Gość: Van Buuren IP: *.teosat.pl 08.11.10, 11:19 "Bretton Woods II, czyli systemu obowiązującego do dziś od 1971" Że co proszę?? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: eeeee Re: Robert Zoellick proponuje złoty standard IP: *.med.nyu.edu 08.11.10, 19:23 zydzi z wyborczej przez [przypadek ujawnili najbardziej skrywana tajemnica 20 wieku Odpowiedz Link Zgłoś
lava71 Co za pierdy ... 08.11.10, 19:47 Pieniądz powinien być przywiązany do dóbr wypracowywanych przez daną społeczność. Wiązanie pieniądza z kruszcami, muszelkami czy cebulkami to powtarzanie starych błędów. Ale niestety dobrami wypracowywanymi nie dało by się spekulować ... przynajmniej na taką skalę jak złotem czy długami. I z czego by żyli nasi starsi bracia w wierze?? ... chyba z hodowli kóz w swojej ziemi obiecanej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mrarm Re: Co za pierdy ... IP: 193.203.192.* 08.11.10, 19:53 Dokładnie to samo chciałem napisać. CZemu niby złoty piasek, zabrany indianom (bawiły sie nim dzieci) za cenę ich krwi, ma być wyznacznikiem? A może lepiej know-how, maszyny, infrastruktura i poziom życia powinny być wyznacznikiem jakichś "kredytów" (takich właśnie muszelek). A może ilość jedzenia i wody, jaką może państwo dostarczyć reszcie świata? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sasiad Grochów Re: Co za pierdy ... IP: *.adsl.inetia.pl 08.11.10, 20:24 I co za bułki będziesz płacił maszynami? albo śrubkami? Ogarnij się kasztanie. Kruszce w przeciwieństwie do papierowych pieniędzy mają realną wartość. Odpowiedz Link Zgłoś
lava71 Re: Co za pierdy ... 08.11.10, 20:35 A Ty odróżniasz pieniądz od tego na czym jest oparty? Rozumiem, że po jajka do marketu będziesz chodził ze sztabką w worku i będziesz kazał skrobać nożem przy kasie? Sam jesteś kasztan i to do kwadratu bo zarzuciłeś komuś głupotę sam prezentując debilne poglądy. Kruszce mają wartość tylko symboliczną albo faktyczną. A złoto w tym przypadku jest mało użyteczne ... bo ile złotych zębów możesz sobie wstawić albo sygnetów wsadzić na paluchy? Złoto jedyną realną wartość ma w elektronice. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xyzoo Re: Co za pierdy ... IP: *.home.aster.pl 08.11.10, 20:53 A kto ma ustalać ile wart jest pieniądz? I na jakiej podstawie? To chiny powiedzą, że ich elektronika jest najwięcej warta a amerykanie, że ich nieruchomości. I nikt nikomu nie każe płacić złotem. Chodzi tylko aby pieniądz miał realną wartość w czymś co nie jest ulotne i czego nie da się wyprodukować - a nie tak jak teraz (niedawno czytaliśmy, że FED ma dodrukować 600 mld $).... Odpowiedz Link Zgłoś
lava71 Re: Co za pierdy ... 08.11.10, 21:08 A ja powiem, że moje koty są warte po pół miliona a pies milion. Coś jest tyle warte za ile ludzie chcą to coś kupić. Tyle, że upadła by przewodnia rola banków i giełd w kreowaniu sztucznych poziomów wartości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chyzy ruj Re: nie ma "chinskiej elektroniki" sa chinskie IP: *.nwns.info 09.11.10, 02:30 podrobki oraz nielicznie legalnie kupione patenty np. Lenovo albo Foxconn. Nie ma tez "pracowitosci Chinczykow" jest tylko strach Chinczykow przed bieda, glodem i propaganda razwiedki ktora mit "pracowitosci" sprzedaje PO cirmnocie. USA po prostu zaimportowaly ogromna chinska biede nic wiecej, polską zreszta w duzej czesci tez. Tak naprawde liczy sie tylko gospodarka USA a nie jakas kacapska Zoellicka ktory najwyrazniej nakupil zlota i kombinuje jak sprzedac PO ciemnocie z zyskiem. “A strong, robust, fast-growing United States is in the interests of the world,” said Prime Minister Manmohan Singh. “And therefore, anything that would stimulate the underlying growth and policies of entrepreneurship in the United States would help the cause of global prosperity." www.nytimes.com/2010/11/09/business/global/09rupee.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eeeee Re: Co za pierdy ... IP: *.med.nyu.edu 19.12.10, 00:15 a wiesz ze cena zlota zalezy m.in. od tego ile ślubów jest w Indiach na ktore to indianie skupuja ogromne ilosci zlota; to wystarczy ze jakiegos lata bedzie mniej slubow niz zwykle, cena zlota spadnie i tym samym wartosc waluty na nim oparta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Olaf z Wrocka Re: Co za pierdy ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.11.10, 21:08 O Chryste. Nie chodzi o to, bu płaci w markecie złotym piaskiem, ale o trwałe ustalenie wartości pieniądza w relacji do kruszca. Np 1 USD = 1 gram złota. Nie można wówczas dodrukować radośnie dolarów bez pokrycia. Bretton Woods padł właśnie przez USA - brak możliwości pokrycia waluty złotem, a deficyt spowodowany wojnami (np. w Wietnamie) wymagał dodrukowywania dolarów... Sprawdźcie sobie w necie "spadek wartości dolara". Jazda USD w dół rozpędziła się właśnie od kasacji systemu z Bretton Woods.. Teraz raczej nie ma szans na powrót do takich rozwiązań, bo z czego USA będą finansowa swój deficyt? Odpowiedz Link Zgłoś
lava71 Re: Co za pierdy ... 08.11.10, 21:17 Wybacz ale trochę na ziemi złota za mało by pokryć wymagania na ilość pieniądza. I to cały problem w wyznaczaniu wartości w oparciu o złoto. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Co za pierdy ... 08.11.10, 23:11 Powiadasz. No to ustalmy, że gram złota jest wart bilion dolarów. Starczy złota? Jeden nowyruski będzie w stanie spłacić zadłużenie USA samymi plombami :> Zresztą złoto to taki sobie kruszec - stosunkowo mało popularne i stosunkowo małe ma zastosowanie w przemyśle. Fajniejsze byłoby srebro, lub wręcz miedź. Odpowiedz Link Zgłoś
kretynofil Nie rozumiesz... 09.11.10, 08:15 Lava ma racje, zlota jest na swiecie na tyle malo ze latwo manipulowac tak "zdefiniowanym" pieniadzem. Stad tez stary pomysl standardu srebra za ktory (rzekomo) zostal zamordowany Kennedy. Poczytaj o tym zanim zabierzesz glos... Odpowiedz Link Zgłoś
asperamanka Re: Nie rozumiesz... 09.11.10, 09:45 Tak, tak, Kennedy Executive Order 11110. Ulubiona historia wyznawców teorii spiskowych. A tak żartem, to też jestem za standartem srebra. Polska produkuje tego tyle, że moglibyśmy świat zalać srebrnymi złotówkami. I rozpoznane rezerwy srebra mamy chyba drugie największe na świecie, po Chinach :-) Odpowiedz Link Zgłoś
