygrać koonkurencyjnie
          kosztami i zacznie płacić pracownikom po 600zł netto(inni dają nie mniej niż
          1500, to on będzie miał 2.5raza niższe koszty płac), to ... "ważna komisja"
          przyjdzie z zaawansowanym podręcznikiem i powie, że pan Kazio "zaawansowanych
          podręczników" nie czytuje. TAK ?
          Bo widzisz, zgodnie z realiami, to pan Kazio musi płacić więcej pracownikom,
          nie dlatego, że "zaawansowane podręczniki" mu tak powiedzą, a dlatego, że ...
          nikt nie chciałby pracować za te 600zł.
          No, ale Ty wolisz ... "zaawansowane podręczniki". TAK ?

          >> Gdy okazuje się, że na skutek "zawirowań" popyt na pracowników maleje -> spa
          >> płaca pracownika -> wzrasta popyt na tanich pracowników. Taka zależność
          >> zaistniała w Wielkim Kryzysie w USA . Wiele przedsiębiorstw splajtowało ->
          >> spadł popyt na pracowników-wzrosło bezrobocie -> SPADŁA PŁACA -> pracownicy
          >> zaakceptowali spadek płacy -> zatrudnienie tańszych pracowników wzrosło-
          >> bezrobocie wróciło do poziomu naturalnego.
          >Moze tak bylo w latch 1930tych, ale nie dzis, Inne lata, inna gospodarka....

          Aaaaa, to dziś już nie da się powiedzieć informatykowi "za dużo was na rynku,
          zapłacę Ci 2-3tys. zamiast 4000, zgadzasz się". No, da się czy ... nie da się ?
          Inne lata, inna gospodarka to widocznie już ... nie da się . TAK ?

          >Zreszta kielbasy brakowalo tylko przez jakies 20% istnienia PRLu,gora 10 lat..

          Poza tym to bogactwo było jak *** .

          >Chcialbys aby bylo jak w USA czy Australii, ze nie da sie wyzyc z minimalnej
          >placy, wiec pracujacy dostaja zasilki?

          Aaaa, to tam się nie da wyżyć z minimalnej. No, patrz pan, a tak się chwalą
          stopą życiową.
          Powiedz to Polakowi, że W USA za 3000zł/m-c minimalnej pensji nie da się
          przeżyć. Bo widzisz, żywność tam jest niewiele droższa (na razie), paliwa są 2
          razy tańsze, auta w podobnej cenie (a 11-letnie graty są tańsze niż u nas).
          Aha, mieszaknia są droższe i jak ktoś nie ma chałupy po dziadku to stać go
          tylko na przyczepę. Ale widzisz, w Polsce, gdy kotś nie ma chałupy po dziadku a
          zarabia 570zł minimalnej, to nigdy by go nie było stać nawet na przyczepę.
          Bieda w tym USA, panie, bieda.

          • lubawa1 Re: jak mały Kazio-Liba wyobraża sobie kapitalizm 05.04.04, 16:21
            darr.darek - daj sobie spokój z tym psudoeonomistą. Koleś najwyraźniej
            przeczytał jakiś bryk z kilkoma definicjami i szpanuje. Niestety zapału
            starczyło mu na przeczytanie a nie na zrozumienie (nie mówiąc już o dalszej
            edukacji), stąd takie kompromitujące teksty, świadczące o zerwoej wiedzy i
            olbrzymim nadęciu.
            • staryvvjarus Re: jak mały Kazio-Liba wyobraża sobie kapitalizm 05.04.04, 20:12
              Niestety, statystyki bezrobocia sa nieublagane... Pokzauja wzrost berobocia od
              lat 1970 praktycznie wszedzie...
              Kraj 1920 1929 1930 1937 1948 1950 1955 1960 1965
              1970 1975
              Australia 19.0 30.0 . 0.9 0.8 0.3 2.7
              1.3 1.6 5.4
              Japonia 5.0 7.0 4.0 0.7 1.3 1.8 1.6 0.8
              1.1 1.9
              Niemcy 9.0 30.0 5.0 4.2 . . . .
              . .
              NRD X X X X . . . .
              0.0 0.0
              RFN X X X X 10.2 5.1 1.2 0.6
              0.8 3.6
              NZ . 60.0 . 0.0 0.0 0.0 . .
              0.2 4.5
              OECD X X X X X X X X .
              . 5.2
              Polska 3.0 4.5 10.5 25.9 0.8 0.0 2.2 0.3 0.5
              0.5 0.1
              UE X X X X X X X . .
              . .
              UK 8.0 18.0 9.0 1.6 1.6 1.1 1.6 1.5
              2.6 4.2
              USA 3.2 8.9 14.3 3.8 2.9 4.4 5.5 6.0
              4.9 8.4

              Kraj 1980 1985 1990 1995 1999 2000 2001 2002 2003
              2004
              Australia 6.1 8.3 6.9 8.6 7.6 6.7 6.8 6.1
              5.6 ..
              Japonia 2.0 2.6 2.1 3.2 4.7 4.7 5.0 5.4 5.3
              5.6.
              Niemcy 3.2 9.3 7.2 10.1 8.8 7.9 7.9 8.6 10.6
              ..
              NRD 0.1 0.0 7.3 16.9 X X X X X
              XX
              RFN 3.8 9.3 5.1 8.3 X X X X X
              XX
              NZ 7.8 4.0 7.8 6.3 6.8 6.0 5.4 . 4.9.
              ..
              OECD . . 7.4 7.5 6.7 6.4 6.5 . .
              ..
              Polska 0.1 0.0 6.4 14.9 13.9 16.1 18.2 20.0 20.6
              20.9
              UE . . 8.4 10.7 9.9 8.7 7.3 7.5 8,8
              8.9
              UK 6.8 11.5 6.8 8.8 6.0 5.5 4.8 5.1 5.0
              .
              USA 7.0 7.1 5.5 5.6 4.2 4.0 4.8 5.9 5.9
              5.9

              • Gość: Bodzio Ortodoksów u nas dostatek :-(. IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 05.04.04, 20:41
                staryvvjarus napisał:
                > Niestety, statystyki bezrobocia sa nieublagane... Pokzauja wzrost berobocia
                > od lat 1970 praktycznie wszedzie

                Tak więc nie ma co dorabiać ideologii o bezwzględnym
                powiązaniu wzrostu PKB z zmniejszeniem bezrobocia tylko
                dbać o wzrost PKB i niezależnie od tego zwalczać bezrobocie.
                Należy pomyśleć o wzroście konsumpcji i u nas i na świecie.
                Będzie konsumpcja to i będzie potrzeba trochę produktów które
                choć w minimalnym stopniu zmniejszą bezrobocie.
                Skracać czas pracy, okres zatrudnienia.
                No i trzeba przypomnieć ortodoksom różnej maści
                że człowiek pracuje żeby żyć a nie żyje żeby pracować.
                • staryvvjarus Re: Ortodoksów u nas dostatek :-(. 05.04.04, 20:48
                  staryvvjarus napisał: Niestety, statystyki bezrobocia sa nieublagane...
                  Pokazuja wzrost berobocia od lat 1970 praktycznie wszedzie
                  Gość portalu: Bodzio napisał(a): Tak więc nie ma co dorabiać ideologii o
                  bezwzględnym powiązaniu wzrostu PKB z zmniejszeniem bezrobocia tylko
                  dbać o wzrost PKB i niezależnie od tego zwalczać bezrobocie.
                  - Racja!

                  Należy pomyśleć o wzroście konsumpcji i u nas i na świecie.
                  Będzie konsumpcja to i będzie potrzeba trochę produktów które
                  choć w minimalnym stopniu zmniejszą bezrobocie.
                  Skracać czas pracy, okres zatrudnienia.
                  No i trzeba przypomnieć ortodoksom różnej maści
                  że człowiek pracuje żeby żyć a nie żyje żeby pracować.
                  - Tez racja, i ze ekonomia (gospodarka) istnieje po to, aby zadowalac potrzeby
                  konsumpcyjne sploczenstwa, a nie po to, aby oszczedzac de fakto nic nie warty
                  papierowy pieniadz...
                  • lubawa1 Debili jeszcze więcej :-(. 05.04.04, 22:21
                    Rozumiem że dla niektórzy wyobrażają sobie, że produkcja to tak jak slońce na
                    plaży. Starczy dla wszystkich. Tacy szczęsliwi glupole myślą, że mają w ręku
                    panaceum na wszystkie bolączki - trzeba więcej konsumować i będzie dobrze.
                    nieważne skąd ta konsumpcja ma się brać (slonce świeci, ziemia się kręci, a w
                    sklepach są rzeczy, które tylko trzeba zacząć konsumować). Glupich nie sieją,
                    sami sie rodzą.
              • lubawa1 Re: jak mały Kazio-Liba wyobraża sobie kapitalizm 05.04.04, 22:04
                Nieublagane, nieublagane... tylko najpierw trzeba naczyć się czytać (i liczyć).

                www.economagic.com/em-cgi/data.exe/feddal/ru
                • kamila_z_nz Re: jak mały Kazio-Liba wyobraża sobie kapitalizm 10.05.04, 20:10
                  Kapitalizm jest z def.paskudnym systemem, opartym na prawach natury (rynku), w
                  ktorym wieksza ryba polyka mniejsza, a te zas lowi na wedke rekin
                  finansjery...;)
                  • lubawa1 Re: jak mały Kazio-Liba wyobraża sobie kapitalizm 14.05.04, 14:12
                    - A jaki system jest najlepszy?
                    - Komunizm (ten w ZSRR)
                    - A gdzie ludziom żyje się najgorzej?
                    - ... a u was murzynów biją.

                    > Kapitalizm jest z def.paskudnym systemem, opartym na prawach natury (rynku),
                    w
                    > ktorym wieksza ryba polyka mniejsza, a te zas lowi na wedke rekin
                    > finansjery...;)
          • staryvvjarus Re: jak mały Kazio-Liba wyobraża sobie kapitalizm 05.04.04, 20:29
            darr.darek napisał:
            Gość portalu: Economist napisał(a):
            Jednak żaden taki "ekonomista" nie odpowie na krótkie pytanie:jeśli wydajność
            jest 10 razy wyższa, to dlaczego miejsc pracy nie jest 10 razy mniej?
            -PROSTE! To nie jest prosta, liniowa zaleznosc, a tylko korelacja, czego zaden
            liberal zapatrzony w naiwnie proste modele liniowe nie zrozumie...;(

            Nie ma korelacji ! Korelacja jest wręcz odwrotna, za to zgodna teorią o
            wzroście bezrobocia wraz ze zmniejszaniem się liberalizmu w gospodarce !
            Państwa najbogatsze, w których liberalny kapitalizm jest mocniej utrzymywany
            niż w krajach biedoty podatnej na lewackie hasła, w tychże państwach
            najbogatszych, bezrobocie jest zawsze niższe niż w krajach biedoty podatnej na
            lewackie teorie.
            - Bzdura! W Polsce bezrobocie jako problem spoleczny pojawilo sie dopiero po
            dojsciu do wladzy ekonomicznych liberalow. Zas w USA bezrobocie jest o wiele
            wyzsze niz to podaja oficjalne statystyki. Pisal o tym np. JK Galbraith...
            I jak zakwalifikujesz tych co w USA pracuja, ale zarabiaja tak malo, ze musza
            dostawac pomoc od rzadu? jako pracujacych, czy jako utrzymujacych sie z tzw.
            welfare?

            A co do "przebiegu wykresu bezrobocia" przez dziesiątki i setki lat w takim
            USA : w ciągu ostatnich 100lat wydajność pracy jankeskiego robotnika wzrosła
            ok. 10-krotnie, a bezrobocie ... ciągle niskie. Dawniej było raczej 2% zamiast
            dzisiejszych 5%, bo dziś wielu pracowników stać na to, aby żyć za oszczędności
            i szukać dobrej pracy przez pół roku. Dawniej pracą najemną zajmowało się
            pewnie nie więcej 1/3 (albo mniej) społeczeństwa, bo większość żon pracowała w
            gospodarstwie domowym. Dziś w USA ponad 50% jest najemną siłą roboczą. No, to
            jak to jest : zmniejsza się liczba pracowników czy ... ZWIĘKSZA SIĘ ?
            - Zmniejsza sie koles, zmniejsza! Skad ten pomysl, ze amerykanow stac na to,
            aby pracowali pol roku, jak place realne dla pracownikow najemnych tam amleja
            od lat 1970tych? Faktyczne bezrobocie w USA to dobrze ponad 10% - inaczej nie
            bylo by tych obostrzen w otrzymaniu wizy USA! Zalezaloby im na tanich robolach
            z PL!

            Mało tego, dlaczego w takich porównaniach, bezrobocie na Ukrainie,w Nigerii,
            czy nawet Polsce jest dużo wyższe niż w USA. W Nigerii wydajność pracy
            jest niemal 100 razy niższa niż w USA, a bezrobocie kilka-kilkanaście razy
            wyższe
            - Porownujesz gruszki z jablkami. Typowy blad niedouczonych neoliberalnych
            ekonomistow: struktura i wielkosc gospodarki Nigerii jest zupelnie inna niz
            gospodarki USA. To sie naywa FALLACY OF COMPOSITION... Rownie dobrze mozesz
            porownywac osiagi samochodu i samolotu...

            Czyli zgodnie ze swoimi pokrętnymi teoriami, zamiast skupiać się na wydajności,
            powinieneś nawoływać, aby każdy kraj stał się takim "samolotem" jak USA.
            Po co być taką "dorożką", w którą przerobiłbyś Polskę i innych, a potem
            porównywać "dorożkę" z "samolotem".
            - USA ledwo zipie, koles: Ma deficyt rachunku biezacego na poziomie ponad 5% PKB

            Pewnie znowu popełnisz jakąś teorię do wytłumaczenia, że Bozia dała tylko
            Jankesom prawo bycia "samolotem gospodarczym". A ja Ci powiem, że 400lat temu
            na terenach dzisiejszego USA, rozwój gospodarczy był na dużo niższym poziomie
            niż w Polsce 400lat temu. Podpowiem Ci, że 100lat temu w USA wydajność
            pracownika i realna płaca była dużo niższa niż dziś w Polsce. I CO ? Im udało
            się ciągnąć światowy postęp, a tu ... "dorożka" i "innej (3-ciej) drogi szukać
            trzeba". Tak ???
            - Jakim kosztem? Holocaustem Indian i maksymalnym wyzyskiem robotnikow...

            A co to za model ? Prosty model ! Wydajność pracy rośnie WSKUTEK ROSNĄCEGO
            POPYTU NA PRACOWNIKÓW i wskutek zwiększajacej się dzieki powyższemu "cenie
            pracy najemnej" .
            - Bzdura! Wydajnosc pracy rosnie na skutek postepu technologicznego, ktory
            wprowadza na rynek nowe, bardziej wydajne, a wiec praco i kosztooszczedne
            urzadzenia!

            A PO CO ci kapitaliści mają wdrażać ten postęp ?! Wg Twojego naiwnego
            spojrzenia, w którym to kapitaliści sobie powiększają wg własnego widzimisię
            bezrobocie, sobie mogą ustalać sami płace robotników, to ... po cholerę
            im "postęp" wdrażać. Wystarczyłoby, aby obniżyli pensje o 20% i zyski są wyższe
            niż wdrożenie rewolucji technologicznej w przedsiebiorstwie. A dlaczego nie
            obniżyć pensji 2-krotnie i ... po co im nowe technologie byłyby ?
            - Poniewaz jako liberalny ekonomista nie zdajesz sobie sprawy, ze coraz wiecej
            wyrobow moze byc produkowane TYLKO przez maszyny, np. mikroprocesory. Obnizka
            pensji to strajki, demonstarcje, klopoty z rzadem itp., a wprowadzenie nowych
            maszyn nie jest az tak kontrowersyjne!