asperamanka Re: Nie rozumiesz... 09.11.10, 10:50 A propos "standartu srebra" to mi się przypomina taka historia. W połowie lat 1970-tych kiedy "Polska rosła w siłę a ludzie żyli dostatniej" towarzysz Gierek & Co. wpadli na przewrotny pomysł jak zdjąć pojawiający sie właśnie "nawis inflacyjny" z rynku. Natłukli całą masę takich srebrnych 200-złotówek "XXX lat PRL". Pewnie połowa rocznej produkcji KGHM i Olkusza na to poszła. Ponieważ wypłaty się wtedy dostawało w gotówce w kasie zakładu, to w wielu zakładach część wypłaty przez parę miesięcy była takimi dwustuzłotówkami, jedną czy dwie dawali. Wiadomo było że uszczęśliwiony pracownik nie poleci z tym do monopolu żeby 200 zł zamienić na dwie żytnie, tylko schowa do skarpety, niby dostał 200 zł., a jakby nie dostał, bo to srebro w monecie pewnie na ówczesne ceny było warte ze 20 zł. Założę się że to do dziś w wielu domach zaśniedziałe leży, bo próba była kiepska, chyba 650. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: W Re: Co za pierdy ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.10, 23:15 Złota jest dość po... odpowiedniej wycenie. Na tym też polega cała idea - ograniczona ilość by siła nabywcza nie mogła być rozwodniona. Odpowiedz Link Zgłoś
lucky81 Re: Co za pierdy ... 08.11.10, 21:18 > Nie chodzi o to, bu płaci w markecie złotym piaskiem, ale o trwałe ustalenie wartości > pieniądza w relacji do kruszca. Np 1 USD = 1 gram złota. O, cieszę się że ktoś rozumie. Papierowe pieniądze namąciły ludziom w głowach, a to jest w rzeczywistości prosta sprawa. Swoją drogą, w pewnym sensie w standarcie złota rzeczywiście tym złotem by się płaciło - tyle że jedynie w dużej skali. W praktyce wygląda to tak, że codzienne transakcje robi się na kredyt (czyli za papierowe banknoty, które można później wymienić na złoto w banku w dowolnym momencie), więc nie ma potrzeby chodzić z workami złota w tą i z powrotem. To samo w transakcjach międzynarodowych - nie ma potrzeby wieźć 100 ton złota w jedną stronę i 100 ton złota w drugą. Ale kluczowe jest to, że po pewnym czasie to złoto rzeczywiście fizycznie płynie, jeśli jest różnica w wymianie handlowej którą trzeba pokryć. I to jest słuszna koncepcja. Rozliczanie się dolarami nie byłoby takie złe, gdyby nie ten problem, że Fed może w każdej chwili dodrukować. Natomiast koncepcja "pieniądz powinien być przywiązany do dóbr wypracowywanych przez daną społeczność" to oczywiście nieporozumienie w terminologii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ak Re: Co za pierdy ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.10, 21:28 No dobra, ale ilość złota na Ziemi jest ograniczona. Jeśli ustali się parytet np.1USD=1gram złota, to liczba dolarów w obiegu będzie stała i niezmienna, co doprowadzi do absurdalnych sytuacji. np. aby ktoś mógł dostać podwyżkę zarobków, ktoś inny zawsze musiałby dostać obniżkę; gdyby wzrosła liczba ludności, to wszyscy automatycznie stawaliby się biedniejsi, bo tę samą ilość pieniędzy trzeba by podzielić pomiędzy większą liczbę ludzi, itp. Odpowiedz Link Zgłoś
lucky81 Re: Co za pierdy ... 08.11.10, 21:35 > gdyby wzrosła liczba ludności, to wsz > yscy automatycznie stawaliby się biedniejsi, bo tę samą ilość pieniędzy trzeba > by podzielić pomiędzy większą liczbę ludzi, itp. A i tu jest błąd w rozumowaniu. To, że zarabialiby mniej gramów złota czy nominalnych dolarów nie oznacza, że byliby biedniejsi. Tak samo jak hiper-inflacja nie oznacza, że wszyscy stają się bogatsi. Wartość pieniądza się zmienia - jeśli byłoby więcej ludzi i proporcjonalnie zwiększyłaby się produkcja, to również wartość pieniądza by wzrosła. Odpowiedz Link Zgłoś
lucky81 Re: Co za pierdy ... 08.11.10, 21:42 A swoją drogą, wcale nie jest jasne, że ilość złota jest stała - jego podaż stale rośnie, bo się wykopuje nowe. Jego ilość na Ziemi jest ograniczona, ale tak samo ilość każdego innego fizycznego materiału jest ograniczona. Ale w każdym razie, jak już pisałem, nie ma to specjalnie znaczenia - jeśli gospodarka rozwija się szybciej niż ilość złota, to po prostu wartość złota odpowiednio rośnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: scrutinizer Re: Co za pierdy ... IP: *.nyc.res.rr.com 08.11.10, 21:44 Gdy jakis kraj bedzie chcial zwiekszyc ilosc pieniedzy w obiegu to bedzie musial posiadac jakis staly % zlota w centralnym banku. W ten sposob rezerwa ograniczy inflacje a towary wyprodukowane przez ten kraj beda taniec. Im wieksza bedzie produkcja tym produkty beda tansze i pomimo ze bedzie w obiegu ograniczona parytetem zlota ilosc pieniedzy to jego wartosc nabywcza bedzie rosnac. Dobrobyt w takim kraju nie bedzie opieral sie o drukowanie pieniedzy ale o produktywnosc gospodarki. Zeby sfinansowac wojne rzad bedzie musial albo sprzedac zloto albo wyemitowac obligacje wojenne :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 1_facet Historia IP: *.e-wro.net.pl 08.11.10, 22:56 Deflacja i wielka depresja sie klania. Historie przydaloby sie znac , ja wiem ze takich rzeczy nie uczas w szkolach bo im to na reke ale mamy internet . Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Historia 08.11.10, 23:11 No. Deflacja i cały XIX wiek się kłania. Historię przydałoby się znać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 1_facet Re: Historia IP: *.e-wro.net.pl 09.11.10, 00:03 No oprocz znania histori przydalo by sie umiec wyciagac jeszcze wnioski . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: scrutinizer Re: Historia IP: *.nyc.res.rr.com 09.11.10, 04:32 Nie ma nic gorszego od inflacji. Odpowiedz Link Zgłoś
lucky81 Re: Co za pierdy ... 08.11.10, 21:09 > A Ty odróżniasz pieniądz od tego na czym jest oparty? To Ty właśnie tego nie rozumiesz. Twoja propozycja: "pieniądz powinien być przywiązany do dóbr wypracowywanych przez daną społeczność" to dobitnie pokazuje, bowiem nie da się przywiązać (czyli ustalić kursu) pieniądza do "dóbr wypracowanych przez daną społeczność". Odpowiedz Link Zgłoś
lava71 Re: Co za pierdy ... 08.11.10, 21:19 a możesz wytłumaczyć swoją tezę dlaczego "nie można przywiązać"? Bo co ... ktoś zakazał? Odpowiedz Link Zgłoś