            No ? Wot zagwozdka dla lewicowych teoryjek.
            - ZADNA! Obnizka pensji to krok POLITYCZNIE ryzykowny, zas wprowadzenie nowej
            technologii niekoniecznie. Zyjesz w wyimaginowanym swiecie modeli... :(

            - Placa nie jest uzalezniona tak prosto od popytu na nia. Poczytaj nieco
            zaawansowanych podrecznikow na temat makroekonomii.

            Ale muszą być koniecznie ... "zaawansowane" podręczniki. Tak ?
            - TAK, bo w tych dla polskich studentow, to szkoda gadac - produkuja takich
            ignorantow jak ty... :(

            A jak pan Kazik przedsiębiorca będzie chciał w Warszawie wygrać koonkurencyjnie
            kosztami i zacznie płacić pracownikom po 600zł netto(inni dają nie mniej niż
            1500, to on będzie miał 2.5raza niższe koszty płac), to ... "ważna komisja"
            przyjdzie z zaawansowanym podręcznikiem i powie, że pan Kazio "zaawansowanych
            podręczników" nie czytuje. TAK ?
            - NIE! Przyjda zwiazkowcy i inspektorzy pracy!

            o widzisz, zgodnie z realiami, to pan Kazio musi płacić więcej pracownikom,
            > nie dlatego, że "zaawansowane podręczniki" mu tak powiedzą, a dlatego, że ...
            > nikt nie chciałby pracować za te 600zł.
            > No, ale Ty wolisz ... "zaawansowane podręczniki". TAK ?
            >
            > >> Gdy okazuje się, że na skutek "zawirowań" popyt na pracowników maleje
            > -> spa
            > >> płaca pracownika -> wzrasta popyt na tanich pracowników. Taka zależ
            > ność
            > >> zaistniała w Wielkim Kryzysie w USA . Wiele przedsiębiorstw splajtował
            > o ->
            > >> spadł popyt na pracowników-wzrosło bezrobocie -> SPADŁA PŁACA ->
            > pracownicy
            > >> zaakceptowali spadek płacy -> zatrudnienie tańszych pracowników wzr
            > osło-
            > >> bezrobocie wróciło do poziomu naturalnego.
            > >Moze tak bylo w latch 1930tych, ale nie dzis, Inne lata, inna gospodarka...
            > .
            >
            > Aaaaa, to dziś już nie da się powiedzieć informatykowi "za dużo was na rynku,
            > zapłacę Ci 2-3tys. zamiast 4000, zgadzasz się". No, da się czy ... nie da
            się ?
            > Inne lata, inna gospodarka to widocznie już ... nie da się . TAK ?
            >
            > >Zreszta kielbasy brakowalo tylko przez jakies 20% istnienia PRLu,gora 10 la
            > t..
            >
            > Poza tym to bogactwo było jak *** .
            >
            > >Chcialbys aby bylo jak w USA czy Australii, ze nie da sie wyzyc z minimalne
            > j
            > >placy, wiec pracujacy dostaja zasilki?
            >
            > Aaaa, to tam się nie da wyżyć z minimalnej. No, patrz pan, a tak się chwalą
            > stopą życiową.
            > Powiedz to Polakowi, że W USA za 3000zł/m-c minimalnej pensji nie da się
            > przeżyć. Bo widzisz, żywność tam jest niewiele droższa (na razie), paliwa są
            2
            > razy tańsze, auta w podobnej cenie (a 11-letnie graty są tańsze niż u nas).
            > Aha, mieszaknia są droższe i jak ktoś nie ma chałupy po dziadku to stać go
            > tylko na przyczepę. Ale widzisz, w Polsce, gdy kotś nie ma chałupy po dziadku
            a
            >
            > zarabia 570zł minimalnej, to nigdy by go nie było stać nawet na przyczepę.
            > Bieda w tym USA, panie, bieda.
            >
            • darr.darek Re: jak mały Kazio-Liba wyobraża sobie kapitalizm 07.04.04, 16:16
              staryvvjarus napisał:
              > Zas w USA bezrobocie jest o wiele wyzsze niz to podaja oficjalne statystyki.

              USA mają jeden z najwyższych wskaźników pracujacych do ogółu obywateli. To też
              zmanipulowali. Może to co za oknem to matrix ?

              > I jak zakwalifikujesz tych co w USA pracuja, ale zarabiaja tak malo, ze musza
              > dostawac pomoc od rzadu?

              Daj se spokój. Najniżsa płaca na pełnym etacie wynosi ok. 800 USD/m-c (podobnie
              jest w Niemczech, Francji). Powiedz to ludzim z 90% państw Świata, że za to się
              wyżyć nie da.

              >jak place realne dla pracownikow najemnych tam amleja
              >od lat 1970tych? Faktyczne bezrobocie w USA to dobrze ponad 10% - inaczej nie
              >bylo by tych obostrzen w otrzymaniu wizy USA! Zalezaloby im na tanich robolach

              Taaa, Ty se wyliczyłeś biorą swoją szeroką wiedzę, że tam spadają płace a
              bezrobocie 10%. Pochwal się swoją metodologią wyliczania.

              >USA ledwo zipie, koles: Ma deficyt rachunku biezacego na poziomie ponad 5% PKB

              Znowu "swoją wiedzę" prezentujesz ?
              A jeśli obcy kapitał inwestuje w daną gospodarkę to jest deficyt CA, ale
              świadczy to dobrze o gospodarce czy źle ? Zaprezentuj tą wiedzę.

              >> pracownika i realna płaca była dużo niższa niż dziś w Polsce. I CO ? Im udało
              >> się ciągnąć światowy postęp, a tu ... "dorożka" i "innej (3-ciej)drogi szukać
              >> trzeba". Tak ???
              >Jakim kosztem? Holocaustem Indian i maksymalnym wyzyskiem robotnikow...

              No patrz, olsztynianin nawet nie myśli, że kosztem "holocaustu" Prusów mieszka
              se w Olsztynie, wyzysk tam jest i był wiekszy niż w USA, a jakoś bogactwa tam
              się nie dorobili. Podobną historyjkę można przypisać do każdego kraju.

              >> A PO CO ci kapitaliści mają wdrażać ten postęp ?! Wg Twojego naiwnego
              >> spojrzenia, w którym to kapitaliści sobie powiększają wg własnego widzimisię
              >> bezrobocie, sobie mogą ustalać sami płace robotników, to ... po cholerę
              >> im "postęp" wdrażać.Wystarczyłoby,aby obniżyli pensje o 20% i zyski są wyższe
              >Poniewaz jako liberalny ekonomista nie zdajesz sobie sprawy, ze coraz wiecej
              >wyrobow moze byc produkowane TYLKO przez maszyny, np. mikroprocesory. Obnizka
              >pensji to strajki, demonstarcje, klopoty z rzadem itp., a wprowadzenie nowych
              >maszyn nie jest az tak kontrowersyjne!

              A pomyślunku trochę Bozia nie dała ?
              Gdy pan Kazik przedsiebiorca zacznie płacić 2000 choć dawniej płacił 2500, to
              wszyscy pomarudzą i siedzą cicho (w 99% przedsiebiorstw siedzą cicho). Gdy ten
              Kazik przedsiebiorca zwalnia 20% załogi, bo "zaawansowane podręczniki" kazały
              mu nowe technologie wprowadzać, to ... "kontrowersyjnie" się nagle robi mu w
              przedsiebiorstwie : strajki tych co i tak nie mają już nic do stracenia.
              No, to co jest bardziej kontrowersyjne ?

              >Obnizka pensji to krok POLITYCZNIE ryzykowny, zas wprowadzenie nowej
              >technologii niekoniecznie. Zyjesz w wyimaginowanym swiecie modeli... :(

              A pomyślunku trochę Bozia nie dała ?
              No, to co jest bardziej kontrowersyjne : zmniejszenie płacy czy zmniejszenie
              załogi ?

              >>A jak pan Kazik przedsiębiorca będzie chciał w Warszawie wygrać koonkurencyjni
              >>kosztami i zacznie płacić pracownikom po 600zł netto(inni dają nie mniej niż
              >򗮼, to on będzie miał 2.5raza niższe koszty płac), to ... "ważna komisja"
              >>przyjdzie z zaawansowanym podręcznikiem i powie, że pan Kazio "zaawansowanych
              >>podręczników" nie czytuje. TAK ?
              > Przyjda zwiazkowcy i inspektorzy pracy!

              Taaa, a gdzie to w Polsce inspektorzy pracy każą płacić więcej niż 600zł netto ?
              I związkowcy jeszcze ? Tak ? A gdzie to armia setek tysięcy ekspedientek,
              sprzątaczek, pomocników budowlanych itp. zawołała związkowca i se wyższą niż
              600zł płacę wywalczyła ? W kopalni ? A może w urzędzie panstwowym ? Tak ?
              Oj, Bozia nie dała pomyślunku.

              > > nikt nie chciałby pracować w Warszawie za te 600zł.
              > > No, ale Ty wolisz ... "zaawansowane podręczniki". TAK ?
              • Gość: CGN Re: jak mały Kazio-Liba wyobraża sobie kapitalizm IP: *.e-loko.pl 10.04.04, 13:19
                C:W USA bezrobocie jest o wiele wyzsze niz to podaja oficjalne statystyki.
                - USA mają jeden z najwyższych wskaźników pracujacych do ogółu obywateli. To
                też zmanipulowali. Może to co za oknem to matrix ?
                C: Wzystkie te dane sa manipulowane... A matrix jest wszedzie... ;)

                C: I jak zakwalifikujesz tych co w USA pracuja, ale zarabiaja tak malo, ze
                musza dostawac pomoc od rzadu?

                Daj se spokój. Najniżsa płaca na pełnym etacie wynosi ok. 800 USD/m-c (podobnie
                jest w Niemczech, Francji). Powiedz to ludzim z 90% państw Świata, że za to się
                wyżyć nie da.
                - W USA nie! Slyszales o Purchase Power parity?

                C: jak place realne dla pracownikow najemnych tam maleja od lat 1970tych?
                Faktyczne bezrobocie w USA to dobrze ponad 10% - inaczej nie bylo by tych
                obostrzen w otrzymaniu wizy USA! Zalezaloby im na tanich robolach
                - Taaa, Ty se wyliczyłeś biorą swoją szeroką wiedzę, że tam spadają płace a
                bezrobocie 10%. Pochwal się swoją metodologią wyliczania.
                C: Nie moja, a np. prof. Galbraitha! I jak z wyjasnieniem tych obostrzen przy
                wjezdzie do kraju, gdzie w/g oficjalnych danych jest deficyt sily rboczej?

                C: USA ledwo zipie, koles: Ma deficyt rachunku biezacego na poziomie ponad 5%
                PKB
                - Znowu "swoją wiedzę" prezentujesz ?
                C: TAK, bo to jest 100% prawda!

                - A jeśli obcy kapitał inwestuje w daną gospodarkę to jest deficyt CA, ale
                świadczy to dobrze o gospodarce czy źle ? Zaprezentuj tą wiedzę.
                C: Zle, bo ta gospodarka zyje na kredyt, ktorego nie jest w stanie splacac!

                ... pracownika i realna płaca była dużo niższa niż dziś w Polsce. I CO ? Im
                udało się ciągnąć światowy postęp, a tu ... "dorożka" i "innej (3-ciej)drogi
                szukać trzeba". Tak ???
                C: Jakim kosztem? Holocaustem Indian i maksymalnym wyzyskiem robotnikow...

                - No patrz, olsztynianin nawet nie myśli, że kosztem "holocaustu" Prusów
                mieszka se w Olsztynie, wyzysk tam jest i był wiekszy niż w USA, a jakoś
                bogactwa tam się nie dorobili. Podobną historyjkę można przypisać do każdego
                kraju.
                C: Ale w USA to bylo niedawno i na nieporownywalnie wielka skale! A Prusow
                wyrzneli nie Polacy, a krzyzacy, czyli gl. niemcy, francuzi itp. cholota z
                zachodu...

                A PO CO ci kapitaliści mają wdrażać ten postęp ?! Wg Twojego naiwnego
                spojrzenia, w którym to kapitaliści sobie powiększają wg własnego widzimisię
                bezrobocie, sobie mogą ustalać sami płace robotników, to ... po cholerę
                im "postęp" wdrażać.Wystarczyłoby,aby obniżyli pensje o 20% i zyski są
                wyższe.
                C: Poniewaz jako liberalny ekonomista nie zdajesz sobie sprawy, ze coraz wiecej
                wyrobow moze byc produkowane TYLKO przez maszyny, np. mikroprocesory. Obnizka
                pensji to strajki, demonstarcje, klopoty z rzadem itp., a wprowadzenie nowych
                maszyn nie jest az tak kontrowersyjne!

                - A pomyślunku trochę Bozia nie dała ?
                C: To ma byc argument?

                Gdy pan Kazik przedsiebiorca zacznie płacić 2000 choć dawniej płacił 2500, to
                wszyscy pomarudzą i siedzą cicho (w 99% przedsiebiorstw siedzą cicho). Gdy ten
                Kazik przedsiebiorca zwalnia 20% załogi, bo "zaawansowane podręczniki" kazały
                mu nowe technologie wprowadzać, to ... "kontrowersyjnie" się nagle robi mu w
                przedsiebiorstwie : strajki tych co i tak nie mają już nic do stracenia.
                - Tak czy inaczej naraza sie. bedzie musial predzej czy pozniej kupic nowe
                maszyny, bo na starych nie da mu sie utrzymac czy poprawic jakosci, a nowe
                maszyny, to mniej ludzi do zatrudnienia...

                No, to co jest bardziej kontrowersyjne ?
                C: Obnizanie plac, chyba, ze robole sa sterroryzowani jak w PL... :(
                Obnizka pensji to krok POLITYCZNIE ryzykowny, zas wprowadzenie nowej
                technologii niekoniecznie. Zyjesz w wyimaginowanym swiecie modeli... :(
                (Dalej sie nasz liberal zaczyna jakac jak michnik...)
    • Gość: axx Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: 207.191.236.* 06.04.04, 01:52
      Na marginesie uwaga. Obecny 46 godzinny tydzien pracy (Anglia) i jemu podobne ma lekko liczac ponad 100 lat. Jest przeciez efektem
      walki robotnikow ...amerykanskich (zamieszki w Gary Chicago 1 Maja 1886 (chyba?) A przeciez ogromny postep technologiczny w wydajnosci
      dokonal sie wszedzie na swiecie. Tydzien jest ten sam. Dodatkowo pracuja kobiety ktore kiedys tradycyjnie nie pracowaly zwlaszcza w USA.
      Zatem widoczny bylby przymus obnizenia tygodnia pracy co zrobiono w Niemczech i Francji. Ma to takze dodatkowo dobra strone ze
      zwieksza wydatki rodziny i zwiekza konsumpcje. Dlaczego zatem Polska upiera sie przy dlugim tygodniu pracy majac najwieksze bezrobocie?
      Samo bezrobocie jest przeciez totalnym marnotrawstwem szczegolnie ze kraj niebogaty.
      USA nie sa porownywalne z zadnym krajem. Jezeli w niedalekiej przyszlosci zostana zdjete z pracodawcow ubezpieczenia medyczne
      (ma je tylko 55 % zakladow) i przeniesione do podatkow publicznch bezrobocie w USA zostanie bardzo ograniczone bo w tym kraju
      jest naprawde duzo do roboty. A gdyby jeszcze tydzien pracy i nadgodziny to bylaby pelnia szczescia. W tej sprawie Unia zwracala juz uwage
      i USA moga placic kary za dluzszy tydzien pracy.
      • Gość: pawel-l Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.com.pl 06.04.04, 07:55
        Rośnie nowa generacja która nie przeżyła komunizmu i szuka pomysłów jak się nie
        narobić a najeść.
        Po co płacić ludziom np. za budowę autostrady. Przecież można im dać pieniąze
        do ręki pójdą do sklepu zrobią zakupy i ogólny dobrobyt wzrośnie !
        Tylko dziwnie jakoś 50% młodych Polaków chce emigrować. Coś im się u nas nie
        podoba ? Dziwne

        W Polsce na 13 mln pracujących jest 2.5 mln kapitalistów (tyle jest
        zarejestrowanych firm)
        Co za drapieżny kapitalizm !! Jeden kapitalista na 5 pracowników. Niedługo w
        tym przeklętym kapitaliźmie będą sami kapitaliści !
        Ciekawe dlaczego pensje w Warszawie są 2 razy większe niż w Białymstoku. Kto to
        ustalił ? Gdzie jest prikaz ?

        Dlaczego kraje azjatyckie rozwijają się 6-10% rocznie a taki wspaniały
        europejski wzór tylko 2% (amerykański trochę szybciej).

        Czy to że Japonia ma najwięcej robotów na świecie, oznacza że ma największe
        bezrobocie ? hmm...

        Ile miejs pracy przybyło we Francji po skróceniu czasu pracy ? .... Bezrobocie
        wzrosło. hmmm....

        W kraju gdzie wydajność rośnie najszybciej (USA) zatrudnienie w ostatnim
        miesiącu wzrosło o 305 tys. hmm...

        Po co myśleć wystarczy jeść. To rozpędzi naszą gospodarkę....
        • Gość: Bodzio Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 06.04.04, 22:00
          Gość portalu: pawel-l napisał(a):
          > Ile miejs pracy przybyło we Francji po skróceniu czasu pracy ? ....
          > Bezrobocie wzrosło. hmmm....

          Przynajmniej tutaj się mylisz. Skrócenie czasu pracy znacznie
          zmniejszyło we Francji stopę bezrobocia i było neutralne a nawet
          korzystne dla konkurencyjności jej gospodarki. Dopiero obecny
          rząd zaczął majstrować przy tych regulacjach zamiast wziąść się
          za rozkład dnia pracy (sjesta :-))no i Francja ma problemy - nie
          tylko z rządem.
          Praca coraz bardziej będzie kojarzona z myśleniem stąd stanie
          się mniej wrażliwa na zapotrzebowanie - to znaczy (na chłopski
          rozum)popyt zawsze będzie większy niż możliwości intelektualne.
          Jedzenie w zasadzie już dzisiaj dla ludzkości poza jego rozdziałem
          nie stanowi większego problemu.

          • Gość: pawel-l Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.com.pl 07.04.04, 10:57
            Od kilku mies. na świecie mamy ożywienie gospodarcze, więc trudno powiedzieć z
            czego wynika spadek bezrobocia

            Problemem nie jest podział ilości pracy tylko podział pensji. Można sobie
            wyobrazić zatrudnienie dodatkowych urzędników, kontrolerów, policjantów,
            nauczycieli zmniejszając pensję innym pracującym.
            Zmniejszono ilość godzin pracy (przynajmniej na papierze) ale decydujący
            parametr to czy spadły adekwatnie pensje (lub wzrosła wydajność)
            Jeśli koszt pracy wzrósł to spowoduje to w dłuższym okresie zmniejszenie
            inwestycji i wzrost bezrobocia.

            Gospodarka przystosowuje się do wszelakich głupot polityków.
            • Gość: CGN Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.e-loko.pl 10.04.04, 13:00
              Godpodarka cierpi na skutek glupoty politykow... Ekonomia jest bowiem de facto
              i de jure polityczna... A to "ozywienie gopodarcze" to tylko statystyczna
              iluzja, bo ogranicza sie ono do Azji Pld-Wsch (gl. Chiny). W USA i UE mamy
              wciaz recesje... :(
              • Gość: Inst. Ewolucji PAN Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.acn.pl 11.04.04, 00:01
                > Ekonomia jest bowiem de facto i de jure polityczna...

                Czyli polityk może tak cię zaprogramować, że będziesz wolał mniejszą pensję od
                większej, że będziesz wolał jeść mniej (albo nawet będziesz mógł przestać jeść
                na rozkaz). Polityk będzie mógł ci rozkazać ile dzieci urodzisz i kiedy umrzesz
                (wyznaczy ci też otymalną metodę samobójstwa). Zanim jesnak się politycznie
                zabijesz zgłoś się proszę na kilka badań do:
                Instytut Ewolucji PAN
                Ośrodek Badań nad Formami Pierwotnymi
          • darr.darek Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia 07.04.04, 16:37
            Gość portalu: Bodzio napisał(a):
            > Przynajmniej tutaj się mylisz. Skrócenie czasu pracy znacznie
            > zmniejszyło we Francji stopę bezrobocia i było neutralne a nawet
            > korzystne dla konkurencyjności jej gospodarki.

            Taaa, zmnieszyło. Było niecałe 10% a zrobiło ponad 10%. Tak ? Z tym, że
            teraz "zaistniały czynniki nieprzewidziane oraz czynniki dobrze rokujące na
            przyszłość" ? Tak ?

            Jak ja znam takie bredzenie lewicowych specjalistów od gospodarki. Rzygałem tym
            w czasach komuny i dobiero "nowe czasy" nadejść musiały, aby się przekonać, że
            czerwoni w każdym systemie są specjalistami od "dialektycznego" wytłumaczenia
            dlaczego się nie udało tak jak chcieli i dlaczego w przyszłości na pewno się
            uda tak jak chcą teraz.

            • Gość: CGN Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.e-loko.pl 09.04.04, 20:23
              Jestem na uropie, ale z ciekawoscia sledze dyskusje liberalnego betonu ze
              stajni Blacerowicza z jego swiatlymi oponentami, & will be back after Easter!
              • Gość: Lenin Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.acn.pl 11.04.04, 00:18
                > Jestem na uropie

                Jeśli jesteś nad morzem to się utop.
                Jeśli jesteś w górach to spadnij w jakąś przepaść.
                Jeśli jesteś w jakimś mieście to niech cię autobus przejedzie.
                Jeśli jesteś gdzieś indziej to się udław śniadaniem (ze skutkiem śmiertelnym).

                W ten sposób:
                - zwolnisz miejsce pracy (ergo w konsekwencji zmniejszysz bezrobocie) - jeśliś
                zatrudniony
                - zwolnisz bezrobocie w sposób bezpośredni - jeślś bezrobotny
                (jeśli jeszcze się uczysz to i tak dobrze, bo oszczędzimy na wydatkach na
                edukacji)
                No i generalnie będzie jednego debila mniej.

                Liczymy na was towarzyszu CGN! Nie czyń grabarza bezrobotnym!

            • Gość: CGN Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.e-loko.pl 10.04.04, 12:58
              Skrocenie czasu pracy to tez tylko polsrodek, ale lepszy niz nic...
              • Gość: mam lepszy pomysł Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.acn.pl 11.04.04, 00:10
                > Skrocenie czasu pracy to tez tylko polsrodek, ale lepszy niz nic...

                Lepiej jest np. rozstrzeliwać bezrobotnych - kwintesencja poronionego,
                lewackiego myślenia:
                - państwo jest aktywne
                - metoda działa od razu

                CGN - pędź pod mur, świeć przykładem !!!
                • Gość: CGN Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.e-loko.pl 12.04.04, 12:30
                  Popelniles plagiat od Jonathana Swifta, ex-komuchu...;(
        • Gość: CGN Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.e-loko.pl 10.04.04, 13:07
          Gość portalu: pawel-l napisał(a):
          Rośnie nowa generacja która nie przeżyła komunizmu i szuka pomysłów jak się nie
          narobić a najeść.
          - kazdy tego chce, chcial i bedzie chciec!

          Po co płacić ludziom np. za budowę autostrady. Przecież można im dać pieniąze
          do ręki pójdą do sklepu zrobią zakupy i ogólny dobrobyt wzrośnie !
          - oczywiscie! kupia wiecej produktow, a wiec zwieksza produkcje! A to nakreci
          koniunkture...

          Tylko dziwnie jakoś 50% młodych Polaków chce emigrować. Coś im się u nas nie
          podoba ? Dziwne
          - Mlodzi zawsze sa gotowi szukac szczescia daleko. inaczej nie byli by
          mlodymi...

          W Polsce na 13 mln pracujących jest 2.5 mln kapitalistów (tyle jest
          zarejestrowanych firm)
          - Firma firmie nie rowna! Znow fallacy of composition! Orlen to nie sklepik na
          rogu... :(

          Co za drapieżny kapitalizm !! Jeden kapitalista na 5 pracowników. Niedługo w
          tym przeklętym kapitaliźmie będą sami kapitaliści !
          - Fikcja statystyczna: zatrudniane ludzi jako kontraktorow, ktorzy sa de facto
          pracownikami... :(

          Ciekawe dlaczego pensje w Warszawie są 2 razy większe niż w Białymstoku. Kto to
          ustalił ? Gdzie jest prikaz ?
          - Taki jest ecanizm rynkowy, bowiem W-wa jest tez drozsza niz Bialystok.
          Porownaj pensje w Londynie i np. Liverpool...

          Dlaczego kraje azjatyckie rozwijają się 6-10% rocznie a taki wspaniały
          europejski wzór tylko 2% (amerykański trochę szybciej).
          - W Azji nie boja sie interwencjonizmu panstwowego... Nie maja tam
          amerykanskich "expertow", jak w PL czy UE...

          Czy to że Japonia ma najwięcej robotów na świecie, oznacza że ma największe
          bezrobocie ? hmm...
          - Nie, ale znacznie tam wzroslo berobocie, odkad zaczeto masowo wdrazac
          roboty...

          Ile miejs pracy przybyło we Francji po skróceniu czasu pracy ? .... Bezrobocie
          wzrosło. hmmm....
          - Z innych przyczyn (poglebienie recesji)...

          W kraju gdzie wydajność rośnie najszybciej (USA) zatrudnienie w ostatnim
          miesiącu wzrosło o 305 tys. hmm...
          - Wydajnosc liczona na pracownika czy na godz. pracy? To rozne rzeczy...

          Po co myśleć wystarczy jeść. To rozpędzi naszą gospodarkę....
          - kosumpcja jest motorem rozwoju gospodarki...

          • Gość: CGN = debil? Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.acn.pl 11.04.04, 00:27
            można komentować twój bełkot słowo po słowie, nie mam jednak na to siły. tacy
            kretyni jak ty są za bardzo uparci żeby coś do nich dotarło.
            Tekst "kosumpcja jest motorem rozwoju gospodarki..." świadczy że albo:
            - jesteś narwanym dzieciakiem, któremu wydaje się że wie wszystko najlepiej,
            albo
            - jesteś debilem.
            Jeśli jesteś dzieciakiem, to poczekaj klika lat, zrób maturę, kup sobie kilka
            książek do ekonomii, przeczytaj, pomyśl a jak czegoś nie rozumiesz to się doucz
            W drugim przypadku nie widzę dla ciebie szans na poprawę...
            • Gość: CGN Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.e-loko.pl 12.04.04, 12:29
              Twoj atak ad personam swiadczy tylko o twym poziomie... :(
      • Gość: CGN Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.e-loko.pl 10.04.04, 13:08
        ciekawe uwagi. dziekuje!
        • Gość: Bodzio Re: Wzrost gospodarczy a bezrobocie. IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 11.04.04, 14:29
          Przeważa opinia że wzrost gospodarczy nie determinuje
          spadku bezrobocia. Powoływanie się na ustrój też ma
          tyle sensu co wpływ koloru samochodu na jego osiągi.
          Dalszy wzrost gospodarczy kosztem obniżania podatków
          też jest niemożliwy (wrzask starych członków UE).
          Pozostają: Wzrost konsumpcji (obniżenie stóp %).
          Tutaj mamy do wyboru zmusić Balcerowicza do odejścia
          albo kryterium uliczne i potem Lepper albo Lepper na
          początek. Drugi sposób na spadek bezrobocia to skracanie
          czasu pracy i okresu zatrudnienia. Tylko do tego są
          potrzebni nie ekonomiści a socjolodzy. Ekonomistów
          mamy wykształconych bez wyjątku w PRL-u, socjologów
          kształconych wtedy nie ma i to jest nadzieja.
          Zgadzam się że to są pół albo ćwierć środki na wzrost
          produkcji i spadek bezrobocia. Bardzo powinniśmy się
          bać tych co znają i mają jedno lekarstwo na bolączki.
          Oni nie poprawią stanu w/w problemów - patrz Balcerowicz.
          • Gość: Kagan Re: Wzrost gospodarczy a bezrobocie. IP: *.e-loko.pl 12.04.04, 12:28
            Zgoda w prawie 100%, moze dla tego, ze jestem i ekonomista i socjologiem.
            Ekonomie studiowalem w PRL i na zachodzie, socjologie w 99% na zachodzie...
            • Gość: pawel-l Re: Wzrost gospodarczy a bezrobocie. IP: *.com.pl 13.04.04, 09:29
              CGN przestań powtarzać za gazetami że konsumpcja nakręca koniukturę bo jest to
              stawianie wozu przed konia.

              Zwiększona konsumpcja może być albo ze zwiększonej produkcji w gospodarce
              (inwestycje z oszczędności konsumentów) albo ze zwiększenia zadłużenia. To co
              ty sugerujesz to zwiększenie konsumpcji za pomocą długu. Wszędzie kończy się to
              podobnie. Produkcja rośnie albo i nie (różnie to bywa) ale najczęsciej szybko
              rośnie deficyt handlowy i długi.
              Taka polityka w Polsce doprowadziła do 400mld zł zadłużenia budżetu Państwa.
              Podobna polityka w USA to 7 bilionów $ zadłużenia rządu, 10 bilionów
              konsumentów. Jakiś czas można to ciągnąć , ale prędzej czy później kończy się
              to Argentyną.
              • Gość: Kagan Re: Wzrost gospodarczy a bezrobocie. IP: 195.116.92.* 13.04.04, 11:35
                Ja powtarzam za Keynesem, a nie za gazetami...
                Konsumpcja zas to glowna sila napedowa gospodarki: gospodarujemy aby
                konsumowac, a nie odwrotnie...
                • Gość: pawel-l Re: Wzrost gospodarczy a bezrobocie. IP: *.com.pl 14.04.04, 09:07
                  Cały czas mówię o dobrym gospodarowaniu. Mniej konsumpcji, więcej inwestycji
                  • Gość: Kagan Re: Wzrost gospodarczy a bezrobocie. IP: 213.199.197.* 14.04.04, 16:08
                    Mniej luxusowej kosumpcji buzrzuazji i na kredyt, zgoda. Ale nie jak za PRLu:
                    inwestowanie kosztem ograniczania konsumpcji 90% ludnosci...
    • colas.breugnon praca, praca, praca 13.04.04, 09:40
      Nie ma chyba bardziej kłotliwej nacji niż internetowi ekonomiści.
      A przy tym trudno o większy bałagan metodologiczny niż w ich sporach,
      oczywiście poza bezkonkurencyjną filozofią i niektórymi naukami
      humanistycznymi.

      Mówię tak nie żeby Was obrażać, lecz żeby Wam śmigus zrobić, i zmyć
      z Was niepotrzebne zacietrzewienie. Spora część Waszych sporów wynika
      z różnego rozumienia słowa "praca".