lucky81 Re: Co za pierdy ... 08.11.10, 21:24 Proszę bardzo. "Przywiązanie" pieniądza polega z definicji na tym, że dany papier (np. 100 zł) reprezentuje kredyt na konkretną rzecz (choćby na 1 kg złota). W każdym momencie można go wziąć do odpowiedniego banku i zrealizować. W Twojej koncepcji, do jakich konkretnie dóbr miałoby to 100 zł być przywiązane? Co miałoby obiecywać. Biorę to 100 zł, idę do banku i wymieniam na co? Na co sam chcę? Na przykład mówię "należą mi się 3 świnie"? To jest bez sensu. Jedyna interpretacja Twojej idei jaka przychodzi mi na myśl to sztywne ustalenie ceny każdego możliwego produktu, i ktoś (bank centralny? rząd?) miałby obowiązek za te 100 zł zrealizować moje żądanie wymiany na dowolnie wybrany produkt po z góry ustalonej cenie. Tylko że to jakaś bzdura. Skąd by ten bank brał te produkty? Odpowiedz Link Zgłoś
lava71 Re: Co za pierdy ... 08.11.10, 22:21 wybacz "kredyt" jest rakiem wszystkich systemów finansowych. Opieranie pieniądza o złoto a potem "udzielanie kredytów" to dokładnie ten system jaki obecnie mamy. I nikt nie powstrzyma "posiadaczy złota" od psucia wartości pieniądza. Odpowiedz Link Zgłoś
lucky81 Re: Co za pierdy ... 08.11.10, 22:28 Ależ używanie kredytu obowiązkowe nie jest - jeśli chcesz, możesz wymieniać się bezpośrednio jabłkami na komputery, czy jak tam masz ochotę. Odpowiedz Link Zgłoś
lava71 Re: Co za pierdy ... 08.11.10, 22:43 Ty chyba nie znasz innego życia jak życie na kredyt ... prawda? Sam możesz się wymieniać jabłkami ... są dużo lepszym pieniądzem niż papierki oparte o złoto. Tylko realne produkty, praca i wiedza są źródłem bogactwa i mogły by być podstawą do wyznaczania wartości pieniądza. Zupełnie nie mogę zrozumieć Twojego przywiązania do rzeczy materialnych, którymi łatwo spekulować, podrabiać, ograniczać czy racjonować. Odpowiedz Link Zgłoś
lucky81 Re: Co za pierdy ... 08.11.10, 23:01 > Sam możesz się wymieniać jabłkami ... są dużo lepszym pieniądzem niż papierki oparte o złoto. Jabłka są dobrym pieniądzem? Niezbyt. Zbyt szybko się psują. > Tylko realne produkty, praca i wiedza są źródłem bogactwa i mogły by być podstawą > do wyznaczania wartości pieniądza. Oczywiście. Ale nikt tu nie mówi o wyznaczaniu *wartości* pieniądza. Odpowiedz Link Zgłoś
lava71 Re: Co za pierdy ... 08.11.10, 23:03 a o czym? o oparciu pieniądza o złoto? czyli o wyznaczaniu wartości pieniądza w oparciu o złoto. Odpowiedz Link Zgłoś
lucky81 Re: Co za pierdy ... 08.11.10, 23:08 O używaniu złota jako pieniądza. Nikt nie mówi o ustalaniu wartości kilograma złota, bo to już zależy wyłącznie od rynków, od popytu i podaży. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: scrutinizer Re: Co za pierdy ... IP: *.nyc.res.rr.com 08.11.10, 22:55 Prawa ekonomi sa prawami naturalnymi. Organicznymi. Wynikajacymi z natury rzeczy. Podstawa ekonomii jest proces zaspokajania potrzeb. Ja mam cos co ty potrzebujesz a ty masz cos co ja potrzebuje. By ulatwic wymiane dobr ludzie odkryli pieniadze. Tak ! Nie wymyslili ani nie wynalezli ale odkryli ! Ludzie odkryli, ze posiadanie uniwesalnego srodka wymiany ulatwia tranzakcje kupna - sprzedazy i pozwala osiagnac satysfakcjonujaca obie strony cene. To co spelnia funkcje pieniadza jest sprawa umowna; niemniej jednak by doszlo do handlowej wymiany strony kupujaca i sprzedajaca musza miec cos do sprzedazy i cos do kupienia. W ten sposob pieniadz nabiera wartosci wymiernej w towarze czyli w dobrach wypracowanych przez jakas organizacje. Parytet zlota zlikwidowalby patologie w ktorej pieniadz jest towarem i mozna go bezkarnie dodrukowac czyli opodatkowac wszystkich ktorzy nim obracaja kradnac im wartosc nabywcza pozbawiajac go tym jednoczesnie bardzo waznej funkcji czyli uznanej wartosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chór wujów Re: Co za pierdy ... IP: *.lanet.net.pl 09.11.10, 00:27 Ale pojawia się inna patologia - złoto lub inny kruszec można sobie wykopać. Czyli jeszcze gorzej niż dodrukować, bo zwiększenie ilości pieniądza w obiegu oznacza zgodę na wszystkie - również te negatywne, jak inflacja - skutki tego kroku. Natomiast oparcie pieniądza o kruszce oznacza, że niezasłużoną korzyść odniosą kraje-posiadacze ich złóż i kopalń - USA, Rosja, RPA - i jeszcze dodatkowo zarobią, sprzedając kruszec wszystkim potrzebującym. To tak, jakby zadekretować, że każda waluta musi mieć pokrycie w faktycznie wydrukowanych banknotach, w efekcie czego majątek zarobiłyby kraje, w których jest dużo lasów do przerobienia na papier... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pewex Re: Co za pierdy ... IP: *.chello.pl 09.11.10, 07:44 jaką realną wartość? Bo ludzie jak sroki lubią błyskotki i dlatego złoto/srebro/platyna mają wartość? Ktoś sobie ustalił że to ładne i dlatego cenne. Z pieniądzem zrobiono wiele złego i jeszcze więcej bardzo złego. Nie da się tego łatwo odkręcić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: licek Re: Co za pierdy ... IP: *.chello.pl 08.11.10, 20:27 Jest cala historia gospodarcza i cala teoria ekonomii na temat tego, czemu zloto. Historia pokazuje, ze zloto stalo sie naturalnym rynkowym pieniadzem. Teoria podaje uzasadnione argumenty teoretyczne, dlaczego tak sie stalo. I pokazuje, dlaczego takim pieniadzem NIE MOGLABY byc woda. pzodrowienie Odpowiedz Link Zgłoś
lava71 Re: Co za pierdy ... 08.11.10, 20:42 Historia pokazuje, że są inne artykuły, które mogą być uważane za równoważnik pieniądza. Jeżeli chodzi o rzadkość występowania czy pożądanie ze względu na wykorzystanie to metale ziem rzadki biją złoto na głowę. Żaden kruszec czy materialna rzecz nie jest dobrym fundamentem dla pieniądza. Tylko dobra wypracowane mogą być faktyczną i realną wartością. Tylko wtedy się okaże, że niektóre państwa, które żyją tylko z drenażu ... czy to Ziemi czy kieszeni ludzi ... nie mają nic do zaoferowania. I tego się boją niektórzy ... bo autostradami, mostami ... czy wiedzą intelektualną już nie da się spekulować ... nie da się w nieskończoność doić ludzi poprzez cykliczne pompowanie balonów spekulacyjnych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grzegorz Re: Co za pierdy ... IP: *.jmdi.pl 08.11.10, 21:21 Ale na jakich konkretnie dobrach miałby być wyceniony pieniądz? Pewnie Japończycy mogliby wycenić jena w odtwarzaczach DVD. A co jak zmieni się technologia i odtwarzacze DVD przestaną być produkowane? Wtedy jen stałby się bezwartościowy :) A w czym wycenilibyśmy złotówkę? Może w kurzych jajach? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
kosmiczny_swir A czemu nie w kilodżulach? 08.11.10, 21:47 A czemu nie w kilodżulach? W zasadzie, dżul, jako jednostka energii jest idealny. Jeśli np. tworzysz jakąś technolgoię która pozwala zaoszczędzić X dżuli energii netto, to jest ona warta X dzuli. Produkt jest warty tyle dżuli, ile dodaje kupującemu. Np. telefon dodaje mi ileś tam dżuli, bo nie muszę biegać na drugi koniec miasta żeby przekazać jakąś informację. Wszystko da się wymierzyć w jednostkach energii i tak naprawdę o energię w całym życiu się rozchodzi. Jeśli przyjmujesz więcej energii niż zużywasz to żyjesz, jeśli nie to umierasz. To są prawa fizyki wręcz. Stałe i nie niezmienne jak zasada zachowania energii. Odpowiedz Link Zgłoś
lava71 Re: A czemu nie w kilodżulach? 08.11.10, 22:24 Niestety niektórzy nie potrafią wyjść poza świat gdzie operuje się kruszcami. Tylko realna wartość pracy i produktów może być podwaliną do stabilnego pieniądza. Myślenie w oparciu o kruszce cofa nas w ekonomicznym rozwoju z powrotem pod piramidy a może i jeszcze dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chór wujów Re: A czemu nie w kilodżulach? IP: *.lanet.net.pl 08.11.10, 22:45 A jak wycenisz pracę? Jak porównasz pracę naukowca i gwiazdy sportu? Lekarza i poety? Inżyniera i tenora operowego? Czym ją zmierzysz: wartością wytwarzanego produktu? Jak, skoro produkt wytwarzany przez jednych jest materialny, a przez innych - nie? Odpowiedz Link Zgłoś
lava71 Re: A czemu nie w kilodżulach? 08.11.10, 22:55 No proszę ... nie wystarcza Ci wyobraźni? Bo widzisz ... Ty myślisz pojęciami obecnego systemy finansowego. Wszystko da się wycenić na zasadzie takiej na ile dana praca czy artykuł jest w danej chwili potrzebny. Czy Ty liczysz, że przedstawię Ci gotowy "towar" w postaci wymyślonego i przetestowanego systemu finansowego? Ja mówię o koncepcji. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: A czemu nie w kilodżulach? 08.11.10, 23:16 Tyle, że Twoja koncepcja ma dość poważną lukę, która została Ci wskazana. Bez jej wypełnienia Twoja koncepcja jest równoważna z "niech będzie dobrze". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pewex Re: A czemu nie w kilodżulach? IP: *.chello.pl 09.11.10, 08:02 oo tak bo poprzednia koncepcja była tak idealna że prowadziła do dobrobytu i dlatego trzeba było ją zmieć. A kryzys lat 30 to taki psikus tego idealnego stanu...posiadanie złota nie jest wartością. To tak jak dziś Arabia, mieli szczęścię zasiedlić tereny na których jest ropa. Jako społeczeństo nie wytwarzają niczego wartościowego. Gdyby oni byli producentem ropy, gdyż tą ropę stworzyli w laboratoriach to wtedy wszystko jest ok. Gdyby przyjąć odpowiednik w węglu, to my bylibysmy nieźle ustawieni, ale czy to byłoby sprawiedliwe? I co w takim przypadku? Czy nasi bracia Czesi czy Słowacy są gorsi od nas? Zasługują na mniej bo w wyniku wojen i podziałów nie dostała się im część bogatej w węgiel ziemi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chór wujów Re: A czemu nie w kilodżulach? IP: *.lanet.net.pl 08.11.10, 23:17 'Wszystko da się wycenić na zasadzie takiej na ile dana praca czy artykuł jest w danej chwili potrzebny' Ale tak przedstawiona koncepcja oznacza, że wartość każdej pracy i każdego produktu jest względna, w zależności od podaży i popytu, dokładnie tak, jak w obecnym systemie finansowym. A wydaje mi się, że Ty i inni kontestatorzy chcielibyście jakichś wymiernych, absolutnych wartości, na których można by oprzeć nowy system finansowy... Odpowiedz Link Zgłoś
lokator Re: Co za pierdy ... 08.11.10, 21:53 Cały problem polega na tym, że nastąpiło oderwanie pieniądza od jego pierwotnej funkcji. Pieniądz nie był i nie powinien być celem samym w sobie, bo to nonsens. Pieniądz spełnia jedynie funkcje pomocnicze. Pieniądz służy tylko i wyłącznie do ułatwienia wymiany dóbr i usług. To ludzka chciwość poprzez ekonomię - współczesną szarlatanerię i jej wynalazki zamydliła sens istnienia pieniądza. Pora się obudzić. Odpowiedz Link Zgłoś
lokator Re: Co za pierdy ... 08.11.10, 21:56 Aaaa... Jeszcze jedno. "Świat" produkuje wystarczającą ilość dóbr, aby starczyło dla wszystkich. Należy tylko umożliwić ich przepływ. Jak? Nie ograniczając sztucznie zarobków... Odpowiedz Link Zgłoś
szefunio1 Re: Co za pierdy ... 08.11.10, 22:14 > Historia pokazuje, że są inne artykuły, które mogą być uważane za równoważnik p > ieniądza. Jeżeli chodzi o rzadkość występowania czy pożądanie... Powodem "wyboru" złota nie jest ani jedno ani drugie. Odpowiedzieć należy tu na 1 pytanie w trzech podpunktach: Jakiej rzeczy: 1. W długim przedziale czasowym (np. 100 lat) nie ubędzie w wyniku naturalnie zachodzących procesów (utlenianie/korozja, gnicie itp.) 2. Łatwo będzie dzielić na części i ponownie łączyć 3. Łatwo będzie z nią uciekać mimo jej dużej wartości (np. gdyby władza zarządziła konfiskatę) Te 3 warunki równocześnie spełania tylko 7 substancji, kilka kolejnych prawie je spełnia. Odpowiedz Link Zgłoś
lava71 Re: Co za pierdy ... 08.11.10, 22:26 Złoto wystarczy napromieniować aby na całe tysiąclecia stało się bezużyteczne. Odpowiedz Link Zgłoś
lucky81 Re: Co za pierdy ... 08.11.10, 22:30 Jeśli *własne* złoto napromieniujesz, to to akurat nikomu innemu nie przeszkodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
lava71 Re: Co za pierdy ... 08.11.10, 22:44 Zlituj się ... to był tylko akademicki przykład jak łatwo zniszczyć podwaliny "Twojego" świata finansowego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: W Re: Co za pierdy ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.10, 23:34 Nieprawdziwy. Au ma tylko jeden stabilny izotop (197Au) o dużej długości życia. Do tego co będzie prostsze - marnotrawić horrendalne ilości energii na bezskuteczne "napromieniowanie" pierwiastka, czy drukowanie coraz większej ilości nominałów papierowych (lub wpisywanie wirtualnych sum na klawiaturze komputera)? Suweren odpowiedzialny za daną papierową walutę fiat, może ją zniszczyć jednym dekretem. To są dopiero wspaniałe "fundamenty" systemu finansowego... Odpowiedz Link Zgłoś