      Dla dawnego rolnika właściwa praca to była praca na roli, wszystkie inne
      zajęcia były różnymi rodzajami próżniactwa. W tym rozumieniu dzisiejsze
      bezrobocie w krajach rozwiniętych wynosi 95%, bo tylko 5% zajmuje się
      właściwą pracą.

      Co się stało z tymi 95%? Ano, stali się proletariatem. Zmieniono wtedy
      definicję pracy, i znów większość pracowała, ale już w fabrykach.
      Ale też w takim marksistowskim (i nie tylko) rozumieniu to dziś bezrobocie
      jest, dajmy na to, 85%, bo 5% pracuje na roli, a powiedzmy 10% w przemyśle
      świadczy pracę produkcyjną. Reszta to przecież nie praca, prawda?.

      Co się stało z tymi 85%? A siedzą po różnych biurach, sklepach, knajpach.
      I co? Ano nic, tam zastępuje ich automatyka, informatyka i inna technika.
      No i co? No i nic. Zajmą się rozmaitymi usługami i innymi rozrywkami,
      które się wtedy nazwie pracą, a na roli, w fabrykach, sklepach i biurach
      pozostanie, powiedzmy 20% populacji.

      Nie jest zresztą żadną herezją życie bez pracy (w sensie rynku pracy).
      Ateńczycy mieli do pracy swoje (ludzkie) maszyny, a sami zajmowali się
      trochę hadlem i bardzo polityką czy filozofowaniem. Kręciło się to długo.
      W Rzymie plebs miał zapewniony (w różnym stopniu) chleb i igrzyska,
      więc w ścisłym sensie nie pracował - i nie od tego upadł Rzym.

      Dobra, wystarczy. To podsumowanie: żyjemy w czasach, w których zmienia
      się i jeszcze bardziej musi się zmienić rozumienie pracy ludzkiej. Tyle.
      • Gość: Bodzio Re: praca, praca, praca IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 13.04.04, 10:36
        Pięknie :-)colas.breugnon napisał:
        > Nie jest zresztą żadną herezją życie bez pracy (w sensie rynku pracy).
        > Ateńczycy mieli do pracy swoje (ludzkie) maszyny, a sami zajmowali się
        > trochę hadlem i bardzo polityką czy filozofowaniem. Kręciło się to długo.
        > W Rzymie plebs miał zapewniony (w różnym stopniu) chleb i igrzyska,
        > więc w ścisłym sensie nie pracował - i nie od tego upadł Rzym.

        Czyli należy rozumieć że nie praca (czy jej brak) stanowi problem
        a zagospodarowanie czasu człowieka. To chyba nazywa się efektywne
        wykorzystanie czasu społecznego? Kagan proszę wytłumacz.
        W takim układzie zwiększanie konsumpcji pozytywnie może
        wpływać na rozwiązywanie problemów ekonomicznych.
        Tylko tak jak wpływ wojskowych należy ograniczać na prowadzenie
        wojen, tak ekonomistów należy separować od problemów rozwoju
        społeczeństw :-).
        • Gość: Kagan Re: praca, praca, praca IP: 195.116.92.* 13.04.04, 11:38
          Obecnie tylko ok. 20% ludzi musi naprawde pracowac, aby zaspokoic podstawowe
          potrzeby reszty. Problemem jest teraz NIE wytwarzanie, a podzial tego, co
          wytworzono, i co mozna by wytworzyc. Sek w tym, ze burzuje sa tak zachlanne, ze
          nie chac sie z nikim podzielic swymi bogactwami, a wiec nalezy im je sila
          odebrac (nie wszystko, tylko polowe), aby reszta mogla godnie zyc...
      • Gość: Kagan Re: praca, praca, praca IP: 195.116.92.* 13.04.04, 11:40
        Liberalni ortodoksi w PL to dawni marksistowsko-leninoswscy ortodoksi,
        np. "prof." Balcerowicz z Instytutu Podstaw Marxizmu-Leninizmu przy KC PZPR,
        stad ten balagan w polskiej ekonomi... :(
        • Gość: pawel-l Re: praca, praca, praca IP: *.com.pl 13.04.04, 12:04
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > Ja powtarzam za Keynesem, a nie za gazetami...

          Kariera Keynesistów skończyła się w latach 70-tych, kiedy była i inflacja i
          stagnacja w gospodarce. Ty jesteś trochę spóźniony.

          > Konsumpcja zas to glowna sila napedowa gospodarki: gospodarujemy aby
          > konsumowac, a nie odwrotnie...

          Pod warunkiem że znajdziesz frajera który cię utrzymuje. Coraz mniej chętnych
          do pracy a coraz więcej chętnych do koryta. Dla niektórych rozstanie z
          zasiłkami może być to bolesne.

          • Gość: Kagan Re: praca, praca, praca IP: 213.199.197.* 14.04.04, 16:07
            Cos ci sie pomylilo. Keneysizm sie wcale nie skonczyl w latach 1970tych -
            pewnie nie slyszales o neoKeynesistach... :(
            A jedynym bodzcem do gospodarowania sa nasze potrzeby konsumcyjne...
            • Gość: pawel-l Re: praca, praca, praca IP: *.com.pl 15.04.04, 11:28
              Gość portalu: Kagan napisał(a):

              > A jedynym bodzcem do gospodarowania sa nasze potrzeby konsumcyjne...

              No właśnie. Trzeba ludzi mobilizować do pracy i innowacji zmniejszając podatki
              i zasiłki.
              • Gość: Economist Re: praca, praca, praca IP: *.wsiz.rzeszow.pl / *.wsiz.rzeszow.pl 15.04.04, 15:17
                Podatki trzeba zwiekszyc, bo 90% bezrobotnych musi z czego zyc, a nie ma
                najmniejszych szans na prace, chyba, ze chcesz, a la Gomulka, tworzyc tanie, a
                wiec zacofane miejsca pracy...
                • rajchman Re: praca, praca, praca 15.04.04, 15:43
                  Gość portalu: Economist napisał(a):
                  MIALO BYC:
                  Podatki trzeba zwiekszyc, bo bezrobotni musza z czego zyc, a 90% z nich nie ma
                  przeciez najmniejszych szans na prace, chyba, ze chcesz, a la Gomulka, tworzyc
                  tanie, a wiec zacofane miejsca pracy, ktore beda produkowac drogie buble... :(
                • colas.breugnon Re: praca, praca, praca 15.04.04, 15:52
                  Kagan, zgoda. Gospodarka potrzebuje więcej
                  konsumentów niż pracowników, więc siła
                  nabywcza musi się oderwać od pracy.

                  Ekonomista z Rzeszowa, opodatkowanie pracy,
                  tak jak sama praca, wymaga dużej redefinicji.
                  Tak przy okazji, brzmi to paradoksalnie,
                  ale podatki można zmniejszyć, dajmy na to
                  dwukrotnie, zwiększając podobnie dochody
                  budżetu. Tak niewydajny jest dzisiejszy
                  system. Jest jak tankowiec obrośnięty małżami,
                  glonami oraz innym morskim glutem, który sam
                  zużywa tonę paliwa na milę, i coraz rzadziej
                  jest w stanie coś dowieźć do rafinerii,
                  i coraz częściej deficytowy. Howgh.
                  • rajchman Re: praca, praca, praca 15.04.04, 16:12
                    colas.breugnon napisał: Kagan, zgoda. Gospodarka potrzebuje więcej
                    konsumentów niż pracowników, więc siła nabywcza musi się oderwać od pracy.
                    - Szczegolnie obecnie, gdy 20% ludzkosci moze utrzymac przy zyciu reszte, pod
                    warunkiem rozsadnego podzialu wyprodukowanych dobr i uslug...

                    Ekonomista z Rzeszowa, opodatkowanie pracy, tak jak sama praca, wymaga dużej
                    redefinicji.
                    - Tez zgoda: ale nie tylko w PL sa takie absurdy a la ZUS. W Australii mamy np.
                    tzw. payroll tax, czyli podatek od zatrudnienia. I trzeba tez zniesc podatki od
                    konsumpcji, a podatkowac tylko nadmierne dochody i nadmierne bogactwo oraz
                    dochody ze spekulacji. Inaczej dusimy popyt w imie latwego sciagania podatkow,
                    ktore zarzynaja gospodarke...

                    Tak przy okazji, brzmi to paradoksalnie, ale podatki można zmniejszyć, dajmy na
                    to dwukrotnie, zwiększając podobnie dochody budżetu. Tak niewydajny jest
                    dzisiejszy system. Jest jak tankowiec obrośnięty małżami, glonami oraz innym
                    morskim glutem, który sam zużywa tonę paliwa na milę, i coraz rzadziej
                    jest w stanie coś dowieźć do rafinerii, i coraz częściej deficytowy. Howgh.
                    - Tu tez zgoda. Teoretycznie mozna by zmniejszyc podatki, ale je bezwzglednie
                    egzekwowac, i tym samym zwiekszyc dochody budzetu. A na poczatek niech Kulczyk
                    zaplaci, co powinien. Jak zaplaci do konca kwietnia, to mu nawet damy 10%
                    rabatu!
                    Pozdr.
                    • Gość: pawel-l Re: praca, praca, praca IP: *.com.pl 16.04.04, 09:46
                      Czyli jesteście zwolennikami systemu w którym 20% ludzi haruje a 80% żyje sobie
                      z ich pracy ?

                      Czy znacie system w którym ludzie bogaci płacą potulnie wysokie podatki ?

                      Po co budżetowi dużo pieniędzy ? Przecież jeśli już koniecznie chcecie grzebać
                      w podatkach to zwolnić wszystkich z podatków (VAT, CIT, CIP, ZUS i inne) a
                      bogaci niech płacą na wojsko i policję. Po co duży budżet ?

                      • Gość: Kagan Re: praca, praca, praca IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 16.04.04, 12:42
                        Gość portalu: pawel-l napisał(a): Czyli jesteście zwolennikami systemu w którym
                        20% ludzi haruje a 80% żyje sobie z ich pracy ?
                        - NIE! Ale do tego dazy tzw. globalizacja. Zreszta te 20% co pracuje, bedzie
                        zyc na o wiele wyzszym poziomie niz te 80%, dla ktorych nie starczy pracy...

                        Czy znacie system w którym ludzie bogaci płacą potulnie wysokie podatki ?
                        - TAK, jesli kupuja sobie w ten sposob bezpieczenstwo. I tak bogaci musza
                        placic za swe bezpieczenstwo: albo placa wysokie podatki (UE), albo oplacajac
                        tzw. body guards (USA i III swiat). Nic nie ma za darmo, a juz na pewno
                        bezpieczenstwa dla bogaczy...

                        Po co budżetowi dużo pieniędzy ? Przecież jeśli już koniecznie chcecie grzebać
                        w podatkach to zwolnić wszystkich z podatków (VAT, CIT, CIP, ZUS i inne) a
                        bogaci niech płacą na wojsko i policję. Po co duży budżet ?
                        - Zgoda, budzet jest za duzy, ale to dla tego, ze oplaca sie z niego
                        niepotrzebne awantury w Iraku, ochrone niepotrzebnych nam ambasad USA
                        czy "panstwa" israel (wystarcza nam konsulaty w Berlinie) czyb tez zjazd
                        bogaczy w W-wie... I zgoda: tylko relatywnie bogaci powinni placic podatki,
                        czyli w PL zarabiajacy netto ponad 1 tysiac zl na osobe na miesiac...Branie
                        podatkow od tych, co zarabiaja ponizej 1000 zl na mies. i na dodatek maja
                        rodzine, to rozboj w bialy dzien... Na edukacje powinny byc pozyczki, umarzane
                        jak ktos skonczy edukacje w terminie, a bezplatna sluzba zdrowia to powinna byc
                        glownie profilaktyka, latanie zebow itp. a nie np. drogie i etycznie watpliwe
                        przeszczepy...
                        Pozdr. i mam nadzieje, ze dojdziemy do jakiegos "zlotego srodka", bo ja jestem
                        umiarkowanym lewicowcem, ktory chce powstrzymac populizm i ew. rewolucje droga
                        rozsadnej redystrybucji...
                        • Gość: Bodzio Re: praca, praca, praca IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 16.04.04, 18:11
                          Gość portalu: Kagan napisał(a):

                          > Gość portalu: pawel-l napisał(a): Czyli jesteście zwolennikami systemu w
                          > którym 20% ludzi haruje a 80% żyje sobie z ich pracy ?
                          > - NIE! Ale do tego dazy tzw. globalizacja. Zreszta te 20% co pracuje, bedzie
                          > zyc na o wiele wyzszym poziomie niz te 80%, dla ktorych nie starczy pracy...

                          Można jeszcze inaczej :-). Ludzi potraktować bardziej podmiotowo.
                          Pracę podzielić wśród 80 ludzi a 20 % wysłać na urlopy.
                          Dzisiaj sprzątaczkę często po maturze nazywa się konserwatorem
                          przestrzeni poziomych. Przyjdzie czas że nawet u nas aby zostać
                          sprzątaczką trzeba będzie mieć dyplom inż. a z czasem i magistra.
                          Wierzę że będzie lepiej posprzątane :-).

                          • Gość: Kagan Re: praca, praca, praca IP: 213.199.192.* 16.04.04, 19:10
                            Gość portalu: Kagan napisał(a): Gość portalu: pawel-l napisał(a): Czyli
                            jesteście zwolennikami systemu w którym 20% ludzi haruje a 80% żyje sobie z ich
                            pracy ?
                            K: - NIE! Ale do tego dazy tzw. globalizacja. Zreszta te 20% co pracuje, bedzie
                            zyc na o wiele wyzszym poziomie niz te 80%, dla ktorych nie starczy pracy.
                            Gość portalu: Bodzio napisał(a): Można jeszcze inaczej :-). Ludzi potraktować
                            bardziej podmiotowo. Pracę podzielić wśród 80 ludzi a 20 % wysłać na urlopy.
                            Dzisiaj sprzątaczkę często po maturze nazywa się konserwatorem
                            przestrzeni poziomych. Przyjdzie czas że nawet u nas aby zostać
                            sprzątaczką trzeba będzie mieć dyplom inż. a z czasem i magistra.
                            Wierzę że będzie lepiej posprzątane :-).
                            - Sprzatac niedlugo beda roboty: taniej i lepiej niz sparzataczki z tytulem mgr
                            czy nawet dr. hab. od konserwacji przestrzeni poziomych...
                            • Gość: Prof. dr hab. Re: praca, praca, praca IP: 193.243.146.* 16.04.04, 19:34
                              > Dzisiaj sprzątaczkę często po maturze nazywa się konserwatorem
                              > przestrzeni poziomych. Przyjdzie czas że nawet u nas aby zostać
                              > sprzątaczką trzeba będzie mieć dyplom inż. a z czasem i magistra.
                              > Wierzę że będzie lepiej posprzątane :-).