asperamanka Re: Co za pierdy ... 09.11.10, 10:43 Zlituj się. Gość pewnie nie jest fanem Bonda i nie oglądał "Goldfingera" :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: w Re: Co za pierdy ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.10, 23:29 W jaki sposób przy jedynym istniejącym stabilnym izotopie? Odpowiedz Link Zgłoś
szefunio1 Re: Co za pierdy ... 09.11.10, 10:06 > Złoto wystarczy napromieniować... 1. To nieprawda. 2. Po co władza miałaby je napromieniować mogąc zamiast tego je skonfiskować? 3. Właścicielowi złota dużo łatwiej uciec (razem ze swoim złotem) przed władzą chcącą to zrobić niż gdyby był właścicielem czegoś innego o tej samej wartości. Odpowiedz Link Zgłoś
lucky81 Re: Co za pierdy ... 08.11.10, 20:43 > Czemu niby złoty piasek Bo użyteczny pieniądz powinien mieć następujące własności: 1. jednorodny 2. łatwo mierzalny 3. trwały 4. łatwo podzielny 5. mała masa i objętość w stosunku do wartości 6. stabilna podaż Złoto spełnia te warunki dość dobrze, srebro też, dlatego często te kruszce były zwykle używane jako pieniądz przez wiele społeczeństw. > może lepiej know-how Hmm? Samochód ma kosztować na przykład "123 godziny know-how"? To nie ma sensu. Jakiego know-how? Nie spełnia podstawowych warunków 1, 2, 3. > maszyny Znów: jakie konkretnie maszyny? "Zapłacę panu 3 kg maszyn"? Nie spełnia żadnego z warunków 1,2,3,4,5,6. > infrastruktura To samo. > poziom życia Pan nie rozumie, co to pieniądz. Nie da się zapłacić za coś "poziomem życia". Gdy mowa o międzynarodowych standardach monetarnych, to mowa o tym, czym będą konkretnie handlować kraje między sobą. Np. sztabami złota na statkach. Nie da się załadować na statek 10 ton "poziomu życia" w celu zakupu czegoś innego. Odpowiedz Link Zgłoś
lava71 Re: Co za pierdy ... 08.11.10, 21:15 Zgodnie z tym co napisałeś państwo, które by inwestowało w infrastrukturę i naukę a nie posiadało złota było by przykładem biedy. Kruszce są złe z tego powodu bo łatwo się nimi spekuluje. Przykład ostatnich wahań cen ropy czy właśnie złota jest najlepszym przykładem. Fundament pieniądza musi być stabilny. Ależ ja dokładnie rozumiem co to pieniądz ... to Pan nie rozumie w stosunku do czego pieniądz powinien być mierzony. Nie ma to jak mylenie dwóch różnych rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
lucky81 Re: Co za pierdy ... 08.11.10, 21:26 > Zgodnie z tym co napisałeś państwo, które by inwestowało w infrastrukturę i naukę a nie > posiadało złota było by przykładem biedy. Otóż nie. Ja na przykład nie posiadam ani zbyt wiele złota, ani zbyt wiele dolarów, a nie jestem biedny, bo posiadam dużo innych rzeczy (np. akcji). Bogactwa nie mierzy się ilością posiadanych pieniędzy, pieniądze służą jedynie do ułatwienia handlu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: franko Re: Co za pierdy ... IP: *.chello.pl 08.11.10, 22:38 W stosunku do pieniądza, akcje są tym samym czym pieniądz dla złota. Zakłada się że ileś tam akcji jest wartych tyle, a tyle. Można powiedzieć, iż pośrednio spekuluje się pieniądzem - zarabiasz lub tracisz w stosunku do tego ile zapłaciłeś na początku. Posiadanie akcji to jest to samo co inna waluta tyle, że o bardzo niestabilnej podstawie - coś w stylu jenów? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Olaf z Wrocka Re: Co za pierdy ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.11.10, 21:21 Pieniądz powinien spełniać kilka funkcji aby być uznanym za pieniądz: - określać dokładnie wartość innych dóbr - móc gromadzić wartość - być "dziedzicznym" - chodzi o przekazywanie wartości innym. Nie ma potrzeby ładować złota na statki w handlu międzynarodowym. Jeśli np USD lub EUR będą stale mogły zostać wymienione na określoną ilość np. złota to jest to dobre rozwiązanie. I nie ma znaczenia czy EUR USD będą fizycznie wydrukowane czy będą zapisem komputerowym na koncie w banku. Będą trzymały swoją wartość stale! Odpowiedz Link Zgłoś
lucky81 Re: Co za pierdy ... 08.11.10, 21:33 > Nie ma potrzeby ładować złota na statki w handlu międzynarodowym. Przeważnie nie, bo transakcje w obie strony się wyrównują, ale jeśli jeden kraj więcej kupuje niż sprzedaje to rzeczywiście jest potrzeba załadować złoto na statki i zawieźć, jeśli kraj który ma nadwyżkę handlową sobie tego zażyczy. I to jest bardzo ważny mechanizm, to właśnie de fakto definiuje standard złota. Dzięki temu nikt nie może sobie dodrukować nadmiaru pieniędzy, bo wtedy by mu się szybko skończyło złoto i jego waluta straciłaby zaufanie (skoro nie dałoby się jej wymienić na złoto). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chór wujów Re: Co za pierdy ... IP: *.lanet.net.pl 08.11.10, 23:09 A wtedy przedsiębiorczy ryzykanci mogą skorzystać z okazji, żeby podreperować swój własny bilans płatniczy, na przykład metodą Francisa Drake'a lub Somalijczyków... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chyzy ruj Re: obaj nie rozumiecie jak dzialaja rynki finanso IP: *.nwns.info 09.11.10, 02:50 we "Dzięki temu nikt nie może sobie dodrukować nadmiaru pieniędzy, bo wtedy by mu się szybko skończyło złoto i jego waluta straciłaby zaufanie (skoro nie dałoby się jej wymienić na złoto)." doprowadziloby to do sytuacji ze bys skretynial bo jesli potrafisz cos nowego wymyslec to akumulujesz zloto i twoja waluta automatycznie rosnie no chyba ze masz gospodarke nakazowa. ale takiej chyba nie chcesz co ? Nikogo nie stac by od ciebie kupowac przestajesz wymyslac nowe produkty, nie rozwijasz sie i w efekcie kretyniejesz. Jesli natomiast nie potrafisz nic nowego stworzyc to oznacza ze juz jestes dosc blisko skretynienia cbdw. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: _AS Chyba nie tak. Masz więcej złota, to po prostu IP: *.ruch.com.pl 09.11.10, 09:03 masz więcej pieniędzy, nie pracujesz, to aby funkcjonować musisz je sprzedawać. Jeżeli złota przybędzie szybciej niż średnio towarów i usług na rynku, to będzie inflacja, jeżeli odwrotnie deflacja. Jednak przy parytecie złota dużą inflację trudno wywołać w przeciwieństwie do obecnej piramidy finansowej (pieniądz jako dług). W obecnym systemie państwo Cię okrada non stop. Odpowiedz Link Zgłoś