                              W takiej firmie dyrektorem będzie oczywiście fachowiec po dwuletniej szkole
                              przysposobienia zawodowego (odpowiednik SPR), wysmienity zarządca z doskonałym
                              wyczuciem jak sie prowadzi firmę. Oczywiście tenże dyrektor będzie miasł
                              stosowne powiązania ........
                              • Gość: Kagan (dr niehab.) Re: praca, praca, praca IP: *.e-loko.pl 17.04.04, 14:24
                                Gość portalu: Prof. dr hab. napisał(a): Dzisiaj sprzątaczkę często po maturze
                                nazywa się konserwatorem przestrzeni poziomych. Przyjdzie czas że nawet u nas
                                aby zostać sprzątaczką trzeba będzie mieć dyplom inż. a z czasem i magistra.
                                Wierzę że będzie lepiej posprzątane :-).
                                W takiej firmie dyrektorem będzie oczywiście fachowiec po dwuletniej szkole
                                przysposobienia zawodowego (odpowiednik SPR), wysmienity zarządca z doskonałym
                                wyczuciem jak sie prowadzi firmę. Oczywiście tenże dyrektor będzie mial
                                stosowne powiązania ........
                                - Dobre, nie musisz sie wiec (re)habilitowac...;)
                                Pozdr.
                                Prof. dr. niehab. Kagan vel CGN


                                • Gość: Bodzio Re: praca, praca, praca IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 18.04.04, 09:23
                                  Dosyć tych bezeceństw :-).
                                  Albo dyskutujemy z wnioskami albo krytykujemy.
                                  Jest problem - bezrobocie.
                                  Obecni kierownicy życia społecznego, politycznego, gospodarczego
                                  nie potrafią z tym problemem efektywnie walczyć.
                                  Zaproponowane lekarstwa to: Skracanie okresu zatrudnienia
                                  to jest przedłużenie okresu edukacji, czy też stworzenie
                                  okresu (2-3 lata) wejścia w życie "produktywne"(edukacji
                                  nie można przedłużać w nieskończoność mgr sprzątający
                                  pomieszczenia może być profi ale prof. chyba nie :-)).
                                  Nie ma co proponować wcześniejszych emerytur - pokażcie
                                  takiego co zabroni mi pracować!.
                                  Skracanie czasu pracy (godzinowe).
                                  To jest proste lekarstwo dające najszybciej efekty.
                                  Zagrożenie to spadek konkurencyjności przy postępującej
                                  globalizacji. Najwięcej do powiedzenia będą tu miały dużo
                                  ważące Chiny, Indie, Japonia.
                                  Zainteresowanym radzę obserwować rozwój sytuacji społeczenej
                                  w Chinach. Silna władza centralna (komunistyczna)w przypadku
                                  zagrożenia szybciej wprowadzi racjonalne rozwiązania niż
                                  władza wybrana w sposób demokratyczny :-(.

                                  • Gość: Kagan Re: praca, praca, praca IP: 195.116.92.* 18.04.04, 13:26
                                    Gość portalu: Bodzio napisał(a): Dosyć tych bezeceństw :-).
                                    K: ???

                                    Albo dyskutujemy z wnioskami albo krytykujemy. Jest problem - bezrobocie.
                                    Obecni kierownicy życia społecznego, politycznego, gospodarczego
                                    nie potrafią z tym problemem efektywnie walczyć. Zaproponowane lekarstwa to:
                                    Skracanie okresu zatrudnienia to jest przedłużenie okresu edukacji, czy też
                                    stworzenie okresu (2-3 lata) wejścia w życie "produktywne"(edukacji
                                    nie można przedłużać w nieskończoność mgr sprzątający pomieszczenia może być
                                    profi ale prof. chyba nie :-)).
                                    - Wiecej edukacji to tylko podniesienie ilosci wysoko wyksztalconych
                                    bezrobotnych... Znow wyrzucanie pieniedzy w bloto... :(

                                    Nie ma co proponować wcześniejszych emerytur - pokażcie takiego co zabroni mi
                                    pracować!.
                                    K: Nie mialy byc one przymusowe, ale dobrowolne!

                                    Skracanie czasu pracy (godzinowe). To jest proste lekarstwo dające najszybciej
                                    efekty.
                                    K: Ale niezdodne z logika kapitalizmu, bo krotszy czas pracy=mniejsza wartosc
                                    dodatkowa=mniejszy zysk kapitalisty!

                                    Zagrożenie to spadek konkurencyjności przy postępującej globalizacji. Najwięcej
                                    do powiedzenia będą tu miały dużo ważące Chiny, Indie, Japonia.
                                    K: Tu zgoda, mam tylko watpliowsci co do Japonii i chyba tez Indii...

                                    Zainteresowanym radzę obserwować rozwój sytuacji społeczenej w Chinach. Silna
                                    władza centralna (komunistyczna)w przypadku zagrożenia szybciej wprowadzi
                                    racjonalne rozwiązania niż władza wybrana w sposób demokratyczny :-(.
                                    K: Tu zgoda! I pamietajcie, ze tworzenie tanich miejsc pracy (np. roboty
                                    publiczne) to marnotrastwo pieniedzy, bo tanie miejsce pracy nie jest
                                    konkurencyjne: produkuje malo i drogo wyroby niskiej jakosci...
                                    • rajchman Re: praca, praca, praca 19.04.04, 11:40
                                      UP! ;)
                                      • rajchman Re: praca, praca, praca 20.04.04, 08:37
                                        rajchman napisała: UP! ;)
                                        I jeszcze raz! Precz z tolerowaniem rosnacego do ᡌ% bezrobocia przez kolejne
                                        rzady RP!
                                        • Gość: Kagan Re: praca, praca, praca IP: 80.51.235.* 23.04.04, 12:25
                                          Przestanmy marzyc o ty, ze sie pozbedziemy bezrobocia w kapitalizmie!
                                          • rajchman Praca tylko dla 20-30% ludzi? 26.04.04, 17:51
                                            Tylko 20-30% ludzi w wieku produkcyjnym nadaje sie tak naprawde do pracy.
                                            I nie ma sensu zatrudniac ich tam, gdzie maszyna zrobi ta sama robote szybciej,
                                            lepiej i taniej, czyli w tzw. small business (niedoinwestowanych fabryczkach i
                                            warsztacikach). W uslugach zas nie kazdy moze pracowac, bo do kwalifikacji w
                                            zawodzie dochodza tez tzw. human skills, a te ma nie wiecej niz 1/4 populacji
                                            (reszta to albo niedorozwiniete chamy, albo zfrustowana inteligencja - obie
                                            kategorie do pracy w uslugach sie nie nadaja, bo by tylko odstraszali
                                            klientow)...
                                            Pozdr.
                                            • Gość: Kagan Re: Praca tylko dla 20-30% ludzi? IP: *.e-loko.pl 02.05.04, 17:08
                                              Niestety...
                                              • Gość: Kagan Re: Praca tylko dla 20-30% ludzi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.05.04, 11:32
                                                Moze byc jeszcze gorzej, np. 90% bezrobocie...
                                                • Gość: Kagan Re: Praca tylko dla 20-30% ludzi? IP: *.res.pl / *.res.pl 11.05.04, 15:19
                                                  I co? Brak kontrargumentow?
                                                  • Gość: Economist Re: Praca tylko dla 20-30% ludzi? IP: *.wsiz.rzeszow.pl / *.wsiz.rzeszow.pl 12.05.04, 18:15
                                                    Pracy tez nie macie?
                                                  • Gość: Kagan Re: Praca tylko dla 20-30% ludzi? IP: *.tera.pl / 81.21.194.* 13.05.04, 22:00
                                                    Mr. Economist is an optimist...;)
                                                  • rajchman Re: Praca tylko dla 20-30% ludzi? 26.05.04, 13:11
                                                    Oby nie tylko dla 10%!
                                                  • rajchman "Praca"w Nowej Zelandii 31.05.04, 16:11
                                                    Moglbym ci dac cytat z NZ po agielsku, ale dam ci, just in case you don't
                                                    understand English, ze WPROST (POLSKI APARTHEID, 23 maja 2004 ): "W Nowej
                                                    Zelandii 70 tys. odrzuconych (dlugoterminowych bezrobotnych - LK) otrzymalo
                                                    renty socjalne" - powod? Aby zredukowac przestepczosc wsrod nich. A NZ to kraik
                                                    raptem 3 mln., czyli w Polsce oznaczaloby to conajmniej 1 mln dodatkowych rent
                                                    dla bezrobotnych bedacych dzieki Balcerowiczowi i sce bez szans uzyskania
                                                    pracy... :(
      • Gość: Nikodem Re: praca, praca, praca IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 09.12.04, 18:34
        Tak to jest z tymi demokracjami Breugnon. Jednak nie ma co tutaj wyrzucac tej
        atenskiej no bo to byly poczatki demokratycznej cywilizacji, ze tak powiem, w
        ktora to Sokrates tak swiecie wierzyl, czyli w dyktature wiekszosci nad
        miejszoscia za co skazan na smierc przez sad skorupkowy.I mogl sie z tego
        wykaraskac i uciec z wiezienia bo taka szanse mial ale Sokrates byl Demokracji
        lojalnym obywatelem dlatego tez sie sam otrul wypijaja porcje hemlaku
        (trucizny). Sokrates nic zlego nie czynil jak tylko nauczal mlodych Atenczykow
        innych od przyjetych pogladow za co go dyktat wiekszosci demokratycznej skazal
        na smierc. Taaaa.... atenska demokracja miala tez swoich glownych filozofow.
        Jeden to Platon a drugi Arystoteles. Jeden silnie tkwiacy przy nadrzednosci
        swiadomosci a drugi nieugiety zwolennik nadrzednosci rzeczywistosi. Ten
        pierwszy juz wtedy gotowal Atenczyko socjalistyczna wizje wspolnego dobra
        dlatego tez Platon organizowal rozne bojowki, ktore napadaly na domy co
        zamozniejszych atenczykow i je szabrowaly, tak jak bojowki Lenina, Stalina,
        Hitlera, czy wloskich faszystow, wiec historia sie powtarza.
        Platonska "nadswiadomosc" nie wymysli Kant a tylko ja rozbudowal w Europie
        gdzie umocnil wiare w to, ze jeden czlowiek nie potrafi pogwalcic praw natury,
        praw ekonomicznych, czy praw fizyki ale jak sie zbierze w kolektywistyczna
        gromade to "ruszy bryle z posad swiata" i nonsensy tworzyly nastepne nonsensy.
        Rzymska demokracja tez liczyla na poparcie wiekszosci w ktorej wiecej bylo
        biednych niz sredniej klasy czy tez bogatych, stad tylu wtedy na imperialnej
        Doli, jak rowniez darmowy wstep na rozne imprezy. I tak to juz jest z tluszcza,
        jak dostanie to minimum aby sie jako tako utrzymac to tluszcza za robote sie
        nie wezmie. Tak jest w Polsce i tak jest nawet w USA gdzie cale rodziny,
        przewaznie czarnych obywateli, na Doli panstwa. Nawet nie nazwalbym ich
        rodzinami, bo to przewaznie wielodzietne matki, dzieci niewiadomych ojcow. Im
        wiecej dzieci tym te pare setek dolarow Doli wiecej. A przy tym darmowa opieka
        lekarska dla tych co na Doli panstwa. I tak Rzym sie zawalil bo jak jakis
        polityk chcial opieke panstwa ograniczyc to wtedy plebs sie buntowal i
        powstawal. Pewnie, ze duze znaczenie miala nadmiernie rozbudowana armia i to
        nie tylko do obrony samego Rzymu ale do ekspansji imperium, co bylo niezwykle
        kosztownym przedsiewzieciem. Podatki wzrastaly lacznie z inflacja. Teraz aby
        panstwo sie moglo chwilowac z obowiazkow Opiekunczych wywiazac, aby zaplacic
        dole to rzad moze dodrukowac pieniedzy, ale jednoczesnie taka inflacja obnizy
        wartosc pieniadza co przynosi fatalne skutki dla gospodarki. To tak jak by
        zaprosic dwoje przyjaciol na butelke wina a przyjaciele nagle przyprowadzaja z
        soba jeszcze piec osob. Wiec aby tego winka wystarczylo to trzeba do wina dolac
        wody tworzaz kiepskiej jakosci napoj. Chociaz Rzym mial walute oparta na zlocie
        to zaczeto brzegi zlotych monet okrajac albo zmniejszac karat zlota mieszajac
        go z innymi metalami. Pozniej powstal ten rzymski dylemat bo rzad imperialny
        placil oszukanymi monetami za rozne uslugi i powinnosci a sciagajac podatki,
        nie chcial tych samych, pieniedzy o "rozwodnionym zlocie" otrzymywac. I tak sie
        z czasem ta rzynska demokracja zawalila, tak jak sie zawalila demokracja
        weimarska a wine zwalono na kapitalizm, na producentow. I wspominasz tutaj
        Breugnon filozofie. I sporo bylo w Weimarze roznych filozofow jednak co ich
        laczylo to wybujala Nadswiadomosc, ze Rozum i burzuazyjna Logike Arystotelesa
        trzeba wygonic na manowce. I to sie im wyjatkowo udawalo. Coraz wieksza
        popularnosc zaczela zyskiwac sobie hegeliowska logika-dialektyka,instynkt,
        czucie, kierowanie sie sercem, mistycznymi przepowiedniami i wogole rozne wiary
        w cuda, i w gusla. I cud gospodarczy sie nie wydarzyl, jak sie nie wydarza i w
        Polsce. Europa chwilowo moze sobie pozwolic na orgie wydawania pieniedzy
        podatnika, Polske na to nie stac. I tak sie zastanawialem nad Turcja i wogole
        nad swiatem arabskim. Wiadomo, ze Turcja zawsze miala mocarstwowe marzenia.
        Turcja ma silna, nowoczesna armie a Europa, jak ostatnia wojna w Jugoslawi
        pokazala, ma niewielka armie, slabo uzbrojona, czesto sprzet 15 lat do tylu od
        amerykanskiego. Panstwa opieki spolecznej nie moga sobie pozwolic jednoczesnie
        na nowoczesna, sprawna armie i na socjal-demokratyczna Opieke Spoleczna bo to
        wszystko kosztuje. Podobnie jest w Kanadzie, ale Kanada nie musi sie zbroic bo
        Kanada zdaje sobie sprawe, ze Amerykanie nie pozwola na zadna inwazje Kanady.
        Turcja nie znosi Europy chociazby za to, ze nie moze sie doprosic o wejscie do
        europejskiej Uni. Z czasem jednak tam sie dostanie, wzmocni sie gospodarczo i
        militarnie i zacznie dyktowac Europie a Europa zawsze bedzie szla na rozne
        chwilowe, czyli pragmatyczne ustepstwa, jak to bylo z Hitlerem. Turcja moze
        wykorzystac muzulmanskie nastroje w innych krajach arabskich aby spowodowac
        Potop Arabski na Europe. Juz przecie sporo Arabow i w Holandi, w Niemczech a
        zwlaszcza we Francji gdzie podnosza religija wrzawe. Moze sie myle i oby nigdy
        do takiego scenariusza nie doszlo za jakie 10-15 lat. Pozdrawiam. Nikodem
    • Gość: Kagan Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: 213.199.192.* 20.04.04, 16:42
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=12106190
      • Gość: Kagan Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: 80.51.235.* 23.04.04, 12:23
        I co? Produkcja rosnie, a bezrobocie tez! Zmiany okolo 1% to przeciez moze byc
        wynik bledu szacunku bezrobocia... A produkcja rosnie wyraznie, w tempie ponad
        5%!
        • ad.hoc co tu rośnie? 23.04.04, 20:30
          rośnie eksport, bo od maja mniej będzie można
          eksportować faktur celem odwracania VAT
          oraz rośnie popyt wewnętrzny, bo ludzie
          gromadzą zapasy w obawie przed wzrostem cen.
          oczywiście, nawet taki impuls może coś ruszyć,
          ale tylko w teorii; nasza gospodarka staje się
          częścią europejskiej po prostu. nie da się
          wyleczyć tylko - powiedzmy - śledziony, gdy
          cały organizm zdycha. ale życzę wszystkim
          pomyślnych analiz.
          • Gość: Kagan Re: co tu rośnie? IP: *.e-loko.pl 24.04.04, 20:59
            ad.hoc napisał: rośnie eksport, bo od maja mniej będzie można
            eksportować faktur celem odwracania VAT oraz rośnie popyt wewnętrzny, bo ludzie
            gromadzą zapasy w obawie przed wzrostem cen.
            oczywiście, nawet taki impuls może coś ruszyć, ale tylko w teorii; nasza
            gospodarka staje się częścią europejskiej po prostu. nie da się
            wyleczyć tylko - powiedzmy - śledziony, gdy cały organizm zdycha. ale życzę
            wszystkim pomyślnych analiz.
            K: Masz racje - zreszta PKB to tylko miernik aktywnosci handlu, a nie calej
            gospodarki... Stad nie ma istotnej korelacji miedzy wzrostem PKB a spadkiem
            bezrobocia...