quebec4 Re: Co za pierdy ... 08.11.10, 22:53 Problem jest tylko taki, że cały czas obracasz się w obrębie technik z ery kamienia łupanego. A w czasach dzisiejszego stanu technicznego, żadno złoto nie jest potrzebne. Przecież i tak najprawdopodobniej nikt by statkami nie przerzucał nadwyżek złota. Byłoby zdeponowane gdzież w skarbcu MFW albo innego - a kraje by rozliczały się 'bezgotówkowo' - poprzez zapisy w księgach.... w takim wypadku fakt depozytu złotowego w ogóle przestaje miec jakiekolwiek znaczenie. Równie dobrze kraje mogłby się umówić, że od dzisiaj cały świat ma do dyspozycji 100'000'000 bitów i ani jednego więcej. Takie bity można by dzielić na nieskończoną ilość ułamków. I o ile wszystkie kraje się zgodzą na zachowanie takiego systemu (np poporzez WTO) - waluta bitowa spełnia wszystkie twoje parametry. Nawet lepiej - masa bitów równa się 0 ma więc nieskończony stosunek do wartości :-). Odpowiedz Link Zgłoś
lucky81 Re: Co za pierdy ... 08.11.10, 23:06 > A w czasach dzisiejszego stanu technicznego, żadno złoto nie jest potrzebne. Przecież i > tak najprawdopodobniej nikt by statkami nie przerzucał nadwyżek złota. Mylisz się. Do lat 70-tych dokładnie to robiono. > Byłoby zdeponowane gdzież w skarbcu MFW albo innego - a kraje by rozliczały się > 'bezgotówkowo' - poprzez zapisy w księgach. Dopóki miałyby zaufanie, że te zapisy będą respektowane. Czyli dopóki zapisy są małe. Gdy zapis robi się duży, to prościej i bezpieczniej już przewieźć to złoto. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pytalski Re: Co za pierdy ... IP: *.nyc.res.rr.com 08.11.10, 21:29 Bo nie da sie go dodrukowac ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: reformator moze lepiej powiązać z suszonym gównem ? IP: *.chello.pl 08.11.10, 20:40 kazdy będzie miał mennicę we własnym domu i będzie sprawiedliwie mniej żresz mniej srasz mniej wydajesz... i na odwrót Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: muzzyczny Robert Zoellick proponuje złoty standard IP: *.ip.telfort.nl 08.11.10, 20:21 "Aby jeszcze mocniej przedstawić wam, kto rządzi światowym rynkiem pieniężnym to podam do wiadomości tym, co nie wiedzą, że szefem Światowego Banku był australijski Żyd James Wolfensohn, który szybko przyjął obywatelstwo USA, potem objął to stanowisko Super niebezpieczny Żyd, Paul Wolfowitz a od niego przejął pałeczkę żydowski ekstremista i zagorzały zwolennik żydowskiej supremacji niejaki Robert Zoellick, którego powinniśmy bacznie obserwować. Wolfowitz powinien jednak widnieć jako jeden z pierwszych na czarnej liście, bo namącił on okrutnie" www.polskawalczaca.com/viewtopic.php?t=3248 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: olo Re: Robert Zoellick proponuje złoty standard IP: 151.59.19.* 08.11.10, 20:21 cuda n świecie się dzieją, cos czuje ze niedługo reset news.sky.com/skynews/..... tiny.pl/hww2m Organizacja pragnąca zachować anonimowość zaoferowała Wielkiej Brytanii pożyczkę w wysokości 75 miliardów funtów brytyjskich, by wyzerować dług publiczny i "pomóc uratować świat" - powiedział stacji Sky News członek brytyjskiej Izby Lordów Odpowiedz Link Zgłoś
metall Korwina się chłopcy naczytali i ... 08.11.10, 20:40 ... mądrzeją na stare lata? Jak ktoś powiedział: "Ludzie postępują rozsądnie dopiero wtedy,gdy wszystkie inne możliwości zawiodą." Czy może skupili już ze 70% światowego złota i teraz będą kombinowali jak to rządom opchnąć, po korzystnych (zgadnijmy dla kogo) cenach? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Noel Robert Zoellick proponuje złoty standard IP: *.range86-130.btcentralplus.com 08.11.10, 21:15 Przez ile lat jeszcze bedziemy wywazac otwarte drzwi? Tak dlugo jak Wyborcza o tym nie napisze to sa to glupoty? W Polsce "od wiekow" wielu ekonomistow o tym mowilo (nie mowiac o politykach tzw niepopularnych jak np. Korwin Mikke), no ale to byli "oszolomy" bo przeciez najwazniejsze jest "JeŁro" ........................... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jezyk trudna ? Re: Robert Zoellick proponuje złoty standard IP: *.nyc.res.rr.com 08.11.10, 21:27 NASTEPCA SYSTEMU OBOWIAZUJECEGO do dziś od 1971 roku. Odpowiedz Link Zgłoś
gregviii Robert Zoellick proponuje złoty standard 08.11.10, 21:38 Tak tak jasne... znów złoto. Odeszło się od niego bo kraje nie mogły zebrać takich ilości jak inne sobie mogły po prostu wykopać. Ci pierwsi mieli dobre gospodarki ale biedowali gdy ci drudzy byli bogaci bo mieli w ziemi? Marna to miara gospodarki. I sorry ale nie - USA od lat skupuje złoto i chowa w tych swoich skarbcach. A teraz jak ich dolar robi się coraz mniej popularny i coraz bardziej patrzy się na euro, juana czy real brazylijski to "geniusze" chcą przywrócić złoto. Dodrukowanie pieniędzy = inflacja, ale widać względem dolara to nie działa... I też jestem za takim powiązaniem gospodarki z realną pracą/wytworem kraju a nie jakimś metalem. Skoro można było wymyślić pieniądze to pewnie da się je powiązać z pracą wykonywaną przez konkretną nacje. Odpowiedz Link Zgłoś
lucky81 Re: Robert Zoellick proponuje złoty standard 08.11.10, 22:09 > I też jestem za takim powiązaniem gospodarki z realną pracą/wytworem kraju a nie > jakimś metalem. Nie rozumiesz. Nikt nie mówi o "powiązaniu gospodarki" z czymkolwiek. Mowa o tym, czego używać jako środka wymiany. Odpowiedz Link Zgłoś
lucky81 Re: Robert Zoellick proponuje złoty standard 08.11.10, 22:11 Albo jeszcze raz: nie da się używać "realnej pracy/wytworu kraju" jako środka wymiany. To są rzeczy które się właśnie kupuje *w zamian* za pieniądze, czymkolwiek one nie są (papierem lub złotem). Odpowiedz Link Zgłoś
lava71 Re: Robert Zoellick proponuje złoty standard 08.11.10, 22:17 pieniądz to obecnie głównie zapisy elektroniczne w komputerach. Jeżeli nie lubisz karty płatniczej to dalej możesz płacić papierkami czy metalowymi krążkami. Grunt aby te zapisy, papierki czy krążki miały odbicie w realnych dobrach a nie w kruszcach. I tyle w temacie tego co masz nosić w portmonetce. Odpowiedz Link Zgłoś
metall Re: Robert Zoellick proponuje złoty standard 08.11.10, 22:25 lava71 napisał: > Grunt aby te zapisy, papierki czy krążki miały odbicie w realnych dobrach a nie > w kruszcach. Dlaczego kruszec nie jest realnym dobrem? I co nim jest? Odpowiedz Link Zgłoś