            • Gość: Kagan Re: co tu rośnie? IP: *.e-loko.pl 25.04.04, 19:19
              Pamietajcie, ze PKB to tylko miernik aktwnosci handlu i nic wiecej...
              • Gość: Kagan Re: co tu rośnie? IP: *.res.pl / *.res.pl 27.04.04, 14:35
                Liczby, jak za PRLu...;)
                • rajchman Re: co tu rośnie? 28.04.04, 09:25
                  Wskazniki, jak za Gomulki czy Gierka... :( Z tym, ze za ich czasow nie bylo
                  przynajmniej bezrobocia i skrajnej nedzy, ani tez zamykania przed zwyklymi
                  ludzmi centrum Warszawy... :(
                  • Gość: Kagan Re: co tu rośnie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.04, 15:35
                    Nic, nawet na gieldzie wszystko spada... ;)
    • Gość: Maciej D. Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.torun.mm.pl 03.05.04, 12:10
      life is brutal
      • Gość: Kagan Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.e-loko.pl 03.05.04, 16:32
        and full of zasadzkas...
      • Gość: Kagan Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.e-loko.pl 03.05.04, 16:32
        & full of zasadzkas...;)
    • Gość: Economist (The) Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.wsiz.rzeszow.pl / *.wsiz.rzeszow.pl 05.05.04, 18:50
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11626467&a=11626467
      • Gość: pawel-l Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.com.pl 06.05.04, 07:45
        http://polityka.onet.pl/162,1161603,1,0,2451-2004-19,artykul.html

        Właścicielowi daczy na Mazurach pewnego dnia pękła rura i woda zaczęła zalewać
        świeżo położony parkiet. Pobiegł do pobliskiej wsi, gdzie pod sklepem zwykle
        można zastać przedstawicieli różnych profesji. Hydraulików było akurat dwóch.

        – Panowie, chodźcie, pomóżcie, bo mi woda dom zalewa – agitował nerwowo
        właściciel daczy.

        – E, nie – brzmiała leniwa odpowiedź sączących owocowe wino hydraulików.

        – Ale ja dobrze zapłacę – nie ustępował poszkodowany.

        – Nie, nie robim.

        – Ale dlaczego?!

        – Nie robim, bo się ujebiem.

        Na wsi bieda aż piszczy, bezrobocie wyższe od średniej krajowej, ale
        znalezienie ludzi do pracy jest prawdziwą sztuką. Takich obrazków nie brakuje w
        całej Polsce.

        Bliskie spotkania trzeciego stopnia

        Fakt, długotrwałe bezrobocie ma destrukcyjne skutki dla psychiki. Rodzi apatię,
        zabija aktywność i po pewnym czasie ludzie ci już naprawdę do niczego się nie
        nadają. Nie potrafią i nie chcą pracować – i po części to nie ich wina. Ich
        aktywność ekonomiczna przekłada się na pożyczanie i starania o zasiłek. „Biedni
        żyją sobie na obrzeżach Świata Konsumpcji i korzystają zaledwie z odpadów
        Wielkiego Rynku – pisze Hanna Palska w książce „Bieda i dostatek”. – W długich
        rozmowach z ubogimi czasownik dostać występuje z dużą częstotliwością. Podobnie
        w przypadku czasowników wziąć, brać i dawać. Bo też i świat przedstawiony w
        tych rozmowach jest światem brania i dawania; nie zaś zarabiania, sprzedawania,
        kupowania”. W socjologii wróciło zapomniane pojęcie „ludzi zbędnych”.

        Wydawałoby się, że moment, kiedy na biednej wsi pojawiają się zamożni i
        przedsiębiorczy ludzie z miasta, którzy planują tu jakieś inwestycje, powinien
        być okazją, by odbić się od dna. Zwykle jednak staje się spotkaniem dwóch
        nieprzystających do siebie światów.

        Warszawski architekt kupił dwa lata temu zdewastowaną willę w okolicach Lądka
        Zdroju, którą przeznaczył na pensjonat. Początek remontu był początkiem
        koszmaru. Stolarz, który nie potrafi uciąć prostej deski – norma. Dekarz, choć
        mieszka w pobliżu, żeby dotrzeć na miejsce pracy, potrzebował trzech tygodni.
        Malarz nie przyszedł, bo nie.

        – Kiedyś potrzebowałem kilku ludzi do roboty od zaraz. Proponuję, żeby
        przyszli, a oni na to: Coś pan, przecież dzisiaj listę w urzędzie pracy się
        podpisuje, i patrzą na mnie, jakbym był z matriksa. Tego dnia cała wieś ubiera
        się w odświętne dresy i wali tłumnie do urzędu, jak kiedyś na mszę – opowiada
        architekt. – Ci, którzy pracowali, robili wszystko, żeby dom jeszcze bardziej
        rozpieprzyć, niczego nie kończyli. Byli wściekli, bo doskonale znam wszystkie
        triki budowlane i nie dawałem się za bardzo robić w konia. Zmieniał systemy
        pracy, szukał coraz to nowych ludzi, podnosił stawki, żeby robili szybciej, ale
        wtedy czuli się skrzywdzeni i poszkodowani, bo dlaczego w takim razie wcześniej
        pracowali za niższą. Kiedy wyjeżdżał, wycinali parkowe drzewa na opał, maluchem
        wywieźli dwie tony węgla, a glazurę sprowadzoną z Hiszpanii brali do wykładania
        podjazdów w swoich obejściach.
        – Byłem na to przygotowany, ale mojej rodzinie trudno było znieść, że ktoś nas
        okrada w żywe oczy – wspomina. – Zapowiedziałem tylko, że nie puszczę płazem,
        jak zaczną ginąć maszyny, piece czy kaloryfery. Do dziś wieś ma do mnie żal, że
        nie dałem się porządnie okraść, bo to upokorzenie i ludzka krzywda.

        Następny koszmar zaczął się, gdy pensjonat ruszył i trzeba było znaleźć ludzi
        na stałe. Interesowała ich tylko praca na czarno. Mimo że proponowane stawki
        były przyzwoite, wszyscy mówili, że się nie opłaca.

        – Turystycznie ten rejon to bajka, ale utrzymać tu jakikolwiek standard
        cywilizacyjny

        to zadanie ponad ludzkie siły – podsumowuje architekt.

        Iwona z mężem wynieśli się z Warszawy 8 lat temu. Kupili dworek na Podlasiu,
        założyli stadninę koni i latem organizują obozy jeździeckie. – Jak słyszymy o
        biedzie na wsi, nóż się w kieszeni otwiera. Oni nie są zainteresowani pracą,
        tylko pieniędzmi – mówią. Co jakiś czas dają w urzędzie pracy ogłoszenia, ale
        chętnych nie ma. Podstawowy argument brzmi: na służbę do dworu nie pójdę. Mimo
        że w okolicy jest technikum gastronomiczne, znalezienie dziewczyny do pomocy w
        kuchni okazało się niemożliwe. Te, które się zgłosiły, miały tak brudne
        paznokcie, że można by je zatrudnić najwyżej w stajni. Jedna przyjęta na próbę
        ręce brudne od obierania kartofli wsadziła prosto w mielone mięso na kotlety.

        – Gdy się szuka kogoś do pracy, zawsze okazuje się, że jest jakiegoś świętego
        albo świętej i robić się nie da. Bo jak wiadomo, ktoś tam pojechał kiedyś w
        święto na pole, to go piorun z jasnego nieba zabił razem z koniem – opowiada
        Ela, przyjaciółka Iwony, która kupiła w okolicy letni dom. Pewnego dnia
        zatrudniła pracownika do okopania spichlerza. Ustalili stawkę, facet zaczął
        kopać, a ona pojechała na targ. Gdy wróciła, został po nim tylko szpadel. Jak
        już znajdzie się fachowiec, to okazuje się, że trzeba mu zorganizować warsztat
        pracy, materiały i pomocnika.

        – Tłumaczymy murarzowi, że nam z Warszawy ciężko będzie załatwiać materiały,
        więc może by tak zrobił to sam. Pokiwał głową ze zrozumieniem, zgodził się, a
        po chwili spytał: to kiedy pani przywiezie piach – wspomina.

        – Człowiekowi ręce opadają i czasem ma ochotę rzucić to wszystko w cholerę.

        Dominik Rutkowski w końcu tak zrobił. Jego ojciec kupił cały PGR w okolicy
        Koszalina, a Dominik – mimo że z wykształcenia prawnik – postanowił
        przeistoczyć się w Bogumiła Niechcica i uprawiać 300-hektarowe gospodarstwo.

        Kiedy zatrudnił ludzi z byłego PGR, dość szybko zrozumiał, że posługują się oni
        odmienną logiką. – Gdyby któryś wybił mi na przykład szybę w samochodzie, to
        wiedziałby, że zrobił mi krzywdę. Ale jak ukradnie mi koło od maszyny, to już
        nie, bo przecież sprzeda i będzie miał zysk. W traktorach notorycznie psuły się
        wskaźniki paliwa i liczniki kilometrów, bo to pozwalało oszukiwać na benzynie.
        Ginęło wszystko: kury, młotki, nawozy – to był żywioł nie do opanowania.
        – Mimo wszystko starałem się integrować z wsią. Odwiedzałem ludzi w domach,
        grałem w piłkę z chłopakami – opowiada. Szczególnie hołubił najlepszego
        traktorzystę. Kupił mu telewizor na raty, a dzieci zabierał na ferie do
        Warszawy. Miał do niego zaufanie. Któregoś dnia zaplanował opryskiwanie
        rzepaku. To był ostatni możliwy termin, bo następnego dnia miał spaść deszcz. –
        Umówiłem się z moim traktorzystą o trzeciej po południu. Nie przyszedł. O
        czwartej poszedłem go szukać. Spał w domu pijany w trupa. Potem okazało się, że
        dostał inną propozycję pracy, bał się o tym powiedzieć, więc zrobił tak, żebym
        go musiał sam wyrzucić. Następnego dnia oczywiście spadł deszcz, a ja straciłem
        na rzepaku 20 tys. zł. Ale to nawet nie strata bolała najbardziej, tylko
        nielojalność.

        Dominik zrezygnował z uprawy ziemi. Kilka lat temu wrócił do Warszawy.

        Skaza folwarczna

        Syndrom: nie robim, bo się narobim, najjaskrawiej widoczny jest właśnie na
        terenach byłych PGR. Przez pół wieku PGR myślał i decydował za ludzi.
        Całkowicie pozbawił ich poczucia odpowiedzialności za własne życie. Ale zdaniem
        historyków i socjologów korzenie tej postawy tkwią jeszcze głębiej.

        – W Polsce przez wieki funkcjonowało społeczeństwo stanowe. Jesteśmy potomkami
        szlachty i laborens, czyli chłopów pańszczyźnianych – twierdzi historyk Jerzy
        Besala. – W gospodarce folwarczno-pańszczyźnianej chłopi byli zmuszani do
        pracy, więc im na pracy nie zależało. Coś takiego „mogło odłożyć się w genach”.

        Według socjologa Hanny Palskiej folwark i PGR wytwarzały i wzmacniały ten sam
        typ po
        • reichman Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia 06.05.04, 10:15
          Gość portalu: pawel-l napisał(a):
          polityka.onet.pl/162,1161603,1,0,2451-2004-19,artykul.html
          Właścicielowi daczy na Mazurach pewnego dnia pękła rura i woda zaczęła zalewać
          świeżo położony parkiet. Pobiegł do pobliskiej wsi, gdzie pod sklepem zwykle
          można zastać przedstawicieli różnych profesji. Hydraulików było akurat dwóch.
          – Panowie, chodźcie, pomóżcie, bo mi woda dom zalewa – agitował nerwowo
          właściciel daczy.
          – E, nie – brzmiała leniwa odpowiedź sączących owocowe wino hydraulików.
          – Ale ja dobrze zapłacę – nie ustępował poszkodowany.
          – Nie, nie robim.
          – Ale dlaczego?!
          – Nie robim, bo się ujebiem.
          K: Pwenie wiedzieli z doswiadczenia, ze tacy wlasciciele daczy placa tak marne
          pieniadze, ze nie pokryja nawet kosztow dojazdu. Zreszta co to za kretyn
          mieszkal w tej daczy, jak nie potrafil odciac doplywu wody. Ja wolam hydraulika
          tylko do rzeczywiscie trudnych robot i wiem jak odciac doplyw wody do mego
          domku...

          - Na wsi bieda aż piszczy, bezrobocie wyższe od średniej krajowej, ale
          znalezienie ludzi do pracy jest prawdziwą sztuką. Takich obrazków nie brakuje w
          całej Polsce.
          K: Konkrety prosze: gdzie, kiedy, i jaka zaplate oferuja? Co z tego, ze placa,
          jak placa ledwo pokrywa koszt dojazdu? Ja np. zrezygniowalem z pracy na UMCS w
          Lublinie, bo to, co mi tam placili jako adiunktowi ledwo pokrywalo koszty
          dojazdow i dodatkowego kosztu prowadzenia dwoch gospodarstw domowych: w
          Warszawie i Lublinie. A co tu mowic o niskoplatnych robotnikach...

          - Fakt długotrwałe bezrobocie ma destrukcyjne skutki dla psychiki. Rodzi apatię,
          zabija aktywność i po pewnym czasie ludzie ci już naprawdę do niczego się nie
          nadają. Nie potrafią i nie chcą pracować – i po części to nie ich wina. Ich
          aktywność ekonomiczna przekłada się na pożyczanie i starania o zasiłek. „
          Biedni żyją sobie na obrzeżach Świata Konsumpcji i korzystają zaledwie z
          odpadów Wielkiego Rynku – pisze Hanna Palska w książce „Bieda i dostatek – W
          długich rozmowach z ubogimi czasownik dostać występuje z dużą częstotliwością.
          K: Bo wiedza, ze nikt nie potrzebuje ich pracy, ktora zostala zastapiona przez
          maszyny...

          - Podobnie w przypadku czasowników wziąć, brać i dawać. Bo też i świat
          przedstawiony w tych rozmowach jest światem brania i dawania; nie zaś
          zarabiania, sprzedawania, kupowania”. W socjologii wróciło zapomniane
          pojęcie „ludzi zbędnych”.
          K: Taka jest natura kapitalizmu, ze produkuje owych ludzi zbednych, tzw.
          rezerwowa armie pracy, wzrastajaca ze wzgledu na pracooszczedny charakter
          postepu technicznego...
          CDN
        • reichman Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia CD 06.05.04, 10:22
          - Wydawałoby się, że moment, kiedy na biednej wsi pojawiają się zamożni i
          przedsiębiorczy ludzie z miasta, którzy planują tu jakieś inwestycje, powinien
          być okazją, by odbić się od dna. Zwykle jednak staje się spotkaniem dwóch
          nieprzystających do siebie światów. Warszawski architekt kupił dwa lata temu
          zdewastowaną willę w okolicach Lądka Zdroju, którą przeznaczył na pensjonat.
          Początek remontu był początkiem koszmaru. Stolarz, który nie potrafi uciąć
          prostej deski – norma. Dekarz, choć mieszka w pobliżu, żeby dotrzeć na miejsce
          pracy, potrzebował trzech tygodni.
          K: Jaka placa, taka praca. Nie stac go bylo na wyskoplatnych fachowcow z
          miasta, to wzial sobie tanich, ale malowydajnych, z okolicy...

          – Kiedyś potrzebowałem kilku ludzi do roboty od zaraz. Proponuję, żeby
          przyszli, a oni na to: Coś pan, przecież dzisiaj listę w urzędzie pracy się
          podpisuje, i patrzą na mnie, jakbym był z matriksa. Tego dnia cała wieś ubiera
          się w odświętne dresy i wali tłumnie do urzędu, jak kiedyś na mszę – opowiada
          architekt. – Ci, którzy pracowali, robili wszystko, żeby dom jeszcze bardziej
          rozpieprzyć, niczego nie kończyli. Byli wściekli, bo doskonale znam wszystkie
          triki budowlane i nie dawałem się za bardzo robić w konia. Zmieniał systemy
          pracy, szukał coraz to nowych ludzi, podnosił stawki, żeby robili szybciej, ale
          wtedy czuli się skrzywdzeni i poszkodowani, bo dlaczego w takim razie wcześniej
          pracowali za niższą.
          K: Stal sie, i slusznie, ofiara swego skapstwa... Trzeba bylo placic uczciwie
          od poczatku!

          - Kiedy wyjeżdżał, wycinali parkowe drzewa na opał, maluchem wywieźli dwie tony
          węgla, a glazurę sprowadzoną z Hiszpanii brali do wykładania podjazdów w swoich
          obejściach.
          K: Czemu nie wynajal straznikow?

          – Byłem na to przygotowany, ale mojej rodzinie trudno było znieść, że ktos nas
          okrada w żywe oczy – wspomina. – Zapowiedziałem tylko, że nie puszczę płazem,
          jak zaczną ginąć maszyny, piece czy kaloryfery. Do dziś wieś ma do mnie żal, że
          nie dałem się porządnie okraść, bo to upokorzenie i ludzka krzywda.
          K: A czego sie spodziewal, jadac ze swymi pieniedzmi w okolice, gdzie
          Solidaruchy zniszczyly gospodarke i ludziom zabrali prace i godnosc?

          - Następny koszmar zaczął się, gdy pensjonat ruszył i trzeba było znaleźć ludzi
          na stałe. Interesowała ich tylko praca na czarno. Mimo że proponowane stawki
          były przyzwoite, wszyscy mówili, że się nie opłaca.
          K: Jaka byla jego def. przyzwoitych plac, i czy dawal jakas gwarancje, ze nie
          wyrzuci ich z dnia na dzien z pracy, ze jego firma bedzie placic pensje i nie
          zbankrutuje z dnia na dzien?

          – Turystycznie ten rejon to bajka, ale utrzymać tu jakikolwiek standard
          cywilizacyjny to zadanie ponad ludzkie siły – podsumowuje architekt.
          K: Okropny zarozumialec i megaloman, pelen pogardy dla tzw. zwyklych
          ("prostych") ludzi - nic dziwnego, ze sie tam nie przyjal... Ja bym tez mu dal
          nauczke...
          CDN
        • reichman Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia CD 06.05.04, 10:32
          - Iwona z mężem wynieśli się z Warszawy 8 lat temu. Kupili dworek na Podlasiu,
          założyli stadninę koni i latem organizują obozy jeździeckie. – Jak słyszymy o
          biedzie na wsi, nóż się w kieszeni otwiera. Oni nie są zainteresowani pracą,
          tylko pieniędzmi – mówią. Co jakiś czas dają w urzędzie pracy ogłoszenia,
          ale chętnych nie ma. Podstawowy argument brzmi: na służbę do dworu nie pójdę.
          K: I slusznie: placa marna i fatalne traktowanie pracownikow przez nowa klase
          wlascicieli Polski... :(

          - Mimo że w okolicy jest technikum gastronomiczne, znalezienie dziewczyny do
          pomocy w kuchni okazało się niemożliwe. Te, które się zgłosiły, miały tak
          brudne paznokcie, że można by je zatrudnić najwyżej w stajni. Jedna przyjęta na
          próbę ręce brudne od obierania kartofli wsadziła prosto w mielone mięso na
          kotlety.
          K: I co z tego? Tak robili na Podlasiu (me okolice) pokoleniami, a mimo to
          ludek tam liczny a dorodny, bardziej zdrowy niz ten chodowany w sztucznych,
          sterylnych warunkach w duzych miastach...

          – Gdy się szuka kogoś do pracy, zawsze okazuje się, że jest jakiegoś świętego
          albo świętej i robić się nie da. Bo jak wiadomo, ktoś tam pojechał kiedyś w
          święto na pole, to go piorun z jasnego nieba zabił razem z koniem – opowiada
          Ela, przyjaciółka Iwony, która kupiła w okolicy letni dom. Pewnego dnia
          zatrudniła pracownika do okopania spichlerza. Ustalili stawkę, facet zaczął
          kopać, a ona pojechała na targ. Gdy wróciła, został po nim tylko szpadel. Jak
          już znajdzie się fachowiec, to okazuje się, że trzeba mu zorganizować warsztat
          pracy, materiały i pomocnika.
          K: Albo dobrze zaplacic za te dodatkowa prace!

          – Tłumaczymy murarzowi, że nam z Warszawy ciężko będzie załatwiać materiały,
          więc może by tak zrobił to sam. Pokiwał głową ze zrozumieniem, zgodził się, a
          po chwili spytał: to kiedy pani przywiezie piach – wspomina.
          K: Murarz jest od murowania - piasek kupuje sie w skladzie materialow
          budowlanych - tak jest np. w Australii, gdzie remontowalem dom...

          – Człowiekowi ręce opadają i czasem ma ochotę rzucić to wszystko w cholerę.
          Dominik Rutkowski w końcu tak zrobił. Jego ojciec kupił cały PGR w okolicy
          Koszalina, a Dominik – mimo że z wykształcenia prawnik – postanowił
          przeistoczyć się w Bogumiła Niechcica i uprawiać 300-hektarowe gospodarstwo.
          K: Prawnik nigdy nie bedzie dobrym rolnikiem!

          - Kiedy zatrudnił ludzi z byłego PGR, dość szybko zrozumiał, że posługują się
          oni odmienną logiką. – Gdyby któryś wybił mi na przykład szybę w samochodzie,
          to wiedziałby, że zrobił mi krzywdę. Ale jak ukradnie mi koło od maszyny, to
          już nie, bo przecież sprzeda i będzie miał zysk. W traktorach notorycznie psuły
          się wskaźniki paliwa i liczniki kilometrów, bo to pozwalało oszukiwać na
          benzynie.
          K: Tak jest wszedzie - w Australii np. w taksowkach notorycznie psuje sie
          klimatyzacja, bo zuzywa ona dodatkowo ok. 10% paliwa...

          - Ginęło wszystko: kury, młotki, nawozy – to był żywioł nie do opanowania.
          K: Trzeba bylo siedziec na miejscu, "rolniku z Marszalkowskiej"...

          – Mimo wszystko starałem się integrować z wsią. Odwiedzałem ludzi w domach,
          grałem w piłkę z chłopakami – opowiada. Szczególnie hołubił najlepszego
          traktorzystę. Kupił mu telewizor na raty, a dzieci zabierał na ferie do
          Warszawy. Miał do niego zaufanie. Któregoś dnia zaplanował opryskiwanie
          rzepaku. To był ostatni możliwy termin, bo następnego dnia miał spaść deszcz.
          Umówiłem się z moim traktorzystą o trzeciej po południu. Nie przyszedł. O
          czwartej poszedłem go szukać. Spał w domu pijany w trupa. Potem okazało się, że
          dostał inną propozycję pracy, bał się o tym powiedzieć, więc zrobił tak, żebym
          go musiał sam wyrzucić. Następnego dnia oczywiście spadł deszcz, a ja straciłem
          na rzepaku 20 tys. zł. Ale to nawet nie strata bolała najbardziej, tylko
          nielojalność.
          K: A co, chcial kupic te lojalnosc, zachowujac sie jak przedwojenny dziedzic?
          Na szacunek trzeba zapracowac, nie da sie go kupic...

          - Dominik zrezygnował z uprawy ziemi. Kilka lat temu wrócił do Warszawy.
          K: I slusznie, bo tam jest miejsce dla takich pasozytow jak on... :(
        • reichman Tow. Lysenko w PGR i PZPR 06.05.04, 10:37
          Skaza folwarczna Syndrom: nie robim, bo się narobim, najjaskrawiej widoczny
          jest właśnie na terenach byłych PGR. Przez pół wieku PGR myślał i decydował za
          ludzi. Całkowicie pozbawił ich poczucia odpowiedzialności za własne życie. Ale
          zdaniem historyków i socjologów korzenie tej postawy tkwią jeszcze głębiej.
          K: Pseudohistorykow i pseudosocjologow, ktorzy chca zwalic wine za negatywne
          skutki nieudolnie przeprowadzonej transformacji na jej ofiary...;(

          - W Polsce przez wieki funkcjonowało społeczeństwo stanowe. Jesteśmy potomkami
          szlachty i laborens, czyli chłopów pańszczyźnianych – twierdzi historyk Jerzy
          Besala. – W gospodarce folwarczno-pańszczyźnianej chłopi byli zmuszani do
          pracy, więc im na pracy nie zależało. Coś takiego „mogło odłożyć się w genach”.
          K: Tow. Lysenko bylby dumny z takiej konluzji! ;) Poczytajcie cos na temat
          Lysenkizmu i Lysenki!

          - Według socjologa Hanny Palskiej folwark i PGR wytwarzały i wzmacniały ten sam
          typ postwa...
          K: Ciekawe, gdzie i kiedy ta pani robila doktoraty... Czuje tu wrecz Instytut
          Podstaw Marksimu-Leninizmu przy KC PZPR (tam, gdzie robil kariere
          Balcerowicz)... :(
          • Gość: Kagan Re: Tow. Lysenko w PGR i PZPR IP: *.e-loko.pl 08.05.04, 17:22
            Dobre! Tow. Lysenko wiecznie zywy! ;)
            • Gość: Economist Re: Tow. Lysenko w PGR i PZPR IP: *.wsiz.rzeszow.pl / *.wsiz.rzeszow.pl 10.05.04, 18:11
              Zamurowalo neoliberalow, czy co?
              • Gość: Kagan Re: Tow. Lysenko w PGR i PZPR IP: *.e-loko.pl 23.05.04, 21:40
                No coz, intensywny wzrost gospodarczy = wzrost bezrobocia!
    • kamila_z_nz Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia 10.05.04, 20:05
      Niedawno Rzeczpospolita pisala jak to wzrost produkcji w RFN nie powoduje
      wzrostu zatrudnienia, bo przemyslowcy dalej zmniejszaja zatrudnienie,
      wyciskajac wiecej z juz zatrudnionych... :(
      • Gość: pawel-l Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.com.pl 11.05.04, 07:06
        A ty byś zatrudniła jakbyś musiała wypełnić 500 paragrafów kodeksu pracy ?
        • Gość: Economist Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.wsiz.rzeszow.pl / *.wsiz.rzeszow.pl 11.05.04, 10:10
          Pewnie ze nie! Radykalna reforma prawa pracy i podatkowego jest oczywiscie
          niezbedna, ale nie tak jak to postuluje tzw. Strategia Lizbonska w kierunku
          odebrania pracownikom resztki praw i zmniejszenia obciazenia podatkowego dla
          bogatych kosztem zwiekszenia ich dla biednych i sredniakow...
          Urzednikow i bzerobotnych nalezy zas zatrudnic np. przy budowie i utrzymaniu
          drog, autostrad, modernizacji kolei itp. Na poczatek przy odmalowaniu i
          posprzataniu licznych stacji kolejowych, np. na podwarszawskich liniach... W
          ten sposob zmniejszymy bezrobocie, a beda oni (urzedasy i bezrobotni) wykonywac
          pozyteczna prace przy rozbudowie, modernizacji i utrzymaniu infrastruktury!
          Pozdr.
          Kagan
        • Gość: Kagan Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.res.pl / *.res.pl 11.05.04, 15:21
          Kapitalista sie nie boi paragrafow, bo ma do tego prawnikow. Natomiast nigdy
          nie zatrudni nikogo, kto mu nie wypracuje zysku (wartosci dodatkowej)...
          Gość portalu: pawel-l napisał(a): A ty byś zatrudniła jakbyś musiała wypełnić
          500 paragrafów kodeksu pracy ?
          • kamila_z_nz Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia 17.05.04, 17:55
            Kazdy wzrost oparty na postepie technologicznym, szczegolnie automatyzacji,
            komputeryzacji i robotyzacji MUSI spowodowac wzrost bezrobocia!
            Poczytajcie tez o rzekomym 1.5% berobociu w UK i o tysiacach Polakow, co w owym
            UK z 1.5% bezrobociem, czyli ostrym deficytem sily roboczej nie moga tygodniami
            znalezc pracy... :(
            praca.gazeta.pl/praca/1,47367,2075919.html
            • kamila_z_nz Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia 17.05.04, 18:36
              Checie rozwoju opartego na malych, krajowych firmach? To juz przerabialismy za
              komuny (Gomulka) i skonczylo to sie powstaniem w Polsce setek przestarzalych
              zakladzikow tzw. przemyslu terenowego, ktore, owszem, zatrudnialy ludzi, ale
              produkowaly malo, drogo i glownie tandete oraz braki, bowiem oparte byly na
              prymitywnych, pracochlonnych technologiach i ochronie celnej przed tanimi a
              dobrymi wyrobami produkowanymi za granica nowoczesnymi, pracooszednymi
              technologiami...
              Czyzbyscie wiec chcieli powrotu Gomulkowszczyzny, tyle ze w nieco
              sprywatyzowanej formie?
              Zastanowcie sie! Nie mamy wyboru: potrzebujemy wzrostu gospodarczego, aby
              poprawic standard zycia w Polsce, ale ten musi przyniesc wzrost bezrobocia, bo
              taka jest logika kapitalizmu wolnorynkowego. Jedyne, co mozna zrobic, to
              zapewnic rosnacej liczbie ludzi bez pracy, minimum socjalne, (chleba i
              igrzysk), aby zapobiec wybuchowi niezadowolenia spolecznego...
    • kamila_z_nz Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia 17.05.04, 18:05
      Intensywny wzrost gospodarczy = wzrost bezrobocia!
      Mechanizm jest prosty: wzrost intensywny, opiera sie na substytucji pracy
      ludzkiej przez "prace" maszyn, w tym robotow (fabryki) i komputerow (biura,
      uslugi, handel). Czyli, ze potrzeba coraz mniej ludzi, aby wyprodukowac wiecej
      tanszych i lepszych jakosciowo produktow i uslug...
      Pozdr. :)
      • Gość: GDP Re: Wzrost gospodarczy = Wzrost zadluzenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.04, 15:38
        Czy rzeczywiscie nikt tego nie zauwaza ?