lava71 Re: Robert Zoellick proponuje złoty standard 08.11.10, 22:48 Cały wątek mielę jedno i to samo .... wypracowane dobra, wiedza ... to jest miernik, na podstawie, którego powinno się określać wartość pieniądza w danej społeczności. Kruszce mają to do siebie, że jedni mają ich złoża a inni nie. Jedni będą chcieli złoto, inni węgiel, jeszcze inni ropę. Rozumiesz? Ważne jest tylko to co się realnie wypracowuje a nie wydrąży z ziemi. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Robert Zoellick proponuje złoty standard 08.11.10, 23:23 Chcesz powiedzieć, że do wydobycia np. złota nie jest potrzebna praca? Kruszec może być równie dobrym "towarem" (bo zdaje się rozróżniasz "towar" i "surowiec") jak wszystko inne co jest dobrem rzadkim i stosunkowo trwałym. Zaś przewagą kruszców (lub ogólniej - surowców) jest to, że mogą być dalej przetwarzane i wykorzystywane w produkcji - ich rola nie ogranicza się jedynie do miernika wartości. Odpowiedz Link Zgłoś
metall Re: Robert Zoellick proponuje złoty standard 08.11.10, 23:57 lava71 napisał: > Cały wątek mielę ... O właśnie "mielę" to dobre słowo. > ... jedno i to samo .... wypracowane dobra, wiedza ... to jest mie > rnik, na podstawie, którego powinno się określać wartość pieniądza w danej społ > eczności. Kto "powinno się określać? Kto ma to robić i jak? > Kruszce mają to do siebie, że jedni mają ich złoża a inni nie. Praca ma to do siebie, że jednym się chce robić, a innym nie. > Jedni będą chcie > li złoto, inni węgiel, jeszcze inni ropę. Rozumiesz? Rozumiem. Nie widzę problemu w istnieniu kilku walut, każda oparta na czym innym. Konkurencja jest dobra wszędzie, w systemach walutowych też. Uwagę o bałaganie z kilkoma walutami zbywam, tym że dwunastoletni Turek w sklepie matki nie ma żadnych problemów w sprzedawaniu towarów w trzech walutach jednocześnie: dolarach, ojroskach i lirach. Zna ich aktualną wartość. > Ważne jest tylko to co się > realnie wypracowuje a nie wydrąży z ziemi. To już ktoś skomentował. Odpowiedz Link Zgłoś
lucky81 Re: Robert Zoellick proponuje złoty standard 08.11.10, 22:26 > Grunt aby te zapisy, papierki czy krążki miały odbicie w realnych dobrach Jak najbardziej. Ale to nie jest akurat kwestia standardów monetarnych, lecz produkcji tychże dóbr. Nie o tym więc w tym artykule mowa. Odpowiedz Link Zgłoś
lava71 Re: Robert Zoellick proponuje złoty standard 08.11.10, 22:51 A kto tu mówi o jakichś standardach monetarnych. Od początku próbuję tylko wyjaśnić, że opieranie wartości pieniądza na kruszcach czy innych tego typu "rzeczach" to w rzeczywistości kontynuacja obecnego systemy finansowego gdzie można żyć nic nie produkując byle tylko mieć możliwość pompowania baniek czy wyrywania surowców z ziemi. Odpowiedz Link Zgłoś
lucky81 Re: Robert Zoellick proponuje złoty standard 08.11.10, 23:03 > A kto tu mówi o jakichś standardach monetarnych. Artykuł, i wszyscy oprócz Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Robert Zoellick proponuje złoty standard 08.11.10, 23:28 Poza tym, że artykuł jest o standardach monetarnych (co zostało już Ci wytknięte), to zważ, że różnica byłaby dość istotna - swoboda kreowania pieniądza zostałaby ukrócona. Emitent nie mógłby dowolnie uruchamiać drukarni aby "ratować" cokolwiek. Nie byłoby tak łatwo dawać kredytów, bo ktoś te pożyczane złoto jednak musiałby mieć. Jeżeli dorzucić by do tego obligatoryjny obowiązek utrzymywania 100% depozytów przez banki... Oznaczałoby to prawdziwą rewolucję w finansach (a także koniec konsumpcjonizmu). Odpowiedz Link Zgłoś
metall Re: Robert Zoellick proponuje złoty standard 08.11.10, 22:12 gregviii napisał: > Tak tak jasne... znów złoto. > Odeszło się od niego bo kraje nie mogły zebrać takich ilości jak inne sobie mog > ły po prostu wykopać. I co jadły sobie to złoto, jeździły na nim, mieszkały w nim, itd. > Ci pierwsi mieli dobre gospodarki ale biedowali I na tej biedzie USA wyrosły na potęgę światową? A bez tej "biedy" się staczają. > Marna to miara gospodarki. Mowa jest o pieniądzu, a nie o gospodarce - pieniądz nie jest żadną miarą gospodarki. > I też jestem za takim powiązaniem gospodarki z realną pracą/wytworem kraju a ni > e jakimś metalem. Powtórzę, mowa jest o pieniądzu - pieniądz nie jest gospodarką. Gospodarka jest z definicji związana z realną pracą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pytalski Re: Robert Zoellick proponuje złoty standard IP: *.nyc.res.rr.com 08.11.10, 23:25 Jak to ? Sekretarz Skarbu USA podpisuje sie na kazdym banknocie i to nie jest realna praca ? Odpowiedz Link Zgłoś
metall Re: Robert Zoellick proponuje złoty standard 08.11.10, 23:43 Gość portalu: pytalski napisał(a): > Jak to ? Sekretarz Skarbu USA podpisuje sie na kazdym banknocie i to nie jest r > ealna praca ? Dobre ;-). A pewne jest, że jeszcze się podpisuje? Dawno nie widziałem nowego dolca. Na "pewnych" i "stabilnych" ojroskach nikt się nie podpisuje. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Robert Zoellick proponuje złoty standard 08.11.10, 23:31 Oj czepiasz się - gość oglądnął sobie pewnie "Money as debt", czy coś w ten deseń, a tam stało, że bogaci skupią całe złoto i wtedy biedni pomrą z głodu (czy jakoś tak). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gugcia0 drodzy panstwo na forum toczacy tu spory czy zloto IP: *.chello.pl 08.11.10, 23:33 jest dobre do uzycia jako miernik,czy nie.Toczycie spor w biednym kraju,gdzie dochod netto na obywatela rowna sie zasilkom na biednych w RFN.Polska ma tyle do gadania w sprawie nowego pieniadza i zlota co Wy w spraiwe ladowania na Marsie pojazdem marki Syrena 105.Mozecie sobie gadac i pisac do woli, a kilku facetow we frakach,zUSA,Chin,Rosji,Niemiec,GB,Francji,Japoni,Kanady i kilku Arabow oraz moze Szwajcar i Norweg, siada kiedys za stolem i ustala nowa walute swiatowa,np. Golden Unit, warta np. 1 unit 10 gramow zlota i juz.I kto bedzie zloto mial to bedzie kase mial,reszta zeby w sciane.I juz.I zadne madrowanie nie pomoze.Potem sie okaze jaka to sile mial zloty gdy sobie za pensje w Polsce kupimy kilka unitow,jak kiedys,w PRL 30 dolcow pod Pewexem i dziewczyny na Levisy po 12 miesiecy po pare bonow Pekao zbieraly.Tyle,ze to nie dolar bedzie wtedy tym dobrem wysnionym, a ten Golden Unit.To jest odpowiedz dlaczego cena zlota rosnie jak szalona - paru gosci w swiecie juz wie co sie swieci.Ale bede sie smial gdy zobacze miny tych co teraz pisza,ze zloty bedzie sie tylko umacnial,ze my-zielona wyspa,tygrys Europy mamy najlepsze akcje,najlepsze obligacje,najlepszego zlotego,najlepsze TFI,OFE,ZUS i KRUS,i ogolnie wszystko mamy najlepsze,jestesmy krolami swiata i odpowiadamy juz tylko przed Bogiem i historia. Odpowiedz Link Zgłoś