        • Gość: trd Re: Wzrost gospodarczy = Wzrost zadluzenia IP: *.uvt.nl 18.05.04, 15:56
          stabilny wzrost technologiczny obecny jest w gospodarce od conajmniej kilkuset
          lat. Bezrobocie powinno zatem stale rosnąć a obecnie jego stopa powinna wynośić
          przynajmniej 90%.

          jeśli ktoś uważa że wzrost technologiczny nakręca bezrobocie, to niech najpierw
          nauczy się myśleć zanim zacznie pisać durnoty.
          • rajchman Re: Wzrost gospodarczy = Wzrost zadluzenia 25.05.04, 11:25
            Gość portalu: trd napisał(a): stabilny wzrost technologiczny obecny jest w
            gospodarce od conajmniej kilkuset lat. Bezrobocie powinno zatem stale rosnąć a
            obecnie jego stopa powinna wynośić przynajmniej 90%.
            K: I obecnie tak wlasciwie jest, np. w przemysle i rolnictwie: gdyby odliczyc
            pseudozatrudnionych w urzedach, kler itp. pasozytow, to bysmy mieli cos w
            granicach 80% stopy berobocia, bowiem tylko 10-20% sily roboczej jest de facto
            produktywna, reszta zyje z ich pracy...
    • kamila_z_nz Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia 17.05.04, 18:32
      Checie rozwoju opartego na malych, krajowych firmach? To juz przerabialismy za
      komuny (Gomulka) i skonczylo to sie powstaniem w Polsce setek przestarzalych
      zakladzikow tzw. przemyslu terenowego, ktore, owszem, zatrudnialy ludzi, ale
      produkowaly malo, drogo i glownie tandete oraz braki, bowiem oparte byly na
      prymitywnych, pracochlonnych technologiach i ochronie celnej przed tanimi a
      dobrymi wyrobami produkowanymi za granica nowoczesnymi, pracooszednymi
      technologiami...
      Czyzbyscie wiec chcieli powrotu Gomulkowszcyzny, tyle ze w nieco
      sprywatyzowanej formie?
      Zastanowci sie! Nie mamy wyboru: potrzebujemy wzrostu gospodarczego, aby
      poprawic standard zycia w Polsce, ale ten musi przyniesc wzrost bezrobocia, bo
      taka jest logika kapitalizmu wolnorynkowego. Jedyne, co mozna zrobic, to
      zapewnic rosnacej liczbie ludzi bez pracy, minimum socjalne, (chleba i
      igrzysk), aby zapobiec wybuchowi niezadowolenia spolecznego...
      Kagan
      • Gość: Kagan Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.e-loko.pl 22.05.04, 13:49
        I co? Wszyscy sie z tym zgadzaja? ;)
    • reichman Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia 24.05.04, 18:20
      A jak to rozwiazac?
      Głównymi problemami wydaja się być tu koszty i rentowność poszczególnych
      rozwiązań. Przykładowo: koszt tworzenia bądź utrzymania miejsca pracy może
      być wyższy niż dochód możliwy do wypracowania na owym miejscu pracy. Podobnie
      też koszta dokształcania bądź przekwalifikowywania bezrobotnych mogą być
      nigdy niezwrócone z efektów pracy owych dokształcanych czy
      przekwalifikowywanych (niewłaściwy kierunek przekwalifikowania, niska jakość
      szkolenia, szkolenie nie dostosowane do poziomu bezrobotnych czy też zmiana
      sytuacji na rynku pracy podczas procesu przekwalifikowywania). Planowa
      emigracja jest zaś głownie pozbywaniem się problemów poza granicę regionu lub
      państwa („export” bezrobocia), a więc wymaga kooperacji ze strony
      przyjmującej owych bezrobotnych: w obecnej atmosferze chronicznego deficytu
      miejsc pracy w Polsce i UE, a nawet poza nią, nie wydaje się więc ona zbyt
      realistyczna.

      Stąd więc, moim zdaniem, w obecnej sytuacji chronicznego i strukturalnego
      bezrobocia w praktycznie całej UE, najbardziej efektywnym ekonomicznie
      rozwiązaniem wydaje się być przeniesienie przynajmniej części bezrobotnych z
      regionów Polski o wysokim bezrobociu, dla których inne rozwiązania nie wydają
      się być skuteczne, na długoterminowe renty bądź emerytury. Rozwiązanie to
      jest w długim okresie czasu najbardziej efektywne ekonomicznie, jako iż
      umożliwia dość dokładne zaplanowanie wydatków, i, co więcej, nie budzi
      nierealistycznych oczekiwań wśród zarówno bezrobotnych jak i władz, jak
      wszelakie inne programy obiecujące bezrobotnym miejsca pracy, które w
      przeważającej ilości przypadków albo zawodzą (to jest nie dają pracy), albo
      też dają pracę pozorną, przykładowo przy nikomu niepotrzebnych i ekonomicznie
      nieefektywnych robotach publicznych bądź też w różnorakich urzędach. W takich
      przypadkach tworzenie owych pozornych miejsc pracy kosztuje podatników więcej
      niż koszty poniesione na przeniesienie części bezrobotnych, dla których inne
      rozwiązania nie wydają się być skuteczne, na długoterminowe renty bądź
      emerytury dla bezrobotnych, którzy ze względu na brak kwalifikacji, wiek,
      stan zdrowia czy też miejsce zamieszkania nie mają realistycznych szans na
      znalezienie pracy w warunkach chronicznego i strukturalnego bezrobocia w
      Polsce, Unii Europejskiej a także innych tradycyjnych krajach polskiej
      emigracji (przykładowo odmowa ze strony USA co do zniesienia wiz dla Polaków
      oraz coraz większe wymagania stawiane potencjalnym imigrantom z Polski przez
      Kanadę i Australię).
      • Gość: Kagan Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 01.06.04, 18:40
        Recepta na bezrobocie w PL
        Link: wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2105303.html
        Wybiorcza podala: "Lis został zwolniony z TVN-u 10 lutego br., z
        sześciomiesięcznym okresem wypowiedzenia. W tym czasie obowiązuje go klauzula
        nieświadczenia pracy".
        Jakby tak postapic ze wszystkimi zwalnianymi z pracy, to bysmy mieli ponizej
        10% bezrobocia! :)
        • Gość: Kagan Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.lib.unimelb.edu.au 25.08.04, 10:42
          Dotychczas argumentowano, ze prace traca zatrudnieni w rolnictwie i przemysle,
          ale zyskuja zatrudnieni w uslugach. Ale obecnie zatrudnienie w uslugach
          osiagnelo maximum, i sie zaczyna zmniejszac, np. banki zwalniaja kasjerow,
          zastepujac je bankomatami... Stad Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia...:(
          • Gość: Kagan Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.lib.unimelb.edu.au 01.11.04, 09:03
            USA ledwo zipie!
            Autor: Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au
            --------------------------------------------------------------------------------
            www.cia.gov/cia/publications/factbook Central Intelligence Agency
            (USA) ?The World Factbook? - Budget USA:
            revenues: $1.782 trillion
            expenditures: $2.156 trillion, including capital expenditures of NA (2003)
            Public debt: 62.4% of GDP (2003)


          • Gość: Kagan Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.lib.unimelb.edu.au 01.11.04, 09:04
            Problemy amerykańskiego rynku pracy - przyznaje to tez senator Kerry:
            Jeśli chodzi zaś o argument, iż dzięki daleko posuniętej deregulacji rynku
            pracy, bezrobocie w USA jest zdecydowanie niższe niż np. w UE, gdzie rynek
            pracy jest znacznie bardziej regulowany przez państwo, to posłużę się w tym
            miejscu wywodami znanego amerykańskiego ekonomisty Johna Kennetha Galbraitha.
            W swej znanej książce The New Industrial State daje on przykład jak
            oficjalna stopa bezrobocia, wynosząca w USA na wiosnę roku 1962 około 6%,
            rośnie do prawie 8% (dokładnie 7.8%), jeśli tzw. zniechęceni pracownicy
            (discouraged workers ) zostają uwzględnieni. Należy w tym miejscu dodać, iż
            system amerykański zdecydowanie zniechęca bezrobotnych do rejestrowania się,
            poprzez relatywnie niskie świadczenia i krótki okres ich wypłacania, zaś
            system europejski (UE) wręcz przeciwnie: zachęca bezrobotnych do
            rejestrowania się, w celu uzyskania relatywnie wysokich świadczeń w
            relatywnie długim czasie. J.K. Galbraith zwraca też uwagę na fakt, iż ogólna
            stopa bezrobocia (która wynosiła w USA w omawianym okresie 6.0%, a więc była
            niska jak na warunki Polski z początku XXI wieku) ukrywa niejako poważne
            problemy na rynku pracy, takie jak np. bezrobocie wśród młodzieży, które
            wynosiło w owym okresie relatywnej prosperity de facto 25.6%, a więc
            dokuczało co czwartemu młodemu Amerykaninowi.

            Relatywnie niska stopa bezrobocia w USA tłumaczy się też relatywnym
            zacofaniem technologicznym amerykańskiego przemysłu. Przykładowo: według CIA
            na 720 tysięcy robotów zainstalowanych na całym świecie pod koniec ubiegłego
            (XX) stulecia, aż 410 tysięcy, czyli praktycznie 60% było zainstalowane w
            Japonii ? p. też. Tab. II.X.

            Tab. II.X. Roboty i bezrobocie w roku 2000

            Kraj Liczba robotów na 10,000 pracowników Stopa bezrobocia (%)
            Francja 60 9.3
            Japonia 300 4.7
            Niemcy 120 7.8
            USA 59 4.0
            Włochy 95 10.4
            Źródło: World Robotics (2001) i statystyki OECD

            Japonia, pomimo recesji i najwyższego na świecie nasycenia robotami (ponad 5
            razy wyższego niż USA) ma bezrobocie wyższe tylko marginalnie (o mniej niż
            jeden punkt procentowy) niż USA. Niemcy, które mają wskaźnik nasycenia
            robotami ponad 2 razy wyższy niż USA, i wciąż przeżywające w roku 2000
            trudności związane z ?połknięciem? byłego NRD, miały w tym samym roku stopę
            bezrobocia mniej niż 2 razy wyższą niż USA. Relatywnie wysoka stopa
            bezrobocia we Francji i Italii też tłumaczy się częściowo wyższym niż w USA
            nasyceniem tamtejszego przemysłu robotami.

            Dane statystyczne odnośnie bezrobocia w USA (P. Dodatek Statystyczny ? Część
            II oraz Tab. 14.4 w Części XIV) wyraźnie pokazują bardzo poważne rozmiary
            bezrobocia w tym kraju. I tak ilość bezrobotnych w USA wzrosła z niecałych 4
            milionów w latach 1960tych do ponad 10 milionów na początku lat 1980tych. W
            najlepszym okresie (przełom XX i XXI wieku) wciąż była ona bliska 6 milionom,
            a w roku 2004 znów zbliżyła się do 9 milionów. Oficjalna stopa bezrobocia,
            która nie przekroczyła 10% nawet w najgorszych latach 1982-1983, nie jest,
            jak to starałem się wytłumaczyć powyżej, wiernym czy też wiarygodnym
            wskaźnikiem rozmiaru bezrobocia w USA, gdyż pomija znaczne rzesze osób
            pozostających bez pracy, a jednocześnie nie zarejestrowanych w urzędach
            pośrednictwa pracy i pomijanych w badaniach rynku pracy (głównie tzw.
            discouraged unemployed czyli osoby bezrobotne które nie szukają dłużej pracy,
            będąc zniechęcone jej dotkliwym brakiem). Innym, jeszcze
            bardziej ?namacalnym? dowodem na istnienie chronicznego kryzysu na
            amerykańskim rynku pracy są surowe obostrzenia wizowe i imigracyjne (nawet
            dla obywateli tzw. ?starej Europy?, w tym Brytyjczyków) oraz niezmiernie
            restryktywny system wydawania pozwoleń na pracę w USA dla cudzoziemców, który
            nie daje się pogodzić z oficjalną, niską stopą bezrobocia. Tak więc można
            stwierdzić na podstawie analizowanych danych, iż amerykańskie rozwiązania nie
            tyle minimalizują bezrobocie, ile raczej ukrywają jego właściwe rozmiary, a
            więc nie mogą być tym samym dobrym wzorem do naśladowania.
            Kagan

            • Gość: Prymus Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.mel.iprimus.net.au 04.11.04, 12:44
              Zalezy tez, jak sie liczy ow wzrost gospodarczy (wzrost PKB
              czyli GDP). Mamy bowiem:
              GDP at market prices,
              GDP at factor cost,
              GDP at constant prices.
              Liczony jest on bowiem roznymi metodami:
              - income approach,
              - expenditure approach,
              - production approach.
              W Australii tutejszy Urzad Statystyczny podaje ich srednia,
              czyli tzw. GDP (A).

    • Gość: Niko Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 01.12.04, 23:31
      Ta "smutna prawda" trwa tak juz od Rewolucji Przemyslowej, ktora to spowodowala
      niezwykly postep w dziejach ludzkosci bo poprawila sie nie tylko jakosc zycia
      ale i dlugosc. A i owszem probowano ta rzekoma "smutna prawde" konkurencji
      robotnikow z maszynami rozwiazac niszczeniem maszyn tak powstrzymujac chwilowo
      postep. Te same jeki, te same narzekania czerwonych marxistow na rzekomo
      wyzszym intelektualnie poziomie. Jednak nie tylko brak im pospolitej percepcji
      ale i koncepcji. A co bylo przed Rewolucja Przemyslowa, kiedy to zycie bylo
      krotkie i brutalne a dzieci umieraly jak muchy przy porodach wraz z matkami?
      Byla pospolita nedza i ogolna ciemnota. Srednia zycia gdzies okolo 40 lat albo
      i mniej w symbiozie z natura. Bezrobocie przejsciowe zawsze bylo i bedzie tylko
      w krajach gdzie wiecej atuomatow, maszyn i komputerow jest wieksza szansa na
      szybka kwalifikacje i to sie wciaz dzieje. Ile ludzi wcale nie wychodzi z domu
      do pracy bo pracuja zdalnie przek komputer, tych sie nawet do statytyk wogole
      nie podaje, ze pracuja. Zamiast wyliczania ile to procentowo ludzi nie pracuje
      i co uczynic aby tworzyc miejsca pracy, lepiej sie wziac za samego siebie,
      rozejrzec sie, byc aktywnym, przekwalikwikowac sie jednak nie na Uniwerkach
      gdzie marksistowskie pranie mozgow gdzie wylegalnie zupelnie nie przygotowanych
      do zycia mlodych ludzi.
      • Gość: Prymus Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.mel.iprimus.net.au 02.12.04, 12:02
        Znow nic nie zrozumiales!
        Kapitalisci nie zatrudniaja ludzi bo sa dobrzy,
        i chca, aby blizni zyli lepiej, ale aby osiagnac
        zysk. Jesli maszyna jest tansza niz czlowiek
        to zawsze wybiora maszyne (oczywiscie maszyna
        musi byc w maire niezawodna, zapewniac odpowiednia jakosc
        produkcji czy uslug itp.).
        A poniewaz postep technologiczny jest z definicji
        pracooszczedny, to spada popyt na prace ludzka.
        No i oczywiscie nie masz pojecia o tym, jak sie
        szacuje stope bezrobocia, i definicji "robotnego".
        To, czy ktos pracuje w domu czy w fabryce albo biurze,
        nie ma nic do statystyk bezrobocia.
        Poducz sie, zanim zczniesz sie wymadrzac na tym forum!
        • Gość: Niko Re: Wzrost gospodarczy=Wzrost bezrobocia IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 09.12.04, 18:50
          Tymi samymi bzdurami o jakich piszesz robili nam pranie mozgow prl-owscy
          marksisci,ktorzy sie raptem przekwalifikowali na kapitalistow. Teorie z fotela
          teoriami a zycia nie oszukasz.
Pełna wersja