metall Re: drodzy panstwo na forum toczacy tu spory czy 08.11.10, 23:46 Gość portalu: gugcia0 napisał(a): > Ale bede sie smial gdy zo > bacze miny tych co teraz pisza,ze zloty bedzie sie tylko umacnial,ze my-zielona > wyspa,tygrys Europy mamy najlepsze akcje,najlepsze obligacje,najlepszego zlote > go,najlepsze TFI,OFE,ZUS i KRUS,i ogolnie wszystko mamy najlepsze,jestesmy krol > ami swiata i odpowiadamy juz tylko przed Bogiem i historia. To Ty myślisz, że oni sami w to wierzą? No, niektórzy zapewne tak, ale to jest mniejszość. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: andżej Robert Zoellick proponuje złoty standard IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.10, 06:46 Kto racjonalnie uzasadni wartość złota? Jest umowna. Szlachetny pomysł Pana Zoelicka jest nic nie wart. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomek Re: Robert Zoellick proponuje złoty standard IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 09.11.10, 08:46 Ależ on nie proponuje, żeby ktoś "uzasadniał wartość złota". On proponuje używać złota jako waluty. To, po jakiej cenie ludzie będą dokonywać transakcji, to już sprawa pomiędzy kupcem a sprzedawcą. Odpowiedz Link Zgłoś
metall Re: Robert Zoellick proponuje złoty standard 09.11.10, 11:07 Gość portalu: Tomek napisał(a): > Ależ on nie proponuje, żeby ktoś "uzasadniał wartość złota". On proponuje używa > ć złota jako waluty. To, po jakiej cenie ludzie będą dokonywać transakcji, to j > uż sprawa pomiędzy kupcem a sprzedawcą. I to się właśnie niektórym ludziom nie mieści w głowach, że coś może zależeć od kupującego i sprzedającego, a nie od państwa. Był kiedyś taki slogan reklamowy: "Wszystko w państwie, nic poza państwem, nic przeciwko państwu." Tyle tylko, że był to slogan organizacji faszystowskich. Odpowiedz Link Zgłoś
asperamanka Robert Zoellick proponuje złoty standard 09.11.10, 10:16 Tak na marginesie, większość tu dyskutujących nie ma pojęcia o czym dyskutuje. Żeby to wytłumaczyć potrzebny byłby cały długi wykład, więc jeśli ktoś jest zainteresowany, to może sobie sam znaleźć całą masę materiałów w necie. Tylko kilka punktów: 1. Szkoła austriacka (von Mises, von Hayek et al.), od prawie stu lat twierdzi że wartość każdego pieniądza fiducjarnego (papierowego, nie mającego pokrycia w kruszcu) w dłuższym okresie zmierza do zera, bo rządy nie są w stanie się powstrzymać przed inflacyjnym drukiem pieniędzy papierowych gdy ich potrzebują. Jak to mówił pewien amerykański polityk i prezydent dawno temu w oparciu o historię papierowych "asygnat" emitowanych przez rewolucyjną Francję w latach 1790-tych, "nie ma takiego świństwa którego by nie zrobił rząd któremu brakuje pieniędzy". Wydaje się że jednak "austriacy" mieli rację. 2. Stany Zjednoczone stosowały standart złota (i czasem podwójny złota/srebra po kursie 15:1 a potem 16:1) od 1793 roku. Przez cały okres 1793 - 1913 ceny były w zasadzie stabilne; w okresach wojen rosły, potem znów spadały. Od czasu utworzenia FED-u w 1913 roku (który na początku pełne pokrycie w złocie zastąpił częściowym) i potem faktycznego odejścia od wewnętrznej wymienialności dolara na złoto przez USA w 1933 roku dolar stracił 98,5% nominalnej siły nabywczej. Coś co kosztowało dolara w 1913 roku dziś kosztuje 24 dolary. Jednak uncja złota (wówczas 20$) miała dwa lata temu mniej więcej tę samą siłę nabywczą; obecna cena prawie 1400$ za uncję to oczywiście czysta spekulacja związana z masową kreacją przeez FED dolarów w ramach Quantitative Easing; 3. System waluty złotej doskonale funkcjonował w drugiej połowie XIX wieku aż do 1914 w całym cywilizowanym świecie; wymienialność walut na złoto zawieszono w czasie I Wojny Światowej z oczywistych względów, próbowano do niej powrócić po wojnie, ale w ramach szykan wobec Niemiec nie przywrócono Izby Clearingowej która rozliczała wzajemne zobowiązania państw i to położyło system, to plus fakt, że Brytyjczycy przywrócili wymianę Funta na złoto po przedwojennym kursie, mimo utraty przez GBP siły nabywczej podczas wojny, co położyło brytyjski eksport (był za drogi) i gospodarkę i przesądziło o tym że Funt stracił rolę światowej waluty na rzecz USD; 4. Nikt od nikogo nie wymagał żeby szedł do sklepu ze sztabką złota i odpiłowywał stosowną część jako zapłatę. Tę rolę pełniły monety. W Polsce do dziś ludzie trzymają po materacach "świnki" (carskie złote pięciorublówki), złote 10- i 20-markówki i złote 20-koronówki, czyli pieniądze które funkcjonowały w normalnym obiegu na ziemiach polskich przed 1914 rokiem. Kiedy wybuchła wojna zgodnie z prawem Kopernika-Greshama natychmiast zniknęły z obiegu i wylądowały w "bankach ziemskich", czyli w słoiku pod jabłonią w ogrodzie. Tyle. Jak ktoś jest zainteresowany, poczytajcie sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
asperamanka Robert Zoellick proponuje złoty standard 09.11.10, 10:28 Aha, i PS jako ciekawostka. Mało kto o tym wie, choć to dane oficjalne. W połowie lat 1990-tych banki centralne państw rozwiniętych wysprzedawały złoto z rezerw jako niepotrzebny "relikt". Jedyny bank centralny który myślał i tego nie zrobił to oczywiście Bundesbank. Nawet Szwajcarzy sprzedawali. A HGW która była wtedy prezesem NBP sama nic nie sprzedała, a kiedy Bank Anglii pozbywał sie swoich rezerw masowo, odkupiła od Anglików kolejne 100 ton złota dla NBP. Policzcie sobie przelicznik. Kupiła 100 ton złota po $ 300 mniej więcej za uncję. Dziś ta uncja stoi około $ 1.400. Przynajmniej cos zrobiła mądrze :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: W10 standard złota a nie złoty standard IP: *.adsl.inetia.pl 09.11.10, 14:00 kto Wam notki pisze? Odpowiedz Link Zgłoś